Dodaj do ulubionych

terror seksu

08.02.09, 17:33
Czytam od jakiegos czasu to forum i jest ono dla mnie źródlem
nieustającej rozrywki :-). Niewątpliwie - pouczająca lektura. Jednak
z tej wielości wątków wyłania się dla mnie obraz zupełnie
zadziwiający: mianowicie ewidentnie widać, ze dzis nie obowiązuje
maksyma "myslę, więc jestem" . Decyduje to, czy sekszę się, czy nie.
No i oczywiscie jak to robię ? Bo z jednym chlopakiem i w pozycji
misjonarskiej, to tak, jakby się nie było wcale :P
Czy zamieniliśmy mózgi na waginy i penisy ??? Czy mi się tak tylko
wydaje ?
Obserwuj wątek
    • sundry Re: terror seksu 08.02.09, 19:37
      Jeśli obserwację świata zawężasz do forum Na luzie,to masz rację.
      • madame_charmante Re: terror seksu 08.02.09, 20:19
        To forum faktycznie mnie natchnęło,ale pytanie samo w sobie chodzi"
        po mnie od dłuższego czasu. Nie zauważasz takiego "seksualnego"
        wartościowania w codziennym życiu ?
        • sundry Re: terror seksu 09.02.09, 12:32
          Niezbyt,ale ja w dość specyficznym gronie się obracam:)
    • Gość: wczoraj Re: terror seksu IP: *.85-237-186.tkchopin.pl 09.02.09, 16:49
      Gratuluję spostrzegawczości. Seks w Europie był chowany pod dywan przez jakieś
      piętnaście wieków. Teraz bierze za to odwet.

      No i nie ma w tym nic złego. Wracamy do korzeni - celem życia reprodukcja.
    • Gość: eve Re: terror seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.02.09, 10:43
      Słuszne spostrzeżenie...
    • elisseo Re: terror seksu 10.02.09, 21:44
      Celna obserwacja. Nadmiar sexu jest wyraźnie widoczny.
      W necie jest go pełno, na każdym kroku.
      Od dłuższego czasu widać,że facetom,ale i coraz częściej kobietom
      odbiło na punkcie sexu. Trendy jest mieć bogate zycie sexualne.
      Powszechnie wiadomo,że faceci to lovelasy. Testosteron w mózgu.
      Media przyczyniły sie do tego w duzym stopniu, sexkultura masowa.
      To jest zjawisko przereklamowane.
      Kto się wyłamuje jest nudny i porządnicki. Trzeba być sobą.
      • madame_charmante nadmiar szkodzi :) 10.02.09, 22:57
        tu są jakby dwa problemy - jeden taki, że oceniany jestes w związku
        ze swoją potencjalną przydatnoscią seksualną - stąd ten irracjonalny
        kult młodosci, który stawia wszelkie sensowne wartosciowania na
        głowie.
        z drugiej strony - sex jako wszechobecny zaczyna po prostu nudzic i
        nużyc - przynajmniej jednostki, które używają czasem rozumu .. A ja
        naprawde nie chcialabym, żeby sie zdewaluował tak, jak wiele innych
        skądinąd bardzo pięknych wartosci.. Na przykład jak miłość..
    • Gość: jadzia Re: terror seksu IP: *.chello.pl 10.02.09, 22:19
      seks to nie wymieniony przez Busha głowny składnik osi zła
    • krokiecica Re: terror seksu 13.02.09, 23:15
      No właśnie.
      I znów wątek o seksie.
    • Gość: kali Re: terror seksu IP: *.aster.pl 14.02.09, 05:18
      Musi cos w tym byc

      anglia.interia.pl/wiadomosci/news/w-brytania-13-latek-zostal-ojcem,1259234

      Ta 15tke powinni wsadzic za pedofilie :)
      • sarenka83 Re: terror seksu 14.02.09, 20:50
        W zupelnosci sie zgadzam, iz temat seksu nabral w tych czasach, prawie takiej samej(byc moze wiekszej), wartosci jak pieniadze. Jezeli ich nie masz, to jestes nikim, nie uprawiasz codziennie seksu jestes nudny! Ludzie, co sie dzieje? Temat seksu jest dla mnie nudny!!! Co nie oznacza jednak, ze nudze sie w sypialni z kochajaca osoba. Jednakowoz twierdze, iz jest "go" za duzo na tym Swiecie. Na kazdym kroku pelno jest podtekstow seksualnych. Uwazam, ze seks powinien byc dopelnieniem miliosci, a nie jej fundamentem! To tak jakby sie jadlo kazdego dnia swoje ulubione danie. Czyli, na poczatku byloby super, ale wreszcie znudziloby sie i to!
        • Gość: cycuś Re: terror seksu IP: *.gprs.plus.pl 14.02.09, 21:32
          To wspołczuje twojemu męzowi.Pewnie jemu jest jeszcze bardziej
          nudno,lezec obok... jesli masz takie podejscie do sexu.
        • Gość: Kaja Re: terror seksu IP: 85.14.84.* 15.02.09, 01:10
          Ja to nawet rozumiem, ale nie rozumiem czemu osoba, dla której temat seksu jest
          tak nudny w ogóle czyta forum na luzie, na którym generalnie dyskutuje się
          właśnie o seksie. Jakaś nowa forma samoudręczenia? :P Tak jakby wejść na forum o
          alkoholu i narzekać, że wszędzie ten alkohol :P Jak mnie jakiś temat nie
          interesuje, to po prostu staram się go unikać, bo skoro innych interesuje to
          trudno coś na to poradzić. A z tym seksem na każdym kroku to lekka przesada, no
          dobra może ktoś na każdym kroku widzi seks, ale czyj to jest problem;
          społeczeństwa, czy tego kogoś? :P
          • Gość: Kaja Re: terror seksu IP: 85.14.84.* 15.02.09, 01:18
            Poza tym co to ma znaczyć, że jeśli nie uprawiasz seksu jesteś nikim. Kto tak
            niby uważa, ten co go nie uprawia, czy ludzie tak o nim myślą? jakby ktoś mi
            wmawiał, ze jestem nikim tylko dlatego, że nie uprawiam seksu, to pomyślałabym
            niech się wali, bo to moja prywatna sprawa. Chyba, ze ktoś jest tak podatny na
            opinię społeczną i ma kompleksy, bo nie uprawia, a myśli, ze to wypada. Mnie to
            nie obchodzi, bo nie obchodzi mnie co wypada. Seks się uprawia dlatego, że się
            lubi, ale to już jest kwestia indywidualna, czy dla kogoś będzie on tylko
            fundamentem związku, czy jego dopełnieniem. Jak ktoś uzna, że dla niego jest
            fundamentem to też mnie to nie obchodzi.
        • bez_energii Re: terror seksu 16.02.09, 09:36
          sarenka83 napisała:

          > W zupelnosci sie zgadzam, iz temat seksu nabral w tych czasach,
          prawie takiej s
          > amej(byc moze wiekszej), wartosci jak pieniadze. Jezeli ich nie
          masz, to jestes
          > nikim, nie uprawiasz codziennie seksu jestes nudny! Ludzie, co sie
          dzieje? Tem
          > at seksu jest dla mnie nudny!!! Co nie oznacza jednak, ze nudze
          sie w sypialni
          > z kochajaca osoba. Jednakowoz twierdze, iz jest "go" za duzo na
          tym Swiecie. Na
          > kazdym kroku pelno jest podtekstow seksualnych. Uwazam, ze seks
          powinien byc d
          > opelnieniem miliosci, a nie jej fundamentem! To tak jakby sie
          jadlo kazdego dni
          > a swoje ulubione danie. Czyli, na poczatku byloby super, ale
          wreszcie znudzilob
          > y sie i to!

          W końcu ludzie przez setki tysięcy lat się rozmnażali i mieli z tego
          przyjemność (więc to nie chodzi tylko o te czasy). Gdyby tak nie
          było, to dzieci nie rodziłyby się. Nie zmienisz tego podejścia do
          seksu (i emocji jakie wywołuje). Są oczywiście osoby, które go nie
          lubią, albo są zablokowane pod tym względem.
    • Gość: Julka26 Re: terror seksu IP: *.91-127-237.t-com.sk 15.02.09, 05:17
      Wg mnie takie opinie o seksie mają często kobiety które nigdy nie były zdrowo
      bzyknięte (tak z 20 minut chociaż a nie 4-6) i nie wiedzą co to prawdziwy, a nie
      letni lub wmawiany sobie orgazm.
      • cus27 Re: terror seksu 15.02.09, 07:38
        Julka26,Ty sie dobrze czujesz?Twoje"wnioski" mnie...powalily!
        • Gość: Julka26 Re: terror seksu IP: *.91-127-237.t-com.sk 15.02.09, 08:51
          Piszę czego doświadczyłam sama. Miałam kilku partnerów ale dopiero teraz wiem co
          to jest orgazm, a zkażdym niby coś podobnego mialm. Dzisiaj wiem, że to nie był
          orgazm a zwykłe podniecenie. Orgzm to wibracja w moim przypadku całego ciała i
          chęć dalszego bzykania. Czuję się więc dobrze.
          • Gość: cycuś Re: terror seksu IP: *.gprs.plus.pl 15.02.09, 11:14
            Wynika z tego że, wiele osób piszących na temat sexu,są bardzo
            ograniczone w tym temacie.Popieram Julke.
            • cappuccio Re: terror seksu 15.02.09, 11:34
              Tak, wiele osób piszących o seksie jest bardzo ograniczona przez
              niego. Dlatego nie popieram Julki.
              • gdynadnienocyoncalowalja Re: terror seksu 15.02.09, 12:02
                Zapraszam 22.02 o godz 19.30 na Eucharystie oraz pogadankę "O co się trzeba
                troszczyć we wzajemnych relacjach"do kościoła "Nawrócenia Św.Pawła
                Apostoła"(ul:Kobielska 10)prowadzi prof.Maria Ryś(Ta..,z Tych..)Nieszpory i
                katecheza w standartcie...Przeważnie dzielimy się na małe podgrupki ,trzymamy
                się za ręce..po turecku przeważnie i intonujemy...Będzie herbatka i domowe
                ciacho...więc chyba warto...;-))
                • madame_charmante Re: terror seksu 16.02.09, 09:05
                  Jak nie chcemy sie bzykac non stop, to juz tylko kolko rozancowe
                  zostaje ?
                  chodzilo mi o to, ze seks zajmuje wg mnie ZBYT WAŻNE miejsce w
                  naszym zyciu. nie mam nic przeciw samemu seksowi, nie mam nic
                  przeciw orgazmom julki oraz wszystkich innych... Bosko, że je mają.
                  tylko mam wrażenie, ze gdyby chodzilo o rozwiązanie innego problemu,
                  niż jak się zabrac za anal (jeden z szalenie popularnych wątkow na
                  tym forum) az tak by się nie wysilali/ ły...
                  • cus27 Re: terror seksu 16.02.09, 13:16
                    madame_charmante napisała:

                    > Jak nie chcemy sie bzykac non stop, to juz tylko kolko rozancowe
                    > zostaje ?
                    > chodzilo mi o to, ze seks zajmuje wg mnie ZBYT WAŻNE miejsce w
                    > naszym zyciu. nie mam nic przeciw samemu seksowi, nie mam nic
                    > przeciw orgazmom julki oraz wszystkich innych... Bosko, że je
                    mają.
                    > tylko mam wrażenie, ze gdyby chodzilo o rozwiązanie innego
                    problemu,
                    > niż jak się zabrac za anal (jeden z szalenie popularnych wątkow na
                    > tym forum) az tak by się nie wysilali/ ły...
                    Madame_charmante,..."gleboka"wypowiedz!
                  • Gość: miłek27 Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 16.02.09, 13:21
                    Wiesz co ja myślę "madame.." ...otóż myślę że "nadnienocyoncałowałją"nie
                    zaszczycił wątku analnego swoją obecnością pod żadnym nickiem...a Ty wręcz
                    przeciwnie...:D I myślę też, że takie dyskusje rozgrywają się pomiędzy
                    "terrorystami" a "niedobzykanymi-obsesjonatami/tkami"...skrajności się
                    przyciągają,mnie to śmieszy a Ciebie jak widać zmusza do psychologizowania o
                    "poświęcaniu swojego czasu,miejsca"itp...Niektórzy grają amatorsko w rugby inni
                    się ośmieszają na forum...nie nęci mnie ani jedno ,ani drugie...Spróbuj może z
                    tą oazą...;)
                    • Gość: miłek27 Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 16.02.09, 13:25
                      korekta "Niektórzy mimo widocznego z daleka płaskostopia,grają amatorsko w rugby "
                      • Gość: mutato nomine Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 16.02.09, 13:51
                        Ludzie mają różne zboczenia znam policmajstra który chodzi po kiblach i niucha
                        jakoby "kokę" pod publiczkę,później niezdarnie próbuje podrywać chłopców
                        kulawymi sentencjami łacińskimi(wszystko mu się miesza i jąka się okrutnie)ale
                        czasami uda mu się zaciągnąć blokersa do wyrka,który słysząc"Dura lex, sed lex"i
                        tak wyciągnie automatycznie prezerwatywę ,bąkając że "jeśli chodzi o to...to nie
                        ma to tamto,zawsze jest przygotowany" ;)
                        • Gość: kehe he Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 16.02.09, 14:20
                          Hehe to musi być "Antek-policmajster"jak nic...ostatnio wyrzucili go z drużyny
                          rugby w Piasecznie ,bo zamiast grać ,przyłapano go jak całuje po łydkach
                          chłopaków z przeciwnej drużyny...;)))
                    • madame_charmante Re: terror seksu 16.02.09, 15:05
                      Dziękuję za glęboką rade. Jednak widać kto czym mysli .. i chyba nie
                      chodzi tu o myslenie o plaskostopiu ..
                      Wątek ten zaszczyciła, bo czytam rózne rzeczy i jakos się tego nie
                      wstydze. Jendakże jesli tobie pytanie o zasadnosc seksu nawet w
                      reklamie srajtaśmy kojarzy się z oazą.. to gratuluję skojarzen :)
                      Bo wlasnie o to w tym byl ten wątek .
                      • gdynadnienocyoncalowalja Re: terror seksu 16.02.09, 15:14
                        Nie tłumacz się...po co to robisz...? Nie zaklinaj rzeczywistości słowami ...:D
                        Każdy kto ma olej w głowie ,potrafi trafnie ocenić Twoje niezdarne tłumaczenie i
                        zestawić je z własną oceną rzeczywistości...Wstyd jest także cechą ludzką ,nie
                        musisz się z nim kryć...hehe :-)
                        • madame_charmante Re: terror seksu 16.02.09, 20:22
                          .. disce puer... bo niestety, z takim zrozumieniem czytanego tekstu
                          i sieczką w glowie.. nic z ciebie nie wyrosnie
                          Bez odbioru.
          • cus27 Re: terror seksu 15.02.09, 14:13
            -A ja mialam i mam jednego partnera i z Nim
            odkrylam..."slodkosci "orgazmu,czego i Tobie zycze,Julka26!
      • gdynadnienocyoncalowalja Re: terror seksu 15.02.09, 11:09
        Julka nie dać sterroryzować się seksem a przy tym wyjść obroną ręką z histerii
        antybzykanckiej to prawdziwą sztuką jest...to rzadkość...:-))
        • cus27 Re: terror seksu 16.02.09, 08:14
          Reka?Moze i masz racje."Sterroryzowac sie seksem"-to tylko
          dotyczy...uposledzonych(czy Nia Jestes).
          • demoniusz_upadly Re: terror seksu 16.02.09, 15:35
            Drodzy Kochani,

            zaskakuje mnie słowna agresja w tej dziwnej polemice, a
            przecież wszystko rozbija się o... temperamenty, potrzeby, etc.
            Ktoś woli grać w rugby, ktoś chodzić do kościoła, ktoś uprawiać seks
            z pogranicza jawy i snu, a jeszcze ktoś... wszystko z wyżej
            wymienionych (acz pewnie nie naraz ;)). Moim zdaniem o seksie warto
            rozmawiać, a najłatwiej "forumowo-anonimowo". Wielu psychologów,
            seksuologów czy terapeutów (do których sam należę) jest zdania, że
            jednym z największych problemów prowadzących do frustracji w tej
            sferze (i zaznaczmy, że nikt nie twierdzi iż seks jest w związku
            najważniejszy) jest traktowanie naszej seksualności jako "grzesznego
            tematu tabu". Blisko 40% kobiet żyjących w Polsce twierdzi, że
            cierpi na anorgazmię i równocześnie aż 80% kobiet będących w
            związkach deklaruje nieumiejętność rozmawiania z partnerem o swoich
            problemach i potrzebach!

            To przerażająco zabawne, że aż 80% kobiet i 75% mężczyzn twierdzi,
            że ich partnerzy nie potrafią ich np. zaspokajać oralnie, a
            równocześnie ponad 95% Polaków (niezależnie od płci) boi się o tym
            powiedzieć swojemu partnerowi. Mówiąc prościej rzecz wygląda tak:

            "Heniek nie umie pieścić mnie językiem, ale mu nie powiem, bo
            się obrazi i pójdzie do innej. W związku z tym nie będę miała
            orgazmu do końca życia, ale Halinka też nie ma i jakoś żyje.
            Zresztą udawanie to norma, a te co gadają, że mają to nimfo- lub
            mitomanki...". No i tak rosną nam przerażające statystyki, podczas
            gdy czasem wystarczy rozmowa, masaż (lub krótka ich seria), by seks
            stał się tak piękny, jak nam to wmawiają ;)).

            Oczywiście rozumiem, że wiele osób ma stosunkowo małe potrzeby w tej
            sferze, ale przecież nie wypada im mieć pretensji o to, że ktoś lubi
            5 razy dziennie. Ludzie są różni i mają do tego prawo, czyż nie? ;))

            Serdeczności i duuużp wyrozumiałości ;))

            Demoniusz
            • Gość: miłek27 Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 16.02.09, 15:53
              Jak w takim razie reagować na "Seksualnych terrorystów" i "niedobzykantów"w
              rodzaju ""madame" ?(wbrew pozorom to iż "madame_charmante"wpisuje się w oba
              nurty , jest tylko paradoksem pozornym...;)
              • demoniusz_upadly Re: terror seksu 16.02.09, 16:21
                Nie oceniać, drogi Miłku i nie obrażać w żaden sposób,

                traktować tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani, a więc ze
                zrozumieniem. Bo faktem jest, że jedni ludzie wolą lody truskawkowe,
                drudzy czekoladowe i ta (czy inna) różnica nie czyni ich ani
                lepszymi, ani gorszymi, a jedynie innymi od nas ;)))

                Proste a cieszy ;)

                Demoniusz
                • sarenka83 Re: terror seksu 16.02.09, 16:48
                  demoniusz_upadly napisał:

                  > Nie oceniać, drogi Miłku i nie obrażać w żaden sposób,
                  >
                  > traktować tak, jak sami byśmy chcieli być traktowani, a więc ze
                  > zrozumieniem. Bo faktem jest, że jedni ludzie wolą lody truskawkowe,
                  > drudzy czekoladowe i ta (czy inna) różnica nie czyni ich ani
                  > lepszymi, ani gorszymi, a jedynie innymi od nas ;)))
                  >
                  > Proste a cieszy ;)
                  >
                  > Demoniusz


                  UUU...Demoniuszu Mily :)
                  Wspaniala, jakze prosta i jednoczesnie dosadna teoria :)
                  Nic dodac, nic ujac :)
                  Pozdrawiam serdecznie :)
                  • demoniusz_upadly Re: terror seksu 16.02.09, 18:36
                    Dziękuję za pozdrowienia, Sarenko i serdeczności z
                    przyjemnością odwzajemniam ;))

                    A co do prawd prostych i przez to najgłębiej prawdziwych... po
                    prostu sądzę, że "życie jest piękne, gdy się pięknie żyje", a trudno
                    wszak być szczęśliwym człowiekiem, gdy kipi i wre w nas zawiść,
                    złość czy agresja. Wot wsjo ;))

                    Raz jeszcze wszystkiego dobrego a tutti ;-))

                    Demoniusz
                    • Gość: cycuś Re: terror seksu IP: *.gprs.plus.pl 16.02.09, 18:44
                      Bo najgorsze jest to, jak zgorzkniała Dewota,która jak się można
                      domyślać nie zaznał dobrego rż..cia wypowiada się na temat sexu.
                      • cus27 Re: terror seksu 16.02.09, 19:38
                        Gość portalu: cycuś napisał(a):

                        > Bo najgorsze jest to, jak zgorzkniała Dewota,która jak się można
                        > domyślać nie zaznał dobrego rż..cia wypowiada się na temat sexu.
                        Fascynujacy,delikatny...post!Nie wszyscy moze sa wielbicielami,jak
                        piszesz"r-zniecia".Istnieje cos tak banalnego(dla Ciebi podejrzewam)
                        jak...kochanie sie.
                        • Gość: blaszany drwal ;) Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 16.02.09, 19:50
                          Aaa czy kochanie się ...wyklucza dobre "r-zniecie" w pakiecie...?:D
                          • sarenka83 Re: terror seksu 16.02.09, 21:17
                            Dokladnie, tak jak mowisz nie wyklucza. Jednak, jest to indywidualna sprawa. Tak
                            jak wczesniej napisal Demoniusz(pozdrawiam cieplutko), jeden lubi lody o smaku
                            czekolady, a drugi o smaku truskawkowym. Takze mozemy tak rozmawiac w
                            nieskonczonosc i wcale nie bedzie tak, ze jedna ze stron bedzie miala
                            racje!Racja jest po obu stronach! Nie da sie zmusic do lubienia, czy tez nie
                            kogos, kto doskonale wie jak smakuje czekolada, a jednak woli truskawki:) Mozna
                            oczywiscie tez lubic to i to!
                            • Gość: dobre pytanie Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 16.02.09, 22:56
                              Chyba wszyscy oprócz madame_charmante zrozumieli to co napisał "Demoniusz"
                              jeśli dla "madame..." to za trudne to trudno;) dlaczego mają Ją dotyczyć
                              specjalne względy...?
                              • demoniusz_upadly Re: terror seksu 17.02.09, 15:25
                                Gość portalu: dobre pytanie napisał(a):

                                > Chyba wszyscy oprócz madame_charmante zrozumieli to co napisał
                                "Demoniusz"
                                > jeśli dla "madame..." to za trudne to trudno;) dlaczego mają Ją
                                dotyczyć
                                > specjalne względy...?

                                Dobre pytanie - dlaczego uważasz, że wymaga specjalnych względów,
                                skoro wcale o nie nie prosi? ;)). A! No i starałbym się nie
                                uogólniać, że zrozumieli "wszyscy oprócz", bo co jeśli np. ja nie
                                zrozumiałem tego, co sam napisałem? Paradoks wyłącznie edukacyjny,
                                ale obrazujący jak daleko posuwamy się w dyskusjach do
                                niepotrzebnych argumentów...

                                Serdeczności wszystkim ;)

                                Demoniusz
                                • Gość: dobre pytanie Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 19.02.09, 20:00
                                  Jak wyjdę z okresu dziecięcego zachwytu nad własnymi małymi złośliwościami...dam
                                  znać;)
                          • Gość: wert;) Re: terror seksu IP: *.sds.uw.edu.pl 16.02.09, 21:22
                            Niezaspokojeni krzyczą...ciekawa pasja.."madame_charmante "...a już miałem
                            nadzieje iż zrozumieją że krzyk forumowy nie zastąpi tego z "rozkoszy" i nie
                            rozwiąże ich problemów...Mimo wszystko serdeczności i dużo wyrozumiałości ;))
                            • madame_charmante ciekawe, choć trudne doświadczenie 17.02.09, 01:51
                              przyznaję - pytanie na poczatku wątku postawiłam nieco prowokacyjnie. Było to
                              moim zamiarem, w koncu chcialam dyskusji, a nie przytakiwania.Gdyby mi zalezało
                              na tym ostatnim, swoj post opublikowalabym na stronie radia maryja.
                              spodziewalam sie więc gromow, argumentow, trochę bulwersacji. Efekt mnie
                              powalił. 90% tych postow to personalne ataki na moja osobę, wsrod ktorych
                              dewota, to zdaje się jedna z lżejszych obelg. co ciekawe - nikt nie zwrocil
                              uwagi na to, ze nie deprecjonowalam samego seksu, jedynie pytałam, czy nie jest
                              on zbyt eksponowany w dzisiejszej kulturze. I ci, ktorzy tak ochoczo mi
                              suponowali posunięty debilizm jakos tego nie zauważyli.. Nie chcieli ? Nie
                              zrozumieli idei? Uznali widać a priori, ze skoro pytam o miejsce seksu w zyciu
                              to jestem niedorozwiniętym moherem...
                              jedna z subtelniejszych wypowiedzi - ta demoniusza, też jest jakby "obok"
                              mojego pytania. Toż ja nie narzucam moich gustów nikomu, jestem daleka od tego,
                              by kogokolwiek zniechecać do seksu, rugby, czy innych cielesnych rozrywek. Byle
                              we wlasciwych proporcjach.
                              Nota bene .. mam swiadomosc, ze za te proporcje tez mi sie dostanie :)
                              reasumując - nie potrafiy rozmawiac o seksie najwyraźniej, a juz na pewno nie
                              poslugujac się kategoriami rozsądku, skoro proste pytanie wywołalo tyle
                              emocji...W większosci negatywnych :P, choc jasne, zauważylam julkę i jej orgazmy
                              :) oraz wieszczą wiedzę o moim zyciu seksualnym :)..
                              za serdecznosci dziękuję, zawsze mile sa widziane:)
                              wyrozumialosc zas jest moi drugim imieniem ;) .. no chyba, ze zyczysz jej
                              forumowiczom ;)))))
                              pozdrawiam :-)
                            • demoniusz_upadly Re: terror seksu 17.02.09, 15:29
                              Gość portalu: wert;) napisał(a):

                              > Niezaspokojeni krzyczą...ciekawa pasja.. (...)

                              Ostrożnie... Pamiętaj, że "o to innych oskarżamy, z czym wewnętrzny
                              problem mamy".

                              Serdeczności i więcej wyrozumiałości ;)

                              Demoniusz
                          • cus27 Re: terror seksu 17.02.09, 04:25
                            Do...blaszanego drwala:jasne,ze nie wyklucza-przeciwnie!
                            • cus27 Re: terror seksu 17.02.09, 04:42
                              cus27 napisała:

                              > Do...blaszanego drwala:jasne,ze nie wyklucza-przeciwnie!
                              Dodam jeszcze:do kochania potrzeba dwoch dusz,do r-zniecia wystarcza
                              dwa ciala.
                              • demoniusz_upadly Re: terror seksu 23.02.09, 15:02
                                Niejaka madame_charmantee (którą pozdrawiam równie ciepło, jak
                                każdą osobę na forum) napisała kilka dni temu tak:

                                > To jest jak sądze właśnie mój największy problem,Demoniuszu...W
                                swoim życiu spotkałam wielu dyplomowanych partaczy, szczycących się
                                swoją wiedzą z zakresu psychologii...

                                To, że ludzie mają potrzebę "szczycić się" swoimi umiejętnościami,
                                jest ich problemem, a nie Twoim. Nie bierz tego na swoje barki -
                                będzie Ci lżej chodzić po świecie, droga Madame ;). Weryfikuje ludzi
                                na podstawie obiektywnych umiejętności, a nie metek, które
                                przystawiają sobie, słuchając podszeptów ego. Ale uwaga - nie
                                oceniaj ich. Być może owi "dyplomowani partacze" nie potrafili pomóc
                                Tobie, ale równolegle pomogli kilkuset swoim pacjentom. Znaczy to
                                dokładnie tyle: "nie są partaczami, tylko nie potrafili mi pomóc".
                                Nie oceniaj, a zyskasz spokój umysłu ;-o. Nie mów o ludziach źle, a
                                zacznie Ci wisieć, co smutni czy nieszczęśliwi ludzie wygadują o
                                Tobie ;-))


                                > Ty wydajesz mi się jednak ...inny...;-))

                                To bardzo miłe, ale pamiętaj, że możesz się mylić... Może ja tylko
                                sprawiam wrażenie innego? Nie oceniaj - także in plus ;). Słuchaj,
                                rozmawiaj, poznawaj, wyciągaj wnioski, ale nie stawiaj stopni. Jeśli
                                będziesz dzielić ludzi na lepszych i gorszych, zawsze będziesz od
                                kogoś gorsza. Lepiej myśleć tak - ludzie są różni i mają do tego
                                prawo.

                                > Mam w takim razie do Ciebie pytanie mój drogi,jak mam walczyć i
                                czy w ogóle powinnam(czy warto) z moją ..."inteligencją
                                pozorną"...Widzisz ,mimo tego iż słowem potrafię posługiwać się w
                                sposób poprawny,dociera do mnie czasami iż mając oczywiste i jasne
                                przesłanki dochodzę do błędnych wniosków...

                                Po pierwsze - nie walcz ze sobą, tylko zaakceptuj swoje
                                niedoskonałości. Zaskoczę Cię, ale "nobody's perfect" (except
                                Grzegorz Markowski ;-p). Nie wymagaj od siebie zbyt wiele, bo nigdy
                                nie dogodzisz ambicji. To nierówna walka. Jeśli za to uczciwie
                                przyznasz - wyciągam czasem błędne wnioski - zrozumiesz, dlaczego
                                tak się dzieje. Zrozumienie to podstawa zmian. "Skoro wyciągam
                                czasem uproszczone wnioski pod wpływem emocji, to powinnam
                                analizować sytuacje na spokojnie. Wtedy ograniczę liczbę błędów i...
                                będę miała więcej powodów do radości" ;))

                                PS. "Błądzić jest rzeczą ludzką - rzeczą boską jest nie popełniać w
                                kółko minionych błędów" - autor Demoniusz ;-))


                                > Z drugiej jednak strony nie lubię rezygnować z moich opinii do
                                których doszłam drogą pogłębionej analizy;-)

                                To nie Ty, a Twoje ego (które wmawia Ci, że trzeba w życiu zawsze
                                mieć rację/rywalizować o rację) nie chce rezygnować z opinii, które
                                koduje w Twojej podświadomości. Analiza czasem też prowadzi do
                                błędnych wniosków. Bill Gates jeszcze kilkanaście lat temu
                                twierdził, że nigdy nie będzie potrzebny komputer z pamięcią większą
                                niż 124 kilobajty (czy jakoś tak ;)). Kiedyś mędrcy twierdzili, że
                                ziemia jest płaska (na podstawie dogłębnych analiz). No i co? ;)

                                Pozwól sobie czasem nie mieć racji - pozwól sobie być człowiekiem.
                                Nie walcz z samą sobą - to takie proste rady, które naprawdę czynią
                                cuda ;-)).

                                Wiesz - ja też miewam radykalne poglądy. Owszem - miło, gdy
                                okazują się słuszne, ale... kurczę, to naprawdę szalone... więcej
                                satysfakcji daje mi, gdy racji nie mam, bo
                                dowiaduję się czegoś nowego o życiu. Zmieniam błędne myślenie -
                                otwieram się na różnorodność racji i poglądów. Kurde! Rozwijam się
                                po prostu! ;)))


                                > Dlaczego więc ja, której myśli bięgną po niedosięgłych dla
                                zwykłych śmiertelników orbitach ,mam rezygnować z moich
                                dalkosiężnych wniosków...?

                                Kim są "zwykli śmiertelnicy" i czym różnią się od Ciebie lub ode
                                mnie? ;-)))))

                                > I co jeśli, część wniosków które odrzucam a priori ,w stytuacji
                                gdybym je przyjeła były by dla mnie bolesne...W imię czego mam sobie
                                psuć dobry humor...?

                                Kochana Madame... Odpowiedz sobie szczerze - czy na pewno poprawia
                                Ci humor, gdy za wszelką cenę zaczniesz udowadniać komuś myślącemu
                                inaczej o życiu, swoją rację? Czy będziesz szczęśliwa pisząc o kimś
                                "ciućmok"? Czy nie lepiej pogodzić się, że ktoś ma inne zdanie, niż
                                Ty (bo nie jest Tobą), ale nie czyni go to lepszym ani gorszym? ;)

                                I najważniejsze - na deser ;))

                                Dlaczego czyjeś wnioski miałyby być dla Ciebie bolesne? ;). Masz
                                własne wnioski i jeśli w nie wierzysz/żyjesz w zgogdzie z nimi i z
                                samą sobą, to nic więcej do szczęścia Ci nie jest potrzebne. Jeśli
                                szczęśliwa będziesz dopiero wtedy, gdy wszyscy ludzie będą mieli
                                identyczne wnioski do Twoich, to... kurczę... nigdy nie będziesz
                                szczęśliwa... Więc po co myśleć o tym, jak myślą inni? ;) Myśl o
                                sobie! Szanuj siebie i szanuj ludzi o odmiennych poglądach -
                                bądź wobec nich wyrozumiała, tak samo jak prosisz o wyrozumiałość
                                dla innych poglądów. To czyni człowieka szczęśliwym ;-))

                                Serdeczności z głębi wnętrzności ;)

                                Demoniusz
                                • demoniusz_upadly Do cus27 23.02.09, 15:23
                                  O... Jeszcz takie coś było:

                                  > -a propos wypowiedzi pana Demoniusza...nie wysilaj sie juz!

                                  Dlaczego zakładasz, że się wysilam? Czy dlatego, że brak we mnie
                                  agresji i nieżyczliwości dla innych osób? Czy przeszkadza Ci moja
                                  życzliwość? ;) Oboje wiemy, że nie. Oboje wiemy, że człowieka czasem
                                  ponoszą emocje. Oboje wiemy, że błądzić jest rzeczą ludzką i oboje
                                  jesteśmy ludźmi ;-)). To wbrew pozorom piękne, że w każdej chwili
                                  możemy zostać przyjaciółmi. To dziwne, że przyjaciołom nie zarzucamy
                                  "schizofrenii" czy "manipulacji" a ludziom obcym walimy to na dzień
                                  dobry. To szalone, że każdy kto ma inne poglądy, niż my (w dowolnej
                                  kwestii) może na nasze własne życzenie stać się naszym własnym
                                  wrogiem. Znacznie fajniej, gdy mamy życzliwe podejście do ludzi
                                  wokół i "przekonujemy się", że mamy różne przekonania, bez
                                  konieczności przekonania innych do naszej racji, bo co jeśli nie
                                  mamy czasem racji...? ;)

                                  Serdeczności zupełnie bez gniewu, bo przecież ja też święty nie
                                  jestem i akceptuje to u siebie z wyrozumiałością dla samego siebie
                                  ;-))

                                  Demoniusz
                                  • demoniusz_upadly Czy świat może być fajny? ;) 23.02.09, 15:32
                                    Pytanie w temacie postu jest pytaniem retorycznym. Odpowiedź zależy
                                    od nas samych ;). Cus27, którą szanuję tak samo, jak
                                    lubię być szanowany, napisała coś... o co być może kilka osób nigdy
                                    by jej nie posądziło:

                                    > -A ,w ogole:Jestes,przypuszczam,sympatyczna osoba.Przyjemnie sie
                                    Ciebie "czyta"...moze siadziemy na dupciach i zapalimy fajke pokoju
                                    (np - w formie Dunhill'a)?

                                    Proszę! ;) A więc wszyscy jesteśmy ludźmi i każdy może być
                                    sympatyczną osobą! ;) To świetny news i jakże zwiększa szanse na
                                    znalezienie wśród ludzi prawdziwego człowieka ;). Założę się, że
                                    droga cus27 pisząc słowa powyżej czuła się znacznie lepiej, niż
                                    gdy... no tam kiedyś poniosły ją jakieś chwilowe emocje. Każdemu
                                    się zdarza, prawda? ;) Jak komuś nabluzgam, to nie czuję się lepiej.
                                    JJak kogoś przeproszę i ten ktoś się do mnie uśmiechnie, to... co
                                    innego ;)/

                                    PS. Dunhille? Toż to moja ulubiona niegdyś marka! ;)) Swój swojego
                                    na forum znalazł? ;) Życie jednak jest piękne ;). Ale nie sądzisz,
                                    że od czasu gdy zmienili design paczki i bibułe samych papierosów
                                    (no i zaczęli dosypywać 30% rodzimych wyrobów tytoniowych) to się
                                    jakoś skiepściły? ;)

                                    Serdeczności od ucha do ucha i miłej przeprawy przez trudy
                                    poniedziałku, którego (zdaniem Barei) "nikt nie lubi" ;-))

                                    Demoniusz
                                • Gość: madame_charmantee Re: terror seksu IP: *.chello.pl 23.02.09, 18:06
                                  Wszystko bardzo pięknie Demoniuszu ;)jeśli miałabym sobie jednakowoż pozwolić na
                                  malutkie wtrącenie owe petit-beurre(cudowny przykład werbigeracji;-))to
                                  nadmienię tylko iż zwrotu "Ty jesteś inny"użyłam w celach stricte
                                  rozrywkowych...Jako zabawę,mrugnięcie okiem do wyrobionego czytelnika za jakiego
                                  Ciebie Demoniuszu uważam(na honor wybacz mi tę kolejną małą ocenę (in plus
                                  ;)Twojej osoby, ewentualnie potraktuj ją jako ocenę(in constans;)) co będzie tym
                                  łatwiejsze iż nie poprzedziłem zwrotu "wyrobiony czytelnik"określeniami w
                                  rodzaju...niebywale,niezwykle czy też totalnie...;-)Uściślając, szło mi jedynie
                                  o zabawę określoną konwencją ,której jak się zapewne ze mną zgodzisz, dobrze
                                  służą sformułowania w rodzaju..."Ty jesteś inny","to nie jest tak jak
                                  myślisz"...itp ;D Cała reszta była jednak mniej lub więcej serio,;)dlatego
                                  dziękuje Ci za Twoje cenne rady...:)
                                  • demoniusz_upadly Re: terror seksu 24.02.09, 14:54
                                    Witaj cycusiu i witajcie wszyscy ;)

                                    Szanowny Kolega Forumowy napisał tak oto:

                                    > Dzień dobry wtorkowe Demoniuszowi też.

                                    Miłe ;) Życzliwość zawsze jest w cenie i przybliża nas do bycia
                                    normalnymi ludźmi - moim zdaniem, choć oczywiście mogę się mylić, na
                                    co daję sobie zgodę, bo "błądzić jest rzeczą ludzką" ;)


                                    > Moim zdaniem Demo.. sz twój największy problem to,knieczność
                                    [chęc] odpowiadania,

                                    Czy jesteś pewien, że przyjemność jaką czerpię z rozmów z ludźmi
                                    jest moim największym życiowym problemem? Pytam serio, a pytanie
                                    formułuję na podstawie Twojej powyższej diagnozy i... szczerze
                                    jestem ciekaw odpowiedzi ;)


                                    > tłumaczenia się z kazdego słowa.

                                    Ja to nazywam projekcją, czyli iluzją rzeczywistości. Niektórzy
                                    nazywają to też insynuacją. Wyjaśnię, w czym rzecz: "wskaż,
                                    proszę dlaczego uważasz, że "tłumaczę się z każdego słowa". Oceń w
                                    skali od 1 do 10 ile w tym prawdy, a ile próby wytknięcia wad
                                    osobie, z którą rozmawiasz.


                                    > Ja nie obrazam sie na rózne epitety pod moim adresem na forum[gdyz
                                    i tak mnie ta osoba nie zna ja jej tez]

                                    Ja również się nie obrażam na epitety (szukam motywacji, która za
                                    nimi stoi, ale jestem wewnątrzsterowny, więc nie można mnie zranić).
                                    Różnica polega jednak na tym, że ja jednocześnie nie obrażam ludzi
                                    wokół. Wiem, że osoba obok, poniżej, powyżej mnie nie zna, ale to
                                    nie powód, bym wyzywał ją od dewotek czy frajerów. Proszę o
                                    szacunek, więc prezentuję szacunek ;)


                                    > Choc za "małoletniego frajera" się nie uwazam.

                                    Ja Ciebie również za takiego nie uważam. Podobnie jak nie uważam, że
                                    kobiety, które mają niskie libido, to "zgorzkniałe dewoty". Ty w
                                    gruncie rzeczy też tak nie uważasz. Mało tego - być może w Twojej
                                    rodzinie, szkole, pracy są fajne kobiety, które mają mały
                                    temperament seksualny. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ich nie
                                    wyzywasz od "zgorzkniałych dewot", bo je lubisz i znasz. Ludzi na
                                    Forum nie znasz, ale to nie znaczy, że trzeba ich obrażać. Jasne jak
                                    pośladki pawiana ;-)


                                    > Szczerze przyznam wszystkich w całosci Twoich wywodów nie czytałem
                                    ble ble....moze sie znudzić.

                                    Niektórzy uważają za nudne czytanie książek. Czy to znaczy, że
                                    czytanie książek jest nudne? ;)


                                    > Ale jeśli musisz to.....[choć mi to nie
                                    przeszkadza]

                                    Nic nie muszę ;-). Wspominałem już o tym gdzieś w tym wątku ;-o

                                    Serdeczności ogromne

                                    Demoniusz
                                    • Gość: cycuś Re: terror seksu IP: *.gprs.plus.pl 24.02.09, 18:16
                                      Tak jeśli chodzi o słowo "problem".Moim skromnym zdaniem masz
                                      problem choc to chyba zbyt nie szkodliwe.A wręcz dla ludzi
                                      postronnych powiedział bym pożyteczne.Chodzi o to że, nie potrafisz
                                      [lub nie chcesz] przemilczeć odpuścić pytania, tematu nie zawsze
                                      związanym z Tobą samym.Przyznasz chyba że niewiele jest takich osób.
                                      By na proste czasem pytanie otrzymywał taki wykład.

                                      Wybacz że nie będę analizował tak dokładnie każdego słowa jak Ty to
                                      robisz bo ja nie mam takiej potrzeby ani chęci.

                                      Pozdrawiam i zyczę sukcesu na wykładach w szkoleniu [uświadamianiu]
                                      ziemiań.
                                      • vert_rauensvoll Re: terror seksu 25.02.09, 00:32
                                        Uprasza się "ziemiań" i całe okoliczne ziemiań-stwo o wyjście z ziemiań-ek i
                                        przedstawienie swoich zamierz-źeń...Źeńkuje.
                                      • demoniusz_upadly Re: terror seksu 25.02.09, 14:34
                                        Gość portalu: cycuś napisał(a):

                                        > Tak jeśli chodzi o słowo "problem".Moim skromnym zdaniem masz
                                        > problem choc to chyba zbyt nie szkodliwe.

                                        Nie jest szkodliwe, bo nie jest problemem moim, lecz Twoim (moim
                                        zdaniem). Trudno Ci - być może - zrozumieć, że zabieram głos w
                                        momencie, gdy ktoś kogoś obraża i stąd "problem" ;-)).


                                        > A wręcz dla ludzi
                                        > postronnych powiedział bym pożyteczne.

                                        A więc uważasz - jeśli dobrze zrozumiałem, choć daję sobie prawo, by
                                        nie wszystko rozumieć, bo nie zjadłem wszystkich rozumów ;) - że
                                        moje pożyteczne działanie jest problemem? Dla kogo?


                                        > Chodzi o to że, nie
                                        > potrafisz [lub nie chcesz] przemilczeć odpuścić pytania, tematu
                                        > nie zawsze związanym z Tobą samym. Przyznasz chyba że niewiele
                                        > jest takich osób.

                                        Wszyscy tacy jesteśmy. Gdy zabieramy głos w dyskusji o aborcji,
                                        polityce, sztuce, etc. choć nie jesteśmy politykami, nie usunęliśmy
                                        ciąży, ani nie jesteśmy artystami - wówczas zabieramy głos na tematy
                                        nie związane z nami bezpośrednio. Sumując - wiele jest takich osób
                                        ;)


                                        > Wybacz że nie będę analizował tak dokładnie każdego słowa jak Ty
                                        to robisz bo ja nie mam takiej potrzeby ani chęci.

                                        Bardzo doceniam to, co napisałeś powyżej, Cycusiu. Każdy ma prawo
                                        postępować według własnych zasad. Ty nie analizujesz, ja analizuję.
                                        To nie czyni żadnego z nas lepszym lub gorszym. Żaden z nas nie ma
                                        problemu, jeśli postępuje zgodnie z własnymi zasadami i nie
                                        atakuje/obraża.wyśmiewa osoby, która ma inne zasady. Prawda?


                                        > Pozdrawiam i zyczę sukcesu na wykładach w szkoleniu
                                        [uświadamianiu] ziemiań.

                                        Dzięki ogromne ;-). Obiecałem, że wykłady będą rozrywkowe i
                                        zrobię wszystko, by takie były ;-)). Na szczęście i znajomy z
                                        Europejskiego Towarzystwa Medycyny Seksualnej i dwie znajome
                                        seksuolożki twierdzą, że przygotowałem się do tego bardzo solidnie,
                                        co daje mi wiarę w sens tej wesołej i być może kształcącej zabawy ;-
                                        o

                                        Serdeczności ogromne,

                                        Demoniusz
                      • demoniusz_upadly Re: terror seksu 17.02.09, 15:12
                        Gość portalu: cycuś napisał(a):

                        > Bo najgorsze jest to, jak zgorzkniała Dewota,która jak się można
                        > domyślać nie zaznał dobrego rż..cia wypowiada się na temat sexu.

                        "Nie obrażaj innych, bo to dowód, że sam ze sobą możesz mieć poważny
                        kłopot". Każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, inne od Twojego. Nie
                        czyni go to ani lepszym, ani gorszym człowiekiem od Ciebie. Serio,
                        serio ;-))

                        Serdeczności i więcej wyrozumiałości dla poglądów inności ;)

                        Demoniusz
                      • demoniusz_upadly Re: terror seksu 17.02.09, 15:27
                        Domyślać można się wszystkiego, drogi cycusiu, ale... domysły tym
                        różnią się od prawdy, że często nią nie są ;). No i raz jeszcze
                        prośba - nie obrażaj ludzi, którzy myślą inaczej, niż myślisz, że
                        myśleć należy ;-))

                        Serdeczności

                        Demoniusz
                        • Gość: cycuś Re: terror seksu IP: *.gprs.plus.pl 17.02.09, 18:38
                          No pewnie, jeśli ktoś myśli inaczej[szczególnie jak Ty]to już go
                          obraża.Jeśli padają czasem słowa typu "dewota" to chodzi o dosadność
                          wyrażenia a nie obrazę.Czyż, byś był 3 bliż niakiem? "oczywista
                          oczywistość"?
                          bez odbioru.
                          • cus27 Re: terror seksu 17.02.09, 18:53
                            Cycus...madame sie odezwal!Zyciowy czlowiek...kulturalnie przyzna
                            sie do bledow i wyciagnie odpowiednie wnioski...(marzenia).
                            • Gość: cycuś Re: terror seksu IP: *.gprs.plus.pl 17.02.09, 20:43
                              No tak, jestem hamem! Teraz lepiej się poczułeś? Martwię się..
                            • demoniusz_upadly Re: terror seksu 23.02.09, 14:30
                              Jeśli na agresję zareaguje agresją, to nie wyciągnie wniosków. Tylko
                              od nas zależy czy będziemy realizować marzenia o rzeczowych
                              dyskusjach, prawda? ;)

                              Serdeczności drogiej cus27

                              Demoniusz
                          • demoniusz_upadly Re: terror seksu 23.02.09, 14:28
                            Poniedziałkowe dzień dobry wszystkim i... cycusiowi ;))

                            A ów napisał kilka dni temu do mnie tak oto:

                            > No pewnie, jeśli ktoś myśli inaczej[szczególnie jak Ty]to już go
                            > obraża.

                            Wskaż gdzie zasugerowałem, że nie wolno myśleć inaczej niż ja. Jeśli
                            nie znajdziesz stosownego argumentu, będzie bardzo uczciwie, jeśli
                            przeprosisz za niepotrzebne i nic nie wnoszące do dyskusji
                            insynuacje ;). Przy czym nie jest to obowiązek. Możesz po prostu
                            wykazać się fajną postawą. Co z tego będziesz miał? Nic, ale
                            przecież nie wszystko w życiu robimy dla zysku ;-))


                            > Jeśli padają czasem słowa typu "dewota" to chodzi o dosadność
                            > wyrażenia a nie obrazę.

                            Czy jeśli ktoś pod Twoją wypowiedzią napisze: "uwielbiam jak tacy
                            małoletni frajerzy, którzy nigdy nie przekroczyli granicy obanizmu,
                            zabierają głos w dojrzałych dyskusjach", to uznasz to tylko za
                            dosadne wyrażenia, czy jednak odczujesz, że ktoś Cię próbuje
                            obrazić?

                            Kolejne pytanie - bodaj najważniejsze - jeśli nazywasz kogoś per
                            "dewota", "debil", "zgorzkniały", etc. to kto ma problem z emocjami?
                            Ty czy ten, kogo obrażasz? ;))


                            > Czyż, byś był 3 bliż niakiem? "oczywista
                            > oczywistość"?

                            Oczywiście, że nie, acz wiem, że są tu na forum tacy, których nikt
                            nie przekona, że "białe jest białe, a czarne czarne" ;)

                            Wszystkiego dobrego cycusiu i mniej złych emocji, bo to nie czyni
                            nikogo mądrzejszym, lepszym czy bardziej dojrzałym człowiekiem ;-o

                            Demoniusz
                            • Gość: cycuś Re: terror seksu IP: *.gprs.plus.pl 24.02.09, 13:59
                              Dzień dobry wtorkowe Demoniuszowi też.
                              Moim zdaniem Demo.. sz twój największy problem to,knieczność [chęc]
                              odpowiadania,tłumaczenia się z kazdego słowa.Każdemu i wszyskim
                              rozwijając temat do niebotycznych rozmiarów.
                              Ja nie obrazam sie na rózne epitety pod moim adresem na forum[gdyz i
                              tak mnie ta osoba nie zna ja jej tez]
                              Choc za "małoletniego frajera" się nie uwazam.
                              Szczerze przyznam wszystkich w całosci Twoich wywodów nie czytałem
                              ble ble....moze sie znudzić.Ale jeśli musisz to.....[choć mi to nie
                              przeszkadza]
            • madame_charmante nie o temperamenty chodzi :) 17.02.09, 02:26
              Szanowny Demoniuszu. W kwestii agresji - zgoda bez dwoch zdań. Jeszcze Polska
              nie zginela, poki my bluzgamy - chcialoby mi sie powiedzieć po lekturze tego wątku.
              Do odpowiedzi, choć mialam ich juz nie udzielać po paru nieudanych probach
              polemiki, skłonił mnie fakt, ze choć masz inne zdanie, to ze mna dyskutujesz,
              walczysz argumentami, ni obelgami. Za co dziękuję, bo smutno jakos mi i podło
              sie zrobilo po tym calym jadzie pod moim adresem
              jednakże w moim poscie nie o temperamenty, ni potrzeby chodziło.

              Masz rację - nie umiemy korzystac z tego dobra, jakim jest seks. Niewielu z nas
              potrafi o nim sensownie rozmawiac - czego żywym dowodem jest ten wątek.
              Co ciekawe - jakos dziwnie na początku tu zalożono, ze chce komus ograniczyc
              dostępnosc do seksu, namawiac do abstynencji czy czegokolwiek. Tymczasem nie
              było to moja intencją. jesli ktos chce go 5 razy dziennie (jak piszesz) OK, nie
              moja para butów, podobnie z postawami skrajnej abstynencji. Ja tylko pytam,
              czemu gotowosc do seksu lub możliwosci korzystania z niego decydują o ocenie
              czlowieka ? Mieć orgazm potrafi i debil, i tchorz, i lajdak - stawiac mu za to
              pomniki? Byle durna dziumdzia umie rozpalić zmysły :), zaspokoic siebie i
              partnera na 1500 sposobow. Czy to jest wlasnie to, co chcialbys promowac ? Czy
              na tym polega życie ?
              Drugie pytanie, ktore postawiłam juz poźniej - dotyczy tego, jak bezustanne
              bombardowanie seksem ( a jesli go nie widzisz, to znaczy, ze juz nań
              zobojetnialeś), sprawia, ze jego wartość maleje. staje sie czynnością
              higieniczną niemalze, na poziomie mycia zębow. Czy skoro jest to tak wazna
              rzecz - to nalezy az tak ja splaszczać , prozaizować ? Moze to kwestia mojego
              wieku, ale ja bym chciala, zeby seks był przeżyciem ważnym i pieknym, czymś, za
              co moglabym pol duszy oddać , a nie marketingowym , niesmacznym chwytem majacy
              na celu wypromowanie setnego operatora sieci telefonii komorkowej :-/

              Jesli dopupuscilam sie w tym poscie jakowychs niescislosci lub blędow - z gory
              przepraszam. Jest dosc poźno i chyba nie do konca jestem pewna, czy "język
              gietki powiedział to, co pmyslała głowa" Jakby co - prosze o wyrozumialosc
              wlasnie ;)
              Pozdrawiam
              • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 17.02.09, 05:02
                Madame_charmante,"niezla"prelekcja!Tylko, po co te
                zmiany"loginkow"?"Perisse l'Univers,pourvu que je me venge"!
                • madame_charmante Re: nie o temperamenty chodzi :) 17.02.09, 12:09
                  cus27 napisała:

                  > Madame_charmante,"niezla"prelekcja!Tylko, po co te
                  > zmiany"loginkow"?"Perisse l'Univers,pourvu que je me venge"!

                  Każdy widzi to, co chce widziec. Nie poradze nic na to, że nie
                  miesci ci się w glowie, ze ktos może podzielac moje zdanie.

                  • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 17.02.09, 17:04
                    madame_charmante napisała:

                    > cus27 napisała:
                    >
                    > > Madame_charmante,"niezla"prelekcja!Tylko, po co te
                    > > zmiany"loginkow"?"Perisse l'Univers,pourvu que je me venge"!
                    >
                    > Każdy widzi to, co chce widziec. Nie poradze nic na to, że nie
                    > miesci ci się w glowie, ze ktos może podzielac moje zdanie.
                    > Ten KTOS,to Twoj drugi"loginek".Dobra rada-czytaj posty"delektujac
                    sie"...moze...cosik...zrozumiesz!
              • demoniusz_upadly Re: nie o temperamenty chodzi :) 17.02.09, 16:04
                Witaj, Madame ;)

                > Szanowny Demoniuszu. W kwestii agresji - zgoda bez dwoch zdań.
                Jeszcze Polska
                > nie zginela, poki my bluzgamy - chcialoby mi sie powiedzieć po
                lekturze tego wątku

                Konwicki ujął to jeszcze piękniej: "Polak jak kogoś zgnoi, od razu
                zdrowszy" ;)). Niemniej to znów uogólnienie. A uogólneinia
                zamykają nas na odczytywanie rzeczywistości. Wot wsjo ;)
                Jestem Polakiem - nie bluzgam na innych. Czy to czyni mnie mniejszym
                patriotą lub gorszym obywatelem? ;-))


                > Do odpowiedzi, choć mialam ich juz nie udzielać po paru nieudanych
                probach polemiki, skłonił mnie fakt, ze choć masz inne zdanie, to ze
                mna dyskutujesz, walczysz argumentami, ni obelgami. Za co dziękuję,
                bo smutno jakos mi i podło sie zrobilo po tym calym jadzie pod moim
                adresem

                Bardzo ciekawa wypowiedź. Jedyna rzecz, w której się nie zgodzę, to
                określenie, że "walczę". Nic z tych rzeczy - wyrażam inną od Ciebie
                opinię, ale walczyć nie mam potrzeby. Lubię nie mieć racji, bo to
                jedyna droga, by uczyć się czegoś nowego ;).
                Współczuję, że przejmujesz się obelgami osób, których nawet nie
                znasz, ale pragnę zauważyć, że i Twój język nie jest wolny od obelg:

                > Mieć orgazm potrafi i debil, i tchorz, i lajdak - stawiac mu za to
                > pomniki? Byle durna dziumdzia umie rozpalić zmysły :)

                Myślę, że właśnie dlatego dochodzi na tym forum do bluzgów. Prosimy
                o szacunek, a sami go nie prezentujemy. Nie umiemy rozmawiać bez
                negatywnych emocji, a te przecież niczemu nie służą. Swoistym
                paradoksem jest, że być może i Ty, i np. cus27 pracujecie w jednej
                firmie, albo przyjaźnicie się od lat, albo jedna z Was obcina raz w
                miesiącu drugiej włosy, a tu... zupełnie niepotrzebnie wdajecie
                się w słowne utarczki ad personam. Proponuję lekceważyć obelgi i
                insynuacje, że "mówiąc A masz na myśli B" - dzięki temu znikną z
                forum, bo człowiek sfrustrowany, gdy nie może podsycać swojej
                frustracji, albo idzie jej szukać gdzie indziej, albo zmienia sposób
                myślenia na pozytywny i "wyrozumiały" (uczę tego zawodowo, więc
                wiem, co mówię ;)). A teraz już Twoje pytanie:

                > czemu gotowosc do seksu lub możliwosci korzystania z niego
                decydują o ocenie czlowieka ?

                A kto twierdzi, że decydują? A co to znaczy "ocena człowieka"? A kto
                mnie ma oceniać, skoro mnie nie zna tak dobrze, jak ja znam siebie?
                A po co mnie ma oceniać, skoro nie czyni go to ani lepszym, ani
                gorszym od osoby, którą ocenia? Odpowiadając - nie oceniam Cię.
                Mówię o innej konstrukcji temperamentu, którą akurat mam. Ja
                lubię się kochać minimum 3 razy dziennie (po okresie szalonej
                fascynacji początkowej, kiedy 3 paczki prezerwatyw to mało ;-o), a
                ktoś inny woli raz w tygodniu. Żadne z nas nie jest lepsze -
                jesteśmy różni. Cała prawda.
                Zapytałaś czy chcę promować "częsty i gęsty seks". Gdyby tak było,
                napisałbym to jasno i otwarcie, ale to zupełnie nie mój styl.
                Wyraźnie napisałem (sprawdź mój post z 16.02.09, 15:35), że moim
                zdaniem (moim - to bardzo ważne słowo) o seksie warto rozmawiać, bo
                większość problemów seksualnych bierze się z braku tej
                umiejętności... Nie chcę promować seksu, a jedynie "zdrowe podejście
                do tej kwestii". Zdrowe nie znaczy - epatujące z każdego centymetra
                przestrzeni miejskiej...


                > Drugie pytanie, ktore postawiłam juz poźniej - dotyczy tego, jak
                bezustanne bombardowanie seksem ( a jesli go nie widzisz, to znaczy,
                ze juz nań zobojetnialeś), sprawia, ze jego wartość maleje. staje
                sie czynnością higieniczną niemalze, na poziomie mycia zębow. Czy
                skoro jest to tak wazna rzecz - to nalezy az tak ja splaszczać ,
                prozaizować ?

                Z przyjemnością odpowiadam. Seks - w obliczu tego, że przestajemy z
                niego robić tabu - nie staje się rzecą lepszą czy gorszą, tylko
                bardziej świadomą. Oczywiście - osoby niedojrzałe sprowadzą go do
                zaliczania kolejnych partnerów i rozmaitych epikurejsko-
                hedonistycznych teorii, ale... to znów ich sprawa i - naprawdę,
                naprawdę - wartość seksu od tego nie maleje. Paradoksalnie - ludzie,
                którzy seks traktują przedmiotowo, a nie podmiotowo - nie czerpią z
                niego prawdziwej satysfakcji (choć nieświadomie twierdzą czasem coś
                innego). Byłabyś zaskoczona tym, jak wiele kobiet twierdzi, że nie
                może doświadczać orgazmu mimo bogatego życia seksualnego, a po
                krótkim czasie dochodzą do wniosku, że po prostu miały dotąd o nim
                błędne wyobrażenie. Za co - chętnie zgodzę się z Tobą - odpowiada
                także wszechobecność seksu (bo nie tylko w mediach, ale i w teatrze,
                sztuce, reklamie itd.). Dodajmy, że ludzie świadomi i dojrzali nie
                dają się nabierać na zabiegi marketingowe w stylu dezodorant Axe czy
                Mobilking. Marki te wykazują się brakiem wyobraźni i... ich strata
                ;). Teraz - co chyba najważniejsze - mi ta "wszechobecność" nie
                dokucza. Mam internet, ale nie wchodzę na pornostrony (znam za to
                kobiety, które to ciekawi i kręci ;-o). W kiosku nie
                próbuję rozpaczliwie zlokalizować półki z pisemkami dla facetów,
                choć czytam (nie "przeglądam") raporty medyczne i statystyczne w
                Playboyu. W łóżku jestem podobno inny niż większość facetów, ale nie
                mnie oceniać czy to lepiej, czy gorzej, bo przecież satysfakcje ma
                czerpać moja potencjalna kobieta, a nie spoleczeństwo ;-))). Co
                więcej - unikam też książek i pism o "defetystycznej naturze", bo
                nie uważam, że świat jest zły i zepsuty. Myśl jest sprawcza, ergo
                "jak myślisz, tak żyjesz". Ja wolę szczęścia szukać w sobie, niż na
                zewnątrz (bo to zdrowe i słuszne).

                Hmm... No i podobnie jak Ty - chcę, a nawet staram się, "zeby seks
                był przeżyciem ważnym i pieknym, czymś, za co moglabym pol duszy
                oddać", ale nie nakłaniam znajomych, by podzielali moje zdanie, bo
                wiem, że "ludzie są różni". Jednym wystarczą kompulsywne zachowania
                w klubowej toalecie, innym zmysłowa niekończąca się noc w
                zaczarowanym świecie rozkoszy bez granic. Ale nie moja sprawa, co
                kto lubi, prawda? Mogę posłuchać, jak ktoś widzi świat, ale nie
                muszę brać z niego przykładu ;)

                Serdeczności i miłego popołudnia

                Demoniusz
                • Gość: tramwajarz Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: 81.210.38.* 17.02.09, 16:40
                  "> Mieć orgazm potrafi i debil, i tchorz, i lajdak - stawiac mu za to
                  > pomniki? Byle durna dziumdzia umie rozpalić zmysły :)

                  Myślę, że właśnie dlatego dochodzi na tym forum do bluzgów. Prosimy
                  o szacunek, a sami go nie prezentujemy." I tu jest pogrzebany jeden
                  z psów jeśli nie cała sfora...:)
                • madame_charmante Re: nie o temperamenty chodzi :) 17.02.09, 21:24
                  O lajdaku i dziumdzi nie bylo ad personam drogi Demoniuszu. Jesli
                  tak wyszlo - sorry, ale przypadkiem. Jak zaznaczylam, pisalam ten
                  post poźno, nawet bardzo poźno, więc mogłam nie dopatrzyc faktu, iż
                  mozna to odebrać w ten sposob.
                  jesli zaś powolywanie się na istnienie takowych w ogólności uwazasz
                  za bluzgi - hmm .. Powiedzmy w ten sposob: nie zaczaruję
                  rzeczywistosci i nie sprawię, by wszyscy niegodziwcy etc, etc
                  zniknęli z powierzchni ziemi. Zwróć tez uwage na fakt, że język
                  polski zna dosadniejsze określenia na takowe persony i chyba nie
                  użylam słow zbyt pochopnych?
                  Staram się nie obrażać, jednak zostalam na tym forum wielokrotnie
                  obrażona slowami daleko bardziej .. yyy ... wyrazistymi ? Jestem
                  początkująca forumowiczką i chyba brak mi Twojego dystansu do
                  tej "rzeczywistości"
                  Piszesz, jeśli dobrze Cię rozumiem, że nie istnieje taka wlasnie
                  ocena ludzi. Tzn. przez pryzmat zdolności/mozliwosci seksualnych.
                  Ależ istnieje! Wyrazem takiej oceny jest wszechobecny kult młodosci.
                  Popatrz na to, że inne wartości, takie jak mądrość, doświadczenie,
                  erudycja - tego wszystkiego nabywa się z wiekiem. Ale dzis nie sa
                  one w cenie. Ważna jest gladziutka skóra i jędrne cialko. Do czego
                  się ono nadaje najlepiej? Chyba nie musze odpowiadac :)
                  ..
                  co do kwestii tabu - zastanawiam się czy nie nastąpilo jego
                  specyficzne przesunięcie, o czym miedzy innymi swiadczylyby
                  wypowiedzi z tego forum
                  Kiedys tematem zakazanym był seks, teraz podobne uczucia budzi
                  post mowiący o tym, ze jest go za dużo. Spojrz, jak gwaltowne sa
                  reakcje, jak fundamentalne oburzenie. Ciekawa sprawa, prawda?

                  Widzę, ze wlasciwą Ci pogodą ducha ( tu chyba się nie zapędzilam we
                  wnioskach?) starasz się przyczynic do tego, by swiat się stal dla
                  innych ludzi lepszy, w tym także w dziedzinie seksu. Powiedz mi -
                  czy ja wskazując na fakt, że poza seksem istnieją inne zrodla
                  satysfakcji - różnię się jakos zasadniczo od ciebie ? Wszak oboje,
                  tak myślę, dzialamy "pro publico bono".
                  nie będe kolejny raz powtarzac, że nie chce nikogo naklaniac do
                  zmiany czegokolwiek w jego/jej zyciu. Chcialam tylko zadać
                  pytanie... i otrzymalam odpowiedz.. Bardzo dokladną.
                  Dziękuję za miłe zyczenia i pozdrawiam :)
                  • demoniusz_upadly Re: nie o temperamenty chodzi :) 18.02.09, 17:11
                    Krótko będzie, bo prowadzę dziś warsztaty z oswajania emocji
                    (zainteresowanych zapraszam na nick@ i gazeta ;)).

                    Witaj,

                    > O lajdaku i dziumdzi nie bylo ad personam drogi Demoniuszu.

                    To nie ma znaczenia. Jeśli używasz takich sformułowań, by
                    oceniać innych (dowolnych) ludzi, to powodujesz, że ludzie
                    dostosowują się do Twoich emocji. Innymi słowy - agresja rodzi
                    agresję. A obelgi - obelgi. Przerwij ten łańcuch - zyskasz spoŻoj
                    ducha. To bardzo proste ;)


                    > jesli zaś powolywanie się na istnienie takowych w ogólności
                    uwazasz
                    > za bluzgi - hmm .. Powiedzmy w ten sposob: nie zaczaruję
                    > rzeczywistosci i nie sprawię, by wszyscy niegodziwcy etc, etc
                    > zniknęli z powierzchni ziemi.

                    Nikt od Ciebie tego nie wymaga. "Chcesz zmieniać świat - zacznij od
                    siebie". Wymagany jest tylko szacunek do odmiennych poglądów, niż
                    Twoje.

                    > Zwróć tez uwage na fakt, że język
                    > polski zna dosadniejsze określenia na takowe persony i chyba nie
                    > użylam słow zbyt pochopnych?

                    Kto daje Ci prawo, by oceniać tych czy innych ludzi? Czy dzięki
                    temu, że o kimś wyrażasz się z pogardą, stajesz się bardziej
                    wartościowym człowiekiem? Czy jeśli w więzieniu używa
                    się rynsztokowego języka, to Ty też musisz mówić jak ostatni oprych?
                    ;))


                    > Staram się nie obrażać, jednak zostalam na tym forum wielokrotnie
                    > obrażona slowami daleko bardziej .. yyy ... wyrazistymi ?

                    "Obrażam, bo mnie obrażają" - to droga donikąd. Co więcej - słowa
                    innych mogą Cię dotknąć tylko wtedy, gdy na to pozwalasz. Easy like
                    u sunday morning ;)


                    > Jestem
                    > początkująca forumowiczką i chyba brak mi Twojego dystansu do
                    > tej "rzeczywistości"

                    Zmień swój brak, a zmienisz swoje postrzeganie rzeczywistości -
                    naprawdę. Będzie Ci łatwo, bo jesteś inteligentnym człowiekiem i z
                    łatwością zlokalizowałaś już swój problem ;))


                    > Piszesz, jeśli dobrze Cię rozumiem, że nie istnieje taka wlasnie
                    > ocena ludzi. Tzn. przez pryzmat zdolności/mozliwosci seksualnych.
                    > Ależ istnieje! Wyrazem takiej oceny jest wszechobecny kult
                    młodosci.

                    Kto tak twierdzi? Pan Stereotyp? Pani Redukcja Poznawcza? Państwo
                    Zaszufladkowywujący lub Uzależnieniodocenianiainnych? Co Cię to
                    obchodzi, skoro Ty jesteś sobą i nie żyjesz w sprzeczności z własnym
                    wnętrzem? ;))


                    > Popatrz na to, że inne wartości, takie jak mądrość, doświadczenie,
                    > erudycja - tego wszystkiego nabywa się z wiekiem. Ale dzis nie sa
                    > one w cenie.

                    Znów - kto Ci to powiedział? A może tylko Ty tak uważasz? Moi
                    znajomi cenią moją dojrzałość, etc. Moi kursanci cieszą się, że
                    osiąganie spokoju ducha jest takie proste. Co ich cechuje? Otwartość
                    na siebie i na zmienianie błędnych, zakotwiczonych przekonań (m.in.
                    takiego, że "świat jest zły"). Na zmienianie siebie - nie
                    tajemniczych "innych".


                    > Ważna jest gladziutka skóra i jędrne cialko. Do czego
                    > się ono nadaje najlepiej? Chyba nie musze odpowiadac :)

                    Odpowiedz "do czego Twoim zdaniem najlepiej nadaje się zadbane
                    ciało". To bardzo ważne, byś rozprawiła się ze
                    swoją redukcją poznawczą. Moim zdaniem upraszczasz
                    rzeczywistość/szufladkujesz, a to oznacza, że prawda nie ma dla
                    Ciebie znaczenia. UWAGA - mogę nie mieć racji, co nie czyni mnie ani
                    gorszym, ani lepszym człowiekiem.

                    I znów pytanie - dla kogo ważna jest skóra i ciało? Dla Pani z TVN-
                    u? Jeśli tak - jest to jej sprawa i ma prawo mieć inne priorytety
                    niż Ty. Proste, ludzkie, zdrowe - jeśli przyjmiesz to do wiadomości.


                    > Kiedys tematem zakazanym był seks, teraz podobne uczucia budzi
                    > post mowiący o tym, ze jest go za dużo. Spojrz, jak gwaltowne sa
                    > reakcje, jak fundamentalne oburzenie. Ciekawa sprawa, prawda?

                    Ty to tak odczuwasz, a więc to Twój problem, a nie całego świata. Ja
                    nie reguję gwałtownie, bo to zaburza chęć poznawania prawdy. Moje
                    reakcje są wyważone, bo nie ulegam poglądom innych osób bezwolnie.
                    Jestem wewnątrzsterowny i tego uczę ludzi wokół. Moje szczęście
                    zależy ode mnie. Dla mnie jest ważne, by mój umysł był zdrowy -
                    chore myśli innych osób nie są sposobem leczenia samego siebie.


                    > Widzę, ze wlasciwą Ci pogodą ducha ( tu chyba się nie zapędzilam
                    we wnioskach?) starasz się przyczynic do tego, by swiat się stal dla
                    > innych ludzi lepszy, w tym także w dziedzinie seksu.

                    Znów iluzja. Ja się nie staram do niczego przyczynić. Wyrażam swoje
                    zdanie, do czego mam prawo. Różnica między moim a Twoim zdaniem nie
                    czyni nikogo z nas lepszym lub gorszym, ani nie daje prawa do
                    obrażania interlokutora. Przeczytaj dokładnie, co pisałem wcześniej,
                    a zobaczysz, że cieszę się tylko z tego, że przełamujemy tematy
                    tabu. Wiele kobiet mówi mi: "nie mogę mieć orgazmu", "nie
                    lubię swojej waginy", "nie umiem słuchać innych i dawać im prawa do
                    bycia innymi, niż ja", "nie umiem nie oceniać ludzi, bo wszyscy mnie
                    oceniają (nawet mieszkańcy innych kontynentów, którzy nie wiedzą o
                    moim istnieniu" ;)), "nie mogę być szczęśliwa, bo świat jest zły",
                    etc. W kwestii seksu (ktora nawet dla mnie nie jest najważniejsza)
                    uważam, że rozmowy rozwiązują wiele problemów. Udawanie że problemu
                    nie ma, pogłębia jedynie frustracje. Nie rozwiązuje problemu.
                    Naprawdę. Ważne jest za to - i tu się z Tobą zgodzę - by seksem nie
                    epatować, ale edukować "czym ten seks w ogóle jest i jak wiele ma
                    twarzy?".

                    Serdeczności prosto z serducha ;)

                    Demoniusz
                    • Gość: DS-demona;) Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: *.sds.uw.edu.pl 19.02.09, 19:48
                      "Będzie Ci łatwo, bo jesteś inteligentnym człowiekiem" -Największe błędy w
                      rozumowaniu popełniają właśnie ludzie inteligentni...Żaden to paradoks ,bo
                      jakież błędy może popełnić intelekt który nie porywa się na nic od siebie
                      większego...Czytając Twój dialog z "madame"...na jego przykładzie doskonale
                      widać iż nie sposób trwale oddzielić punktu widzenia od przysłowiowego punktu
                      siedzenia;) Od naszych doświadczeń ,urazów,statusu ,wieku
                      ,wykształcenia...upraszczając od wszystkiego co na ukształtowało za naszą zgodą
                      bądź niezależnie od niej...Czysty intelekt to fikcja ,brak uprzedzeń,obiektywizm
                      to samo...Można tylko się starać przełamywać siebie,zmuszać ciągle do łamaniu
                      schematów,nie osiadać ,nie zasklepiać,spojrzeć z innej strony ,od spodu, na
                      ukos,wspak ;D no starać się myśleć...myśleć więcej;)
                      • demoniusz_upadly Re: nie o temperamenty chodzi :) 21.02.09, 15:40
                        Witaj Desdemono vel DS demono (ach, jakże pobudzający mą demoniczną ciekawość
                        nick ;)).

                        Hmm... Ciekawe czy DS jest tu wyrazem sentymentu do domów studenckich czy też są
                        to inicjały z zupełnie innej beczki ;-). Tak czy owak, wróćmy do rozmowy:

                        Gość portalu: DS-demona;) napisał(a):

                        > "Będzie Ci łatwo, bo jesteś inteligentnym człowiekiem" -Największe błędy w
                        rozumowaniu popełniają właśnie ludzie inteligentni...

                        Nie byłbym aż tak radykalnie pewny prawdziwości powyższej tezy. Faktem za to
                        jest, że ludzie inteligentni popełniają błędy w rozumowaniu i nie czyni to ich
                        lepszymi czy gorszymi od innych. Zaletą inteligencji jest za to trwała
                        umiejętność wyciągania wniosków z własnych błędów i (UWAGA!) otwartość na
                        zdanie/opinie/poglądy innych osób. No bo - skoro akceptuję siebie (ergo - nie
                        mam kompleksów względem własnej inteligencji) to akceptuję również fakt, że
                        ludzi myślą inaczej, niż ja - i znów "nie czyni ich to gorszymi/lepszymi", bo
                        mają prawo do własnych poglądów, prawda? ;)


                        > Żaden to paradoks ,bo jakież błędy może popełnić intelekt który nie porywa się
                        na nic od siebie większego...

                        Może błądzić w sprawach równych swemu intelektowi (każdy wszak ma mózg). I co
                        więcej - ma do tego prawo. Rozwija się, gdy dostrzega błędy swego rozumowania.
                        Ot co! "Ludzie, którzy za wszelką cenę chcą mieć rację - boją się swoich
                        poglądów i nie są pewni ich prawdziwości" - zdaniem psychologii.


                        > Czytając Twój dialog z "madame"...na jego przykładzie doskonale
                        > widać iż nie sposób trwale oddzielić punktu widzenia od przysłowiowego punktu
                        siedzenia;) Od naszych doświadczeń ,urazów,statusu ,wieku ,wykształcenia...

                        Nie wiemy tego, miła Pani ;). Nie ma co zakładać a priori, by nie paść ofiarą
                        własnej redukcji poznawczej. Ciąg dalszy w poniedziałek, bo muszę kończyć -
                        przepraszam i pięknego weekendu wszystkim Forumowicz(k)om ;


                        upraszczając od wszystkiego co na ukształtowało za naszą zgodą
                        > bądź niezależnie od niej...Czysty intelekt to fikcja ,brak uprzedzeń,obiektywiz
                        > m
                        > to samo...Można tylko się starać przełamywać siebie,zmuszać ciągle do łamaniu
                        > schematów,nie osiadać ,nie zasklepiać,spojrzeć z innej strony ,od spodu, na
                        > ukos,wspak ;D no starać się myśleć...myśleć więcej;)
                    • Gość: madame_charmantee Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: *.chello.pl 20.02.09, 17:43
                      To jest jak sądze właśnie mój największy problem,Demoniuszu...W swoim życiu
                      spotkałam wielu dyplomowanych partaczy, szczycących się swoją wiedzą z zakresu
                      psychologii...Ty wydajesz mi się jednak ...inny...;-)) Mam w takim razie do
                      Ciebie pytanie mój drogi,jak mam walczyć i czy w ogóle powinnam(czy warto) z
                      moją ..."inteligencją pozorną"...Widzisz ,mimo tego iż słowem potrafię
                      posługiwać się w sposób poprawny,dociera do mnie czasami iż mając oczywiste i
                      jasne przesłanki dochodzę do błędnych wniosków...Z drugiej jednak strony nie
                      lubię rezygnować z moich opinii do których doszłam drogą pogłębionej
                      analizy;-)(Jestem inteligętna... jak sądze jest to fakt bezprzecznie jasny dla
                      wszystkich i panuje w tej kwestji ogólny konsensus)Dlaczego więc ja, której
                      myśli bięgną po niedosięgłych dla zwykłych śmiertelników orbitach ,mam
                      rezygnować z moich dalkosiężnych wniosków...? I co jeśli, część wniosków które
                      odrzucam a priori ,w stytuacji gdybym je przyjeła były by dla mnie bolesne...W
                      imię czego mam sobie psuć dobry humor...?
                      • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 20.02.09, 17:56
                        Gość portalu: madame_charmantee napisał(a):

                        > To jest jak sądze właśnie mój największy problem,Demoniuszu...W
                        swoim życiu
                        > spotkałam wielu dyplomowanych partaczy, szczycących się swoją
                        wiedzą z zakresu
                        > psychologii...Ty wydajesz mi się jednak ...inny...;-)) Mam w takim
                        razie do
                        > Ciebie pytanie mój drogi,jak mam walczyć i czy w ogóle powinnam
                        (czy warto) z
                        > moją ..."inteligencją pozorną"...Widzisz ,mimo tego iż słowem
                        potrafię
                        > posługiwać się w sposób poprawny,dociera do mnie czasami iż mając
                        oczywiste i
                        > jasne przesłanki dochodzę do błędnych wniosków...Z drugiej jednak
                        strony nie
                        > lubię rezygnować z moich opinii do których doszłam drogą
                        pogłębionej
                        > analizy;-)(Jestem inteligętna... jak sądze jest to fakt
                        bezprzecznie jasny dla
                        > wszystkich i panuje w tej kwestji ogólny konsensus)Dlaczego więc
                        ja, której
                        > myśli bięgną po niedosięgłych dla zwykłych śmiertelników
                        orbitach ,mam
                        > rezygnować z moich dalkosiężnych wniosków...? I co jeśli, część
                        wniosków które
                        > odrzucam a priori ,w stytuacji gdybym je przyjeła były by dla mnie
                        bolesne...W
                        > imię czego mam sobie psuć dobry humor...?
                        -Ty taki "dlugodystansowiec "Jestes- Madame...!Piszesz i
                        odpowiadasz Sama sobie,zmieniajac "loginki"-podsmiarduje
                        to...schizofrenia .Nie lepiej gadac do lustra?
                        • Gość: Dobra Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: *.chello.pl 20.02.09, 18:16
                          Schizofrenia to poważna choroba ,nie używałabym raczej takich określeń jak Ty, w
                          parze z tym poważnym zdrowotnym problemem...Osobiscie nie chciałabym w ten
                          sposób obrazić czy też urazić osób nią dotknietych...Uważam że na 99% ów post
                          napisała "madame"i tu należą się jej brawa za odwagę...Jeśli to nie ona sama to
                          jak sądzę ktoś jej życzliwy ...na swojej drodze spotykamy czasem dobrych ludzi
                          ,którzy pomagają nam czasem przełamać własne ograniczenia...np:wstyd zadawania
                          pytań istotnych...:**
                          • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 20.02.09, 18:48
                            Gość portalu: Dobra napisał(a):

                            > Schizofrenia to poważna choroba ,nie używałabym raczej takich
                            określeń jak Ty,
                            > w
                            > parze z tym poważnym zdrowotnym problemem...Osobiscie nie
                            chciałabym w ten
                            > sposób obrazić czy też urazić osób nią dotknietych...Uważam że na
                            99% ów post
                            > napisała "madame"i tu należą się jej brawa za odwagę...Jeśli to
                            nie ona sama to
                            > jak sądzę ktoś jej życzliwy ...na swojej drodze spotykamy czasem
                            dobrych ludzi
                            > ,którzy pomagają nam czasem przełamać własne
                            ograniczenia...np:wstyd zadawania
                            > pytań istotnych...:**
                            Przepraszam,jezeli urazilam osoby dotkniete ta choroba.Innego
                            okreslenia nie znalazlam na postepowanie chere madame...,ktora
                            zaklada watki na ,ktore sama
                            odpowiada,zmieniajac"loginki".Postepowanie absolutnie
                            nielogiczne,ba ,chore!-Ale,osoby(z drugiej strony )zakompleksione
                            musza sie przeciez jakos... dowartosciowac.
                            • Gość: Jesień na Marsie Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: *.chello.pl 20.02.09, 19:16
                              Jeśli to im pomaga zwalczać kompleksy ,pomaga stawać się lepszymi ludźmi to
                              chyba ich uciążliwość jej ceną którą warto zapłacić...:) Z drugiej strony nigdy
                              nie wiemy wszystkiego...wskazany jest umiar w podobnych sprawach... Być może
                              "Demoniusz"będzie w stanie pomóc i rozwikłać problemy tak Twoje jak i
                              "madame"...:)pozdr:)
                              • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 20.02.09, 19:31
                                Jesien na Marsie...Jestes doskonala...Madame...-ladniejsze("loginki"
                                damsko-meskie-rowniez doskonale...-a propos wypowiedzi pana
                                Demoniusza...nie wysilaj sie juz!
                            • demoniusz_upadly Re: nie o temperamenty chodzi :) 23.02.09, 15:13
                              Kilka dni temu toczyła się tu "szalona dyskusja" o schizofrenii i
                              szanowna (jak każdy inny użytkownik forum) cus27 napisała tak oto:


                              > Przepraszam,jezeli urazilam osoby dotkniete ta choroba.Innego
                              okreslenia nie znalazlam na postepowanie chere madame...

                              Pytanie: czy fakt, że masz ograniczony zasób inwektyw powoduje, że
                              ktokolwiek na tym forum jest chory na schizofrenię? ;)


                              > ,ktora zaklada watki na ,ktore sama
                              odpowiada,zmieniajac"loginki".Postepowanie absolutnie
                              nielogiczne,ba ,chore!

                              Tylko z Twojego punktu widzenia, droga cus27. Być może z punktu
                              widzenia kilku osób, ale nie całego świata ;). Wyluzuj, dla własnego
                              spokoju umysłu... Jeśli ktoś jest kreatywny i ma
                              ochotę odpowiadać "babci_klozetowej" jako "dziadek_do_orzechów", a
                              po chwili "wilkowi" jako "czerwony_kapturek", to po prostu czyni go
                              innym człowiekiem od Ciebie, ale nie lepszym czy gorszym ;).
                              Przecież nie obraża Cię ani nie atakuje, tylko ma twórcze podejście
                              do loginków. Co w tym złego? ;)


                              > -Ale,osoby(z drugiej strony )zakompleksione
                              musza sie przeciez jakos... dowartosciowac.

                              Na przykład obrażając czy atakując inne osoby... Prawda, że to może
                              być oznaka zakompleksienia? ;)

                              Serdeczności i wielki szacunek za post, do którego za
                              chwilę się przytulę wraz z moją klawiaturką ;-o

                              Demoniusz
                        • demoniusz_upadly Re: nie o temperamenty chodzi :) 20.02.09, 19:42
                          cus27 napisała:
                          > -Ty taki "dlugodystansowiec "Jestes- Madame...!Piszesz i
                          > odpowiadasz Sama sobie,zmieniajac "loginki"-podsmiarduje
                          > to...schizofrenia .Nie lepiej gadac do lustra?

                          Przypominam droga Cus27, że "o to innych oskarżamy, z czym sami problem mamy"...
                          Więcej wyrozumiałości dla ludzi, a zobaczysz, że są takimi samymi ludźmi, jak Ty
                          - nawet jeśli na pewno są też jednocześnie inni od Ciebie ;)).

                          Na pozostałe posty z przyjemnością odpowiem jutro lub w poniedziałek, bo mi
                          czytelnię zamykają ;-))

                          Przepraszam niecierpliwych i proszę o wyrozumiałość, życząc pięknego weekendu
                          wszystkim ;)

                          Demoniusz
                          • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 20.02.09, 20:04
                            Chere Madame...przestajesz byc zabawna.Chyba zdajesz Sobie sprawe,ze
                            w kiepski sposob usilujesz manipulowac forumowiczami(wspolczuje).
                            • Gość: Hiperrealizm święt Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: *.chello.pl 20.02.09, 20:33
                              Dlaczego tak uważasz"cus",bo ktoś trafia w sedno...? może nie robi tego
                              złośliwie...tylko chcę Ci pomóc....
                              • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 21.02.09, 08:56
                                Gość portalu: Hiperrealizm święt napisał(a):

                                > Dlaczego tak uważasz"cus",bo ktoś trafia w sedno...? może nie robi
                                tego
                                > złośliwie...tylko chcę Ci pomóc....
                                W jakie sedno? Nie ja zakladalam watek,ktory zmienil tzw.tory.Dla
                                informacji:problemow zadnych nie mam(szczegolnie tych w sypialni-
                                ;wprost przeciwnie).Nie musze sie przechwalac...wieloma
                                partnerami,bo od"krola Swieczka"mam jednego.Zmienianie"loginow"o
                                czym swiadczy?Do tej pory myslalam,ze MANIPULACJA jest domena
                                politykow... .
                                • Gość: Batalion misiów Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.09, 15:15
                                  > W jakie sedno?
                                  W sedno Twojego problemu ,ewentualnie na tyle blisko Twojego problemu iż
                                  reagujesz agresją wobec ewentualnych prób jego naświetlenia...Zbyt to dla Ciebie
                                  osobiste ok,w takim razie przepraszam ,ufając przy tym iż zachowujesz podobną
                                  powściągliwość wobec prywatności innych >ludzi...:)
                                  >Nie ja zakladalam watek,ktory zmienil tzw.tory.
                                  Ani ja ,jeśli zmienił jednak tory w sposób dla Ciebie bolesny ,nie zamierzam
                                  drążyć...
                                  >Dla informacji:problemow zadnych nie mam(szczegolnie tych w sypialni-wprost
                                  przeciwnie)
                                  Nie interesuje mnie to,jeśli jest tak jak napisałaś...gratuluje i oby tak
                                  dalej...co prawda tego typu deklaracje na forum ,kwituje łaskawym
                                  uśmiechem...Ludzie piszący na forach są rzecz jasna przeważnie szczęśliwi ,jeśli
                                  nawet nie są to przynajmniej muszą...;)
                                  Biorę za dobrą monetę to co napisałaś,choć jak wspomniałem powyżej nie
                                  interesuje mnie to.:)
                                  >Nie musze sie przechwalac...wieloma
                                  partnerami,bo od"krola Swieczka"mam jednego.
                                  Podobnie ja przechwalanie takie ,uważam za niesmaczne...zmuszanie do podobnych
                                  zachowań zaś(auto-poligamiczno-seksualnej-promocji...?!;) to przynajmniej z
                                  punktu makrolingwistyki...dziwoląg równie zabawny co "samogwałt";))Zostawmy to
                                  ...niech król Świeczek i św Juda mają w opiece podobnie chwalebne postawy...:)
                                  >Zmienianie"loginow"oczym swiadczy??Do tej pory myslalam,ze MANIPULACJA jest
                                  domena politykow...
                                  Nie wiem jak mają wszyscy inni(wliczając w to polityków) ,zmianna longinu w moim
                                  przypadku świadczy najczęściej o tym iż nick którym się posługuje...wyczerpał
                                  swoją formułę...:)Cóż nie jest manipulacją...czy rozmowa psychologa z pacjentem
                                  nie jest manipulacją...?(nie twierdze że zachodzi tu taki przypadek ,to tylko
                                  przykład...Pomyśl o tym...Pozdr.:)

                                  • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 21.02.09, 17:03
                                    Agresja?Trzeba umiec sie jej doszukac( w moich postach),Masz
                                    wybujala wyobraznie-ubolewam nad tym faktem.Agresje i"laskawosc"
                                    Twojej przesadnej dumy (czyzby bazowanej na "bolesnych
                                    doswiadczeniach")zauwazalne sa w Twoim kazdym poscie, kolezanko.Mnie
                                    tylko chodzilo o Twoje oszukiwanie forumowiczow-
                                    zmieniajac "loginki",co jest nie fair i radzilabym "rzucic okiem" na
                                    swoje wypowiedzi,ktore w nie ktorych momentach mozna skojarzyc z
                                    prostactwem.Pozdrowienia od krolowej i krola Swieczka z ktorym
                                    naprawde sie fajnie zyje.
                                    • Gość: Jesień na Marsie Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: *.sds.uw.edu.pl 22.02.09, 02:43
                                      Umiejętność wyszukiwania agresji w twoich postach idzie w parze z umiejętnością
                                      czytania(czytaj:jest jasna dla mnie i większości którzy tę sztukę posiedli;)
                                      ,wybujała wyobraźnia to raczej powód do dumy niż bolączki,bolesne zaś
                                      doświadczenia(jeśli nawet nie są Twoją imaginacją) to żaden powód do wstydu...
                                      Osoba która tak jak ja, ma za sobą pełną rekonwalescencje ,jak sądzę lepiej
                                      rozumie problemy ludzi Tobie podobnych...Jeśli dobrze żyje Ci się o
                                      świeczce...;)cóż, w zapewnienia moje co do neutralności jaką żywię wobec poza
                                      forumowych historii i odniesień do rzeczywistości nie wierzysz,w życzliwy
                                      stosunek także...Cóż mi pozostaje ...?a więc... O rzesz Ty!!Niedoczekanie Twoje
                                      !! Na pewno źle Ci się żyje!!Na pohybel!;)) ...Tak już lepiej...? wydaje Ci się
                                      to bardziej szczere...? inna reakcja wydaję Ci się mało prawdopodobna...a po kim
                                      sądzisz...? :D pozdr.:)
                                      • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 22.02.09, 10:10
                                        Gość portalu: Jesień na Marsie napisał(a):

                                        > Umiejętność wyszukiwania agresji w twoich postach idzie w parze z
                                        umiejętnością
                                        > czytania(czytaj:jest jasna dla mnie i większości którzy tę sztukę
                                        posiedli;)
                                        > ,wybujała wyobraźnia to raczej powód do dumy niż bolączki,bolesne
                                        zaś
                                        > doświadczenia(jeśli nawet nie są Twoją imaginacją) to żaden powód
                                        do wstydu...
                                        > Osoba która tak jak ja, ma za sobą pełną rekonwalescencje ,jak
                                        sądzę lepiej
                                        > rozumie problemy ludzi Tobie podobnych...Jeśli dobrze żyje Ci się o
                                        > świeczce...;)cóż, w zapewnienia moje co do neutralności jaką żywię
                                        wobec poza
                                        > forumowych historii i odniesień do rzeczywistości nie wierzysz,w
                                        życzliwy
                                        > stosunek także...Cóż mi pozostaje ...?a więc... O rzesz Ty!!
                                        Niedoczekanie Twoje
                                        > !! Na pewno źle Ci się żyje!!Na pohybel!;)) ...Tak już lepiej...?
                                        wydaje Ci się
                                        > to bardziej szczere...? inna reakcja wydaję Ci się mało
                                        prawdopodobna...a po ki
                                        > m
                                        > sądzisz...? :D pozdr.:)
                                        Znowu "nowy loginek",nie to stary!Moj kochany dziadzius,
                                        powiedzial"prostak po ukonczeniu dziesiatej plus jednej szkoly-
                                        zostanie-prostakiem".Naucz sie czytac,ortografia... klania sie w
                                        pas.Krol Swieczek przekazal:lepsza gromnica!Smutna "dziewco"!
                                        • Gość: Kochany dziadziuś Re: nie o temperamenty chodzi :) IP: *.sds.uw.edu.pl 22.02.09, 10:39
                                          Aaale mi choodziło wnuczko oooo Moskali inoo...:)
                                          • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 22.02.09, 12:17
                                            Gość portalu: Kochany dziadziuś napisał(a):

                                            > Aaale mi choodziło wnuczko oooo Moskali inoo...:)
                                            Mnie-ladniej brzmi od "mi,coreczko"?Az mnie swierzbi,aby
                                            napisac...oj ,glupiutka gaska...byla...i za wiele...wymyslila(sobie
                                            i o sobie).
                                            • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 22.02.09, 13:27
                                              -A ,w ogole:Jestes,przypuszczam,sympatyczna osoba.Przyjemnie sie
                                              Ciebie "czyta"...moze siadziemy na dupciach i zapalimy fajke pokoju
                                              (np - w formie Dunhill'a)?
                                            • cus27 Re: nie o temperamenty chodzi :) 22.02.09, 13:27
                                              -A ,w ogole:Jestes,przypuszczam,sympatyczna osoba.Przyjemnie sie
                                              Ciebie "czyta"...moze siadziemy na dupciach i zapalimy fajke pokoju
                                              (np - w formie Dunhill'a)?
                      • madame_charmante Re: nie o temperamenty chodzi :) 22.02.09, 20:58
                        Hm, ponoć "klonowanie" jest ostatecznym komplementem :-/, dowodem
                        uznania, ze warto się pod kogos podszywać.
                        Dośc dawno sobie odpuściłam ten wątek.
                        Uznalam, ze dalsze wałkowanie tego temu bezprzedmiotowym jest.
                        Jednakże, jak widze - ktos się pokusil o poprowadzenie go dalej, bez
                        mojego udziału :-/
                        Dziękuję serdecznie... madame_charmantee .. kimkolwiek jestes :-/
    • Gość: Tosca Re: terror seksu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.02.09, 13:05
      A ja mam pytanko, nie związane bezpośrednio z postem głównym...Czy
      odpowiednio poinstruowani...potraficie uronić łzę...? :)
      ____________________________________________________________________
      Ja ci buzi dam, ty mi buzi dasz,ja ciebie "zaskoczę",ty
      mnię "zaskoczysz",Ja ciebie "łoszukam",ty mnie "łoszukasz"
      Czerwone jabłuszko po ziemi się toczy,
      Tego chłopca kocham, co ma czarne oczy.
      Nie bijta się chłopcy, na Jude Świętego;),
      Nie wyjdę za wszystkich, tylko za jednego.;))



      • Gość: olex Re: terror seksu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.02.09, 14:10
        nad sobą czy nad kimś?
      • demoniusz_upadly Do DS demony ;) 23.02.09, 14:40
        No i ciąg dalszy zaczętej w sobotę rozmowy (ponowne bą żur z
        kiełbasą ;)):

        Kilka dni temu DS demona (nick niezmiennie uroczy ;-o) napisała tak
        oto:

        > Czysty intelekt to fikcja

        Skłonny jestem się zgodzić, na podstawie obserwacji współczesnych mi
        osób. Ale nie dam głowy (ani nawet główki ;)), że ten czy ów
        filozof, autorytet z dziedziny tej czy innej do "czystego intelektu"
        nie doszedł... Nie zjadłem wszystkich rozumów, ergo wolę nie
        uogólniać, by później nie mieć do siebie pretensji, że nie miałem
        racji ;))

        > ,brak uprzedzeń,obiektywizm
        > to samo...

        A tu już mogę polemizować. Nie mam uprzedzeń do ludzi, bo w pełni
        akceptuję siebie. To pozwala mi zgodzić się, że ludzie są inni ode
        mnie i mają do tego prawo. Mogę mieć zdanie o kimś (mniej lub
        bardziej przychylne), ale nie muszę żyć uprzedzeniami. Ba! Nic nie
        muszę! ;))


        > Można tylko się starać przełamywać siebie,zmuszać ciągle do
        łamaniu schematów,

        "Zmuszać się" do czegoś tak rozwijającego, jak rozszerzanie swojej
        wiedzy o świecie? ;)). Założę się, że nie to miałaś na myśli,
        Desdemono ;o. Łamanie nieprawdziwych, schematycznych osądów i
        stereotypów to wspaniała rzecz! Jak miło się przekonać, że nie
        miałem racji twierdząc, że (i tu wstaw dowolny stereotyp, w stylu:
        "wszystkie blondynki są głupie/wszystkie brunetki są oziębłe/wszyscy
        faceci to świnie ;-)))


        > nie osiadać ,nie zasklepiać,spojrzeć z innej strony ,od spodu, na
        > ukos,wspak ;D no starać się myśleć...myśleć więcej;)

        No właśnie! Rozwijać się! Dojrzewać! Mądrzeć! Akceptować
        różnorodność! Dać prawo ludziom do słuchania Radia Maryja czy Ich
        Troje, bo przecież to, że ktoś sobie słucha w domu Ich Troje w żaden
        sposób mnie nie krzywdzi ;))

        Serdeczności od ucha do ucha ;)

        Demoniusz
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka