Dodaj do ulubionych

Eurostrachy na Lachy

IP: *.pool9.dsl8mtokyo.att.ne.jp 11.10.02, 06:48
..."że Polska mogłaby się znaleźć poza Unią. A to by dopiero był
dramat"

Tak, to bylby dramat. Prosze spojrzec na mapke europy po jej
ewentualnym rozszerzeniu i wyobrazic sobie Polske w srodku, tak,
jak Szwajcarie.(Szwjcaria jednak jest krajem dosyc bogatym i
samowystarczalnym). Wszyscy wokol nas byliby w Unii i cieszyli
sie wolnoscia podrozowania, zamieszkania, ksztalcenia w UE itd.
bez wiz i zbednych formalnosci z tym zwiazanych. My bylibysmy
nadal na uboczu w samym srodku Europy.
Jezeli chodzi o naszych rolnikow, Pana Leppera i ich ludzi. Zywa
propaganda i zastraszanie spoleczenstwa. Mysla, ze jak nie
wejdziemy do Unii to naszym rolnikom sie polepszy!? Nie wierze w
to. Co za absurd, ze wszystko moze sie zniweczyc tylko dlatego,
ze ktos nie dostanie wiecej, niz by chcial. My Polacy, a raczej
nasi farmerzy sluchaja debila Leppera i mysla, ze on jest ich
Bogiem. Drodzy farmerzy, on ma z czego brac i chce sie utrzymac
tam gdzie jest, niestety bedzie potrzebowal na to Waszego glosu,
a potem bez poparcia w rzadzie nic nie bedzie w stanie zdzialac.
To jest, jak Koizumi w Japonii, gdzie mieszkam. Wielki
reformator. Ludzie go wybrali, bo pokazal cos innego, niz inni.
Umial sie zareklamowac i obiecywal cuda i co...gospodarka
japonska ciagle upada i nie moze sie dzwignac. Dlaczego?
Poniewaz wiekszosc w jego administracji rzadowej jest przeciwko
jego reformom. Jego plany poszly na marne. Korupcja,
biurokracja, to jest normalne w Japonii, dlatego jesli "grupa
starcow w rzadzie japonskim" (jak za komuny w Polsce)przystalaby
an reformy Koizumiego to straciliby mnostwo "lewej" kasy, a moze
i stolki na ktorych grzeja swoje dupska.
Wezcie z tego lekcje i nie zwarzajcie na to co Wasz Pan Lepper
probuje Wam wmowic. Cieszcie sie,ze w ogole cos dostaniecie z
Unii, a z czasem nawet wiecej. Pomyslcie o przyszlosci w swoich
dzieci, ktore beda mialy szanse uczyc sie i pracowac w kraju
Unii bez zadnych formalnosci papierkowych, udowadniania, ze masz
pieniadze na pobyt i edukacje itp.

Pozdrowienia i Do Zobaczenia w Unii Europejskiej.









Obserwuj wątek
    • Gość: realista Re: Europropaganda,to realne zagrożenie IP: *.bsk.vectranet.pl / 10.1.4.* 13.10.02, 15:17


      W propagandzie prointegracyjnej stale podkreśla się rzekomy brak
      alternatywy dla przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Jest
      to koronny argument prounijnych polityków. Warto jednak zwrócić
      uwagę na fakt, że poza Unią istnieje szereg innych organizacji
      międzynarodowych zrzeszających państwa, także europejskie.


      Rozmaici przodownicy integracji usiłują hipnotyzować opinię
      publiczną wytartymi sloganami, których słuchamy od ponad
      dziesięciu lat. Jeśli nie wejdziemy do Unii - to na pewno
      nastąpi koniec świata, a przynajmniej tak można wywnioskować z
      gróźb rzucanych przez euroentuzjastów. Znamy już czasy jak to
      nie było alternatywy dla "wieczystego" sojuszu z pewnym bratnim
      narodem. Na szczęście optymizm nie stał się jeszcze towarem
      deficytowym, więc śmiało możemy rozglądać się za innymi, niż
      wstąpienie do UE rozwiązaniami dla naszego kraju. Wśród takich
      propozycji często pada możliwość przystąpienia do EFTA, czyli
      Europejskiego Stowarzyszenia Wolnego Handlu.


      Wolny handel


      W teorii stosunków międzynarodowych strefę wolnego handlu uznaje
      się za najprostszą formę integracji gospodarczej. Z definicji
      jest to umowa między państwami o likwidacji ceł i innych barier
      w wymianie handlowej na niektóre albo nawet na wszystkie towary.
      W takiej strefie nie następuje likwidacja granic, ani wspólna
      polityka celna czy handlowa. Każde z państw uczestniczących w
      tego typu umowie samodzielnie ustala stawki celne względem
      państw trzecich, nie wchodzących do strefy. Kontrola graniczna
      między państwami członkowskimi zostaje zachowana. Przykładem
      strefy wolnego handlu jest Środkowoeuropejskie Stowarzyszenie
      Wolnego Handlu (CEFTA).


      Wyższy szczebel integracji to unia celna. Posiada ona cechy
      strefy wolnego handlu, ale jest poszerzona o wspólną politykę
      celną oraz handlową względem państw trzecich. Ten typ integracji
      wymaga instytucji, które by na przykład ustalały taryfy na
      towary sprowadzane spoza granic Unii. Przykładem unii celnej
      jest EFTA.


      Biurokraci na bruku


      EFTA powstała 4 maja 1960 roku. Jest to unia celna, która
      została założona przez Wielką Brytanię, jako alternatywa dla
      uwikłanej w spory polityczne poprzedniczki UE - Europejskiej
      Wspólnoty Gospodarczej (EWG). Jednak groźba podziału Europy
      wobec niebezpieczeństwa zimnej wojny doprowadziła do roszad na
      arenie politycznej naszego kontynentu. W 1972 roku, w związku z
      przystąpieniem do EWG, z grona państw członkowskich EFTA
      wystąpiła Wielka Brytania i Dania. W ich ślady poszła w latach
      80-tych Portugalia oraz w kolejnej dekadzie Finlandia, Szwecja i
      Austria. Głównym celem organizacji nadal pozostało zniesienie
      barier celnych w handlu między krajami członkowskimi. Od roku
      1995 EFTA liczy ostatecznie 4 członków: Islandię, Liechtenstein,
      Norwegię i Szwajcarię. W EFTA porozumienie o wolnym handlu
      dotyczy tylko towarów przemysłowych i nie obejmuje rolnictwa ani
      rybołówstwa.


      Dodajmy też, że jest to rodzaj integracji, który pozostawia dużo
      swobody państwom w niej uczestniczącym. W EFTA nie istnieje
      przeniesienie uprawnień prawodawczych z parlamentów narodowych
      do jakichkolwiek instytucji międzynarodowych. Umożliwia to
      narodowym rządom elastyczne działanie, zależne od aktualnej
      sytuacji na świecie. Pozostawia również kontrolę nad gospodarką
      narodom zamieszkującym poszczególne państwa, a więc tym, które
      mają do tego największe prawa. Ingerencja instytucji unijnych
      jest tu niewielka. Rozbudowana biurokracja nie jest potrzebna, a
      urzędnicy wymyślający właściwą krzywiznę bananów przy tego typu
      projekcie pracy nie znajdą...


      Unia polityczna


      UE reprezentuje kolejny model integracji, który jest unią
      gospodarczą, monetarną (jeszcze nie wszystkie kraje w niej
      uczestniczą) i zmierza do unii politycznej. Między krajami Unii
      nie tylko nie ma granic, ale prowadzą one też wspólną politykę
      celną, rolną i obronną. Po powstaniu Unii Gospodarczo-Walutowej
      wizja superpaństwa - unii politycznej z jednym rządem, stała się
      już bardzo bliska. Przystępując do UE Polskę przestanie
      obowiązywać umowa o wolnym handlu z krajami EFTA. Zostanie ona
      zastąpiona przez umowy regulujące obecny handel UE z EFTA. Nie
      zawsze będą one korzystne dla naszego kraju. Dobrym przykładem
      mogą być norweskie ryby i owoce morza, które napotykają na
      znaczące bariery celne przy imporcie do UE.


      Co stracimy


      Po ewentualnym przystąpieniu Polski do UE drastycznie zmienią
      się warunki handlu tymi produktami. Dotychczasowy import śledzi,
      makreli, łososi i innych ryb odbywał się na podstawie umowy o
      wolnym handlu rybami i owocami morza między Polską a Norwegią.
      Po integracji taryfy celne będą wynosić 15-25 procent w
      zależności od pory roku. Jest bardzo prawdopodobne, że ryby z
      Norwegii - tanie i dobrej jakości - zostaną zastąpione przez
      gorsze jakościowo ryby z wód przybrzeżnych UE. Ma to duże
      znaczenie nie tylko dla polskich konsumentów (bo większość
      importu wymienionych gatunków pochodzi z Norwegii), ale i dla
      przetwórców. Według danych Ambasady Norwegii, Polska sama nie ma
      dostępu do gatunków śledzi i makreli, które są dostarczane z
      tego kraju, a alternatywnych dostawców jest niewielu bądź nie ma
      ich wcale.


      Integracja zastąpi obecne umowy handlowe, które pozwalają także
      Polsce na bezcłowy eksport do Norwegii. Handel z tym
      skandynawskim krajem, który nie jest w UE, będzie przebiegał
      według zasad określonych przez brukselskich urzędników. Ich
      propozycje to duża liczba kontyngentów i różne okresy obciążeń
      celnych, które sprawiają, że reguły handlu żywnością pochodzenia
      morskiego stają się bardzo niejasne.


      EFTA lepsza od UE


      Chociaż EFTA jest stowarzyszeniem małych państw, to jednak liczy
      się w światowej gospodarce. Jej państwa członkowskie są
      wymieniane wśród pierwszej dziesiątki najbogatszych państw
      świata według kryterium: dochód na głowę mieszkańca. Dla obszaru
      EFTA jest on niemal dwa razy wyższy, niż w UE. EFTA ma również
      mniejszą inflację i niższy wskaźnik bezrobocia. Te cztery
      (niewielkie w sumie) państwa należą do czołówki ekonomicznej
      globu. Dwa państwa położone w Alpach - Szwajcaria i
      Liechtenstein, to światowe centra finansowe. Z kolei dwaj
      pozostali, skandynawscy członkowie EFTA - Islandia i Norwegia -
      są czołowymi dostawcami ryb. Poza tym Norwegia to największy po
      Arabii Saudyjskiej dostawca ropy naftowej.


      EFTA to przykład państw, które ani nie są wielkie ani nie są
      silne. A jednak dzięki zręcznej polityce kolejnych rządów
      potrafiły zbudować mocne gospodarki, które są zdolne oprzeć się
      zagranicznej konkurencji.


      Polska w EFTA?


      Przedstawiciele państw należących do EFTA pytani o nasze szanse
      w tym stowarzyszeniu jako alternatywie dla UE mówią wprost: to
      zależy od was. Skoro państwa EFTA były zdolne do tak dobrych
      wyników ekonomicznych to ile mógłby osiągnąć tak wielki kraj jak
      nasz? Udział w takim przedsięwzięciu mógłby stworzyć nam warunki
      (na przykład transfer nowoczesnych technologii) do zbudowania
      potęgi, jaką powinien reprezentować 40-milionowy kraj położony w
      centrum Europy. Oczywiście, o ile byłyby to partnerskie warunki,
      więc coś zupełnie innego, niż nas czeka w UE.


      ** ** **


      Udział w EFTA jest konkretną alternatywą dla integracji z UE.
      Umożliwia nam dostęp do rynku Unii, a jednocześnie nie nakłada
      obowiązku przyjmowania politycznej opieki Brukseli. Oczywiście,
      należy przeprowadzić dokładny rachunek ekonomiczny, ale EFTA to
      gwarancja suwerenności. A wiemy, co to znaczy w kraju o takiej
      historii, jaką posiada Polska.



    • Gość: polimer Re: Eurostrachy na Lachy IP: *.it-net.pl 13.10.02, 21:48
      >W większości krajów UE aborcja jest dopuszczalna. Ograniczenia
      obowiązują w Portugalii, w Niemczech trzeba odbyć wizytę w
      poradni, gdzie namawia się do urodzenia dziecka. Twardy zakaz
      przerywania ciąży obowiązuje tylko w Irlandii, i to od 1861
      roku. Irlandczycy go w Unii BRONIĄ. W 1991 r. europejski
      Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu w sprawie Gorgan (od
      nazwiska osoby wnioskującej) zdefiniował aborcję jako usługę
      medyczną, a traktaty unijne gwarantują swobodę ich świadczenia w
      całej Unii i zabraniają jakichkolwiek zakazów w tym zakresie.
      Rząd w Dublinie natychmiast jednak wynegocjował specjalny
      protokół w sprawie aborcji, który dołączono do traktatu z
      Maastricht z 1992 r. Stanowi on, że żaden z zapisów unijnych
      traktatów nie podważy irlandzkiej konstytucji, która chroni
      życie poczęte. Irlandki mogą jednak usuwać ciążę poza granicami -
      głównie w Wielkiej Brytanii.<
      ----------------
      Już samo to, że musiała bronić dzieci tyle lat daje do myślenia.
      Teraz też nie obywa się bez nacisków, nawet na nas. Oto
      jest "wolność" po europejsku. Jedynie słuszną prawdą jest to, że
      jej nie ma.


      >Jesienią 2001 roku rząd Leszka Millera doszedł do porozumienia
      z Unią w sprawie ziemi i odtąd coraz słabiej o sprawie słychać.
      A rok temu jeszcze ponad 80 proc. Polaków sprzeciwiała się
      sprzedaży mieszkań osobom z krajów Unii, 70 proc. nie chciało
      wyprzedaży ziemi pod inwestycje, a niemal 60 proc. nie zgadzało
      się na zakup przez rolników z UE ziemi po latach obowiązkowej
      dzierżawy.<
      -------------
      "Znamienna wypowiedź w sprawie polskich ziem odzyskanych padła z
      ust samego Kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera.(...) W dniu 3
      września 2000 r. w Berlinie na Zgromadzeniu tzw. Wypędzonych z
      Polski i Czechosłowacji po 1945 r. Schröder nadmienił, że ich
      powrót (Niemców - przyp. red.) to tylko kwestia czasu, kiedy
      Polska i Republika Czeska wejdą do Unii Europejskiej,
      zapewniającej wszystkim dowolność i swobodę osiedlania się.
      Dalej, w bardziej zrozumiałym języku, kanclerz powiedział
      niecierpliwym Niemcom: nie drażnijcie ofiary, która sama pcha
      się w nasze ręce, zawierzcie mojej metodzie, ja wam dostarczę
      wschodnie landy w taki sposób, że ich dzisiejsi administratorzy,
      Polacy, będą nam jeszcze wdzięczni za to, że zostali wreszcie
      Europejczykami."
      Oj podobają się Niemcom Mazury, podobają. A w Olsztynie gra już
      niemieckie radio, telewizja nadaje kursy niemieckiego. W końcu
      wolny najmita we własnym kraju będzie musiał rozumieć rozkazy
      Panów, w nie swoich fabrykach. To oczywiste, że federaści teraz
      trywializują, sprawa trochę ucichła, można się pośmiać.

      >Strach piąty - wszystko zdrożeje <
      --------
      Patrz Grecja - podwyżki nawet o 40%, no i liczne protesty po
      skoku cen w całej UE.


      >Strach szósty - wykończy nas konkurencja <
      ------------
      Trzeba być ślepcem, żeby nie widzieć jak UE wykańcza polski
      przemysł i rolnictwo. Napisano o tym już tyle, ale co tam,
      według gazety, wystarczy potem napisać raz zaprzeczając
      wszystkiemu i będzie dobrze.
    • obazine Re: Eurostrachy na Lachy 15.10.02, 17:22
      Drqmat?
    • Gość: ziomal Re: Eurostrachy na Lachy IP: serwer:* / 192.168.1.* 07.04.03, 13:51
      heh z mrówką za mózg się zamieniłeś koleś? "jak nie Unia to Białoruś" - debile!! Europajace.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka