misz.ka 29.12.13, 13:02 neszamka.blogspot.be/2013/12/walczymy-o-zycie-lajli.html Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
damakier1 Re: Tak się psa nie kupuje... 29.12.13, 22:09 Nie kupuj, psygarnij www.facebook.com/psygarnij Odpowiedz Link Zgłoś
malinka1973 Re: Tak się psa nie kupuje... 30.12.13, 15:31 w pażdzierniku przeżywłam podobna sytuację....:(, niestety moja Kikusia nie przeżyła - odzyskałam częśc pieniędzy od tzw: hodowcy. Ale to nie chodziło o kasę, tylko o zycie malutkiego pieska. Współczuję i wierzę że twój piesek da radę. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 A jak się kupi... 30.12.13, 19:05 ...To tak się go nie pozbywa: czestochowa.gazeta.pl/czestochowa/1,35271,11324688,W_Myszkowie_nie_wiedza__kto_zakopal_Ode_zywcem.html?pelna=tak Pamiętaj, że tylko towar kupiony u Prawdziwego Hodowcy i za odpowiednio wysoką cenę jest gwarantowany, a nabywca dba o niego i nie trzyma na łańcuchu. Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: Albercie... 30.12.13, 20:09 I znów wpieprzasz się w sprawy hodowców, pseudohodowców i wiem doskonale, jakie masz na ten temat zdanie: ci prawdziwi - be, bo zarabiają, a kundle - OK...... Mam na ten temat swoje zdanie, zupełnie odmienne od twojego. Są hodowcy i "hodowcy" oraz pseudohodowcy (najgorszy z możliwych sort). Jestem śmiertelnym wrogiem tych ostatnich, bo to oni PRODUKUJĄ szczeniaki dla zysku, nie zwracają uwagi, czy suka rodzi w roku 1 czy 2 razy, czy samiec nie jest spokrewniony, czy suka jest zdrowa i.t.d. Wiem cos o tym, bo miałam suczkę z pseudohodowli i leczyłam ją prawie od początku - przed ukończeniem roku do jej ostatnich dni (10,5 roku przeżyła). Teraz mam suczkę z hodowli, takiej prawdziwej i widzę cholerną różnicę pod każdym względem: charakter, zdrowie, psychika, to jest naprawdę wspaniała psina. U weta jesteśmy 1 raz w roku na szczepieniach, żadnych problemów, ma już skończone 5 lat. I nie przekonasz mnie, że takie hodowle są bez sensu, nie mam też nic przeciwko kundelkom - dla jasności. One też maja prawo do życia, DOBREGO ŻYCIA....... Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Ojojoj... 30.12.13, 21:06 Nikt nie miałby nic do zarzucenia hodowcom z cenzusem, jeśliby się - / jeśliby oni - / jeśliby ich wyznawcy nie delegalizowali prawa nabycia/ otrzymania darmo zwierzęcia domowego typu np. pies od niehodowców. Gdyby się/ gdyby oni/ gdyby ich wyznawcy nie krytykowali totalnie jakości - / DNA - / zdrowia domowych zwierząt [typu pies] bez cenzusu się rodzących. Jeśliby się - / jeśliby oni - / jeśliby ich wyznawcy nie zabraniali takim bezcenzusowym zwierzętom się w ogóle rodzić, rozmnażać. Itd. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o [...]. *** Od rasowca do rasisty - jeden krok. Odpowiedz Link Zgłoś
asfo Re: Ojojoj... 08.01.14, 21:56 Aktualnie w Polsce jest o wiele za dużo psów i kotów w stosunku do zapotrzebowania i jeśli ktoś dopuszcza do rozmnażania tych zwierząt powinien ponosić odpowiedzialność za dalszy los szczeniąt i kociąt. Tak się jednak nie dzieje i potem w każdym schronisku co sezon ląduje wielka liczba niechcianych kociąt/szczeniąt, które natychmiast zarażają się od starszych zwierząt np. panleukopenią i umierają. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie ten drobny problem. Nie ma zakazu rozdawania szczeniąt i kociąt, jest zakaz sprzedaży szczeniąt i kociąt nieudokumentowanego pochodzenia - niestety zakaz ten nie jest całkiem skuteczny. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 W bólach prawo ustalać będziesz 09.01.14, 00:18 - Mamo, ale dlaczego nasza kotka nie może mieć kociąt? - Przecież wiesz, że się ona do nas przybłąkała. - Ale przecież... - Zrozum, ona nie może dostać zezwolenia na rodzenie, nic o niej nie wiemy ... - Nie rozumiem... *** Durne lex, sed lex Odpowiedz Link Zgłoś
asfo Re: W bólach prawo ustalać będziesz 09.01.14, 14:50 A po kiego diabła Ci te kocięta? Jest pełno ogłoszeń o darmowych kotach do wzięcia, także młodych. Jak poszukasz to nawet w typie rasy, a jak poszukasz uparcie, to się niekiedy trafi i rasowy z papierami. Tylko nie wmawiaj nikomu, że biedna kicia przeżywa ból emocjonalny bo nie może mieć dzieci i albo cierpi z powodu braku seksu. Zwierzątka nie mają aż tak skomplikowanej psychiki. Chcą się najeść, pospać w cieple i pobawić piłeczką - i wiele więcej im do szczęścia nie potrzeba. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Z trudem przenośnię rozumieć będziesz 09.01.14, 21:13 - Mamo, ale dlaczego ta ... asfo do mnie mówi, że nasza kotka nie może mieć kociąt? - Przecież wiesz - są ludzie i ludzie. - Ale dlaczego? - Bo nasza kotka się ona do nas przybłąkała, więc nie może. - Ale przecież... - Zrozum, kotka nie może dostać zezwolenia na rodzenie dlatego, bo ktoś w sejmie wymyślił, że jeśli my nic o niej nie wiemy, to nie może ... - Nie rozumiem... - Nasza kotka też nie rozumie. - To dlatego do nas przyszli ci smutni panowie i panie i nam kotkę bez naszej zgody chcieli przymusowo wykanstronować? - Mówi się wykastrować. Tak, dlatego. Mówię ci, są ludzie i ludzie. I jest prawo i prawo... - Durne prawo. - Też tak myślę... - Jak będę duża, to wymyślę inne prawo. - Oby, na razie pij mleko. I daj je kotce, bo lubi. *** W bólach dobre prawo ustalać będziesz Odpowiedz Link Zgłoś
asfo Re: Z trudem przenośnię rozumieć będziesz 10.01.14, 00:25 Pogadałeś, ale logicznych argumentów i odpowiedzi na pytanie brak. A co do dzieci - no cóż, chcą wiele rzeczy, ale nie wszystko mogą mieć. Podobnie zresztą jak dorośli. Ja bym chciała konika - ale mieszkam w bloku i nie będę miała. Nawet malutkiego. Odpowiedz Link Zgłoś
dar61 Z bólem dzieci [wychowywać] będziesz... 10.01.14, 10:53 - Mamo, dlaczego ta ... asfo każe mi odpowiadać za coś, czego nie zrobiłam? Co to jest ból ten, ten ... emocalny? Co to jest seks? - Bo są ludzie i ludziska. A poza tym pij to mleko i nie gadaj. - A dlaczego ta pani nie może mieć konika? - Może mieć, ale nie chce. A ty chciałabyś mieć swojego konika? Albo nawet słonia? - NAPRAWDĘ?! - Tak, możemy takiego tobie zaadoptować, czyli będziesz go miała, ale nie w naszym domu. - Eeee, ale przecież sama mówiłaś, że dzieci powinny mieć prawdziwego kotka albo pieska albo szczurka albo pchłę, bo jak nie mają do czego się przytulić, to wyrastają z nich hodowcy zwierząt na sprzedaż i oni zwierzęta w klatkach trzymają... - Tak, ale to co innego. No widzisz, znów ci mleko wystygło... Daj, odgrzeję. - Ale żeby nie było kożuchów, bo kotkę znów brzuszek będzie bolał! *** Mleko [odkorzuszone] lubią dzieci Dzieci lubią Mleczkę Dar61 Odpowiedz Link Zgłoś
asfo Re: Z bólem dzieci [wychowywać] będziesz... 10.01.14, 13:54 Zapomniałeś dodać że mam zeza, włochate brodawki, gram w World of Warcraft warlockiem, a w czasie wolnym wdrażam ideologię gender i gotuję dekokty z paluszków małych dzieci i marynowanych kocich gałek ocznych. I sikam do mleka. Hyhyhyhy. Ponadto EOT z mojej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Z bólem dzieci [wychowywać] będziesz... 22.01.14, 14:06 dar61, tak się składa, że mam dzieci, i tłumaczyłam im, dlaczego nie należy pochopnie rozmnażać kotów i psów. jakoś zrozumieli. argument, że młodych może być nawet 10 w miocie, i trzeba im wszystkim znaleźć dobre domy, jakoś trafił. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Z bólem dzieci [wychowywać] będziesz... 24.01.14, 13:02 kanga_roo napisała: > tak się składa, że mam dzieci, i tłumaczyłam im, dlaczego nie należy poc > hopnie rozmnażać kotów i psów. jakoś zrozumieli. argument, że młodych może być > nawet 10 w miocie, i trzeba im wszystkim znaleźć dobre domy, jakoś trafił. Cholera, skąd więc w schroniskach, w różnych przytułkach, w lasach i przy drogach bierze się coraz więcej zwierząt młodych, rasowych, po których gołym okiem widać, że zostały nabyte nie byle gdzie, odchowane i wstępnie ułożone do bycia w mieszkaniu, ale szybko porzucone wcale nie przez wsiowych głupków - też "rozmnażacze"? A może po prostu nieodpowiedzialni ludzie, którzy nie wiedzą co zrobić z kasą i czym jeszcze dogodzić sobie i swym dzieciom, czym zaimponować sąsiadom i przyjaciołom - bo przecież nie zwierzętom... :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
ach_dama_byc_z_kanady Re: Z bólem dzieci [wychowywać] będziesz... 25.01.14, 04:11 albert.flasz1 napisał: Cholera, skąd więc w schroniskach, w różnych przytułkach, w lasach i przy drogach bierze się coraz więcej zwierząt młodych, rasowych, po których gołym okiem widać, że zostały nabyte nie byle gdzie, odchowane i wstępnie ułożone do bycia w mieszkaniu, ale szybko porzucone wcale nie przez wsiowych głupków - też "rozmnażacze"? A może po prostu nieodpowiedzialni ludzie, którzy nie wiedzą co zrobić z kasą i czym jeszcze dogodzić sobie i swym dzieciom, czym zaimponować sąsiadom i przyjaciołom - bo przecież nie zwierzętom.. Albert no wez nie pieprz.. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
kanga_roo Re: Z bólem dzieci [wychowywać] będziesz... 27.01.14, 11:25 albert, mnie się to w głowie nie mieści, ale trochę się domyślam, jakie są przyczyny tego, o czym piszesz. to zwyczajna niewiedza. kompletna nieznajomość tematu, zero zastanowienia, jakie konsekwencje pociąga za sobą posiadanie zwierzęcia. brak odpowiedzialności za swoje czyny. no bo, jak się mąż/żona znudzi, można się rozstać, tak? albo zwyczajnie porzucić. no to co dopiero zwierzę. przecież to tylko zwierzę, prawda? ostatnio bywam na stronie adopcyjnej sznaucerów - ręce opadają, jak się czyta niektóre historie. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Z bólem dzieci [wychowywać] będziesz... 27.01.14, 12:03 Niestety... Śledzę te sprawy, bo mnie to interesuje choć osobiście wolę boksery i też nieraz "ręce i nogi opadają"! Zresztą, mniejsza o rasę, niektórzy ludzie to potwory i banda hipokrytów. :-((( Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Ojojoj... 09.01.14, 11:16 asfo napisała: > Nie ma zakazu rozdawania szczeniąt i kociąt, jest zakaz sprzedaży szczeniąt i k > ociąt nieudokumentowanego pochodzenia - niestety zakaz ten nie jest całkiem sku > teczny. Nie ma takiego zakazu. Jest tylko wprowadzony przez infantylnych działaczy mało konkretny, wieloznaczny i łatwy do "ominięcia" zapis w ustawie o ochronie zwierząt. Przejrzyj sobie ogłoszenia choćby w Internecie albo w popularnych ogłoszeniowych gazetach, a zobaczysz jaka jest jego skuteczność. Jest zapotrzebowanie - będzie i towar jeśli nie własnej produkcji - to z importu albo z przemytu z krajów, gdzie produkcja jest tańsza a obwarowania prawne mniej dokuczliwe (na przykład Rosja, Ukraina, kraje azjatyckie, Afryka...), na tym polega kapitalizm i liberalna gospodarka. :P Odpowiedz Link Zgłoś
asfo Re: Ojojoj... 09.01.14, 14:57 Opłacalność sprowadzania kota-kundelka zza granicy jest wątpliwa, bo ceny są dużo niższe niż za autentyk. A jeśli ktoś udaje, że kot bez papierów jest rasowy, to zwyczajnie oszukuje naiwnych kupujących i często kończy się jak w poście założycielskim tego wątku, gdzie widzimy brak przestrzegania podstawowego bhp i ogólnych zasad produkcji ze strony producenta, skutkiem czego "towar" zamiast "wystarczyć" nabywcy na 10 lat w ogóle nie spełnił swojego przeznaczenia. Ja nie mam nic przeciwko kundelkom, ale mam coś przeciwko zatłoczonym schroniskom i oszustwom. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Ojojoj... 09.01.14, 20:21 asfo napisała: > Opłacalność sprowadzania kota-kundelka zza granicy jest wątpliwa, bo ceny są du > żo niższe niż za autentyk. Bzdura. Zwiedź sobie parę targowisk, obejrzyj ogłoszenia w internecie itd. A jeśli ktoś udaje, że kot bez papierów jest rasowy, > to zwyczajnie oszukuje naiwnych kupujących i często kończy się jak w poście za > łożycielskim tego wątku, Jest rasowy bez rodowodu, czyli "w typie rasy". gdzie widzimy brak przestrzegania podstawowego bhp i o > gólnych zasad produkcji ze strony producenta, skutkiem czego "towar" zamiast "w > ystarczyć" nabywcy na 10 lat w ogóle nie spełnił swojego przeznaczenia. Nie ma reguły ani z "towarem gwarantowanym", ani z "niegwarantowanym". W każdym miocie trafiają się odstępstwa od normy. Natura tak już ustawiła żywe organizmy, że bank genów powinien być możliwie zróżnicowany. Tego nie ma u "czystych ras", gdzie hodowcy nie uciekają przed chowem wsobnym, a nawet jeśli nie, to i tak bank genów jest stosunkowo ubogi, gdyż populacja zwierząt czystych ras, szczególnie tych mniej popularnych albo tych, która nagle stały się modne jest stosunkowo niewielka. "Prawdziwi hodowcy" takie wybrakowane egzemplarze eliminują (czytaj - uśmiercają), albo częściej sprzedają bez papierów po obniżonej cenie. > Ja nie mam nic przeciwko kundelkom, ale mam coś przeciwko zatłoczonym schronisk > om i oszustwom. Winnymi zatłoczonych schronisk są LUDZIE. W "cywilizowanych krajach", gdzie moda na posiadanie domowych zwierzątek jest powszechna (nie wszędzie tak jest) zwierzęta, które w określonym czasie nie wróciły do swych właścicieli, albo nie zostały "adoptowane", są najzwyczajniej w świecie uśmiercane - dlatego w "cywilizowanych krajach" schroniska są mniej pełne jak w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Albercie... 05.01.14, 10:10 etta2 napisała: > Wiem cos o tym, bo miałam suczkę z pseudohodowli i leczyłam ją prawie od począt > ku - przed ukończeniem roku do jej ostatnich dni (10,5 roku przeżyła). Teraz ma > m suczkę z hodowli, takiej prawdziwej i widzę cholerną różnicę pod każdym wzglę > dem: charakter, zdrowie, psychika, to jest naprawdę wspaniała psina. U weta jes > teśmy 1 raz w roku na szczepieniach, żadnych problemów, ma już skończone 5 lat. Ja też wiem coś o tym, bo miałem suczkę z tak zwanej "prawdziwej hodowli", która przeżyła zaledwie półtora roku - miała ukrytą wrodzoną wadę serca (kardiomiopatia przerostowa), która niestety trafia się od czasu do czasu, szczególnie u zwierząt tak zwanych "przerasowanych" - one też chorują, jest wiele genetycznie uwarunkowanych chorób, które dla tych zwierząt są prawdziwą tragedią: choroby kośćca, układu moczowego, zaburzenia odporności... A nawet termoregulacji! W mojej rodzinie było sporo zwierząt rodowodowych i wszystkie od czasu do czasu chorowały, nie kłam więc albo okłamuj tych, którzy ci wierzą. Ta psina w pewnym momencie po prostu przewróciła się i odeszła jak rażona piorunem, zapewne nie zdała sobie nawet sprawy, że coś się stało - na sekcji okazało się, że najzwyczajniej w świecie pękło jej serce - tak zwana "ruptura cordis". Miałem też kilka psów nierodowodowych, inaczej zwanych "w typie rasy" lub zupełnych bezrasowców (ty wszystkie takie wrzucasz do jednego wora, nazywając "kundlami" - jak zwał, tak zwał, ciebie zapewne również nazywają tak i owak, więc jesteś przyzwyczajona) - wszystkie od czasu do czasu chorowały, ale nie zauważyłem wyższej zachorowalności, w porównaniu z zachorowalnością tych właściwych i prawdziwych w twoim mniemaniu zwierząt. Podobnie było ze zwierzętami moich znajomych, przyjaciół a także z tymi, które przydarzyło mi się leczyć. > I nie przekonasz mnie, że takie hodowle są bez sensu, nie mam też nic przeciwk > o kundelkom - dla jasności. One też maja prawo do życia, DOBREGO ŻYCIA....... Nie mam najmniejszego zamiaru cię przekonywać - i ty mnie również nie przekonasz. Jestem osobnikiem posiadającym pewną wiedzę i doświadczenie, mam już swoje lata i byle czego nie "łykam", czy to komu się podoba, czy nie. Tu jest forum, na którym każdy - nie tylko ty ma prawo wypowiadać swoje zdanie i poglądy, a nie miejsce do darmowego i nie podlegającego kontestacji propagowania wyznawanych przez ciebie ideologii oraz twoich byznesików. Jeśli nie potrafisz tego uszanować, przymknij się już, bo twoje "poglądy" na życie również są znane. :-P Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: Albercie... 05.01.14, 13:14 "...nie tylko ty ma prawo wypowiadać swoje zdanie i poglądy > , a nie miejsce do darmowego i nie podlegającego kontestacji propagowania wyzna > wanych przez ciebie ideologii oraz twoich byznesików. Jeśli nie potrafisz tego > uszanować, przymknij się już, bo twoje "poglądy" na życie również są znane. " Uważam, że nieco przesadziłeś. Nie odmawiam nikomu wyrażania swoich poglądów, jednak bardzo nie lubię budowania fałszywych teorii bez odrobiny wiedzy. Jakie niby ja "biznesiki" prowadzę???? Nie prowadziłam ani nie prowadzę żadnych. Nie mam też zamiaru prowadzić jakikolwiek biznes, skąd ci coś takiego przyszło do łba? A co do moich poglądów, to - wybacz - ale chyba goowno wiesz, bo niby skąd????? A przymknę się wtedy, gdy będę chciała, nie ty bedziesz o tym decydować, panie mądraliński. Żałuję, że odpowiedziałam na twój post, więcej z pewnością tego nie zrobię, nie lubię obcować z chamami. Żegnam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku........ Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Albercie... 05.01.14, 17:51 etta2 napisała: > Uważam, że nieco przesadziłeś. Nie odmawiam nikomu wyrażania swoich poglądów, j > ednak bardzo nie lubię budowania fałszywych teorii bez odrobiny wiedzy. Dokładnie tak, ja również. > A co do moich poglądów, to - wybacz - ale chyba goowno wiesz, bo niby skąd? Nawzajem, nawzajem... :-P > ???? A przymknę się wtedy, gdy będę chciała, nie ty bedziesz o tym decydować, p > anie mądraliński. Dokładnie tak, wzajemnie! :-P > Żałuję, że odpowiedziałam na twój post, więcej z pewnością tego nie zrobię, nie > lubię obcować z chamami. Żegnam i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku...... > .. I bardzo dobrze, wreszcie zrozumiałaś. Tu się pisze co się uważa, a nie apostołuje i nawraca. Twoje życie - twoja prywatna sprawa, nie pouczaj innych, bo mało kogo obchodzą twoje mądrości. :-P Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: Albercie... 05.01.14, 18:51 No to juz całkiem na koniec, bo to nie ma sensu. Jesteś fanem kurdupla JK?????? Tak mi jakos pasujesz....i wszystko wtedy staje się jasne i oczywiste. Biedny, wiejski o_mc_weterynarz, ciągle pokrzywdzony i z pretensjami do tych z dyplomami. Zgadza się???????? Chyba tak........ No i podejrzyliwy jak JK: wszędzie węszy interesy innych i wsadziłby ich za to do pudła na 100 lat. A ja.....żadnych interesów, nawet grosza nie zarobiłam na swojej suni i choć ma metrykę, nie wyrobiłam jej rodowodu, bo nie ciągam jej po wystawach, nie rozmnażam, ot....mam ją dla siebie, jako towarzyszkę domowego ogniska. Dziwne, nie? Ty byś zrobił z tego byznes, hahahahaaaaaaa......I tym się różnimy, PiSdaku......... Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Albercie... 06.01.14, 00:30 etta2 napisała: > No to juz całkiem na koniec, bo to nie ma sensu. Jesteś fanem kurdupla JK?????? Hihi! No, politycznie to tu jeszcze nie było! :-D > Tak mi jakos pasujesz....i wszystko wtedy staje się jasne i oczywiste. Biedny, > wiejski o_mc_weterynarz, ciągle pokrzywdzony i z pretensjami do tych z dyploma > mi. Zgadza się???????? Chyba tak........ O cholera, rozpoznała mnie, wszystko o mnie wie!!! :-O > No i podejrzyliwy jak JK: wszędzie węszy interesy innych i wsadziłby ich za to > do pudła na 100 lat. No dalej, dowal mi jeszcze coś, nie żałuj sobie, ulżyj sobie, a co!!! :-D > A ja.....żadnych interesów, nawet grosza nie zarobiłam na swojej suni i choć ma > metrykę, nie wyrobiłam jej rodowodu, bo nie ciągam jej po wystawach, nie rozmn > ażam, ot....mam ją dla siebie, jako towarzyszkę domowego ogniska. Dziwne, nie? > Ty byś zrobił z tego byznes, hahahahaaaaaaa......I tym się różnimy, PiSdaku.... > ..... Pańciu,a po jakiego wuja ty się przede mną tłumaczysz? Czyżbyś jednak miała "coś za uszami"? :-DDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: Tak się psa nie kupuje... 05.01.14, 09:41 Wielka litera oznacza szacunek. Jakim wiec cudem pisząc "Nam" używa jej??? Z szacunku... do siebie? Kuriozum. Sorry, ale każdy ma swoje zboczenia:P Odpowiedz Link Zgłoś
ach_dama_byc_z_kanady Re: Tak się psa nie kupuje... 06.01.14, 23:37 Hodowla to tez business. czesto hodowcy nawet ci co dbaja o swoje psy i robia badania genetyczne itd nie chca wiedziec ze z drugiej strony ciagle krzyzowki majace na celu "doskonalenie rasy" prowadzi do skutkow ubocznych, czesto tragicznych jak np wlasnie rozne wady jak np displazja bioder (stawow) u owczarkow niemieckich, zbyt krotki pysk u buldogow i w zwiazku z tym problemy z oddychaniem, i rozne inne problemy zdrowotne o ktorych wspomnial Albert. ale nie ma sie co ludzic - chodzi o pieniadze, wiec zbyt wielu hodowcow nie chce o tym wiedziec (o prawdzie- ze jest naprawde zle) i udaje ze jest wszystko w porzadku, toleruje taki stan rzeczy. robia badania genetyczne na pewne choroby i wadu ALE na inne juz nie. i tak pies jest ostemplowany jaki zdrowy przez weterynarza bo zwiazek kynologiczny ma pewien rejestr chorob i wad przez ktory "zdrowy" pies musi przejsc ale sporo innych rownie groznych dla zdrowia i zycia - juz w nim nie sa, i tak sie biznes kreci. nie pamietam na co choruja spaniele ale maja jakas dziedziczna chorobe wlasnie w rejestrze nie wystepujaca ale bardzo dla nich bolesna i niszczaca na ktora sie ich nie bada. I tez nie ma sie co ludzic co do drugiej rzeczy - przypadkowi hodowcy kundli tym bardziej nie robia badan genetycznych, wiec ludzenie sie ze kundel wyselekcjonowany sama cudowna, twarda natura bedzie 'zdrowszy'- to na haju fantazja. I tu i tu moze trafic sie zdrowy okaz, a moze nie. Ja predzej stawialabym na to ze o jakosci i dlugosci zycia psa stanowi dbanie o niego przez wlasciciela. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 07.01.14, 10:21 ach_dama_byc_z_kanady napisała: > I tu i tu moze trafic sie zdrowy okaz, a moze nie. Uważam, że i tu i tam prawdopodobieństwo natknięcia się na okaz wadliwy jest podobne. No, może uwzględniając niektórych "prawdziwych hodowców", którzy egzemplarze z widocznymi gołym okiem wadami (takie mogą się trafić zawsze i wszędzie, takie są prawa Natury) zamiast poddawać operacjom plastycznym i spuszczać po obniżonej cenie "bez papierów", po prostu eliminują - czyli uśmiercają. :( Odpowiedz Link Zgłoś
blue.berry Re: Tak się psa nie kupuje... 07.01.14, 11:29 myślę że rozważania o chorobach genetycznych i braku badań w kierunku tychże to w tym wypadku przerost formy nad treścią. raczej obstawiałabym tutaj brak szczepień u szczeniąt i odrobaczania zarówno u matki jak i szczeniąt. jak również pozbycie się szczeniaka w wieku 6 tygodni i duży znak zapytania w temacie "czym była karmiona suka i szczeniaki". a to wszystko dotyczy jednak rozmnażaczy psów bez papierów i jakiejkolwiek kontroli niz hodowców zrzeszonych w ZK czy kogoś kto po prostu raz w zyciu ma miot i roztoczył nad nim troskliwą opiekę. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 07.01.14, 12:49 "Rozmnażaczy" w celach zarobkowych nie brakuje niestety także wśród tak zwanych "prawdziwych hodowców", znam takich całkiem sporo. Tam, gdzie zaczynają się pieniąchy, kończy się moralność a zaczyna hipokryzja. Pomijając prostaków, dla których zwierzę jest rzeczą wartą tylko tyle, o ile da się ją zjeść albo korzystnie sprzedać, wielu zwykłych ludzi dba o zwierzęta tak, jak dba o członków własnych rodzin i nie ma powodu by odsądzać ich od czci i wiary tylko za to, że okazjonalnie postanowili zafundować swojej ukochanej suni potomstwo nie patrząc na rodowody i rejestracje. Odpowiedz Link Zgłoś
asfo Re: Tak się psa nie kupuje... 08.01.14, 22:03 Jasne, jeden miot, każda suka z miotu też jeden, a potem na czyjąś posesję w środku zimy przywędruje kolejna psina, powije kilkoro szczeniąt - każde inne, i okaże się, że udało się znaleźć domy tylko dla połowy. Odpowiedz Link Zgłoś
ach_dama_byc_z_kanady Re: Tak się psa nie kupuje... 08.01.14, 00:52 blue.berry napisała: myślę że rozważania o chorobach genetycznych i braku badań w kierunku tychże to w tym wypadku przerost formy nad treścią. nie. od hodowcow wymaga sie badan w konkretnych kierunkach tylko, a oprocz tego sa jeszcze inne. Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
olivkah Re: Tak się psa nie kupuje... 08.01.14, 13:36 A widzieliście ten artykuł "Jak długoletnie udoskonalanie ras zmieniło zdrowe zwierzęta w zdeformowane"? www.dailymail.co.uk/news/article-2519314/How-century-breeding-improvement-turned-healthy-dogs-deformed-animals.html Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 09.01.14, 11:10 Znam to, dokładnie tak!!! Od wieku już co najmniej kryteria hodowlane coraz bardziej oddalają się od tych, jakie zwierzętom narzuciła natura. Psów nie hoduje się już praktycznie w ogóle do fizycznej pracy, biegów, walki, pilnowania, polowania, tylko po to, by zadowolić coraz bardziej wyszukane fanaberie bogatych mieszczuchów: jak najbardziej spłaszczony łeb i kufa, wyłupiaste oczy, wielokrotny nadmiar skóry (bo tak śmiesznie i "fikuśnie" wygląda taki pofałdowaniec), oryginalne umaszczenie, piękna okrywa włosowa, fikuśnie powykręcane lub nienaturalnie ukątowane - przez co bardzo zabawne kończyny, wydłużony poza granice absurdu tułów... Wystarczy przyjrzeć się starym zdjęciom zwierząt nawet powszechnie znanych i wciąż popularnych ras (choćby na przykład owczarek niemiecki, bokser, dog...) i porównać je z ich wyglądem obecnym by zauważyć, nawet nie będąc fachowcem, co "prawdziwi hodowcy" wyprawiają, te zwierzęta są chore już rodząc się a ich życie coraz częściej jest prawdziwą męką nawet u właścicieli, którzy o nie dbają! :((( Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: Tak się psa nie kupuje... 08.01.14, 20:08 "...Hodowla to tez business....." Mylisz się, to nie biznes, a pasja. Hodowca z prawdziwego zdarzenia dba o swoje szczeniaki od momentu ich poczęcia do momentu oddania/sprzedania ich kolejnemu właścicielowi. Tak było w moim przypadku. Z hodowczynią utrzymuję kontakt tel do tej pory, choc minęło już 5 lat. Dostałam szczenię zaszczepione, odrobaczone, w świetnej formie. Mało tego. Pani hodowczyni - niby przypadkiem - była w moim mieście niedługo po zakupie i odwiedziła mnie w domu, tak naprawdę chcąc zobaczyć do jakiego domu szczeniak trafił. Potem się dowiedziałam (od niej), że robi to nie pierwszy raz i zdarzyło się nawet, że szczeniaka, którego wcześniej sprzedała jakiemuś chłopkowi ze wsi, ZABRAŁA, bo był na łańcuchu w stodole, brudny i zapchlony. To jest dla mnie PRAWDZIWY HODOWCA, któremu jest bliski los "jego dzieci" i za to ja bardzo cenię. Taki hodowca nie zarabia kokosów, bo sam też musi zainwestować w przyjście na świat szczeniaka. "Moja Pani hodowczyni" woziła swoje suczki do pokrycia z Rzeszowa do Warszawy (do wybranej hodowli), potem opieka wet podczas ciąży suki, poród pod okiem weta, pierwsze szczepienia i odrobaczenie, wizyty w ZK celem pobrania metryki i świadectwa zdrowia, to wszystko są koszty (nie ogromne, ale jednak koszty). Tak więc hodowle - te prawdziwe - to żaden biznes, to raczej pasja. Tak właśnie oceniam "moją hodowczynię", która ma swoją hodowlę od 20 lat..... Odpowiedz Link Zgłoś
ach_dama_byc_z_kanady Re: Tak się psa nie kupuje... 09.01.14, 02:58 etta2 napisała: Tak więc hodowle - te prawdziwe - to żaden biznes, to raczej pasja. Tak właśnie oceniam "moją hodowczynię", która ma swoją hodowlę od 20 lat.... przepiekna bajka, ale jak to bajka, takich jest b. malo. rzeczywstosc jest okrutna, wiekszosc hodowcow traktuje swoje nagradzane wlasnosci jak maszynki do pieniedzy. Tekst linka Za kulisami, nie raz i nie dwa znikaja usmiechy i pieszczoty. bardzo sie ciesze ze zaliczas sie do tych z pasja, i twoja pani hodowczyni. oby takich bylo wiecej, i tylko tacy! Minnie Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 09.01.14, 10:53 ach_dama_byc_z_kanady napisała: > przepiekna bajka, ale jak to bajka, takich jest b. malo. > rzeczywstosc jest okrutna, wiekszosc hodowcow traktuje swoje nagradzane wlasnos > ci > jak maszynki do pieniedzy. Takie "rodzinne",nie nastawione na zysk hodowle prowadzone przez pasjonatów oczywiście także istnieją, ale to niestety jest statystycznie nieistotny margines. Ich udział w ogromnym i wciąż pompowanym przez różne "prozwierzęce" lobby rynku jest marginalny i nie ma szans na powiększenie, gdyż to są prawdziwe elity. Domowe pupile, a ściślej ich właściciele są źródłem niezłych zarobków, masowa moda na posiadanie zwierzątek będzie więc dalej podtrzymywana i stymulowana, póki co więc, pieprzenie różnych nawiedzonych działaczy można włożyć między bajki. Ludzie są tylko ludźmi, mentalność i kulturę mają takie, jakie mają i nikomu nie zależy na zmienianiu tego. Jakoś, żadnemu "zwierzolubowi" przez gardło nie przejdzie namawianie ludzi do odpowiedzialnego traktowania zwierząt, utrzymywania ich w warunkach jak najbardziej zgodnych z ich naturą oraz do rezygnowania z ich posiadania jeśli ktoś nie posiada do tego odpowiednich warunków ani predyspozycji - przeciwnie, sprzedaż lub adopcja zwierzęcia często obwarowana jest warunkami kupowania konkretnej marki karmy, akcesoriów, kosmetyków, odwiedzania określonego weterynarza który bez skrupułów będzie faszerował zwierzę, potrzeba czy nie, szczepionkami i "profilaktycznymi" lekami znam takie przypadki... Nawet "umowy adopcyjne" w schroniskach w przytłaczającej większości są tylko pustą formalnością, działacze cieszą się, mogąc pozbyć się jak największej ilości swych podopiecznych, najchętniej w ramach jakiejś popieranej przez media akcji - skąd bowiem bierze się tyle zwierząt, które po adopcjach nawet kilkakrotnie znów wracają na ulice i do schronów??? Tak więc, przemysłowa produkcja i handelek na ogromną skalę żywymi zabaweczkami oraz całe zaplecze dla nich (żywienie, opieka, akcesoria itd.) także będą rosły. To jest potężny biznes, który dawno już przekroczył granice państw i kontynentów, nie powstrzyma tego jazgot żadnej etty i jej podobnych, masowe akcje sterylizowania, propagandowe odsądzanie od czci i wiary wszystkich, którzy im się nie podobają... To przykre, ale takie są realia niestety! Odpowiedz Link Zgłoś
etta2 Re: Tak się psa nie kupuje... 09.01.14, 20:32 Taaaa....... Bardzo przykro czytać takie opinie jak twoja czy tej "damy z Kanady", bo wy wierzycie jedynie w biznes na zwierzakach, a to nieprawda, że taki jest świat. Nie jest!!! Są ludzie, którzy BEZINTERESOWNIE pomagają zwierzakom, starają się robić wszystko, co możliwe, by im polepszyć ich kiepski - zwierzęcy los. Ja się z czymś takim spotkałam, może mialam takie szczęście? Bardzo mnie mierzi wykorzystywanie zwierząt jako źródła dochodu, traktowanie ich w sposób okrutny, bez serca i może dlatego jestem absolutnym wrogiem pseudohodowli, to najgorsza plaga. Gdy jakaś rasa staje się modna - natychmiast pojawia się cała armia psudohodowców, co to za 1/2 ceny sprzedają "rasowe", znam dość dobrze ten problem od "mojej pani hodowczyni", która na dziś zaniechała hodowli......a szkoda. Jakże miło jest odebrać szczeniaczka w pełni formy, zaszczepionego, odrobaczonego, z pełną dokumentacją, flachą mleka na drogę, małym ręczniczkiem (z zapachem "gniazda"), zabawkami i.t.p. Czy naprawdę to takie trudne, by być po prostu uczciwym człowiekiem?????? Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 11.01.14, 13:38 etta2 napisała: > Taaaa....... > Bardzo przykro czytać takie opinie jak twoja czy tej "damy z Kanady", bo wy wie > rzycie jedynie w biznes na zwierzakach, a to nieprawda, że taki jest świat. Nie > jest!!! W co ja wierzę a w co ja nie wierzę, to jest moja sprawa i nie tobie o tym decydować. Widzę, że niewiele zrozumiałaś z tego, co w tym wątku napisałem,- typowe dla osób "z klapkami na oczach"... :-))) Są ludzie, którzy BEZINTERESOWNIE pomagają zwierzakom, starają się rob > ić wszystko, co możliwe, by im polepszyć ich kiepski - zwierzęcy los. Co to znaczy "pomagają zwierzętom"? Na czym ta pomoc polega? > Jakże miło jest odebrać szczeniaczka w pełni formy, zaszczepionego, odrobaczone > go, z pełną dokumentacją, flachą mleka na drogę, małym ręczniczkiem (z zapachem > "gniazda"), zabawkami i.t.p. Czy naprawdę to takie trudne, by być po prostu uc > zciwym człowiekiem?????? Bardzo miło, nie ma to jednak nic wspólnego z miejscem, w którym dany szczeniaczek się urodził - w tak zwanej "prawdziwej hodowli", czy też w chowie domowym, bez certyfikatu wydanego przez wybrane przez ciebie czynniki. Takie szczeniaczki można znaleźć i tu i tam, a także zarówno tak zwani "pseudohodowcy" występują wśród tak zwanych "obrońców zwierząt". Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: Tak się psa nie kupuje... 12.01.14, 15:00 Kupowałąm drugiego sznaucera od zwykłych ludzi - pies jedyny w swoim rodzaju. Drugiego z hodowli z echami ochami.... Jak dla mnie to nie jest pies z rodziców z metryki. Następnego będę szukała znów "po ludziach". Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 13.01.14, 21:19 Bo tak naprawdę, nie ma znaczenia gdzie się kupuje/"adoptuje" zwierzaka. Ważne jest, że się je kocha - a nie traktuje jak uzupełnienie wystroju mieszkania albo własnego ego. ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: Tak się psa nie kupuje... 19.01.14, 20:48 No nie do końca. Wszystkie psy kochałam jednakowo, co najwyżej byłam bardziej dumna z tego najmądrzejszego. Problem z tym, że pies, który był rasowy, z metryką, najmniej na rasowego wyglądał i najwięcej mogę miec zastrzeżeń do jego charakteru mało sznaucerowatego. Ot, szczekliwy i jakiś za bardzo narwany czasami:P A szukałam przedstawiciela rasy, podstawą była m.in. mała szczekliwość. Gdybym chciała psa na pokaz, wzięłąbym teriera rosyjskiego - zrezygnowałam zresztą dlatego, że pielęgnacja byłą o niebo trudniejsza niż u olbrzymów, a do tego były bardziej agresywne (info z forów etc). A trafił mi się sznaucer zarośnięty bardziej od teriera:D Tylko... kurdupel:P A w ogóle to jako dziecko marzyłam o hienie pręgowanej:P A co! Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 20.01.14, 10:15 easyblue napisała: > Problem z tym, że pies, który był rasowy, z metryką, najmniej na rasowego wyglą > dał i najwięcej mogę miec zastrzeżeń do jego charakteru mało sznaucerowatego. O > t, szczekliwy i jakiś za bardzo narwany czasami:P Przecież sznaucery, to jest rasa wychowana do pilnowania domostw, "szczekliwość" leży więc w ich "naturze" od wielu pokoleń! A szukałam przedstawiciela ra > sy, podstawą była m.in. mała szczekliwość. Złóż zamówienie u prawdziwego hodowcy, na pewno coś tam "wymodzi"... :-P Gdybym chciała psa na pokaz, wzięłąb > ym teriera rosyjskiego - zrezygnowałam zresztą dlatego, że pielęgnacja byłą o n > iebo trudniejsza niż u olbrzymów, a do tego były bardziej agresywne (info z for > ów etc). Terier rosyjski??? A może Jużak! No, bardzo miłe pieski w sam raz na pokaz dla gości! :-PPP A trafił mi się sznaucer zarośnięty bardziej od teriera:D Tylko... kur > dupel:P A w ogóle to jako dziecko marzyłam o hienie pręgowanej:P A co! Ja wolałbym tygrysa. :-))) Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: Tak się psa nie kupuje... 09.02.14, 20:11 > Przecież sznaucery, to jest rasa wychowana do pilnowania domostw, "szczekliwość > " leży więc w ich "naturze" od wielu pokoleń! No i tu się mylisz. Kiedyś marzyłam o hienie pręgowanej... P Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 10.02.14, 11:24 easyblue napisała: > > Przecież sznaucery, to jest rasa wychowana do pilnowania domostw, "szczek > liwość > > " leży więc w ich "naturze" od wielu pokoleń! > No i tu się mylisz. Dlaczego??? > Kiedyś marzyłam o hienie pręgowanej... P Ja nie lubię ścierwojadów. :-P Odpowiedz Link Zgłoś
easyblue Re: Tak się psa nie kupuje... 10.02.14, 19:15 Kury też są ścierwojadami. A w ogóle ścierwojady sa całkiem mile, tylko ścierwców nie znoszę panicznie... brrr!!! Bo z własnego doświadczenia jak i opinii tych, którzy takie psy posiadali wiem, że choć narwany i żywy nie powinien szczekać jak porąbany. Odpowiedz Link Zgłoś
albert.flasz1 Re: Tak się psa nie kupuje... 11.02.14, 09:22 easyblue napisała: > Kury też są ścierwojadami. Prawdę mówiąc, czysty weganizm wśród zwierząt nie istnieje. Wszystkie potrzebują minimum białka zwierzęcego z takiego, czy innego źródła. ;-) > A w ogóle ścierwojady sa całkiem mile, tylko ścierwców nie znoszę panicznie... > brrr!!! Oj tam, czepiasz się! > Bo z własnego doświadczenia jak i opinii tych, którzy takie psy posiadali wiem, > że choć narwany i żywy nie powinien szczekać jak porąbany. Psy szczekanie mają w genach, bywa że niektóre bardziej od innych. To zresztą zależy od środowiska: nasz ostatni "nabytek" na przykład, choć jest rasy zaczepno - obronno - kanapowej, jak wszystkie poprzednie gdy przebywa na wsi często piłuje ryja jak głupi (w mieszkaniu w mieście jest spokojniejszy, tylko nie lubi zostawać sam) i nikomu to nie przeszkadza, tylko czasami nam. Musi "odprawić" każdy pojazd przejeżdżający za płotem, często robi obchód podwórka obszczekując okolicę i odpowiadając sąsiadom, żeby wiedzieli że jest na posterunku - na spacerkach tego nie robi, tylko gania z wywieszonym jęzorem, ścigania i obszczekiwania pojazdów z rowerami włącznie na szczęście w końcu się oduczył... W lecie nie ma problemu, bo drzwi zwykle są uchylone, więc wychodzi i wraca kiedy chce ale w zimie, gdy czasami 20 razy co 10-15 minut trzeba drania wypuszczać i wpuszczać z powrotem (powrót sygnalizuje jednym charakterystycznym szczeknięciem a jeśli nie pomaga - to drapie w drzwi, na wiosnę znów będę musiał je zakonserwować, kolejny niszczyciel...), to cholery można dostać! :-P Odpowiedz Link Zgłoś