Dodaj do ulubionych

no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :)

06.01.16, 16:49
kto ma tyle wdzięku co ja ?
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/Dqwn3EViSCm2asOt4X.jpg

jeszcze dziś rano miał mieć na imię Kazio. Wszak z królewskiego grodu białą karocą zajechał
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/RSCqrGMoskTjKab63B.jpg

przejęcie, godne królewskiej oprawy, odbyło się u podnóża zamku w Chęcinach
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/MHBb53CRGWk6baVEDB.jpg

po umoszczeniu się - przy wydatnej i ofiarnej pomocy Pana Żaba big_grin - w w kolejnej karecie
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/dNkR8Ad6Epa3C0PvQB.jpg

ruszyliśmy przed siebie
powóz pachniał feliwayem i kocimiętką big_grin
Mieszko trochę się powiercił, w końcu znalazł najwygodniejszą pozycję (buzię złożył na kocimiętkowej myszy) i bez słowa skargi dał się porwać na nowe włości

w domu (chwila wąchania przez kratkę transportera), otwarcie drzwiczek i sus pod kanapę (siedzi pod nią już półtorej godziny). Żeby nie było - ma w zasięgu łapy jadło, napoje, w kąciku (dyskretnie, za choinką żeby nikt nie przeszkadzał) tymczasową kuwetę (żwirek podprowadziłam BiŚce, żeby chłopak wiedział do czego owo pudło służy)

póki co wygląda to tak:
https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/kf9FWRVSBds3NRHilB.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/CVrQbHsdjCvLLHvx2B.jpg

https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/BneYWaofL2BaPTSvMB.jpg

dajemy sobie wszyscy troje czas na spokojne zapoznanie
mam nadzieję, że książątko wkrótce opuści kryjówkę i będę mogła zaprezentować go w pełnej, domowej krasie
Obserwuj wątek
      • jottka Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 06.01.16, 17:14
        on tak po dżentelmeńsku nie chce się rozwalać damie po salonach, skromnie w kąciku przycupnąłsmile pewnie czeka, aż biśka wyraźnie go zaprosi - ale fakt, na zdjęciach to nie wygląda na wojnę na śmierć i życie. stresów miał sporo, może musi odespać w ciszy, aż wyjdzie się z wami zakolegowaćsmile
      • esimona Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 06.01.16, 19:26
        Dzień dobry, to ja, Mieszko
        Urodziłem się w maju. Kiedy otworzyły mi się oczka zobaczyłem jak pięknie jest dookoła. Było ciekawie i bardzo wesoło. Chodziłem do Dużych, którzy do mnie kiciali i dostawałem dobre jedzonko. Potem Dużych było coraz mniej i zostałem sam, jedzonka też jakby ubyło. Na szczęście od czasu do czasu ktoś się pojawiał i przywoził coś do zjedzenia. Jednak najgorsze było jeszcze przede mną. Zrobiło się zimno i mokro a potem bardzo zimno. Przyjeżdżała co prawda Duża i Duży, a kiedy odjeżdżali nie wiedziałem co z sobą zrobić.

        Kiedy w mroźny dzień przyjechał Duży podjąłem decyzję: wyjeżdżam stąd.
        Duży wsiadł do białego dużego pojemnika a ja wskoczyłem za nim i odjechaliśmy z tej zimnicy.

        Po przyjeździe znajoma Duża zawiozła mnie do jakiejś drugiej Dużej, która mnie oglądała, ugniatała, coś mówiła – nic nie rozumiałem.

        Potem znalazłem się u innych Dużych, zupełnie nieznanych, nie było mi źle: ciepło, wygodnie, dobre jedzonko, ale trochę obco i dziwnie.

        Nagle pojawiła się moi Duzi, zapakowałi mnie do kontenerka, wynieśli na pole i zapakowałli do dużego białego pojemnika. Znałem ten pojemnik, bo przecież do niego niedawno sam wskoczyłem, jeszcze mój zapach w nim pozostał. Ruszyliśmy w nieznane. Duzi rozmawiali a ja nic z tego nie rozumiałem, ale byłem spokojny bo dobrze ich znałem i niczego się nie obawiałem.

        Potem zatrzymaliśmy się i przyszła zupełnie obca Duża. Duży przeniósł mnie do innego białego pudła – poczułem baaardzo przyjemny zapach. Ruszyliśmy znowu w nieznane. Otoczył mnie piękny zapach a najpiękniej pachniała myszka. Wcale się nie bałem, Duża coś do mnie mówiła: Mie, Mie chyba Mieszko, będę na ten dźwięk uważał- to znaczy coś ważnego.

        Przyjechaliśmy. Jest ciepło i przyjemnie, nieznane zapachy - wszystko inne, wszystko obce. Duża otworzyła drzwiczki. Wyszedłem. Dziwnie. Obco. Jest jedzonko. Ale na wszelki wypadek trzeba się ewakuować. O! Najlepiej schowam się pod kanapę i będę obserwować rozwój sytuacji.
        Posiedziałem trochę i postanowiłem wyjść, ale nie byłem sam. Przyszło ładne łaciate futerko i zaczęło wąchać.
        Zwiewam pod kanapę – lepiej być ostrożnym i poczekać na rozwój sytuacji. Łaciata nie wykazuje złości czy gniewu. Czuję, że wszystko się ułoży.

        Ogólnie rzecz biorąc dobrze zrobiłem, że na działkach wsiadłem z Dużym do tego białego pojemnika i odjechałem z tamtej samotni. Czuję, że szybko się tu zadomowię – Duża jest w porządku i chyba już mnie lubi - a futro też może mnie polubi … zobaczymy.
    • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 06.01.16, 19:17
      póki co musi Wam wystarczyć opis - Mieszko jest szybszy od nadwornego fotografa tongue_out

      trafiłam na moment, kiedy pół kotecka wychyliło się spod kanapy w stronę miski (wygląda na to, że delikatnie podchrupuje - sprawdzam ilość w misce): ma czarny berecik, później białą etolę i dalej czarną pelerynkę

      myszę, którą dostał w wyprawce położyłam obok kanapy; popracował łapkami, poprzewracał na wszystkie strony i pociągnął wgłąb

      jak tylko słychać jakiś ruch w pokoju BiŚka rusza w stronę kanapy jak zaczarowana. Dłuższa chwila ciszy i panna wraca do mnie pomrukując i moszcząc się żeby było (jej) wygodnie i blisko
    • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 06.01.16, 21:25
      koło 20 przycupnęłam w fotelu i wabiłam Mieszka piórkami. Długo nie czekałam (a i chłopak pod tą kanapą się setnie wynudził). Wypełz na niskich łapkach, rozejrzał się dokoła i poszedł przed siebie. Na początek zwiedził przedpokój (BiŚka jak duch za nim). Podkusiło mnie żeby zobaczyć co się dzieje i fruuuuuuuuu pod kanapę. Kilka minut później, nieco odważniej poszedł w drugą stronę (BiŚka za nim) zwiedzać kolejne pomieszczenia. Tym razem chciałam siedzieć jak przymurowana do fotela...
      Ale nie wytrzymałam smile w samych skarpetach podkradłam się żeby zobaczyć co się dzieje. Mieszko był w trzecim (!) pokoju, za zakrętem. Zaglądał w kąty (BiŚka jak zaczarowana w progu). Jakoś tak zbliżyli się do siebie i <pryychhhhhhhhhhh> . Mieszko z prędkością błyskawicy pomknął do swojej ostoi ale po drodze się zagapił i zamiast pod kanapę wpakował się na fotelik
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/B4xs04MDe5TND8hPmB.jpg
      (zajmuje ciut mniej miejsca)

      kto to pisał, że 2 koty to lepsze niż tv ?
      ostatnia godzina to było to !!!
    • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 06.01.16, 21:31
      póki co zdjęć Mieszka się nie spodziewajcie
      kotek albo jest szybszy ode mnie, albo nie lubi pozować, albo "wystraszam" go nastawionym aparatem

      za to, obiecuję, na bieżąco relacjonować nasze wspólne pożycie smile

      noc zapowiada się ciekawie - Mieszko dorwał się do BiSinych zabawek i turla je po całym pokoju
    • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 07.01.16, 18:42
      zakupiwszy benka ekonomika (dzięki, Mysiulku) wracałam do domu z duszą na ramieniu...

      informuję wszem i wobec, że nerki i jelita pracują prawidłowo, tyle, że efekty nie tam gdzie się spodziewałam uncertain
      wsypałam nowy żwirek, za Wiesią - położyłam w nim kawałek papieru toaletowego i ... czekam ...

      Mieszko pobiegał po domu, nawet udało mi się go ucapić, wygłaskać i uspokoić, wsadzić do kuwety (z której wyprysnął z prędkością światła)

      póki co tylko jedna fota (ale widać więcej niż w poście startowym)
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/BJZ8MYPkPHrbtbd5NB.jpg

      przykleił się do drzwi wyjściowych pędząc do kuchni smile
    • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 07.01.16, 19:55
      w zasadzie mieszka pod kanapą sad krótkie przebieżki po domu, nieśmiałe zwiedzanie tunelu czy drapaka. Żeby go zachęcić do wyjścia wyciągnęłam spod niej pojemnik (miękki) na żeglarskie ciuchy i zostawiłam dywanik spryskany feliwayem i kocimiętką. Owszem, widać go jak się człek położy na podłodze ale jakoś nie zdradza ochoty na częstsze czy dłuższe spacery.

      Z sukcesów (bo i takie mamy !!!)
      - wraz z porcją chrupek pożera 3 tabletki kociej trawy
      - Mieszko akurat ruszył na zwiedzanie, BiŚka wczołgała się pod kanapę. Kotek wrócił "do siebie" i zdziwienie: miejscówka zajęta smile Posiedzieli chwilę razem, żadnego odgłosu żadne nie wydało i BiŚ wypełzła na pokoje
        • wiesia.and.company Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 07.01.16, 20:49
          Dobrze idzie! Chłopak z działek trafił do mieszkania, gdzie rządzą baby (no, dziewczyny, chciałam powiedzieć) smile Musi się nauczyć wszystkiego. Jego uszy też słyszą dżwięki zupełnie inne, niż do tej pory (a koty słuch mają świetny), bo to i dźwięki wielkiego miasta (my już nie słyszymy tego szumu), możliwości biegania po innych poziomach mieszkania (na razie odkrył kanapę i ją pokrył zapachem, żeby oswoić to pięterko), jeszcze parapetu nie odkrył, tyle tego zwiedzania, poznawania jak na małego kotka. Przecież to dzieciak, maluch. I jeszcze styka się z dorosłą rezydentką, całkiem solidną z postury. Bidulek. Musi się nauczyć kierować kroki tam, gdzie chce, gdzie ma wolę iść, a nie chować się. Spokojnie, nauczy się. Koty są myślące. Na zdjęciu w przedpokoju widać, że jest spłoszony,choć miałby ochotę...
          Co do zostawiania śladów po swojej przemianie materii: to kwestia czasu. Tam, gdzie najchętniej użytkuje przestrzeń mieszkalną, można postawić kuwetkę z bentonitowym żwirkiem, żeby miał jak najbliżej do kuwety. Oczywiście "wypomadowany" papierek toaletowy niech sobie tam leży i pachnie zachęcająco. smile Jak już się trochę rozezna w terenie, będzie wiedział gdzie co, to zacznie poznawanie głównej domowniczki, wtedy będzie trzeba uruchomić metody hm... intuicyjne, śledcze, terapii psychologicznej...
          Nos Biśki wdychającej inne zapachy użytkownika kuwety też jest pogwałceniem intymności, dlatego kuwetka tylko dla niego w pobliżu "upstrzonych zapachem" miejsc, z łatwym dostępem dla niego, trochę powinna pomóc jak na razie w usunięciu śladów adaptacji zagubionego mieszkańca działek smile Tak trochę chaotycznie, ale optymistycznie! smile Idziecie do przodu z każdą godziną! smile
        • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 07.01.16, 21:20
          podniosłyście mnie z Wiesią na duchu

          Co jakiś czas leżę plackiem na podłodze i zachęcam do wyjścia. Póki co - efekty mizerne.
          Ale jeśli inne potrafią zamieszkać pod kanapą/za szafą/... na kilka dni do może i Mieszko przekona się niedługo, że warto sprawdzić jak wygląda reszta jego/ich włości ?

          no i kolejne pytanie - kiedy pojechać do weta na przegląd przedoperacyjny ? póki "dziki" czy dopiero jak się oswoi ? Tu jestem głupia jak tabaka w rogu sad a nie chciałabym doczekać znaczenia terenu
                • jottka Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 07.01.16, 21:53
                  właśnie chciałam napisać to samosmile odważne kociątko, wyrwany ze środowiska naturalnego (no dobra, sam się wyrwałsmile, zmiana mieszkań, ludzi, długa jazda samochodem, jakaś obca kocica, mnie by nie zdziwiło, gdyby najbliższe parę tygodni mieszkał pod kanapą...

                  ja bym najbliższe dni pozwoliła mu się w spokoju socjalizować, zimno jest, raczej nie poczuje zewu natury. poza tym ja bym go najpierw podkarmiła, zorientowała się w upodobaniach itp. i dopiero wtedy robiła kastrację. bo rozumiem, ze on jest ogólnie zdrowy, nie potrzebuje weta na już?

                  i rzeczywiście jak pisze wiesia - porozstawiaj parę kuwetek (czy pojemników zastępczychsmile w miejscach strategicznych, on się musi nauczyć dopiero, do czego to służy i gdzie jest.

                  a poza tym piękna myszka! bardzo przystojny nawet w tej skulonej pozie pod drzwiami, cóż to będzie, jak zobaczymy portret na poduszkachsmile
              • wladziac Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 07.01.16, 21:55
                kurcze wygląda na dość dużego chłopaczka,nie jest źle ale na razie nie może się odnaleźć bo tyyyle się działo w ostatnim czasie,za dużo zmian na jego malutką główkę,samo spryskiwanie feliwajem to za mało,moze mogłabyś dać taki do kontaktu,Biśia podziwu godna dama,zaciekawiona ale nie agresywna,u mnie by to nie przeszło bo moje kociska to gniazdo żmij jest,po kastracji kiedy opadnie poziom hormonów będzie łatwiej się z Mieszkiem dogadać,na razie rządzą nim hormony które każą się bać tej nowej sytuacji
                • esimona Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 07.01.16, 23:04
                  Tak, to zupełne zawalenie się jego działkowego życia. Brak otwartej przestrzeni, nowe zapachy, przebywanie w zupełnie innych warunkach, nie ma się gdzie schować w sensie wejścia na drzewo, czy też do znanej mu kryjówki.
                  Mieszkanie to jednak zamknięta, nieznana i tajemnicza przestrzeń - już trzecia w ciągu kilku dni. Do tego bezpośrednia styczność z nieznanymi mu ludźmi i piękna łaciata istota obserwująca go ulradkiem.
                  Nic dziwnego, ze kotek nie może się pozbierać.

                  Potrzebny jest czas i cierpliwość. On nie wie ile osób mu kibicuje. Forum rozpalone do czerwoności; zaglądamy i czekamy na nowe wiadomości.
                  Hej Mieszko, trzymaj się i wyłaź spod kanapy jak najprędzej!
                  • wiesia.and.company Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 00:33
                    Poczekaj z wetem. Ja mam Gacusia, na pewno w wieku Mieszka i na razie spokój. W głowie mu gonitwy i zabawy, a ja go wącham wink Gdybym zauważyła, że moje koty mu tyłeczek obwąchują, pewnie bym się uaktywniła też z tym niuchaniem smile A jeśli dojrzeje, to wcale nie musi chcieć mieszkania skrapiać. Spokojnie, niech się zadomowi i poczuje więź z Tobą.
      • mysiulek08 Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 01:46
        Daj mu czas. Z Bractwem Kurnikowym bylo podobnie. I w domu i w budce.
        W domu Grupa I byla w jednym pokoju i przez kilka dni mialy zasloniete okna zeby ograniczyc bodzce.

        W kocincu kociaste chodzily pod scianami, na krotkich lapkach, chowaly sie gdzie sie dalo, Marysia przez 3 dni jak zamrozona siedziala na swietliku. Staralismy chodzic do nich jak najrzadziej i byc jak najciszej. Po kilku dniach zarcie, spokoj, wlasne towarzystwo dalo efekty. Z tym, ze one wszystkie nas znaly, ale Grupa I miala przykre przezycia w DT u Caroliny.

        ja wiem, chcialabys najlepiej i juz zeby razem z Biska sie bawili i w ogole, tez tak chcialam, na szczescie MD ma ocean cierpliwosci dla futer i to ze sa takie jakie sa (otwarte, wesole) to jego zasluga, z dzikusow zrobil kochane koty smile
      • wladziac Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 10:40
        czasowo zablokuj mu możliwość wchodzenia na kanapę bo nabierze nawyku ,na folię połóż jakieś krzesła czy taborety tak żeby w ogóle tam nie wchodził,ja wiem ze łączy się to z bałaganem ale wytrzymaj bo w grę wchodzi nie tylko nieumiejętność korzystania z kuwety ale moim zdaniem zaczyna się okres znaczenia terenu związanego z dojrzewaniem,jezeli mocz zmieni zapach na nieco ostrzejszy to będzie znaczyło że chłopak jest gotowy do pozbycia się pomponów,myślę że miesiąc czy półtora i trzeba go będzie wykastrować bo za chwilę marzec i hormony będą panować nad kotełkiem,przechodziłam ten niefortunny czas kilkukrotnie ale zawsze po kastracji sytuacja się normowała,tym niemniej trzeba mu utrudniać załatwianie się w miejscach przez niego wybranych
        • jottka Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 18:02
          to że siusia na kanapę w nieznanym miejscu, z obcym kotem i w ogóle w szczycie stresu to raczej normalne jest, bez związku z hormonami... moja kocica, 3- czy 4-miesięczna przy udomowieniu, była ze złych warunków i mimo że pogodna z natury, to jednak wystraszona, niepewna siebie (obcy ludzie, obcy i niechętny kocur) i do tego z zakażeniem bakteryjnym oczu, uszu i dróg moczowychsad

          kanapa była zafoliowana dobre parę miesięcy, a kociątko wprawdzie wiedziało, do czego służy kuweta (a nawet ostatecznie trzysmile, ale wystarczyło wahnięcie poczucia bezpieczeństwa i zaczynało się albo lanie na kanapę, albo bobki pod balkonem. przeszło dopiero, jak ostatecznie się zadomowiła, upewniła, że nawet jak zniknę na parę dni, to wrócę, a kocur okazał się nie taki złysmile sterylizowana była pół roku później, przed pierwszą rujką, a do tej pory jej zostało załatwianie się poza kuwetą, jeśli coś nie gra w psychice kociny. szczęśliwie nie są to częste przypadki, ale u niej tak stres się objawia. a mieszko na razie jest w bardzo bardzo trudnej sytuacji egzystencjalnej, a z anką sie chwilowo nie może porozumiećsmile jeszcze parę dni, jeszcze trochę zabawek, czegoś dobrego i powinien zacząć się zachowywać jak człowieksmile
          • wiesia.and.company Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 19:37
            Oj znam to siusianie i kupkanie "po wyższych piętrach" mieszkania. Miluś tak miał, że poruszał się głównie z parapetu przez jeden skok na podłogę i potem po kredensie na parapet kuchenny, blaty, do zlewu. Na parapecie i w zlewie zostawiał znaki swojego pobytu. Na dole czuwała Lusia. Oczywiście, minęło, ale trochę potrwało.
            Mieszko ma tak, że właśnie wszystko jest dla niego nowe, jeszcze nie poznane, bo takie zwiedzanie jakie odbył, to tylko miało ustalić granice i wskazać mu kąty do schowania się. A w ślad za nim idzie agentka - Biśka. Nos Biśki niucha, nawet gdyby Mieszko przysiadł w kuwetce, to ona i tak ten nosek wetknie wink No, ja bym się czuła niekomfortowo, gdyby mi ktoś obserwował moje tyły podczas... tongue_out I tak biedny Mieszko ciągle jest podglądany, śledzony... czuje się odkryty. Chowa się pod kanapę, tam ma intymność. A skoro tam intymnie, to jeden skok na kanapę, z daleka od nosa i oczu Biśki i wtedy.... Szybki zeskok na dół, blisko kryjówki pod kanapą i...bezpiecznie.
            Dlatego może postaw mu kuwetkę ze żwirkiem i tym woniejącym kawałkiem papieru toaletowego tuż przy tej kanapie, może nawet pod narzutą? Niech ma kącik prywatny. A na kanapie na tej folii połóż jakieś tace (masz jakieś), nawet dosyć płytkie, mogą to być też jakieś duże talerze płaskie. Taka powierzchnia może mu nie odpowiadać, dodatkowo te talerze trochę "tańczą", bo się uginają na powierzchni kanapy, to nie daje stabilności kocim łapkom (kot się boi, że mu się wszystko na łapki wyleje i potem to lizanie, czyszczenie...).
            W każdym razie: kuwetka jak najbliżej kanapy, może być jeszcze i druga tacka trochę wysypana żwirkiem i z "zachęcającym" kawałkiem pachnącego papieru toal., na wierzchu kanapy tace lub talerze, bo on się po prostu boi chodzić po "parterze" mieszkania - bo to jest rewir poznaczony śladami Biśki i objęty przez nią śledztwem. Dlatego on wybiera "pięterka".
            To minie, nie martw się, że na razie masz takie barykady. I to nie jest strzykanie tylko sikanie (i kupkanie). Ze strachu przed noskiem Biśki. Chłopak przeniósł się po prostu do innego państwa, niedługo chwyci wszystkie zasady. To jest pojętny imigrant, ma dobrą wolę i intencje smile
    • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 19:36
      jak widzicie, Mieszko ma iście królewską kanapę big_grin
      https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/ei/ef/kdsh/230gY48HoEnUGITJHB.jpg
      koci kocyk wietrzy się na balkonie po pierwszym użyciu tongue_out

      rano wzdłuż zagięcia (siedzisko/oparcie) rozłożyłam wstęgę papieru toaletowego i posypałam pachnącymi (żurawiną) granulkami. Jak wróciłam - suchutko !! jakaś rewolucja w jednej z kuwet była ale chyba bez efektów

      niedawno wynurzył się na zwiedzanie. Mam fotki ale muszę poczekać aż syn wróci do domu i mi je prześle
    • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 21:59
      otwieram pierwszego szampana !!!

      Mieszko po harcach z myszką (na wszelki wypadek pół kota pod kanapą), wylegiwaniu się na BiŚkowym fotelu, wyprawach dalej niż za pokój (BiŚ wędrowała za nim na krótkich łapach) postanowił sprawdzić co dzieje się na zewnątrz... Najpierw niuszył w uchylonych drzwiach balkonowych (no wicie, rozumicie, wszelkie odpachniacze nie zadziałają bez dostępu do świeżego, mroźnego podmuchu), później przeskoczył na parapet i rozejrzał się dalej niż poziom podłoga + 15 cm, zahaczył o drapak (tu został potraktowany z łapy) a potem... potem sprawdził kuwetę zafotelową (coś nie pasowało ?) po czym udał się do dedykowanej (uzupełnionej rano o fragmenty nocnego urobku) i ............
      i co ........ ?
      przykucnął, siknął i nie zagrzebując oddalił się w sobie tylko znanym kierunku

      wiecie co ? poczułam się jak matka, której dzieć po raz pierwszy skorzystał z nocnika big_grin big_grin big_grin
          • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 23:05
            zasłona (za fotelem) podwieszona coby nie nasiąkała big_grin
            w oryginale fotel ma poduszkę (została ewakuowana)

            na noc fotel dostał foliowy fartuszek + papierowe ręczniki (coby łapać "dowody zbrodni")

            jestem święcie przekonana, że Mieszko wie "czym to pachnie, jak używać"

            do przeczytania jutro...
            • jottka Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 23:18
              aaa!!! jaki piękny widok!!! cóż za niebywale śmiały i stanowczy kocur! piękne zdjęcie, piękne, gdzie więcej?smile

              ale przy całym podziwie dla mieszka to biśka faktycznie jest nad poziomysmile jakaż mądra i piękna kocica, miejmy nadzieję, że następne zdjęcia będą ze wspólnego turlania myszysmile
            • aankaa Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 08.01.16, 23:24
              zaraz tam "wywalił"
              skorzystał póki był wolny big_grin

              sytuacja - jak to piszą - dynamiczna smile
              Mieszko wyłazi spod kanapy, BiŚka go śledzi
              jedno zajmuje jedno miejsce, drugie - drugie

              czekam na drapak

              mamy 2 pełne dni na oswojenie się - ja: ogołocony fotel + książka, BiŚka - "Biśku, nie wolno...", Mieszko "Mieszko, Mieszko" - zupełnie innym głosem / tonem

              mam nadzieję, że uda mi się parę fotek
                • wiesia.and.company Re: no, Chłopcze, przywitaj się z Ciotkami :) 09.01.16, 12:05
                  Załapał, załapał! Szampan teraz będzie często strzelał! Coraz to czymś nowym zaskoczy wink Socjalizuje się chłopak. smile Oswaja różne kąty i meble. Może też odkryć przyjemności z grzechotania żwirku o boki kuwety i z impetem rozrzucać te bębniące drobiny całą fontanną.

                  Co do zakopywania urobku to chyba jednak nie jest sprawą dominacji (wtedy moje zostaje na wierzchu) czy też podrzędniejszej pozycji w stadzie (wtedy zakopywanie). Niektóre koty potrafią dojść do kuwety i zakopać po poprzedniku niechluju. Może to kwestia doświadczenia, że lepiej zakopać niż potem wejść łapami w mokre? Niektóre koty, bardzo doświadczone życiowo wiedzą, że niezakopane jest informacją dla innych osobników na terenie, że tu rządzi silny ktoś, kto nie boi się zostawiania tropów po sobie. To jest zrozumiałe gdy teren okupowany jest tylko przez koty lub jakieś słabsze, niegroźne zwierzęta. Ale doświadczone koty wiedzą, że jeśli na terenie buszują silne zwierzęta, dla których kot może być zwierzyną łowną, to lepiej zakopać swoje wizytówki naprowadzające na trop. Pewnie to wie Miszczu. Nie naprowadzać na siebie wroga.

                  A teraz powrócę do socjalizacji... hm... teraz odbywa się ostrożne zwiedzanie. Przyglądanie się z daleka osobników (w tym i ludzkich), próbowanie mebli, możliwości. Na razie wszyscy są dla siebie obserwatorami, na odległość. Ostrożną odległość. A niedługo odległości się zmniejszą, nosy się zbliżą i zacznie się próbowanie sił. Pyskowanie, gadanie, ostrzeganie, próbowanie, pyskowanie, ustawianie. Będzie bardziej dynamicznie wink I to będzie jak najbardziej normalne. Wtedy, Aankaa, nie szampan, tylko Nervosol dla Ciebie wink Koty sobie lepiej dadzą radę, one w ten sposób gadają... smile
    • aankaa a to gałgan !! 09.01.16, 21:00
      chyba ośmielanie (się z nowym) poszło za daleko...

      wyobraźcie sobie, drogie Panie, że 2 razy pogoniłam łobuza z blatu/stołu kuchennego !
      BiŚce (przy mnie, oczywiście wink ) to się nie zdarza

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka