Gość: Polak-wolnynajmita
IP: *.stmnca.adelphia.net
14.12.02, 15:45
Były unijny urzędnik w Polsce
Carl Beddermann
w audycji: “Rozmowy niedokończone” w Radiu Maryja
19.10.2002
KOMISJA EUROPEJSKA PRZYSŁAŁA MNIE Z NIEMIEC
Bardzo dziękuję Radiu Maryja za danie mi możliwości powiedzenia dzisiaj kilku
słów w związku z nadchodzącym referendum na temat przyłączenia Polski do Unii
Europejskiej.
Bardzo się cieszę, że mogę tu wyrazić moje przekonanie na temat roli, jaką
mogłaby odegrać Polska w przyszłej Europie. Chciałbym też powiedzieć nieco o
tym, co teraz dzieje się w Unii. Pozwolą Państwo, że najpierw się
przedstawię.
Komisja Europejska przysłała mnie do Polski. Moim zadaniem było przygotować
Wasz kraj do planowanego przystąpienia do Unii w ramach tzw. projektów
screeningowych. Projekty screeningowe są to przygotowania Polski do
przystąpienia do Unii, z tym, że UE sama nic przy nich bezpośrednio nie robi.
Komisja Europejska wybiera dla tych celów urzędników z administracji
Piętnastki, w moim wypadku z Niemiec. Obecnie pracuję w Ministerstwie Ochrony
Środowiska, przedtem w Ministerstwie Rolnictwa w Hanowerze, w Dolnej
Saksonii.
USUNIĘTO MNIE ZE STANOWISKA DORADCY
Moja działalność dla Unii w Polsce skończyła się nagle w sierpniu 2002 r.,
kiedy w wywiadzie dla gazety "Super Express" powiedziałem, że pieniądze,
które w Polsce zarabiają unijni eksperci, można było lepiej spożytkować, dla
korzystnych inwestycji w tym kraju. Unia zareagowała natychmiast. Pan
ambasador Dethomas, szef delegacji Komisji Europejskiej w Polsce, sam
zdecydował o usunięciu mnie ze stanowiska doradcy. Nie omieszkam w tym
miejscu bardzo serdecznie podziękować panu ambasadorowi, wiem teraz, że to
była dobra decyzja.
Nie muszę więcej symulować, że unijne projekty screeningowe stanowią dla
Polski właściwą pomoc, którą nie są, bo mają tylko na celu udawać pomoc i
ukryć fakt, że dla właściwego wsparcia brakuje Unii pieniędzy.
MOJE POŻYTECZNE RADY
Myślę, że dzięki decyzji pana ambasadora mogę teraz udzielić Polakom kilku
rzeczywiście pożytecznych rad. I w tym kontekście pozwolą Państwo, że powiem
najpierw parę słów na temat samego Radia Maryja. Fundatorzy i współpracownicy
tego radia to, według mnie, bohaterowie naszych czasów. Defensores fidei -
obrońcy wiary, reprezentanci Polski duchowej. O istnieniu tej Polski duchowej
wiemy u nas, na Zachodzie. Często to jest jedyne, co niektórzy wiedzą o
Polsce. Zwykli ludzie u nas, którzy nigdy nie byli i nie zamierzają jechać do
Polski, wiedzą o niej jednak to, że świątynie są tu jeszcze pełne, i w
przeciwieństwie do całego Zachodu Kościół odgrywa istotną rolę w życiu
publicznym i prywatnym. To porusza wielu, nawet niewierzących.
ZALEW PROPAGANDY
Tak samo jest z Radiem Maryja. Fala różnorodnych informacji zalewa nas na
Zachodzie. Większość z nich nie jest przyswajana, ale o Radiu Maryja wielu
już coś słyszało. Nieważne, czy są oni wierzący, czy nie. Wywiera ono na nich
takie wrażenie, że Polska to niezwykły kraj, że najwyraźniej jest tam inaczej
niż u nas.
POLSKA DUCHOWA
Mówiąc o Polsce duchowej, jesteśmy zaraz przy Papieżu Janie Pawle II. Chyba
nie powiem Państwu nic nowego, powtarzając, że nic nie wpłynęło tak na obraz
Polski na Zachodzie, jak wystąpienia tego niezwykłego Papieża na całym
świecie. Oczywiście obserwowaliśmy również ostatnią pielgrzymkę Ojca Świętego
do Polski.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Sam fakt, że prawie trzy miliony wiernych zebrało się pod gołym niebem na
Błoniach - więcej niż kiedykolwiek dotąd - zrobił u nas ogromne wrażenie.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To byłoby na Zachodzie nie do pomyślenia. Ale to nie wszystko i nie to było
najważniejsze w wystąpieniu Papieża Jana Pawła II. Najistotniejsze jest to,
że jego przesłanie, które rozpowszechnia na cały świat, jest skoncentrowane
do faktycznej esencji chrześcijańskiej wiary, wiary w człowieka, który nie
jest tylko wyżej rozwiniętym zwierzęciem, ale istotą mającą do spełnienia na
tym świecie ważne duchowe zadanie. Fakt, że Papież bezustannie i
bezkompromisowo w swoich wystąpieniach powtarza to posłanie spowodował, że
zostało to zrozumiane na Zachodzie, niezależnie od wyznania. A Papież,
przedstawiciel całego chrześcijaństwa, jest zawsze kojarzony z Polską.
Dlatego duchowa zachodnia Europa, ta nielibertyńska zachodnia Europa, patrzy
z radością na Polskę i cieszy się, widząc, jak duchowa Polska wdaje się w
walkę z zachodnią dekadencją i zachodnim libertynizmem.
Niestety, to jest tylko jedna strona medalu. Równolegle do tego spojrzenia na
Polskę, o którym mówiłem, istnieje jeszcze inne, które nazwałbym:
systematyczne eksploatowanie ekonomiczne Polski przez Zachód. Formy tej
eksploatacji przybrały ogromne wymiary i bardzo zagrażają Polsce. Dlatego
musi się natychmiast coś wydarzyć, w przeciwnym razie Polska straci wkrótce
zdolność pełnienia swojej misji w Europie.
Tymczasowym punktem szczytowym tej eksploatacji jest przystąpienie Polski do
Unii Europejskiej, do czego ma być ona zmuszona wszystkimi siłami i na
niekorzystnych dla niej warunkach.
Referendum o przystąpieniu do Unii będzie ostatnią okazją dla Polaków, aby
się zbuntować i powiedzieć NIE, położyć wreszcie kres tym fałszywym
opowieściom o wspólnym domu, Europie, o wspólnej rodzinie europejskiej;
powiedzieć dobitnie, że Polacy przejrzeli tę fałszywą grę Zachodu, któremu
chodzi wyłącznie o nowe rynki zbytu dla własnych towarów na polską
niekorzyść.
Zatrzymajcie waszą jałmużnę, wasze przynęty, Polacy poradzą sobie sami! Tak
powinna brzmieć odpowiedź Polaków wobec Unii.
Jako były doradca przedakcesyjny, którego Unia przysłała do Polski, aby
przygotować ją do akcesji, aby tu szerzyć prounijną propagandę, jestem
szczęśliwy, że zmieniłem front, bo nie mogę dłużej ścierpieć tego hałasu,
tego prounijnego tralala, które ma tylko jeden cel: wzbogacić Zachód kosztem
Polski.
Zrozumiałem, dlaczego przysłano właśnie mnie tutaj, jakie właściwie ma być
moje zadanie w Polsce: tłumaczyć Polakom, co rzeczywiście kryje się za tą
Unią Europejską i pomóc Wam znaleźć słuszną odpowiedź w referendum. I ta
odpowiedź może brzmieć tylko NIE.
NIE na takich warunkach i NIE pod przymusem. l jeszcze coś. W Niemczech w
szkole uczymy się, że pierwszy rozbiór Polski był wynalazkiem Polaków, że
Wasi magnaci sami zaproponowali to Rosji i Prusom. Dotąd nie chciałem w to
wierzyć. Dzisiaj, widząc, jak Wasza tak zwana elita propaguje przystąpienie
do Unii, przekonałem się, że ta historia może być prawdziwa... Kiedy słyszę
powtarzane bezustannie przez tak zwaną elitę i przez sterowane przez nią
media hasła takie jak: "Dla Unii nie ma alternatywy", "Unia to jedyna
cywilizacyjna szansa", "Jak nie Unia, to Białoruś", zastanawiam się, czy ci
ludzie są ślepi, łatwowierni czy skorumpowani, a może wszystko razem.
Odpowiedzi na to pytanie jeszcze nie znalazłem, mimo że wciąż jej szukam. Do
dzisiaj nie znalazłem też odpowiedzi na pytanie, dlaczego Polacy nie buntują
się przeciw takiej płytkiej propagandzie, jak ta pana Wołoszańskiego. Prawie
co wieczór w porze największej oglądalności pojawia się on w telewizji,
pokazując filmy o targach warzywnych we Włoszech, o budowaniu dróg w
Finlandii, o hodowli owiec w Hiszpanii, mówiąc: to wszystko zasługa Unii -
nas to też czeka po przystąpieniu.
My na Zachodzie jesteśmy często traktowani przez nasze rządy jak głupcy, ale
nie w takim stylu. Gdyby nam trąbiono od rana do wieczora taką prymitywną
prounijną propagandę, nasz rząd musiałby się obawiać, że chociażby z tego
powodu większość zagłosowałaby NIE.
Dlatego bardzo się cieszę z dzisiejszego wieczoru i z możliwości rozmowy ze
słuchaczami, bo jestem ciekawy, co Polacy naprawdę sądzą o takim stylu
propagandy, jaki uprawia się obecnie w Polsce.
O UNII NA ZACHODZIE
Ale wrócę teraz do mojego zadania opowiadania Pol