agata.23
01.09.05, 11:44
Moja historia jest długa, ale poważna.
Mamy psa amstafa (Max), ma 4 lata i od szczeniaka jest z moim mężem. Ja
poznałam męża jak Max miał ponad rok. Pies był oczkiem w głowie mojego męża,
więc zakazów i konsekwencji nigdy nie stosował, ale i potrzeby wtedy nie
widzieliśmy. Max był bardzo pogodnym psem, wybieganym, wypieszczonym i
wychuchanym, ale od momentu gdy skończył dwa lata coś się zmieniło. Pies stał
się agresywny do innych psów, zaczął coraz częściej atakować niewinne psiaki,
ludzie zaczęli się go obawiać a my oczywiście nie potrafiliśmy go ułożyć.
Agresja u psa wzrastała, Max atakował aby zabić drugiego psa – koszmarny
widok. W rezultacie Max przestał być spuszczany, musieliśmy założyć mu
kaganiec i bacznie obserwować go na spacerach.
Pojawił się też drugi problem, zaszłam w ciążę i musieliśmy zmienić
dotychczasowe przyzwyczajenia – szczególnie psie. Zakaz wchodzenia na łóżko,
do dużego pokoju, skakania na ludzi i w ogóle posłuszeństwa. Przez całe 9
miesięcy starałam się wpoić pewne zasady psu no, ale mój mąż nie zawsze był
konsekwentny a to przecież on jest panem. Mąż litował się w wielu sytuacjach
nad Maxem, bo uważał, że on i tak jest pokrzywdzony, bo nie biega i ciągle w
kagańcu – nie ma radości z psiego życia. Przez tę walkę z wiatrakami
strasznie znielubiłam psa, zaczął mnie drażnić swoim uporem i zawziętością.
Sądzę, że on doskonale wie o tym, że mnie wkurza i boi się mnie. Po urodzeniu
dziecka, pies nie stwarzał większych problemów ale tylko do czasu. Kiedy nasz
syn zaczął raczkować a teraz trochę chodzi, Max widzi w nim rywala. Traktuje
go jak szczeniaka, którego trzeba wychować po psiemu. Przewraca dziecko, niby
go nie zauważa i siada na niego, odtrąca go od nas (zazdrosny), zabiera mu
zabawki, pyrga nosem i raz miałam wrażenie, że chciał go przydusić do ziemi.
Ma czasami takie akcje, że zrywa się do dziecka i nie wiem co zrobi. Męża
całe dnie nie ma w domu i psa zaczęliśmy izolować. Do tego wszystkiego mamy
problemy z komunikacją pies i dziecko reagują na te same komendy (choć,
masz, nie wolno, itd.) I teraz jest tak, że nawet używając innych słów pies
reaguje. Synek też drażni psa, wrzucając mu rzeczy do miski, zabierając mu
jedzenie, ciągnie go za ogon, uszy i w ogóle jest bardzo ciekawy psa.
Strasznie się boję co będzie dalej, nie chcę żeby doszło do jakiejś tragedii.
Na pewno odsuneliśmy się od psa, ja bardziej niż mąż. Jest bardzo dużo winy w
naszym postępowaniu ale ten pies ma tyle agresji w sobie, że mu nie ufam.
Proszę o radę jak mamy postępować z tym psem, może jest jakaś dobra książka,
która by nam pokazała jak ustalić hierarchię w domu. Mamy wrażenie, że pies
czuje się przewodnikiem w naszym domu. Co robić by nie pogarszać i tak już
trudnej sytuacji.
Dziękuję i pozdrawiam Agata