Dodaj do ulubionych

Kocurkowi odpadła moszna.

19.03.16, 19:21
Witam. Kot mojej współlokatorki był miesiąc temu kastrowany. Jest to młody kociak,ma około 8 miesięcy. Wczoraj jak sprzatalam znalazłam jego moszne, która musiała mu odpaść tego samego dnia. Od momentu zabiegu zauważyłam,że moszna mu poprostu obsycha. Czy to normalna reakcja organizmu na kastracje? Dodam, że weterynarz po zabiegu zostawił kotu szwy na mosznie i powiedział by się nimi nie przejmować (tak zrozumiałam z wypowiedzi wspollokatorki).
Obserwuj wątek
    • ekspert_klinika.arka Re: Kocurkowi odpadła moszna. 21.03.16, 02:12
      Jeśli nie towarzyszą temu żadne objawy infekcji jak na przykład: obrzęk, ból, zaczerwienienie to prawdopodobnie nie ma powodu do niepokoju. W sytuacji odwrotnej - trzeba skontaktowac sie z lekarzem, który wykonywał zabieg
    • jul-kot Re: Kocurkowi odpadła moszna. 21.03.16, 16:22
      To jest chyba jakiś nowy, rewelacyjny sposób kastracji. Taki dyletant jak ja mógłby jednak powiedzieć, że operacja została zrobiona brudno i wszystko kotu wygniło. Nie widziałyście opuchlizny?
      Zawsze myślałem, że kastrację wykonuje się w ten sposób, że robi się dwa niewielkie nacięcia na mosznie, przez które usuwa się jadra. Tych nacięć nawet się nie szyje, wszystko goi się w ciągu kilku dni.
      No cóż, człowiek całe życie się uczy...
    • centka00 Re: Kocurkowi odpadła moszna. 21.03.16, 21:15
      Kurczę ciężko mi stwierdzić czy go boli. Mniej więcej tydzień przed wszystkim stał się bardziej "rozgadany" oraz agresywno-ospaly,czyli śpi więcej niż przed zabiegiem, ale jak nie śpi oszalele biega i atakuje wszystkich. A miejsce po mosznie wydaje się ładnie zagojone oraz nie widać przy tym zaczerwienienia ani opuchniecia.
    • jul-kot Re: Kocurkowi odpadła moszna. 21.03.16, 23:52
      Teraz, po miesiącu to go pewnie już nie boli, ale co wycierpiał, to jego. Miał szczęście, że przeżył, musiał być zainfekowany czymś przy operacji. Normalnie te ranki nie puchną, nie ropieją, szybko się goją, a moszna nie odpada. Może Pan Weterynarz dopiero się uczył albo narzędzie upadło mu na podłogę.
      Ale weterynarz Ci tego nie powie.
    • jul-kot Re: Kocurkowi odpadła moszna. 22.03.16, 14:50
      Centka, zaglądasz tu jeszcze? Tak sobie myślę...
      Zasugerowałem się tym, że nasz Ekspert nie zdziwił się, że kocurkowi odpadła moszna. Pomyślałem, widać to się zdarza. Ale może nie jest tak, jak się wszystkim zdaje. Czy nie mogłabyś zrobić w miarę wyraźnego zdjęcia odwrotnej strony kota i tu pokazać? Albo wysłać mi na maila (jul-kot@gazeta.pl). Byłbym wdzięczny, bo jakoś mnie to męczy.
      • centka00 Re: Kocurkowi odpadła moszna. 24.03.16, 02:24
        Tak, tak zaglądam ;) na razie nie mam jak zrobić zdjęcia kocialkowi pod ogonem,bo pojechał święta obchodzić,ale jakbyś chciał mam na telefonie jeszcze zdjęcia jego moszny. W ogóle dziękuję Tobie jak i ekspertowi za tak szybką odpowiedź.
    • ekspert_klinika.arka Re: Kocurkowi odpadła moszna. 24.03.16, 09:08
      Nikomu nie przychodzi do głowy,że autor być może nie zna dokładnie anatomicznych określeń i odpadnięta moszna może okazać się zaschłym wysiękiem. Ponadto oceniamy wypowiedź z drugiej ręki - to jak widać też nikomu nie przeszkadza w wydawaniu opinii.

      Staram się nie zakładać ani czarnego ani różowego scenariusza tylko kierować dobrem pacjenta. Nie komentuję metody ani sytuacji bo nie widzę pacjenta ale dla wszystkich pozostałych to wystarcza aby wyciągać wnioski i nawet recenzować lub snuć różne scenariusze.

      Gdyby to był pacjent kliniki, w której pracuję - taką dałbym odpowiedź z naciskiem na kontrolę kliniczną.
      • jul-kot Re: Kocurkowi odpadła moszna. 24.03.16, 13:31
        Tak, być może był to tzw.strup. Niektórym jednak przychodzi do głowy, że pytający nie jest fachowcem, bo gdyby był, nie pytałby tutaj. Ale pyta, i prosi o wyjaśnienie wątpliwości.

        I co dostaje? Lapidarną odpowiedź ogólną, która niczego nie wyjaśnia. I tak jest prawie zawsze. Dokładniejszą odpowiedź trzeba sprowokować i jak to się mówi "wycisnąć". Widać jest to wiedza tajemna, nie przeznaczona dla wszystkich.
        Nikomu nie przychodzi do głowy, że w razie problemów powinien zwierzę zapakować i zawieźć do Kliniki Arka, a nie pytać tutaj...

        A wszystko przez mylący napis na forum zwierzęta:
        "Niepokojące objawy u zwierzęcia? Zapytaj weterynarza"
        z linkiem do forum Weterynaria.
        p.s.
        Sądząc z nagłówka na tym forum, wydawało mi się, Panie Doktorze, że Pan tutaj też "pracuje". Jest Pan Ekspertem, nie jakimś szeregowym weterynarzem. Widać ten nagłówek też jest mylący...
    • centka00 Re: Kocurkowi odpadła moszna. 25.03.16, 11:18
      Całkiem możliwe,że źle pisałam objawy. Opisałam to co zauważyłam i dlatego poprosiłam tutaj o poradę, która z resztą podziękowałam. I nie rozumiem dlaczego Pan doktor tak w tym komentarzu tak tutaj na nas naskoczyl? Przecież nikt tutaj Pana nie obraził. A teraz jeżeli mam się czepiać do Pana słów to proszę czytać ze zrozumieniem,bo sytuacja nie jest przedstawiona z drugiej ręki. Skoro kot należy do współlokatorki i ja znalazłam owy odpad ciała kota,to chyba jest jasne,że z tym kotem żyje na codzień.
      Proszę Pana doktora/eksperta by spojrzał na zdjęcia które poniżej zawarte są w linkach i mi odpowiedział czy to co znalazłam to jest moszna czy jest to wysięk.
      Pozdrawiam serdecznie
      zapodaj.net/09aed2bf09b5a.jpg.html
      zapodaj.net/5e344ca6a4b17.jpg.html
    • ekspert_klinika.arka Re: Kocurkowi odpadła moszna. 25.03.16, 11:50
      Nie miałem intencji na nikogo "naskakiwać". Zwróciłem tylko uwagę, że pisanie: "weterynarz dopiero się uczył albo narzędzie upadło na podłogę" w oparciu tylko o opis to nadużycie.
      Opinia "z drugiej ręki" dotyczyła cytowania tego co usłyszała koleżanka od lekarza.

      Najważniejsze: na fotografiach rzeczywiście to co Pani znalazła wygląda na fragment ciała kotka i jeszcze z jakimś materiałem. Nie potrafię odpowiedzieć dlaczego tak się stało ale tak nie powinno się zdarzyć. Odpowiadając na Pani na początku zadane pytanie: to nie jest normalna reakcja organizmu na kastrację. Powinna Opiekunka porozmawiać z lekarzem na temat tej sytuacji: być może są okoliczności dotyczące zdrowia kota, jego trybu życia albo wydarzeń po zabiegu, które należałoby wyjaśnić.
      • jul-kot Re: no i jest problem... 25.03.16, 20:30
        Tyle że już nie mój. Nie muszę odwoływać niczego, co do tej pory napisałem.
        Pragnę natomiast zwrócić uwagę, ile to przepychanek i pisaniny trzeba było, żeby Pan Doktor poważnie podszedł do problemu poruszanego w temacie, czyli prawidłowo wykonał funkcję Eksperta na tym Forum.
        A nie mozna bylo tak od razu...
        Pozdrawiam.
        • jul-kot p.s. 26.03.16, 05:33
          Myślałem, że już skończę, ale nie...

          Panie Doktorze Ekspercie, czy nie widzi Pan różnicy pomiędzy zdaniami:

          "Weterynarz się uczył albo narzędzie upadło mu na podłogę." (zdanie twierdzące)
          i
          "Może pan weterynarz się uczył albo narzędzie upadło mu na podłogę."

          to drugie jest moje i nie jest twierdzące, tylko przypuszczające. Przypuszczenia nie można nazwać nadużyciem, mogę sobie przypuszczać, co tylko chcę.
          Proszę nie wyrywać z kontekstu i nie przeinaczać sensu moich wypowiedzi.

          A co do opinii "z drugiej ręki"... ta wypowiedź weterynarza, na którą się Pan powołuje, dotyczyła szwów. Jaki to ma związek z tematem?

          Może jednak Pan naskakuje, i to w sposób mało elegancki...
          • wadera3 Re: p.s. 28.03.16, 09:20
            jul-kot napisał:

            > Myślałem, że już skończę, ale nie...

            Jak zwykle, Julkot musi być najmądrzejszy i snuć najbardziej nieprawdopodobne scenariusze.
            Niezależnie od trybu(twierdzący/przypuszczający) zasugerowałeś laikowi, czyli autorce wątku, że jest możliwość, iż kot był źle potraktowany.
            Obrażając przy tym lekarzy weterynarii. Proponuję, załóż sobie swoje "eksperckie Julkotowe" forum i tam udzielaj swoich rad, tu często gęsto mącisz ludziom w głowach.
            • jul-kot Re: do Wadery 03.04.16, 21:31
              Wadero, odpowiedziałem Ci, ale mój post został skasowany. Wobec tego napiszę tylko tyle:
              ten kot przez miesiąc cierpiał, był niespokojny i rzucał się z zębami na ludzi. Dalej to robi.
              Przeczytaj uważnie cały wątek jeszcze raz i pomyśl...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka