berenika80
28.08.07, 20:03
WItam serdecznie,
wątek mojego kota był już poruszany
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=46670968&a=46670968)
jest to bardzo agresywne zwierzę i nic się od roku nie zmieniło. Weterynarz
stwierdził tzw: "chorobę falującej skóry", bo ma ataki szału, kiedy to gania
po domu, widzi (jak mi się wydaje) niewidzialne zagrożenia, chce uciec, no a
potem atakuje człowieka w sposób nie do powstrzymania. Dostał dużą dawkę
sterydów, i rzeczywiście, ataki są rzadsze i krótsze, natomiast agresja jak
była tak jest.
Słyszałam, że jedynym wyjściem dla tak agresywnego zwierzaka jest wzięcie
drugiego kota, co niestety ze względów mieszkaniowych nie jest to możliwe.
Jestem już bardzo zmęczona sytuacją, ale nadal perspektywa uśpienia kota mnie
przeraża. Nawet jak siedzę z okładami na spuchniętej nodze nie mogę sobie tego
wyobrazić, a raczej chciałabym tego uniknąć.
Czy jednak mam prawo szukać mu nowego domu, pełnego kotów, gdzie chora
osobowość kota się przytłumi?
Poradźcie, proszę.