Dodaj do ulubionych

Drapieżniki

12.11.04, 15:56
Wszyscy lubimy zwierzątka. Część z nas nawet ich nie je. A jak wygladają Wasze zapatrywania na temat trzymania drapieżników? Nie myślę tutaj o udomowionych psach, które już w zasadzie zatraciły swój instynkt łowiecki ani o kotach, które choć polują dla przyjemności to nie jest im to niezbędne do przeżycia ze względu na Kitekaty itp.
Mam na myśli zwierzęta niereformowalne, których nie nakarmi się puszkami itp., które muszą polować.

Mnie byłoby żal posyłać kręgowce na pożarcie. Z tego powodu nie będę miał prawdopodobnie nigdy węża (mimo, iż węże bardzo mi się podobają). Tym bardziej, że z reguły karmi się je myszami lub szczurami, które bardzo lubię. :(

Nie mam jednak dylematu z karmieniem pająków świerszczami i innymi bezkręgowcami. Wręcz przeciwnie - bardzo lubię oglądać moje potworki w akcji. ;)

Obserwuj wątek
    • ramm.stein Re: Drapieżniki 12.11.04, 16:42
      Szamaniasty, ty sadysto :)))))
      Jestem przeciwna w ogóle trzymaniu zwierząt dzikich, nieudomowionych w domu. To
      nie jest ich miejsce. A moda na drapieżniki tylko pogarsza ich sytuację na
      wolności - zwierzęta są wyłapywane, szmuglowane w potwornych warunkach i
      wytrzebiane. A nadziani idioci (nie chciałabym nikogo urazić, ale nie mogę tego
      inaczej nazwać) wydadzą każde pieniądze, żeby pochwalić się przed znajomymi
      egzotycznym zwierzątkiem. A jak jeszcze drapieżne i niebezpieczne - to dopiero
      jest jazda!
      O, ze mną lepiej nie zaczynać tego tematu, drażliwa jestem :)))))
      Kiedy słyszę o kolejnym kretynie trzymającym w wannie krokodylka to mną trzęsie.
      • szamaniasty Re: Drapieżniki 12.11.04, 16:50
        Zarówno węże jak pająki i duuużo innych zwierząt są zwierzętami rozmnażanymi w niewoli. Sam fakt rozmnożenia pytona w prywatnej hodowli nie świadczy jeszcze o tym, że nagle zacznie on jeść z miski i będzie się łasił do właściciela.
        Ja też jestem przeciwny odławianiu zwierząt z ich naturalnego środowiska.
        Niesprawiedliwie robisz zakładając, że każdy właściciel egzotycznego zwierzaka sprawił sobie to zwierze dlatego, że chce szpanować. Mnie np. bardzo interesują moje pająki i mam zamiar stale powiększać swoją hodowlę.
        Przecież zwierzę domowe nie jest synonimem zwierzęcia do głaskania.
        • comma Re: Drapieżniki 12.11.04, 17:28
          Zgadzam sie z Szamaniastym. Czym innym, moim zdaniem, jest trzymanie w domu
          dzikiego zwierzecia wyrwanego z naturalnego srodowiska (np. jeza, czy traszek)
          a czym innym okazu, który przyszedl na swiat w niewoli, wyhodowanego specjalnie
          w tym celu. Poza tym, hodowanie egzotycznego zwierzecia wymgaga naprawde wiedzy
          i odpowiedzialnosci - nie mniejszej niz w przypadku psa czy kota, a
          podejrzewam, ze byc moze wiekszej.
          Ja sama mialam ochote sprawic sobie kraba. Marzyla mi sie piekna akwarystyczna
          instalacja z krabem. Im wiecej jednak czytalam o tych zwierzetach, tym bardziej
          dochodzilam do wniosku, ze nie jest to dobry pomysl, bo po prostu nie mialabym
          czasu na wlasciwe sie nim zajmowanie. Poza tym, w razie wyjazdu, kraba nie
          zabiore ze soba, tak jak moge zabrac psa. :-( Zrezygnowalam wiec. Podobnie
          byloby z modliszka. Swierszcz jezdzil ze mna, ale byl znacznie mniej
          wymagajacy. :-)
          • comma Czy rzucilabym zywe zwierze na pozarcie??? 12.11.04, 19:40
            Cóz, chomiczce dawalam czasami zywe larwy maczniaka. Mój syn byl niepocieszony,
            staralam sie, by na to nie patrzyl. Sniezynka dostawala tez czasem zywa muche.
            Kiedys natomiast znalazlam na wycieraczce zywa larwe motyla. Zielona, z
            wielkimi oczami. Mój syn prosil, bym nie dawala jej chomiczce, wiec karmilam ja
            salata, a potem przez kilka miesiecy pieczolowicie przechowalismy kokon z
            Helmutem. Helmut, gdy juz dojrzal, okazal sie malym, szarym motylkiem, którego
            wypuscilismy na wolnosc. :-) Przyznam szczerze, ze myszy ani szczura nie
            bylabym w stanie dac drapieznikowi, co do swierszcza - tez bym raczej miala
            opory. A czy pajaki moga jesc maczniaki????
            • szamaniasty Re: Czy rzucilabym zywe zwierze na pozarcie??? 12.11.04, 19:54
              Tak - młode pająki karmi się między innymi mącznikami. Tutaj jest fotka pajączka jedzącego mącznika:
              szaman.klub.chip.pl/grafiki/pc4wyl_15.10.2004.jpg
              Później larwy te są jednak za małe. Dorosłe pajączki nawet świerszcza biorą na jeden ząb. Wtedy można np. hodować karaczany. Niektóre dorastają nawet do 8 cm. Myślę, że karaluchów nikomu nie byłoby szkoda. ;)

              Na pewno jednak trzeba uważać na gąsienice. Włoski niektórych gatunków zawierają jakieś toksyny. Lepiej ich nie dotykać gołymi rękoma a o karmieniu nimi czegokolwiek nawet nie ma mowy.
              • comma Re: Czy rzucilabym zywe zwierze na pozarcie??? 12.11.04, 23:27
                Słodki żarłoczek :-))) Moja chomiczka pożerała mączniaka siedząc dostojnie
                słupka i trzymając robala w przednich łapkach. Szybciutko się z nim
                rozprawiała, ale dostawała ten przysmak tylko raz - dwa razy w miesiącu. Zwykle
                jadła, jak na grzecznego chomika przystało - ziarna i rozmaitą zieleninę
    • baskarek Cierpię na arachnofobię. 12.11.04, 23:58
      Kocham wszystko, co żyje, nawet głupiego kwiatka mi szkoda, a co tam , niech
      sobie żyje, tylko trochę mu pomogę,a co mi szkodzi dać mu trochę pić.
      Ale pająków po prostu się panicznie boję.
      To jest moja trauma. Jak miałam 5 lat w czasie zbierania jeżyn u rodziny na wsi
      wpadłam twarzą w pajęczynę krzyżaka. Oczywiście ukąsił mnie, i przez następne 2
      tygodnie umierałam z przerwami. Szyję miałam większą, niż własną głowę, a nie
      wspomnę o bólu który pamiętam do dziś.
      To jest chyba jedyne zwierzątko, dla którego nie mam serca. Każdego przybysza
      witam stojąc na kanapie i piszcząc, a mąż wyposażony w szczotkę i szufelkę daje
      mu do zrozumienia, że to nie jest miejsce dla niego.
      Przykro mi, ale z pieskami czuję się dużo bezpieczniej, nie mają jadu, na który
      chyba jestem uczulona.
      milutkiego wypoczynku, Baskarek.
      • comma Re: Cierpię na arachnofobię. 13.11.04, 00:13
        Ha, ja też panicznie boję się pająków, na samą myśl o kątniku domowym dostaję
        dreszczy. Nie włożę za nic ręki pod szafkę, bo gdybym wyjęła ją razem z
        pająkiem, chyba bym oszalała. Staram się ich nie zabijać, mam sposób na łapanie
        pająka w słoik, choć przyznaję, mam też na sumieniu kilka pajęczych istnień,
        pochłoniętych przez odkurzacz :-((( Co ciekawe - nie boję się DUŻYCH pająków,
        tych ze sklepów zoologicznych. Sama byłam tym mocno zaskoczona. Takie bestie
        nie budzą we mnie tego charakterystycznego dreszczu, połączonego ze skurczem
        żołądka i suchością w gardle. Natomiast kilkanaście razy mniejszy kątnik
        przyprawia mnie niemal o zawał. Niezbadana jest psychika człowiecza...
        A tu masz kątnika :-((((
        www-users.mat.uni.torun.pl/~szosz/katnik_domowy.html
      • szamaniasty Re: Cierpię na arachnofobię. 13.11.04, 00:18
        Niezbyt przyjemna historia. :/ Pociesz się, że praktycznie każdy gatunek pająka ma inny skład jadu, więc uczulenie na jad jednego gatunku nie niesie za sobą uczulenia na jad drugiego gatunku.

        Znam ludzi, którzy hodowlę pająków potraktowali jako lekarstwo na arachnofobię i teraz trzymają w domu po kilkadziesiąt ptaszników. ;)

        Zresztą ja sam jako kilkulatek panicznie bałem się pająków. :)


        Ale zakładając ten temat miałem na myśli nie tylko pająki. Chodziło mi o wszystkie drapieżniki, które można trzymać w domach, ale które muszą polować, żeby żyć. Zatem węże, niektóre rybki, jaszczurki...
        Jakiego zwierzątka byłoby Wam szkoda rzucić na pożarcie innemu, a z którymi nie mielibyście takiego problemu?
        • comma Mogłabym dać na pożarcie: 13.11.04, 00:30
          - mączniaki, bo już mam praktykę
          - karaluchy i ich larwy, bo ich, kurde, nie lubię
          - muchy, bo nie wiem, po co to żyje :-(
          - skorki, bo takie jakieś antypatyczne, z tymi szczypcami na tyłku
          Za nic na świecie nie dałabym:
          - myszy, bo hodowałam, oswajałam i te mordki w wąsikami są kochane
          - szczura, bo mądre bestie i mają fajne futro
          - dżdżownicy, bo sama nie wiem czemu, ale lubię je :-)

          Co do świerszcza, pewnie mogłabym go rzucic na pożarcie, ale bardzo niechętnie.
          Chociaż, po namyśle - chyba jednak nie (te oczyska mi się przypomniały i te
          czułki...)
          • ramm.stein Re: Mogłabym dać na pożarcie: 13.11.04, 10:38
            Z tymi ziwerzętami wyhodowanymi w niewoli to wcale nie jest taka prosta
            sprawa... A co jeśli zwierzę wykluło się/urodziło w niewoli, ale jest potomkiem
            zwierząt wyłapanych ze środowiska naturalnego? Przecież kupując zwierzę w
            sklepie czy od hodowcy nawet tego nie wiecie... Od którego pokolenia nie
            będziecie mieć wyrzutów sumienia?
            Nie chciałabym nikogo urazić, z nikim się wykłócać, ale podtrzymuję swoje
            zdanie na ten temat. Nie i już. Ja też jestem wielbicielka dzikich zwierząt, a
            konkretnie ptaków. Mimo to stanowczo wolę je obserwować w naturze. Nawet takie
            zwykłe papużki faliste - one też mają środowisko naturalne, z którego kiedyś je
            wyrwano. Nie myślę, broń Boże, żeby wypuszczać zwierzęta z zoo (jak w "12
            małpach" ha ha), ale po co nakręcać koniunkturę? To tak jak z kradzieżą paneli
            z samochodów - dopóki będziemy chodzić na stadion dziesięciolecia i kupować
            kradzione panele i radia, dopóty złodzieje będą nas okradać... Pomyślcie o tym
            czasem.
    • mjot1 Prywata do Szamaniastego 24.11.04, 22:02
      A nie dość, że prywata to jeszcze obok tematu! O zgrozo!
      Ot prośba taka cichutka...
      Może byś Waść raczył okiem rzucić na wskazany poniżej adres...
      jagry.enom.pl/pajaki/pajaki.html
      i może pomożesz nam laikom?
      Fakt nie są one może tak dorodne, lecz przecie urody odmówić im nie można.

      Najniższe ukłony!
      z wyrazami szczerego uznania M.J.
      • comma Re: Prywata do Szamaniastego 24.11.04, 23:41
        Ajajaj, jakie piękne!!!! Jakie śliczne zdjęcia :-) Jakem arachnofob, zachwycona
        jestem. A takiego zielonego (araniellę?) obserwowałam wiele lat temu przy
        konsumpcji pasikonika. Równie zielonego. Niesamowity widok. Co do pozostałych,
        nawet nie wiedziałam, że takie piękności żyją w naszym kraju. Ja tylko kątniki
        domowe spotykałam na swej drodze. No i raz, dawno temu, araniellę :-)
      • ane.luko Re: Prywata do Szamaniastego 25.11.04, 00:11
        W najlepszym wypadku są ładne inaczej. Na arachnofobię nie cierpię, ale pająków
        nie lubię. Jedyne na co mogę się wobec nich zdobyć to nie niszczyć im pajęczyn,
        zwierzątko wszak się natrudziło, a efekty ciężkiej cudzej pracy należy szanować
        Również jeśli widzę pajęczego stwora w opałach - heroicznie ratuję mu życie,
        ale nawet obserwacja krzyżaka pożywiającego się muszką, choć ciekawa,
        przyprawia mnie o mieszane uczucia.
      • szamaniasty Re: Prywata do Szamaniastego 03.12.04, 03:42
        Ehhhhh, jakoś to przeżyję. ;)

        W zasadzie to te pajączki albo są już podpisane, albo zostały rozpoznane w wątku Ptasika (forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=638&w=17917718 ).
        Przedostatni - niepodpisany to moim zdaniem może być Nigma Walckenaeri, ale głowy nie dam sobie za to uciąć.
        Zaciekawił mnie ten skakun na samym dole, jednak nie udało mi się znaleźć jego łacińskiej nazwy. :( Niewątpliwie jednak jest to samiczka opiekująca się kokonem.

        Pozdrowienia.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka