misior_biorn
28.06.10, 08:09
Wczoraj na spacerze moj synek, wiek prawie rok, waga nie wiem ile, ale 10 kg
minal dawno temu, stwierdzil, ze wiecej w wozku siedzial nie bedzie. Jako
zagorzaly przeciwnik wozenia dziecka ktore placze, wzielam delikwenta pod
pache i tak, zadowolonego, dotaszczylam do domu. Tam stwierdzila, ze odnowila
mi sie wada kregoslupa i nadaje sie jedynie do wymiany. A tu mlody chce
jeszcze harcow dzikich, i na rece, i wyczyniac figury akrobatyczne podczas
karmienia...
Na dodatek za nami ciezka noc (wychodzi ostatnia juz 4ka), gdzie tez co ok pol
godziny jezdzil po mnie walec drogowy w postaci synka zmieniajacego strony
podajnika znieczulajacego mleczka.
Przyznam, ze z ulga zwialam dzis do pracy. Ah, latwiej by bylo "dac sie
wyplakac" i "nauczyc spac samemu", latwiej...
Zeby chociaz te plecy tak nie bolaly przerazliwie. Eh.