Dodaj do ulubionych

krwiomocz u kotka

29.02.04, 11:55
mój 6 miesieczny kotek ma od 3 dni krwiomocz, wcześniej też sie kilka dni
dziwnie zachowywał.Były robione badania moczu, i nie wykryto piasku ani
kamieni, za to duże ilosci krwinek białych i czerwonych Ph 7, białko, troche
śluzu, nie ma wałeczków i nabłonków. pierwszego dnia dostał Synulox,
Talfedine, Carthais (pisownia moze być nie do końca poprawna) i było ciut
lepiej, drugiego, dostał 3 zastrzyki ale nie wiem jakie, (wiem ze silny
antybiotyk nie został podany, bo z poprzedniego dnia miał jeszcze działać) i
dla kotka było gorzej, sikał samą krwią po troszeczku, trzeciego dnia znów
dostał Synulox, Talfedine, Carthais i jakby lepiej, dziś jedziemy na kolejny
zastrzyk i moze usg. Ale weterynarze sami nie wiedzą co mu moze być. Może
ktoś z państwa wie i mozę pomóc.
Obserwuj wątek
    • bolton4 Re: krwiomocz u kotka 29.02.04, 12:55
      Moja kotka byla nieco starsza bo miala 14 lat. Zrobila pewnego dnia sisiu z
      krwia i odrazu zawiezlismy ja do weterynarza. ten podal jej jakies leki i
      zrobil badanie moczu ktore nic nie wykazalo. Pozniej okazalo sie ze kotka miala
      niewydolne nerki. Jednym z objawow niewydolnosci nerek jest to ze kot duzo pije
      i duzo sie zalatwia.Moja kotka tak wlasnie sie zachowywala. kiedy z powodu
      niewydolnosci nerek doszlo do zatrucia organizmu mocznikiem prawie sie nie
      ruszala. Pojechalismy do innego weterynarza i on dopiero zrobil badnia krwi
      kotr wykazaly jaki jest powod slabniecia kota. Wiem, ze niewydolnosc nerek
      dopada raczej stare koty ale zdarza sie to rowniez mlodym. Nerki kotow sa
      bardzo wrazliwe. Nie jestem weterynarzem ale moze warto zrobic rowniez badania
      krwi.
    • adam.pietron Re: krwiomocz u kotka 29.02.04, 14:38
      Zapalenie pęcherza i dróg moczowych nie zawsze związane jest z występowaniem
      kryształów substancji mineralnych w moczu - choć zazwyczaj tak jest ,
      szczególnie u kotów gdzie wytrącanie się i obecność kryształów w moczu prowadzi
      do mikrouszkodzeń błon śluzowych dróg moczowych i przewlekłych stanów zapalnych
      a nawet niedrożności dróg wyprowadzających mocz - syndrom urologiczny kotów.
      Czasem zapalenie pęcherza może być związane tylko jak to określa się u ludzi z
      przeziębieniem - wtedy nie stwierdza obecności kryształów w moczu tylko
      podwyższoną ilość leukocytów , białkomocz i krwinkomocz.
      Co robić , podawać leki przeciwzapalne, antybiotyki , leki przeciwkrwotoczne i
      badać mocz - kryształy wcale nie musza ujawnić się w pierwszym badaniu.
      Warto byłoby sie także zastanowić nad USg układu moczowego - nawracające objawy
      krwiomoczu i zapalenia mogą swiadczyć o kamicy miedniczek nerkowych , która
      wcale nie musi dawać zmian w analizie moczu w postaci obecności kryształów.
      Pozdrawiam
      • mailla Re: krwiomocz u kotka 10.03.04, 22:35
        Kotkowi niestety pogorszyło się. Znów jest krew choć juz nie było. Jak nie było
        to wete zmienili antybiotyk. Teraz dostaje inny, moze to jest powodem. Dalej
        dostaje przeciwzapalny co 2 dni i przeciwkrwotoczne ale dalej jest krew. USG
        nie wykazało zmian. Pozatym samopoczucie kotka jest lepsze, bawi się i ma
        apeyt. Proszę o odpowiedź.
    • mailla Re: krwiomocz u kotka 01.03.04, 20:08
      Dziekuję za odpowiedź. Kotkowi trochę lepiej. Ciagle jeszcze na zastrzykach,
      ale jego stan się poprawia. Mam nadzieję, zę będzie lepiej.Pozdrawiam
      • surferka Re: krwiomocz u kotka 02.03.04, 11:53
        Witaj!Moje dwie koteczki(siostry) mialy krew przed pierwsza rujka.Jednach nich
        potwornie cierpiala przy siusianiu.Po badaniach moczu dostaly leki, ktore
        wyleczyly je.Dzis maja juz prawie dwa lata i nie maja problemow z krwia w
        moczu.Mam nadzieje ze z Twoim kotkiem bedzie tak samo!Trzymam kciuki za lecznie
        Twojego kiciusia i pozdrawiam!Ola
    • adam.pietron Re: krwiomocz u kotka 12.03.04, 17:20
      Jeśli stan kota się nie poprawia a twoi weterynarze nie mją pomysłu może
      należałoby sie udac na konsultację do kogoś innego ?
      Lub powtórzyć badania - wiem że wyda ci się to irracjonalne ale czasem trzeba
      to zrobić nawet jeśli chodzi o USG.
      Gdybyś byłą skłonna powtózyć to badanie i mieszkasz w Warszawie - polecam dr
      Piotra Marcińskiego - jemu ufam w 100% innym ultrasonografistom - czasem mniej.
      Pozdrawiam
      • mailla Re: krwiomocz u kotka 14.03.04, 10:18
        Do warszawy mam troche daleko. Kotkowi znów się poprawiło. dostaje domiejscowo
        antybiotyk w maści. u ujścia cewki moczowej jest obok czarna kropeczka może to
        jest przyczyną. Bedzie ona jeszcze ogladana. Moze tam coś mu się wbiło. Wyniki
        moczu są dobre i nie wskazuje na to by coś sie z nerkami działo, ani na
        kamienie.Pozdrawiam
      • mailla Re: krwiomocz u kotka 15.03.04, 20:34
        Chciałam zapytać czy krwawienie może być spowodowane tym ze kot czuje zapach
        kotki. Mój chłopak ma kotkę (wykastrowaną), jak przychodzi to kotek bardzo sie
        do niego łasi. Ostatnio wete zapytał czy kot ma kontakt z jakąś kotką. Kotek ma
        teraz 6 i pół miesiaca. a wszystko zaczeło sie jakieś 3 tyg po pierwszej
        wizycie mojego chłopaka,czyli koniec lutego. proszę o odpowiedź.
        • adam.pietron Re: krwiomocz u kotka 17.03.04, 09:49
          Nie słyszalem by krwiomocz był spowodowany tylko zapachem kotki - poza tym
          zapach płciowy kotki twojego chłopaka jest bardzo ograniczony w związku ze
          sterylizacją.
          • mailla Re: krwiomocz u kotka 23.03.04, 16:03
            No to już Pan słyszał. Od czasu kiedy chłopak nie przychodzi krwawienie ustało.
            Już wete odstawili leki. Jest ok. Kotek jutro jedzie do mojej mamy która
            mieszka w domku z ogródkiem, będzie sobie miał kocic pod dostatkiem bo nie
            chcemy go kaleczyć(kastrowć):)Pozdrawiam i dziekuję za odpowiedzi. Magda
            • lena_zienkiewicz Re: krwiomocz u kotka 23.03.04, 16:21
              Może pomyśl przez chwilę, że twój kocur będzie kaleczył inne kotki!!!A kocięta
              których ojcem będzie twój kocur być może nie będą miały szans na dom, jedzenie
              itp.Proszę cię, pomyśl o tym i wykastruj swojego kocurka, teraz jest akcja i
              zabiegi są wykonywane po bardzo niskich kosztach.
              Zrób to dla mnie, pomyśl o kotkach bezdomnych, o tych biednych kocicach co trzy
              miesiące rodzących małe kotki i odpisz mi, jaka jet twoja decyzja.

              :-(
    • pierozek_monika Re: krwiomocz u kotka 23.03.04, 16:31
      Nie nazwałabym kastrowania - kaleczeniem. Odsyłam na
      www.vetserwis.pl/kastracja_kot.html
    • jul-kot Re: oj, nieładnie ... 24.03.04, 05:05

      ... prosić o pomoc, korzystać z niej, a potem kwitować ją odzywkami w
      rodzaju „no to Pan już słyszał”.
      Pan nie słyszał, a Ty też nie zobaczysz dalszego ciągu choroby Twojego kota,
      którego masz zamiar wywalić na wieś i w ten sposób pozbyć się problemu. Kot
      będzie sikał po krzakach i nikt nie „zobaczy”, jeśli znowu będzie miał krew w
      moczu. A Ty, weźmiesz sobie nowego zdrowego kotka i będziesz go miała, do
      czasu, aż na coś zachoruje?
      Ja również uważam, że krwi w moczu nie dostaje się od zapachu, nawet
      najbardziej seksownej kotki. Dawałaś swojemu kotu przez dłuższy czas
      antybiotyki? To normalne, że w takich chorobach efekt nie jest natychmiastowy.
      Ustąpienie krwawienia nie było efektem braku zapachu, tylko opóźnionego
      zadziałania antybiotyku. Co nie znaczy, że kot jest już całkowicie zdrowy i
      można zapomnieć o jego chorobie.
      No cóż, Twój kot, Twoja mufka. Ale nieładnie ...
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • surferka Re: oj, nieładnie ... 24.03.04, 20:18
        Podpisuję się pod tym co napisał Juliusz!
        Jestem bezradna przy takiej dozie arogancji i ignorancji...
        Jednyna nadzieja w tym, że kotek być może został całokowicie wyleczony.
        Pozdrawiam :(
    • e-kociczka Re: krwiomocz u kotka 25.03.04, 17:27
      Z reguły nie jestem radykalna w sądach i nie znoszę wątków,które przekształcaja
      się we wzajemne ubliżanie sobie przez odwiedzających forum,ale czasem po prostu
      nie można się powstrzymać...NA PEWNO krwiomocz nie może mieć związku z zapachem
      kotki,zwłaszcza na odległość!!!To jakiś kosmiczny pomysł.Jednak jest to objaw
      poważny,którego nie wolno lekceważyć.U kota moich rodziców właśnie fakt,że był
      kotem wychodzącym opóźnił rozpoznanie syndromu urologicznego i na pomoc było za
      późno.Poza tym już chyba kiedyś wyrażałam swoje zdanie na temat
      sterylizacji/kastracji...wychodzący nie wykastrowany kocur powiększa stadko
      bezdomnych kociąt w postępie geometrycznym!!!Pozdrawiam.
      • mailla Re: krwiomocz u kotka 25.03.04, 20:10
        W odpowiedzi na liczne opinie na na mój list, chciałabym panstwa poinformować
        że kot nie został wywieziony na wieś ale do mojej mamy. Pojechał dzisiaj z moja
        siostra. Będzie mieszkał w domu tak jak i kotka mojej mamy która ma juz 3 lata
        i jest mamą kotka. Na razie nie wyjdzie też na podwórko, do czasu kiedy nie
        będzie na prawdę ciepło, bo mieszkając w bloku nie nabył futra zimowego. Kolor
        moczu mama będzie przynajmniej raz dziennie sprawdzać, jakby coś się działo to
        jestem w stałym kontakcie z wete. Już mineło półtorej tygodnia od czasu
        odstawienia wszelkich leków, a jako ze krew sie nie pojawiła Wete uznał ze kot
        może wyjechać. Pochodzę z małego miasteczka, tam też oczywiście mieszka moja
        mama. Tam jest inny świat. Nie wielkie blokowisko ani osiedle snobów. Moze
        trudno w to Państwu uwierzyć, ale tam nie ma bezpańskich kotów. Mamy kotka
        (teraz jest na Prowerze a nie kastrowana bo jeszcze damy jej okazję bycia mamą)
        dwa razy rodziła i zawsze znajdowaliśmy domy dla kociąt. Ona zresztą
        przybłakała się do nas. Bo są jeszcze takie sympatyczne miasteczka, gdzie
        mieszkają sympatyczni ludzie którzy przygarniają błakajace sie koty. Dlatego
        też nie ma tam bezdomnych kotów-każdy który zabłaka sie znajdzie jakiś dom.
        Mogę tylko współczuć Państwa zwierzakom, które nie znają zielonej trawki, nigdy
        nie poczują kory pod pazurami( nie obcinanymi) ani myszy w zębach. Państwo
        kastrujecie je dla własnej wygody i trzymacie takie żywe maskotki. I uważacie
        się za takich wielkodusznych. Natura zawsze jest najlepsza i wie najlepiej co
        komu jest najlepsze. Pozdrawiam.
        • pierozek_monika Re: krwiomocz u kotka 26.03.04, 08:41
          Na pewno jesteś bardzo młodziutką osobą, stąd taka ignorancja i głupota twoich
          wypowiedzi a w tych sympatycznych miasteczkach są też niestety niesympatyczne
          pannice jak ty. Sama sobie przeczysz, bo widocznie są koty bezdomne, skoro twój
          kot się przybłąkał do was. Skąd wiesz że nasze koty nie wychodzą na dwór? Kim
          ty jesteś aby twierdzić że kastrujemy je dla wygody? A może my po prostu
          zachowujemy się odpowiedzialnie, smarkulo! Nic to. Ani moje uwagi ani niczyje
          inne nie spowodują że nabędzie ci rozumku. Żal mi tylko Twoich zwierząt.
          • lena_zienkiewicz Re: krwiomocz u kotka 26.03.04, 08:50
            Haha, masz rację Monika, niestety nie mamy wpływu na zachowanie takich
            dziewuszek ze wsi, gdzie wszystkie zwierzątka na okrągło się .....no,
            tegotają.Co tu chcieć, przecież na wsi najodpowiedniejszym miejscem do
            uprawiania miłości między ludźmi jest stodoła sąsiada.
            Monika, możemy mieć tylko nadzieję, że pewnego dnia jakiś dobry człowiek złapie
            tego biednego koteczka , zajmie się nim w odpowiedni sposób i być może
            wykastruje.I nie będzie to dla "wygody człowieka", tylko dla bezpieczeństwa i
            zdrowia narodu kociego.
            Aha, a tak poza tym to życzę ci dziewuszko (maila?) gromadki maluchów (noooo-co
            najmniej siódemki!!!)
            • lena_zienkiewicz Re: krwiomocz u kotka 26.03.04, 08:52
              Aha, zapomniałam spytać.
              Maila, a twój chłopak krwawi jak poczuje twój zapach?
              • mailla Re: krwiomocz u kotka 26.03.04, 17:52
                Witam, nie jestem smarkula ze wsi. Mam 25 lat, magistra w kieszeni i
                odpowiedzialną pracę. Rodzice tez są na stanowiskach, a stodół u nas niestety
                nie ma. Pochodzę z małego miasteczka a nie z wioski, ale zawsze ceniłam
                bardziej ludzi z wioski lub z małych miasteczek i teraz wiem że się nie
                pomyliłam.A dla was i ignoraci mam stronę internetową o idiopatycznym zapaleniu
                pęcherza. Podszkolcie się to będzie można z wami
                pogadać.www.vetserwis.pl/flutd.html
                • surferka Re: krwiomocz u kotka 26.03.04, 22:17
                  Maila!
                  Gratuluję Ci IQ...i megalomanii!
                  Pozdrawiam wszystkich bezwzględu na kolor skóry, wyznanie i pochodzenie, ect!
                  ;o)
                • lena_zienkiewicz Re: krwiomocz u kotka 27.03.04, 10:18
                  No właśnie, sama robisz z siebie nienormalną!!!Piszesz, że nastolatką nie
                  jesteś, że magistra masz w kieszeni (no właśnie-w kieszeni, bo w głowie napewno
                  nie), że rodzice na stanowiskach (pewnie tata jest sołtysem, a mama
                  przewodzniczącą kółka gospodyń wiejskich), stodoły niestety nie masz (o czym
                  świadczy to niestety?).Mailo ignorancie-rozumiem, że zapoznałaś się dokładnie
                  ze stroną, którą nam polecasz i nie uważasz, że powodem krwiomoczu twojego
                  kotka był zapach wysterylizowanej (albo nawet nie) kocicy?Teraz widzę, że się
                  podszkoliłaś, bo nic już o tym nie wspominasz!!!
                  A tak na marginesie, to cenię i ludzi z miasta i ludzi ze wsi, ale niecierpię
                  tak wielkiej głupoty jaką nosisz w sobie, tej zasranej megalomanii (już
                  wspomniano) oraz zwyrodniałości w stosunku do bezbronnych zwierzątek!!!
    • e-kociczka Re: krwiomocz u kotka 26.03.04, 16:54
      Tak się składa,że też pochodzę z małego miasta(już nie mieszkam tam z
      rodzicami) i niestety muszę powiedzieć,że jest w nim dużo bezdomnych
      kotów.Oczywiście jest tam wiele osób,które takie koty przygarniają lub karmią i
      leczą-sama znam kilka,ale zdarza się też widzieć małe kotki zdychające z powodu
      chorób,rozjechane przez samochód,trute przez dorosłych lub męczone przez
      bachory-zupełnie jak w dużym mieście.Nasz pierwszy kot był znajdą miejscowym,a
      drugi został znaleziony w Warszawie w foliowej torbie na przystanku latem z
      siostrzyczką,gdzie znalazł je dobry Warszawiak i oddał w dobre ręce-ja
      zawiozłam go do rodziców właśnie.Obydwa ich koty(śp i obecny)wychodzą,rządzą
      okolicą ale obydwa były wykastrowane.Więc myślę,że można sobie darować ostre
      oceny,bo nic nie jest w życiu czarne albo białe-no chyba,że koty;).To tyle
      komentarza.
      • pierozek_monika Zwierzęta na wsi i w mieście 27.03.04, 08:22
        Pochodzę z dużego miasta, wokół którego usianych jest wiele małych miasteczek,
        mieścinek; to nie jest tak, że jak ktoś jest z dużego miasta, to nie ma
        kontaktu i zielonego pojęcia o małych miasteczkach. Ja, i tacy jak ja mamy
        rodziny, znajomych, kolegów z małych miasteczek. I wcale też nie jest tak, że z
        dużych miastach traktuje się zwierzęta źle, a w małych dobrze- i odwrotnie.
        Niemniej wiem, że częstym procederem jest topienie kociąt żywcem. Mój kolega
        nawet był rozbawiony niedowierzaniem, że on to sam robi, i co w tym dziwnego.
        Nikt sobie nie zawraca głowy kociętami. A psy też nie traktuje się lepiej.
        Biedne te burki spędzające całe życie na łańcuchu. Pies ugryzie właścicieli -
        uśpić. Ale żeby chociaż humanitarnie. Nie - to się robi ciosem łopatą w głowę.
        W mieście też zwierzęta nie mają lepiej, ale dużo można by zrobić mówiąc o tym,
        głosząc prawdę, krzycząc o tym, a nie zaciemniając obraz, i udając że problemu
        nie ma.
    • jul-kot Re: nie o to mi chodziło ... 27.03.04, 02:34
      Witam!
      Kiedy pisałem poprzedni post, raczej nie o to mi chodziło, na pewno nie o
      spowodowanie przepychanek słownych i nie tylko. Ja rozumiem zadowolenie Maili,
      że kotek ma się lepiej i stanowisko jej weta - jeśli trudno określić przyczynę
      choroby, można trochę pofantazjować, żeby "zachować twarz".
      Ale dlaczego Mailu, pozbywasz się kotka? Uważasz, że u Mamy będzie mu lepiej?
      Ja widziałem koty w mieście, na wsi, i w małych miejscowościach. Zgoda, że te
      niemiejskie może nie są bezdomne, można to tak ująć. Ale zwykle wałęsają się po
      okolicy i tak samo jak bezdomne miejskie są rozszarpywane przez psy, zabijane
      przez ludzi, rozjeżdżane przez samochody. Często prawie nie są karmione,
      bo "kot powinien łapać myszy". A jak często odwiedzają weterynarza? Wszystkie
      są zdrowe? Co się zwykle robi z niechcianymi kociakami? Wszystkie są
      odchowywane i znajdują domy?
      Ja słyszałem o topieniu narodzonych kociąt w wiadrze z wodą albo nawet o
      zakopywaniu żywcem w ziemi. Może, Mailu, Twoja Mama tak nie robi, ale czy masz
      pewność, że nie robią tego inni? Sama pisałaś, że Twój kotek będzie tam miał
      kociczek do woli. A co stanie się z ich kociętami? Trochę jednak nad tym się
      zastanów.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • rommanik Re: nie o to mi chodziło ... 29.03.04, 09:37
        Witam wszystkich. Muszę poprzeć Maillę. Spotkałem sie z podobnym przypadkiem.
        Miałem kota, był jeszcze przed kastracją i często wychodził na klatkę. Pewnego
        razu pojawiła się w moczu krew. Po wyeliminowaniu wszystkich mozliwych przyczyn
        weterynarz stwierdził że może to być na podłożu psychicznym. Okazało się, że
        sąsiedzi z góry maja kotkę. Kot czuł kotkę, ale nie mógł jej mieć. Dostał przez
        to zapalenia dróg moczowych. Choroby na podłożu psychosomatycznym dotykają nie
        tylko ludzi. Sam jestem lekarzem i wiem coś o tym. A wasz najazd na Maillę
        swiadczy o waszej ignorancji i wyładowywaniu własnych stresów za pomocą forum.
        Mailla nie przejmuj się, jestem po Twojej stronie. Pozdrawiam
        • pierozek_monika Re: nie o to mi chodziło ... 29.03.04, 10:09
          Ropmannik zauważ że:
          1)do pewnego momentu nikt na mailę nie napadał - udzielał jej życzliwych rad
          2) od jej posta zaczynającego się od " no to już Pan słyszał" co było dość
          gburowate, i dalszej części wypowiedzi na temat zdrowienia kota poprzez
          zapładnianie innych kotek - tony wypowiedzi innych forumowiczów nie były już
          miłe
          3) oprócz pana A.Pietronia i Jul-kota - nie jesteśmy weterynarzami (chyba) i
          napastliwe wypowiedzi nie dotyczyły kwestii diagnozy - może jedna - ale
          sprowokowana wypowiedzią maili jak w pkt. 2
          4) kotka chłopaka - zdaje się że maila deklaruje że wysterylizowana
          Co popierasz u Maili - chamski ton wypowiedzi czy upór przy diagnosie? Jak to
          drugie - to można zrozumieć, bo zależy to od dysponowanej wiedzy - której być
          może my nie posiadamy
          • jul-kot Re: nie o to mi chodziło ... 29.03.04, 18:27
            Witam!
            Nie jestem weterynarzem, ale miałem, i mam, sporo kotów i kotek, również
            niewysterylizowanych (czasowo) lub niewykastrowanych. Zaden z moich kotów nie
            miał krwi w moczu, ani z powodu kotek, które moim zdaniem były bardzo
            atrakcyjne, ani z innych powodów. Leczyłem natomiast już sporo innych kotów z
            krwią w moczu i zawsze powód był inny. To najłatwiej, jak się nie ma lepszego
            wytłumaczenia, powiedzieć byle co. Powiedziałem uprzejmie, jakie jest moje
            zdanie i koniec. Każdy może zgodzić się ze mną lub nie.

            To jest jedna sprawa, jakby już mniej aktualna, miejmy nadzieję, że kot o
            którym mowa będzie już zdrowy, bez względu na to, czy pomogły mu antybiotyki,
            czy chwilowy brak zapachu (piszę chwilowy, bo tam gdzie jest teraz zapachów nie
            brak, ciekawe, co będzie dalej).

            Sprawa druga, to sprawa pewnego taktu w wypowiedziach. Zwróciłem na to uwagę,
            ale myślę, że delikatnie ... powiedziałem tylko, że to zwrot "nieładny".

            I sprawa trzecia, która wyszła przy okazji. Sprawa niechcianych kociąt. Czy i w
            tej sprawie Pan Doktor popiera Mailę? Nie wiem, bo do sprawy niechcianych
            dzieci też obecnie podchodzi się różnie. Co prawda ich się nie topi, ale czy
            czasem też nie skazuje się na poniewierkę? Ale zostańmy lepiej przy
            zwierzętach. Zwierzę to nie człowiek, tak twierdzi większość ludzi i chyba ma
            rację?
            Ale zawsze jakiś niesmak pozostaje ...
            Pozdrawiam, Juliusz.
    • e-kociczka Re: krwiomocz u kotka 29.03.04, 20:53
      Widzę,że od niewinnego na pozór pytania zaczęła się ogromna społeczna
      dyskusja...Ciekawe,czy podobnie jest na innych forach experckich,gdzie ktoś
      np.zapyta"kiedy mam przesadzić swój kwiatek,bo słabo rośnie?" a dyskusja sięga
      dziury ozonowej i głodu w krajach 3go świata?Miałam już nic nie mówić,ale..Pan
      doktor wspomniał o zaburzeniach psychosomatycznych.Jasne,że na pewno zdarzaja
      się one również u zwierząt.Ale w cytowanym juz tekście o idiopatycznym
      zap.pęcherza u kotów jest mowa o szeroko pojętym stresie jako potencjalnym
      czynniku etiologicznym tej choroby,a nie o zapachu płciowym kotki,jak to
      sugerowała wypowiedź Mailli.Gdyby tak było,myślę,że takich przypadków opisanoby
      dotąd sporo,bo przecież kontakty międzykocie są częste,zwłaszcza na wiosnę;).Ja
      osobiście pierwszy raz spotkałam się z taką hipotezą.Może ktoś to jeszcze
      kiedyś zbada.Na koniec tylko dodam,że również jestem lekarzem;) a moja bliska
      przyjaciółka jest weterynarzem i z naszych doświadczeń wynika,że kot i człowiek
      nie różnią się aż tak bardzo...;).Pozdrawiam wszystkich,a szczególnie Maillę i
      jej kotka.
      • rommanik Re: krwiomocz u kotka 30.03.04, 09:37
        Witam. Mam pytanie do Mailli. Jakiej rasy jest kot i jakim jest zwierzęciem,
        tzn. spokojny czy agresywny.
        "szeroko pojęty stres jako potencjalny
        czynniku etiologicznym tej choroby,a nie o zapach płciowy kotki"- zauważmy że
        zwierzęta mają wyostrzony ten zmysł, więc teoretycznie jest to możliwe. U
        głodnego człowieka zapach jedzenia powoduje zwiększoną pracę ślinianek, a w
        efekcie produkcję śliny. U kota zapach kotki której faktycznie nie ma w jego
        otoczeniu moze spowodować wydzielanie substancji powodujących stan zapalny i
        stąd krwawienie. Nie jestem weterynarzem, ale w swojej prawie 15 letniej
        praktyce medycznej spotkałem sie z kilkoma co najmniej "dziwnymi" przypadkami.
        Natura naprwdę potrafi zadziwić. A że Mailla "Upierała się przy swojej
        diagnozie", z tego co czytałem to chyba jej weterynarz postawił diagnozę a nie
        ona, a jej upór przy tej diagnozie świadczy o zaufaniu do niego. I jako lekarz
        uważam, że miała dziewczyna szczęście trafiając na weterynarza który w leczeniu
        potrafi wyjść poza książkowe i wyuczone schematy i spojrzeć na problem z innej
        strony. Jeśli wyeliminowanie czynnika stresogennego spowodowało zatrzymanie
        choroby, to dalsze leczenie antybiotykami mogło by przynieść więcej szkody niż
        pożytku.
        A co do jej rzekomego chamstwa to ja odniosłem wrazenie ze jest to po prostu
        zwykła radość z powodu, ze kotek nie jest poważnie chory.
        Mam nadzieję Maillo, ze odezwiesz się i odpowiesz mi na postawione na początku
        pytania.
        Pozdrawiam.
        • jul-kot Re: krwiomocz u kotka 30.03.04, 17:02
          Witam!
          Nie chciałbym się mieszać w dyskusję fachowców, lekarzy, przy której moje
          argumenty wypadają blado, ale jednak nieśmiało jeszcze się odezwę w sprawie
          diagnozy. Chciałbym zwrócić uwagę Pana Doktora na fakt, że weterynarz, który
          postawił wiadomą diagnozę najpierw leczył kota na ślepo ze zmiennym szczęściem,
          absolutnie nie domyślając się, co kotu może być. Po dłuższym stosowaniu
          antybiotyków kotu trochę się poprawiło, ale nie całkiem, stąd równie
          rewelacyjna hipoteza o wpływie "czarnej kropki u ujścia cewki moczowej" . Dalej
          minęło znowu trochę czasu i przeszło, a na dodatek chłopak od wykastrowanej
          kotki przestał przychodzić. No więc nareszcie błyskotliwa diagnoza ...

          Ja wiem, że wykastrowanymi kotkami kocurki prawie się nie interesują, zwłaszcza
          na odległość. Kiedy wracam od obcych kotów, moje obsikują mi czasem buty, na
          których pozostaje ich zapach, ale obsikują zdrowo, bez krwi. Leczyłem niedawno
          kota, który miał krew w moczu, mocz był jak barszcz z buraków, kot musiał
          dostawać regularnie antybiotyk i odpowiednią dietę przez dwa tygodnie, zanim ta
          krew się skończyła. To nie było z powodu koteczki, tylko upartej właścicielki,
          która uważała, że kot będzie wspaniale funkcjonował na suchym pokarmie, bez
          wody i kuwety.

          I na koniec dla odprężenia opowiem historię o pewnej diagnozie, która może nie
          ma związku z obecną sprawą, a może i ma ...
          Kiedyś oddaliśmy dziewczynie miłego czarnego kocurka z piwnicy. Kocurek tak
          cieszył się z tego, że wreszcie ma dom, że mruczał i ślinił się sympatyczną
          śliną gdy tylko ktokolwiek go pogłaskał. Po dłuższym czasie tego szczęścia
          kocurek zaczął chorować. Miał zaczerwienione i obolałe oko, środki stosowane
          przez weterynarzy nie pomagały. Po jakimś czasie to oko jeszcze bardziej
          spuchło, wydawało się, że wypadnie z oczodołu. Lekarze sugerowali przyczyny
          neurologiczne, ale nic nie potrafili na to poradzić.
          Dziewczyna miała chłopaka, którego kotek bardzo się bał. W końcu zaczęła
          podejrzewać, że znęca się nad kotem kiedy jej nie ma. W awanturze zarzuciła mu,
          że kota kopie, a on nie zaprzeczył. Chłopak przestał przychodzić, a kocie oko
          po pewnym czasie wróciło na swoje miejsce ...
          To tyle. Pozdrowienia od kotka Cygana, który jest bohaterem tego opowiadania i
          ma się dobrze. Jest rasy europejskiej.
          Pozdrawiam, Juliusz.
        • mailla Re: krwiomocz u kotka 30.03.04, 22:20
          Mój kot jest mieszańcem. Matka dachowiec, ojciec pers. Kotek jest bardzo
          spokojny, do wszystkich się łasi. Zarówno na zastrzykach jak i na pobieraniu
          krwi był w miarę spokojny choć przerażony, ale nie drapał i nie rzucał się jak
          to zwykle robią inne koty. Jak byliśmy na usg to leżał spokojnie i z
          zainteresowaniem przygladał sie na monitor,wete stwierdził ze rzadko tak
          spokojne koty się zdarzają.
          Po zawiezieniu do domku i przywitaniu z kotką, kotek od razu zabrał się do
          rzeczy. Na początku kotka się broniła i fuczała,(bierze prowerę-środki
          antykoncepcyjne), przez pierwszy dzień utrzymywali ze sobą ciagły kontakt
          wzrokowy, ale teraz ich relacje ustabilizowały się, chodzą razem łapa w łapę,
          razem śpią, bawia się i myją nawzajem. Jeszcze kotek nie wychodzi z domu bo
          jest za zimno, kotka zresztą tez nie, bo od kiedy dajemy jej prowerę zaniechała
          wycieczek. Już 3 tyg. mineły od odstawienia leków a krwi brakJ
          Pan doktor ma racje, to nie chamstwo tylko radość. Bo jeśli 3 tyg dzień w dzień
          chodzi się do wete, słyszy różne diagnozy od choroby krwi, po nowotwory, i
          kiedy wete radzą uśpić żeby kotek się nie męczył, a potem okazuje się ze to
          takie głupstwo to radość jest ogromna. Przykro mi tylko że została odebrana w
          inny sposób.
          A co do chamstwa, to zwroty jak „a twój chłopak krwawi jak poczuje twój
          zapach?”, czy wyzywanie od dziewuszek ze wsi, nie znajac pełnych faktów - są
          naprawdę na miejscu hehe świadczą o wyjątkowej kulturze. Wiecej nie skometuje
          bo nie chce się znizać do waszego poziomu.
          Doktorze dziekuje za oświecenie ograniczonych niedowiarków i Serdecznie
          pozdrawiam.
          • surferka Re: krwiomocz u kotka 31.03.04, 00:42
            Mailla!
            Najważniejsze że Twój kotek jest zdrowy i szczęśliwy!
            Apeluję do wszystkich: dajmy spokój wszelkim animozjom!
            Pozdrawiam!
            • lena_zienkiewicz Re: krwiomocz u kotka 31.03.04, 09:01
              Obiecałam sobie, że nic już nie napiszę, ale niestety nie mogę się powstrzymać,
              tak więc wybaczcie forumowicze.
              Mailo, to co pisałaś wcześniej to bzdury, żaden kotek nie krwawi czując zapach
              kotki, ktoś wcisnął ci kit, a ty mu w to uwierzyłaś, tak wię sory, ale weź się
              w garść.
              Twoje stwierdzenie "No to pan już słyszał" do weterynarza było zwyczajnym
              chamstwem, bo oprócz tego, że pan nie słyszał, to jeszcze nie potwierdzał
              twojej opinii, wręcz ją odrzucał.
              Osoba, która na własną obronę rzuca tekstami typu "mam magistra w
              kieszeni", "moi rodzice też sąna stanowiskach", jest poprostu trochę pusta,
              mało inteligentna, wręcz chamska.Tak więc kilka osób uważa, że chamstwo leczy
              się chamstwem (ja też tak uważam!!!).
              Kolejna rzecz-nie wiem czy uważasz się za amatora zwierząt, ale z twoch postów
              wynika, że jesteś ich absolutnym przeciwnikiem.O czym świadczy fakt pozbycia
              się kota, leczenia go poprzez zapładnianie innych kotek itp. I tu, BARDZO CIĘ
              PROSZĘ ABYŚ TO PRZEMYŚLAŁA I NIE POZWALAŁA ABY MAŁE KOTKI UMIERAŁY Z GŁODU CZY
              BYŁY ZABIJANE.PROSZĘ CIĘ- ZOSTAW SOBIE KOTKA- WYKASTRUJ GO A ZYSKASZ WIERNEGO
              PRZYJACIELA, KTÓRY BĘDZIE DARZYŁ CIĘ MIŁOŚCIĄ DO KOŃCA SWOICH DNI!!!!!!
              No a w swoim ostatnim poście to już w ogóle przesadziłaś, a działa to na twoją
              niekorzyść.Piszesz, jak bardzo kotek jest mądry, jak bardzo jest kochany, jaki
              strasznie grzeczny i spokojny.Więc co cię zmusza do wywiezienia go na wieś?
              Dlaczego tak bardzo chcesz się go pozbyć?Czy wiesz, że kotki mieszańce są
              bardziej narażone na różne, różniste choróbska niż zwykłe dachowce?Przemyśl to
              i napisz czy zmieniasz swoją decyzję czy nie.Bo tylko to mnie interesuje, i
              tylko o to od początku moich postów walczę...
              • lena_zienkiewicz Re: krwiomocz u kotka 31.03.04, 09:07
                Aha, a co do rommanika, mailo, wiadomo, że darzysz go ogromną sympatią i od
                dzisaj z pewnością będzie twoim idolem!Bo przecież potwierdza on twoje opinie,
                no i staje w twojej obronie.Tak!Będzie twoim idolem, normalne, tak mają osoby o
                ograniczonej osobowości i małej inteligencji.Zamiast zdrowo podejść do swojego
                koteczka, przemyśleć wszystko, znalazłaś przyjaciela w kolesiu, który
                jest :doktorem" i jako jedeny z wszystkich lekarzy odpowiadających na twoje
                posty POTWIERDZA TWOJĄ DIAGNOZĘ.
                Dzięki Bogu, że nie jest on weterynarzem, bo normalnie niejedno zwierze by
                wykończył...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka