Dodaj do ulubionych

Nie radzę sobie z kotem...POMOCY!

15.11.07, 15:01
Witajcie :)
Opiszę w skrócie mój problem.Mieszkam we własnym domu,od 4 miesięcy
mam kotka (obecnie ma 7 miesięcy).Pracujemy,więc kotek w tym czasie
przebywa w kotłowni połączonej z dużym pomieszczeniem
gospodarczym,miejsca ma tam naprawdę sporo,nie zostawiamy go w
domu,bo strasznie rozrabia jak jest sam(jest bardzo żywotny,
ruchliwy).Dodam że kociak biega również na dworze,wypuszczamy go po
pracy,w weekendy.Jak do tej pory wszystko było w porządku,od kilku
dni, kiedy po pracy zabieramy go do domu załatwia się w jednym z
pomieszczeń, w ciągu ostatniego tygodnia zdarzyło się to aż 5
razy.Wcześniej chodził załatwiać się do kuwety na dole.Pokarmu nie
zmieniliśmy,karmię go suchą i mokra karmą Puriny+czasem
kasza,mleko,jakieś domowe jedzenie sporadycznie.Nie mogę zrozumieć
dlaczego wcześniej było dobrze a teraz kotek trochę pochodzi po
domu,pobawi się a potem załatwia sie w kącie.Pomóżcie mi uświadomić
sobie,co robię źle,gdzie jest jakiś błąd? Co zrobić żeby to się
zmieniło? Dziękuję za wszystkie rady.
Obserwuj wątek
    • tofik-tofik Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 15.11.07, 15:46
      A czy kot jest wykastrowany? W tym wieku właśnie zaczynają dojrzewać ;)
    • ma-lena1506 Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 15.11.07, 15:51
      Nie,nie jest wykastrowany.
      • g.i.jane Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 15.11.07, 16:27
        Chyba czas, żeby go wykastrować. Poczytaj tutaj:

        www.vetserwis.pl/kastracja_kot.html
    • baremi Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 15.11.07, 17:35
      Witaj,
      a może ustaw mu też kuwetę w kącie, który sobie wybrał. Może on kojarzy zejście na dół do kuwety z tym, że zostanie sam? Spróbuj. Pozrawiam.
    • marzenia11 Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 15.11.07, 19:42
      Ja zawsze wychodzę z założenia, że moje koty nie są złośliwe więc
      każde ich takie nietypowe i niemiłe zachowanie interpretuję tak:co
      ona chce mi przez to powiedzieć. Jak do tej pory zawsze odniosiło to
      skutek. Zastanów się, może to sygnał, że to jakiś początek choroby,
      może kuweta jest źle postawiona (za blisko, za daleko, za mało w
      ustronnym miejscu itp). Np. mojej kotce zdarzało się zrobić kupę
      poza kuwetą - po obserwowaniu jej wpadłam na pomysł, ze kuweta stoi
      zbyt blisko ściany i że ona nie lubi siedzieć z nosem w ścianie więc
      siada dalej, a wtedy jej pupa juz jest poza kuwetą. Przepraszam za
      tak szczegółowy opis ale to po to, aby dać Ci przykład, że takie
      zmiany zachowania kota to pewna forma komunikacji jego z ludźmi, bo
      przecież jeszcze nie rozumiemy najprostszego kociego miauczenia.
      Jeżeli załatwia się w jednym z pomieszczeń i ciągle w tym samym to
      pomyśl, co tam jest takiego zachęcającego czyli co go tu ciągnie,
      może jest bardziej spokojne itp. a może tam ustaw kuwetę po prostu.
      Pozdrawiam serdecznie
      • mist3 Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 15.11.07, 20:33
        stawiałabym na początek znaczenia terenu. Pomyśl o kastracji zanim utrwali mu
        się nawyk znaczenia (poza tym kot wykastrowany to kot trzymający się w domu,
        niewdający się w bójki o samiczki no i przede wszystkim - nieprzysparzający
        nowych kociąt na tym strasznym dla kociąt świecie).
        Polecam wątek już tutaj przywołany na vetserwisie:
        www.vetserwis.pl/kastracja_kot.html
        oraz:
        www.vetserwis.pl/kot_mocz.html
        • salma75 Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 15.11.07, 21:25
          Przyczyn takiego zachowania może być wiele. Po pierwsze, zbadaj kotu mocz. Może
          ma jakąś infekcję i czuje zwyczajnie ból przy oddawaniu moczu, a przez to kuweta
          źle mu się kojarzy i próbuje gdzie indziej z nadzieją, że tam bolało nie będzie...
          Po drugie jak moje poprzedniczki napisały może to już być czas na kastrację.
          Po trzecie, może zwyczajnie miejsce ustawienia kuwety przestało mu odpowiadać.

          W każdym razie ja najpierw zbadałabym siuśki. Koszt niewielki, a być może
          poznamy przyczynę zachowania kota.
      • babka71 Re: marzenia11 17.11.07, 14:55
        Bez urazy, ale w tym przypadku, mist ma 100% racji i żadne
        przestawianie kuwety bez kastracji nic nie pomoże!!!
        • cat_s Re: marzenia11 17.11.07, 15:10
          Witam,
          Pomimo, że Mist znam jedynie z 'postowania' na FZwierzęta - zapewniam subiektywnie, że jest to osoba absolutnie wiarygodna i wiedząca, o czym mówi. I zapewniam również, że wie o kotach zncznie więcej, niż ktokolwiek z nas - użytkowników tego forum - o kotach.

          Pozdrawiam
          cat_s
    • babka71 Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 16.11.07, 15:56
      Pomocy !! pomocy, idź do weta i wykastruj kota n/t
    • marzenia11 Re: Nie radzę sobie z ... do mist 16.11.07, 17:42
      Z całym szacunkiem, ale. Jestem czytelniczką tego forum od chyba
      okoł 2 lat i za każdym razem, kiedy pojawia się w wątku
      jaskimkolwiek i na jakikolwiek temat, byleby wątek był o kocie to
      forumowicz/ka Mist pisze: wykastrować (na zmianę z: wysterylizować).
      Czyli:wypadł kotu wąs, dlaczego? Bo trzeba wykastrować. Wychodzi z
      domu.. - wykastrować. Jest smutny i tęskni - wykastrować.
      Zabawne. Z całym szacunkiem - kastracja jest jedną z rzeczy czy
      zjawisk jakie są potrzebne kotu (lub nie-dowolność myślenia), ale
      gdy ktoś ciągle o niej pisze to po prostu przestaje być wiarygodny.
      Gdyż ma zawężone spojrzenie. Mimo dobrych intencji, w co nie wątpię.
      • kena1 Re: Nie radzę sobie z ... do mist 16.11.07, 17:59
        Zdaje się, że nie tylko Mist zasugerowała kastrację... Poza tym to
        całkiem słuszna sugestia w przypadku sikającego po kątach 7
        miesięcznego kocura (mój Karmel zaczął znaczyć mniej więcej w tym
        wieku). Nie zamierzam śledzić postów Mist z ostatnich kilku lat,
        więc nie wypowiem się o "zawężonym spojrzeniu". Nie rozumiem
        natomiast tego ataku w przypadku tego konkretnego wątku?
        Dorastającego kocura trzeba wykastrować i tego chyba nie będziesz
        negować? I jeszcze, jeśli możesz, wyjaśnij dlaczego wątpisz w dobre
        intencje Mist, propagującej kastrację kotów, bo kompletnie tego nie
        rozumiem. Że niby tak naprawdę chodzi jej o satysfakcję
        z "okaleczania biednych kotów" czy o co?
        • kena1 Re: Nie radzę sobie z ... do mist 16.11.07, 18:00
          Przepraszam, źle przeczytałam, NIE wątpisz w dobre intencje Mist. I
          dobrze :)
    • ma-lena1506 Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 16.11.07, 20:59
      Wielkie dzięki za wszystkie rady, na razie ustawiłam kuwetę w innym
      miejscu, zobaczymy, co będzie.Pozdrawiam wszystkich :)
      • marzenia11 Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 19.11.07, 19:16
        I jak ? Bardzo jestem ciekawa.
    • 0ffka Re: Nie radzę sobie z kotem...POMOCY! 17.11.07, 22:30
      Tylko kastracja rozwiąże problem, tak jak pisały moje przedmówczynie. Miałam
      podobny problem i to pomogło, jak ręką odciął :)
      • mist3 Do marzenia11 18.11.07, 13:47
        Do marzenia11
        Staram się nie wdawać w wycieczki osobiste, ale skoro zostałam po nazwisku/nicku
        wywołana do tablicy...
        Piszę o kastracji tak często, ponieważ w Polsce nadal jest to zabieg obrosły
        wieloma mitami i niestety przez wielu uważany za krzywdę dla zwierzęcia.
        Piszę o kastracji często, ponieważ mam porównanie jak ta kwestia jest
        rozwiązywana w innych krajach.
        Jednak wydaje mi się, że nieco przesadzasz mówiąc, że w KAŻDYM wątku poświęconym
        kocim problemom nawiązuję do kastracji i sterylizacji. Gdybym rzeczywiście
        uważała to za remedium na wszelkie problemy, to chyba byłabym już na leczeniu
        psychiatrycznym.
        Podałam właścicielce kota 2 linki (które podaję w wątkach tego typu bardzo
        często i owszem, ponieważ uważam je za świetnie napisane) i zachęciłam do
        lektury i podjęcia decyzji.
        Byłabym wdzięczna, gdybyś podała linki nie związane z tematem znaczenia terenu,
        nocnych wrzasków, itp. objawów dojrzewania kotów, w których wypowiadam się, że
        kastracja jest jedynym słusznym rozwiązaniem (np. ten, rozumiem ironicznie
        podany, problem wypadania kociego wąsa). Jeśli taki wątek znajdziesz, pochylę
        czoło i przeproszę, jeśli nie - wolałabym, żebyś oszczędziła/oszczędził sobie
        komentarzy na mój temat oraz osobistych wycieczek, ponieważ ja w stosunku do
        Ciebie ani nikogo innego takich wycieczek nie urządzam.

        Do cat_s - jak zwykle twoje komentarze na mój temat przyprawiają mnie o
        rumieniec, choć są nieco na wyrost. Ale dziękuję :*
        • mist3 Re: Do marzenia11 18.11.07, 13:55
          Dziękuję również pozostałym forumowiczom za wsparcie.
          No cóż, wolę mieć obsesję na punkcie propagowania kastracji niż jej nie mieć, bo
          niestety za często spotykam się z kociętami, których nikt nie chce.

          Autorkę wątku przepraszam za zaśmiecanie go prywatą.
          • marzenia11 Re: Do marzenia11 19.11.07, 19:11
            Mi tylko chodziło o podawanie przez Ciebie tylko jednego rozwiązania
            i jedynej hipotezy jako możliwej. Zobacz, zupełnie nie zareagowałam
            na posty innych osób w tym wątku wymieniające potrzebę kastracji
            jako jednej z możliwości.
            Ja potrzebuję od osób których proszę o radę, żeby przytaczały mi
            różne przyczyny możliwości etc., na przykład mówiąc o
            prawdopodobieństwie każdej z nich. Ale ja już taka jestem,
            potrzebuję szerokiego spojrzenia, nawet jesli coś jest prawdopodobne
            na 1% to chcę to wiedzieć.
            Pozdrawiam serdecznie :)
          • marzenia11 Re: Do marzenia11 19.11.07, 19:15
            Poza tym, jeśli dobrze się orientuję (mogę się mylić) to znaczenie
            terenu polega na opryskiwaniu niewielką ilością moczu różnych miejsc
            w mieszkaniu, ogrodzie. Z tego co napisała autorka wątku wynika, że
            jej kot chodzi w jedno miejsce i sika (a nie opryskuje). Ale mogę
            się mylić, bo za kociego eksperta się nie uważam, choć trochę na ten
            temat wiem i widziałam w akcji znaczącego teren kocura. Posikiwał
            (nie sikał) wszędzie, w kilku miejscach w mieszkaniu, kilka drzew w
            ogrodzie.
            • mist3 Re: Do marzenia11 19.11.07, 20:13
              Ja też nie uważam się za kociego eksperta, wręcz przeciwnie - jest o wiele
              więcej osób na tym forum, które mają o kotach większe pojęcie niż ja. Sęk w tym,
              że wątki na ten temat pojawiają się na forum bardzo regularnie i większość osób,
              które w działalność forum się angażują jest już zmęczonych opisywaniem ciągle
              tego samego. Część ma dość wyzwisk i insynuacji, część po prostu nie ma już sił
              na powtarzanie się.
              Ja autorce wątku podałam 2 linki - jeden ujmuje problem siusiania kociego w
              najszerszej możliwej perspektywie, porównuje również różnice pomiędzy
              obsikiwaniem a znaczeniem terenu. Drugi natomiast mówi o kastracji, ponieważ ja
              i nie tylko ja (jak widać) uważam, że jest to bardzo prawdopodobna przyczyna,
              ponieważ znaczenie terenu często zaczyna się właśnie od jednego miejsca, a potem
              przenosi się na inne.
              Ale jak już pisałam - polecam autorce wątku zapoznanie się z OBYDWOMA linkami i
              wyrobienie sobie własnego zdania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka