Dodaj do ulubionych

chory miot i kotka, pomożcie nie wiem co robić

25.06.07, 08:51
To jest ciąg dalszy mojego poprzedniego wątku:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=128&w=64453336
Ręce mi opadają... Kilka dni temu następne odkrycie - są dwa małe kotki.
Wczoraj zaglądam... są w strasznym stanie. Mają zaklejone, zaropiałe oczka,
każdy z nich ma jedną gałkę wysadzona, przy tym mają jakaś chorobę wrzodową
tak jak ich matka. Ostatnio miała na szczęce bardzo dużego guza, ale widze,
że musiał pęknąc bo miała ślady krwi. Wyglądają tak, że nadają się tylko do
uśpienia. Boje się, ze tan nasz mały też jest czymś zarażony. Boje się ich
dotykać, że zaraże siebie i swoje zwierzaki. Chciałam dobrze, zrobiłam budke,
przygarnełam tego pierwszego a teraz ręce opadają mi z bezsilności i serce
boli. Wczoraj nie mogłam nic zrobić, dziś skoro świt musiałam gnać do pracy.
Będę w domu dopiero o 17. Co mogę zrobić a czego nie powinnam? Pomożcie, sama
nie wiem co mam robić. Ten przygarnięty przeze mnie chowa się dobrze
(odpukać) ale bradzo sie boje, że też jest czymś zarażony. Czekam na
odpowiedzi. Podaje też moj numer GG 5988077
Obserwuj wątek
    • default Re: chory miot i kotka, pomożcie nie wiem co robi 25.06.07, 09:16
      Ja bym uśpiła. No chyba że bym nie pracowała i miała mnóstwo czasu i pieniędzy.
      Miałam podobną sytuację zimą - mąż przygarnął takiego zdewastowanego kota,
      walczyliśmy ok. 2 tygodni, ale w końcu musieliśmy się poddać i zakończyć te
      kocie cierpienia :(
      • salimis Re: chory miot i kotka, pomożcie nie wiem co robi 25.06.07, 13:19
        Przecież odpowiedż jest oczywista: konieczna wizyta u weterynarza.Są całodobowe
        kliniki a więc po pracy jazda z całą gromadką.Może jeszcze da się coś zrobić.Kto
        jak kto ale to lekarz prawidłowo oceni czy nadają się do leczenia czy trzeba je
        będzie uśpić
        default napisała:

        > Ja bym uśpiła. No chyba że bym nie pracowała i miała mnóstwo czasu i pieniędzy.

        To akurat jest najłatwiejsza droga na pozbycie się problemu,ja tak szybko bym
        się nie poddawała.Jeśliby nic z tego nie wyszło miałabym świadomość ze zrobiłam
        wszystko co w mojej mocy a tak pozostaną wyrzuty sumienia.Ja nie mam aż tak
        wiele pieniędzy ale zdaję sobie sprawę że skoro zdecydowałam się na zwierzaki w
        domu to na dobre i na złe, a jeśli kogoś nie stać na utrzymanie zwierząt to
        niech się poprostu za to nie zabiera.

        • default Re: chory miot i kotka, pomożcie nie wiem co robi 25.06.07, 13:50
          Odpowiadając na post zakładałam, że weterynarz już leczy te kociny, a pytanie
          autorki dotyczy tego, czy warto to leczenie kontynuować. Wielu weterynarzy nie
          chce usypiać zwierząt - częściowo z powodów etycznych, a częściowo -
          nieetycznych, czyli wyciągania kasy do spodu. Nie wiem czy jest sens
          przedłużania życia ciężko chorym, cierpiącym i niczyim kotom, skoro tyle
          zdrowych czeka na nowe domy.
          • misia007 Re: chory miot i kotka, pomożcie nie wiem co robi 25.06.07, 14:14
            Cytrynko zostaw decyzje wetowi i jak najszybciej je tam pokaz .Cala moja trójka
            to były takie zdychajace maluchy a zobacz je teraz.Naprawde nieraz niewiele
            trzeba zeby pomoc.
          • g.i.jane Re: chory miot i kotka, pomożcie nie wiem co robi 25.06.07, 14:18
            Z objawów to ewidentnie koci katar. Jeśli chcesz je uratować, bez pomocy weta
            się nie obejdzie a i tak rokowania w tym stadium są kiepskie. W najlepszym
            razie kociaki będą ślepe lub półślepe. Poczytaj tutaj

            www.vetserwis.pl/katar.html
            Co do kociaka, który przygarnęła Twoja suczka, jeśli nie ma objawów, mógł
            jeszcze kociego kataru nie złapać, więc nie martw się na zapas. To się leczy
            ale im wcześniejsze stadium tym rokowania są lepsze. Mam obecnie 8 letniego
            kota, który na to chorował w dzieciństwie.
            • cytryna_ax jak wracam z pracy zaraz z nimi jade do weta 25.06.07, 14:32
              tylko pomocy znikąd, nie wiem jak uda mi sie je przetransportować. Nie wiem czy
              jeszcze żyją. I z pieniążkami krucho będzie. Leczenie kotki (ewentualnie całej
              trójki), sterylizacja. Przecież nikt mi tego nie zasponsoruje, będę musiała
              wyłożyć ze swoich. Mój kociaczek (ten przygarnięty przez Sunię) nie wykazuje
              objawów choroby. Jedynie te oczko na poczatku, ktore bylo sklejone i zaropiale -
              teraz juz jest zdrowe. Dostawal kropelki, przemywalalm takze rumiankiem. Dam
              jutro znać co i jak.
              • rezurekcja przemywanie oczu 25.06.07, 14:56
                cytryna_ax napisała:

                > Dostawal kropelki, przemywalalm takze rumiankiem.

                do przemywania oczu lepszy jest swietlik lekarski lub herbata albo sol
                fizjologiczna.
                Rumianek wysusza.
                • mist3 Re: przemywanie oczu 25.06.07, 20:34
                  jakby trzeba było - daj znać na kocim forum albo choćby tutaj - na pewno ktoś
                  (choćby ja) ci pomoże. Kasy może nie mam za dużo, ale jak mam wydać na ciuch czy
                  kota to wolę na kota :) Jeśli kotki są bardzo chore to (może to brutalne), ale
                  też uważam,że zamiast wydawać kupę kasy na leczenie, którego rokowania są
                  niepewne - lepiej kotki uśpić, a za zaoszczędzone pieniądze lepiej zasponsorować
                  jakiegoś kotka w schronisku czy nawet takowego przygarnąć.
                  • cytryna_ax o miocie, sterylce i nie tylko 26.06.07, 08:43
                    chyba obędzie się bez pomocy finansowej :) Wczoraj najpierw ogadałam sprawę z
                    wetem - 120 zl sterylizacja + śpioszki (niestety nie będzie mogła zostać tam po
                    leczeniu, a w śpioszkach przecież nie wypuszcze jej na dwór, zaraz by dzieciaki
                    latały za nią - to półdziki kot). Ale... tego samego dnia znajoma załatwiła mi
                    sterylizację poprzez schronisko :) Darmowa. Bo mają tam jakąś pulę na sterylki
                    schroniskowe. Muszę tylko tam jechać i ogadać sprawę kiedy to zrobić i czy
                    zatrzymali by ją tam do momentu zagojenia. Do domu jej nie wezmę, nie mam
                    warunków i jeszcze Sunia mogłaby ją w najlepszym wypadku ostro poturbować. To
                    taka kochana kotka... A z jej małymi następująca sprawa... wczoraj zastałam
                    pustą skrzynkę bez małych. Pomyślałam, że może już nie żyją i wyniosła je
                    gdzieś. Ale późnym wieczorem coś mnie pokusiło sprawdzić jeszcze raz - jest ale
                    jeden! Więc dzisiaj będzie ciąg dalszy... :( Może schronisko przyjełoby matkę z
                    dzieckiem (jeżeli coś z niego będzie jeszcze). No i... będę szukać domu dla ich
                    matki. Może jest ktoś chętny na roczną pręgowaną kotkę? Jest bardzo kochana
                    tylko zabiedzona, pewnie bardzo zarobaczona i zapchlona. Potrzebny jest jej
                    ktoś o bardzo dobrym sercu, czuły i opiekuńczy - to bardzo delikatna kotka. Na
                    sąsiadów nie mogę liczyć, część z nich zła, że dokarmiamy koty, inna obojętna,
                    inna też tylko z uśmiechem patrzy jak się bawią, ale jak chorują to omija
                    szerokim łukiem. Sprawę będę jeszcze nagłaśniać na forum. Mój kociaczek wczoraj
                    też był u weta. Dostał pastę na odrobaczanie (niestety cały wieczór wymiotował
                    po niej) ale już dziś o 5.30 obudził się baaaaardzo głodny. Dziś kupie mu
                    kaszke i powoli zaczne ją podawać
                    • kromisia Re: o miocie, sterylce i nie tylko 26.06.07, 12:12
                      Cytryna jestes kochana!!!!!!
                    • epti1 Re: o miocie, sterylce i nie tylko 27.06.07, 00:01
                      forum.miau.pl
                      koniecznie tam zajzyj
                      • mama007 cytryno 27.06.07, 05:22
                        malemu kup miesnego gerberka najlepiej, np sam kurczak, takie sloiczki dla
                        niemowlat :)
                        a wyleczenie kociakow z KK to naprawde nie jest takie straszne jak sie wydaje.
                        wiem jak wygladaja takie kociaki, katar powoduje zmiany na oczach, dlatego
                        kociaki wygladaly tak strasznie - te zaklejone oczy. jesli nie ma stalych zmian
                        na oku to i oczy da sie uratowac. w najgorszym wypadku beda niewidome lub
                        czesciowo niewidome - jesli to tylko katar i nie doszlo do tego jakies zapalenie
                        pluc czy oskrzeli....
                        nie wiem gdzie mieszkasz, ale taki kociak w schronisku nie ma szans... jesli go
                        oddasz tam, to bedzie po kocie, bo sobie nie poradzi :( nie moglabys byc dla
                        niego domem tymczasowym i potem oddac w dobre rece? moze schroniskowy weterynarz
                        moglby go tylko leczyc traktujac jak kota bezdomnego (finansowo)...
                        trzymaj sie :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka