Dodaj do ulubionych

oodać czy uśpić

28.08.07, 20:03
WItam serdecznie,
wątek mojego kota był już poruszany
(forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=46670968&a=46670968)
jest to bardzo agresywne zwierzę i nic się od roku nie zmieniło. Weterynarz
stwierdził tzw: "chorobę falującej skóry", bo ma ataki szału, kiedy to gania
po domu, widzi (jak mi się wydaje) niewidzialne zagrożenia, chce uciec, no a
potem atakuje człowieka w sposób nie do powstrzymania. Dostał dużą dawkę
sterydów, i rzeczywiście, ataki są rzadsze i krótsze, natomiast agresja jak
była tak jest.
Słyszałam, że jedynym wyjściem dla tak agresywnego zwierzaka jest wzięcie
drugiego kota, co niestety ze względów mieszkaniowych nie jest to możliwe.
Jestem już bardzo zmęczona sytuacją, ale nadal perspektywa uśpienia kota mnie
przeraża. Nawet jak siedzę z okładami na spuchniętej nodze nie mogę sobie tego
wyobrazić, a raczej chciałabym tego uniknąć.
Czy jednak mam prawo szukać mu nowego domu, pełnego kotów, gdzie chora
osobowość kota się przytłumi?
Poradźcie, proszę.
Obserwuj wątek
    • uli Re: oodać czy uśpić 28.08.07, 22:16
      ja bym chyba oddała, szkoda usypiać zwierzaka :(
      a może warto spróbować z tym drugim kotem?? gdyby koty naprawdę zajęły się sobą,
      to różnica w opiece nie jest aż tak duża, nawet w niewielkim mieszkaniu...
      • monikawet Re: oodać czy uśpić 28.08.07, 22:36
        Niestety wzięcie drugiego kota nie zawsze załatwia sprawę agresji..Czasem jest
        jeszcze gorzej..Atakuje drugie zwierzę..Pozostają 2 wyjścia:1)oddać do domu z
        możliwością wychodzenia.Wtedy kot będzie mógł "zająć się czymś innym"
        2)uśpić,jeśli nie ma możliwości 1...
        Sama przeszłam przez ataki agresji swojego kota.Kosztowało mnie to dużo zdrowia
        i nerwów,zanim trochę go utemperowałam.O podrapanych rękach i nogach,a niekiedy
        twarzy nie wspomnę.Ale jeśli stanowiłby poważne zagrożenie dla mojego zdrowia i
        życia...niestety z bólem serca,ale bym się go pozbyła
    • rezurekcja poradzic sie behawiorysty 28.08.07, 22:39
      Behawiorysta z Warszawy Joanna Iracka. Telefon 0 501 140 649
      telefon z Internetu, nie wiem, czy aktualny. W razie, gdyby nie,
      zadzwon do redakcji miesiecznika "Moj Pies", oni sie kiedys z nia
      kontaktowali,moze beda wiedziec
      www.psy.pl/archiwum/?O=3381
      tu kilka watkow o dr Irackiej z jakimis namairami, nie otwieralam,
      wycielam z kociego forum
      forum.dogs.pl/viewthread.php?fid=38&tid=1823
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=11302457&a=11326602
      forum.miau.pl/viewtopic.php?t=7530&highlight=iracka
      mozesz tez sprobowac poradzic sie dr Doroty Suminskiej
      aadres z Internetu
      Sumińska Dorota, Ul. Klaudyny 32 01 – 684 Warszawa, 22 425 21 93

      ona wystepuje w programie I Polskiego RAdia, w niedziele o 10, ale
      jesli niczego nie pomylilam, teraz ma byc przeniesiona ta audycja na
      sobote o 10. Zwierzenia na 4 lapy.
      tu mozna napisac majla
      czterylapy@polskieradio.pl

      Choroba falujacej skory
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=19833169&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=21528676&v=2&s=0
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=525&w=25473488&v=2&s=0
      czy to na pewno wystepuje u Twojego kota?
      • berenika80 Re: poradzic sie behawiorysty 28.08.07, 23:21
        behawiorysta nie pomoże na agresję wywołaną zmianami w mózgu, tak jak twierdzą
        weterynarze.
        Co do oddania kota, to ja się bardzo boję, bo już mój znajomy, który opiekował
        się kotem, leżał przez kochanego sierściucha 2 tygodnie w szpitalu, gdyż w
        bardzo silne ugryzienie wdała się infekcja, a mojemu tacie prawie amputowano nogę.
        Nie wiem, moze zalozylam ten wątek, zeby pozbyć się wyrzutów sumienia, ale jak
        kot przychodzi się poprzytulać, to mi się serce kraje. To uczucie niestety mija,
        bo po minucie pieszczot wbija mi zęby w ramię tak, że cała jestem pocięta. ehhh.
        • rezurekcja Re: poradzic sie behawiorysty 28.08.07, 23:40
          berenika80 napisała:

          > behawiorysta nie pomoże na agresję wywołaną zmianami w mózgu, tak
          jak twierdzą
          > weterynarze.

          1. Skad wiadomo, ze to zmiany w mozgu. Jakie zmiany, co kotu jest.
          2. Fakt, jesli agresja jest wynikiem choroby ciala, behawiorysta nie
          pomoze.
          3. Chcesz kota ze zmianami w mozgu (brzmi groznie ) oddac komus
          innemu?

          > kot przychodzi się poprzytulać, to mi się serce kraje. To uczucie
          niestety mija,
          > bo po minucie pieszczot wbija mi zęby w ramię tak, że cała jestem
          pocięta. ehhh
          > .

          Spytaj jeszcze na forum prywatnym Koci zakatek. Moe tam cos wymysla.
        • beali Re: poradzic sie behawiorysty 29.08.07, 07:05
          Jesli agresja jest spowodowana zmianami w mózgu,to szansa na to,że kot w większym kocim gronie uspokoi się jest praktycznie zerowa;-/
          Do tej pory atakował ludzi,których miał pod ręką, więc jesli zajdzie się wsród kotów, to istnieje mozliwośc,ze albo obróci się ona przeciw zwierzakom/i będzie to straszne dla kotów/,albo podzieli tę agresję pomiędzy ludzi i koty.
          Opieram się na doświadczeniu psa, którego agresja była spowodowana najprawdopodobniej zmianami w mózgu, który był agesywny zarówno w stosunku do ludzi, jak i zwierząt.
          Bardzo współczuję, bo sytuacja jest trudna;-/
    • pierozek_monika Re: oodać czy uśpić 29.08.07, 08:01
      wzięcie kotu towarzysza oznacza, że będzie dręczył drugiego kota, czyli ten
      drugi kot będzie nieszczęśliwy.
      powiem szczerze jakie są moje poglądy - jeśli agresja potwierdzona badaniami
      klinicznymi bierze się ze zmian chorobowych, to kotka bym uśpiła :(
    • avasawaszkiewicz Re: oodać czy uśpić 29.08.07, 10:49
      Po pierwsze dobrze by było owe zmiany w mózgu potwierdzić. Nie wiem skąd jesteś
      ale w Warszawie jest możliwość wykonania tomografii komputerowej (która co
      prawda nie da 100% pewności no chyba, że wykryją guza czy on tam na pewno jest
      ale będzie jakimś potwierdzeniem)- niestety to drogi zabieg.
      Jeśli jednak pomimo leków charakter kota nie poprawia się i wciąż jest agresywny
      niestety z przykrością muszę powiedzieć, że jest to kot, który jest
      niebezpieczny dla otoczenia i powinno się go uśpić. Ważne jest również to aby
      kot przed uśpieniem na około 2 tygodnie nikogo nie ugryzł ani nie podrapał -
      kwestie prawne (chodzi o podejrzenie na wściekliznę). Dodatkowe koty, zmiana
      miejsca w przypadku zmian w mózgu nic nie pomogą jednie pogorszą sprawę - życie
      okolicznych zwierząt i ludzi. No chyba, że chcecie poczekać aż rzeczywiście
      stanie się jakaś tragedia o której wolałabym nawet nie myśleć.
      Wydaje mi sie,że eutanazja w tym przypadku jest uzasadniona.
      Pozdrawiam - Ava
      • kocia3 Re: oodać czy uśpić 29.08.07, 11:37
        Eutanazja nie jest zaleceniem ktore mozna wydac przez internet ;/ Przykro mi
        Bereniko ze z takimi problemami sie borykasz, mam wrazenie i ufam, ze kochasz
        swojego kota i jestes gotowa wiele dla niego zrobic.
        Po pierwsze diagnostyka- badania krwi, z dokladnym uwzglednieniem watroby, nerek
        i elektrolitow, przyczyny metaboliczne moga dawac takie objawy, ktore wygladaja
        na neurologiczne. Zespol falujacej skory jest zespolem behawioralnym i poddaje
        sie leczeniu, niekiedy wspieranym farmakologia. Mozna stosowac leki
        p/depresyjne, tez takie o wlasciwosciach wyciszajacych np. amitryptyline. W
        dalszej kolejnosci mozna wykonac RTG, CT albo rezonans glowy z pobraniem plynu
        mozgowo-rdzeniowego, to pozwoliloby wykluczyc przyczyny wirusowe i
        nowotworowe.Rowniez te przyczyny daja sie czesto leczyc objawowo.
        Pewna opcja jest tez, po wyczerpaniu innych mozliwosci, operacja usuniecia zebow
        i pazurow. Wowczas kot nie bedzie niebezpieczny, przy odpowiednim wsparciu
        farmakologicznym i behawioralnym koty tak funkcjonuja i wydaja sie szczesliwsze.
        Osobiscie znalam taka kotke, po udarze mozgu.
        • blue.berry Re: oodać czy uśpić 29.08.07, 17:50
          kocia3 napisała:
          > Pewna opcja jest tez, po wyczerpaniu innych mozliwosci, operacja
          usuniecia zebow i pazurow. Wowczas kot nie bedzie niebezpieczny,
          przy odpowiednim wsparciu farmakologicznym i behawioralnym koty tak
          funkcjonuja i wydaja sie szczesliwsze

          pytanie jednak - jaki jest sens zycia kota ktory nie ma zebow, nie
          ma pazurow i jest caly czas na lekach? czy zawsze trzeba utrzymac
          zwierze przy zyciu za wszelka cene?
      • berenika80 Re: oodać czy uśpić 29.08.07, 12:26
        Bardzo dziękuję za odpowiedz. Owszem, jestem z Warszawy, lecz lekarz powiedział,
        że tomografia nie ma sensu, bo objawy są oczywiste.
        Co do tego niegryzienia na 2 tygodnie przed uśpieniem, to sobie tego trochę nie
        wyobrażam, bo ja mojego kota nie umiem powstrzymac przez gryzieniem mnie, skoro
        mi skacze do szyji jak śpię...Jak to zrobić?
        • uli Re: oodać czy uśpić 29.08.07, 13:07
          moja znajoma ma kota, który jest bardzo agresywny, nie toleruje wogóle żadnej
          bliskości, żadnych pieszczot (ewentualnie raz na miesiąc), ale też nie rzuca jej
          się do gardła, tzn atakuje ludzi, ale Kasi nie...on akurat bardzo się zmienił,
          kiedy znalazł się w domu, w którym był mały kociak, opiekował się nim i nigdy
          nic mu nie zrobił. Ale faktycznie, ciężko zaryzykować takim eksperymentem, skoro
          Twój kot może być agresywny bez rozróżnienia na gatunek.
          Ten pomysł z wychodzeniem jest chyba najlepszy...
          Współczuję...
        • seniorita_24 Re: oodać czy uśpić 29.08.07, 14:43
          Nie wiem co to za weterynarz, który potrafi bez specjalistycznych badań,
          wyłącznie na podstawie objawów w 100% stwierdzić zmiany w mózgu. Może nie ma
          tomografu w swoim gabinecie i nie chce odsyłać cię gdzie indziej.
          Radze zabrać kota na Białobrzeską i tam poddać go badaniom.
          Zapytam czy to twój pierwszy kot? Czy umiesz rozpoznać, że "ataki agresji" nie
          sa po prostu gwałtownymi, ale normalnymi kocimi zabawami?
          • berenika80 Re: oodać czy uśpić 29.08.07, 15:01
            nie jest to mój pierwszy kot, miałam 16 lat kotkę. Obecny drapieżca gryzie tak,
            że zawsze po pierwsze wdaje się infekcja, robią sie ropnie, po drugie zostaje
            blizna. W pracy pytają się, czy się tnę specjalnie. To żebyście zrozumieli
            powagę problemu.
            Boje się z nim spać, bo potrafi skoczyć do szyi. chyba nikt nie uzna tego za
            kocią zabawę, prawda?
            Jestem nim zmęczona, nie lubię go, mam go dosyć, ale z drugiej strony momentami
            (zaledwie momentami) jest to miłe, kochane, przytulaste kocię. No i mam go 8 lat.
            Niestety, zupełnie nie mogę sobie pozwolić na tomografie, posiewy i inne takie
            badania. BYłam u 6 lekarzy, kot brał środki uspokajające, sterydy, nic nie pomogło.
            Chcialabym go wyslac gdzieś daleko czasem:(((
            Zaznaczę jeszcze, że od kilku lat sytuacja sie pogarsza, ataki są coraz dłuższe,
            agresja coraz większa.
            • avasawaszkiewicz Re: oodać czy uśpić 30.08.07, 11:46
              Jest jednak prawdą, że można by jeszcze pozbawić kota zarówno zębów jak i
              pazurów. Tylko nie wiem które wyjście jest wówczas bardziej humanitarne. (ból
              związany z usunięciem zębów WSZYSTKICH nie tych chorych, który i tak pozostawia
              za sobą sporo cierpienia!!!)bo pazury są jakoś do przejścia choć pisze to z
              bólem w klatce i tylko ze względu na ową sytuację. Rozważcie jednak i taką
              możliwość. Wówczas będziecie mogli spróbować w drugim kotem i może jakoś się
              wszystko ułoży. Ale będziecie mieli pewność, że agresywny kot nikomu a również
              nowemu domownikowi (kociakowi) nic nie zrobi. Co do tego wychodzenia to owszem
              to też jest myśl ale gdzie trzeba by mu było znaleźć dom aby w pobliżu nikt nie
              mieszkał. Pomyślcie, że kot nagle zauważy jakiego obcego człowieka i rzuci się
              na na niego? Ja nie chciała bym być na jego miejscu. Pomyślcie ile konsekwencji
              taka sytuacja by za sobą niosła. (podejrzenia o wściekliznę badania takiego
              człowieka - nadająca się do prokuratury).
              Ciężki orzech do zgryzienia - gorąco współczuję.
              Pozdrawiam - Ava
              • angieblue26 Do pani Avy 30.08.07, 14:32
                Pani Doktor, a czy w Pani praktyce miala Pani do czynienia z takimi
                agresywnymi kotami ? Poza choroba, w normalnych warunkach, nie
                potrafie sobie tego absolutnie wyobrazic. Chociaz cale zycie mialam
                koty.
                Przyznam, ze z pewna rezerwa podchodze do calej sytuacji.
                Autorke watku pozdrawiam i mam nadzieje, ze uda sie znalezc jakies
                rozwiazanie.
                • angieblue26 Bereniko 30.08.07, 14:42
                  A czy kot jest wykastrowany ?
                • pixie65 Ciekawe... 30.08.07, 14:42
                  "Weterynarz
                  stwierdził tzw: "chorobę falującej skóry", bo ma ataki szału, kiedy
                  to gania
                  po domu, widzi (jak mi się wydaje) niewidzialne zagrożenia, chce
                  uciec, no a
                  potem atakuje człowieka w sposób nie do powstrzymania. Dostał dużą
                  dawkę
                  sterydów, i rzeczywiście, ataki są rzadsze i krótsze, natomiast
                  agresja jak
                  była tak jest."
                  Czy ja coś źle zrozumiałam? Czy zespół falującej skóry wet wskazał
                  jako PRZYCZYNĘ agresji ???
                  Dziwię się, że nie skorzystałaś przez ten rok z rady doktora Gagika
                  i nie konsultowałaś kota z behawiorystą. Doktor Gagik sugerował, że
                  te zachowania niekoniecznie mają podłoże neurologiczne, chociaż "dla
                  świętego spokoju" zamiast wizyt u 6 wetów zrobiłabym 1 tomografię
                  (która w poprzednim wątku z nieznanych mi powodów wydała ci sie
                  szaleństwem...)
                  NIGDY jeszcze nie spotkałam się z nieuzasadnioną agresją u kota...
                  • berenika80 Re: Ciekawe... 30.08.07, 16:06
                    oczywiście, że jest wykastrowany.
                    agresja zaczęła się nagle, pierwszym objawem jej było ugryzienie mojego taty, w
                    wyniku czego wdała się bardzo silna infekcja, lekarze walczyli o nogę kilka
                    tygodni. jednoznacznie nakazano wtedy uśpić kota, zarówno zrobili to
                    weterynarze, jak i lekarze w szpitalu zakaźnym. Tata zmarł 2 lata po tym
                    wydarzeniu na sepsę i niektórzy lekarze podejrzewają znaczny wpływ kocich
                    bakterii na osłabienie układu odpornościowego.
                    Przemyślę tę tomografię, na razie jednak żal do kota nie pozwala mi szczerze
                    mówiąc na podjęcie takiego kroku.
                    Co do usunięcia pazurów i zębów: nie jestem aż tak okrutna, może humanitaryzm to
                    tutaj określenie nieco na wyrost, ale czy naprawdę osoby, które to proponują,
                    umieją sobie wyobrazić egzystencję kota po takim okaleczeniu? Jestem
                    przyrodnikiem z wykształcenia i nie uznaję ludzkiego prawa do takiej ingerencji.
                    Aczkolwiek faktem jest, że kot mi zagraża. To ja muszę wyjść z tego cało, nie on.
                    Głupio obrażać się na własne zwierze, ale jak patrzę na blizny, to mi mniej głupio.
                    • panix2 Re: Ciekawe... 30.08.07, 16:22
                      Nie jestem żadnym fachowcem, ale czy nic się nie wydarzyło w domu w
                      tym czasie. Może kotek cos przezył, lub żle odebrał i stąd powstała
                      agresja u niego.
                      Ja oddała bym kotka na obserwację do lecznicy, tam są fachowcy i
                      stwierdzili by obserwując jego, dlaczego kotek tak się zachowuje.
                      Może lekarze weterynarze inaczej to ocenią.
                      Ja także mam maleńkiego chorego pieska i obawiam się jego zachowań
                      obecnie, ale nie mogę tego sama ocenić, ponieważ mogę inaczej to
                      widzieć niż lekarz. U mnie działają emocje i uczucia, a u lekarza
                      zdrowy rozsądek i wiedza.
                      Może twój kotek się czegoś boi, może ktoś z domownikow nie chcąco
                      wyrządził mu wielką krzywde, i stąd atakuje czlowieka bojąc się
                      jego. Nie wiem, ale dla mnie lecznica i obserwacja to było by
                      najlepsze miejsce dla niego.
                      Może lekarze znajdą sposob.

                  • rezurekcja Re: Ciekawe... 30.08.07, 19:28
                    pixie65 napisała:

                    > "Weterynarz
                    > stwierdził tzw: "chorobę falującej skóry", bo ma ataki szału,
                    kiedy > to gania
                    > po domu, widzi (jak mi się wydaje) niewidzialne zagrożenia, chce
                    > uciec, no a
                    > potem atakuje człowieka w sposób nie do powstrzymania. Dostał dużą
                    > dawkę
                    > sterydów, i rzeczywiście, ataki są rzadsze i krótsze, natomiast
                    > agresja jak była tak jest."
                    > Czy ja coś źle zrozumiałam? Czy zespół falującej skóry wet wskazał
                    > jako PRZYCZYNĘ agresji ???

                    Zeby Berenika nie musiala otwierac watkow, wkleje to, co o zespole
                    falujacej skory pisal jul-kot:
                    Zespołem falującej skóry lekarze nazywają zwiększoną wrażliwość
                    skóry na dotyk i inne bodźce, objawiajacą się drganiem i falowaniem
                    skóry po dotknięciu, zwykle na grzbiecie. Jako przyczynę podają
                    zwykle stres lub inne powody związane z układem nerwowym.
                    Przyczyny takiej reakcji mogą jednak bardziej prozaiczne, np.
                    choroby skóry, które najpierw trzeba wykluczyć, a jeśli są to
                    leczyć. Częstą przyczyną tego jest np. uczulenie na pchły, a
                    właściwie na ich ukąszenia, nawet jeśli samych pcheł nie można
                    zauważyć. Wtedy po prostu pomaga odpchlenie, a uczulenie i w/w
                    reakcja powoli zanika. Tak miał jeden z moich kotów, diagnozy były
                    różne, dostawał sterydy przeciwuczuleniowo, było podejrzenie tego
                    zespołu, również na tym forum, a on biedny miał pewnie jedną pchłę,
                    którą przyniosłem z piwnicy na ubraniu. Odpchlenie pomogło.
                    Pozdrawiam, Juliusz.

                    > Dziwię się, że nie skorzystałaś przez ten rok z rady doktora
                    Gagika
                    > i nie konsultowałaś kota z behawiorystą. Doktor Gagik sugerował,
                    że
                    > te zachowania niekoniecznie mają podłoże neurologiczne,
                    chociaż "dla
                    > świętego spokoju" zamiast wizyt u 6 wetów zrobiłabym 1 tomografię
                    > (która w poprzednim wątku z nieznanych mi powodów wydała ci sie
                    > szaleństwem...)

                    moze kasy nie mieli. Tomografia kosztuje.
                    Sytuacja przykra, a diagnoza z ta falujaca skora co najmniej
                    zaskakujaca. A ten kot ma chociaz zespol falujacej skory?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka