Dodaj do ulubionych

Moje wspomnienie

14.05.08, 10:32
Dzisiaj mijają dokładnie 3 miesiące od chwili odejścia mojej
kochanej psinki. 14.02. godz. 18:10 na zawsze pozostaną w mojej
pamięci jako najsmutniejszy dzień w moim zyciu. Psinek bardzo
cierpiał... najgorsze jest to, że zabrakło mi odwagi by się z nim
pożegnać. Mam tak wielkie poczucie winy, że byłam złą opiekunką dla
niego (moja choroba nie jest żadnym usprawiedliwieniem), że
zaniedbałam go... Po jego śmierci wpadłam w totalną depresję (dla
wielu to dziwne jak można rozpaczać za psem). Bez psa wytrzymałam 2
miesiące, teraz mam małego okruszka, który sprawił, że wyrwałam się
z tego załamania. Jednakże mój psinek zawsze jest obecny w pamięci,
mam jego zdjęcie na półce. Mineły dopiero 3 miesiące, a mnie się
wydaję, że to cała wieczność. Czasami, gdy teraz przytulam mojego
maluszka mam jakieś durne myśli, że zdradziłam pamięc tamtego
psiaka. Szkoda, że wtedy Was nie znalazłam. Jest odrobinę lżej
widząc, że to nie tylko ja wpadłam w takiego doła, że nie jestem
jakiś dziwolagiem rozpaczajacym za psem. Hmm, nadal jest mi cięzko
pisać o tym wszystkim. Psinek był ze mną ponad 15 lat, to kawał
czasu. Był ze mną przy wszystkich ostatnich zawirowaniach życiowych.
To on był moją ostoją, a nie drugi człowiek.
Obserwuj wątek
    • mary4 Re: Moje wspomnienie 19.11.08, 14:46
      rozumiem Cię doskonale 31.10.08 musiałam uśpić po ciezkiej chorobie
      14letniego psa Morisa, został u moich rodziców i gdyby nie to że w
      domu mam u siebie 2koty (4p. w bloku psa nie mogłam zabrac -
      strasznie mnie to bolało) to bym dosłownie zwariowała...
      poprostu stanał mój świat, wiesz dziś moze nie płacze za nim
      codziennie ale wiele bym zrobiła aby był obok mnie... był dla mnie
      wszystkim...
      • iwa_ja Re: Moje wspomnienie 23.11.08, 20:58
        Julia, co Ty opowiadasz? !!!! Uważasz, że cierpienie po utracie piesia jest
        czymś nagannym? Czasami ludzie nie zasługują na takie cierpienie po ich utracie.
        Nikt tego nie zrozumie, kto nie pochował swojego przyjaciela nazywanego psem.
      • misio13997 Re: Moje wspomnienie mojej Bertusi 19.02.09, 21:58
        Ja swoją Bertusie uspałam 6 lat temu i nadal strasznie mi jej
        brakuje,już miesiąc po uspaniu wzięłam kundelka bo wariowałam sama w
        domu.Berta był zemną 14 lat,czasami šni mi się w nocy.Teraz mam już dwa
        pieski tego co wzięłam odrazu po Bertusi i nowy nabytek który znalazłam
        na przystanku , są wspaniałe.Pamiętam też jej spojrzenie.....jak
        odchodziła i jak byłyśmy na ostatnim spacerku.Mam nadzieję że jest psie
        niebo i moja kochana psina tam jest....
        • tina544 Re: Moje wspomnienie mojej Bertusi 24.02.09, 16:27
          Zawwsze patrzyłam z lekkim dystnasem na ludzi rozpaczających po
          śmierci zwierzaka. Wczoraj przy mnie umarła moja 16-letnia kotka...
          I od wczoraj płaczę, chociaz sama sobie mówię, że to nienormalne tak
          płakac po starym kocie, bo sa przecież gorsze nieszczęścia. Mam
          wyrzuty sumienia, że moze cos zaniedbałam i mogla jeszcze żyć. W
          domu jest jeszcze pełno jej śladów. Tak bym chciała, żeby istnialo
          kocie niebo i żeby było jej tam dobrze...
    • julia333 Re: Moje wspomnienie 17.02.09, 17:41
      tak dawno mnie tutaj nie było. 14 lutego w sobotę minął rok od śmierci mojego
      pieseczka, nadal jest jeszcze troche łez. To już rok, ale nadal tęsknie za nim,
      wspominam jak to było dawno, dawno temu gdy jeszcze był z nami. Nadal mam jego
      zdjęcie na półce. Niedawno też moj aktualny psinek skonczyl rok. Bardzo kocham
      tego łobuza, ale w sercu ciągle mam tamtego. Nadal mam poczucie winy, że go
      zaniedbałam,że się z nim nie pożegnałam itd., pocieszam sie tylko tym, ze psinek
      juz nie cierpi. Zreszta nawet kilka m-cy po jego smierci snilo mi sie, ze biega
      szczesliwy po zielonej trawie. I tego sie trzymam, ze gdzies tam... jest
      szczesliwy, nie dusi sie, nie cierpi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka