Dodaj do ulubionych

Kastracja - uspokójcie mnie, proszę...

09.03.11, 09:48
Jak w temacie :(
Umówiliśmy się na zabieg.
i właśnie zaczęłam dostawać nerwicy, czy aby nie zrobię psu krzywdy (narkozy się boję, tak dla jasności).
Proszę, uspokójcie mnie - jak Wasze psy to zniosły? Czy u zdrowego, 2,5 letniego psa, wiąże się z tym jakieś ryzyko? (Kliniki nie znam, obcy wet będzie robił zabieg i nie wiem, czy wszystko mi mówią, a nasz wet tym się akurat nie zajmuje).
Obserwuj wątek
    • shecat Re: Kastracja - uspokójcie mnie, proszę... 09.03.11, 10:22
      ryzyko zawsze jakieś jest przy narkozie. jednak co roku kastruje się mnóstwo psów i jeszcze nie znam przypadku, aby któremuś psu coś się stało po narkozie - a znam bardzo dużo wykastrowanych. uważam, że nie masz się czym martwić, zabieg jest prosty i wykonywany bardzo często.
      mogę jeszcze dodać, że mam wysterylizowaną kotkę, po kilku dniach od zabiegu już funkcjonowała zupełnie normalnie!
      • misiate Re: Kastracja - uspokójcie mnie, proszę... 09.03.11, 10:48
        Dziękuję bardzo :)
        Właśnie dzwoniłam do kliniki, w której jesteśmy umówieni - pani powiedziała, że u zdrowego psa, to nie ma problemu. Dla mojego spokoju sumienia mają zrobić jeszcze badania bezpośrednio przed zabiegiem.

        Troszkę mi lepiej, ale proszę jeszcze o wsparcie duchowe ;)
        • blue.berry Re: Kastracja - uspokójcie mnie, proszę... 09.03.11, 12:47
          tak jak to zostało napisane na forum Weterynaria - przed zabiegiem pies powinien mieć zrobione podstawowe badania krwi oraz powinien mieć chociażby osłuchane serce (jeśli są jakiekolwiek wątpliwości to warto wtedy zrobić dalsze badania). jeśli pies ma krótki pysk (czyli mops, buldog, mastiff itd) to wtedy zdecydowanie warto rozważyć wybór kliniki z narkozą wziewną.
          więcej informacji o samej narkozie tutaj:
          www.portalweterynaryjny.pl/artykuly/chirurgia-i-anestezjologia/page1,znieczulenie-ogolne-narkoza-u-psow-i-kotow-18.html
          • m_jak_mysz Re: Kastracja - uspokójcie mnie, proszę... 09.03.11, 13:44
            Nie martw się, przede wszystkim kastracja psa jest zabiegiem znacznie prostszym "technicznie" niż sterylka suki. Jeśli te badania, o których mowa wyżej wypadną ok i serce w porządku to nie masz powodu do obaw, chociaż Cię rozumiem:) Jeśli dobrze pamiętam masz pekińczyka, więc pysk krótki, a zatem dobrze by było skorzystać z rady blue.berry :)
            Trzymam kciuki, będzie dobrze!
            • misiate Re: Kastracja - uspokójcie mnie, proszę... 09.03.11, 14:27
              Zgadza się - pekińczyka (półdiablę made in china) ;P
              Chyba jeszcze pomęczę o tą narkozę panią w klinice - na razie ma do mnie cierpliwość ;) Ciekawe, pewnie więcej takich wariatów na tle swoich futrzaków tak ich katuje...
              • minniemouse Re: Kastracja - uspokójcie mnie, proszę... 09.03.11, 23:42
                wykastrowalam obydwa moje psy - i suczke i psa, bardzo dobrze zniosly zabieg.
                zwroc tylko uwage jak szwy sie goja - bo niektorzy wet, podaja od razu antybiotyk niektorzy nie.

                Minnie
    • default Re: Kastracja - uspokójcie mnie, proszę... 10.03.11, 07:27
      Spoko, będzie dobrze. I nie zacznij panikować, jeśli pies będzie się dziwnie zachowywał podczas wybudzania - niektóre trochę świrują :) Ale to chwilowe i mija w ciągu kilku godzin.
      Z ostatnio sterylizowanych (jednocześnie) 2 moich suk jedna spała mocno i spokojnie cały wieczór po zabiegu i noc, rano wstała i była rześka jak skowronek, jej siostra - wierzgała przez sen, wybudzała się nieprzytomnie, usiłowała "gnać" przed siebie, zataczała się, skomlała i rzygała. Tak że bywa różnie.
      • misiate Re: Kastracja - uspokójcie mnie, proszę... 11.03.11, 10:50
        Mniej więcej wiem czego się spodziewać - pies kiedyś dostał "głupiego jasia". Spodziewam się, że będzie podobnie biedny tylko dłużej i intensywniej.
    • majenkir Nie martw sie 10.03.11, 15:33
      Zdecydowana wiekszosc psow i ludzi budzi sie z narkozy ;).
      • misiate Re: Nie martw sie 11.03.11, 10:50
        Od razu mi lepiej...
        • minniemouse Re: Nie martw sie 13.03.11, 01:45
          No i jak, mial juz piesek zabieg? i jak poszlo ?

          Minnie
          • misiate Re: Nie martw sie 14.03.11, 12:49
            Jeszcze nie - jesteśmy umówieni na koniec miesiąca, ale przyznaję, że ciągle się waham. Tym bardziej, że pewne problemy, które z nim były (chęć dominacji wśród psów, tęsknota za suczkami w rui) ostatnio udało nam się zmniejszyć. Poza tym niepokoi mnie ten jego krótki nos - zastanawiam się czy jednak nie umówić się w klinice, którą lepiej znam...
            No i czytam i czytam o tej kastracji i nie jestem w stanie już stwierdzić, czy to aby na pewno dobry pomysł. Wiem, że szczeniaków nie narobi, bo go zwyczajnie pilnuję. Rozmawiałam z jednym wetem i panią ze zw. kynologicznego i odradzają mi kastrację :( porozmawiam jeszcze z innym wetem...
            Chyba już zgłupiałam doszczętnie, ale zwyczajnie nie chcę psu krzywdy zrobić. Z tego co widzę są plusy, ale są też minusy - nie wiem, które istotniejsze.
            • majenkir Re: Nie martw sie 14.03.11, 13:35
              misiate napisała:
              > Rozmawiałam z jednym wetem i panią ze zw. kynologicznego i odradzają mi kastrację


              Boze, widzisz i nie grzmisz?! :/


              > Tym bardziej, że pewne problemy, które z nim były (chęć dominacji wśród
              > psów, tęsknota za suczkami w rui) ostatnio udało nam się zmniejszyć.


              Czy moze po prostu Wy sie przyzwyczailiscie ;)? To jest natura. Jak mozna to zmniejszyc?
              • blue.berry Re: Nie martw sie 14.03.11, 13:41
                ej no bez przesady - kwestie zachowań dominacyjnych można korygować bez pomocy kastracji :)
                a jeśli pies jest dorosły i "zastały" w swoich zachowaniach to kastracja niewiele zmieni.
                ja akurat swojego psa nie kastrowałam długo - do 8 roku życia nosił swoje jajka : ) dopiero przerost prostaty to zmienił.
              • misiate Re: Nie martw sie 14.03.11, 14:49
                Nie rozumiem pierwszej części :( Czyli - źle, że mi odradzają? Pies jest dorosły (2,5roku) i na razie problemów z narządami płciowymi nie ma.

                Nie przyzwyczailiśmy się, tylko znalazłam na gada sposób ;) Po prostu ostatnio jest wyprowadzany prawie zawsze z kumplem (pożyczyłam psa od sąsiadów). Kumpel jest tylko ok. 5kg większy, więc nie stwarza zagrożenia, za to po kilku próbach siły, dotarło do futra, że nie jest największe, najsilniejsze i pańcia zawsze go chronić nie będzie. Jak kumple byli rzadziej, to jakoś to do niego nie docierało.
                • minniemouse Re: Nie martw sie 14.03.11, 23:08
                  Ta Polska to jednak sto, lat za ...
                  echhhhh..

                  Minnie
                  • misiate Re: Nie martw sie 15.03.11, 07:43
                    Hmmm... może i "sto lat za...", ale ja osobiście wolę dmuchać na zimne. Nie dysponuję wiedzą akurat w tej dziedzinie - dlatego szukam źródeł różnych i pytam. Dostaję niestety odpowiedzi, które nie wskazują jednoznacznie właściwego wyboru. Wolę zadać za dużo nawet pytań, powahać się dłużej, ale w końcu podjąć decyzję z pełnym (a przynajmniej większościowym) przekonaniem.
                    • default Re: Nie martw sie 15.03.11, 08:11
                      Szczerze powiedziawszy, w przypadku psa też bym się zastanawiała nad kastracją - co innego suki, te cieczki dwa razy do roku i cały związany z tym cyrk są masakryczne. Natomiast pies - i to jeszcze taki domowy, "zabawkowy" jak pekińczyk, raczej nie sprawi ogromengo kłopotu z powodu posiadania jajek :) . Małe szanse, że ucieknie i pójdzie "w miasto" za sukami. A agresja - u dorosłego psa z ukształtowanym charakterem kastracja może wcale nie zmienić nabytych zachowań.
                      I chociaż jestem zwolennikiem sterylizacji, to jednak "amerykańskie" podejście p.t. "kastrujmy wszysko co się rusza" niekoniecznie do mnie przemawia.
                      • misiate Re: Nie martw sie 15.03.11, 11:15
                        U niego nawet trudno mówić o agresji - po prostu gdy jeden pies (dowolnej masy i wielkości) wykazuje postawę dominacyjną i próbuje mu to pokazać, to on demonstruje wzajemnie i staje twardo do "dyskusji". Sam z siebie nigdy nie atakuje.
                        Raczej najważniejszym powodem, dla którego rozważam kastrację jest profilaktyka zdrowotna, a tutaj jak się słucha/czyta, to zdania są podzielone. I wahanie moje właśnie z tego wynika, a nie dlatego, że szkoda mi aby piesek bez jajek chodził - bo nie są mu one do niczego potrzebne. A ciąć, aby uciąć - hmmmmmmm...
                        • default Re: Nie martw sie 15.03.11, 11:39
                          Ale chyba problemy z prostatą u niekastrowanych psów nie są tak powszechne jak problemy z ropomaciczem czy guzami sutków u niesterylizowanych suk ? Więc może to rzeczywiście zbytnia zapobiegawczość. Ale nie mam doświadczenia w tej kwestii, więc niech się inni wypowiedzą. Ja sterylizuję wszystkie suki i kotki - z wiadomych względów, a jajek pozbawiam tylko kocury - bo łażą samopas i po co mają się lać i dzieci narobić niepotrzebnie. Psy mam dwa - jeden całe życie nie wykazywał zainteresowania płcią piękną (taki ułomny jakiś, chociaż fizycznie całkowicie OK), a drugiego po prostu mam na oku jak jest cieczka w pobliżu - jest to o tyle łatwe, że mieszkamy poza miastem i praktycznie nie mamy sąsiadów z "ciekającymi się" sukami. I dlatego nie planowałam w ogóle kastracji. Odpukać z prostatą problemów nie mają, chociaż jeden ma lat 13, a drugi 10.
                          • misiate Re: Nie martw sie 15.03.11, 11:46
                            My też poza miastem :) A dookoła ostatnio same chłopaki - chyba jakoś sąsiedzi dorośli do tego, że pałętająca się luzem suka to nie jest najlepszy pomysł. Także problem potencjalnych ucieczek za suką się chwilowo sam rozwiązał.
                            Mam jeszcze trochę czasu na decyzję - pies jest młody, jeszcze mogę się pozastanawiać ;)
                            • default Re: Nie martw sie 15.03.11, 12:56
                              No to w zasadzie nie masz konkretnego powodu do kastracji - z jednej strony niby nie zaszkodzi to psu, a w dłuższej perspektywie może i pomoże (te hipotetyczne problemy z prostatą), ale z drugiej - skoro na razie nikomu te jego jajka nie wadzą, to po co narażać go na stres, obciążanie organizmu narkozą, rekonwalescencję, a Ciebie też na stres + wydatki :)
                              Ja mając dwie młode suki i jednocześnie psa w domu nie miałam wyjścia :)
                            • seidhee Re: Nie martw sie 15.03.11, 13:45
                              Ja bym się bała, że pies pójdzie "w tango" i coś mu się stanie. Podobno pies jest w stanie wyczuć sukę w cieczce z odległości kilku kilometrów 0.o
                              Na wsi zdarza się, że ktoś przepędzając psy kręcące się w pobliżu podwórka zrobi im krzywdę.
                              No ale ja jestem z tych, co "by kastrowali wszystko co się rusza" :P
                              • pomarola Re: Nie martw sie 15.03.11, 14:01
                                Eee, chyba pekińczyki nie są takie wyrywne do "pójścia w tango" - nawet za suką. Chyba są na to zbyt dystyngowane :)
                                • misiate Re: Nie martw sie 15.03.11, 14:34
                                  Mój to chyba nie bardzo ma możliwości takiej akcji. Jak lata luzem, to albo na terenie ogrodzonym, albo hen w polu, aby właśnie nie miał motywacji za czymś polecieć. W miejscach zaludnionych/zapsionych chodzi na dłuuuuuuuuuuuuuugiej (w tłumie oczywiście krótszej) smyczy ;).
                                  • blue.berry Re: Nie martw sie 15.03.11, 16:43
                                    misiate, odgrzebałam tak do poczytania:
                                    www.psy.pl/archiwum-miesiecznika/art2021.html
                                    • minniemouse Re: Nie martw sie 15.03.11, 22:44
                                      wrocmy do zrodla - po co w ogole bralas kastracje pod uwage, jakis powod musial byc,

                                      a bajek typu "pilnuje psa wiec na pewno mu sie nic nie stanie" nawet nie bierz pod uwage
                                      bo nie jestes w stanie przewidziec co sie moze wydarzyc.

                                      Minnie
                                      • misiate Re: Nie martw sie 16.03.11, 08:23
                                        Owszem - na 100% nie jestem w stanie przewidzieć. Ale wykastrowany pies też może gdzieś polecieć i np. wpaść pod samochód - choć szczeniaków rzeczywiście nie narobi. Jednak o to, aby nie mieć szczeniaków, to powinni (według mnie) przede wszystkim zadbać właściciele suk - ja nie muszę poddawać narkozie i zabiegowi swojego psa, który jest pilnowany, więc prawdobodobieństwo, że się komuś przysłuży w ten sposób jest znikome.
                                        Natomiast co mną kierowało przy podejmowaniu decyzji - przede wszystkim obawa, że inne psy zrobią mu krzywdę, gdy się będzie stawiał (nadzieja, że troszkę będzie miał mniej tendencji do dominacji). Problem ten teraz się zmniejszył (jak wcześniej pisałam - dzięki wypożyczeniu kumpla podobnych rozmiarów). Mam nadzieję, że dzięki konsekwencji zostanie to zupełnie wyeliminowane.
                                        Po części też, (przyznaję się bez bicia), obawa, aby nie poleciał za suką i np. nie wpadł pod samochód - problem też się rozwiązał - 1. w okolicy nie ma obecnie żadnej suki, 2. na bieganie jest wyprowadzany dalej od jakichkolwiek luźno biegających psów, lub szaleje na terenie ogrodzonym.
                                        Gwałci zabawki - ale to nie jest problemem - ludzi nie rusza.
                                        No i bardzo ważny powód, który właśnie lektura różnych spojrzeń podważyła - dla zdrowia i profilaktyki.
                                        Miałam teraz robić zabieg ze względu na koszty (ta marcowa akcja), ale popytałam o ceny i właściwie nie są to jakieś duże różnice - więc też nie muszę decydować się na już.
                                        Więcej powodów nie ma.
                                    • misiate Re: Nie martw sie 16.03.11, 08:02
                                      Dzięki :)
                                      Przeczytałam. I chyba jednak nie będę jeszcze kastrować. Za to popracuję z nim więcej ;)
                                      Wygląda na to,że decyzję mogę zmienić w każdej chwili - aby przed starzeniem się psa.
                                      • iwa_ja Re: Nie martw sie 16.03.11, 21:18
                                        Ja moją Funię poddałam sterylizacji, kiedy baba była po pierwszej cieczce (miała 8 miesięcy). Musiałam to zrobic, bo taka była umowa adopcyjna (wzięłam ją z TOZ-u). Przyznaję, że czułam się jak świnia (za przeproszeniem świń). Fuńka była zezwłok przez jeden (słownie: jeden) dzień, ja zresztą też. Spałam z nią na karimatce, bo bida nie miała sił wskoczyc na tapczan i tak strasznie piszczała. Szalałam przed tą sterylką, zastanawiałam się, jak obejśc tę umowę. A teraz, po trzech latach, uważam, że to była doskonała decyzja. Funia jest w doskonałym stanie, nie mam jaj typu podnoszenia suki, kiedy naokoło walczą o nią napalone psy. Oczywiście, sterylka suki to sprawa mocno inwazyjna, ale sterylka psa to tylko zabieg.
                                        Zrób to.
                                        • iwa_ja Re: Nie martw sie 16.03.11, 21:20
                                          Jeszcze jedno: lepiej zrobic to teraz, kiedy pies jest młody!!!!!!!!!!
                                          • minniemouse Re: Nie martw sie 16.03.11, 23:00
                                            Jednak o to, aby nie mieć szczeniaków, to powinni (według mnie) przede wszystkim zadbać właściciele suk - ja nie muszę poddawać narkozie i zabiegowi swojego psa, który jest pilnowany, więc prawdobodobieństwo, że się komuś przysłuży w ten sposób jest znikome.

                                            Obowiazek lezy na OBYDWU wlascicielach- zarowno psa jak i suki. jnie wykrecaj sie, miej jakis charakter.
                                            Pilnowac NIE upilnujesz juz sama dalej zatrzegasz sie kilka zdan ponizej!!! zalosne!!!!

                                            a pies im starszy tym gorzej znosi zabiegi.

                                            Minnie
                                            • misiate Re: Nie martw sie 17.03.11, 08:13
                                              Chyba mam prawo bardziej przejować się swoim psem niż cudzym - to po pierwsze.
                                              Nie będę podejmować decyzji, aby ewentualnie (tan mały procent ryzyka,że rzeczywiście nie upilnuję) komuś zrobić dobrze - chcę dobrze dla mojego psa na 1 miejscu. Tym bardziej, że okoliczni właściele sami nie przejmują się swoimi zwierzakami - to do mnie zwierzaki przyłażą na dożywianie, odpchlanie i porcję głasków. Nie muszę dla ICH dobra ryzykować jeszcze zdrowiem swojego psa.
                                              Dlatego jest mi potrzebna przynajmniej 99% pewność, że zabieg nie zaszkodzi mojemu psu. Wersja: ciąć, aby uciąć, a potem się zobaczy - jakoś do mnie nie przemawia. Może to świadczy o braku charakteru, może żałosne - cóż trudno. Priorytetem przy tej decyzji i tak pozostanie dobro mojego psa. a jakoś mało tu argumentów, które za tym by jednoznacznie przemawiały.
                                              • seidhee nie dywaguj tylko kastruj 17.03.11, 09:59
                                                Może przeczytaj jeszcze ten artykuł: www.zwierzakowo.pl/artykul/kastracja-i-sterylizacja-psow.html

                                                Ja widzę co najmniej kilka korzyści z kastracji:
                                                - pies nie ucieknie Ci w poszukiwaniu suki w rui (to, że wyprowadzisz go na puste pole, na którym w zasięgu wzroku nie ma suki w cieczce, to nie jest argument. On może ją wywąchać z odległości paru kilometrów i zapragnąć odwiedzić, a wtedy nie powstrzymasz go ani Ty, ani ogrodzenia. Za to może dostać pałą w grzbiet jak na cudze podwórko wlezie)
                                                - będzie sprawiał mniej kłopotów wychowawczych
                                                - nie będzie miał raka jąder lub prostaty
                                                - nie spłodzi szczeniąt. Tak jak ktoś już napisał, do tanga trzeba dwojga. Nie chodzi o to, że ktoś będzie miał "kłopot" tylko o nie powiększanie psiej populacji i psiego nieszczęścia.

                                                Mam nadzieję, że martwisz się tylko o zdrowie psa, a nie podświadomie piastujesz gdzieś w głowie wyobrażenie o słodkich szczeniaczkach po Twoim psie albo sądzisz, że będzie mu brakowało jajek...
                                                • blue.berry Re: nie dywaguj tylko kastruj 17.03.11, 10:51
                                                  kastracja psa to również ryzyko niepożądanych problemów zdrowotnych i niestety to też trzeba mieć na uwadze. jednym z nich jest niedoczynność tarczycy chociażby. a co do raka prostaty to ponoć jego wystąpienie jest o wiele bardziej prawdopodobne u psa wykastrowanego.
                                                  kastracja/sterylizacja daje wiele korzyści ale powiedzmy sobie szczerze nie jest kompletnie neutralna dla organizmu. cała masa suk ma nietrzymanie moczu czo powoduje konieczność podawania leków, i naprawdę sporo psów zapada na niedoczynność tarczycy, która wprawdzie łatwo leczyć ale nieleczona powoduje wiele problemów ze zdrowiem.
                                                  • minniemouse Re: nie dywaguj tylko kastruj 18.03.11, 00:45
                                                    . cała masa suk ma nietrzymanie moczu czo p
                                                    > owoduje konieczność podawania leków,


                                                    tobie Blueberry przydaloby sie troche aktualizacja wiedzy w zakresie pro - con kastracji.
                                                    mamy XXI wiek, nie IX.
                                                    www.etdr.org/health/spayinfo.html#POINTS%20AGAINST%20STERILIZATION
                                                    i nie przesadzaj z ta
                                                    " cala masa" popuszczajacych:
                                                    . One researcher has claimed that incontinence may occur in as many as 20% of all spayed dogs (Arnold 1997a), but other vets believe this rate is much lower (Thrusfield 1993).

                                                    mowimy o zaledwie 20% a niektorzy twirdza ze liczba jest mniejsza, poza tym popuszczanie to kilka kropel, i dpotyczy tez starych psow w ogole- one tez popuszczaja mozc ze starosci.


                                                    3. Sterilized dogs may become incontinent.

                                                    Some altered dogs may develop a problem with controlling their urine output. This is especially likely in females, but may also happen in males (Aaron 1996, Arnold 1997a). It is thought that this problem arises because the loss of sex hormones affects the strength of the urinary sphincter muscle (Gregory 1994). One researcher has claimed that incontinence may occur in as many as 20% of all spayed dogs (Arnold 1997a), but other vets believe this rate is much lower (Thrusfield 1993).

                                                    Fortunately, the problem may be as minor as a few drops here and there, and it is usually easy to control with inexpensive drugs such as phenylpropanolamine (Arnold 1997b, Heughebaert 1988). Sometimes estrogen replacement may be necessary. Incontinence problems may last for the rest of the dog's life. However, incontinence may also disappear after a few months or a few years (Heughebaert 1988, Arnold 1989). Also, keep in mind that older dogs will sometimes develop incontinence even if they are left intact, so incontinence is not always related to sterilization.



                                                    Rak prostaty??
                                                    a co do raka prostaty to ponoć jego wystąpienie jest o wiele bardziej prawd
                                                    > opodobne u psa wykastrowanego.


                                                    Neutered dogs do not suffer from prostate cancer or cancer of the testes.


                                                    kastrowane psy nie choryja na raka prostaty lub jader - bo ich nie maja. (jader)
                                                    mywhitepaw.wordpress.com/2009/07/06/dog-sterilization/
                                                    jedyna prawde co napisalas to LEKKO podwyzszone ryzyko raka tarczycy
                                                    no co z tego - cos za cos. z kolei bez WYCIECIA inne sa PODWYZSZONE, a i inne sa OBNIZONE.

                                                    ryzyko to jeszcze nie pewnosc ze dostanie.

                                                    Minnie
                                                  • blue.berry Re: nie dywaguj tylko kastruj 18.03.11, 16:30
                                                    widzisz różnica między nami jest taka że ty masz teorię ja mam praktykę.
                                                    i praktyka mówi że popuszczanie moczu jest dość częsta przypadłością poserylizacyjną - i nie jest to kwestia paru krople u psów starych lecz lania pod siebie u suk młodych w takim stopniu że robi się to mocno uciążliwe i dla właścicieli i dla psa. podobnie jest z niedoczynnością tarczycy - ma ją niestety sporo wykastrowanych/wysterylizowanych psów.

                                                    i nie pisałam że psy wykastrowane mają raka jąder tylko że ryzyko raka prostaty jest wyższe - no chyba że sugerujesz ze i prostatę się w trakcie kastracji usuwa.

                                                    uwaga o XXI wieku w kontekście datowanie danych które podałaś jest dość zabawna.

                                                    widzisz - ja nie jestem przeciwnikiem kastrowania - przeciwnie - uważam ze w Polsce na razie jest to jedyny sposób aby w jakiś sposób ograniczyć liczbę psów. ale kastracja/sterylizacja NIE jest zabiegiem obojętnym dla zdrowia. I jełsi ktos ma psa, którego chce i umie upilnowac i do tego jest człowiekiem myślącym to powinien wiedzieć a potem rozważyć wszystkie za i przeciw. a pisanie że się psa nie da upilnować jest po prostu głupim pisaniem.
                                                  • misiate Re: nie dywaguj tylko kastruj 19.03.11, 11:33
                                                    Heh, rozumiem, że u psów popuszczanie moczu mi odpada jako minus?

                                                    Reasumując:
                                                    Zamiast raka jąder mogę dostać raka prostaty + chorą tarczycę.
                                                    Pies nie narobi szczeniaków, nie pogoni za suką - to plus, ale do tej pory udało mi się go dopilnować, więc może nadal mi się uda (jak miałam sukę, to dopilnowałam, chociaż na moją logikę to trudniejsze zadanie).
                                                    Zmniejszy mu się chęć dominacji (prawdopodobnie, ale nie na 100%) - czyli nie poszarpie się z innymi psami (też kwestia w dużej mierze dopilnowania, ale przyjmijmy, że trudniej - jak ten przykład z suką gwałconą na smyczy).
                                                    Plus gratis w postaci ryzyka narkozy samej w sobie.
                                                    Coś pominęłam?

                                                    I bądź tu człowieku mądry... :(
                                                  • seidhee Re: nie dywaguj tylko kastruj 23.03.11, 10:27
                                                    Na Twoim miejscu doczytałabym o tym raku i tarczycy. I czy np. ryzyko raka jąder nie jest jednak większe.
                                                  • blue.berry Re: nie dywaguj tylko kastruj 23.03.11, 17:13
                                                    seidhee napisała:
                                                    > Na Twoim miejscu doczytałabym o tym raku i tarczycy. I czy np. ryzyko raka jąde
                                                    > r nie jest jednak większe.

                                                    jeśli to do mnie to o niedoczynności tarczycy nie muszę nic doczytywać (niestety bo czasem wolałabym nic w tym temacie nie wiedzieć) - uwierz mi - ostatnio mam wrażenie ze występuje częściej nawet niż nietrzymanie moczu, jeśli chodzi o pokastracyjne problemy.
                                                • misiate Re: nie dywaguj tylko kastruj 17.03.11, 10:52
                                                  Nie chcę słodkich szczeniaczków - jakbym chciała, to wzięłabym sobie suczkę.
                                                  Boję się, bo im więcej czytam na ten temat, tym więcej oprócz niewątpliwych plusów, pojawia się też minusów. Przyznaję się bez bicia - mam kompletnego świra na tle mojego futrzaka i na myśl, że przez moją decyzję, zdrowy pies zacząłby mieć jakieś poważne problemy, robi mi się słabo. Same jajka to mogą mu dyndać jak i nie - mnie to obojętne.
                                                  Zaraz wezmę się za lekturę zalinkowanego artykułu. Dzięki :)
                                                  • misiate Cd. 17.03.11, 11:51
                                                    Przeczytałam
                                                    I z tego co widzę - dużo jest plusów sterylki u suki (i tu plusy mnie przekonują), natomiast u psa nie jest to takie jednoznaczne. Wygląda na to, że zamiast raka prostaty mogę mu zafundować inne "rozrywki"...
                                                    Zawsze mówiłam, że jak się podejmuje decyzję, to nie powinno się za dużo wiedzieć, bo człowiek zgłupieje - chyba tak się czuję na tą chwilę ... ;)
                                                    Przyznam, że ostatnio bardzo mnie zniechęciła do zabiegu pogaduszka z lekarzem wet. (na szczęście nie z tej kliniki, w której się przymierzam do zabiegu). Odniosłam wrażenie, że po prostu chce mi sprzedać produkt - samych rzetelnych informacji o plusach i ewentualnym ryzyku się nie doprosiłam.
                                                  • seidhee Re: Cd. 17.03.11, 13:24
                                                    Na pewno ta decyzja ma swoje zalety, ale przy każdej ingerencji w organizm jakieś ryzyko też jest. Najważniejsze to nie narobić szczeniąt :D a jakim sposobem temu zapobiegniesz to już Twoja w tym głowa.
                                              • minniemouse Re: Nie martw sie 18.03.11, 00:17
                                                Chyba mam prawo bardziej przejować się swoim psem niż cudzym - to po pierwsze.

                                                Absolutnie, to nawet twoj obowiazek ale w dlaszym ciagu nie zwalnia sie to cie z drugiego obowiazku - dbania o to aby jakas suka nie zaszla przypadkiem z powodu twojego psa.
                                                Tak ze tak czy tak tlumaczenie ze "bardziej o to musza dbac wlascielel suk" jest bezcelowe.

                                                > Dlatego jest mi potrzebna przynajmniej 99% pewność, że zabieg nie zaszkodzi moj
                                                > emu psu.


                                                Nikt nigdy takiej nie ma, ani ja ani ty ani on ani ona. Zawsze jest ryzyko. ja tez ryzykowalam.

                                                Niemniej jendak ryzyko jest minimalne a korzysci duzo duzo wieksze,
                                                plus odpowiedzialnosc
                                                za nierozmnazanie - najwieksza.

                                                ja cie bynajmnie nie nawiam, ale tez nie chce aby twoje usprawiedliwienia byly chybione.
                                                juz wole jak powiesz- wiem ale sie nie decyduje, boje sie.

                                                Minnie
                                                • misiate Re: Nie martw sie 18.03.11, 08:06
                                                  Wiem, boję się, ale ciągle myslę ;)
                                                  Czytam Wasze wszystkie argumenty z zainteresowaniem i trawię ;))) Dziękuję za cierpliwość :)
                                                  Na pociechę - nie tylko na forum tak katuję - w klinice też mają z moimi telefonami krzyż pański;)
                                                  Co jakiś czas szala przeważa w jedną lub drugą stronę.
                                                  Mam jeszcze tydzień do zabiegu, weekend na podjęcie ostatecznej decyzji.

                                                  Jeszcze takie pytanie - czy rzeczywiście zmienia się charakter psa po kastracji? i jeśli tak - to jak? Będzie mniej zabawowy, radosny itp.? czy to tylko kolejny mit? i jak z reakcją psów niekastrowanych na kastrowanego? traktują go jakoś inaczej (w końcu zapach na pewno mu się zmienia bez hormonów), czy nie ma to znaczenia?

                                                  • seidhee Re: Nie martw sie 18.03.11, 09:03
                                                    Nie mam psa, ale mam dwa koty i wg mnie wszystkie te opowieści o smutnych, grubych kastratach są najzupełniej mityczne :D
                                                    Myślę, że kastracja psów jest mniej rozpowszechniona niż kastracja kotów i dlatego te różne straszne historie krążą. Nawet ktoś, kto kastrata na oczy nie widział z przekonaniem opowiada, jak on wygląda i się zachowuje :D
                                            • default Re: Nie martw sie 17.03.11, 12:35
                                              > Pilnowac NIE upilnujesz juz sama dalej zatrzegasz sie kilka zdan ponizej!!! za
                                              > losne!!!!

                                              Nie przesadzajmy. Można upilnować. Tym bardziej, że nie mówimy tu o latającym samopas wiejskim burku, tylko o niedużym psie pokojowym, będącym nonstop pod nadzorem.
                                              Miałam w domu dwie suki i psa - w jednym domu! - i jakoś mi się udawało upilnować (fakt, cyrki w czasie cieczek były, np. chodziłam po domu z psem uwiązanym do siebie :) , ale dało radę. Od razu zaznaczam, że absolutnie nie polecam czegoś takiego nikomu, bo to kompletna bzdura i umęczenie dla wszystkich - przytaczam to tylko jako przykład, że nie można powiedzieć: NIE DA SIĘ UPILNOWAĆ.
                                              • majenkir Re: Nie martw sie 17.03.11, 13:16
                                                Ale bezjajec kocha tylko swoja mamusie ;). Ja nie musze byc zazdrosna o jakies suki :D.
                                                • misiate ;) 17.03.11, 14:18
                                                  Mocny argument... ;)
                                              • minniemouse Re: Nie martw sie 18.03.11, 00:31
                                                przytaczam to tylko jako przykład, że nie można powiedzieć: NIE DA SIĘ UPILNOWAĆ.

                                                gdyby to nie byl pekinczyk, to bym inaczej sie rozpisala :)
                                                malego pieska rzeczywscie duzo latwiej upilnowac ale tobie powiem tyle ze mialas tylko szczescie
                                                jestes ma tym forum wystarczajac dlugo zeby pamietac posty gdzie wlasnie tacy pisali ze pilnowali pilnowali jak oka w glowie i.... z tego pilnowania mieli szczeniaki,
                                                albo w lepszym przypadku- pies im uciekl.
                                                Najbardziej patetyczne bylo jak jedna osoba pisala ze na spacerze suke trzymala na smyczy bo byla w cieczce (suka, nie pani) ale przybiegl ogromny potwor, podszedl, wlazl, wybzykal i tyle :)

                                                coz, pani pani bala sie wielkiego, groznie wygladajacego potwora wiec pozwolila aby na jej oczach zgwalcil strzezona jak oka w glowie suczke... nie miala wyjscia..

                                                rozne rzeczy sie zdarzaja, czlowiek nie jest w stanie ich przewidziec. np tego ze nagle na spacerze pies akurat spuszczony ze smyczy ogluchnie, oslepnie i poleci het!.. za siodma gore, za siodma rzeke.
                                                potem okaze sie, (jesli sie znajdzie) ze w powietrzu wyczul zapach suki w cieczce.


                                                Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka