Dodaj do ulubionych

Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabiegu

10.03.05, 23:29
Witam wszystkich serdecznie.Jestem początkującą forumowiczką.Mam problem z
kotką.Tydzień temu miała zabieg(sterylizacja)dziś wyjęto jej szwy,ranka
minimalna ładnie się goi.Kotka od kilku dni tak się zachowuje jakby miała
rujkę!!!Dodam że kotka ma 8 miesięcy,sterylizowana była 2 tygodnie po swojej
pierwszej w zyciu rujce.Co to może być?Pomocy!!!
Obserwuj wątek
    • rezurekcja Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 11.03.05, 13:24
      sylwik29 napisała:

      > Kotka od kilku dni tak się zachowuje jakby miała
      > rujkę!!!Dodam że kotka ma 8 miesięcy,sterylizowana była 2 tygodnie po swojej
      > pierwszej w zyciu rujce.Co to może być?Pomocy!!!


      na forum Zwierzeta tez jest taki problem.
      Poczytaj
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=21540138&v=2&s=0
      • sylwik29 Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 11.03.05, 14:02
        Tak,tak też to właśnie znalazłam.Dzięki za wskazanie.Pozdrawiam
    • jul-kot Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 11.03.05, 14:33
      Witaj Sylwik!
      Ja Ci napiszę, co to może być i co to pewnie jest, chociaż może nie każdemu
      moja odpowiedź się spodoba. Sterylizacja przez małe nacięcie, które tak sobie
      chwalisz, która jest teraz szeroko reklamowana, jest trudna, wymaga specjalnego
      przeszkolenia i nie każdy lekarz jest w stanie zrobić ją dobrze.
      Niewygodny dostęp do organów wewnętrznych może powodować uszkodzenia narządów w
      jamie brzusznej, przebicie naczyń, jelit, pęcherza, albo w końcu urwanie macicy
      lub jajników przy wyciąganiu. Ponadto przy sterylizacji powinno się usuwać
      zarówno jajniki, jak i macicę, a lekarze dla ułatwienia sobie pracy często
      pozostawiają macicę, co stwarza zagrożenie ropomaciczem w przyszłości.
      W Twoim przypadku najprawdopodobniej rozerwano jajnik, a jego treść rozlała się
      w jamie brzusznej, lub też pozostawiono część jajnika. W efekcie pierwszego
      błędu kotka może mieć teraz permanentną ruję przez wiele miesięcy, w efekcie
      drugiego ruja może się powtarzać. Jeśli zastosujesz środki hormonalne,
      przerwiesz ruję, ale narażasz kotkę na ropomacicze, o ile jednak macicę
      pozostawiono. Masz kłopot, który wcale nie trafia się rzadko i moim zdaniem
      powinnaś się cieszyć, jeśli nie będzie innych komplikacji. Kotki często
      umierają po takim zabiegu na zapalenie otrzewnej.
      Pozdrawiam, Juliusz.
      • pierozek_monika Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 11.03.05, 15:07
        jul-kot mam nadzieję, że to nie dotyczy kotki Sylwika :(
        • sylwik29 Az zamarłam po przeczytaniu 11.03.05, 18:10
          Az zamarłam po przeczytaniu!Mam nadzieję,że nie będzie aż tak żle.Starałam sie
          wybrać doswiadczonego weta,W książeczce zdrowia koty po zabiegu pojawił sie
          wpis który świadczy o tym ze usunięto jej "wszystko" i mam nadzieję że pokrywa
          sie on ze stanem faktycznym.Obserwuję ją bacznie.Noce przesypia ze
          mną,spokojnie.Zdecydowanie więcej teraz sypia -osłabienie,rekonwalescencja jak
          czytałam na forum.Dziś popołudniu już nie miauka i nie"grucha".
          Niepokoi mnie natomiast taka gulka w miejscu blizny.Pytałam weta ale uspokoił
          mnie ze to normalka,choć trudno mi w to uwierzyc.Wczoraj przy zdejmowaniu szwu
          wycisnął z "tego" osocze z odrobina krwi(chyba to było to).Gulka powoli
          maleje.Kota ma się ogólnie dobrze nie liże blizny,ma wielki apetyt.
          Czy jest cos co powinno wzbudzić moją czujność?Chodzi o zapalenie otrzewnej.Nie
          mam pojecia jak to poznac?Dzieki za wszelkie podpowiedzi.pozdrowionka
    • avasawaszkiewicz Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 11.03.05, 21:34
      Widzę, że tu KONIECZNE JEST SPROSTOWANIE!!!!!!!!
      Sterylizacje, które się dokonuje w tej chwili u suk to wycięcie zarówno
      jajników jak i całej macicy. Po co inwolucja macicy nota bene możliwa jedynie
      gdy stan zdrowia i samo zwierze na to pozwoli inaczej to (martwica, stan
      zapalny - KOSZMAR!!!) nie spotkałam się z tym. Nie mówiać już o tym, że jesłi
      już to ewentualnie można podwiązać jajniki ale to nie niweluje cieczek, ani
      możliwości ropomacicza i wciąż istnieje zagrożenie guzami gruczołów mlekowych
      jedynie uniemożliwia to zajście w ciąże!!!! Tak więc PO CO? Aby osiągnąć to
      samo teraz stosuje się środki farmakologiczne więc po co psa operować o
      otwoerać bez sensu.
      Jednak co do rujek, które się pojawiają proszę przejrzeć forum --> Pani A.
      Jóźwik już o tym pisała.
      Potocznie nazywa się to przetrwały jajnik lub też trzeci jajnik. Zdarza się to
      czasem po operacjach, że rujki wciąż wsytępują. Bywają bowiem u zwierząt
      miejsca, których komórki wytwarzają hormony. Stąd pojawiają się rujki. Z czasem
      problem ten może minąć lub też można się go pozbywać farmakologicznie.
      Takie operacje są BEZ SENSU!!!! Tylko na szkode dla psiaka czy kociaka.
      Mam nadzieję, że choć trochę rozjaśniłam sytaucję bo serce mi stanęło
      zaglądając na stronę o zwierzętach - odpowiedzi były tam naprawdę wstrząsające.
      Ponad polecam przeczytanie polecanej strony :
      vetserwis.pl/sterylizacja_kot.html
      • jul-kot Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 12.03.05, 03:34
        Witam!
        Po pierwsze drobne sprostowanie. Ten wątek dotyczy kotki a nie suki. Co do
        celowości i sensu dokonywania niepełnych czy pozorowanych zabiegów, albo
        nieudolnego ich wykonywania - nie będę się wypowiadał, bo teoretycznie jest
        oczywiste, jak to powinno wyglądać. A w praktyce? Powinni sie wypowiedzieć ci,
        co to robią. Wszystko się może zdarzyć. Spotkałem się wielokrotnie z
        pozostawianiem macicy. Znam niedawny przypadek zajścia w ciążę kotki po zabiegu
        sterylizacji. Znam adres lecznicy i nazwisko lekarza, nie wiem tylko jeszcze,
        jaki będzie ciąg dalszy tej sprawy ...
        Pozdrawiam, Juliusz.
        • jul-kot Re: p.s. do Sylwik ... 12.03.05, 03:40
          Mam nadzieję, że w przypadku Twojej kotki wszystko będzie w porządku.
          Zgrubienie, nawet znaczne, to rzecz normalna, zniknie po dłuższym czasie, a
          blizna po operacji w ogóle nie będzie widoczna.
          Pozdrawiam, Juliusz.
          • sylwik29 Re: p.s. do Sylwik ... 12.03.05, 09:20
            Dziękuję za słowa otuchy;)Pozrawiam ciepło wszystkich kotolubów w ten piękny
            zimowy poranek.
        • avasawaszkiewicz Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 12.03.05, 12:30
          Tak się właśnie składa, że ja bardzo wiele mam do czynienia z takimi
          operacjami! Ponadto pisze, że nie będziesz mówił o partaczach a tylko o nich
          wspominasz!!! Patrz do swoeich postów zarówno wyżej jak i do tego. Wspominasz o
          nich mówiąc o tym jak się macicę zostawia - to chyba jakis i.... bynajmniej nie
          inteligenty lekarz wykonywał takie operacje. Ponadto również jakiś niezbyt
          dobry lekarza uskodzi narządy przy takiej operacji. O jakich narządach myślisz
          to co ewentualnie, ale napewno u nieuważnego chirurga, może się zdarzyć to
          mozna podwiącać niechcący sięć jelit bądź same jelita podwiązując jajniki czy
          szyjke macicy!!! Zdarzaja się tez inne tragedie ale o nich nie mam co wspominać
          gdyz w ich przypadku kociak by już nie żył.
          Szok te Twoje odpowiedzi Jul-kocie.
          Ponad to chciałabym powiedzieć, że sterylizacja zarówno kotki jak i suki
          wygląda dokładnie tak samo a nawet w przypadku kotki jest łatwiejsza więc nie
          wiem skąd taka nieprzyjemna reakcja. Przeczytajcie proszę informacje z
          internetu dotyczące tej operacji a dopiero potem zastanawiając się piszcie
          rzeczy. Być może n ie będą już niezgodne z prawdą i dopiero z premedytacją i
          nie potrzebnie straszcie ludzi dobrze.
          Co do tych częstych rujek po operacjach to owszem zdarzaja się. Często ich
          przyczyną są operacje wykonywane przez nieodpowiedzialnych lekarzy, którzy nie
          powinni się podejmować takich operacji skoro nigdy wcześniej tego nie robili
          bądź też sprawia im to kłopot!!!!!!!!
          TAKŻE APELUJĘ ZAWSZE PYTAJCIE SIĘ JAK CZĘSTO W LECZNICY I DANY CHIRURG TAKĄ
          OPERACJĘ WYKONUJE!!!!!!!!!!
          Juliuszu --> to prosze nie zostawcie tej sprawy bez konsekwencji!!!! Żeby
          nasze, Wasze zwierzaki były traktowane poważnie i prawidłowo trzeba tego
          wymagać!!!
          Pozdrawiam - ava

          PS jeszcze do właścicielki kociaka. Jeśli Twoj kot już tyle przeżył (w sensie
          długo) nie masz się co bać o skutki operacji. W przypadku uszkodzenia
          czegokolwiek badź też podwiązania o którym piszę wyżej tragedia wydarzyłaby się
          już dawno.
          Jeśli jednak chcesz sie upewnić co do poprawności wykonania operacji proszę
          zrób usg Twojej kici. Wówczas dowiesz się czy przez przypadek nie pozostał w
          niej jajnik który wytwarzając dalej hormony może być przyczyna rujki) i jak tam
          z macicą (oby wycieta). Ale tym razem proszę nie denerwuj się. Już teraz
          wszystko będzie dobrze. Jedynie uciązliwa może być ta rujka. Wcale
          niekoniecznie permanentna!!! Ale powtarzająca się cyklicznie tak jak normalnie.
          • avasawaszkiewicz Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 12.03.05, 19:59
            W kwesti wyjaśnienia bo być może, ktoś odczyta mnie opatrznie. Owszem istnieje
            metoda sterylizacji polegająca na wycięciu janików i pozostawieniu macicy ale
            nigdy nie całej. Przy takich operacja usówa się jak największą jej część. Ucina
            się około 1/3rogu - czyli jak najwięcej się da przez niewielkie z resztą
            cięcie. Pozostała macica powoli ulega wówczas inwolucji - dopiero teraz
            zrozumaiłam, że o tę operację mogło chodzić Julkowi (przeprasza). Wcześniej
            zapetliłam sie wśród częstrzych ostatnimi czasy problemów po sterylizajcji z
            którymi ostatnimi czasy mam częsty kontakt. Miedzy innymi oburzyła mnie
            informacja dotycząca pozostawionej macicy bo właśnie miałam ostantnio kontakt z
            kotką (niestety już nieżyje) u której lekarz nie wiem jakim cudem zostawił
            macicę całą od tak podwiązana le nie wyjęto. Skończyło sie to już z resztą
            wiecie jak ale wczesniej strasznymi mękami dla zwierzaka - martwica, zapalenie
            itp!!!
            Stąd mój apel w poprzednim poście.
            Decydujac się na sterylizację upewnijcie się proszę kto będzie ją robił aby nie
            było jakichkolwiek problemów albo przynajmniej było ich coraz mniej. Lekarz
            nawet bardzo zaufany nie koniecznie może potrafić to zrobić. Nie da się umieć
            wszystkiego internista to nie jest doświadczony chirurg.
            Pozdrawiam wszystkich - ava
            • jul-kot Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 13.03.05, 02:02
              Witam!
              Ja nie pisałem, że nie będę mówił o partaczach, bo ja właśnie chcę o nich
              mówić. Napisałem, że nie będę mówił ZA NICH, a w szczególności nie będę ich
              tłumaczył. Mogę się tylko domyślać przyczyn. Pozostawienie macicy wynika z
              lenistwa, a niecałkowite usunięcie lub nawet pozostawienie zbyt długiego kikuta
              pośrednio z metody operacji przez małe nacięcie, zbyt odległe od macicy.
              Partacze zwykle ułatwiają sobie w ten sposób robotę przy cięciu bocznym.
              Często, a może najczęściej nie informują właściciela zwierzęcia o pozostawieniu
              macicy. O przypadkach pozostawienia macicy była mowa między innymi na tym
              forum, kilka przypadków powikłań kończących się zapaleniem otrzewnej i śmiercią
              było wśród moich znajomych ( niezauważone przecięcie moczowodów, pęcherza,
              jelit). Pozostawienia kawałka jajnika lub rozlania jego zawartości nie wykryje
              się na USG.
              A może zgadniemy, co miała usunięte kotka, o której pisałem, jeśli nie
              chociażby jajniki? Bliznę po operacji w każdym razie ma. Kotka chorowała długo
              po zabiegu, potem zaszła w ciążę, potem poroniła, bo dalej była w złym stanie,
              teraz jest pod opieką lekarzy i nie wiadomo, czy przeżyje. Jeśli nie, bedzie
              sekcja, jeśli tak, to sterylizacja i wtedy się okaże, czego jej w środku
              brakuje. To nie pierwszy przypadek partactwa w tej lecznicy. Kotki bezdomne tam
              sterylizowane i następnie wypuszczane znikały z oczu karmicielom, pewnie też
              nie przeżyły, ale na to dowodów nie ma. Ostatni jest.
              Pozdrawiam, Juliusz.
              • avasawaszkiewicz Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 13.03.05, 10:16
                Poza tym w przypadku pozostawienia fragmentu badź też całego jajnika (tak też
                się zdarza), który jest innej ehogeniczności od pozostałych narzadów jak
                najbardziej, wprawna osoba może o tym właściciela poinformować. Jeśli chodzi za
                to o Twoje okreslenie "rozlany jajnik" to owszem w tym przypadku możemy mieć
                problem w wykryciu aparatem USG - ale to wszytsko zależy od specjalisty a także
                od pozostałej ilości. Jak mówię komórki jajnika są specyficzne i w specyficzny
                dla siebie sposób przepuszczaja fale - możliwe jest więc zdjagonozowanie
                (oczywiście nie ze 100% pewnościa, chociaż diagnoza poparta objawami staje sie
                wówczas pewniejsza).
                Co do tej ciąży skąd wiadomo, że to ciąża i poronienie? Czy kotka wykazywała
                objawy rujki wcześniej? Czy ktoś widział akt kopulacji? Czy była na tyle
                zaawansowana, że wiadomo było, że są to zarodki czy płody? Jeśli nie to być
                może kotka miała zupełnie inny problem. W macicy pojawiły się skrzepy i to ich
                właśnie się pozbyła (poroniła), bądź w wyniku zapalenia macicy poroniła
                strzępki włóknika, bądź urywającej się ściany macicy.
                Jej rozumiem kiepski stan zgadzał by się również z tymi stanami. Co innego
                jeśli macie już doświadczenie co do tej lecznicy i możecie podejrzewać taką
                sprawę.
                Ale wytłumacz mi dlaczego Twoi znajomi wciąż tam robią skoro macie już takie
                doświadczenie?!?!?!?!?!?!
                pozdrawiam -ava
                • jul-kot Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 14.03.05, 03:32
                  Witam!
                  O możliwościach diagnostyki USG trochę wiem i o rozdzielczości tej metody też.
                  Znam tylko jednego specjalistę w Warszawie o odpowiedniej wprawie, a i tak
                  wątpię czy mógłby zauważyć mały fragment jajnika zaplątany pomiędzy inne
                  narządy. Nie mówiąc już o komórkach.
                  O ciąży i poronieniu wiem od lekarzy, którzy się kotką opiekują obecnie. Nie
                  wypytywałem ich szczegółowo, bo uważam ich za dobrych fachowców, którzy między
                  innymi odróżniają płody od czegoś innego.
                  Kotka po prawidłowo przeprowadzonym zabiegu sterylizacji a właściwie kastracji
                  nie powinna chorować, nie powinna mieć macicy ani skrzepów z niej czy innych
                  wydalin. Kotki po zabiegu nie powinny umierać.
                  Co do historii zabiegów w tej lecznicy, wysterylizowana została hurtowo pewna
                  ilość kotek, prawie wszystkie po przetrzymaniu w lecznicy zostały zgodnie z
                  zaleceniem lekarzy wypuszczone na wolność, bo były to kotki dzikie. Koty
                  chorujące na wolności zwykle znikają na jakiś czas, niepokój karmicieli
                  wywołała dopiero ich dłuższa nieobecność. Obecnie trudno zgadnąć, czy była to
                  nieudolność lekarza wykonującego zabiegi, czy np. jakaś infekcja w lecznicy.
                  Prawdopodobnie znajdowano martwe koty, ale było to jakiś czas temu i raczej
                  nikt nie wpadł na to, żeby martwe zwierzęta znalezione po kilku dniach od
                  śmierci przechowywać w domowej lodówce. Tak czy inaczej, moi znajomi już tam
                  kolejnych kotów nie sterylizują, a kotka o której pisałem zostanie szczegółowo
                  zbadana i okaże się, co dalej w tej sprawie będzie można zrobić. Niestety
                  lecznica funkcjonuje dalej i jeśli podejrzenia są słuszne może narobić wiele
                  złego do czasu wyjaśnienia tej sprawy.
                  A i po wyjaśnieniu też. Nie słyszałem o przypadku poważnego ukarania przez Izbę
                  Lekarską lekarza za mniejszy czy większy błąd w sztuce. Nie słyszałem o fakcie
                  wydania zakazu wykonywania zawodu dla lekarza weterynarii, który nie
                  praktykował np. przez ostatnie 20 lat ...
                  Po co wobec tego ja to piszę? Po prostu dla przestrogi, takie rzeczy się
                  zdarzają, i to wcale nie tak rzadko. Nie należy powierzać swoich zwierząt
                  lekarzom, których się nie zna, bo tak jak Pani sama pisała, nie każdy
                  internista musi być dobrym chirurgiem, nawet jeśli sam się za takiego uważa.
                  Pozdrawiam, Juliusz.
                  • jul-kot Re: p.s. 14.03.05, 03:40
                    Przypomniałem sobie jeszcze drobny szczegół. Lekarz wysłuchał bicie serc tych
                    skrzepów przed poronieniem.
                    Wiem też o innym przypadku, w innym czasie i w innej lecznicy. Wtedy lekarz nie
                    usunął w czasie sterylizacji macicy z martwymi płodami. Nie chciało mu się
                    prawdopodobnie w ogóle oglądać macicy, bo operację robił metodą małego
                    nacięcia, niestety ...
                    Pozdrawiam, Juliusz.
                    • avasawaszkiewicz Re: p.s. 14.03.05, 09:43
                      Jul-kocie a więc Ty znasz jedną Panią, która portrafiłaby na usg wykazać jajnik
                      a ja znam wielu Panów, którzy napewno takiego jajniczka by wynaleźli :). - a
                      jednak się da. Nie każdy kto miał do czynienia z usg potrafi na nim wypatrzeć
                      wysztko jak sam już wiesz. (dla wyjasnienia aby nie było 1000 pomyłek, które
                      niestety każdemu się mogą wydarzyć jestem zwolennniczką specjalizacji)
                      Ty nie słyszałeś aby jakiś lekarz w przeciagu ostatnich lat stracił pozwolenie
                      wykonywania zawodu, może tu jest pies pogrzebany bo nikt do tego nie pili. Ku
                      woli wyjasnienia to Okregowa Rada Lakarsko - Weterynaryjno stwierdza utratę
                      prawa wykonywania zawodu lekarza weterynarii- Nie IZBA!!!!!)--> Wszelkie
                      informacje znajdziesz w Ustawie z dnia 21 grudnia 1990 (teks jednolity) z
                      poprawkami Dz.U. 02.187.1567 ; "o zawodzie lekarza weterynarii i izbach lek-
                      wet". Szukaj Art 5.
                      Nie rozumiem też po co taka ironia w sprawie skrzepów. Często bywasz na forum i
                      chyba zdajesz sobie sprawe jak znacznie różnią sie podawane informacje z
                      rzeczywistościa. A naszym zadaniem jest Wam jak najwięcej pomóc a nie mówić tak
                      to straszne tak, "to co się stało to koszmar" - lekarz jest taki anie taki...
                      My tu chcemy pomóc zwierzętom a więc dojść prawdy!!! Nie wiem więc po co ten
                      atak. Nota bene niezłe ktoś ma ucho jeśli usyszał nie bicie naczyń tylko serca.
                      Wiesz w którym dniu się serduszko pojawia ale tak żeby je usłyszeć, wykryć na
                      usg (powinieneś wiedziec jesłi masz z tym duzo do czynienia) - oto ironia z
                      mojej strony? --> BIEDNA KOTKA.
                      A jeszcze co do innej kotki. Proszę zrób sobie dziurkę 2cm i spróbuj coś przez
                      nia zobaczyć. Nota bene jesli właściciele podejrzewali u kotki ciąże bo kotka
                      wychodziła. miała kontakt z iinymi kotaki (kocurami) powinni o tym poinformować
                      lekarza (on tez powinien się o to zapytac i zbadać ale jak wiesz w początkowej
                      fazie nie jest to zbytnio możliwe - dopiero na poczatku drugiego trymestru),
                      wówczas operacja wyglądałaby zupełnie inaczej. Ja tu nikogo nie usprawiedliwiam
                      Juliuszu, ja tylko pragne prawy.
                      Proszę Ty też tego chciej. Widzę, że bardzo jesteś zaangazowany na forum ale
                      zamiast współpracować z ludźmi często wydajesz opinie niezbyt poparte
                      argumentami a szkoda, bo większość Twoich opdpowiedzi jest słuszna.
                      Pozdrawiam - ava
      • pierozek_monika Re: Sterylizacja kotki-dziwne zachowanie po zabie 14.03.05, 09:37
        > Sterylizacje, które się dokonuje w tej chwili u suk to wycięcie zarówno
        > jajników jak i całej macicy. Po co inwolucja macicy nota bene możliwa jedynie
        > gdy stan zdrowia i samo zwierze na to pozwoli inaczej to (martwica, stan
        > zapalny - KOSZMAR!!!) nie spotkałam się z tym. Nie mówiać już o tym, że jesłi
        > już to ewentualnie można podwiązać jajniki ale to nie niweluje cieczek, ani
        > możliwości ropomacicza i wciąż istnieje zagrożenie guzami gruczołów mlekowych
        > jedynie uniemożliwia to zajście w ciąże!!!! Tak więc PO CO?

        Ja wiem skądinąd że takie działanie jest zupełnie bez sensu, ale mimo to wiem
        też co najmniej jednym weterynarzu, który takich niepełnych sterylizacji
        dokonuje. Mało tego rok temu gdy z nim rozmawiałam, kłócił się że tylko
        rzeźnicy wycinają macicę, chyba dla samej przyjemności wycinania :/
        Przez rok czasu chyba jednak uzupełnił wiadomości, bo ostatnio mojej znajomej
        zachwalał pełną streylizację, ale jednocześnie powiedział, że dalej wykonuje
        niepełne zabiegi ze względów "oszczędnościowych".
        • jul-kot Re: Droga Pani Avo ... 16.03.05, 15:09
          Droga Pani Avo!
          Nie wiem, co odpowiedzieć ... Ja chciałbym pisać o sprawach ważnych, a Pani
          koncentruje się na mało istotnych szczegółach w moich wypowiedziach. Nie szkoda
          na to czasu? Ale nie chcę, żeby wyglądało na to, że uchylam się od odpowiedzi.
          Niech będzie i tak, ja trochę czasu mam.
          W jaki sposób jeszcze mam współpracować z ludźmi? Informuję i ostrzegam, a więc
          chyba współpracuję? Nie wydaję opinii, raczej podaję fakty. Również nie wydaje
          mi się abym kogoś atakował, tu na tym forum.
          Piszę, że było poronienie, bo tak mi powiedział lekarz. Piszę że wysłuchał
          bicie serc płodów, bo również tak powiedział, być może nieco uprościł sprawę
          dla laika, ale coś tam słyszał, a potem już widział. Nie wiem, w jakim wieku
          były poronione płody, nie wiem, w którym dniu pojawiają się serduszka, chociaż
          łatwo mógłbym się dowiedzieć, gdyby było mi to potrzebne. Nie wiem, czy ktoś
          widział akt kopulacji. Pewnie nie, koty są dosyć skryte. Te wszystkie
          informacje otrzymałem od lekarza, do którego mam zaufanie, nie dopytywałem się
          o szczegóły, bo to mi wystarczyło, podaję fakty.
          Więc po co, Pani Avo, bagatelizuje Pani sprawę pisząc, że mogły to być skrzepy,
          albo coś tam jeszcze wydalające się z macicy, której jak sama Pani wcześniej
          napisała, w ogóle nie powinno tam już być? To jest opinia Pani, a nie moja, że
          nie powinno jej być, a ja się z nią w pełni zgadzam.
          Ma Pani również rację co do tego, że KOTKA JEST BIEDNA. Tylko nie z tego
          powodu, że nie podaję fachowego i pełnego opisu jej stanu na kilka stron
          maszynopisu. Nie z tego również, że nie wiem dokładnie, kto odbiera prawo
          wykonywania zawodu. Nie napisałem zresztą (proszę zobaczyć w moim tekście), że
          zakaz wykonywania zawodu orzeka Izba Lekarska. Więc dlaczego pisze Pani „Nie
          IZBA!!!!!” ? Nigdy jeszcze nie próbowałem nikomu tego załatwić, więc nie wiem.
          Gdybym chciał spróbować, mógłbym się tego dowiedzieć równie łatwo, jak tego,
          kiedy pojawiają się serduszka. Nie ja będę próbował, więc się nie dowiadywałem,
          wiem tylko, że takie sprawy zgłasza się do Izby Lekarskiej, a potem już ona
          zajmuje się tym dalej. A może też się mylę? Nie wiem, dotychczas nie
          próbowałem ...

          Co do tej innej kotki, ja nie muszę sobie robić dziurki, żeby sobie wyobrazić,
          co przez nią widać. Zapewne widać kawałek ściany jelita, bo jama brzuszna nie
          jest pusta, tylko dokładnie wypełniona tym, co tam jest w środku. I to jest
          zadanie dla lekarza, żeby sobie tam znalazł, co potrzeba, wyciągnął i w pełni
          usunął wykonując przy tym wymagane operacje. Jeśli tego nie umie, nie ja będę
          go uczył, bo ja się na tym nie znam. Ale wiem, że powinien w całości usunąć
          jajniki oraz macicę, bo inaczej taka operacja nie ma sensu. I to również nie
          jest moja opinia, ani o tym, co ma usunąć, ani że w przeciwnym wypadku nie ma
          to sensu. To o ile się nie mylę była również i Pani opinia. Ja tylko mogę
          stwierdzić, a nie uważam tego za opinię tylko za wynik logicznego rozumowania,
          że jeśli lekarz nie potrafi tego zrobić przez małą dziurkę, to może powinien
          robić dziurkę odpowiednio dużą, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku, a
          jeśli i wtedy nie potrafi, nie powinien brać się za to w ogóle. I nie ma
          znaczenia, w jakim wieku były martwe płody w macicy, bo po operacji nie powinno
          ich już tam być, tak jak i samej macicy. Gdyby lekarz próbował usunąć macicę,
          zauważyłby, że tam COŚ jest i w razie potrzeby przedłużyłby cięcie. To chyba
          też jest oczywiste?

          Co do Pani tekstu:
          „Jul-kocie a więc Ty znasz jedną Panią, która portrafiłaby na usg wykazać
          jajnik a ja znam wielu Panów, którzy napewno takiego jajniczka by
          wynaleźli :). - a jednak się da.”
          .... z przykrością muszę się przyznać, że go nie rozumiem. Nie znam żadnej Pani
          o takich umiejętnościach, a i wspomniana czynność Panów, których Pani zna jest
          dla mnie niejasna. I nie chodzi o CAŁY jajniczek. Proszę łaskawie wrócić do
          mojego tekstu. Napisałem, że znam moim zdaniem najlepszego specjalistę w tej
          dziedzinie w Warszawie, który jednak nie jest Panią, tylko Panem. Napisałem
          również, że nie wierzę w możliwość wykrycia nawet przez niego małego strzępka
          jajnika przylepionego gdzieś pomiędzy jelitami ani tym bardziej paru komórek
          innego rodzaju niż ogromne ilości komórek ścian jelit. Rozdzielczość nawet
          najlepszej aparatury USG jest do tego za mała. Jeśli mi Pani nie wierzy, proszę
          obejrzeć sobie dokładnie jakiś wydruk USG lub zapytać jakiegoś specjalistę w
          tej dziedzinie. A na poczekaniu proszę zastanowić się nad tekstem np. „nie
          widzę dokładnie nerki, bo zasłaniają mi ją jelita” albo innym podobnym, który
          można czasem usłyszeć przy badaniu USG.

          No tak, napisałem na początku, że nie wiem, co odpowiedzieć, ale to taki zwrot
          retoryczny, jak to się zwykle mówi, gdy zarzuty wydają się krzywdzące. Ja
          przeważnie dokładnie wiem, co chcę napisać. I mnie, i Pani zależy właściwie na
          tym samym, na prawdzie, jak Pani napisała. Tyle że mój punkt widzenia jest
          trochę inny niż Pani. Pani pisze, że coś jest niezgodne z zasadami sztuki,
          więcej, że jest BEZ SENSU. Zakłada Pani, że nie powinno to mieć miejsca. Ja
          piszę, że to bywa, i wcale nie tak rzadko. To jest ten inny punkt widzenia i
          moja rola. Ja ostrzegam. Uzupełniam Pani wypowiedź, żeby komuś się nie zdawało,
          że to tylko teoretyczne niebezpieczeństwo. Mój punkt widzenia jest inny niż
          lekarza w gabinecie lekarskim, który często widzi pacjenta tylko w czasie
          wizyty trwającej odpowiednio krócej lub dłużej, czasem jedynie tylko jeden raz.
          Właściciele zwierząt często po nieudanym zabiegu omijają wielkim łukiem pechową
          lecznicę, nie informując lekarza, że zwierzę miało komplikacje lub nawet nie
          przeżyło. A lekarz jest zadowolony, przecież reklamacji nie było. Nie usunął
          powiedzmy macicy, więc szybciej poszło, a że kotka miała potem zapalenie
          otrzewnej, lub będzie miała ropomacicze za miesiąc, rok, dwa lata, czy kilka
          lat, a potem kolejną, już bardziej skomplikowaną operację, to nie ma znaczenia.
          A jeśli kotka jest bezdomna, tym lepiej, wypuszcza się ją i po kłopocie.
          Znam lekarza, który zalecał wypuszczenie kotek na drugi dzień po sterylizacji.
          Pierwsza z kotek została wypuszczona. Znaleziono ją po dwóch dniach pełznacą i
          ciągnącą za sobą wnętrzności, puściły szwy, kotka wykrwawiła się i trzeba było
          jej cierpienie skrócić. Druga z kotek, z jakiegoś powodu jednak nie wypuszczona
          miała to samo u karmicielki. Kolejna operacja uratowała jej życie. Nie wiem,
          jaki błąd zrobił lekarz, przecież mi tego nie powie. Może miał sparciałe nici.
          Według mnie przewidział efekt, bo bardzo nalegał na wypuszczenie tych kotek,
          przekonał do tego karmicielkę pomimo tego, że moja żona wcześniej uzgodniła z
          nią, że kotki będą przetrzymane. Nie zgłosiliśmy tego do Izby Lekarskiej, bo
          jak już pisałem, nie wierzę w skuteczność takiego działania, skończyło się na
          solidnej publicznej awanturze w lecznicy.
          Ja takie przykłady mogę mnożyć, bo znam ich dużo. Od wielu lat zajmujemy się
          kotami bezdomnymi, sterylizujemy je i leczymy w razie potrzeby. Przeprowadzamy
          adopcje, pomagamy ludziom, którzy brali od nas koty, i nie tylko tym. Nie
          mieliśmy jeszcze żadnej komplikacji po sterylizacji, chociaż robimy ich sporo,
          po kilkadziesiąt rocznie. Mamy sprawdzonych lekarzy, operacje wykonują metodą
          tradycyjną, a koty przetrzymujemy do pełnego wyleczenia.

          Tego, co piszę nie piszę dla wzbudzania sensacji lub straszenia kogokolwiek.
          Uważam, że potencjalni albo i nie tylko potencjalni klienci lecznic powinni
          wiedzieć jak najwięcej, również i o możliwych komplikacjach. Lekarz im tego nie
          powie, nie chce przecież ich straszyć, nie ma czasu, często w ogóle nie
          rozmawia z nimi o zabiegu przed zabiegiem. Zdarza się, że właściciel kotki do
          sterylizacji oddaje ją i odbiera w recepcji, jak torbę na przechowanie, nie wie
          nawet, jaki lekarz ma robić czy robił operację. Uważam, że tak samo jak do
          użytkow
          • jul-kot Re: Droga Pani Avo ...c.d. 16.03.05, 15:18
            Tego, co piszę nie piszę dla wzbudzania sensacji lub straszenia kogokolwiek.
            Uważam, że potencjalni albo i nie tylko potencjalni klienci lecznic powinni
            wiedzieć jak najwięcej, również i o możliwych komplikacjach. Lekarz im tego nie
            powie, nie chce przecież ich straszyć, nie ma czasu, często w ogóle nie
            rozmawia z nimi o zabiegu przed zabiegiem. Zdarza się, że właściciel kotki do
            sterylizacji oddaje ją i odbiera w recepcji, jak torbę na przechowanie, nie wie
            nawet, jaki lekarz ma robić czy robił operację. Uważam, że tak samo jak do
            użytkowników dróg i dzieci również do lekarzy należy stosować zasadę
            ograniczonego zaufania. Im więcej wiem, tym lepiej na tym wyjdzie moje zwierzę
            u lekarza. Oczywiście nie jestem fachowcem, moja wiedza jest, powiedzmy,
            powierzchowna. Ale mam również pewne doświadczenie, własne i innych. Jak na
            razie, wychodzę na tym nie najgorzej.
            Pozdrawiam, Juliusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka