Dodaj do ulubionych

historia "Miriam"

11.12.07, 09:08
jak to możliwe żeby weterynarz pomylił płeć.Moja kotka okazała
się...nim.Mamy ją?go? od pół roku i mentalnie podchodzimy do kota
jak do kobitki a tu taka niespodzianka.Reaaguje na damskie imię (Mia)
i chyba nie powinno się go teraz zmieniać.Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • a.nancy Re: historia "Miriam" 11.12.07, 11:30
      pytanie
      czy kotu sprawia roznice, jak do niego "podchodzicie mentalnie"
      i czy ma "damskie" imie
      smiem podejrzewac, ze nie ;)
      P.S.
      moj kot (samiec) ma na imie Myszka. bo byl maly i szary ;) i w sumie bylo mi
      wszystko jedno, czy to on czy ona. w niczym mu chyba nie uchybilam, i wyrosl na
      wielkiego, bojowego kocura. nie mam pojecia, na czym ma polegac "mentalne
      podchodzenie" do kota uzaleznione od plci.
      • wrexham Re: historia "Miriam" 11.12.07, 12:39
        a.nancy napisała:

        nie mam pojecia, na czym ma polegac "mentalne
        > podchodzenie" do kota uzaleznione od plci.

        no, to chyba dosc proste: ma sie swiadomosci, ze zwierz jest rodzaju zenskiego
        np. i trudno sie potem przestawic (nawet w obliczu niezbitych dowodow), ze jest
        inaczej;
        ja mam kotke, o ktorej juz zawsze bede myslala jak o kocie bo nazywa sie rysiek
        i tak juz zostanie; tez sie zastanwialam czy nie powinnam zmienic swojego
        'mentalnego' stosunku do niej (o zmianie imienia nie bylo mowy) i myslec jak o
        dziewczynie, ale po dluzszym zastanowieniu doszlam do wniosku, ze rysiek ma to
        bardzo daleko na liscie rzeczy waznych i odpuscilam;

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka