blue.berry
14.02.08, 10:23
Zakładam ten post, aby jak najwięcej ludzi dowiedziało się, miało
świadomość, jakie rzeczy dzieją się w naszym kraju i za nasze
pieniądze.
Schronisko Eko-Fauna w Krzaczkach – miejsce kaźni psów.
Sprawa „pseudoschroniska” w Krzyczkach znana jest nie od dziś. W
roku 2004, warszawskie Biuro Ochrony Zwierząt Fundacji pod Psim
Aniołem, realizujące projekt monitorowania rozwiązywania problemu
bezdomnych zwierząt, a zwłaszcza sposobu i skutków realizowania
przez gminy ustawowego zadania pn. zapewnianie opieki bezdomnym
zwierzętom oraz ich wyłapywanie, ujawniło fakt masowej likwidacji
skupowanych przez Fundacje „Eko-Fauna” bezdomnych zwierząt. Pomimo
potwierdzenia przez Prokuraturę Rejonową w Pułtusku fikcyjności
prowadzonej przez schronisko ewidencji zwierząt, co polegało m.in.
na preparowaniu nieprawdziwych kart adopcyjnych, zawierających
przykładowo zmyślone dane osobowe i adresowe, sprawa została
umorzona. Z ustaleń Biura Ochrony Zwierząt wynikało, że w latach
2003-2004 gminy płaciły za wyłapanie i umieszczenie w schronisku w
Krzyczkach setek bezdomnych psów, po których ślad zaginął. W samym
tylko roku 2005, schronisko to odebrało ok. 1000 psów z 28 gmin,
pobierając setki tysięcy złotych za pozorowanie opieki nad nimi. W
czerwcu 2006 roku, na oczach dziennikarzy i policji, tuż za murem
schroniska odsłonięto doły z pogrzebanymi dziesiątkami zwierzęcych
zwłok...W dniu 31.01.2007 r. do sądu Rejonowego w Pułtusku wpłynął
kolejny akt oskarżenia przeciwko pracownikom schroniska.... Sprawa
jest w toku.
Niestety mimo to, w dalszym ciągu trwa w tym miejscu gehenna
bezdomnych, porzuconych przez ludzi zwierząt….
W samym miesiącu styczniu bieżącego roku, dzięki ofiarności i
determinacji grupy wolontariuszy, ze schroniska w Krzyczkach
zabranych zostało ok. 20-30 psów, znajdujących się na skraju
wyniszczenia fizycznego i psychicznego. Stan większości zwierząt,
określony przez lekarzy weterynarii stanem „zagłady biologicznej”,
bez cienia wątpliwości wskazuje na wielotygodniowe, a nawet
wielomiesięczne głodzenie zwierząt. W ich żołądkach stwierdzano
obecność...słomy,...kawałków drewna.... Zwierzęta te były skrajnie
odwodnione, co świadczy, że nie otrzymywały nawet wody do picia.
Niejednokrotnie stan psychiczny zwierząt oraz ślady na ciele
wskazywały jednoznacznie na bicie i fizyczną przemoc, której
doznawały od „opiekunów” w schronisku.
O tym co dzieje się w Krzaczkach napisano już wiele. Niestety
głównie wśród środowisk „pisarskich”. Pojawiło się wprawdzie parę
artykułów w prasie, ale tak naprawdę temat ten nie ujrzał światła
dziennego tak jak powinien. A powinien. Bo to co dzieje się w środku
Europy, w XXI wieku, za pieniądze podatników, w kraju który chlubi
się taką miłością do psów… w tym kraju każdy powinien się dowiedzieć
o tym jak dla pieniędzy właśnie mordowane są psy.
Obejrzyjcie ten pokaz slajdów:
pl.youtube.com/watch?v=KPmX9Na-7gs
Chcecie pomóc? Wyslijcie listy do odpowiednich osob w tym kraju
Wzory listów tutaj:
www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=105264
Opowiedzcie o Krzaczkach znajomym, pokażcie im zdjęcia, przejzyjcie
te strony i poczytajcie:
www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=105111
www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=100669
www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=27222
To dzieje się pod waszym bokiem, codziennie….
Nie tylko w Krzyaczkach…
Również w Dąbrówce pod Wejherowem, w Orzechowcach… w wielu innych
miejscach.
Pamiętacie Ligotę?
ligota.webhost.pl/
Dzięki „pospolitemu ruszeniu” i „patrzeniu na ręce” lokalnym
władzom, dzięki właśnie setkom wysłanych listów, dzięki pomocy setek
ludzi udało się to miejsce zagłady psów odebrać właścicielce
Sobańskiej. A dzięki wspaniałej pracy wrocławskiej Straży dla
Zwierząt i dziesiątków wolontariuszy z całego kraju większość psów
znalazła swój dom.
Teraz znów trzeba zebrać siły, znów pokazać że patrzymy „na ręce”,
że nikt nie stoi ponad prawem, że nikomu nie wolno krzywdzić i
zabijać zwierząt…
Bardzo proszę o podpięcie tego tematu na stałe (zamiast tematu
Ligoty)