ewcia1980
05.01.06, 22:19
jestem załamana i nie wiem co robic :(
chyba ktos potracił mojego kota, bo biedaczek nie moze chodzic i strasznie
mialczy jak sie go bierze na ręce. wyglada tak jakby był mocno poturbowany.
musialo stac sie to dzis rano albo co gorsza wczoraj i od tamtej pory
biedaczek cierpi.
ja niestety zauważyłam to dopiero teraz :( i do weterynarza pojade z samego
rana.
czy moge jakos pomoc mojemu kotkowi do rana?? jest to kot podwórkowy, który
do domu przychodzi na troche: ogdzac sie, najeśc i pomiziac i zaraz chce
wyjść, ale na dzisiejsza noc zrobiłam mu posłanie w domu i spokojnie lezy
sobie na nim. wiec naprawde musi kiepsko sie czuc.
czy myslice, że przezyje???
jest to młodziutki kotek, którego po prostu uwielbiam i chyba zapłakałabym
sie jakby zdechł. jakiś czas temu leczyłam go z kataru kociego, i mimo, ze
weterynarz podejrzewał, ze juz nie wyjdzie z tego, to jednak udało mi sie go
wyleczyc. mam nadzieje, ze teraz bedzie tak samo.
kurcze, ale jest mi smutno :(