Dodaj do ulubionych

Kot w zlewie i na stole

23.10.04, 17:40
Czy ktoś z Państwa może mi coś doradzić co można zrobić , aby kot pers nie
chodził po stole kuchennym i do zlewu.Nie mogę zamknąć drzwi do kuchni ,
ponieważ tam ich nie mam. Jest to dla mnie duży problem ponieważ wszędzie
fruwa sierć, a ja nie nadążam latać ze szmatą , aby zachować higienę.
Obserwuj wątek
    • wyrocznia Re: Kot w zlewie i na stole 25.10.04, 16:04
      Witam,
      my naszego kota karcilismy za kazdym razy, jak wlazl tam, gdzie nie powinien
      (lekki klaps, zdjecie ze stolu, zdecydowane Nie wolno, itp.). Nauczyl sie
      szybko i wlasciwie przy nas tam nie wchodzi. Ale jak mysli, ze spimy, albo jak
      nas nie ma, to zdarza mu sie znalezc na stole czy na blacie w kuchni,
      niestety :)
    • carmella Re: Kot w zlewie i na stole 04.11.04, 10:21
      ja moge tylko powiedzec, ze wchodzenie na stol nie ma zadnego zwiazku z rasa
      kota :) europejka Pola robi to nagminnie, majac przy tym za nic moje uwagi i
      prosby zeby zeszla
      • dan8 Re: Kot w zlewie i na stole 04.11.04, 12:06
        Moj wskakiwal do umywalki w lazience, bo najbardziej lubil pic wode z lekko
        odkreconego kranu.
        Skoki na stol nie trwaly dlugo,byl zdejmowany i karcony glosem.
        Szybko przestal to robic.
        Jesli chcesz go oduczyc,poloz na stole i w zlewie skorki z pomaranczy,skrop je
        jeszcze sokiem z pomaranczy.Koty nie lubia zapachu cytrusow.MOze w ten sposob
        szybciej go oduczysz tych wskakiwan.
        • wiesia.and.company Re: Kot w zlewie i na stole 04.11.04, 15:51
          Na stole spróbuj pokłaść puszki po napojach, (coli, piwie itp) do których
          włożysz drobne metalowe monety, a ich otwory zalepisz plastrem. Skacząc na stół
          w miejsce, gdzie leży puszka, kot ją strąci i narobi hałasu, a tego koty
          okropnie nie lubią. Poza tym "ta nieprzyjemność" odbywa się bez Twojego udziału,
          kot nie kojarzy jej z Twoją obecnością, a więc nie będzie sobie pozwalał na
          skakanie wtedy, kiedy Ty nie będziesz świadkiem, a pozwalał sobie na ekscesy,
          kiedy wyjdziesz z domu. Ta metoda skutkuje z puszką na telewizorze, kredensie
          z bibelotami. Możesz w niektórych miejscach przylepiać taśmę dwustronnie
          przylepną - koty są czyściochami i nie lubią polepionej sierści. Co do zlewu,
          to nie mam doświadczenia, może wkładać na czas Twojej nieobecności r również
          jakąś lepką podkładkę, albo podkładkę pod talerze oblepioną tą taśmą dwustronnie
          przylepną? Albo spróbuj zostawiać w zlewie zaklinowanym centymetr wody na dnie.
          Może kiedy parokrotnie wykona skok do odrobiny wody, to mu przejdzie nawyk.
          Zobaczymy
          • karola_20 Re: Kot w zlewie i na stole 04.11.04, 16:11
            Ja swojej kotce absolutnie nie zabraniam wskakiwac na stol.Ona sama sie
            nauczyla ze gdy wszyscy sedza w kochni przy stole to ona tez wskakuje , kladzie
            sie na rogu stolu i grzecznie obserwuje. Jest to bardzo przyjemny widok. Czasem
            gdy widzi jak machamy lyzkami z talerza do ust, to slodko przechyla glowke na
            boki i mlaszcze mordka jakby nasladowala nasze ruchy ust podczas gryzienia
            pokarmu. Nigdy na sile nie pcha sie do zadnego talerza i nie podjada. Mnie to
            nie przeszkadza a wrecz zadowalajacy jest to widok.Moja kotka nigdy niczego ze
            stolu nie zrzycila, niczego nie podeptala, jest tak delikatna ze nawet jak na
            stole jest nastawiane bardzo duzo rzeczy i nie ma sie gdzie wcisnac to ona i
            tak znajdzie dla siebie miejsce. Do zlewu tez czasem wchodzi, bo woli pic wode
            z naczym niz z wlasnej miseczki ale z tamtad ja przeganiam bo po sasiedzku jest
            kuchenka gazowa i nie daj boze jakby sie kiedys wybierala do zlewu przez
            kuchenke a cos by sie wtedy gotowalo!!!!!!!!! Nie zganiaj swojego kotka ze
            stolu, to taki przyjemny widok. Pozdrawiam.
            • allija Re: Kot w zlewie i na stole 05.11.04, 00:57
              No, bez przesady. Ja lubię koty ale kiedy siedzi on, za przeproszeniem, tyłkim
              na miejscu, w którym za chwilę postawię talerz z jedzeniem i położę sztućcie to
              tego nie zdzierżę. Także sierść w zupie nie za bardzo mi smakuje.
              Uważam, że kot i jego pyszczek na kanapie wygląda tak samo fascynująco.
              Niestety, ja ze swoim też prowadzę wojnę o stół. Ale chyba przegraną bo stół
              stoi tuż obok okna i kotu wygodniej wejść na parapet po krześle i stole niż
              skakać z podłogi.
              • dora1 Re: Kot w zlewie i na stole 05.11.04, 18:46
                Dziękuję wszystkim za rady , z pewnością z nich skorzystam .Trudno jednak
                powiedzieć czy mojego kota to zniechęci ponieważ w tym miesiącu będzie miał już
                rok, więc już się zdążył do złego przyzwyczaić:)
              • mroofcia Re: Kot w zlewie i na stole 06.11.04, 15:09
                Dobry temat.
                Bo mój to już jest tak wredny, że przechodzi sam siebie. Dobrze wie, cholera
                mała, że mu nie wolno. Potrząc mi w oczy wskakuje na stół i czeka aż przyjdę i
                dam mu w pupę. I tak potrafi cały dzień: wskakuje - ja zaczynam się wydzierać,
                bo mi się wstawać nie chce - a on mi się gapi w oczy i skrzypi (takie dziwne
                odgłosy wydaje) i dopiero jak wstanę i zrobię pół kroku to zeskakuje. Albo i
                nie zeskakuje tylko czeka na klapsa. Świetna zabawa, którą mój mały łobuz
                uwielbia.
                Dobre serce mając, stwierdziłam, że toteczków się nie bije. Szybko spasowałam -
                dostaje klapsy lekkie i dużo hałasu. A ta cholera najwyraźniej to lubi. Jest po
                prostu wredny. Ale i tak go kocham :-)

                PS A propos opinii, jakoby widok kota siedzącego na stole był uroczy. Ludzie!
                Dzleczego, do cholery, tak rozpieszczacie zierzęta! Przecież to kot ma być dla
                Ciebie a nie Ty dla kota! Ja po prostu patrzeć nie mogę na żebrające psy ('no
                bo on tak patrzyl...' wrrr...), koty łażące wszędzie, gdzie mają ochotę,
                robiące z właśicieli idiotów. Może jestem okrutna, ale kocie dupsko w talerzu
                nie należy do moich ulubionych widoków. A kot jak nie będzie mógł siedzieć w
                talerzu to sobie po prostu pójdzie gdzie indziej. Żal mi ludzi, którzy nie mają
                na tyle charakteru, żeby wychować psa czy kota...
                • karola_20 Re: Kot w zlewie i na stole 07.11.04, 23:22
                  Przeraża mnie to, co mowisz. Traktujesz swojego kota jak przedmiot, ktory nie
                  ma uczuc i jest tylko i wylacznie wredny. Ja swojej kotce pozwalam na wszystko.
                  Chodzi po telewizorze, poszafkach, stole, kuchence, pianinie, parapecie. Nie
                  bije go za to, czasem krzykne ale tak zartobliwie i ona sie wtedy tak slodko na
                  mnie spojrzy i wie ze ma zejsc. A najlepiej jest gdy siedze przy biurku i sie
                  ucze. Wtedy do mnie wskakuje i kladzie sie pod lampka na moich ksiązkach, a
                  wtedy dla mnie juz nie ma miejsca. Ale tez jej nie zganiam, jakos sie obie
                  miescimy i przyjemniej jest mi sie uczyc, gdy mam moje malenstwo pod reka i
                  moge ja w kazdej chwili wyprzytulac. Chwale ja za wszystko, za to ze pieknie
                  zrobi siku czy kope, ze ladnie zje... Rozmawiam z nia zawsze i ona ze mna tez,
                  nie ma tak zeby nie mialknela czy nie powiedziala mrrruuu jak do niej mowie.
                  Naprawde zacznij traktowac swojego kotka jak czlowieka, a nawet lepiej. Sproboj
                  go zrozumiec. Moze wskakujac na stol i czekajac az przyjdziesz i ja wygonisz z
                  tamtad on oczekuje od ciebie ze sie z nim pobawisz,przytulisz a w rezultacie
                  idziesz i go zganiasz i tyle. Ja odkad mam moja kotke, wczesniej wstaje rano
                  zeby miec jeszcze czas na pobawienie sie z nia zanim pojde na zajecia, i
                  jeszcze sie dluuugo zegnamy gdy wychodze z domu. Zrozum ze koty wiedza wszystko
                  i sa lepsze niez ludzie, sa inteligentne i wszystko rozumieja co sie do nich
                  mowi. Moja kotka jest tego najlepszym przykladem. Traktuje ja jak moje wlasne
                  dziecko, potrafie sama nie zjesc zeby dac jej, wydaje na nia ostatni grosz.
                  Skoro Ty odczuwasz taka wrogosc do swojego kota i ogolnie nie lubisz zwierzat,
                  to trzeba bylo sie w ogole nie decydowac na kota. Pozdrawiam.
                  • wiesia.and.company Re: Kot w zlewie i na stole 08.11.04, 11:26
                    To dokładnie tak jest: kot wskakujący na stół i rozkładający całe ciało na
                    blacie chce po prostu zwrócić na siebie uwagę, przyciągnąć wzrok i skusić Cię
                    jak odaliska - ręce same się do niego powinny wyciągać po to, żeby głaskać i
                    głaskać....
                    Jeśli nie chcesz, żeby wskakiwał tam, gdzie nie lubisz spróbuj jednak tych
                    puszek z brzęczącymi monetami. To naprawdę działa, a przy tym nie powoduje u
                    kota skojarzeń, że to ty mu łoisz skórę (kota i tak bić nie wolno! pies mniej
                    czuje klapsy niż delikatny kot) wtedy kiedy widzisz, bo jak nie widzisz...to on
                    sobie i tak pozwoli.
                    Moje koty, jeśli mi przeszkadzają, to je zestawiam i zestawiam, czasem psiknę
                    straszakiem (czyli spryskiwacz do kwiatów z wodą - tylko nie pryskaj w uszy!) a
                    potem stawiam spryskiwacza na stole, że no,no uważaj ...
                  • dora1 Re: Kot w zlewie i na stole 08.11.04, 23:38
                    Ja poprosiłam w poście o radę a czytam ,że nie lubię zwierząt i takie inne
                    bajki...np."Skoro Ty odczuwasz taka wrogosc do swojego kota i ogolnie nie
                    lubisz zwierzat, to trzeba bylo sie w ogole nie decydowac na kota."Nie
                    rozyumiem jak ktoś mógł napisać coś takiego.To że nie lubię jedzenia z sierścią
                    to chyba nie świadczy o tym ,że nie lubię zwierząt.
                    A najbardziej rozbawił mnie post karola_20 :"Traktujesz swojego kota jak
                    przedmiot, ktory nie
                    ma uczuc i jest tylko i wylacznie wredny. Ja swojej kotce pozwalam na wszystko.
                    Chodzi po telewizorze, po szafkach, stole, kuchence, pianinie, parapecie.
                    Gratuluję takiego podejścia do życia .Ja mimo ,że kocham swojego kota to nie
                    pozwolę wejść sobie na głowę.Każdy powinien znać swoje miejsce , a jeżeli jest
                    inaczej i zwierzę nie respektuje uwag właściciela to świadzcy nie o jego
                    miłości tylko o jego nieudolności i głupocie.

                    • tamara_t forum weterynaria 10.11.04, 08:47
                      Widzisz Dora - jakiś czas temu zadała m tu ludziom pytanie i podobnie jak Ty
                      zostałam przez kilka osób zrównana z ziemia jakbym co najmniej katowała mojego
                      zwierzaka i była chodzącą nienawiśćią do zwierząt. Chyba trzeba zignorować tych
                      ludzi, bo jak na wszystkich forach i w rzeczywistości- tu też są ludzie i
                      stołki. Ja też mam problem z kotem wchodzącym na stół - zwłaszcza kiedy jemy -
                      i na zlew. Przeczytałam fajną radę kilka postów wyżej i zastosowałam ją.

                      • Re: Kot w zlewie i na stole
                      dan8 04.11.2004 12:06 + odpowiedz


                      Jesli chcesz go oduczyc,poloz na stole i w zlewie skorki z pomaranczy,skrop je
                      jeszcze sokiem z pomaranczy.Koty nie lubia zapachu cytrusow.MOze w ten sposob
                      szybciej go oduczysz tych wskakiwan.

                      niestety moja radość była przedwczesna, kiedy kilka razy odsunął się czując ten
                      zapach. Teraz nie tylko nie unika, ale wręcz bawi się ochoczo tymi skórkami
                      (nadmienię - świeżymi :)) a nawet ostatnio zabierał się do jedzenia ich :)
                      Tak więc problem u mnie aktualny :)
                      Pozdrawiam i nie przejmuj się - idiotów trzeba olewać, tak jak w realu - po
                      prostu nie słuchasz i nie odpowiadasz. Taka moja rada. :)
                      Powodzenia w wychowywaniu kotka :))
                      • dora1 Re: forum weterynaria 10.11.04, 19:09
                        tamara_t dzięki za pocieszenie .Ja tak samo myślę ,jak Ty.
                        Jeżeli chodzi o oduaczenie kota od złych nawyków to niestety zero rezultatu.Ja
                        spróbowałam sposobu ze skórkami pomarańczy.Mój kot nie ma nic przeciwko
                        zapachowi cytrusów i nadal wchodzi na stół i do zlewu.
                        Muszę wypróbować teraz puszki.Zobaczymy...
                        Pozdrawiam
                        • tamara_t Re: forum weterynaria 10.11.04, 21:54
                          podpowiem Ci coś, co dziś przetestowałam i POSKUTKOWAŁO!!! na zlewie jest taka
                          wąska półeczka - polałam ją oliwką dla dzieci - kiedy kotek wskoczył i chwycił
                          przednimi łapkami - po prostu się ześlizgnął. Zaraz umyłam mu łapki i zauważyłam
                          w ciągu dnia, że nie próbuje powtarzać tej przygody - póki co [odpukać!] na zlew
                          nie wchodził :)

                          Kolega mi dziś też poradził że koty bardzo nie lubią dydaktycznych klapsów
                          [zaraz mnie tu zlinczują! chodzi o delikatne klapsy w tyłek z jednoczesnym
                          skarceniem słownym]. Jeszcze nie zaobserwowałam długotrwałego działania tej
                          metody :)
                          • dora1 Re: forum weterynaria 10.11.04, 23:58
                            Niestety ja mam zlew dwukomorowy(brak pułeczki), więc chyba jedynie mogę
                            wysmaroawać oliwką obie komory:)
                            Kilka miesięcy temu kupiłam odstraszacz kotów w sprayu, ale niestety zapach
                            którego nie lubią koty nie przeszkadzał mojemu persikowi...
                            Bardzo dziwię się ludziom, jak im nie przeszkadza sierść kocia lub sam kot na
                            stole w zlewie i w innych miejscach przecież to nie higieniczne. Ja nie zgadzam
                            się z opinią ,że jeżeli zdecydowało się na zwierzę to trzeba zaakceptować
                            wszelkie niedogodności.Uważam że kota należy uczyć dobrych nawyków mimo iż jest
                            to trudna praca i nieraz nie wykonalna:)
                            • tamara_t Re: forum weterynaria 11.11.04, 01:00
                              Zgadzam się.
                              A co do oliwki i zlewu - przecież możesz lekko posmarować kant - chodzi tylko o
                              to, żeby w miejscu pierwszego dotknięcia było slisko :) mój kot nadal nie
                              próbował wejść na zlew. I jest bardzo grzeczny :)
                              • karola_20 Re: kot w zlewie i na stole 11.11.04, 14:26
                                Koty maja to do siebie ze jak wlasnie z czegos spadna i bolesnie sie potluka to
                                pozniej juz nie probuja wchodzic spowrotem w to miejsce. Tak bylo z moja kotka.
                                Wskakiwala na najwyzsza szafke ktora byla pod sufitem prawie i tam bylo jej
                                ulubione miejsce do spania, bo nikt jej nie mogl tam dosięgnac, wskakiwala po
                                polkach jak po schodkach, ale pewnego razu nie wymierzyla odleglosci i spadla.
                                Od tamtej pory juz tam nie wchodzi. Minal juz prawie rok od tamtego zdarzenia.
                                A jesli chodzi o kocie wlosy... U mnie sa wszedzie, na stole, dywanie,
                                firankach, ubraniach, w drukarce do komputera, okapie kuchennym, kochence,
                                zlewie, szafkach... One fruwaja w powietrzu i mimo ze kot nie chodzi po np.
                                drukarce to i tak tam przyleca. Ja juz sie przyzwyczailam do kocich wlosow w
                                talerzu. No coz chyba bede musiala kupic sobie cos na odklaczanie przewodu
                                pokarmowego ;-))))))))))))))))00

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka