Dodaj do ulubionych

samotnosc w zwiazku

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 12.11.03, 23:21
czuje sie tak bardzo samotna w moim zwiazku.
nie laczy nas nic oprocz dziecka.
milosc przyjazn nie ma nic juz miedzy nami..
mecze sie dusze w tym zwiazku
tyle lat juz sama spedzam kady dzien..
ja w jednym on w drugim pokoju.
on mowi kocham cie ale na czym niby ta milsoc ma polegac???
on mnie kiedys bardzo skrzywdzil teraz moze i stara sie co neico
naprawic ale ja wiem ze juz nie mozna..
najchetniej wyszlabym z domu i juz nie wrocila.
jednak moj syn mnie trzyma przy zyciu.to dla niego zyje..
tak bardzo brakuje mi ciepla dobrego slowa.
zapytacie sie nie masz znajomych.
odpowiem nie mam on zabral mi caly swiat
bylam tylko ja i on..
zero kontaktow ze znajomymi zero wyjsc jezeli to tylko razem..
to smutna historia bardzo ubolewam ze na to pozowlilam..
ale on stosowal szantaz on uzaleznil mnie od siebie.
co robic jak zyc..
Obserwuj wątek
    • Gość: m Re: samotnosc w zwiazku IP: 195.94.206.* 13.11.03, 11:03
      Spokojnie dasz rade! to kwestia czasu ale amien rowniez myslenie, uwierz w
      siebie i dzialaj na wlasne konto nie ogladajac sie na Niego. Skoro juz nie
      widzisz zadnego ratunku dla Waszego zwiazku, zacznij zyc od nowa , nie
      koniecznie ze swoim mezem ....
    • twoj_aniol_stroz Re: samotnosc w zwiazku 13.11.03, 15:13
      Wyjdź z domu SAMA, zapisz się na jakiś kurs, pomyśl co lubisz robić i rób to.
      Kiedy znajdziesz sobie pasję, spojrzysz na życie inaczej. Piszesz, że mąż Cię
      skrzywdził, ale także że mówi że Cię kocha. Może jeszcze jest za wcześnie żeby
      zapomnieć, ale na pewno kiedyś Ci się uda. Może jednak mąż widzi, że Cię
      skrzywdził i chce to naprawić. Pozwól mu!
      • Gość: anna Re: samotnosc w zwiazku IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 13.11.03, 17:22
        juz jest za pozno ....wiele la to to trwalo sukcesywne niszczenie moje psychiki.
        stracilam wiare w siebie jestem pelna kompleksow kobieta .....to takie smutne..
        trudno jest mi uwierzyc w slowa innych. on mnie zniszczyl zdegradowal
        uzaleznil od siebie...
        • joasia1 Re: samotnosc w zwiazku 13.11.03, 18:25
          Czytam tylko on zrobil to, on zrobil tamto...
          a Ty dopuscilas do tego, pozwolilas mu to zrobic...

          Przestan rozczulac sie sama nad soba i zacznij zyc
          jak nie dla samej siebie to dla dziecka.
          • twoj_aniol_stroz Re: samotnosc w zwiazku 14.11.03, 10:17
            Nie oceniaj źle Ani. Są mężczyźni, którzy w umiejętny sposób potrafią kobietę
            omotać, oddzielić od przyjaciół, zabronić im dosłownie wszystkiego. Jeśli taki
            pan trafi na kobietę niepewną, która jest zwyczajnie słaba, ma tak duże pole do
            popisu, że kobiecie w normalnym związku trudno uwierzyć, że tak może być.
            Krytykujesz Anię za poddanie się tej presji, a przecież ona właśnie teraz chce
            coś z tym zrobić i szuka wsparcia, ponieważ sama jest zbyt słaba aby wyjść z
            tego kręgu. Raczej pomóż, podpowiedz rozwiązanie, a nie dodawaj jeszcze krytyki.
            • joasia1 Re: samotnosc w zwiazku 14.11.03, 14:40
              twoj_aniol_stroz napisała:

              > Są mężczyźni, którzy w umiejętny sposób potrafią kobietę
              > omotać, oddzielić od przyjaciół, zabronić im dosłownie wszystkiego.
              Tylko wtedy jak kobiety im na to pozwola.

              > Raczej pomóż, podpowiedz rozwiązanie, a nie dodawaj jeszcze krytyki
              > .
              "...Przestan rozczulac sie sama nad soba i zacznij zyc ..."
              to nie krytyka tylko dobra rada
              tyle samo warta co Twoja rada zeby pojsc do psychologa
              • twoj_aniol_stroz Re: samotnosc w zwiazku 14.11.03, 14:45
                joasia1 napisała:

                > twoj_aniol_stroz napisała:
                >
                > > Są mężczyźni, którzy w umiejętny sposób potrafią kobietę
                > > omotać, oddzielić od przyjaciół, zabronić im dosłownie wszystkiego.
                > Tylko wtedy jak kobiety im na to pozwola.

                W imię źle pojętej miłości, bo tak zostały wychowane.

                >
                > > Raczej pomóż, podpowiedz rozwiązanie, a nie dodawaj jeszcze krytyki
                > > .
                > "...Przestan rozczulac sie sama nad soba i zacznij zyc ..."
                > to nie krytyka tylko dobra rada
                > tyle samo warta co Twoja rada zeby pojsc do psychologa

                A czy Ty kiedykolwiek byłaś na granicy depresji?
                • joasia1 Re: samotnosc w zwiazku 14.11.03, 15:32
                  twoj_aniol_stroz napisała:

                  > A czy Ty kiedykolwiek byłaś na granicy depresji?

                  Nie
                  Widzialam za to niejedna osobe ktora uzalala sie jakie to zycie do niej
                  niesprawiedliwe ale niczego poza narzekaniem i "czekaniem na cud" nie robily.
                  • twoj_aniol_stroz Re: samotnosc w zwiazku 14.11.03, 15:34
                    Bo właśnie na tym polega depresja. Jest to naprawdę bardzo ciężka choroba i
                    trudno ją leczyć.
        • twoj_aniol_stroz Re: samotnosc w zwiazku 14.11.03, 10:12
          Aniu!
          Idź koniecznie do dobrego psychologa. Na pewno pomoże Ci uwierzyć znów w
          siebie, Twoja samoocena jest tak niska, że koniecznie musisz sobie pomóc!
    • Gość: Aloneinthedark Re: samotnosc w zwiazku IP: *.chello.pl 14.11.03, 14:47
      Psycholog to nie człowiek, który leczy choroby umysłu, ale pomaga być ludziom
      szczęsliwym z własnymi uczuciami. Pomaga pociezyć się i odzyskać szczęście.
      Uwierzyć w siebie. Dlatego psycholog pomoże ci w siebie uwierzyć i wsrócić do
      życia.
      • twoj_aniol_stroz Re: samotnosc w zwiazku 14.11.03, 14:59
        Dzięki za ten post!!! To bardzo ważne, żeby ludzie nie mylili psychologa z
        psychiatrą. Choć to żaden wstyd iść do psychiatry. Przecież jak boli ucho to
        idziemy do laryngologa, a ajk mamy problem z umysłem to do psychiatry.
        Jeszcze raz Ci dziękuję :)
    • Gość: Ewa Re: samotnosc w zwiazku IP: *.telpol.net.pl / 172.16.4.* 14.11.03, 15:34
      Pytasz jak zyc...nikt na to pytanie Ci nie odpowie. Jestem w takiej samej
      sytuacji jak Ty i rozumiem Cie, bo tylko osoba , która przeszła coś takiego
      jest w stanie Cię zrozumieć. Nie ogądaj się, patrz przed siebie. Tamten związek
      to juz historia. Staraj się zapomnieć o nim dla dobra dziecka. Bo ono odczuwa
      tak samo jak Ty to co się stało. Wiem to trudne, ja tez nie potrafiłam, ale
      pewnego dnia wyszłam do ludzi, poznałam nowych znajomych i powolutku dochodze
      do normalności w tym nienormalnym świecie. Pozdrawiam Cię i....czasem pozwól
      sobie pomóc.
    • ciocia.klocia wiesz co 14.11.03, 15:45
      ....smieszna jestes w tym swoim biadoleniu...albo daj facetowi szanse albo go
      zostaw a nie uzalaj sie nad soba..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka