Dodaj do ulubionych

Moja suczka umarla

10.03.05, 19:21
Moja Kreska po operacji sterylizacji dostala zapasci i umarla. Tak sucho to
brzmi, a dla mnie to tragedia. Jestem zalamana, wokol mnie jej kocyk, miski,
zabawki, kosci. Takie moje sloneczko, promyczek to byl i nie wiem, jak ja
teraz bede funkcjoowac - to byla taka naprawde, naprawde moja najlpesza
przyjaciolka. Miala 6 lat, wczesniej przezyla dwa zabiegi pod narkoza bez
problemu, a dzis... Jestem zrozpaczona, tak mnie serce sciska, tak smutno.
Wracalam od weta ze smycza w reku i plakalam i teraz lzy mi leca na
klawiature, kto przezyl ten wie, jaki to jest zal. Ciezko sobie z tym
poradzic, ona bla czlonkiem naszej rodziny, ale najbardziej my bylysmy ze
soba zżyte - moja sunia kochana. Mam nadzieje, ze jest szczesliwa w psiowym
niebie, jak myslicie?
Obserwuj wątek
    • miss_dronio ???? 10.03.05, 20:00
      Re: Happy End
      Autor: agamuza
      Data: 09.12.2004 09:56

      Moja Kreska miala robione badania krwii, czy moze byc podana narkozie przed
      zabiegiem i wyniki byly OK, ale podczas pierwszej narkozy przy zszywniu lapy
      ledwo sie wybudzila, a teraz miala czyszczenie zebow i juz po glupim jasiu byly
      problemy dlatego zdecydowanie sterylizacja odpadla, bo jednak to jest olbrzymie
      ryzyko.
      Pisałaś, ze sterylizacja "odpada". I jeszcze:
      "Chyba nie uwazasz, ze tylko psy rasowe maja prawo do rozrodu??? Uwazam, ze w
      poprzednich postach wystarczajaco to wyjasnilam. Chociaz moj maz po
      przeczytaniu postow, zaproponowal nam rozwiazanie problemu - dajmu sukom prawo
      glosu;-)))"

      Nie rozumiem.

      • agamuza Re: ???? 10.03.05, 20:15
        Wterynarze zapewniali ze bedzie OK - za kazdym razem zreszta zapewniali. I po
        łapie i po czyszczeniu mowili, ze takie rzeczy sie czesto zdarzaja, ze niektore
        psy kiespko moga znosic narkoze - teraz sterylizacja byla konieczna poniewaz
        Kreska miala "ciezką" urojana ciaze, potem cos mi posmutniala, a po badaniach
        krwii wyszlo, ze poziom leukocytow przekroczyl 20 tys (ponoc norma to 12 tys),
        czyli ropomacicze... Balam sie i przez 2 dni bilam sie z myslami... W tej
        sytuacji musialam zaryzykowac operacje. Wszystko bylo w porzadku przez chwile
        po operacji i nagle zapasc. Rozumiesz? A juz sie wybudzila z narkozy...
        • miss_dronio Przykro mi bardzo 10.03.05, 20:19
          Przykro mi bardzo.
          Mam tez pytanie do naszych forumowych wetów- czy jeśli pies reaguje tak źle na
          narkoze możliwa jest jakaś alternatywna metoda znieczulania?
          --
          Właśnie Ty możesz pomóc
          Zajrzyj KONIECZNIE :)
        • m.malone Wiem jak to jest... 11.03.05, 08:14
          Bardzo Ci współczujemy - ja i moja sunia w 40 godz. po operacji.

          Jeśli to było ropomacicze, to operacja była chyba jedyną rzeczą, która mogła ją
          uratować. Teraz już nie cierpi.
          --
          If you're going through the hell, keep going. (W.Churchill)
    • agamuza Re: Moja suczka umarla 11.03.05, 09:25
      Dzieki za cieple slowa. Wstalam rano i tak smutno smycz wisiala przy drzwiach.
      Ktos mi powiedzial, ze za jakis czas znow bede miala psa - teraz jak o tym
      mysle, to mam wrazenie, ze w pewien sposob zdradzalabym Kreske, pewnie mi
      przejdzie, ale teraz nawet nie potrafie o tym myslec. Strasznie dziwne
      wrazenie, brak spceru wieczorem, nie poszlam rano do parku poszalec z psinkiem
      w sniegu, a kocica nasza chodzi po domu i placze za psem, naprawde miauczy tak
      rozdzierajaco, ze serce mi peka, i nie chce jesc, uwalila sie na mnie wieczorem
      i ani rusz nie chciala dac mi oddychac. Nie spodziewalam sie, ze koty tak
      reaguja. Ale to bardzo mile (kiepskie slowa, ale nie mam innego), ze ona tez to
      przezywa.
      • isabelleadjani Re: Moja suczka umarla 11.03.05, 21:01
        Wierz mi, że płaczę razem z Tobą. Postanowiłam skopiować Ci te słowa, bo
        wydają mi się do Ciebie adresowane:

        "Twój najlepszy Przyjaciel pożegnał się z Tobą i odszedł po Tęczowym Moście
        do Ogrodu Psiej Szczęśliwości. Był przez Ciebie kochany i kochał Ciebie. Był
        najwspanialszym, najpiekniejszym i najmądrzejszym psem. Może widziałeś jak
        cierpiał i cierpiałeś wraz z nim z bezsilności. I może powiedziałeś
        sobie "Nigdy więcej takich cierpień i nigdy nie będzie drugiego takiego psa".

        Pomyśl sobie co będzie jak się spotkacie kiedyś za Tęczowym Mostem. Ile
        radości z powtórnego spotkania ! Ale gdy już się nacieszycie ponownym
        spotkaniem może Twój przyjaciel zapyta "co zrobiłeś dla moich braci którzy
        niechciani, zagubieni lub opuszczeni przez swoich zmarłych opiekunów cierpią w
        dożywotnich więzieniach zwanych przez ludzi Schroniskami ?"
        W betonowych zagrodach, w tłoku, bez nadziei na radosny spacer ze swoim
        opiekunem. Dzień po dniu, rok po roku...... A przecież i oni mogli by być tymi
        najwspanialszymi, najpiękniejszymi i najmądrzejszymi. I może nawet kiedyś byli?

        Nie pozwól by kąt, miska, posłanie, obroża i smycz Twojego najlepszego
        Przyjaciela znalazły sie w śmietniku. Niech Twoje wrażliwe serce podejmie
        decyzję by rozjaśnić resztę życia jego bratu, nie bacząc na to że i on kiedyś
        Cię pożegna. Obaj będą Ci wdzięczni!"

        Nie umarła do końca, bo nigdy jej nie zapomnisz...
    • orvokki Re: Moja suczka umarla 11.03.05, 10:03
      Przesyłam wyrazy współczucia.

      Tak, zwierzęta też ciężko przeżywają, jeśli jedno z nich odejdzie, u nas po
      śmierci kota pies i druga kotka go szukały wszędzie i kotka też za nim miauczała
      bardzo :o(
      --
      sundayivigo.blox.pl/html/1310721.html
      • comma Re: Moja suczka umarla 11.03.05, 10:30
        Mnie również jest przykro. Tym bardziej, że takie przypadki zdarzają się
        naprawdę rzadko. Smutne. Ale ropomacicza też by nie przeżyła, biedactwo.
        Dzisiaj dowiedziałam się też, że zmarła sędziwa suczka mojej koleżanki, a kilka
        dni temu znajoma pożaliła mi się, że straciła kota z powodu skrętu jelit. Jakiś
        czarny marzec? :-(
        --
        On ne voit bien qu'avec le coeur. L'essentiel est invisible pour les yeux.
        • venus22 Re: Moja suczka umarla 11.03.05, 20:32
          Moja kochana, mnie sie wydaje ze Kreska wrecz prosilaby abys kiedys dala szanse
          jakiemus pieskowi z przytulku, bo wie jak one tam cierpia a ona miala u ciebie
          jak.. w niebie!! i na pewno chcialaby aby twoja dobroc zaznala jeszcze inna
          psina..

          Nie mozna tak myslec ze "zdradzasz Kreske"- o zwierzatkach ktore odeszly nigdy
          sie nie zapomina i nigdy zadne nastepne nie zajmie tego ich szczegolnego
          miejsca - po prostu dojdzie nowe...

          Venus
          • agamuza Zastanawiam sie... 12.03.05, 17:40
            ... nad kocurem teraz. Psa za dwa lata juz we wlasnym domu bede miala i mam
            nadzieje, ze nie jednego:-) Powiedzcie mi jedno - mam dorosla kocice - czy ona
            zaakceptuje malucha?
            • isabelleadjani Re: Zastanawiam sie... 12.03.05, 23:02
              Myślę, że bez większych problemów. U mamy 12- letni kot zaakceptowal szczeniaka
              i to takiego, który rzucal mu się na szyję i lizal po pysku. Ale mial minę :)
              Tylko, proszę bardzo mocno, przygarnij jakiegoś nieszczęśnika bez domu...
              Proooooszę :)
              • agamuza Re: Zastanawiam sie... 13.03.05, 11:34
                Ja sie tylko boje, ze ta moja "stara" kocurka bedzie tlukla malucha - jest
                bardzo niezalezna, egoistyczna i taka z niej arystokratka pelna gebą. Nie chce
                byc w sytuacji, ze bede musiala oddac kociatko poniewaz wtedy mi serce peknie.
                Chialabym kotka z Azylu albo z innej, kociej fundadcji adopcyjnej - juz
                zaczelam sie rozgladac, ale caly czas sie martwie moja dorosla kotka. Ma na
                imie Kocica (8 lat), dlatego nazywam ją roznego rodzaju zdrobnieniami od kota.
                • m.malone Weź szczeniaka... 13.03.05, 12:29
                  agamuza napisała:

                  > Ja sie tylko boje, ze ta moja "stara" kocurka bedzie tlukla malucha...

                  Myślę że w przypadku dojrzałej kotki nie ma takiej obawy: przyjmie szczeniaczka
                  jak swoje kociątko. W mojej rodzinie był przypadek, że do domu gdzie była kotka
                  oddałem szczeniaka mojego "chowu". Przyjęła go jak dziecko, opiekowała się,
                  bawiła z nim, a także wspólnie wyprawiali różne psoty (pisałem o tym na jednym z
                  wątków tutaj). To nie jest jedyny znany mi przypadek, a tu jest taka
                  okoliczność, że przecież kotka juz współegzystowała z psem. Może umów się, że
                  weźmiesz szczeniaka na kilka dni na próbę - tak na wszelki wypadek - ze względu
                  na kotkę. Kiedy pół roku temu brałem parkę szczeniaków z przytuliska,
                  powiedziano mi, że gdybym z różnych względów musiał je oddać, zmiana środowiska
                  trwająca ok. tygodnia nie będzie dla nich stresorem, tylko małą wycieczką. A po
                  śmierci ostatniej suczki znosiliśmy pustkę po niej tylko przez kilka dni. Co
                  prawda nie mamy kota...

                  Co do męża, wierzę, że jest zszokowany, jednak innego wyjścia nie było - musiała
                  byc operowana, bo czekałaby ją śmierć w strasznych męczarniach. Bardzo, bardzo
                  współczuję.


                  --
                  If you're going through the hell, keep going. (W.Churchill)
                • isabelleadjani Re: Zastanawiam sie... 13.03.05, 16:14
                  Ja sie tylko boje, ze ta moja "stara" kocurka bedzie tlukla malucha - jest
                  > bardzo niezalezna, egoistyczna i taka z niej arystokratka pelna gebą. Nie
                  chce
                  > byc w sytuacji, ze bede musiala oddac kociatko poniewaz wtedy mi serce peknie.

                  Na pewno będzie ok, trochę pochodzi z najeżonym ogonem i potem polubi, Nie
                  martw się :)
                  > Chialabym kotka z Azylu albo z innej, kociej fundadcji adopcyjnej - juz
                  > zaczelam sie rozgladac, ale caly czas sie martwie moja dorosla kotka. Ma na
                  > imie Kocica (8 lat), dlatego nazywam ją roznego rodzaju zdrobnieniami od
                  kota.

                  Jak jesteś z okolic Krakowa to podam Ci numer telefonu.
                  • agamuza Jestem z Wawy... 13.03.05, 17:36
                    ... i z tego co widzę, nie brakuje tu też kocurków do adopcji:-) Wybrałam sie
                    do sasiadki z moją satrucha - kociucha, aby zapoznala sie z nowym kocim
                    sąsiadem i ten moj wstrętny sierściuch tylko siedzial i prychal na malego!
                    Wstyd mi za nią! Bedzie musiala sie przywyczaic, trudno. Jest diablo
                    rozpieszczona i towarzystwo chyba jej dobrze zrobi i moze strąci z tronu bo juz
                    jest momentami nie do wytrzymania - krolowa, myslaby kto:-) Ale moja kocia
                    kochana, mimo ze narzekam na nią.
                    • isabelleadjani Re: Jestem z Wawy... 14.03.05, 17:45
                      To normalne na początku. Zawierają znajomości z trudem, a potem nie mogą bez
                      siebie żyć. Mój kot zawsze, jak pies wracal ze spaceru to go gryzl albo uderzl
                      lapką ze zlości, że tamten go zostawil samego w domu. To samo po powrocie z
                      wakacji moim lub mamy :)
    • nasza_maggie Re: Moja suczka umarla 12.03.05, 20:59
      Bardzo, bardzo mi przykro. Nie dawno się martwilam o swoją 13 letnią Sunię.
      To przykra sprawa ale uwierz że czas goi rany:)
      Napewno trafiła w dobre miejsce... nie martw się 'All Dogs go to heaven' był
      taki film:)
      Sciskam cię mocno. Wiem że i mnie to czeka ze wzgledu na sedziwy wiek mojej Sabci.
      Trzymaj się i wracaj tu do nas:)

      Maggie:)
    • mmoonika Re: Moja suczka umarla 12.03.05, 23:55
      Witaj ja rozumie co czujesz. Kupilam bokserka i mialam go tydzien! Mial
      nosowke :( bardzo to przezywal a ja z nim. Byl taki malutki i slabiutki - nie
      mogl wejsc na fotel. Potem bylo ciezko, biegunka, wymioty, kroplowka. Bardzo
      cierpial, plakal - wyl. To byla noc, jechalam do weterynarza,trzymalam go na
      rekach, zaczal kaslac i potem slychac bylo juz tylko odglos silnika, glucha
      cisza..... Umarla mi w dloniach moja kruszynka. ;( Płacz i ból. Nie moglam
      nawet uprzatnac kocyka z tylnej kanapy samochodu.
      Po 2 dniach pojechalam po innego bokserka, byl sliczny - ale nie potrafilam go
      trzymac na rekach, bolalo. Teraz jest ze mna i wariat caly czas bawilby sie
      tylko.
      Tu moge tylko w taki sposob Cibie pocieszyc ze czas leczy rany i drugie podobne
      stworzonko ktorym sie musisz opekowac. Bedzie dobrze.Buziak
      • agamuza Re: Moja suczka umarla 13.03.05, 11:38
        Najbardziej mi żal mojego męża - jest w Anglii od 2 miesięcy i nie bylo go przy
        nas teraz. To okropne przekazywac takie wiadomosci przez telefon, nie moglismy
        sie pocieszyc nazwajem, on plakal i pytal dlaczego, nie potrafi tego zrozumiec -
        byl bardzo do niej przywiazany, uczyl ja "dobrego" zachowania, szalal z nia na
        spacerach, ja bylam ta Pania od karmienia - wiecie, o co mi chodzi:-) Ale byla
        nasza iskierka, najdrozsza przyjaciolka i dom jest taki pusty i cichy teraz...
    • begietka Re: Moja suczka umarla 15.03.05, 12:03
      Nie mogę czytać spokojnie takich postów, bo zaraz staje mi prze oczami mój
      Duduś i zaczynam płakać, choć to już ponad rok, jak go nie ma....Kocham go,
      kocham i zawsze będę tęsknić, choć mam Dusię, bo bez psa nijak nie mogłam
      żyć.Po za tym uwierzyłam w to,że jeden pies odchodzi, by zrobić miejsce innemu
      w dobrym,kochającym,ciepłym domu....Wierzę, że na Moście Tęczowym Duduś czeka
      na mnie i ucieszy się,gdy przyjdę z Duśką.....lub zaopiekuje się Duśką i razem
      raźniej będzie im czekać.....
        • begietka Re: Moja suczka umarla 15.03.05, 19:50
          Monika,ja tych wierszyków napisałam mnóstwo. Trochę mi to pomagało,spłakałam
          się przy tym i na moment starczało.Ostatni napisałam 10 marca, na rocznicę jego
          śmierci:
          Dudusiu Kochany-minął rok
          kolejny obrót zakończyła Ziemia
          Koszmarem tamtego dnia
          wróciły do mnie wspomnienia

          Wciąż kocham cię tak rozpaczliwie
          i myślę o tobie codziennie
          i nawet nie wiesz, Dudku
          że to wciąż boli, niezmiennie...

          I proszę Wszechmogącego
          choć niebo chmurami zasnute
          by pozwolił Ci do mnie wrócić
          na dzień, godzinę,minutę....
          by pozwolił Ci wrócić
              • agata.balu Re: Piękne! 16.03.05, 22:24
                A mój Agacik przychodzi do mnie czasem we śnie - jak żywy - choć minęło już 4
                lata. Czasem wskakuje do mnie na wersalke i czuję jak sie pod nim ugina i jak
                opiera sie plecami o moje plecy. A w ubiegłym tygodniu przyszedł do mnie z
                kuchni, widać po jedzeniu bo sie oblizywał. Kucnęłam a on sie do mnie przytulił
                tak, że czułam jego ciepłe ciałko. I wiem we śnie, że on nie żyje ale zawsze
                tak bardzo sie cieszę kiedy do mnie przychodzi. I mówię "dziękuję Ci Agaciku"
                Może jednak przychodzi naprawdę?
                --
                ¤ ¤ ¤ Może właśnie czekają na Ciebie ¤ ¤ ¤
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka