Gość: +++IGNOR
IP: *.dialog.net.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl
06.09.02, 03:55
Co powinnyśmy robić, aby dużo skutecznej niż dotychczas zapewniać obronę
naszych interesów gospodarczych wobec Unii Europejskiej?
Niezbędne są bardzo wielostronne działania dla rzeczywistego realizowania
polskich interesów narodowych, a nie biernej koncepcji narzucanej nam obcej
polityki gospodarczej. Przypomnijmy tu, co pisał już na początku lat 90.
czołowy ekspert ekonomiczny paryskiej "Kultury" Robert Kaczmarek (były
przewodniczący "Solidarności" w AGH, po przyjeździe na emigrację w 1983 r.
obronił doktorat na Universitete Pierre et Marie Curie w Paryżu). Ten jeden z
najbardziej ostrych i wnikliwych krytyków polityki Balcerowicza już we
wrześniu 1990 roku ostrzegał w paryskiej "Kulturze", że polityka Balcerowicza
prowadziła faktycznie tylko do "zdławienia gospodarki", a minister finansów w
ogóle "nie rozumie, co czyni". W styczniu 1991 roku Kaczmarek napisał w
paryskiej "Kulturze", że rząd "nie stwarza rynku, lecz realizuje zagraniczne
polecenia statycznej, akademickiej kontroli złotówki i budżetu polskiego.
(...) Główną przyczyną słabości polskiej polityki monetarnej jest oparcie jej
o czysto finansowe wskazania Międzynarodowego Funduszu Walutowego. (...)
Wszystko to dowodzi, że można uprawiać świadomą politykę finansową albo obcą
politykę finansową" [podkr. - J.R.N].
Prawdziwą groteską jest stosowane czasem w niektórych mediach porównanie
Leszka Balcerowicza do Władysława Grabskiego. Balcerowicz był i jest głównym
rzecznikiem służalczego wykonywania w Polsce obcej, narzucanej nam polityki
finansowej. Podczas gdy Grabski zrobił wszystko dla realizowania suwerennej
polskiej polityki finansowej i gospodarczej z korzyścią dla kraju. I zdobył
się na coś niewyobrażalnego dla ludzi typu Balcerowicza - wyrzucił z Polski
misję angielskiego wiceministra finansów Younga, gdy ten próbował narzucać
Polsce obcą politykę finansową.
Aby zapewnić realizowanie polskich interesów narodowych w gospodarce musi być
podjętych wiele nader różnorodnych działań. Oto niektóre propozycje w tym
względzie, jakie przewijają się w książkach prawdziwie zatroskanych o Polskę
ekonomistów.
- Musi być zrobione maksimum dla wychowywania całego Narodu w duchu
patriotyzmu gospodarczego czy konsumpcyjnego. Przeciętny Polak musi rozumieć,
że w jego interesie, w interesie polskiego bilansu handlowego, w interesie
zmniejszenia katastrofalnego bezrobocia, etc. niezbędne jest konsekwentne
popieranie zakupów głównie polskich produktów (oczywiście tych naprawdę
dobrej jakości), a unikanie i zniechęcanie do kupowania najbardziej nawet
reklamowanych produktów z konkurujących z nami obcych gospodarek. W Polsce
najbardziej wpływowe media typu "Gazeta Wyborcza" czy "Wprost"
niejednokrotnie atakowały hasła "kupuj polskie", widząc w nich rzekomą
anachroniczność czy nawet przejaw nacjonalizmu. Przypomnijmy więc to, co
pisał cytowany już wielokrotnie przeze mnie ekonomista, sekretarz naukowy
Komitetu Prognoz "Polska w XXI wieku" doc. dr hab. Andrzej Karpiński: "Jak
słusznie stwierdza Vladimir Dlouhy, były minister przemysłu i handlu
Republiki Czeskiej: 'W każdym kraju Unii Europejskiej (przynajmniej w tych,
które znam) są przy drogach hasła kupuj swojskie, chroń swoje miejsca pracy.
Nikt jednak na tej podstawie nie posądza krajów Unii o antyimportowe
nastawienia. Obawy przed importem nie są więc tylko naszym wymysłem'".
Największą sprawą jest jednak maksymalne upowszechnienie w społeczeństwie
polskim informacji o prawdziwym stanie naszego rachunku strat i zysków w
negocjacjach z Unią Europejską, czego zresztą najbardziej boją się
euroentuzjaści z SLD, UW i Platformy Obywatelskiej.
Wśród różnych szczegółowych propozycji, zmierzających do polepszenia stanu
pozycji polskich w stosunkach z UE chciałbym przytoczyć niektóre zawarte w
cytowanej książce Andrzeja Karpińskiego. Postulował on m.in., iż: "Polityka
zatrudnienia powinna maksymalnie wykorzystać możliwość tworzenia miejsc pracy
w takich dziedzinach jak:
a) przemysły wysokiej techniki, stwarzające największe możliwości skutecznej
walki z bezrobociem, a równocześnie w największym stopniu unowocześniające
strukturę gospodarczą kraju; w tym celu należałoby lepiej wykorzystać
politykę przemysłową państwa opartą na preferencjach strukturalnych;
b) rozwój oświaty i szkolnictwa wszystkich form, zarówno tworząc nowe miejsca
pracy w tej dziedzinie, jak i wydłużając czas obowiązku szkolnego;
c) rozwój robót publicznych, w nowoczesnym tego słowa znaczeniu, które
powinny być stosowane szerzej niż dotychczas, a ukierunkowane głównie na
wzrost budownictwa mieszkaniowego i przygotowanie terenów pod to budownictwo,
a przede wszystkim na budowę autostrad i infrastruktury komunikacyjnej;
d) usługi rynkowe i rozwój drobnej wytwórczości, zwłaszcza na wsi;
e) rozwój zatrudnienia w dziedzinach tradycyjnych, które jeszcze nie
wyczerpały możliwości wzrostu zatrudnienia, typowym tego przykładem jest
budownictwo - rozwój budownictwa mieszkaniowego mógłby być wykorzystany dla
zdynamizowania całej gospodarki;
f) maksymalne wykorzystanie możliwości zatrudnienia w ochronie środowiska".
Akcentował również, że:
1. "Istotne znaczenie ma jak najdłuższe, co najmniej do 2005 r. zatrzymanie
ludności zamieszkałej na wsi w jej dotychczasowych siedliskach. To zaś wymaga
najwyższej preferencji do tworzenia pozarolniczych miejsc pracy na wsi i
odpowiednich zmian w systemie kredytowania, kształcenia i rozwoju
infrastruktury cywilizacyjnej wsi jeszcze przed 2005 r.
2. Potrzebna może się okazać bardziej aktywna ochrona własnych miejsc pracy
przed ekspansją partnerów zagranicznych nierozwijających kooperacji z
krajowym zapleczem materiałowym i zapleczem B+R [badawczo-rozwojowym - przyp.
red.], przy równoczesnym usuwaniu barier pomiędzy poszczególnymi gałęziami na
rynku pracy.
3. Konieczna jest kontrola importu pod kątem przeciwdziałania eksportowi
bezrobocia do naszego kraju przez naszych partnerów handlowych, ale w
warunkach liberalizacji obrotów musi ona być realizowana inaczej niż
dotychczas, co wymaga wykształcenia jej nowych instrumentów zgodnych z
legislacją Wspólnoty".