Dodaj do ulubionych

Schroniska dla zwierząt.

06.12.09, 11:42
Dlaczego ludzie, którzy chcą mieć psa, nie idą do schroniska? Dlaczego musi to
być koniecznie szczeniak, najlepiej jeszcze ładny i żeby nie robił problemów?
Czy okazanie ciepła, karmienie i wyjścia na spacer to naprawdę taka wysoka
cena za wiernego przyjaciela? Dlaczego odrzuca się np. starsze psy, albo mniej
ładne? Ludzie chyba nie mają uczuć, albo zastanowią się nad tym jak sami będą
starzy, będą się czuli niepotrzebni i odrzuceni, siedząc w Domu Starców. Pies
to nie zabawka, którą można wybrać z katalogu na podstawie selekcji. Dlaczego
nie potraficie kochać bezwarunkowo, po prostu, bo to też istota, której należy
się ciepło.
Obserwuj wątek
    • angelfree Re: Schroniska dla zwierząt. 06.12.09, 12:13
      Bo lubię psa wychować - ze schroniska moglabym wziąć szczeniaka.
      Bo lubię miec psa o okreslonych cechach - wiedzieć jak wyglądali i,
      przede wszystkim, jaki temperament mieli rodzice (chociaż
      temperament mojego teriera pzekroczył moje najśmielsze oczekiwania).

      To nie znaczy, że psy schroniskowe odrzucam - ale są to często psy
      po przejściach, a nie każdy potrafi, ma ochotę i nadaje się do
      resocjalizowania takiego psa. Syn znajomej ma dwadzieścia szwów na
      twarzy po schroniskowym psie.

      > Dlaczego
      > nie potraficie kochać bezwarunkowo, po prostu, bo to też istota,
      której należy
      > się ciepło.

      Zapewniam Cię, że mojego psa kocham bezwarunkowo, chociaż ma trudny
      charakter. Nie kocham go za to, jak wygląda, bo nie chadzam z nim na
      wystawy.
      Nie każdy, kto kocha dzieci, nadaje się na adopcyjnego rodzica. Nie
      każdy miłośnik kwiatów ma działkę. Nie każdy psiarz weźmie psa ze
      schroniska.

      • Gość: Wilia Re: Schroniska dla zwierząt. IP: *.adsl.inetia.pl 06.12.09, 12:31
        Komuś kto chce wziąć psa ze schroniska radziłabym, zeby najpierw
        zerknął na stronę DOGOMANII. Wolontariuszki z dogomanii, zanim
        oddadzą psa nowemu opiekunowi, biorą go do siebie na tzw. dom
        tymczasowy, gdzie pies poddawany jest socjalizacj i obserwacji co do
        tego czy nadaje się do domu z dziecmi, z innymi zwierzętami, czego
        się boi, pod jakim względem może sprawiac kłopoty, jak sobie z nimi
        radzić , a przede wszystkim nowy opiekun ma gwarantowane, ze jak
        zwierzak się nie sprawdzi, to moze go oddać osobie adoptującej. Psy
        ze schroniska, to faktycznie rodzaj loterii, ale na tej loterii
        bardzo częśto wygrywa się jednak dobre losy...
    • majkelowna Re: Schroniska dla zwierząt. 07.12.09, 16:39
      Postanowiłam sobie, że gdy już będę miała swoje mieszkanie bądź dom to wezmę psa
      ze schroniska. Jadąc z domu do Krakowa pociągiem zawsze mijam schronisko pod
      Katowicami i strasznie ściska mnie za serce widok tych biednych zwierzaków
      bestialsko przypiętych łańcuchami do obskurnych bud. To niehumanitarne trzymać
      zwierzęta w takich warunkach.
      Ale co zrobić... ja mogę wziąć jednego psa czy kota, ale i tak ich sporo w
      schroniskach pozostanie :(
      • po.prostu.ona Re: Schroniska dla zwierząt. 07.12.09, 20:11
        Ja też bywałam domem tymczasowym. Ludzie rzeczywiście niechętnie
        biorą zwierzaki prosto ze "schronu", bo boją się nieprzewidywalnych
        zachowań, tego, że zwierzak nie jest zsocjalizowany, nie umie
        zachować się w mieszkaniu, albo ma jakieś ukryte choroby.
        Tymczasowanie pozwala zwierzakowi odpocząć psychicznie od
        schroniska - pobyt w nawet najlepszym, to duża trauma.
    • default Re: Schroniska dla zwierząt. 08.12.09, 10:30
      Twoje pytanie jest równie emocjonalne co bezsensowne. Sporo ludzi
      jednak idzie do schroniska i adoptuje psa, chociaż - jak to pisali
      poprzednicy w tym wątku - wiąże się to z różnorakim ryzykiem. Trudno
      jest pokochać bezwarunkowo psa starego, schorowanego, z problemami
      psychicznymi, nie umiejącego się przystosować do życia np. w bloku.
      Ponadto: są osoby posiadające/hodujące psy rasowe. Są osoby, które
      wchodzą w posiadanie psa bezdomnego/niczyjego/porzuconego,w inny
      sposób niż wzięcie ze schroniska.
      A ile Ty, Mimose , przygarnęłaś psów ze schroniska ?
    • majenkir Re: Schroniska dla zwierząt. 08.12.09, 14:39
      mimose napisała:
      > Dlaczego ludzie, którzy chcą mieć psa, nie idą do schroniska?

      Bo to nie jest modne. W Stanach np. wrecz glupio powiedziec, ze sie
      ma psa z hodowli ;). Szanujacy sie czlowiek bierze psa ze
      schronu ;)).
    • semi-dolce Re: Schroniska dla zwierząt. 08.12.09, 19:30
      Wybieram psy rasowe, bowiem mam co do nich konkretne oczekiwania.

      Owszem, miałam psa ze schroniska - doga. Jak najbardziej rasowego. Gdy go
      wzięłam miał 8 lat - to dużo jak na doga. Żył jeszcze niespełna rok. Był psem
      mojego życia.

      Ale ludzie nie chcą starych psów - bo za szybko umrą. Boją się psów
      schroniskowych, po przejściach - że sobie z nimi nie poradzą, że będą chore.
      Często także mają konkretne oczekiwania i co do wyglądu i przede wszystkim
      charakteru przyszłego psa. Schroniska nijak psów nie socjalizują i nie szkolą,
      pozwalają im zwyczajnie dziczeć, z leczeniem kiepsko i rzadko kiedy pracownicy
      potrafią powiedzieć cokolwiek o charakterze psa. To takie kupowanie kota w worku.

      Drugi mój pies ze schroniska był prawie cocker spanielem. Wzięłam bo mnie
      zauroczył, gdy pojechałam do schronu z karmą. Oczywiście jak chciałam wziąc, to
      wciskano mi na siłę i opowiadano jaki wspaniały. Cóż - nie był taki wspaniały,
      ponadto był ciężko chory, o czym nikt mnie nie poinformował. Kocham psy, mam
      psy, sporo psów odratowałam, sporo było u mnie na tymczasie itd - ale nigdy
      więcej nie wezmę w ciemno psa ze schronu. No, chyba, że będzie dogiem.
      Zdecydowanie wolę wybierać z katalogu - wolę słono zapłacić za dobre szczenię
      chcianej przeze mnie rasy.
      • po.prostu.ona Re: Schroniska dla zwierząt. 09.12.09, 11:56
        Nie do końca można liczyć na to, że pies z dobrej hodowli jest
        nieśmiertelny i nie do zdarcia. Wśród moich znajomyc, kilka osób ma
        psy z rodowodem, po utytułowanych rodzicach, z dobrych hodowli,
        kupione za czterocyfrowe kwoty - i od lat leczą je na schorzenia
        skórne, metaboliczne lub ortopedyczne.
        I są to różne rasy - buldożek angielski, beauceron, berneńczyk.
        Za każdym razem zakup był planowany od lat, przemyślany, hodowla
        wybrana po długich poszukiwaniach...
        A znajomemu od owczarka niemieckiego trafił się szczeniak z wadą
        serca - zmarł po pół roku, hodowca "przyjął reklamację" i ofiarował
        za darmo szczenię z innego miotu - z którym na szczęście wszystko
        było w porządku. Ale co przeżyły dzieci tego znajomego, gdy piesek,
        do którego zdążyły już się przywiązać nagle umarł...
        • blue.berry Re: Schroniska dla zwierząt. 09.12.09, 12:31
          nikt nie jest "nieśmiertelny i nie do zdarcia". zarówno zwierzęta jak i ludzie.
          tutaj chodzi o kwestie psów starszych i chorych. a takich w schronach jest
          bardzo dużo. nie każdego stać na to (i tutaj nawet bardziej myślę o kosztach
          psychicznych niż fizyczno-finansowych) bo przygarnąć starego, chorego psa. bo
          często to jest parę miesięcy walki ze wszystkimi chorobami świata a później
          wielki gigantyczny smutek po odejściu psa o którego tak bardzo się walczyło. nie
          każdy będzie umiał sobie z tym poradzić.
          niestety nasze schroniska to miejsca w których robi się wszystko aby adopcje
          utrudnić. psy nie są leczone, nie są socjalizowane, nie są w żaden sposób
          ogłaszane. do schronu potrafi trafić zadbany, zdrowy pies a po roku jest to
          schorowany wrak zwierzęcia. i wtedy niestety trzeba mieć wiedzę, siłę i wiele
          samozaparcia aby z tego wraka wydobyć na nowo wspaniałego psa.
          na szczęście dla tych zwierzaków mamy wspaniałe fundacje i wspaniałych ludzi
          którzy właśnie zajmują się taką działalnością.
          pomagają psom porzuconym i znalezionym ale również tym ze schronisk - aby
          ułatwić im znalezienie domu. aby wykonać tą tytaniczną pracę by komuś było
          łatwiej dac dom psu starszemu czy choremu.
          zajrzyjcie choćby tutaj:
          www.fundacja-ast.pl/
          www.fundacja-bokserywpotrzebie.pl/index.php
          a w temacie dawania domu starszym psom zapraszam do obejrzenia filmów:
          www.youtube.com/watch?v=S7J2MetLrA0&feature=related
          www.youtube.com/watch?v=L_QNNfwsA58&feature=related
          • po.prostu.ona Re: Schroniska dla zwierząt. 09.12.09, 16:42
            Smutne jest to, że wiele schronisk prowadzonych jest na
            zasadzie "firma X" wygrywa przetarg - bo zobowiązuje się utrzymywać
            schronisko za absurdalnie niską kwotę, a potem zwierzęta umierają
            tam z głodu, za to kilka osób ma pracę z kasy gminy.
            Najtragiczniejsza jest dola kotów - wiele schronisk nawet nie wie,
            ile ich ma, nie są prowadzone żadne sensowne statystyki. A w
            tych "przyzwoitszych", które taką ewidencję prowadzą - procent
            umierających, lub jak to się ładnie eufemistycznie nazywa "upadków" -
            dochodzi do 70 proc. kotów przyjmowanych.
            Strach pomyśleć, co dzieje się w tych gorszych.
            • mist3 Re: Schroniska dla zwierząt. 09.12.09, 21:32
              Nie mam psa, ale mam koty - znajdy wzięte z ulicy. Bywam DT dla
              kotów również, choć to utrudnione ze względu na charakter mojegu
              buraska.
              Mój sąsiad natomiast 'specjalizuje się' w psach ze schroniska -
              zabiera te niechciane, stare i daje im kilka lat albo kilka miesięcy
              życia. To fakt - stać go na to (na szczęście) i ma ku temu warunki
              (pracuje w domu, ma sporo czasu). Dlaczego to robi? Pytałam go o to -
              powiedział, że swoje pierwsze zwierzę wziął z pseudohodowli i jak
              dowiedział się jakiemu sk..... dał zarobić, obiecał sobie, że nigdy
              więcej nie zapłaci za zwierzę.
              • algod Re: Schroniska dla zwierząt. 12.12.09, 10:01
                Przy okazji tego wątku podzielę się swoimi doświadczeniami, a mam akurat bardzo
                dobre doświadczenia z kontaktem ze schroniskami - wzięłam dwa psy ze schroniska,
                jednego z Milanówka, drugiego z Palucha. W obu przypadkach dostałam pełną i
                zgodną z rzeczywistością informację o psie. Na Paluchu np. stanowczo odradzono
                mi wzięcie dużej suki z uszkodzonym stawem, ponieważ musiałaby do naszego domu
                wchodzić po schodach i w tej sytuacji jej stan szybciej by się pogarszał.
                Zupełnie nie było atmosfery wciskania chorego psa na siłę. Pies, którego
                wzięłam, akurat też kulał, ale weterynarz powiedział, że jest bardzo dokładnie
                przebadany i uważają, że to na tle nerwowym. Faktycznie, zaczął chodzić
                normalnie niemal natychmiast po przyjeździe do domu.
                No i dodałabym, że w obu schroniskach, w czasie, kiedy tam byłam, były do
                wzięcia nie tylko dorosłe psy, ale także szczeniaki.
                Fakt, że nie miałam sielankowo po wzięciu drugiego psa, ostro mi się oba
                zwierzaki skłóciły, pisałam o tym zresztą na forum. Przypisuję to jednak mniej
                schroniskowym doświadczeniom moich psów, a bardziej własnej głupocie polegającej
                na wzięciu dorosłego wielkiego psa płci męskiej do drugiego dorosłego wielkiego
                psa takiejże płci.
                Zgodnie z forumową radą, za którą przy okazji bardzo dziękuję (zwłaszcza nn7),
                poszłam z panami na szkolenie i teraz jest naprawdę świetnie (nawet się nie
                spodziewałam, że szkolenie nie tylko da nam kontrolę nad psami, ale też jakoś
                tak wzmocni i pogłębi więź, jaką z nimi mamy).
                Uważam, że moje psy akurat oba mają dobry charakter, ale to pewnie faktycznie
                loteria w przypadku kundli. Nie wiem natomiast, czy nie ma jakiegoś związku z
                tym, że są właśnie kundlami, fakt, że wydają się, póki co, bardzo mało delikatne
                zdrowotnie.
                • suche Re: Schroniska dla zwierząt. 12.12.09, 14:21
                  Ja mam dwa psy, jednego ze schroniska (wzięty w 2001 roku) i rasowego, ma
                  obecnie 8,5 miesiąca.
                  Zawsze lubiłam kundelki i nadal lubię, ale...szukałam psa do sportu, w sumie już
                  ten ze schroniska miał go uprawiać, ale totalnie się do tego nie nadawał.
                  Częściowo była to moja wina, ale jego samodzielny charakter, niechęć do
                  współpracy z człowiekiem i życie w swoim świecie nie ułatwiało sprawy.
                  Dlatego teraz jest rasowy, wymarzony, z bardzo dużymi predyspozycjami do sportu,
                  dodatkowo ma ciekawy rodowód, może wniesie kiedyś trochę nowych genów do
                  polskiej populacji rasy :)

                  Natomiast moje doświadczenie z rozmów z przypadkowo spotkanymi psiarzami jest
                  takie, że większość z nich bierze psy rasowe tylko ze względu na wygląd. O
                  charakterze na ogół nie mają pojęcia, może poza labkami które są uważane za
                  zawsze super łagodne, a ich życiowym celem jest pomaganie niewidomym ( to jest
                  autentyczny tekst posiadacza pseudo labka :lo: ) Poza tym ludzie promienieją
                  dumą gdy mogą się pochwalić przynależnością swego psa do jakieś rasy- doprawdy
                  ciężko mi to zrozumieć i cieszę się że na ogół oba moje psy są brane za kundelki :)
                  • mist3 do algod 12.12.09, 20:42
                    Generalnie kundelki uważane są za zdrowsze (nie mówimy tu o psach
                    nierodowodowych, tylko takich 'zwykłych' kundelkach) od psów
                    rasowych, ponieważ nie kumulują się w nich negatywne geny, no i
                    zazwyczaj po prostu przeżywają najsilniejsze.
                    Jednak zwierzęta, które były w tak dużej grupie w schronisku mogą
                    się nabawić tam różnych chorób, nie zawsze też wiadomo jaki był los
                    zwierzęcia (lub jego mamy) zanim trafił on do schroniska.
                    Poza tym u zwierząt wziętych ze schroniska obserwuje się
                    czasem 'syndrom odchorowywania stresu schroniskowego' - w schronisku
                    nie mogą sobie pozwolić na chorobę, bo by zginęły, więc mobilizują
                    wszystkie swoje siły obronne by zwalczać lub maskować chorobe, to
                    samo w pierwszych kilku miesiącach u właściciela. Natomiast jak
                    tylko poczują się bezpieczne w nowym domu, mogą sobie 'pozwolić' na
                    chorobę - wiedzą, że teraz ktoś im pomoże i nie muszą same walczyć o
                    przetrwanie.
                    Ludzie którzy o tym nie wiedzą, często przychodzą do schroniska
                    z 'reklamacją' - przynoszą chorego psa czy kota np. po roku i mówią
                    (sama byłam świadkiem) - 'dawaliście mu coś, żeby choroba nie wyszła
                    na jaw, a jak to przestało działać to kot/pies zaczął chorować'
                    • algod Re: do algod 14.12.09, 12:43
                      Dzięki za wyjaśnienia:)
                      Tak mi się właśnie majaczyło, że mieszanie się genów u
                      kundelków (moje psy to właśnie kundelki, niepodobne do żadnej
                      konkretnej rasy) jest czynnikiem, który sprzyja zdrowiu.
                      Z drugiej strony, jasne jest też dla mnie, że psa ze schroniska
                      bierze się z pewnym bagażem i należy mieć świadomość tego ryzyka.
                      Ja akurat miałam chyba szczęście i póki co żadne choroby czy ostre
                      skrzywienia charakteru nie wylazły (jednego psa mam ponad rok,
                      drugiego - dwa lata), ale nie wątpię, że tak się zdarza.
                      Generalnie powiedziałabym, że biorąc psa ze schroniska, należy mieć
                      możliwie pełną świadomość korzyści i zagrożeń i na tej podstawie
                      podejmować decyzję.
                      Dlatego też właśnie uważam, że mam bardzo dobre doświadczenia z
                      lekarzami z Palucha. Nie byli mili, ale zachowywali się bardzo
                      sensownie. Sytuację zdrowotną psa przedstawiali realistycznie, nawet
                      z tendencją do pesymizmu, z góry apelowali o odpowiedzialność i
                      uprzedzali, że nikt mi nie zaręczy, czy nie będę miała ze
                      zwierzakiem kłopotów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka