w4a
03.02.06, 10:09
Kupiłem (-liśmy z żoną) mieszkanie od developera, jeden ogrodzony budynek z parkingiem naziemnym (i podziemnym sprzedanym). W momencie kupna mieszkania poinformowano nas (innych kupujących też), że miejsca parkingowe naziemne nie są na sprzedaż - są ogólnodostępne - dla mieszkańców i gości. Było to dla nas istotne i decydujące o zakupie tego mieszkania ponieważ z żoną zmuszeni byliśmy i nadal jesteśmy do korzystania z dwóch samochodów.
Na tej zasadzie parking funkcjonował przez ponad 2 lata.
Od początku powstania WM części mieszkańcom, szczególnie z Zarządu to rozwiązanie się nie podobało (konsekwentnie dążą małymi kroczkami do wprowadzenia opłat za parking naziemny).
Po 2 latach usilnych agitacji udało się Zarządowi przeforsować uchwałę (w drodze indywidualnego zbierania głosów, wynik: 36 za, 10 przeciw, 12 nie głosowało, przy czym podpisy zbierał ochroniarz, a o czasie zbierania podpisów i treści projektu uchwały mieszkańcy byli poinformowani tylko poprzez tablicę ogłoszeń):
że na naziemnym parkingu może parkować jeden samochód na jeden lokal.
(doda dodatkowo, że brzmienie projektu uchwały jest znacznie różne od podjetej uchwały, żeby było dowcipniej :-))
Mam pytania:
1. Czy mieszkańcy kupując mieszkanie ze świadomością ogólnodostępności parkingu zawarli domyślną umowę między sobą, że tak właśnie będzie on funkcjonował (bez obecnych ograniczeń)?
2. Jeśli tak to czy zmiana przez uchwałę tej umowy przez część właścicieli jest zwykłym, jednostronnym zerwaniem umowy, za które dla podtrzymujących należy się odszkodowanie?
3. Czy pojęcie prawa nabytego ma tu zastosowanie (wszyscy kupiliśmy coś na pewnej zasadzie użytkowania - nabyliśmy wię prawo)
4. jeśli tak czy wiekszość może dowolnie odbierać mniejszości prawo nabyte, odbierać na szkodę również finansową
przepraszam za niezbyt ładny styl
proszę o szybkie komentarze
pozdrawiam wszystkich