Dodaj do ulubionych

Pytanie do psiarzy i nie tylko

05.01.07, 12:39
Od 2 miesięcy jestem posiadaczką uroczego pieska. I od 2 miesięcy doświadczam różnorodnych
przykrości zwiazanych z jego posiadaniem. przykrości dowiadczam od innych ludzi oczywiście.Na
ulicy lub w parku lub gdziekolwiek ktoś nagle zaczyna wywalać gorzkie żale że psy srają(odkrywcze),
że gryzą , że mam natychmiast zabrać potwora, że oni nie życzą sobie psa w miesjcu publicznym, że
mój pies należy do ras agresywnych i niebezpiecznych i widać że jest wściekły bo się najeżył(jest
rodezjankiem) itp itd. Różni ludzie i różne miejsca...
Zaczynam czuć się dziwnie-za przeproszeniem fuckin' allien...
Sprzątam po swoim psie, pies jest pod nadzorem, no i jest szczeniakiem-no tyle że dużym, zdaję
sobie sprawę że ludzie mogą bać się psów-więc nie narażam ich na kontakt z moim ale w sumie to
mam prawo chodzić po tym świecie, mam smycz, pies mnie słucha, a ja nie wyglądam na łysego
tępaka...
Stąd moje pytanie: czy reagujecie na takie zaczepki lub jak reagujecie, czy też wam się to zdarza, jak
znosicie ludzi którzy "sobie nie życzą"(ja osobiście nie życzę sobie papierosów i tiuningowanych
samochodów i wiele innych rzeczy ale co z tego?), mnie też wkurzają psie kupy na moim trawniku,
amstaffy bez kagańca i bezmyślni własciciele labradorów(przepraszam tych co myślą) -a może ja po
prostu jestem przewrażliwiona???
Obserwuj wątek
    • marie.walewska Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 13:35
      Ja na przyklad metoda prob i bledow ustalilam sobie miejsca i czas, w ktorych jest "bezpiecznie". Mam
      kolo domu bardzo fajny park, ale chodze do niego tylko po zmroku. Wtedy nie ma tam starszych pan z
      wnukami. Na laczke chodzimy rano, bo po zmroku pojawiaja sie "bojownicy", a ja mam troche stracha,
      bo mi sie samiec amstaf rzucil na suke :( A w parku pod skarpa jest podzial "dzieci na lewo, psy na
      prawo" :) Taki nie pisany, ale tak samo wyszlo. Niemniej jednak agresji w ludziach nie da sie uniknac.
      Jesli Cie nie opieprza za psa to zrobia to za to, ze sie krzywo na nich patrzysz - jak ktos chce zrobic
      awanture, to powod sobie znajdzie. Jak widzisz szanse na konkretna dyskusje to probuj rozmawiac, a
      jak nie to ignoruj - nie ma rady :(
    • sherman-doberman Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 13:50
      Najpierw gratuacje z powodu posiadania tak pięknego psa.
      Nie jesteś przewrażliwiona. To masy są z reguły bezmyślne i niedouczone.
      Niestety nie ma rady. A raczej, zgonie z radą poprzedniczki, poszukaj swojej niszy spacerowej
      w innym miejscu lub czasie.
      A najlepiej: przeszukaj internetopod tym kątem.
      W lecie trafiłam w Warszawie w parku na grupę ludzi właśnie z psami tej rasy.
      Okazało się, że się poznali i skrzyknęli przez intenet i wspólnie promenowali swoje psy, które w ten
      sposób mogły się razem bawić, a oni wymieniać doświadczenia.W grupie jesteście siłą i nikt nie będzie
      was komentował. Raczej skrzywione zzrzędliwe babcie dadzą drapaka.
      • po.prostu.ona Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 14:08
        Mój pies - maleńki kudłaty kanapowiec, zazwyczaj budzi odruchy czułości u osób
        postronnych. Nie powiem, że nie bywa to uciążliwe. Staram się oszczędzić mu
        miętoszenia przez obcych, a już szczególnie dzieci lub pijaczków.
        Unikam "ludnych" obszarów, udało mi się w moim mieście znaleźć tereny, gdzie
        mogę spokojnie udać się z nim na spacer, nie będąc narażona na natręctwo.
        Ale raz zdarzyło mi się zostać zaatakowaną przez dziwną kobietę - która w dosyć
        agresywny sposób zarzuciła mi, że przebywam w miejscu, gdzie psów wprowadzać
        nie wolno. Ostudziło ją wyjęcie przeze mnie telefonu i oznajmienie jej, że
        wzywam policję i zamierzam złożyć oskarżenie o napaść.
        Oczywiście w tym miejscu nie było żadnych zakazów wprowadzania psów,
        skrupulatnie sprawdzam takie rzeczy.
    • majenkir Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 14:31
      Lomatko! jednak zyje na innym swiecie :P. Mam psy od 8 lat i nigdy nie
      spotkalam sie chocby z niechecia do nich.Kiedy raz jakis dzieciak zaczal
      wrzeszczec ze strachu, rodzice mnie jeszcze przepraszali, ze taka ma fobie
      mlody czlowiek i tyle.
      • fedorczyk4 Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 14:48
        To Ty jednak masz szczęście Majenkir. Mnie też kilka razy opieprzono, ale
        puszczam to między uszami i chadzam w takie miejsca i o takich porach żeby nie
        pchać się na ludzi. A jak już ktoś naprawdę szrżuje to proponuję że spuszę
        pieska (zawsze jest na smyczy i przewaznie w kagańcu) i on pokaże że jest
        łagodny. A poniewaz świetnie widać że nie jest, pomimo misiowatej urody
        bernardynopodhalana, to ludzie milkną i dają mi spokój. W końcu 65 kilo psa
        piechotą nie chodzi. Tobie też dadzą spokój jak pies dorośnie i zacznie
        wyglądać na takiego co to go trudno utrzymać. Oczywiście zakładam że go
        wyszkolisz i nie będziesz miała problemu z panowanem nad nim:-)
        • ontarian Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 15:03
          fedorczyk4 napisała:

          > bernardynopodhalana, to ludzie milkną i dają mi spokój. W końcu 65 kilo psa
          > piechotą nie chodzi.
          a co? fruwa?
    • wrexham Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 16:32
      niestety mam podobne doswiadczenia; ale to jest spowodowane tym, ze sie ma
      wieksza stycznosc z ludzmi (czeste i dlugie spacery) a, ze spora czesc z nich to
      albo prostaki, albo glupki, albo frustraci, albo ludzie po prostu zmeczeni i w
      zlym humorze, to niestety incydenty sie zdarzaja; szczytem byla jedna historia,
      ktora przepedzila mnie z parku w godzinach poludniowych; napisze o niej bo do
      dzis nie moge sie z nia pogodzic; pewnego razu szlam z moja miniatura parkowa
      sciezka; z naprzeciwka widze, idzie babcia (moze ok. piecdziesiecioparoletnia) z
      dzieciakiem okolo 80-centymetrowym moze, nie wiem w jakim wieku, nie rozrozniam,
      w kazdym razie samodzielnie idacym, ale malym jeszcze; bacznie obserwuje czy nie
      widac jakichs sladow paniki na widok psa, ale nie, babcia przodem, dzieciak za
      nia jakis metr; przyszlo mi do glowy, ze nie zostawilabym na metr za soba tak
      malego dziecka, ale nie moja sprawa; moj piesz szedl przodem, minal ich 'bez
      slowa', babcia obrzucila go obojetnym spojrzeniem, mysle sobie, normalna kobita,
      nie histeryzuje, i kiedy juz moj pies oddalil sie na jakies dwa metry w
      dzieciaku wlaczyl sie wyjec; babcia zawrocila do niego, wziela na rece i zaczela
      tlumaczyc, ze wszystko ok, ze nie ma co plakac, wiec jeszcze raz pomyslalam -
      brawo - dobra okazja, zeby dziecku wytlumaczyc, ze plakac na widok pieska nie ma
      po co, moze przy okazji wyjasnic co nieco, no idealna okazja do edukacji;
      minelam ich usmiechajac sie i cos tam przyjaznie mamroczac w rodzaju: 'czemu
      malenstwo placzesz', a ta jak na mnie nie ryknie: 'a przepraszam to pani nie
      zamierza powiedziec?!?!?!?'
      a za co ja mam przeprosic?
      a bo to jest park dla dzieci, a nie dla psow, pies powinien byc na smyczy, bla
      bla bla...
      powiem szczerze, ze moze powinnam wziac psa na smycz na ich widok, ale nie
      chcialam robic paniki - szli normalnie, moj pies ich olal, lecial gdzies przed
      siebie z patyczkiem; nie zaszczekal, sama swa obecnoscia tylko przestrazyl
      dzieciaka; ale czy babcia widzac psa nie powinna przynajmniej zrownac sie z
      dzieckiem? wziac za reke, zagadac, ze piesek idzie, pokazac pieska, wytlumaczyc?
      dzieciak moze i zaplakal na widok psa, ale mysle, ze glownie przestraszyl sie,
      ze jest sam (babacia na metr z przodu to dla niego duza odleglosc); tak samo
      wlaczylby syrene gdybym szla w psem na smyczy; czy wtedy tez powinnam
      przepraszac? bo wyglada na to, ze my psiarze, z gory jestesmy skazani na
      przepraszanie za to, ze zyjemy i spacerujemy z psami; gdyby baba na nasz widok
      zlapala dzieciaka na rece i okazala wielki niepokoj, wtedy co innego - biore
      psa na sznurek bo szanuje cudze strachy; ale ona miala pretensje, ze dzieciak
      zaplakal na widok psa i to ja mialam za to przepraszac!!! naprawde czasem czuje
      sie jak wrog publiczny; uslyszalam, ze jestem idiotka itd, wiec powiedzialam
      jej, ze jest prymitywna i uwazam dyskusje za skonczona, ale prawde mowiac mialam
      ochote wrocic i jej dokopac, bo wzbudzia we mnie agresje tymi inwektywami;
      ale znalazlam tez swoja nisze czasowa, i tylko tesknie czasami za jakims
      odludnym, spokojnym miejscem; co dziwne, przebywajac czas jakis w uk nie
      zauwazylam zeby ludzie jakos namietnie lapali psy na smycz na widok jakiegos
      przechodnia; ludzie sie mimo to nie bali, byli przyjaznie nastawieni, nie
      szukali wroga w kazdym mijanym czlowieku; moze i polacy kiedys tak sie
      zrelaksuja, bardzo bym chciala, zeby tak sie stalo, bo ciezko sie tu zyje z
      powodu tej wszechobecnej frustracji...
      • wiu Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 17:21
        Wrexham,

        Podejrzewam, że było tak:

        babcia pięćdziesięcioparoletnia to jeszcze nie taka stara i niedołężna osoba
        (chociaż nie piszesz nic dokładniejszeog o jej - powiedzmy - wyglądzie).Szła
        metr przed dzieciakiem, więc nie można powiedzieć, że ją szczególnie
        interesował. Pewnie uważała "wyprowadzanie" wnuczka na spacer za nużący
        obowiązek i była trochę z tego niezadowolona. Więc generalnie sobie i szła i
        mało się angażowała, ot-żeby tylko odbębnić "zadanie". Była w dobrym humorze,
        więc się zezłościła, kiedy oto jakiś czynnik (płaczliwośc dziecka)/pojawienie
        się psa) naruszył jej spokój. Wydarła się więc impulsywnie bez zastanowienia
        się nad przyczynami zdarzenia i sposobem rozsądnego "wyjścia z kryzysu". Może
        ta pani uważała się za swoisty pępek świata, w którym wszystko ma iśc po jej
        myśli a jej otoczenie powinno być podporządkowane jej, a przynajmniej nie
        powinno przeszkadzać.
        Jeśli twój pies był niewielki, niegroźny, w kagańcu, to nie zrobiłas nic złego.
        Choć nie wiem, czy nie ma przepisu, żeby pies chodził na smyczy w miejscach
        publicznych.
        • wrexham Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 17:50
          przyznaje, ze moj pies nie byl w kagancu i nie ma tu znaczenia, ze jest to
          sznucer miniaturowy - nie byl i to byc moze naruszylo przepisy; ale gdyby ona
          powiedziala na nasz widok, zebym zabrala psa jak jeszcze byl daleko - zrobilabym
          to z cala pewnoscia i natychmiast (dlatego wlasnie obserwowalam ja bacznie, zeby
          zareagowac na najmniejsza bodaj oznake niepokoju czy strachu); ale ona sie wcale
          psem nie przejela - naprawde go zlekcewazyla, nawet nie przyszlo jej do glowy
          zeby sie o dzieciaka przestraszyc i dopiero jak ich minelismy i dzieciak zaczal
          plakac ona zazadala przeprosin w sposob bardziej niz brutalny; ciezko mi to
          wytlumaczyc, ale mam wrazenie, ze ona sie poczula winna, ze zostawila to dziecko
          za soba i przekierowala te wine na mnie po prostu; ale to, ze potrafie
          racjonalnie to wytlumaczyc, nie zmienia faktu, ze tacy agresywni i prymitywni
          ludzie sa wsrod nas i jestesmy narazeni na ich zachowanie ze szkoda dla naszego
          zdrowia psychicznego prawie, bo mnie na przyklad takie sytuacje przesladuja
          potem dlugo;
        • raszynstraszyn Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 17:51
          a co to sa miejsca publiczne? proszę o precyzyjną definicję
          • ontarian Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 18:17
            zacznij sikac na ulicy to ci straz miejska
            wytlumaczy co to jest miejsce publiczne
    • agasik4 Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 20:08
      Najlepiej nieprzejmuj sie. CHodz wiem ze czasem slowa same sie cisna na usta.
      Masz pieknego psa i udowadnianie ludziom ze nie jest zjezony tylko taka jego
      urada na pewno nic nie da oprocz tego ze sam sie zdenerwujesz.
      Ja staram sie nie wchodzic ludziom w parade z moim psem ale sa miejsca ze mam to
      gdzies.
      Ostatnio w lesie uslyszlam od pani ktorej niepodobalo sie ze moj foksik biega i
      co jakis czas biegnie i skacze na mnie (tylko na mnie), ze on bedzie tak po
      wszystkich skakal. Powiedzialam ze nie bedzie i ze z tego co widze nie zwraca na
      pania zadnej uwagi. Pani powiedziala obrazonym wsieklym glosem ze "nalezy
      zapewnic komfort wszystkim spacerujacym". Jak jej powiedzialam ze wydaje mi sie
      ze moj pies czuje sie komfortowo aktualnie to zaczela na mnie krzyczec. Uciszyla
      sie jak zaczelam glosno sie smiac. Oczywiscie polecialy komentarze ze przez
      takich jak ja nie mozna zyc w spokoju. Polecilam Sahere jako odludnione miejsce
      bez psow.
      • raszynstraszyn Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 21:11
        ontarian-ale nigdzie nie jest napisane że NIE WOLNO przebywać z psem w miejscach publicznych(poza
        małymi wyjątkami) bo w Niemczech praktycznie wszędzie można wchodzić...tylko w Polsce każdy polak
        ma swoją interpretację miejsca publicznego oraz obowiązujących zakazów...
        • ontarian Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 21:16
          alez ja nie twierdze, ze taki zakaz istnieje
          napisalem ci tylko jak sie dowiedziec
          co to sa miejsca publiczne, jesli tego nie wiesz
    • blue.berry Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 05.01.07, 22:02
      poniewaz zazwyczaj sprzatam po moim psie, kiedy trezba jest na smyczy a kiedy
      trzeba na smyczy i w kagancu to sumienie mam czyste:) na tak okolicznosc
      jakiegolwiek uwagi olewam od gory do dolu. czasem mowie czago ja sobie dla
      odmiany nie zycze. czasem wzruszam ramionami i ide dalej. czasem (jak mam dobry
      humor lub wrecz przeciwnie:) wdam sie w rozmowe (a potrafie byc wyjatkowo
      nieprzyjemna). po prawiem 6 latach przyzwyczailam sie ze wiekszosc osob ktora
      ma jakies absurdalne uwagi to frustraci na ktorych szkoda czasu i energii.
      jedyne co mnie martwi to fakt w jaki rodzice przy dzieciach komentuja mojego
      psa (dog de bordeaux, spora waga, wielka glowa). zazwyczaj slysze "nie pochodz
      bo cie zje, odgryzie ci reke, glowe" itp. coraz rzadziej trafia sie na dzieci
      cieszace sie na widok psa i madrych rodzicow ktorzy ucza szacunku i pozytwnego
      podejscia do zwierzat. i to mnie martwi. bo cos mi mowi ze "pokolenie
      frustratow" dopiero przed nami.
      • raszynstraszyn Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 06.01.07, 09:38
        ostatnio dzieko mojej znajomej (6lat) rzuciło się na mojego psa , ktory wlaśnie robił kupkę-"bo to bardzo
        niegrzeczny pies że robi kupy na trawnik" ...zwrócilam jej uwagę że powinna wychowywać dzieci w
        szacunku do zwierząt a to że wlaściciele nie sprzątają to nie wina psa!!!no i mały ma szczęscie że trafił na
        mojego psa więc mu nie" odgryzł łapki".To co się stało bylo dla mnie jest kompletnym upustem frustracji i
        uprzedzeń...
        • fiji60 Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 06.01.07, 18:01
          Rasz..., nie denerwuj się. Już dawno , jeden poeta-Bodaj sam A.Mickiewicz to
          był,
          Piowiedział; "poznasz ludzi a pokochasz zwierzęta". Tak, to się ma do dzisiaj.
          Jak ludzie mogą kochać zwierzęta jeśli sych siebie nienawudzą.
          Jeśli, tak jak piszesz, wyrzucasz odchody po swoim pupilu nie musisz się tak
          bardzo przejmować. Sama miałam przez 18 lat suczkę.Była b.mądrym
          zwierzęciem.Kochała ludzi.Jako już głucha i stara(za młodu była ostra) była
          ulubienicą osiedla.Starsze panie przychodziły z prośbą czy mogą z nią wyjść.
          Jasne, że zawsze na smyczy.
          Moja sunia była dla mnia zawsze najwierniejszą z wiernych przyjaciół.
          SZkoda, że nie mieszkasz na moim osiedlu.Lubimy psy. Bezpańskich tu nie ma i co
          kilkanaście metrów są kosze "dla Kropki".
          Kochaj zawierzęta.One są tego warte.
          Tylko, jak każde uczucie ito powinno być mądre.
          Z Twojej wypowiedzi wynika, że jesteś mądrą właścicielką czworonoga.
    • 1_0_0_krotka Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 07.01.07, 13:58
      Ja na szczęście nie mam tego problemu, bo mieszkam na wsi :) chociaż dość często
      ludzie się na mnie dziwnie patrzą, jak idę z moim psiakiem na spacer... niestety
      dla nich pies jest od tego, żeby siezieć na łańcuchu, a nie chodzić na smyczy...

      A apropo którejś tam wypowiedzi o rodzicach, którzy straszą dzieci, że pies ich
      ugryzie itd. to trochę ich rozumiem ;) po prostu boją się, żeby jak się trafi
      jakiś groźny pies, to dziecko nie podbiegło go pogłaskać ;) tylko niestety tym
      samym zrażają dzieci też do miłych psów :(
      Moja siostra (5 lat) juak widzi psa, to z uśmiechem mi go pokazuje, ale nie
      podchodzi do niego, ani nie woła itd. (co się czasami zdarza innym maluchom) a
      kiedy pies przechodzi kołoi niej to go ignoruje (tylko czasami się boi jak
      szczeka albo biegnie w jej kierunku i jest już blisko, bo kiedyś sporej
      wielkości szczeniak znajomych chciał się z nią przywitać i na nią skoczył
      szczekając...
    • edithea Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 07.01.07, 15:43
      Rozumiem cie doskonale bo chyba każdy włąściciel psa wiekszego niż pekińczyk ma
      ten problem. Ludzie, nie posiadający psów i tez nie lubiacy zwierzat to w dużej
      mierze agresywne towarzystwo, bardzo nietolerancyjne. Miarą człowieczeństwa jest
      stosunek ludzi do zwierzat, dziwne że rozumie sie wrzeszczące dzieciaki,
      sikające dzieciaki i dzieciaki które kopną psa - no bo dziecko to mu wolno - a
      nie rozumie się zachowań psa, którym kieruje tylko natura i których zachowanie
      jest łatwo przewidzieć i zrozumieć.
      Proponuję olewać. Jeśli mi ktos zwraca nieuzasadnioną uwagę po prostu ignoruję,
      to najlepsze co mozna zrobić. Zreszta zwracanie uwagi jest w ogóle chamskie,
      można kogoś poprosić, grzecznie i z usmiechem, zwracać uwage to sobie niech
      zwracają swoim dzieciom włąśnie.
      Nie zwracaj uwagi na zaczepki i rób swoje :) Powietrze. Wiem że trudno ale
      oszczędza nerwów.
    • suche Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 07.01.07, 17:24
      Mi natomiast zdarzyła się wielka nieprzyjemność od innej właścicielki psa.
      Szłam sobie ze swoim psem po parku i bawiłam się z nim patykiem, pies był
      spuszczony. W oddali zobaczyłam jakąś kobiete z pudlem miniaturowym, ale
      ponieważ jej pies był spuszczony ze smyczy to i ja swojego nie złapałam.
      Jak łatwo sie domyślić wkrótce mój pies podbiegł do tamtego i zaczeły się witać.
      Wtedy zaczeła się kaskada wyzwisk pod adresem mnie i mojego psa!! Kobieta
      krzyczała zebym zabrała tego wstrętnego zapchlonego psa, ze kundle (mój piesek
      to oczwysicie sredniej wielkosci kundelek) to się powinno zabijać, ze ona
      chciała mnie ominąć tak jak omija wszystkich kundlarzy(!!!) bo jej pies nie
      bedzie się ze śmierdzielami zadawał. Dodam że psy natychmiast się porozumiały i
      miały ochote się bawiac.
      Byłam w szoku, zupełnie mnie to zaskoczyło, zabrałam swojego psa i poszłam.
      Potem widziałam ją pare razy jeszcze w tym parku. To był naszczęście jednorazowy
      wybryk, ale jednak bardzo nieprzyjemny zwłaszcza ze byłam świeżo upieczona
      właścicielką psa i nie spodziewałam sie takich zachowań.
      Później zdarzały się jeszcze i nadal sie zdarzają oznaki pogardy dla mojego psa
      że jest kundelkiem, głownie od starszych pań.

      Dosć regularnie (choć rzadko) spotykam sie natomist z agresja dzieci wobec
      mojego psa, mimo ze on je ignoruje .
      Raz chłopczyk rzucił w niego kamieniem bez powodu, naszczęście nie trafił bo
      maly był i jakoś nieporadnie to zrobił, rodzice nie zareagowali. Innym razem
      dziecko chciało go odgonić bo obwąchiwał się z suczką jego babci. Babcia tez nie
      zareagowała.


      Pozdrawiam wszystkich uciskanych właścicieli czworonogów :)
      • bullowy Re: Pytanie do psiarzy i nie tylko 08.01.07, 12:21
        Niezyczliwość ludzi piszecie...,posiadanie bulteriara to jest dopiero jazda.O
        ludziach to się dopiero dowiedziałem jak stałem sie posiadaczem mojej
        bulterierki.Ludzi tymi z psami i tymi bez psów łączy jedno(generalizując
        oczywiście),nienawiść do bullowatych.Ja już dawno stałem się
        dresiarzem,idiotą,nieodpowiedzialnym,bez gustu!itd itp.Moje czworonożne
        szczęścia zostały nazwane mordercami,świniami,obrzydliwościami itd.Nic to,że są
        okazami tak totalnie wychowanymi w miłości do otaczającego świata.Nic,że już
        przez tyle lat potwierdziły wielokrotnie,poziom opanowania rzadko spotykany w
        naszym świecie.Nie !,cały czas trzeba nas atakować,oskarżać,pomawiać i
        obrażać.Dlatego w któryms momencie,granica mojej przyzwoitości prysła.
        przestałem unikać ludzi,schodzić im z drogi.Zaczołem mieć w dupie kompletnie,że
        się boją czy nie lubią moich psów.Boją się to niech spie..ją.ja mam prawo
        być i żyć.miasto jest dla każdego.ja pochodze z miasta i jestem wychowany na
        tym ,że miasto jest dla każdego,jest różnorodne.paranoicy niech się
        leczą.przestalem się przejmować.przestalem przepraszac ,że żyje.koniec

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka