bognaw
16.04.06, 22:08
Witam,
od pół roku mam 11-miesięczną obecnie suczkę owczarka niemieckiego. Ponieważ
niepokoiło mnie jej nadmiernie "flegmatyczne" zachowanie się (nie jest to mój
pierwszy szczeniak), po konsultacji z weterynarzem, kardiolog wykonała ekg
mojej suczki. Okazało się, że: "Osłuchowo tony serca czyste, ale wolne i
niemiarowe, czas włośniczkowy bez zmian, naczynia słabiej wypełnione (...)
Rytm zatokowy niemiarowy, bradykardia ok. 80/min.-60/min. Jedna ekstrasystol
komorowa. (...) Brak cech powiększenia mięśnia sercowego. Bradykardia może
świadczyć o nadmiernym napięciu układu przywspółczulnego lub zwłóknieniach w
obrębie ukł. bodźcoprzewodzącego w obrębie węzła zatokowego". Bo badaniu
kardiologicznym pani doktor stwierdziła, że mój pies należy do "grupy ryzyka
nagłej śmierci sercowej". Przepisała Theovent 2x1 tbl i L-Karnitynę
(początkowo 500 mg dziennie). Daję suczce te leki od 12 kwietnia, od czasu do
czasu sprawdzam jej tętno. Nie widzę poprawy, puls zazwyczaj jest ok.
60/min., a w czasie snu jeszcze bardziej zwalnia. W domu psiak nadal jest
rczej nieskory do zabawy (chociaż po usilnych "zabiegach" można zwierzaczka
rozruszać, ale na krótko), szybko się męczy. Natomiast na spacerach jest
żywa, wesoła, uwielbia biegać, choć męczy się nieco szybciej niż inne psy,
ale po chwili odpoczynku znów jest gotowa do zabawy. Nie wiem, czy po tych
kilku dniach już powinna być jakaś poprawa, czy należy jeszcze czekać. A może
powinnam znów pójść z sunią do lekarza. Martwię się tym bardziej, że w
ubiegłym roku po kilkumiesięcznym leczeniu bardzo złośliwego raka straciliśmy
naszą 6-letnią suczkę (też ON). Teraz jestem przewrażliwiona i "trzęsę się"
nad naszym nowym zwierzakiem. Dodam, że suczka jest dość lękliwa i należy do
niejadków. Proszę, aby ktoś kompetentny poradził mi, czy już powinnam liczyć
na poprawę, czy też to jeszcze za krótki czas leczenia?
Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale chciałam opisać wszystko w miarę
rzetelnie.
Pozdrawiam
Bogna