Dodaj do ulubionych

CHCIAŁABYM oszczenić sunię

26.10.03, 00:12
Moja sunia będzie miała za jakiś tydzień cieczkę, wtedy zrobię jej badanie na
to kiedy najlepiej zaprowadzić ją do pieska.
Natomiast moje pytanie jest następujące; jak przygotować do tego psa?
Motywuję to pytanie tym, że poprzednio nic nie wyszło, bo sunia nie chciała,
przestraszyła się czegoś, a na siłę nie chciałam nic robić.
Czy można psu pomóc w jakiś sposób? Zachęcić go czymś? Co mogę zrobić aby na
pewno wyszło? Czy powodem mogło być to, że nie podobał jej się piesek?
Niestety rasa maltańczyków jest bardzo rzadka i nie mam drugiego pieska do
reprodukcji. Strasznie mi zależy na młodych, mam już nawet kupców dla nich,
tylko problem jest z tym, że nie uczestniczyłam nigdy przy czymś takim i nie
wiem co można robić a czego nie.
Bardzo proszę o łopatologiczne porady. Bardzo mi zależy aby raz w życiu sunia
miała młode. Ma 4 lata teraz więc już później chyba będzie za stara. Z góry
dziękuję.

Aha dodam, że sunia chyba cierpi na nerwicę (tzw. fobię), bardzo boi się
wszelkich huków na ulicy i zawsze próbuje uciekać do domu, o petardach już
nie wspomnę... Kiedyś czytałam, że podobne zachowania u psów to są właśnie
fobie, ale sama nie jestem sama tego stwierdzić, dltego proszę o poradę
zwłaszcza expertów.
Obserwuj wątek
    • gonia.pk Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 26.10.03, 09:56
      Ja expertem nie jestem, ale jestem ciekawa po co chcesz rozmnazac suczke. Czy
      tylko dlatego, ze wierzysz w teorie, ze suczka musi miec raz w zyciu
      szczeniaki. Czy Twoja suczka jest suka hodowlana? Nie boisz sie, ze jesli sie
      oszczeni, to przekaze swoiemu potomstwu te cechy charakteru, ktore tak Cie
      niepokoja czyli leki, fobie itd itd?
      pozdrawiam i mam nadzieje, ze desyzje ktore podejmujesz sa rozsadne i
      przemyslane
      • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 26.10.03, 13:55
        Czy wieżę w teorię, że sunia musi mieć raz w życiu młode? Nie wierzę, tylko
        dlaczego właściwie ma nie mieć tych małych? Chciałabym aby suka mogła poczuć
        się mamą. A po co Pani chciałaby mieć własne dziecko? (a może już ma?).
        Przecież to jest naturalne.
        • gonia.pk Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 26.10.03, 17:35
          Troszke dziwne porownanie, ale sprobuje jakos pojsc za ciosem. Jesli bede
          miala dziecko, to napewno sama o nie zadbam, bede kochac i wychowywac. Czy jest
          Pani w stanie zapewnic dom powiedzmy 12 szczeniakom, czy juz teraz ma Pani
          chetnych na szczeniaki i pewnosc, ze one nigdy nie trafia do schroniska lub w
          calkiem przypadkowe rece?
          A jesli chodzi o poczucie sie mama, to chyba tez jednak za bardzo uczlowiecza
          Pani swoja suczke. Dla suki okres ciazy i pologu to bardzo meczacy fizycznie
          czas. Mam znajomych hodowcow i wiem ile czasu, wysilku i pieniedzy trzeba
          poswiecic na odchowanie szczeniakow, prowadzenie ciazy i przywrocenie suki po
          porodzie do naturalnej formy. Juz nie wspominam o roznych zagrozeniach dla
          suki, ktore moga miec miejsce podczas ciazy i porodu, ale tu tez pewnie Pani
          porowna swoja suczke do ciezarnej kobiety.
          No i z braku odpowiedzi na moje pytanie o prawa hodowlane domyslam sie, ze pani
          suczka nie posiada wymaganych przez ZK dokumentow, dzieki ktorej moglaby wydac
          na swiat szczenieta z rodowodem, ktory potwierdzalby ich pochodzenie i bylby
          dowodem na to, ze szczeniaki sa wlasnie takiej rasy jak jej domniemani rodzice.
          Nie watpie, ze jest Pani wlascicielka przeslicznej i madrej suni, ale nie jest
          to wystarczajacym powodem do tego, aby ja rozmnazac, narazac ja na ryzyko (bo
          takie zawsze ostnieje), sama siebie na wysokie koszty podczas calego okresu
          ciazy a potem 8 tygodniu po porodzie, no i szczeniaczki na niepewna przyszlosc,
          bo w koncu wcale nie wiadomo czy znajdzie Pani odpowiedzialnych wlascicieli dla
          potomstwa swojej suni.
          Pozdrawiam i prosze usciskac swoja sunie. Mysle, ze lepszym sposobem na
          sprawienie jej przyjemnosci bedzie wspolne szkolenie, wakacje lub szalenstwa z
          innymi psami, niz uszczesliwianie jej na sile kilkunastoma malymi żarlokami.
    • adam.pietron Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 26.10.03, 18:19
      Oczywiście nie mnie ingerować w powody chęci posiadania psiego potomstwa i nie
      będę tu tego robił - sam kiedyś takowe chiałem posiadac ale też nie wyszło
      więc zbastowałem.
      A co do pomocy przy kryciu - czy na pewno przy poprzednim podejściu trafiłaś w
      odpowiednie dni - tzn takie kiedy występuje odruch akceptacji i tzw chęc do
      krycia?
      Dobrze że chcesz wykonac badania dodatkowe - mam nadzieję że myslisz o teście
      owulacyjnym - można je wykonac w lecznicy - wystarczy niewielka próbka -
      odwirowanej surowicy krwi - pamiętaj tylko że jednokrotne badanie nie zawsze
      wystarcza!
      A co do pomocy przy kryciu - jeśli twoja suczka z natury jest strachliwa , nie
      jest zsocjalizowana z innymi psami , boi się ich towarzystwa to nawet natura
      może nie pomóc niestety , powinnas się więc skontaktować z położnikiem który
      ewentualnie służyłby pomoca - i w tym momencie musisz rozstrzygnąć czego
      chcesz bardziej - dzieci czy świętego spokoju twojej suczki .
      Pamiętaj że nawet bez pomocy wyjazd na krycie jest sytuacją stresującą więc
      dla twojej suczki już to samo może być zaporą nie do przebycia.
      Co do rad jakich moge ci udzielić - gdy tylko zauważysz odruch akceptacji u
      twojej suczki - odstawianie ogonka ocieranie się o ciebie i meble - udaj się
      na pierwszą próbę krycia i powtórz tę wycieczkę minimum trzy razy - może w ten
      sposób oswoi się z narzeczonym i przy kolejnej próbie nie będzie już tak
      zestresowana jak poprzednio - poza tym pamiętaj pierwszy raz zawsze jest
      trudny - nie tylko dla ludzi.
      Pozdrawiam
      • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 27.10.03, 12:58
        Oczywiście ma Pani rację, w tym co Pani pisze. Może rzeczywiście za bardzo
        uczłowieczam swoją sunię, niewątpliwie jest ona jedną z ważniejszych cząstek w
        moim życiu i chęć posiadania dzieci jest w tym momencie ogromna. Jeszcze
        większa jest chęć posiadania i opiekowania się maleńkimi pieskami gdyż nigdy
        nie miałam suni, która posiadała je. Zdaję sobie sprawę, że jest to ogormny
        wysiłek i praca, ale jestem przygotowana na to. Zawsze kochałam psy i pragnę w
        przyszłości założyć małą hodowlę o ile będę miała na to pieniążki

        • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 27.10.03, 13:12
          jej nie chcący wcisnęłam wyślij....

          Pani Goniu; Oczywiście ma Pani rację, w tym co Pani pisze. Może rzeczywiście
          za bardzo uczłowieczam swoją sunię, niewątpliwie jest ona jedną z ważniejszych
          cząstek w moim życiu i chęć posiadania dzieci jest w tym momencie ogromna.
          Jeszcze większa jest chęć posiadania i opiekowania się maleńkimi pieskami gdyż
          nigdy nie miałam suni, która posiadałaby je.
          Zdaję sobie sprawę, że jest to ogormny wysiłek i praca, ale jestem przygotowana
          na to. Wszystko przemyślałam, nawet mam opiekę w razie gdyby nie było mnie w
          domu. Zawsze kochałam psy i pragnę w przyszłości założyć małą hodowlę o ile
          będę miała na to pieniążki i czas.
          Odpowiadając Pani na pytanie związane z prawami hodowlanymi, sunia ma rodowód
          i championa w klasie młodzieży, niestety pieski nie będą miały rodowodu.
          Zabrakło pieniędzy i zdrowia psa na dalsze wystawy. Pies - partner również ma
          rodowód, ale nie występował na wystawach.
          Oczywiście nie mam gwarancji (i na to się chyba nigdy nie ma gwarancji), że
          piesek trafi do dobrych ludzi i nie wyląduje zaraz w schronisku czy pod
          samochodem, ale trzeba wierzyć w to. A ja wierzę bardzo.
          Dziękuję za troskę Pani Goniu :) Proszę również swojego pieska uściskać (o
          ile Pani ma).

          Dr A. Pitronie; poprzednio próbowałam (niestety bez odpowiednich badań) sama
          wyliczyć dni płodne, sunia oczywiście odchylała ogonek, ale dalej upierałabym
          się przy tym, że sunia się po prostu wystraszyła, zwłaszcza że piesek - partner
          nigdy nie uczestniczył przy kryciu. Wiem że najprościej było wtedy wezwać
          lekarza położnika, ale za późno o tym wtedy pomyślałam. Teraz będzie to chyba
          już ostateczne rozwiązanie.

          • dina2 Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 27.10.03, 18:35
            Czytajac Pani wypowiedzi nie widze zadnej milosci do zwierzat, ktora Pani niby
            deklaruje.
            Posiadanie szczeniakow przez Pania jest tak ogromne, ze nie dostrzega Pani
            stresu jaki Pani naraza swoja sunie.Nie ma to nic wspolnego z miloscia do
            zwierzat, a jedynie jest egoizmem.Jest Pani w stanie skazac swoja suke na
            stres, wysilek jakim jest ciaza i wychowanie mlodych dla organizmu, a przeciez
            moga byc jakies jeszcze komplikacje.Ale to Pania nie interesuje...
            Pisze Pani, ze ma Pani kupcow. Ja tez mialam, ale jak przyszlo co do czego
            ulotnili sie jak kamfora.
            Pani wierzy ze pieski trafia w dobre rece, a ja nie bylabym taka pewna. Los
            moze sie okazac okrutny. Jest tyle przypadkow znecania sie nad psami, psow
            porzuconych, przywiazywanych do drzewa lub okaleczanych, ze ja nigdy bym nie
            skazywala szczeniat mojej suki na tak niepewny los. Dlatego moja piekna czarna
            ON-ka o wspanialej psychice zostala wysterylizowana.
            Maltanczyk nie jest "modna" rasa wiec nie sadze, zeby pieski rozeszly sie jak
            swieze buleczki.
            Moze zamiast Pani szczeniakow, potencjalni kupcy pojda do schroniska i
            przygarna jakiegos psiaczka?

            P.S. Ostrzejszy ton mojej wypowiedzi wynika z faktu, ze bylam pare razy w
            schronisku i widzialam te patrzace blagalnie na mnie oczy psiakow, ktore tez
            chca byc kochane. A niektore z nich niestety byc moze nie zaznaja tej milosci.

            Prosze pamietac ze czlowiek jest na zawsze odpowiedzialny za to co oswoil.
            Pozdrawiam.
            • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 27.10.03, 22:39
              Doceniam WAsze opinie i troski :) Sa naprawdę bardzo mądre i niewątpliwie
              istotne. Tylko zastanawiam się czemu nie chcecie mi tak naprawdę pomóc, a tylko
              odradzacie ciążę. Przecież tyle suk miało dzczeniaczki i żyją normalnie, i są
              zdrowe i silne. Tyle pieków znalazło swoje domy.Jeżeli nie znajdę kupców na
              szczeniaki, to postaram się sama je wychować.Jestem w stanie się w pełni
              poświęcić dla nich. I nie można o mnie mówić, że jestem egoistką, ponieważ
              drugą noc już nie śpię, bo przeżywam chorobę OBCEGO mi psa. Pies jamnik
              długowłosy mojego kolegi, nie może chodzić o własnych siłach.Ma chorobę
              kręgosłupa jakoś to się nasywa fachowo. Grozi mu uśpienie... Kiedy to próbuję
              opowiedzieć komuś,za każdym razem płaczę. Jestem naprawdę wrażliwym i
              kochającym psy - człowiekiem. To że pragnę mieć szczeniaczki to nie jest
              egoizm. O wszystkim pomyślałam. I jestem gotowa na to. Proszę tylko o
              teoretyczną pomoc. I proszę nie odradzajcie mi tego. Nie pozbawiajcie
              nadzieji...
              • default Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 28.10.03, 09:06
                Też nie jestem zwolennikiem niepotrzebnego i bezmyślnego rozmnażania psów, ale
                w tym przypadku nie rozumiem, czemu bella_a spotkała się z takim potępieniem. Z
                jej postów wynika, że przemyślała sprawę i przygotowała się do tego. Zarzut, że
                z egoizmu naraża sukę na cierpienia jest bezsensowny - ciąża i poród to
                fizjologia, a nie jakaś męka. Obecnie stało się to obowiązkowe (nowa polityczna
                poprawność)- ktokolwiek wyrazi chęć posiadania szczeniąt czy kociąt, zewsząd
                rozlegają się głosy potępienia i oburzone pytania czemu pies nie jest
                wysterylizowany. Ludzie, bez przesady! Można chyba odróżnić odpowiedzialnego
                hodowcę od beztroskich i bezmyślnych posiadaczy suk, którzy nawet nie zauważają
                kiedy i z kim suka zaszła, a potem rozdają szczenięta byle komu.
                Jestem pewna, że nawet jeśli bell_a nie znajdzie domu dla szczeniąt, to
                zatrzyma je u siebie - u mnie było podobnie, część szczeniąt (rasowych i
                rodowodowych) sprzedałam wśród rodziny i znajomych, a dwie suczki zostały z
                nami, bo potencjalni nabywcy nie wzbudzali mojego zaufania.
                No i nie piszcie o kilkunastu maltańczykach w miocie - to bzdura, małe rasy
                mają góra 4-5 szczeniąt!
                Pozdrowienia,
                def
                • dina2 Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 29.10.03, 18:40
                  Nie wiem czy default przeczytalas dokladnie to co napisala bella i Pan doktor.
                  Byla proba dopuszczenia suki, ktora spelzla na niczym, powodujac tylko stres u
                  suki. Tu zadam pytanie w imie czego narazac suke znowu na stres? Czy to nie
                  jest typowo egoistyczne podejscie?
                  Poza tym poczytajcie sobie moze na dogomanii "Psy w potrzebie" albo przejdzcie
                  sie do schroniska to moze zobaczycie o co mi chodzi.
                  Psow jest po prostu za duzo. Pomimo wprowadzanych w schroniskach programow
                  masowej sterylizacji. Dlaczego te psy maja byc usypiane, tylko dlatego ze nie
                  ma chetnych na nie? Jezeli myslenie Polakow nie ulegnie zmianie, to beda
                  usypiac kazdego psa, jezeli nie znajdzie wlasciciela w przeciagu 2 tyg.
                  Jest jeszcze jeden aspekt tej sprawy. Bella pisze, ze jej suka jest tchorzliwa.
                  Z tego co czytalam we wzorcu jest to cecha niepozadana i byc moze dlatego
                  suczka nie dostala uprawnien hodowlanych, bo moze te cechy przekazac potomstwu.
                  Nie iwem default gdzie wyczytalas ze maltanczyki moga miec kilkanascie
                  szczeniat, ale to juz maly szczegol.
                  • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 30.10.03, 10:20
                    Myślę, że sunia dostałaby championa w klasie wyższej, a nawet miano
                    interchampiona gdyby tylko nie zatruła się silną trucizną wylewaną, na pole.
                    Niestety rodzina powiadomiła mnie o tym fakcie za późno. Przed tym wypadkiem
                    doskonale się prezentowała na wystawach, później zrobiła się trochę nerwowa. Tu
                    chyba nie jest egoizm, że zaprzestałam jeździć na wystawy?
                    Poza tym mam doskonałą lecznicę po drugiej stronie ulicy i nawet w razie
                    komplikacji, w ciągu 1 minuty mogą znaleźć się u mnie i bezboleśnie pomóc suce
                    przy porodzie. Uratowali już raz życie mojemu psu. Myślę że to doskonali
                    fachowcy. Tylko dzięki dodatkowym badaniom, które zlecili aby zrobić (bo
                    pobieżne oględziny nic nie wykazały), wykryły ostre zapalenie wątroby.
                    W sprawie egoizmu powiem tylko tyle, że nie zna mnie Pani. Naprawdę
                    niewielu ludzi, obchodzi się z psem tak jak ja. Po prostu jak z jajkiem.
                    Myślę też, że więcej jak 5-6 sztuk nie powinno się urodzić i że nie będzie
                    kłopotu z oddaniem ich w dobre ręce. Tak jak powiedziałam, mam już kupców i są
                    to dobrzy znajomi więc dlatego się nie martwię. Moje psy nie trafią do
                    schroniska. Jeśli chodzi o psy ze schroniska, to zadam jedno pytanie:
                    dlaczego ja mam odpowiadać za błędy ludzi?
                    I tu znowu uczłowieczę swojego psa: jest dużo małych i bezbronnych dzieci,
                    zostawianych przez matki biologiczne w Polsce, a wręcz mordowanych..JEst sporo
                    też dzieci osieroconych, również mieszkających w domach dziecka. Jest też sporo
                    niepełnosprawnych dzieci pozostawionych przez los. Jest też dużo starych ludzi
                    potrzebujących opieki w domach starców. Moje pytanie jest następujące:
                    czy to znaczy, że ludzie już nie powinni rodzić własnych dzieci tylko obce
                    adoptować z domów dziecka? A może zaadoptować starszych i bezradnych ludzi,
                    którym zostało niewiele życia? Przecież to nonsens.
                    Jeszcze krótko o tym nieudanym 1-wszym razie. Myślę, że zarówno dla
                    człowieka jak i dla psa, jest to sprawa i nowa i stresująca. Być może gdybym
                    wcześniej sukę przyzwyczajała do tego (dopuszczając ją po prostu wcześniej), to
                    kłopot byłby mniejszy. Teraz pies jest już starszy i może po prostu nie
                    wiedzieć co będą z nią robić. Myślę, że to jest naturalne tak jak u człowieka.
                    Ja wyznaję jedno w życiu; pies też człowiek, różni się tylko tym, że nie mówi
                    i ma wielki instynkt (nie wspominając o budowie, bo to jest oczywista sprawa).
                    Pies też ma swoje potrzeby i tak jak Pani czy ja, chciałby również mieć dzieci.
                    Dla niego jest to naturalna sprawa.
                    • gonia.pk Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 30.10.03, 21:18
                      Ja staram sie wszystko zrozumiec, ciesze sie, ze Pani wszystko przemyslala, ale
                      ostatnie zdanie mnie dobilo. Skad Pani wie, ze suka chce miec dzieci tak jak
                      czlowiek. Znam mnostwo kobiet, ktore nie chca miec potomstwa i moze dla Pani
                      suczki to rowniez nie jest naturalna i najwazniejsza w zyciu rzecza. Zreszta
                      nadal uwazam, ze nie mozna mowic o psach w kategoriach ludzkich, bo pies, na
                      cale szczescie czlowiekiem nie jest i nie upodabniajmy go na sile do nas. Nic
                      dobrego z tego wyjsc nie moze.
                      • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 31.10.03, 13:21
                        Oczywiście Pani Goniu,że ma Pani rację w 100%-tach :)
                        Prawdę mówiąc rozbawiła mnie trochę ta sytuacja i tak sobie zażartowałam.
                        Naturalnie, że nikt tak na prawdę nie wie czy pies może chcieć mieć dzieci czy
                        nie. Myślę że raczej wszystko jest związane z tzw. naturą zwierzęcia i
                        instynktem. To coś na zasadzie; jest ruja to pobiegnę do pieska,albo piesek do
                        mnie przybiegnie, bo tak nakazuje mi czy jemu natura i chyba tylko o to chodzi.
                        Rozbawiło mnie mianowicie to, że dzięki temu postowi chciałam uzyskać
                        teoretyczną poradę co robić w trakcie krycia, bo jest to dla mnie obca lecz
                        poważna sprawa, a nie odpowiadać na posty z zażutami i bronić swojego zdania.
                        Czuję się nadal samotna z tym problemem, a szkoda.

                        Aha chciałam wrócić jeszcze na chwilkę do nerwicy mojego psa.
                        Otóż wydaje mi się, że nie jest to choroba genetyczna, w związku z czym nie
                        może przejść na szczeniaki. Mogę się oczywiście mylić, ale jest to chyba
                        związane z uwarunkowaniami zachodzącymi w środowisku czy otoczeniu psa. Nie
                        jest to dziedziczne lecz nabyte. Być może z wiekiem tak jej się zrobiło, a być
                        może jakaś sytuacja w życiu spowodowała to, o której nie wiem, bo zostawiłam
                        psa pod opieką rodziców kiedy byłam za granicą. Na ten temat powinien
                        wypowiedzieć się ekspert ja mogę tylko teoretyzować.
                    • dina2 Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 02.11.03, 13:32
                      bell_a napisała:

                      > Myślę, że sunia dostałaby championa w klasie wyższej, a nawet miano
                      > interchampiona gdyby tylko nie zatruła się silną trucizną wylewaną, na pole.
                      > Niestety rodzina powiadomiła mnie o tym fakcie za późno. Przed tym wypadkiem
                      > doskonale się prezentowała na wystawach, później zrobiła się trochę nerwowa.
                      Tu
                      >
                      > chyba nie jest egoizm, że zaprzestałam jeździć na wystawy?
                      > Poza tym mam doskonałą lecznicę po drugiej stronie ulicy i nawet w razie
                      > komplikacji, w ciągu 1 minuty mogą znaleźć się u mnie i bezboleśnie pomóc
                      suce

                      Ale czy w nocy jesli suka bedzie rodzic i pojawia sie jakies komplikacje(
                      zawsze nalezy to wziasc pod uwage) pojawi sie fachowiec?

                      > przy porodzie. Uratowali już raz życie mojemu psu. Myślę że to doskonali
                      > fachowcy. Tylko dzięki dodatkowym badaniom, które zlecili aby zrobić (bo
                      > pobieżne oględziny nic nie wykazały), wykryły ostre zapalenie wątroby.

                      > W sprawie egoizmu powiem tylko tyle, że nie zna mnie Pani. Naprawdę
                      > niewielu ludzi, obchodzi się z psem tak jak ja. Po prostu jak z jajkiem.

                      Szkoda, ze tak obchodzi sie Pani jedynie ze swoim psem.

                      > Myślę też, że więcej jak 5-6 sztuk nie powinno się urodzić i że nie będzie
                      > kłopotu z oddaniem ich w dobre ręce. Tak jak powiedziałam, mam już kupców i

                      > to dobrzy znajomi więc dlatego się nie martwię. Moje psy nie trafią do
                      > schroniska.

                      Znajomi mogliby zamiast od Pani wziasc ze schroniska szczeniaki na przyklad.
                      Jeszcze jest Pani zbyt ufna w stosunku do ludzi, wierzac ze znajomi beda
                      troskliwie sie zajmowac psiakami. Niestety nie zawsze tak jest. Fajnie by bylo
                      gdyby akurat okazali sie warci posiadania psa.

                      Jeśli chodzi o psy ze schroniska, to zadam jedno pytanie:
                      > dlaczego ja mam odpowiadać za błędy ludzi?
                      "Ludzie zapomnieli o tej prawdzie. Lecz Tobie nie wolno zapomniec. Stajesz sie
                      odpowiedzialny na zawsze za to , co oswoiles"
                      "Maly Ksiaze" Antoine Saint Exupery.
                      To jest bardzo smutne co Pani napisala i swiadczy o tym ze jest Pani tylko
                      pseudo milosnikiem zwierzat.Nie znam Pani owszem, ale to zdanie mowi wszystko.
                      Chocby na dogomanii sa takie osoby, posiadajace psy rasowe, ktore z calym
                      psowieceniem szukaja domow dla psow schroniskowych. Niekiedy pokonuja
                      dziesiatki a nawet tysiace kilometrow,aby dowiesc psiaka do ludzi chcacych
                      takiego zwierzaka adoptowac.Dzieki temu kilka juz psiakow ze schronisk znalazlo
                      dom w Niemczech.
                      Organizuja transporty darow, pomagaja w prywatnych schroniskach. Sami tez
                      adoptuja psiaki i to nierzadko stare i schorowane.
                      Dla mnie prosze Pani to sa prawdziwi milosnicy zwierzat, przed ktorymi ja chyle
                      czola.



                      > I tu znowu uczłowieczę swojego psa: jest dużo małych i bezbronnych dzieci,
                      > zostawianych przez matki biologiczne w Polsce, a wręcz mordowanych..

                      JEst sporo
                      > też dzieci osieroconych, również mieszkających w domach dziecka. Jest też
                      sporo
                      >
                      > niepełnosprawnych dzieci pozostawionych przez los. Jest też dużo starych
                      ludzi
                      > potrzebujących opieki w domach starców. Moje pytanie jest następujące:
                      > czy to znaczy, że ludzie już nie powinni rodzić własnych dzieci tylko obce
                      > adoptować z domów dziecka? A może zaadoptować starszych i bezradnych ludzi,
                      > którym zostało niewiele życia? Przecież to nonsens.
                      > Jeszcze krótko o tym nieudanym 1-wszym razie. Myślę, że zarówno dla
                      > człowieka jak i dla psa, jest to sprawa i nowa i stresująca. Być może gdybym
                      > wcześniej sukę przyzwyczajała do tego (dopuszczając ją po prostu wcześniej),
                      to
                      >
                      > kłopot byłby mniejszy. Teraz pies jest już starszy i może po prostu nie
                      > wiedzieć co będą z nią robić. Myślę, że to jest naturalne tak jak u
                      człowieka.
                      > Ja wyznaję jedno w życiu; pies też człowiek, różni się tylko tym, że nie
                      mówi
                      > i ma wielki instynkt (nie wspominając o budowie, bo to jest oczywista
                      sprawa).
                      > Pies też ma swoje potrzeby i tak jak Pani czy ja, chciałby również mieć
                      dzieci.

                      Sadze, ze to Pani wylacznie chce miec te "dzieci" a nie Pani suczka, ktora
                      niestety nie ma wyboru.
                      >
                      > Dla niego jest to naturalna sprawa.

                      Nie nalezy antropomorfizowac psow. One maja zupelnie inne priorytety niz
                      ludzie. Takim mysleniem mozna zrobic krzywde.
                      • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 02.11.03, 23:19
                        hmmm.. Widzę, że ostro mnie Panie oceniacie i na to wychodzi, że nie kocham
                        zwierząt i CHCĘ tylko i wyłącznie SZCZENIAKÓW. Postaram się po raz ostatni
                        odpowiedzieć na "głupi" w moim mniemaniu zarzut.

                        "Małego księcia" znam bardzo dobrze, wiele razy czytałam tą książeczkę i nikt
                        nie musi mi przytaczać morałów z tej bajeczki tym bardziej, że szkołę średnią
                        już dawno skończyłam. Mówiąc, a właściwie pisząc zdanie; "dlaczego mam
                        odpowiadać za błędy innych", chodziło mi o coś innego, niż to Pani
                        zinterpretowała. Pozostawię to bez komentarza.
                        Znam się trochę na ludziach, wielu różnych w życiu poznałam, na wielu się
                        zawiodłam i na wielu mogłam zarazem liczyć. Ale nie czas aby o tym Pani pisać.
                        Tym bardziej, że będzie Pani i tak myślała po swojemu.
                        Problem tkwi jednak nie we mnie lecz w tym, że nie przeczytała Pani uważnie
                        tego co napisałam wcześniej. Widzi Pani jeden punkt ("Chciałabym oszczenić
                        sunię"), a nie cały ogólny sens tego postu. Nie stara się Pani zrozumieć tego
                        problemu. Przeoczyła Pani jedno ważne zdanie, mianowicie, że jeżeli zdarzy się
                        taka sytuacja, że nie będę miała komu oddać piesków, zatrzymam je i z wielką
                        przyjemnością zaopiekuję się nimi. I powiem więcej, sobie odejmę jedzenia, a
                        dam pieskom. Tego Pani już nie widzi.
                        Nie będę starała się już nikogo przekonać o tym, bo to jest po prostu bez
                        sensu. Ale nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że jestem pseudomiłośnikiem
                        zwierząt. (Jak można to w ogóle stwierdzić po tym, że chce swojego psa
                        oszczenić???!!!)
                        • dina2 Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 03.11.03, 09:01
                          bell_a napisała:

                          > hmmm.. Widzę, że ostro mnie Panie oceniacie i na to wychodzi, że nie kocham
                          > zwierząt i CHCĘ tylko i wyłącznie SZCZENIAKÓW. Postaram się po raz ostatni
                          > odpowiedzieć na "głupi" w moim mniemaniu zarzut.

                          Czyz nie taki jest tytul watku, ktory mowi sam za siebie?
                          >
                          > "Małego księcia" znam bardzo dobrze, wiele razy czytałam tą książeczkę i nikt
                          > nie musi mi przytaczać morałów z tej bajeczki tym bardziej, że szkołę średnią
                          > już dawno skończyłam. Mówiąc, a właściwie pisząc zdanie; "dlaczego mam
                          > odpowiadać za błędy innych", chodziło mi o coś innego, niż to Pani
                          > zinterpretowała. Pozostawię to bez komentarza.

                          To dlaczego nie napisala Pani o co chodzi Pani dokladnie? Mogloby to cos
                          wyjasnic moze?

                          > Znam się trochę na ludziach, wielu różnych w życiu poznałam, na wielu się
                          > zawiodłam i na wielu mogłam zarazem liczyć. Ale nie czas aby o tym Pani
                          pisać.
                          > Tym bardziej, że będzie Pani i tak myślała po swojemu.
                          > Problem tkwi jednak nie we mnie lecz w tym, że nie przeczytała Pani uważnie
                          > tego co napisałam wcześniej. Widzi Pani jeden punkt ("Chciałabym oszczenić
                          > sunię"), a nie cały ogólny sens tego postu. Nie stara się Pani zrozumieć tego
                          > problemu. Przeoczyła Pani jedno ważne zdanie, mianowicie, że jeżeli zdarzy
                          się
                          > taka sytuacja, że nie będę miała komu oddać piesków, zatrzymam je i z wielką
                          > przyjemnością zaopiekuję się nimi. I powiem więcej, sobie odejmę jedzenia, a
                          > dam pieskom. Tego Pani już nie widzi.

                          Jak napisala Pani ze nigdy nie posiadala Pani szczeniat,wiec nie wie Pani co
                          sie wiaze z ich posiadaniem. Raczej bardzo watpie zeby Pani w razie czego
                          zatrzymala chocby nawet 2 maluchy, ktore beda chcialy sie bawic kiedy Pani
                          bedzie miala ochote spac. Takie maluchy wymagaja stalego nadzoru, wiec jesli
                          Pani mieszka sama i uczy sie albo pracuje bedzie to troche trudne. A nawet
                          jesli ktos z Pania mieszka, granice cierpliwosci tej osoby moga zostac
                          wyczerpane i moze Pani stanac przed dylematem: albo ja albo psy. Niestety takie
                          psiaki to masa klopotu.

                          > Nie będę starała się już nikogo przekonać o tym, bo to jest po prostu bez
                          > sensu. Ale nigdy nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że jestem pseudomiłośnikiem
                          > zwierząt. (Jak można to w ogóle stwierdzić po tym, że chce swojego psa
                          > oszczenić???!!!)
                          Nadal Pani nic nie rozumie.
                          W swietle prawa te szczeniaki nie beda psami rasowymi a takich jest mnostwo w
                          schroniskach, ktore sa przepelnione i czesto brakuje srodkow aby je wykarmic.
                          Usypia sie zdrowe psy,tylko dlatego ze nikt ich nie chce. Pani ewentualne
                          szczeniaki moga odebrac szanse adopcji tych psiakow.
                          Uwaza Pani,ze taka postawa swiadczy o milosci do zwierzat?
                          Dlaczego zamiast rozmnozyc swoja suczke nie pomoze Pani psiakom schroniskowym?
                          Na jakiej podstawie jest Pani milosnikiem zwierzat, skoro Pani milosc ogranicza
                          sie tylko do wlasnego psa?
                          W niektorych krajach obowiazuje kastracja psow nie posiadajacych uprawnien
                          hodowlanych pod kara grzywny i efekty sa. U nas tez powinni to wprowadzic,bo
                          nie ma co polegac na rozsadku wlascicieli.
                    • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 03.11.03, 19:32
                      Dzięki za wsparcie :) Naprawdę czasami jest potrzebne.

                      ************************************************************************

                      channi napisał(a):

                      > bell_a,
                      > przeczytalam caly ten post i jestem z Tobą, zupelnie nie rozumiem skąd te tak
                      > liczne glosy potepienia.
                      > Mam nadzieje ze wszystko sie uda!
                      • dina2 Do Pani Goni.k 07.11.03, 08:50
                        A ja chcialam podziekowac Pani za rozsadek i odpowiedzialnosc, ktore to cechy
                        jedynie Pani wykazala.
                        Po przeczytaniu tych wypowiedzi wcale sie nie dziwie, ze schroniska sa
                        przepelnione.
                        Ale jak widac nawet wlasciciele psow sa obojetni na cierpienie tych zwierzat,
                        ktore czesto nie maja co jesc, jest im zimno i brakuje milosci. A
                        najsmieszniejsze jest to, ze uwazaja sie za milosnikow zwierzat- coz za
                        hipokryzja.
                        • monia.i Re: Do Pani Goni.k 07.11.03, 11:08
                          Czy obojętność zarzucasz również ludziom, którzy płacą duże pieniądze ża
                          szczeniaka z rodowodem? Bo przecież mogliby zostawić te pieniądze w schronisku.
                          Walczysz w słusznej sprawie, ale teraz starasz się obrazić osobę, której nie
                          znasz - bo chce ona zrobić coś czego ty byś nie zrobiła. A przecież gdyby
                          bell_i wszystko to, o czym piszesz było obojętne, to nie prowadziłaby takiej
                          dyskusji i nie zasięgałaby opinii na forum tylko po prostu zrobiłaby to, co
                          chce bez zastanawiania się nad konsekwencjami.
                          • dina2 Do moni.i 07.11.03, 22:58
                            monia.i napisała:

                            > Czy obojętność zarzucasz również ludziom, którzy płacą duże pieniądze ża
                            > szczeniaka z rodowodem? Bo przecież mogliby zostawić te pieniądze w
                            schronisku.

                            Chyba nie rozumiesz o co mi chodzi. Psy z rodowodem to zupelnie inna sprawa i
                            nie rozumiem co ma jedno z drugim wspolnego. Powtarzam po raz kolejny i mam
                            nadzieje ostatni, ze jestem przeciwniczka rozmnazania psow bez rodowodu.

                            > Walczysz w słusznej sprawie, ale teraz starasz się obrazić osobę, której nie
                            > znasz - bo chce ona zrobić coś czego ty byś nie zrobiła.

                            Moze jednak jeszcze raz przeczytaj posty. Twoja rola adwokata jest zbyteczna.
                            Oczywiscie ze nie zrobilabym tego co Bell_a, bo chyba wystarczajaco jest
                            bezdomnych psow i ich niepotrzebnych cierpien. A psy w schroniskach nie biora
                            sie z powietrza, tylko z siwadomej lub nie dzialnosci czlowieka. I na tym
                            problem polega, ze ta dzialalnosc czlowieka doprowadzila do tego ze psow jest
                            za duzo i nie ma co sie oszukiwac ze jest inaczej. Sytuacja w naszym kraju
                            powoli staje sie tragiczna. Moja droga bylam niejednokrotnie w schronisku i
                            wiem jaka jest sytuacja i wpatrzone blagalne oczy. A zapewniam Cie, tylko
                            polowa psow ze schronisk znajduje domy. I to sa nie tylko kundelki, ale coraz
                            czesciej nawet psy z rodowodem(np. dozyca argentynska w lodzkim schronisku z
                            grzybica calego ciala). To pytam: Czy w obecnej sytuacji moralne jest
                            rozmnazanie suki, ktorej szczenieta nie beda psami rasowymi?
                            Ja uwazam, ze albo jest to egoizm, albo chec zarobienia kasy. A jesli Ty znasz
                            jakis argument za rozmnazaniem tej suki to prosze przytocz.

                            A przecież gdyby
                            > bell_i wszystko to, o czym piszesz było obojętne, to nie prowadziłaby takiej
                            > dyskusji i nie zasięgałaby opinii na forum tylko po prostu zrobiłaby to, co
                            > chce bez zastanawiania się nad konsekwencjami.

                            Bell_a zadala pytanie : "Jak przygotowac do tego psa. Motywuje to pytanie tym,
                            ze poprzednio nic nie wyszlo, bo sunia nie chciala, przestraszyla sie czegos a
                            na sile nie chcialam nic robic"...
                            Wiec to nie ma zadnego zwiazku z tym co ja napisalam.
                            Dlaczego uznalam ze Bell_a jest obojetna? To zacytuje Tobie co napisala:" Jesli
                            chodzi o psy ze schroniska, to zadam jedno pytanie:dlaczego ja mam odpowiadac
                            za bledy ludzi?" To zdanie chyba nie swiadczy o milosci do zwierzat?
                            W kolejnym poscie Bell_a napisala :"Mowiac a wlasciwie piszac zdanie "dlaczego
                            ja mam odpowiadac za bledy innych" chodzilo mi o cos innego, niz to Pani
                            zinterpretowala. Pozostawie to bez komentarza"
                            Ja napisalam, ze moze Bell_a wyrazi o co chodzi, mogloby to wiele wyjasnic, ale
                            nie doczekalam sie odpowiedzi.
                            Wniosek jest jednoznaczny: Pani Bell_a nie jest zainteresowana losem psow ze
                            schronisk, nawet pewnie tam nigdy nie byla.
                            Mam wrazenie ze Pani Bell_a w ogole nie wie o co mi chodzi.

                            A na koniec zadam pytanie:Dlaczego te psy ze schronisk maja ponosic
                            konsekwencje ludzkiej nieodpowiedzialnosci?


                            • monia.i Re: Do moni.i 08.11.03, 01:49
                              Dino - ja nie zamierzam z Tobą polemizować. Chciałabym uniknąć dyskusji
                              polegającej na przytaczaniu moich słów i twoich odpowiedzi i moich odpowiedzi
                              na twoje odpowiedzi i tak dalej.
                              Naprawdę - nie ty jedna byłaś w zwierzęcym schronisku. Też tam byłam -
                              widziałam to nagromadzenie nieszczęść i te psie pyszczydła przyklejone do
                              siatki w niecierpliwym oczekiwaniu na ludzkie zmiłowanie. Było to jedno z
                              najsmutniejszych doświadczeń w moim życiu. I w związku z tym w pełni rozumiem
                              Twoje emocje. Ale tak jak ty widzisz ścisły zwiazek pomiedzy Twoimi
                              doświadczeniami a zamierzeniami bell - ja tego związku nie widzę - no i trudno -
                              nie przekonasz mnie - i raczej nie dlatego, że ty jesteś "ta dobra" a ja "ta
                              zła". Podejrzewam, że po prostu ty doświadczyłaś czegoś takiego, co zachwiało
                              twoją wiarą w człowieka..Ja zaś miałam do czynienia z ludżmi, którzy z wielką
                              czujnością oddawali szczeniątka swej suczki (nie rodowodowej - bo o takich
                              teraz mówimy) w obce ręce - przy czym "obce" to były ręce przyjaciół - i
                              jak "nie-przyjaciół" kontrolowane i sprawdzane. Wszystkie mają dobre domy,
                              kochanych właścicieli i szczęśliwe życie. Więc - nie generalizujmy.
                              Pozdrawiam
                              • bell_a Re: Do moni.i 08.11.03, 12:55
                                ALE CZEGOŚ TUTAJ NIE ROZUMIEM. POWIEDZIALAM JEDNO ZDANIE I POWTORZE JE 3 RAZY
                                RZEBY PAMI MONIA DOBRZE ZROZUMIALA. JEZELI BEDE MIALA JAKIEKOLWIEK NAWET TE
                                NAJMNIEJSZE WATPLIWOSCI CO DO OPIEKI NAD SZCZENIACZKAMI W REAKACH PRZYJADCIOL I
                                NIEPRZYJACIOL TO ZACHOWAM JE DLA SIEBIE, TO ZACHOWAM JE DLA SIEBIE, TO ZACHOWAM
                                JE DLA SIEBIE, TO ZACHOWAM JE DLA SIEBIE. SOBIE ODEJME JEDZENIA A DAM PIESKOM,
                                SOBIE DOEJME JEDZENIA A DAM PIESKOM, SOBIE ODEJME JEDZENIA A DAM PIESKOM.
                                JA MAM CZASAMI WRAŻENIE, ŻE ROZMAWIAM Z DZIECMI. NAPRAWDE. I NIE ROZUMIEM
                                TAKIEJ RZECZY. KIEDY SUKA MIALABY MIEC PIESKI Z RODOWODEM TO BY W OGOLE NIE
                                BYLO TEJ GADKI. NIE MOWILABY PANI O SCHORNISKACH BO I PO CO? POWIEDZIALABY PANI
                                ZE NAJWAZNIEJSZE ABY MALE MIALBY GLUPIE PAPIERY, KTÓRE I TAK NIE ROZWIĄZUJĄ
                                PROBLEMU SCHRONISKA. POPRZEDNIA PANI DOBRZE ZAUWAŻYŁA. PO CO PŁACIĆ 2000 ZA PSA
                                (BO TYLE ŚREDNIO KOSZTUJĄ MALTAŃCZYKI) SKORO TE PIENIĄDZE MOŻNA PRZEZNACZYĆ NA
                                SCHRONISKO? CZY PANI W OGÓLE ZASTANAWIA SIĘ NAD TYM CO PISZE? POZA TYM JA
                                ŚWIATA NIE ZBAWIĘ JEŻELI WYKASTRUJE SWOJĄ SUKĘ. MUSIAŁOBY TO ZROBIĆ JESZCZE Z 5
                                MLD LUDZI NA ŚWIECIE RZEBY SCHRONISKA NIE BYŁY PRZEPEŁNIONE. TO TAK JAKBYM
                                KAZAŁA WYKASTROWAĆ WSZYSTKICH FACETÓW NA ZIEMI RZEBY NIE BYŁO NIECHCIANYCH
                                DZIECI I RZEBY NIE BYŁY PRZEPEŁNIONE DOMY DZIECKA I KOBIETY RÓWNIEŻ PO 40 ROKU
                                ŻYCIA RZEBY NIE RODZIŁY SIĘ Z CHOROBĄ DOWNA. NO NIECHŻE PANI TROCHĘ POMYŚLI
                                ZANIM ZNOWU MI BĘDZIE PISAĆ O SCHRONISKACH. LUDZIE KTÓRZY CHCIĘLIBY ODE MNIE
                                SZCZENIAKA WZIĄĆ MIESZKAJĄ NIEMALŻE NA TYM SAMYM OSIEDLU, CZY TO ZA MAŁO ABY
                                MIEĆ STAŁĄ KONTROLĘ? MOŻE JESZCZE KAMERY ZAŁOŻĘ U NICH W DOMU ABY MIEĆ
                                CAŁKOWITĄ KONTROLĘ NAD TYM CO ROBIĄ Z PIESKAMI? PANI SIĘ WYDAJE CHYBA ŻE ZBAWI
                                ŚWIAT. A CO Z DZIEĆMI W DOMACH DZIECKA? MOŻE ZAADOPTUJE PANI TROCHĘ ŻEBY NIE
                                CZUŁY SIĘ SAMOTNE? DLACZEGO PANI TYLKO O PSACH MYŚLI A NIE O LUDZIACH? NO
                                PROSZĘ, MOŻE ZAADOPTUJE PANI DZIECKO ZAMIAST SWOJE RODZIĆ? LUDZIE TROCHĘ
                                MYŚLENIA!
                                • gonia.pk Re: Do moni.i 08.11.03, 13:13
                                  ...a wystarczyloby zaczac od siebie na dobry poczatek. Pewnie, ze Pani swiata
                                  nie zbawi i nikt tego od Panie nie wymaga, ale jesli chociaz pare osob zmieni
                                  troche sposob myslenia, to bedzie lepiej, duzo lepiej. Znowu odwoluje sie Pani
                                  do porownania psow z ludzmi i jak dla mnie porownanie znowu chybione. Jestemy
                                  ludzmi i niestety psy sa od nas zalezne i my, jako podobno osobniki myslace,
                                  powinnismy podejmowac decyzje w ich imieniu, dobre, madre i przemyslane
                                  decyzje, bo jak juz ktos napisal w tym watku, jestesmy odpowiedzialni za to co
                                  oswoilismy.
                                  Juz nie wiem, jak Pani wyjasnic o co nam chodzi i obawiam sie, ze mi sie nie
                                  uda. Ja wierze, ze Pani kocha swoja suczke, chce jej zrobic przyjemnosc malymi
                                  szczeniaczkami (tego nie rozumiem!!)i cieszyc sie ze choc raz w zyciu poczuje
                                  sie mama (tego tez nie rozumiem...), ale odpowiedzialna milosc do zwierzat to
                                  moim zdaniem, wlasnie umiejetnosc zrezygnowania z wlasnych potrzeb i
                                  zachcianek, ktore dla zwierzat sa niezrozumiale. To odopowiedzialnosc za
                                  wszystkie zwierzeta, nie tylko te, ktore mamy u siebie w domu. Ja wiem, ze to
                                  trudne, ale warto sprobowac..

                                  p.s. my tak sobie tutaj gadamy, a suczka autorki tematu pewnie juz dawno ma
                                  cieczke i czeka juz na nia przyszly "maz".. eh, smutne to :((
                                  • bell_a Re: Do moni.i 08.11.03, 16:21
                                    Pani Goniu, proszę się nie smucić :) Naprawdę będzie dobrze. Może razem
                                    założymy takie mini schronisko? Przynajmniej te 4ry sztuki uratujemy? Co Pani
                                    na to? przecież tak bardzo chciałaby Pani pomóc tym pieskom.
                                    Tak łatwo pisać, łatwo kogoś mieszać z błotem, ale samemu żeby zadeklarowac się
                                    i wziąć psa ze schroniska to już nie bardzo. (Wiem, pewnie zaraz usłyszę, że
                                    wszystkie Panie macie pieski ze schronisk, no i w sumie bardzo się cieszę,
                                    przynajmniej te 2 - 3 sztuki mają wspaniały dom.
                                    Odnośnie uczłowieczania pieska, nie bardzo wiem dlaczego spudłowałam? Za ludzi
                                    też jesteśmy odpowiedzialni, jeszcze bardziej niż za psy. Domy dziecka też są
                                    przepełnione, więc...
                                    Droga Pani, w tych czasach ludzie rezygnują ze wszystkiego praktycznie aby
                                    uczyć się i pracować. To co nam pozostało jeszcze? Pies dał mi poniekąd sens
                                    życia. Zawsze mam do kogo wracać. Proszę o tym pomyśleć.


                                    gonia.pk napisała:
                                    > ...a wystarczyloby zaczac od siebie na dobry poczatek. Pewnie, ze Pani swiata
                                    > nie zbawi i nikt tego od Panie nie wymaga, ale jesli chociaz pare osob zmieni
                                    > troche sposob myslenia, to bedzie lepiej, duzo lepiej. Znowu odwoluje sie
                                    Pani
                                    > do porownania psow z ludzmi i jak dla mnie porownanie znowu chybione. Jestemy
                                    > ludzmi i niestety psy sa od nas zalezne i my, jako podobno osobniki myslace,
                                    > powinnismy podejmowac decyzje w ich imieniu, dobre, madre i przemyslane
                                    > decyzje, bo jak juz ktos napisal w tym watku, jestesmy odpowiedzialni za to
                                    co
                                    > oswoilismy.
                                    > Juz nie wiem, jak Pani wyjasnic o co nam chodzi i obawiam sie, ze mi sie nie
                                    > uda. Ja wierze, ze Pani kocha swoja suczke, chce jej zrobic przyjemnosc
                                    malymi
                                    > szczeniaczkami (tego nie rozumiem!!)i cieszyc sie ze choc raz w zyciu poczuje
                                    > sie mama (tego tez nie rozumiem...), ale odpowiedzialna milosc do zwierzat to
                                    > moim zdaniem, wlasnie umiejetnosc zrezygnowania z wlasnych potrzeb i
                                    > zachcianek, ktore dla zwierzat sa niezrozumiale. To odopowiedzialnosc za
                                    > wszystkie zwierzeta, nie tylko te, ktore mamy u siebie w domu. Ja wiem, ze to
                                    > trudne, ale warto sprobowac..
                                    >
                                    > p.s. my tak sobie tutaj gadamy, a suczka autorki tematu pewnie juz dawno ma
                                    > cieczke i czeka juz na nia przyszly "maz".. eh, smutne to :((
                                    • k0nd0 Porażka 09.11.03, 22:54
                                      Przepraszam troszkę Państwa nie rozumiem. Popieram całkowicie Bellę w jej
                                      podejściu do tej sprawy. Nie rozumiem jak jest różnica w tym czy szczeniaki
                                      bendą miały rodowód czy nie. Nasz prazydent nie ma nawet wyższego wykształcenia
                                      i co nie powinien pełnić tej funkcji. Zejdzcie na ziemię Ludzie przecież równie
                                      dobrze dla największego kundla można za odpowiednią cenę oczywiście zdobyć
                                      rodowód. A zresztą co za różnica czy pies ma ten papierek który respektują
                                      tylko i wyłącznie BUFONY z wystaw tak jak chyba i pani która się tak upiera że
                                      nie respektuje aby rozmnażać szczeniaki bez rodowodu. Jak już było mówione nie
                                      ważne czy pies ma ten papierek (który nadaje się do rozpalania w kominku)jak i
                                      tak może wyladawać w schronisku. To może zrobimy tak ja przyjmę do siebie parę
                                      piesków, a wy przyjmiecie do siebie parę porzuconych dzieci aby zmniejszyć
                                      liczbe domów dziecka. Tak wiecle kochacie zwierzęta, to czemu nie przeznaczycie
                                      pieniędzy które dajecie na ten "rodowód" zamiast dać je na schronisko.
                                      Flustruje mnie także fakt, chyba nie rozumiecie, że Bella przemyślała to co
                                      chce zrobić. Gdyby nie obchodziło jej dlaczego zaszła taka a nie inna sytuacja
                                      to nie zaciągała by waszej porady tylko poszła do lekarza który ma uprawnienia
                                      do odbierania porodów i oszczeniała swoją sunię.
                                      Bella w pełni wie co chce zrobić i co się z tym wiąże. Przecież równie dobrze
                                      mogła by zamiast pójścia do pieska tej samej rasy, mogła by spóścić sunię w
                                      czasie cieczki ze smyczy. A ona napewno by wiedziała co zrobić i szczeniaki na
                                      pewno nie byłyby rodowodowe, a już napewno nie wyglądały by na
                                      czyste "Maltańczyki".
                                      Ludzie wyjaśnijcie mi o co wam chodzi i skąd te gadki o schroniskach?
                                      Przecież "Maltańczyki" są małymi i pięknymi pieskami więc chętnych w okolicy
                                      napewno by się znalazło. I jaki jest sens płacenia 2000 zł za "rodowodowego"
                                      szczeniaka, skoro - nie oszukując się - nikt poza chodowcami nie będzie miał
                                      czasu aby jechać na wystawy. Aby pochwalić się swoim "Rodowodowym" pupilem i
                                      tym że ma ten kawałek papieru - do pupy. I tym optymistycznym akcętem chciał
                                      bym zakończyć swoją wypowiedz.
                                      • enska Re: Porażka 10.11.03, 00:42
                                        k0nd0 napisał:


                                        > dobrze dla największego kundla można za odpowiednią cenę oczywiście zdobyć
                                        > rodowód.

                                        To jest kłamstwo!

                                        Rodowód wydaje się wyłącznie na podstawie metryki szczenięcia. Aby szczenię
                                        otrzymało metrykę musi pochodzić z legalnego miotu po rodzicach posiadających
                                        uprawnienia hodowlane.

                                        Sam rodowód nie daje psu uprawnień hodowlanych!

                                        Pies musi być trzykrotnie okazany do oceny na wystawie, z których przynajmniej
                                        jedna musi być rangi międzynarodowej lub klubowa, i trzykrotnie otrzymać ocenę
                                        dokonałą w przypadku psa lub doskonałą albo bardzo dobrą w przypadku suki. Na
                                        wystawie ocenia się psa również pod kątem przydatności do rozrodu. Czy
                                        odpowiada wzorcowi rasy, czy nie posiada defektów fizycznych, które mógłby
                                        przekazać potomstwu np.: wady zgryzu, wnętrostwa. Chodzi o to, aby nie
                                        rozmnażać zwierząt wadliwych.

                                        W wielu rasach psy przed uzyskaniem uprawnień hodowlanych obowiązkowo muszą
                                        zaliczyć /zdać/ TESTY PSYCHICZNE oraz badania np. prześwietlenie w kierunku
                                        DYSPLAZJI.

                                        Suka hodowlana może mieć jeden miot w roku. Po ukończeniu 8 lat suka traci
                                        uprawnienia hodowlane.

                                        Wszystko to nie dlatego, że hodowcy są bufonami lecz aby praca hodowlana
                                        owocowała miotami zdrowych i prawidłowych szczeniąt ściśle odpowiadających
                                        wymogom danej rasy.


                                        Cała twoja wypowiedź jest jednym wielkim kłamstwem i manifestem braku kultury:(
                                        W ten sposób na pewno nie przysporzysz Bell_i przyjaciół.

                                        Poza tym, nie zauważyłeś /lub nie zauważyłaś/, że Bell_a nie pyta tu nikogo o
                                        to czy ma mieć szczenieta, czy nie lub jak odebrac poród. Pyta jak
                                        przeprowadzić kopulację między zwierzętami, bo poprzednio się nie udało. Nasz
                                        Doktor poradził, aby wezwać specjalistę i to jedyna rozsądna porada, jakiej
                                        można udzielić na tym forum.
                                        I prawdopodobnie Bell_a jednak specjalisty nie wezwała, co można wywnioskować z
                                        następnego zapytania Bell_i.

                                        To jak Bell_a, doszło do "ślubu" czy nie?
                                        • bell_a Re: Porażka 10.11.03, 13:23
                                          Droga Pani, proszę nie ironizować z tym ślubem, bo Pani nie rozumie o co mi
                                          chodzi z tym uczłowieczaniem psa. Jesteśmy ludźmi i co ludzie nie jest nam obce
                                          podobno... Jeżeli współczujemy psom znajdującym się w schroniskach to po 1.
                                          powinniśmy współczuc również ludziom, którym może nie grozi uśpienie, ale
                                          ogromna samotność i brak nadziei (stan którego nikt nikomu nie życzyłby
                                          zapewne), a po 2. skoro współczujemy psom znajdującym się w schroniskach, to po
                                          CHOLERĘ (za przeproszeniem) mamy kupować psy od hodowców? No proszę mi wyjaćnić
                                          ten PARADOKS!!!!? Schroniska są przepełnione, Panie mnie potępiają
                                          za "bezmyślne" rozmnażanie psów, a hodowcy biją na tym kasę rozmnażając swoje
                                          HODOWLANE PSY rozmyślnie pewnie i mają w głębokim poważaniu schroniska.
                                          Drogie Panie, czy Wy w ogóle myślicie nad tym co piszecie w swoich postach?
                                          Albo się walczy o jedną rzecz bez wyjątków w postaci (miotu suk hodowlanych),
                                          albo w ogóle się nie walczy! Jaka to różnica czy kupię psa za 100 zł czy za 2
                                          000 zł? bo tego nie rozumiem. I tak N I E P O M A G A M psom ze
                                          schronisk i tak. Psa za 2 000 zł też można przywiązać do drzewa i zostawić, bo
                                          ktoś miał za dużo kasy i taki kaprys. Ludzie myślcie, bo w tym momencie
                                          zaprzeczacie sami sobie!
                                          I nie musi mi Pani pisać na czym polegają uprawnienia hodowlane, bo wiem to
                                          lepiej od Pani przypuszczam. Pani wybaczy, ale egoizmem jest chyba na siłę
                                          ciągać psa po kraju, żeby przez pół dnia się męczył, bo ktoś sobie wymyślił, że
                                          musi być 6 wystaw, aby miała szczeniaki z rodowodem. Ja wierzę, że zdobyłaby
                                          championa, a nawet inetrchampiona, ale za bardzo kocham swojego psa, aby po tym
                                          co przeszła jeszcze dodatkowo ciągać ją po wystawach. Tutaj kasa się nie liczy.
                                          Kasa raz jest raz jej nie ma. Ja kocham swojego psa jak cząstkę siebie i
                                          traktuje go tak samo. Egoiści to są właśnie HODOWCY, którzy traktują swoje psy
                                          właśnie przedmiotowo - wystawowo. Większość tych wystaw to i tak pic na wodę,
                                          bo po znajomości można zawsze dostać złoty medal i proszę mi nie mówić, że to
                                          blef.
                                          Drogie Panie, przeczytajcie jeszcze raz uważnie to co napisałyście na postach i
                                          to co ja napisałam, bo widzę, że trochę bez sensu odpowiadacie. Pies to nie
                                          jest zabawka, kupuje się go po to rzeby kochać go, a nie tułać się po kraju za
                                          wystawami. To jest żywa istota, która ma uczucia tak jak człowiek.. Widzę, że
                                          Panie zapomniały o tym.
                                          Jeśli chodzi o to, dlaczego nie pytam się o poród itd. tak jak powiedziałam mam
                                          1 minutę do weterynarza, jeżeli wystąpią komplikacje w czasie porodu, w ciągu
                                          chwili przybędzie do mnie i pomoże mi. Raz uratował już życie mojemu psu,
                                          wierzę że uratuje też szczeniaki. Jest w swoim zawodzie bardzo dobry.
                                          Ja wbrew pozorom pomyślałam o wszystkim, a egoizm i hipokryzję mogę zarzucić
                                          tylko tym co naskakują na mnie i piszą o uprawnieniach hodowlanych. Dziękuję.
                                          • dina2 Re: Porażka 14.11.03, 13:01
                                            bell_a napisała:

                                            > Droga Pani, proszę nie ironizować z tym ślubem, bo Pani nie rozumie o co mi
                                            > chodzi z tym uczłowieczaniem psa. Jesteśmy ludźmi i co ludzie nie jest nam
                                            obce
                                            >
                                            > podobno... Jeżeli współczujemy psom znajdującym się w schroniskach to po 1.
                                            > powinniśmy współczuc również ludziom, którym może nie grozi uśpienie, ale
                                            > ogromna samotność i brak nadziei (stan którego nikt nikomu nie życzyłby
                                            > zapewne), a po 2. skoro współczujemy psom znajdującym się w schroniskach, to
                                            po
                                            >
                                            > CHOLERĘ (za przeproszeniem) mamy kupować psy od hodowców? No proszę mi
                                            wyjaćnić
                                            >
                                            > ten PARADOKS!!!!? Schroniska są przepełnione, Panie mnie potępiają
                                            > za "bezmyślne" rozmnażanie psów, a hodowcy biją na tym kasę rozmnażając swoje
                                            > HODOWLANE PSY rozmyślnie pewnie i mają w głębokim poważaniu schroniska.
                                            > Drogie Panie, czy Wy w ogóle myślicie nad tym co piszecie w swoich postach?
                                            > Albo się walczy o jedną rzecz bez wyjątków w postaci (miotu suk hodowlanych),
                                            > albo w ogóle się nie walczy! Jaka to różnica czy kupię psa za 100 zł czy za 2
                                            > 000 zł? bo tego nie rozumiem. I tak N I E P O M A G A M psom ze
                                            > schronisk i tak. Psa za 2 000 zł też można przywiązać do drzewa i zostawić,
                                            bo
                                            > ktoś miał za dużo kasy i taki kaprys.

                                            Jednego Pani nie moze zrozumiec, ze psy z rodowodem to psy rasowe a te bez
                                            rodowodu to psy nierasowe.
                                            Czytajac Pani wypowiedzi mam wrazenie ze jest Pani jeszcze niedojrzala osoba w
                                            sensie psychicznym.

                                            Ludzie myślcie, bo w tym momencie
                                            > zaprzeczacie sami sobie!

                                            To Pani powinna troche wiecej pomyslec zanim Pani cos napisze.

                                            > I nie musi mi Pani pisać na czym polegają uprawnienia hodowlane, bo wiem to
                                            > lepiej od Pani przypuszczam. Pani wybaczy, ale egoizmem jest chyba na siłę
                                            > ciągać psa po kraju, żeby przez pół dnia się męczył, bo ktoś sobie wymyślił,
                                            że
                                            >
                                            > musi być 6 wystaw, aby miała szczeniaki z rodowodem. Ja wierzę, że zdobyłaby
                                            > championa, a nawet inetrchampiona, ale za bardzo kocham swojego psa, aby po
                                            tym
                                            >
                                            > co przeszła jeszcze dodatkowo ciągać ją po wystawach. Tutaj kasa się nie
                                            liczy.

                                            A co jesli nie kasa? Sama Pani napisala ze ma Pani kupcow?
                                            > Kasa raz jest raz jej nie ma. Ja kocham swojego psa jak c
                                            ząstkę siebie i
                                            > traktuje go tak samo. Egoiści to są właśnie HODOWCY, którzy traktują swoje
                                            psy
                                            > właśnie przedmiotowo - wystawowo. Większość tych wystaw to i tak pic na wodę,
                                            > bo po znajomości można zawsze dostać złoty medal i proszę mi nie mówić, że to
                                            > blef.
                                            > Drogie Panie, przeczytajcie jeszcze raz uważnie to co napisałyście na postach
                                            i
                                            >
                                            > to co ja napisałam, bo widzę, że trochę bez sensu odpowiadacie. Pies to nie
                                            > jest zabawka, kupuje się go po to rzeby kochać go, a nie tułać się po kraju
                                            za
                                            > wystawami. To jest żywa istota, która ma uczucia tak jak człowiek.. Widzę, że
                                            > Panie zapomniały o tym.

                                            Tak Pani pieknie pisze o narazeniu na stres podczas wystaw, a sama Pani naraza
                                            na stres swoja suke. Napisala Pani, ze suka byla wystraszona, teraz dodatkowo
                                            chce Pani poloznika, co jeszcze zwiekszy jej stres. Przeciez to co Pani pisze
                                            to jest po prostu hipokryzja!

                                            > Jeśli chodzi o to, dlaczego nie pytam się o poród itd. tak jak powiedziałam
                                            mam
                                            >
                                            > 1 minutę do weterynarza, jeżeli wystąpią komplikacje w czasie porodu, w ciągu
                                            > chwili przybędzie do mnie i pomoże mi. Raz uratował już życie mojemu psu,
                                            > wierzę że uratuje też szczeniaki. Jest w swoim zawodzie bardzo dobry.

                                            > Ja wbrew pozorom pomyślałam o wszystkim, a egoizm i hipokryzję mogę zarzucić
                                            > tylko tym co naskakują na mnie i piszą o uprawnieniach hodowlanych. Dziękuję.

                                            Dlaczego ja jestem egoistka i hipokrytka?
                                            Dlatego, ze nie chcialam rozmnazac swojej suki( ze schroniska) pomimo
                                            wspanialej psychiki i cieszyc sie szczeniakami a co z nimi bedzie to bede
                                            martwic sie pozniej? Ja tez mialam dobrych chetnych na ewentualne szczeniaki,
                                            ale powiedzialam "nie", bo nie zalezy mi na kasie. A sytuacje zyciowe czasami
                                            zmuszaja do podejmowania decyzji zwiazanych z oddaniem psa w dobre rece. Tego
                                            nie da sie przewidziec.
                                            Poza tym, jest tyle psow w schroniskach, to pomyslalam sobie ze one beda mialy
                                            wieksze szanse na adopcje , jesli nawet choc ja jedna nie rozmnoze swojej suki.
                                            Prosze mi odpowiedziec na pytanie: Na jakiej podstawie, uwaza mnie Pani za
                                            egoistke i hipokrytke?
                                            Bo ja niczego takiego nie moge sie doszukac w swoim postepowaniu.
                                            • bell_a Odpwiadam na zażuty 14.11.03, 19:54
                                              Jednego Pani nie moze zrozumiec, ze psy z rodowodem to psy rasowe a te bez
                                              rodowodu to psy nierasowe.


                                              I znowu słyszę o rasach, o rodowodach, ale ratujmy psy ze schroniska,
                                              ratujmy....


                                              Czytajac Pani wypowiedzi mam wrazenie ze jest Pani jeszcze niedojrzala osoba w
                                              sensie psychicznym.


                                              Moje wypowiedzi są specjalnie proste i łopatologiczne, aby każdy zrozumiał ich
                                              prosty przekaz. Nie może Pani po wypowiedziach stwierdzać, czy ktoś jest
                                              dojżały psychicznie czy nie. Po wypowiedziach niektórych osób mogłabym
                                              stwierdzić hipokryzję tak jak u Pani, a dlaczego - wyjaśniłam to w poście
                                              znajdującym się na samym końcu wszystkich postów.


                                              To Pani powinna troche wiecej pomyslec zanim Pani cos napisze.


                                              Droga Pani, z całym szacunkiem, ale ja myślałam przez 2 lata zanim postanowiłam
                                              oszczenić moją sunię. Przemyślałam dokładnie wszystko, aby móc podjąć tak ważną
                                              decyzję w swoim życiu i w życiu psa. Proszę wybaczyć, ale nie zgadzam się z
                                              Panią. Ja wiem do czego zmierzam i co chcę osiągnąć w życiu, a Pani czy Panie
                                              zaprzeczają same sobie jak na razie.


                                              A co jesli nie kasa? Sama Pani napisala ze ma Pani kupcow?


                                              Droga Pani, pisząc to że; "mam już kupców", to miałam na myśli, że mam
                                              zaufanych sąsiadów i rodzinę, którzy dostaną pieski za darmo czyli po prostu
                                              oddam je w dobre ręce.


                                              Tak Pani pieknie pisze o narazeniu na stres podczas wystaw, a sama Pani naraza
                                              na stres swoja suke. Napisala Pani, ze suka byla wystraszona, teraz dodatkowo
                                              chce Pani poloznika, co jeszcze zwiekszy jej stres. Przeciez to co Pani pisze
                                              to jest po prostu hipokryzja!


                                              Droga Pani, z całym szacunkiem, ale nie napisałam nigdzie, że chcę wezwać
                                              położnika. Zasugerował to Pan doktor A. Pietron, a ja odpisałam, że byłaby to
                                              ostatnia jakby alternatywa. Ale nic nie napisałam, że go wezwę. Proszę mi tu
                                              nic nie insynuować. Chaciałam aby odbyło się to naturalnie i dlatego napisałam
                                              na tutejsze forum.

                                              Poza tym proszę nie robić z psów - suk inwalidek, bo niejedna suka rodziła
                                              szczeniaki w swoim krótkim życiu i jest teraz w pełni zdrowia i sił.


                                              Dlaczego ja jestem egoistka i hipokrytka?
                                              Dlatego, ze nie chcialam rozmnazac swojej suki( ze schroniska) pomimo
                                              wspanialej psychiki i cieszyc sie szczeniakami a co z nimi bedzie to bede
                                              martwic sie pozniej? Ja tez mialam dobrych chetnych na ewentualne szczeniaki,
                                              ale powiedzialam "nie", bo nie zalezy mi na kasie. A sytuacje zyciowe czasami
                                              zmuszaja do podejmowania decyzji zwiazanych z oddaniem psa w dobre rece. Tego
                                              nie da sie przewidziec.


                                              Ja już Pani powiedziałam, że mam zaufanych "kupców" na psa i że rozważałam
                                              przez 2 lata wszelkie za i przeciw. A dlaczego określiłam Panią hipokrytką -
                                              odpowiedziałam na początku tego postu, jak i w ostatnim poście.


                                              Poza tym, jest tyle psow w schroniskach, to pomyslalam sobie ze one beda mialy
                                              wieksze szanse na adopcje , jesli nawet choc ja jedna nie rozmnoze swojej suki.


                                              Z całym szacunkiem, ale po co Pani pisze o rodowodach, wystawach, uprawnieniach
                                              hodowlanych skoro chce Pani pomóc psom w schorniskach? Albo wydajemy pieniązki
                                              na wystawy, albo na psy w schroniskach prawda?



                                              Prosze mi odpowiedziec na pytanie: Na jakiej podstawie, uwaza mnie Pani za
                                              egoistke i hipokrytke? Bo ja niczego takiego nie moge sie doszukac w swoim
                                              postepowaniu.


                                              Odpowiedziałam w ostatnim poście.
                                              • dina2 Re: Odpwiadam na zażuty 14.11.03, 20:24
                                                bell_a napisała:

                                                >
                                                >
                                                > I znowu słyszę o rasach, o rodowodach, ale ratujmy psy ze schroniska,
                                                > ratujmy....

                                                Jeszcze nie dociera do Pani, ze to psy z rodowodem nie maja nic wspolnego z
                                                psami ze schroniska?
                                                Dlatego, ze niewielu ludzi jest stac na psa z rodowodem. Czesciej poszukiwane
                                                sa psy bez rodowodu, ze wzgledu na cene. Powstaly doslowne "fabryki" masowo
                                                produkujace takie szczenieta. Bo przeciez suka ma 2 razy cieczke do roku, wiec
                                                moze miec 2 mioty w jednym roku. Wystarczy przejrzec sobie codzienna gazete ile
                                                jest ogloszen oferujacych takie szczeniaki roznych ras. I nie oszukujmy sie,
                                                ale taki pies bedzie chetniej nabywany niz kundelek.


                                                > Czytajac Pani wypowiedzi mam wrazenie ze jest Pani jeszcze niedojrzala osoba
                                                w
                                                > sensie psychicznym.
                                                >
                                                >
                                                > Moje wypowiedzi są specjalnie proste i łopatologiczne, aby każdy zrozumiał
                                                ich
                                                > prosty przekaz. Nie może Pani po wypowiedziach stwierdzać, czy ktoś jest
                                                > dojżały psychicznie czy nie. Po wypowiedziach niektórych osób mogłabym
                                                > stwierdzić hipokryzję tak jak u Pani, a dlaczego - wyjaśniłam to w poście
                                                > znajdującym się na samym końcu wszystkich postów.
                                                >
                                                >
                                                > To Pani powinna troche wiecej pomyslec zanim Pani cos napisze.
                                                >
                                                >
                                                > Droga Pani, z całym szacunkiem, ale ja myślałam przez 2 lata zanim
                                                postanowiłam
                                                >
                                                > oszczenić moją sunię. Przemyślałam dokładnie wszystko, aby móc podjąć tak
                                                ważną
                                                >
                                                > decyzję w swoim życiu i w życiu psa. Proszę wybaczyć, ale nie zgadzam się z
                                                > Panią. Ja wiem do czego zmierzam i co chcę osiągnąć w życiu, a Pani czy Panie
                                                > zaprzeczają same sobie jak na razie.
                                                >
                                                >
                                                > A co jesli nie kasa? Sama Pani napisala ze ma Pani kupcow?
                                                >
                                                >
                                                > Droga Pani, pisząc to że; "mam już kupców", to miałam na myśli, że mam
                                                > zaufanych sąsiadów i rodzinę, którzy dostaną pieski za darmo czyli po prostu
                                                > oddam je w dobre ręce.

                                                Jesli sie oddaje za darmo, to nie uzywa sie slowa "kupcow". Jesli nie dla kasy
                                                to po co Pani rozmnaza?
                                                >
                                                >
                                                > Tak Pani pieknie pisze o narazeniu na stres podczas wystaw, a sama Pani
                                                naraza
                                                > na stres swoja suke. Napisala Pani, ze suka byla wystraszona, teraz dodatkowo
                                                > chce Pani poloznika, co jeszcze zwiekszy jej stres. Przeciez to co Pani pisze
                                                > to jest po prostu hipokryzja!
                                                >
                                                >
                                                > Droga Pani, z całym szacunkiem, ale nie napisałam nigdzie, że chcę wezwać
                                                > położnika. Zasugerował to Pan doktor A. Pietron, a ja odpisałam, że byłaby to
                                                > ostatnia jakby alternatywa. Ale nic nie napisałam, że go wezwę.

                                                Przykro mi, ale to Pani sobie sama zaprzecza.Napisala Pani "poloznik bylby
                                                ostatnia alternatywa", a zaraz potem " nic nie napisalam, ze go wezwe".

                                                Proszę mi tu
                                                > nic nie insynuować. Chaciałam aby odbyło się to naturalnie i dlatego
                                                napisałam
                                                > na tutejsze forum.
                                                >
                                                > Poza tym proszę nie robić z psów - suk inwalidek, bo niejedna suka rodziła
                                                > szczeniaki w swoim krótkim życiu i jest teraz w pełni zdrowia i sił.

                                                A na jakiej podstawie Pani twierdzi,ze robie z suk inwalidki, bo doprawdy nie
                                                rozumiem?
                                                > Dlaczego ja jestem egoistka i hipokrytka?
                                                > Dlatego, ze nie chcialam rozmnazac swojej suki( ze schroniska) pomimo
                                                > wspanialej psychiki i cieszyc sie szczeniakami a co z nimi bedzie to bede
                                                > martwic sie pozniej? Ja tez mialam dobrych chetnych na ewentualne szczeniaki,
                                                > ale powiedzialam "nie", bo nie zalezy mi na kasie. A sytuacje zyciowe czasami
                                                > zmuszaja do podejmowania decyzji zwiazanych z oddaniem psa w dobre rece. Tego
                                                > nie da sie przewidziec.
                                                >
                                                >
                                                > Ja już Pani powiedziałam, że mam zaufanych "kupców" na psa i że rozważałam
                                                > przez 2 lata wszelkie za i przeciw.

                                                Jak Pani rozwazyla wszystkie za i przeciw, skoro Pani nigdy nie miala w domu
                                                szczeniat i nie ma bladego pojecia jaki to jest problem i jak ogromna
                                                odpowiedzialnosc?

                                                > Poza tym, jest tyle psow w schroniskach, to pomyslalam sobie ze one beda
                                                mialy
                                                > wieksze szanse na adopcje , jesli nawet choc ja jedna nie rozmnoze swojej
                                                suki.
                                                >
                                                >
                                                > Z całym szacunkiem, ale po co Pani pisze o rodowodach, wystawach,
                                                uprawnieniach
                                                >
                                                > hodowlanych skoro chce Pani pomóc psom w schorniskach? Albo wydajemy
                                                pieniązki
                                                > na wystawy, albo na psy w schroniskach prawda?

                                                Nieprawda, a co z pasmi bez rodowodow, ktorych jest wiecej od tych z rodowodem?
                                                Szkoda, ze Pani notorycznie zapomina o nich.
                              • dina2 Odp. do moni.i 14.11.03, 20:40
                                monia.i napisała:

                                > Dino - ja nie zamierzam z Tobą polemizować. Chciałabym uniknąć dyskusji
                                > polegającej na przytaczaniu moich słów i twoich odpowiedzi i moich odpowiedzi
                                > na twoje odpowiedzi i tak dalej.
                                > Naprawdę - nie ty jedna byłaś w zwierzęcym schronisku. Też tam byłam -
                                > widziałam to nagromadzenie nieszczęść i te psie pyszczydła przyklejone do
                                > siatki w niecierpliwym oczekiwaniu na ludzkie zmiłowanie. Było to jedno z
                                > najsmutniejszych doświadczeń w moim życiu. I w związku z tym w pełni rozumiem
                                > Twoje emocje. Ale tak jak ty widzisz ścisły zwiazek pomiedzy Twoimi
                                > doświadczeniami a zamierzeniami bell - ja tego związku nie widzę - no i
                                trudno

                                Wielka szkoda, ze nie widzisz. Szczeniaki nie beda mialy rodowodow, wiec beda
                                kundelkami, od ktorych schroniska sa zapelnione. Dlaczego w Helsinkach w
                                schronisku jest 8 psow? Dlatego, ze psy bez uprawnien hodowlanych sa kastrowane.
                                Nie wspomne o jeszcze jednym aspekcie, ktorego nie wzielas pod uwage.
                                Czy nie zastanawialas sie dlaczego "reproduktor" nie posiada uprawnien
                                hodowlanych?

                                > nie przekonasz mnie - i raczej nie dlatego, że ty jesteś "ta dobra" a ja "ta
                                > zła". Podejrzewam, że po prostu ty doświadczyłaś czegoś takiego, co zachwiało
                                > twoją wiarą w człowieka..Ja zaś miałam do czynienia z ludżmi, którzy z wielką
                                > czujnością oddawali szczeniątka swej suczki (nie rodowodowej - bo o takich
                                > teraz mówimy) w obce ręce - przy czym "obce" to były ręce przyjaciół - i
                                > jak "nie-przyjaciół" kontrolowane i sprawdzane. Wszystkie mają dobre domy,

                                > kochanych właścicieli i szczęśliwe życie. Więc - nie generalizujmy.

                                Nie mam zachwianej wiary w czlowieka, tylko jestem realistka. Moja mlodziencza
                                naiwnosc dawno juz zniknela. Codziennie przegladam ogloszenia typu "oddam w
                                dobre rece" lub "szukam domu dla..." i w wiekszosci dotycza one psow bez
                                rodowodu wlasnie. Poza tym zyjemy w ciezkich czasach i nie jestesmy w stanie
                                przwidziec co bedzie jutro, moze pojawi sie szansa na lepsze zycie w innym
                                kraju, gdzie nie bedzie mozliwe zabranie ze soba psa.
                                Ja tez mialam chetnych na szczeniaki, ale jak przyszlo co do czego to ulotnili
                                sie jak kamfora, tylko to bylo ponad 20 lat temu.
                                > Pozdrawiam
                                • monia.i Re: Odp. do diny2 14.11.03, 22:27
                                  Dino - a ja jestem właścicielką pięknej, kochanej, 11-to letniej wyżlicy -
                                  "nierodowodowej". Sunia miała sześcioro rodzeństwa - chętnych na szczenięta
                                  było więcej. Wszystkie trafiły w dobre ręce osób zaprzyjaźnionych. Ja swoją
                                  suczkę przejęłam w spadku po zmarłym właścicielu, gdy miała 7 lat. Tak więc
                                  życie pisze również optymistyczne scenariusze.
                                  Pozdrawiam.
                                  • dina2 Re: Odp. do moni.i 16.11.03, 12:22
                                    Droga Moniu.i
                                    To bylo kilkanascie lat temu, nie bylo takiego zapelnienia w schroniskach jak
                                    dzisiaj.Teraz sytuacja wyglada zupelnie inaczej.
                                    Potomstwo jednej suki, ktore rowniez daje kolejne potomstwo i jest rozwniez
                                    romnazane, powoduje ze w ciagu jednego roku moze urodzic sie nawet do 200 psow.
                                    Niestety coraz czesciej zycie pisze rowniez malo pozytywne scenariusze.
                                    Latem znaleziono ON-a dlugowlosego przywiazanego do drzewa, ktory mial w ciele
                                    47 kleszczy i z tego powodu nie dalo sie go uratowac.
                                    W moich okolicach w lesie znaleziono wycienczonego 4 mies. dalmatynczyka
                                    przywiazanego do drzewa, jak sie okazalo byl gluchy.
                                    Istnieja czeste przypadki, kiedy ludzie pozbywaja sie psow na starosc. Te
                                    historie mozna sobie poczytac na dogomanii.
                                    Moim zdaniem kazdy odpowiedzialny wlasciciel powinien takie ewentualnosci brac
                                    pod uwage i dobrze sie zastanowic czy warto narazac maluchy na taki los.
                                      • gonia.pk Re: Odpowiedz do wszystkich 21.11.03, 21:04
                                        To juz zakrawa na jakas groteske. Tlumaczy nam Pani przez iles postow, ze kocha
                                        Pani swoja suczke, jest Pani swiadoma nastepstw, dopuszcza Pani suczke, a
                                        dopiero potem pyta sie o porod? Dla mnie to jest skandal. Trzeba bylo
                                        przynajmniej najpierw poczytac troche literatury na ten temat, zasiegnac opini
                                        hodowcow, osob ktore juz przez to przechodzily. Dla mnie jest to dowod na to,
                                        ze jest Pani nieodpowiedzialna osoba. Mam nadzieje, ze szczeniaki urodza sie
                                        zdrowe i szybko trafia do dobrych domow, w ktorych nikomu nie przyjdzie do
                                        glowy je rozmnazac.
    • enska Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 10.11.03, 18:09
      Droga Bell-o,
      Moja wypowiedź nie była skierowana do ciebie, lecz do użytkownika o loginie
      KOndO. Chyba, że Bell_a i KOndO to ta sama osoba.

      To była moja pierwsza wypowiedź w tym wątku, nie należę do żadnego spisku pań,
      dlatego nie ma powodu zwracać się do mnie w liczbie mnogiej. Ani razu nie
      użyłam słowa schronisko, egoizm, ani nie wypowiadałam się czy masz mieć, czy
      nie te szczenięta. Zgodzisz się?

      KOndO nie rozumie idei hodowli psa rasowego. Sprowadza wszystko do pieniędzy,
      jakie można dostać za szczeniaka.
      Tymczasem rasy nie wzięły się znikąd, są dziedzictwem kulturowym człowieka,
      efektem pracy hodowlanej trwającej setki lub nawet tysiące lat. Wynikiem tej
      pracy jest pies wysoce wyspecjalizowany. Celem współczesnej hodowli jest
      utrzymanie danej rasy a także w miarę możliwości doskonalenie jej poprzez
      uzyskiwanie jak najlepszych szczeniąt. W tym celu wprowadza się te wszystkie
      wymogi dla psa hodowlanego.
      Nie dlatego, że hodowcy są bufonami jak to ujął KondO.
      Psy nie są wożone na wystawy w celu ich męczenia ale właśnie w celu weryfikacji
      ich wartości jako przyszłych rodziców.
      Tymczasem rodzice tzw. szczeniąt bez papierów nie są weryfikowani w żaden
      sposób, co na dłuższą metę źle wróży przyszłości rasy , chociaż poszczególne
      szczenię może oczywiście przynieść wiele radości jego właścicielom, jeśli
      dobrze trafią.

      Słowo „ślub” w moim zamiarze nie miało być ironiczne ale żartobliwe.
      Przepraszam, jeśli zostało odebrane inaczej. Tyle się tu o tym pisze to chyba
      naturalne, że ktoś jest ciekaw, jak się sprawy mają. Ale wiem, że to nie jest
      moja sprawa i wcale nie musisz odpowiadać.

      Bardzo cię proszę nie obraź się, ale chyba jednak twoja znajomość zasad hodowli
      nie jest tak dobra jak myślisz, bo pies wcale nie musi mieć 6 wystaw, aby
      szczeniaki były z rodowodem. Jeśli, jak pisałaś, byłaś już na 3 wystawach, to
      powinnaś coś o tym wiedzieć?

      Twoja znajomość psychiki psa też nie jest rewelacyjna.
      Pies nie ma możliwości wyobrażać sobie zdarzeń, których jeszcze nie przeżył,
      ponieważ w jego mózgu nie ma ośrodków, które byłyby w stanie generować takie
      wrażenia.
      Pewnie od razu się obruszysz, ale istnieje dość bogata literatura kynologicza,
      w której w przystępny sposób opisuje się fizjologię psa. Może jako przyszła
      hodowczyni, a obecna właścicielka psa, sięgnęłabyś po nią?

      Nie jest moim celem obrażać cię ani atakować w żaden sposób. Nie musisz mieć
      takiego bojowego nastawienia. W każdej sprawie najlepszy jest trzeźwy osąd,
      zgodzisz się?
      • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 11.11.03, 15:17
        Droga Enesko,
        Po 1. Kondo i Bella to dwie różne osoby
        Po 2. Kierowałam swoją wypowiedź do Pani i do ogółu zarazem, więc należałoby
        podejść do niej z dystansem
        Po 3. Wszystko pięknie można ująć; weryfikacja, doskonała rasa itp itd. z całym
        szacunkiem, ale dalej uważam, że jest to biznes i męczenie psów, a przy okazji
        weryfikacja psa. Gdyby wystawy były o połowę tańsze, może jeszcze bym się
        przekonała, że chodzi tylko o utrzymanie i doskonalenie rasy. Jak na dzień
        dzisiejszy jest to po prostu traktowanie psa jak zabawkę.
        O ile mi wiadomo pies musi mieć zaliczone 2 wystawy krajowe i 1 międzynarodowa
        w klasie młodej, tak że przerwa między każdą wystawą to minimum pół roku i 2
        wystawy krajwe i 1 międzynarodowa w klasie starszej aby mieć prawa hodowlane.
        Jeżeli jest inaczej to cóż, nie była to dla mnie nigdy priorytetowa sprawa.
        Kupiłam psa z rodowodem zupełnie przypadkowo i tylko dlatego, że pokochałam go
        od pierwszego wejżenia. Prawie płakałam jak ją zobaczyłam...
        Po 4. Nie obrażam się, ani nie obruszam tylko nie rozumiem dlaczego ktoś nie
        może mi odpowiedzieć na tak proste pod słońcem pytanie: PO CO MAM KUPOWAĆ PSA
        ZA 2 000 SKORO I TAK NIE POMAGAM PSOM W SCHRONISKU? PO CO POPRZEDNIE PANIE
        ZARZUCAJĄ MI PSEUDOMIŁOŚNICTWO DLA ZWIERZĄT SKORO ZAPRZECZAJĄ SAME SOBIE? CZY
        MOŻE MI KTOŚ NA TO PYTANIE ODPOWIEDZIEĆ? JAKA JEST RÓŻNICA MIĘDZY KUPIENIEM PSA
        ZA 2 000 ZŁ A PSEM ZA 200 ZŁ SKORO I TAK ZAKUPUJĄC PSA NIE POMAGAM PSOM W
        SCHRONISKU? PO CO PANIE PISZĄ O SCHRONISKU I O PSACH Z RODOWODEM ZARAZEM? NIE
        ROZUMIEM TEGO???!!!!
        Po 5. Nie twierdzę wcale, że znam psychikę psa. Mówiąc o jego pragnieniach
        użyłam pewnej przenośni. Chodziło mi o to, że natura psa jest taka, że kiedy
        suka ma cieczkę naturalne jest, że szuka partnera. I jest to proces bardzo
        naturalny i nie rozumiem czemu wywołuje tu taki zamęt.
        Po 5. Jestem naprawdę wdzięczna za porady, wskazówki udzielane przez niektóre
        Panie. Zgadzam się z nimi, ale nie pozwolę nigdy siebie nazwać
        pseudomiłośnikiem zwierząt! Od kiedy sięgam pamięcią zawsze miałam zwierzęta w
        domu. Na początku były chomiki, które przeżywały 3,5 roku średnio (co jest
        bardzo długo jak na chomika w klatce!), które też miały malutkie. Miałam też
        psy w domu i naprawdę nie widzę problemu żeby i pies miał malutkie. Zajęłabym
        się nimi jak "własnymi" :) I pewnie że w każdej sprawie jest najlepszy trzeźwy
        osąd. Ale ja widzę paradoks w niektórych osądach, nie uważa Pani podobnie?

        enska napisała:

        > Droga Bell-o,
        > Moja wypowiedź nie była skierowana do ciebie, lecz do użytkownika o loginie
        > KOndO. Chyba, że Bell_a i KOndO to ta sama osoba.
        >
        > To była moja pierwsza wypowiedź w tym wątku, nie należę do żadnego spisku
        pań,
        > dlatego nie ma powodu zwracać się do mnie w liczbie mnogiej. Ani razu nie
        > użyłam słowa schronisko, egoizm, ani nie wypowiadałam się czy masz mieć, czy
        > nie te szczenięta. Zgodzisz się?
        >
        > KOndO nie rozumie idei hodowli psa rasowego. Sprowadza wszystko do pieniędzy,
        > jakie można dostać za szczeniaka.
        > Tymczasem rasy nie wzięły się znikąd, są dziedzictwem kulturowym człowieka,
        > efektem pracy hodowlanej trwającej setki lub nawet tysiące lat. Wynikiem tej
        > pracy jest pies wysoce wyspecjalizowany. Celem współczesnej hodowli jest
        > utrzymanie danej rasy a także w miarę możliwości doskonalenie jej poprzez
        > uzyskiwanie jak najlepszych szczeniąt. W tym celu wprowadza się te wszystkie
        > wymogi dla psa hodowlanego.
        > Nie dlatego, że hodowcy są bufonami jak to ujął KondO.
        > Psy nie są wożone na wystawy w celu ich męczenia ale właśnie w celu
        weryfikacji
        >
        > ich wartości jako przyszłych rodziców.
        > Tymczasem rodzice tzw. szczeniąt bez papierów nie są weryfikowani w żaden
        > sposób, co na dłuższą metę źle wróży przyszłości rasy , chociaż poszczególne
        > szczenię może oczywiście przynieść wiele radości jego właścicielom, jeśli
        > dobrze trafią.
        >
        > Słowo „ślub” w moim zamiarze nie miało być ironiczne ale żartobliwe
        > .
        > Przepraszam, jeśli zostało odebrane inaczej. Tyle się tu o tym pisze to
        chyba
        > naturalne, że ktoś jest ciekaw, jak się sprawy mają. Ale wiem, że to nie jest
        > moja sprawa i wcale nie musisz odpowiadać.
        >
        > Bardzo cię proszę nie obraź się, ale chyba jednak twoja znajomość zasad
        hodowli
        >
        > nie jest tak dobra jak myślisz, bo pies wcale nie musi mieć 6 wystaw, aby
        > szczeniaki były z rodowodem. Jeśli, jak pisałaś, byłaś już na 3 wystawach, to
        > powinnaś coś o tym wiedzieć?
        >
        > Twoja znajomość psychiki psa też nie jest rewelacyjna.
        > Pies nie ma możliwości wyobrażać sobie zdarzeń, których jeszcze nie przeżył,
        > ponieważ w jego mózgu nie ma ośrodków, które byłyby w stanie generować takie
        > wrażenia.
        > Pewnie od razu się obruszysz, ale istnieje dość bogata literatura
        kynologicza,
        > w której w przystępny sposób opisuje się fizjologię psa. Może jako przyszła
        > hodowczyni, a obecna właścicielka psa, sięgnęłabyś po nią?
        >
        > Nie jest moim celem obrażać cię ani atakować w żaden sposób. Nie musisz mieć
        > takiego bojowego nastawienia. W każdej sprawie najlepszy jest trzeźwy osąd,
        > zgodzisz się?
        • enska Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 11.11.03, 19:09
          Drobne sprostowanie:

          Napisano: „O ile mi wiadomo pies musi mieć zaliczone 2 wystawy krajowe i 1
          międzynarodowa
          w klasie młodej, tak że przerwa między każdą wystawą to minimum pół roku i 2
          wystawy krajwe i 1 międzynarodowa w klasie starszej aby mieć prawa hodowlane.”

          To niezupełnie tak. Już pisałam, ale powtórzę: Dla uprawnień hodowlanych
          wystarczą 3 wystawy, z których jedna musi być międzynarodowa lub klubowa.
          Obojętnie w jakiej klasie, ale piesek musi mieć ukończone 15 miesięcy. Nie jest
          wymagany żaden odstęp w czasie. Czyli, teoretycznie całą sprawę można załatwić
          w 3 tygodnie, jeśli ktoś jeździłby na wystawę co tydzień.
          Sam udział w wystawie nie załatwia sprawy, trzeba jeszcze uzyskać odpowiednio
          wysoką ocenę. Nie tylko uroda się liczy. Psy agresywne lub nadmiernie
          strachliwe są dyskwalifikowane, tzn. schodzą bez oceny.

          Klasa młoda i starsza nie istnieją. Klasy z uwagi na wiek są następujące:
          młodzieżowa, pośrednia, otwarta i honorowa. Oceny z klasy młodzieżowej nie mają
          żadnego znaczenia dla uprawnień hodowlanych, jeśli piesek nie ma jeszcze 15
          miesięcy.

          Napisano: „Gdyby wystawy były o połowę tańsze, może jeszcze bym się
          przekonała,”

          Nie znam zasad kalkulowania kosztów uczestnictwa w wystawie, ale trzeba
          pamiętać, że organizator też ponosi szereg wydatków, przede wszystkim musi
          wynająć stadion lub inne miejsce, w którym odbywa się wystawa – za to się płaci
          i to bardzo dużo - i jeszcze mnóstwo mnóstwo innych płatności.

          Nie chcę włączać się do tej dyskusji i nie jest moim celem wykłócać się z
          kimkolwiek. Pozwoliłam sobie na sprostowanie pewnych nieścisłości, aby nie
          były dla nikogo krzywdzące ani też nie prowadziły do kolejnych nieporozumień.

          I jeszcze coś
          Napisano: „Chodziło mi o to, że natura psa jest taka, że kiedy suka ma
          cieczkę naturalne jest, że szuka partnera.”
          Bella, przecież cały problem wziął się z tego, że hm... twoja suczka ...
          właśnie nie szuka partnera /wręcz odwrotnie/:) /Powiedzmy, że to żart./


          Pozdrawiam,
          • bell_a Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 11.11.03, 21:50
            Więc jeśli mogę, sprostuję jeszcze kilka rzeczy;

            4 lata temu jeździłam z sunią na wystawy i być może dlatego nie pamiętam
            dokładnych informacji o nich. Zresztą ostrzyłam w lecie sunię i o wystawach
            mogłam zapmniec ;) Ja po prostu zaczęłam od wystw w klasie młodzieży i na
            championie młodzieży poprzestałam. Być może rzeczywiście można było inaczej
            rozplanować wystawy. Ale tak jak wspomniałam nie była to dla mnie nigdy
            priorytetowa sprawa. To bardziej rodzinie zależało na wystawach niż mnie.


            Klasa młoda i starsza nie istnieją. Klasy z uwagi na wiek są następujące:
            młodzieżowa, pośrednia, otwarta i honorowa.


            Pisząc klasa młoda miałam na myśli młodzieży, a pisząc klasa starsza miałam na
            myśli otwarta. Ale rozumiem, to takie drobne szczególiki.


            Nie znam zasad kalkulowania kosztów uczestnictwa w wystawie, ale trzeba
            pamiętać, że organizator też ponosi szereg wydatków, przede wszystkim musi
            wynająć stadion lub inne miejsce, w którym odbywa się wystawa – za to się
            płaci i to bardzo dużo - i jeszcze mnóstwo mnóstwo innych płatności.


            Fakt. Ale tak jak wspomniałam, mogę już zapomnieć o wystawach.


            Nie chcę włączać się do tej dyskusji i nie jest moim celem wykłócać się z
            kimkolwiek. Pozwoliłam sobie na sprostowanie pewnych nieścisłości, aby nie
            były dla nikogo krzywdzące ani też nie prowadziły do kolejnych nieporozumień.


            W porządku, jakoś przeboleję ;)


            I jeszcze coś
            Napisano: „Chodziło mi o to, że natura psa jest taka, że kiedy suka ma
            cieczkę naturalne jest, że szuka partnera.”
            Bella, przecież cały problem wziął się z tego, że hm... twoja suczka ...
            właśnie nie szuka partnera /wręcz odwrotnie/:) /Powiedzmy, że to żart./


            Nie mówiłam chyba czegoś. hmm to może sprostuję aby nie było nieporozumień.
            Sunia gustuje w innej rasie np. gustuje w jamnikach długowłosych.... chociaż
            gdyby się tak zastanowić to ciekawa rasa by wyszła ;)



            Pozdrawiam

            Ja również pozdrawiam :) dzięki za informacje o wystawach, ale raczej nie
            przydadzą mi sie już.
              • dina2 Odpowiedz na pytanie 14.11.03, 13:16
                bell_a napisała:

                > I znowu nie uzyskałam odpowiedzi na swoje pytanie.. widzę że za trudne jest.

                Doprawdy Pani pytanie nie jest trudne, ja mam wrazenie ze to co ja pisze jest
                dla Pani za trudne.
                Odpowiedz na pytanie:
                Psy za 200zl to sa kundelki, taka jest roznica. I zastanawiam sie dlaczego mam
                placic za kundelka rasopodobnego az tyle? Nie mam pewnosci jaka psychike mieli
                rodzice, moze szczeniaki odziedziczyly agresje czy tez lekliwosc po rodzicach?
                Tez jestem ciekawa dlaczego "reproduktor" nie ma uprawnien hodowlanych, a moze
                nie powinien byc dopuszczony do hodowli?
                Jesli takie jest Pani podejscie do hodowli, to lepiej zeby Pani nim nie
                zostala.
                Znam hodowcow psow rasowych, ktorzy oprocz wlasnych rasowych psow maja tez
                kundelki, albo pomagaja tymze kundelkom znalezc domy. Patrz: dogomania.
                • bell_a ... 14.11.03, 19:00
                  Psy za 200zl to sa kundelki, taka jest roznica. I zastanawiam sie dlaczego mam
                  placic za kundelka rasopodobnego az tyle? Nie mam pewnosci jaka psychike mieli
                  rodzice, moze szczeniaki odziedziczyly agresje czy tez lekliwosc po rodzicach?
                  Tez jestem ciekawa dlaczego "reproduktor" nie ma uprawnien hodowlanych, a moze
                  nie powinien byc dopuszczony do hodowli?
                  Jesli takie jest Pani podejscie do hodowli, to lepiej zeby Pani nim nie
                  zostala.Znam hodowcow psow rasowych, ktorzy oprocz wlasnych rasowych psow maja
                  tez kundelki, albo pomagaja tymze kundelkom znalezc domy. Patrz: dogomania.



                  I mogę z czystym sumieniem powiedzieć jeszcze raz,że znowu nie uzyskałam
                  odpowiedzi na swoje, jakże strasznie trudne do przyjęcia pytanie...


                  Doprawdy Pani pytanie nie jest trudne, ja mam wrazenie,ze to co ja pisze jest
                  dla Pani za trudne.


                  Droga Pani z całym szacunkiem, ale jestem przekonana, że MOJE pytanie JEST dla
                  Pani za trudne. Zadałam wyraźnie pytanie i jeszcze raz je powtórzę z akcentem
                  na to co mnie najbardziej interesuje;

                  Jaka jest różnica czy kupię psa bez rodowodu za 2 00 zł czy psa z rodowodem za
                  2 000 zł, SKORO I TAK NIE POMAGAM W Ż A D E N SPOSÓB PSOM ZNJADUJĄCYM SIĘ W S C
                  H R O N I S K U, KTÓRYM GROZI UŚPIENIE I O KTÓRE TO PSY TAK ZACIĘCIE WALCZYCIE
                  PANIE???!!!


                  To co Pani napisała w zdaniach na samym początku tego postu, jest po prostu
                  oczywiste. Mnie NIE interesuje PIERWSZA część mojego pytania. Mnie INTERESUJE
                  DRUGA część mojego pytania, zaczynająca się wielkimi, drukawowanymi literami,
                  bo jaka jest różnica między tymi psami w różnych cenach - doskonale sobie zdaję
                  z tego sprawę. Mnie interesuje DRUGA część mojego pytania i na tej podstawie,
                  że nie potrafi Pani odpowiedzieć na tą część pytania, lub robi to Pani
                  świadomie bo widzi w tym swój błąd, zażucam Pani hipokryzję i egoizm.
                  Z całym szacunkiem, Pani uważa że JA nie dojżałam psychicznie jeszcze i że nie
                  powinnam zostać hodowczynią, a ja mogę zażucić to samo Pani. Jeżeli mylę się to
                  proszę mi łaskawie odpowiedzieć na MOJE pytanie zawarte w tej drugiej, pisanej
                  wielkimi, drukowanymi literami, części zdania, no chyba że Pani nie rozumie
                  tego, to już inna sprawa. Pozdrawiam


                  Dla mnie to jest absurd pisać o biedzie psów znajdujących się w schroniskach, a
                  zaraz pisać, że lepiej zrobić suce uprawnienia hodowlane i oszczenić ją. Czy Wy
                  Panie, albo czy PAni, nie zauważyła jeszcze tego absurdu, tej groteski? Gdyby
                  Pani tak bardzo zależało aby ratować psy znajdujące się w schronisku, to słowem
                  nie pisałaby Pani, czy nie pisałyby Panie o wystawach, uprawnieniach
                  hodowlanych i rodowodach. To jest właśnie ta hipokryzja.

                  • dina2 Re: ... 14.11.03, 20:02
                    bell_a napisała:

                    >
                    >
                    > I mogę z czystym sumieniem powiedzieć jeszcze raz,że znowu nie uzyskałam
                    > odpowiedzi na swoje, jakże strasznie trudne do przyjęcia pytanie...

                    Wielka szkoda, ze ja rowniez nie uzyskalam odpowiedzi na zadane przez ze mnie
                    pytanie.
                    >
                    >
                    >
                    >
                    > Droga Pani z całym szacunkiem, ale jestem przekonana, że MOJE pytanie JEST
                    dla
                    > Pani za trudne. Zadałam wyraźnie pytanie i jeszcze raz je powtórzę z akcentem
                    > na to co mnie najbardziej interesuje;
                    >
                    > Jaka jest różnica czy kupię psa bez rodowodu za 2 00 zł czy psa z rodowodem
                    za
                    > 2 000 zł, SKORO I TAK NIE POMAGAM W Ż A D E N SPOSÓB PSOM ZNJADUJĄCYM SIĘ W S
                    C
                    >
                    > H R O N I S K U, KTÓRYM GROZI UŚPIENIE I O KTÓRE TO PSY TAK ZACIĘCIE
                    WALCZYCIE
                    > PANIE???!!!
                    Najmocniej Pania przepraszam, ze nie doczytalam do konca pytania, ale juz
                    spiesze z odpowiedzia.
                    Gdyby prosze Pani nie mozna bylo rozmnazac psow bez uprawnien hodowlanych, to
                    jesli ktos chcialby koniecznie miec psa rasowego to kupilby takowego. Drugi
                    przypadek: Jesli kogos nie stac byloby na rasowego, ale koniecznie chcialby
                    miec przyjaciela, wybralby schronisko.
                    Znam ludzi, ktorzy zaplacili za psa z rodowodem i przygarneli psa ze
                    schroniska, badz tez organizuja dary dla schronisk potrzebujacych pomocy, badz
                    tez szukaja dla nich domow. Czyli mozna kupic psa za 2000 zl i zrobic duzo
                    dobrego dla psow schroniskowych, wystarczy tylko chciec.

                    > To co Pani napisała w zdaniach na samym początku tego postu, jest po prostu
                    > oczywiste. Mnie NIE interesuje PIERWSZA część mojego pytania. Mnie INTERESUJE
                    > DRUGA część mojego pytania, zaczynająca się wielkimi, drukawowanymi literami,
                    > bo jaka jest różnica między tymi psami w różnych cenach - doskonale sobie
                    zdaję
                    >
                    > z tego sprawę. Mnie interesuje DRUGA część mojego pytania i na tej podstawie,
                    > że nie potrafi Pani odpowiedzieć na tą część pytania, lub robi to Pani
                    > świadomie bo widzi w tym swój błąd, zażucam Pani hipokryzję i egoizm.

                    Moze mi Pani wyjasnic co wedlug Pani oznacza egoizm i hipokryzja, bo chyba Pani
                    nie ma pojecia. To, ze nie udzielilam odpowiedzi na druga czesc pytania, za co
                    przeprosilam nie ma nic wspolnego z egoizmem i hipokryzja!

                    > Z całym szacunkiem, Pani uważa że JA nie dojżałam psychicznie jeszcze i że
                    nie
                    >
                    > powinnam zostać hodowczynią, a ja mogę zażucić to samo Pani. Jeżeli mylę się
                    to
                    >
                    > proszę mi łaskawie odpowiedzieć na MOJE pytanie zawarte w tej drugiej,
                    pisanej
                    > wielkimi, drukowanymi literami, części zdania, no chyba że Pani nie rozumie
                    > tego, to już inna sprawa. Pozdrawiam

                    Moze troche mniej arogancji, a wiecej intelektu. Z tych nerwow zaczela Pani
                    robic podstawowe bledy ortograficzne.

                    >
                    > Dla mnie to jest absurd pisać o biedzie psów znajdujących się w schroniskach,
                    a
                    >
                    > zaraz pisać, że lepiej zrobić suce uprawnienia hodowlane i oszczenić ją. Czy
                    Wy
                    >
                    > Panie, albo czy PAni, nie zauważyła jeszcze tego absurdu, tej groteski? Gdyby
                    > Pani tak bardzo zależało aby ratować psy znajdujące się w schronisku, to
                    słowem
                    >
                    > nie pisałaby Pani, czy nie pisałyby Panie o wystawach, uprawnieniach
                    > hodowlanych i rodowodach. To jest właśnie ta hipokryzja.

                    Tyle postow napisalam i nadal nic Pani nie rozumie? Ja naprawde prosciej juz
                    nie potrafie.
                    Idea hodowli jest doskonalenie rasy, stad te wystawy i uprawnienia hodowlane.
                    A w schroniskach nie ma psow z rodowodami, a jak sa to bardzo rzadko i bardzo
                    szybko znajduja domy. Problem jest wlasnie z kundelkami i psami bez
                    rodowodow,ktore zapelniaja schroniska i w tym kierunku nalezy cos zrobic. Moze
                    kiedys nasz kraj dorosnie do tego, zeby psy bez uprawnien hodowlanych byly
                    kastrowane pod kara grzywny.
                    A teraz ja pytam: Po co rozmnazac psy bez uprawnien hodowlanych?

                    Bardzo serdecznie pozdrawiam.
                    • bell_a ... 15.11.03, 11:46
                      Ok, widzę że dalej będę obrażana i naskakiwana, dlatego nie widzę sensu dalej
                      prowadzić owej serii pytań i odpowiedzi. Powiem tylko tyle, że zdaje sobie
                      sprawę doskonale z tego co to jest hipokryzja i co to jest egoizm. Stykam się z
                      tym codziennie i nie jest mi to obce.

                      Poza tym, że widzę tutaj egoizm i hipokryzję, widzę również klapki na oczach.
                      Powtórzę ostatni raz to zdanie, które jest tutaj najważniejsze dla
                      mnie; "Jeżeli nie znajdę dla piesków nikogo zaufanego, sama się nimi
                      zaopiekuję". Ja kocham psy naprawdę, a rasę maltańczyków bardzo, więc nie widzę
                      w niczym problemu.
                      • gonia.pk Re: ... 15.11.03, 21:20
                        Dziewczyny, nie opadly Wam jeszcze rece? Bo ja czytam i czytam i oczy mam coraz
                        szersze i szersze i naprawde zadziwia mnie fakt, jak bardzo mozna byc
                        zamknietym i odpornym na wiedze. Juz sie nie odzywam, bo to i tak nic nie da.
                        Polecam tylko do poczytania stronke:
                        republika.pl/rodowody/rodowod.html
                        Moze to w jakis sposob pomoze wyjasnic autorce tego tematu o co nam chodzi z
                        tymi "papierami"
                        pozdrawiam
                        • dina2 Do Pani goni. k 16.11.03, 12:27
                          Ja rowniez czytam i oczy robia mi sie coraz szersze, ale jestem
                          uparta.Aczkolwiek wiem ze i tak nie przekonam Bell_i, ktora jest tak
                          zaslepiona ta checia posiadania szczeniakow. Pozostaje jedynie ubolewac nad
                          suczka, ktora bedzie przezywac zupelnie niepotrzebny stres.
                          Pozdrawiam.
                      • dina2 Do Bell_i 16.11.03, 12:50
                        Wie Pani co, to dziwne ale ja dostrzegam egoizm i hipokryzje i klapki na oczach
                        u Pani.
                        Dlaczego? Napisze jeszcze raz, co mi zalezy.
                        Napisala Pani, ze wlasciciele psow z rodowodami stresuja swoje psy wystawami.
                        A co robi Pani?
                        Napisala Pani, ze suczka podczas proby krycia byla wystraszona. Teraz Pani chce
                        ponowic probe krycia.
                        W odpowiedzi na Pani pytanie Pan Doktor poradzil skontaktowac sie z
                        poloznikiem, bo jesli suka jest strachliwa to nawet natura moze nie pomoc.
                        Dodal jeszcze, ze powinna Pani zdecydowac czy chce Pani dzieci czy tez swiety
                        spokoj Pani suczki. Pani odpisala: Teraz to bedzie chyba ostateczne rozwiazanie.
                        Sam przeciez wyjazd do pieska bedzie dla niej stresujacy, a jeszcze obecnosc
                        obcej osoby to juz w ogole.
                        Czy tak postepuje wlasciciel kochajacy swojego psa, narazajac go na
                        niepotrzebny stres?

                        Jesli chodzi o szczeniaki.
                        Sama Pani napisala, ze nie jest Pani w stanie zagwarantowac dobrych domow dla
                        szczeniat, ale bardzo Pani w to wierzy.
                        A co bedzie, jesli pieski znudza sie powiedzmy po 2 latach albo po 10? Watpie
                        czy je Pani wtedy wezmie.
                        Jesli to bedzie samiec, to co sie bedzie dzialo jak Pani suczka bedzie miala
                        cieczke?
                        Jesli to bedzie suczka, to niestety ale moga sie nie dogadac i beda wieczne
                        wojny w domu, no i cieczki.
                        Jestem ciekawa czy Pani przeanalizowala wszystkie tego typu historie, a jest
                        ich jeszcze wiecej. Bo ja w to watpie.
                        W dalszym ciagu tez czekam na odpowiedz: Po co rozmnazac psy bez uprawnien
                        hodowlanych?
                        Pozdrawiam.
                        • cirrus4 psy ze schroniska a szczenieta rodowodowe 22.11.03, 03:43
                          Fakt iz schroniska pekaja w szwach od natloku niechcianych psow to glupota i
                          nieczulosc ludzka. Glupota dlatego, ze w naszym kraju sterylizacja pociech nie
                          nalezy do obowiazku lecz wylacznie poczucia odpowiedzialnosci i dobrej woli
                          niektorych tylko wlascicieli.
                          Jednak jestem gleboko przekonana, ze ci swiadomi nie maja prawa obarczac
                          odpowiedzialnoscia WSZYSTKICH ludzi za los psow bezpanskich, a tak przeciez
                          czesto bywa. Nie ma takze sensu dyskutowac nad tym, czy jeden miot wiecej
                          rasowych psow czy mniej to cios wyrzadzony w kierunku biednych, bezpanskich
                          psow, albo przyczynek do zwiekszenia w przyszlosci liczby tych niechcianych.
                          Nie rozumiem do czego ma prowadzic owa ostra krytyka czlowieka ktory chce
                          rozmnozyc swojego psa i wie, ze znajdzie chetnych na szczenieta? Rozumiem, ze
                          dla niektorych przedmowczyn ciaza to stres, ale argumentowanie tym niecheci
                          wobec miotu, to juz naduzycie. Natura z pewnoscia zawiera wiekszy bagaz
                          doswiadczenia (wytworzony przeciez w ciagu miliardow lat eliminacji w trakcie
                          ewolucji) wobec czego, ruja 2x do roku czemus miala sluzyc. Dodam tylko, ze my
                          tu mowimy o 1 miocie...
                          Najodpowiedniejsza w tym wypadku odpowiedzia na te wszystkie mocno emocjonalne
                          spory bylaby zwykla praca z wlasnym psem, lub dla tych bardziej pdowatych takze
                          z psami w schronisku. Gdzie ci wszyscy oratorzy biedy psiej byli, ze w ciagu
                          ponad 2 miesiecy moj pies gdy byl w schronisku Na Paluchu nie byl wyprowadzany
                          na spacer z kojca 1x1m ktory zreszta dzielil z innym psem?
                          Odwolujmy sie do swiadomosci, odpowiedzialnosci wtedy, gdy na pewno wiemy co to
                          oznacza. Nie krzyczmy o stresie suczki podczas ciazy, tragicznych przezyciach
                          na wystawach,- bierzmy szczotke w rece i sprzatajmy psie kojce w schroniskach -
                          to na pewno bedzie prawdziwsze, a przede szystkim pozyteczniejsze.
                          cirrus4

                          • bell_a THE END 22.11.03, 12:39
                            Tak naprawdę to nawet raz nie spotkałam się z tym pieskiem - maltańczykiem.
                            Nie doszło nawet do wąchania. Chciałam po prostu zmienić temat aby znowu nie
                            słyszeć o swojej nieodpowiedzialności i braku serca.
                            Nie ważny jest powód mojego postąpienia. Na pewno nie był spowodowany tymi
                            postami. Teraz mogą Panie z ulgą odetchnąć, bo "najgorsze" się nie spełniło.
                            Pozostawiam to bez komentarza. A co do ostatniego postu, to chyba tak zrobię.
                            Zajmę się czynnie pomocą psom w schroniskach, a nie głupim gadaniem, które i
                            tak nie pomoże im w tych ciężkich chwilach. Dziękuję.
                          • dina2 Re:Do cirrus4 27.11.03, 21:49
                            Czytajac ten bzurny post nie moglam pozostac obojetna i musialam zareagowac.

                            cirrus4 napisała:


                            > Jednak jestem gleboko przekonana, ze ci swiadomi nie maja prawa obarczac
                            > odpowiedzialnoscia WSZYSTKICH ludzi za los psow bezpanskich, a tak przeciez
                            > czesto bywa.

                            Posluze sie moim ulubinym cytatem z " Malego ksiecia"
                            "Ludzie zapomnieli o tej prawdzie. Lecz Tobie nie wolno zapomniec. Stajesz sie
                            odpowiedzialny na zawsze za to co oswoiles"
                            Kazdy wlasciciel psa powinien czuc sie odpowiedzialny za los psow bezpanskich,
                            jesli naprawde kocha zwierzeta.

                            Nie ma takze sensu dyskutowac nad tym, czy jeden miot wiecej
                            > rasowych psow czy mniej to cios wyrzadzony w kierunku biednych, bezpanskich
                            > psow, albo przyczynek do zwiekszenia w przyszlosci liczby tych niechcianych.

                            Pani chyba cos przeoczyla. W tym watku jest mowa o psach bez rodowodu, czyli o
                            psach nierasowych.

                            > Nie rozumiem do czego ma prowadzic owa ostra krytyka czlowieka ktory chce
                            > rozmnozyc swojego psa i wie, ze znajdzie chetnych na szczenieta?

                            Psy w schroniskach, tez znalazly sie tam dlatego, ze ktos postanowil rozmnozyc
                            swoja sunie. Tez rowniez mialy wlascicieli, nie od razu znalazly sie w
                            schronisku. Tez byli chetni na nie, byc moze rozeszly sie jak swieze buleczki,
                            bo byly takie slodkie. A tez chetni lubia wycinac numery i ulotnic sie jak
                            kamfora, gdy przyjdzie czas na odbior szczeniat.


                            Rozumiem, ze
                            > dla niektorych przedmowczyn ciaza to stres, ale argumentowanie tym niecheci
                            > wobec miotu, to juz naduzycie.

                            To chyba dobrze, ze jest ktos, kto pomysli o przyszlosci tegoz miotu, bo nie
                            sztuka jest podjac decyzje o rozmnozeniu, tylko najwiekszy problem jest co
                            dalej. I nikt nie jest w stanie zagwarantowac ze te pieski nie trafia w
                            przyszlosci do schroniska. Zyjemy w tak ciezkich czasach, ze dzisiaj praca jest
                            a jutro jej nie ma. Jesli wlasciciel psa znajdzie sie w takiej sytuacji, to nie
                            bedzie najwazniejszy dla niego ten pies tylko utrzymanie rodziny?

                            Natura z pewnoscia zawiera wiekszy bagaz
                            > doswiadczenia (wytworzony przeciez w ciagu miliardow lat eliminacji w trakcie
                            > ewolucji) wobec czego, ruja 2x do roku czemus miala sluzyc.

                            Ja przypomne, ze pies pochodzi od wilka, a wsrod wilkow prawo do romnazania
                            maja tylko osobniki alfa.

                            Dodam tylko, ze my
                            > tu mowimy o 1 miocie...

                            No tak, dalej panuje mit o tym, ze suka powinna miec choc raz mlode i wlasnie
                            efekt tego mamy w schroniskach.A przeciez to tylko jeden miot.
                            Zreszta pol biedy jak sie znajdzie w schronisku, bo tam co prawda tylko co
                            drugi pies znajduje dom, ale to zawsze jest jakas szansa. Gorzej z psami
                            przywiazanymi do drzewa, ktore umieraja z glodu w straszliwych meczarniach,
                            albo sa wyrzucane z samochodow gdzies na odludziu. Albo zrzucane z okna 6
                            pietra, albo zywcem zakopywane.

                            > Najodpowiedniejsza w tym wypadku odpowiedzia na te wszystkie mocno
                            emocjonalne
                            > spory bylaby zwykla praca z wlasnym psem, lub dla tych bardziej pdowatych
                            takze
                            >
                            > z psami w schronisku.

                            Praca z psem nie rozwiaze problemu zenujacego poziomu edukacji naszego
                            spoleczenstwa na ten temat. Udalo mi sie przekonac kilka osob do sterylizacji i
                            byc moze kilkanascie psow uniknelo niepotrzebnych cierpien.

                            Gdzie ci wszyscy oratorzy biedy psiej byli, ze w ciagu
                            > ponad 2 miesiecy moj pies gdy byl w schronisku Na Paluchu nie byl
                            wyprowadzany
                            > na spacer z kojca 1x1m ktory zreszta dzielil z innym psem?

                            Obecnosc oratorow psiej biedy nie pomoze w zapobieganiu rozmnazania
                            niechcianych psow.

                            > Odwolujmy sie do swiadomosci, odpowiedzialnosci wtedy, gdy na pewno wiemy co
                            to
                            >
                            > oznacza.
                            Ja bardziej od Pani wiem co oznacza odpowiedzialnosc, bo przez 6 lat bylam
                            odpowiedzialna za zycie ludzkie.
                            Kazdy odpowiedzialny wlasciciel nie bedzie rozmnazal swojej suczki, aby jej
                            szczenieta uniknely przyjemnosci przebywania w schronisku i zeby nigdy nie
                            zaznaly okrucienstwa ze strony czlowieka. To jest odpowiedzialnosc.

                            Nie krzyczmy o stresie suczki podczas ciazy, tragicznych przezyciach
                            > na wystawach,- bierzmy szczotke w rece i sprzatajmy psie kojce w
                            schroniskach -
                            >
                            > to na pewno bedzie prawdziwsze, a przede szystkim pozyteczniejsze.
                            > cirrus4
                            Dla mnie pozyteczniejsze jest przekonanie wlascicieli suczek do ich
                            nierozmnazania od pozniejszego czyszczenia kojcow tych szczeniat tych suczek w
                            schroniskach.

                            >
                            • cirrus4 Re:Do cirrus4 28.11.03, 00:57
                              Bardzo mnie meczy brak dyskusji a jedynie naprzemienne rozwlekle monologi.

                              A co do A. Camus'a : pelna i powszechna odpowiedzialnosc za slabszych na tym
                              padole uniemozliwialaby normalny byt wobec swiadomosci potwornej biedy i nedzy
                              tego swiata. Czy nie ma pruderii w mowieniu o zbiorowej odpowiedzialnosci, ale
                              jedynie za waskie aspekty naszego zycia i otoczenia (w tym wypadku los
                              bezpanskich psow?) Los bezdomnych ludzi, glodujacych czy nawet i bezbronnych
                              bezpanskich psow to jest los ktorym trzeba sie przejmowac i cos DZIALAC, a nie
                              gledzic o odpowiedzalnosci ktorej nikt na swe barki wziac nie chce, bo inby
                              dlaczego? Ale wrocmy na ziemie....

                              zapewne niezwykle istotnym jest zwiekszanie swiadomosci o nierozmnazaniu
                              wlasnych suk, ale trzeba pamietac, ze szczenieta nie powstaja dzieki nadwyraz
                              dziwnej mobilizacji samej suki: do tego potrzebny jest tez pies.
                              Moja sasiadka kiedys tak powiedziala "wolalam psa, nie trzeba go pilnowac, poza
                              tym czasem go puszczam- niech sobie ulzy...".
                              Jednym slowem- sterylizacja powinna byc powszechna -objeta jakims aktem prawnym
                              w ramach obowiazku wlasciciela psa (tak jak jest w niektorych panstawach Europy
                              zachodniej). Prawo do rozmnazania powinni miec jedynie hodowcy, lub wlasciciele
                              ktorzy takie prawo wykupia.
                              Choc pewnie to sa pobozne zyczenia, zawsze gdzie dyskutuje sie wlasnie o
                              odpowiedzialnosci, niesprawiedliwosci wdzieraja sie emocje i jakis falsz.
                              Mysle, ze sprawe nalezy maksymalnie uproscic, chwycic w klamry jakiegos
                              paragrafu a potem wymagac. Odwolywanie sie do swiadomosci, poczuciu
                              odpowiedzialnosci zadziala, owszem...na jakas mala grupke ludzi wrazliwych. I
                              tyle.
                              • dina2 Re:Do cirrus4 04.12.03, 14:53
                                Tak jak pisalam wczesniej to co Pani nazwala gledzeniem o odpowiedzialnosci
                                jest bardzo istotne i moze przyniesc jakies pozytywne efekty. Udalo mi sie
                                przekonac kilka osob do nierozmnazania swoich suk. Ci ludzie nie zdawali sobie
                                sprawy z czym sie wiaze posiadanie szczeniat.
                                Dla mnie jest to sukces, bo dzieki temu na swiat nie przyszly niechciane
                                szczeniaki, ktore byc moze podzielilyby los zwierzat schroniskowych.
                                Jeszcze jesli chodzi o odpowiedzialnosc, niech zajrzy Pani na forum Dogomanii
                                do "Psy w potrzebie", tam ludzie nie zadaja glupich pytan " Dlaczego ja mam
                                brac odpowiedzialnosc za te bezdomne psy?". Uwazaja, ze czlowiek jest
                                odpowiedzialny za to co oswoil. Tak postepuje prawdziwy milosnik zwierzat.

                                Jesli chodzi o sterylizacje tez jestem zdania ze powinna byc objeta jakims
                                aktem prawnym i jedynie prawo do rozmnazania powinni miec tylko hodowcy.
                                Jak Pani pisze, ze odwolywanie sie do poczucia odpowiedzialnosci zadziala tylko
                                na jakas mala grupke ludzi, to i tak uwazam to za sukces. Zawsze to jest o iles
                                szczeniat mniej.
                                • cirrus4 Re:Do cirrus4 08.12.03, 03:28
                                  Jakby nie patrzec,to nie ja jestem odpowiedzialna za to ze gdzies biega
                                  bezdomny pies. Odpowiedzialny jest ten idoiota ktory tego psa wyrzucil. Czy
                                  Pani wreszcie to zrozumie?
                                  Moge cos w tym wzgledzie pomoc, wezme psa do domu, ale niech Pani nie wciska
                                  ludziom odpowiedzialnosci i poczucia winy- bo to jest zupenie inna sprawa.
                                  Odpowiedzialnosc, a poczucie obowiazku to kompletnie co innego.
                                  cirr
    • trawka2 Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 29.11.03, 19:45
      Tak sobie czytam i czytam i nie rozumiem za bardzo dlaczego Bell_a spotkała
      się z aż takim potępieniem?! Rozumiem o co Wam wszystkim chodzi, ale nie widzę
      związku jednego z drugim. Po części wszyscy macie racje.
      Co do schronisk to bardzo popieram zdanie Pań. Też byłam w schronisku kilka
      razy i widok tych smutnych, osamotnionych, skrzywdzonych zwierząt był
      straszny. Tak bym pragnęła wziąć je wszystkie do siebie, ale niestety nie jest
      to możliwe. Ja kocham wszystkie (bez wyjątków) zwierzęta i nie mówię tu tylko
      o pieskach... Oprócz psów jest porzucanych wiele innych zwierząt takich jak
      np: koty, świnki morskie, króliki, ptaki i można by tak wymieniać w
      nieskończoność... ludzie są okrutni i to nie tylko dla kundelków! Blisko
      siebie mam sąsiadów, którzy w lecie kupili sobie słodkiego, kochanego
      Goldenka, jest naprawdę uroczy. Jak wiadomo są to psy rodzinne, bezgranicznie
      kochające swoich właścicieli i pragnące być jak najbliżej nich... wzięli sobie
      psa, aby tylko mieć. Niczego go nie nauczyli, nie wyprowadzają go nawet na
      spacery, które Goldeny tak uwielbiają (czasami, ale to bardzo rzadko gosposia
      z nim wyjdzie na krótki spacer, ale nie właściciele) i jest tylko trzymany w
      ogrodzie, nie ma wiele kontaktów z domownikami, widzi ich tylko, jak Ci
      wyjeżdżają gdzieś, lub wracają i tyle z kontaktów... Nie wpuszczają go do
      domu, bo brudzi... czy ktoś z Was widział szczeniaka, który nie brudziłby w
      domu i nie sikał? Bo ja nie! Takiego szczeniaczka trzeba przecież nauczyć
      czystości i wszystkiego. Teraz chcą go już się pozbyć bo niszczy im ogród...
      Czy to są ludzie? Według mnie NIE! Dzięki sąsiadom piesek najprawdopodobniej
      znajdzie dobry, kochający i ciepły dom, inaczej nie wiem, co by z nim zrobili.
      Wszyscy w około się buntują, jak tak można traktować zwierzęta. Wcześniej
      kupili dzieciom dwa miniaturowe króliki i spotkał je bardzo smutny los. Też
      brudziły im w domu, to zwyrodnialcy pozbyli się ich i po krótkim czasie
      króliki biegały po całym osiedlu obojętnie czy upał, mróz, deszcz czy burza,
      nie miały się bidulki nawet gdzie schronić. Próbowałam je złapać, ale niestety
      bez rezultatu... Po około dwóch, trzech miesiącach ślady wskazywały na to, że
      najprawdopodobniej koty je dorwały... Moim zdaniem Ci pseudo-ludzie to zwykłe
      bestie pozbawione uczuć i tyle! Wręcz ich nienawidzę za taki stosunek do
      zwierząt. Ktoś nawet powiedział, że oni nie tylko zwierząt nie powinni mieć,
      ale dzieci również!
      Sąsiedzi są oburzeni i mówią, że jak najszybciej pies musi trafić do dobrego
      domu, bo zbliża się zima, robi się coraz zimniej i pies przecież się jeszcze
      rozchoruje. Goldeny to nie są psy do budy...
      Co do wystaw psów rasowych itd, to uważam, że jest wiele nieścisłości w tej
      sprawie. Mam pieska rasy Shih-Tzu i też jeździliśmy z nim kiedyś na wystawy.
      Wiem trochę jak to wszystko wygląda. To, co pies zdobędzie zależy w dużym
      stopniu od znajomości i nie oszukujmy się, bo nawet z niezbyt ciekawego
      (mówiąc językiem hodowców) psa można zrobić Championa... a stres jaki te
      zwierzęta przeżywają jest ogromny. I nie mówcie mi, że hodowcy kochają
      zwierzęta, bo jest to nie prawdą, może są wyjątki, ale ja mówię tu o ogóle!
      Żeby móc określić, jakim człowiekiem jest prawdziwy hodowca to trzeba go
      poznać, porozmawiać, poobserwować, a potem osądzać... nie można powiedzieć,
      kto, jaki jest poprzez znajomość w internecie! Nie sądzę by zwierzęta były
      szczęśliwe, gdy przez większość życia faszerowane są różnymi hormonami na np.
      ładnie wyglądającą sierść itp, a potem umierają na raka czy inne paskudztwa
      (niestety tak robią hodowcy i nie mówię tu o osobach prywatnych), albo, gdy na
      wystawach mają nałożone na siebie tony lakieru i innych świństw... nie wspomnę
      już o tym, że prawie przez cały dzień zwierzęta te siedzą w klatkach
      (obojętnie czy upał, czy deszcz), a przed wyjściem na ring długowłosym psom
      tzw. hodowcy nawet nie dadzą pić, bo przecież są już wyczesane, uczesane,
      wylakierowane i popsułyby sobie fryzury... myślę, że to wszystko jest poprostu
      CHORE!!! Hodowcy poprostu męczą te zwierzęta i tyle! Traktują je przedmiotowo,
      jak narzędzie potrzebne do pracy... tak jakby to były statuetki, a nie żywe,
      czujące, kochające i pragnące miłości stworzenia... Prawdą jest, że wielu z
      nich z tego żyje i zarabiają na tych biednych istotach. Duńskie psy mają
      jeszcze gorzej... na wystawie te kilka godzin siedzą przywiązane do drążka nad
      nimi, by nie mogły się położyć... słyszałam, że w domu trzymane są w
      klatkach... Gdy o tym wszystkim teraz piszę, to ściska mnie wewnątrz i płakać
      mi się chce. Typowi hodowcy poprostu znęcają się nad zwierzętami i już dawno
      wszelkie hodowle powinny być pod ścisłą kontrolą, a Ci co nadużywają zwierząt
      powinni mieć surowy zakaz prowadzenia wszelkich hodowli! Nie wspomnę już o
      eksploatowaniu suczek co rok, a niektórzy dopuszczają swoje sunie co pół
      roku... (nawet wiem o jednej takiej, którą wywalono już z jednego związku, ale
      przyjęto ją za to w innym mieście, ogoliła całkowicie swoją sunię, by tylko
      rodziła... tak jakby była maszynką do robienia dzieci). [To przecież tak jakby
      one rodziły co rok] Jak te zwierzęta muszą się czuć? Byłam raz jedyny na
      wystawie kotów, tak sobie, by zobaczyć jak tam sytuacja wygląda. Już więcej
      nie poszłam. Do dziś pamiętam te zmęczone zwierzęta, przerażone ich oczy (u
      kota od razu po oczach widać, kiedy jest przerażony), a ze stresu ciągle
      wymiotowały... już więcej nie poszłam na wystawę kotów, bo nie mogę patrzeć,
      jak się męczą!
      Bardzo, bardzo się cieszę, że mój kochany piesek trafił do nas, a nie do
      jakiegoś hodowcy, który tylko patrzyłby, aby na nim zarobić. Strasznie żałuję,
      że w ogóle jego wystawiałam, bo pamiętam jak się biedny stresował i
      przyrzekłam sobie, że nigdy, przenigdy w życiu żadnego psa nie narażę już na
      taki stres... nie chcę mieć z tymi pseudo-ludźmi NIC wspólnego. Dla mnie
      najważniejsza jest miłość, przyjaźń, wierność i zdrowie. Kocham moje wszystkie
      zwierzęta gównie za to jakie są (a mam pieska-Shih-Tzu jak już wspomniałam,
      kotka-dachowca, który przybłąkał się do nas i był w opłakanym stanie i
      puchatego króliczka miniaturkę. Wszystkie są strasznie kochane i dałabym za
      nie wszystko... są takie słodziutkie!). Dla mnie naprawdę nie jest ważne,
      jakie mają ustawienie kończyn, jak zbudowaną czaszkę, czy skrzywiony ząbek lub
      zgryz, czy zbyt krótki włos itd... mi to naprawdę wisi, ja zwierzątka mam dla
      siebie, bo bardzo je kocham!
      Walczę o prawa i życie wszystkich zwierząt i nie mogę znieść tego, że człowiek
      jest tak okrutny, zdolny do potwornego, umyślnego okrucieństwa, do ktorego
      żadne zwierzę nie byłoby zdolne! Ja też bardzo często porównuję zwierzęta do
      ludzi (ale tylko do tych dobrych), bo prawdą jest, że czasami zwierzę jest
      lepsze od człowieka! Uważam, że wszystkie zwierzęta mają też prawo do
      spokojnego, godnego życia!!!
      Podkreślam, że to, co napisałam o wystawach i psach rasowych odnosi się tylko
      do typowych hodowców, a nie do ludzi prywatnych, którzy czasami mają zwierzęta
      rasowe, jak i te nierasowe i szczerze je wszystkie kochają! Z rozmów hodowców
      wynika, że nie uznają kundelków! Czasami jest nawet tak, że jak rasowy
      szczeniaczek ma zły zgryz to chcą go uśpić...
      Jestem przeciwna takiemu tarktowaniu zwierząt i nie rozumiem jak można być
      takim okrutnym!!! Brakuje już mi słów... zakończę ten temat, by nie powiedzieć
      czegoś, czego będę później żałować...

      Wracając do suni Pani Bell_i to wydaje mi się, że jest to już jej decyzja i mi
      osobiście jest wszystko jedno jak Pani postąpi, ale nie widzę jakiś
      specjalnych ku temu przeciwskazań... nie wydaje mi się by jednorazowe
      dopuszczenie suni było czymś złym (prędzej takie eksploatowanie zwierząt
      rasowych przez hodowców powinno być potępione), tymbardziej, że Pani Bell_a
      miałaby znajomych i przyjaciół, którzy wzięliby maluchy. Jeśli to bliscy
      znajomi, mogłaby przecież od czasu d
      • trawka2 Re: CHCIAŁABYM oszczenić sunię 29.11.03, 20:06
        Oj, coś mi się całe nie wysłało, więc dokończę.
        ... Jeśli to bliscy znajomi mogłaby przecież od czasu do czasu skontrolować
        jak się dzieciaczki chowają. Wydaje mi się, że pieski Pani Bell_i trafiłyby w
        dużo lepsze ręce niż większość psów rasowych... A co do zwracania zwierząt to
        wierzcie mi, że nawet psy z rodowodem po (powiedzmy) "super" Championach
        wracają do hodowców... jest to strasznie smutne, ale niestety prawdziwe! A
        hodowca też przecież nigdy nie wie w jakie ręce trafi zwierzak (m.in.
        przykładem są moi sąsiedzi, którzy tego Goldenka też kupili od hodowcy, ale
        takich przykładów jest mnóstwo)...

        No to by było na tyle... Przepraszam, że aż tak rozpisałam się. Powiem jeszcze
        tylko jedno zdanie: NIE BĄDŹMY NAIWNI !!!

        Pozdrawiam.

        P.S. Obecnie nie mam warunków, ale wiem, że kiedyś będę miała więcej różnych
        zwierzaków, i to zarówno te ze schronisk, porzucone, jak i te rasowe oraz
        zwierzęta poprostu potrzebujące opieki, pomocy, miłości i ciepła...
      • dina2 Re: Do trawki2 04.12.03, 15:22
        trawka2 napisała:

        > Tak sobie czytam i czytam i nie rozumiem za bardzo dlaczego Bell_a spotkała
        > się z aż takim potępieniem?! Rozumiem o co Wam wszystkim chodzi, ale nie
        widzę
        > związku jednego z drugim.

        Pani trawko2, chodzi o to zeby nie rozmnazac suni, bo
        1. Jak zapewne Pani czytala, sunia byla zestresowana kiedy mialo dojsc do
        zblizenia i z powodu tego stresu nic nie wyszlo. Wiec po co sunie niepotrzebnie
        stresowac.
        2. Argument Pani Bell_i ze chce miez szczeniaki bo nigdy nie miala jak dla mnie
        jest egoistycznym podejsciem nie sluzacym dobru suni( stres)
        3. Pieski nie mialyby rodowodu, a co za tym idzie nie bylyby pieskami rasowymi,
        a takich w schroniskach jest mnostwo.
        4. Owszem byli chetni na szczeniaki, ale mogloby sie zdarzyc, ze kiedy
        przyszloby do odbioru szczeniakow, nagle ulotniliby sie jak kamfora.
        Pani Bell_a nie miala gwarancji, ze pieski trafilyby w dobre rece, tylko w to
        wierzyla, a to troche malo.
        5. Nawet jakby pieski trafily do jakis domow, to nie ma pewnosci czy nie
        podzielilyby losu psow w schroniskach albo tych pozostawionych przy drzewach.
        6. Przypadek z dnia dzisiejszego: Owczarek niemiecki majacy na szyi drut
        wrzynajacy sie w szyje przywiazany na przystanku autobusowym. Psiak, ktory byl
        kiedys mala sliczna kulka jak stal sie dojrzalym osobnikiem nagle sie komus
        znudzil. Taki los moglby rowniez spotkac te szczeniaki.
        Dlatego jestem przeciwna rozmnazaniu tej suczki, aby jej szczenieta uniknely
        takiego losu i to jest moim celem.


        > Co do wystaw psów rasowych itd, to uważam, że jest wiele nieścisłości w tej
        > sprawie. Mam pieska rasy Shih-Tzu i też jeździliśmy z nim kiedyś na wystawy.
        > Wiem trochę jak to wszystko wygląda. To, co pies zdobędzie zależy w dużym
        > stopniu od znajomości i nie oszukujmy się, bo nawet z niezbyt ciekawego
        > (mówiąc językiem hodowców) psa można zrobić Championa... a stres jaki te
        > zwierzęta przeżywają jest ogromny. I nie mówcie mi, że hodowcy kochają
        > zwierzęta, bo jest to nie prawdą, może są wyjątki, ale ja mówię tu o ogóle!
        > Żeby móc określić, jakim człowiekiem jest prawdziwy hodowca to trzeba go
        > poznać, porozmawiać, poobserwować, a potem osądzać... nie można powiedzieć,
        > kto, jaki jest poprzez znajomość w internecie!

        Ja prosze Pani znam hodowcow pasjonatow osobiscie.
        Rowniez widzialam psy w klatkach podczas wystawy, ktore tkwily tam caly dzien.
        Byl rowniez przypadek w tym roku hodowcy ON-ow, ktory pozostawil w samochodzie
        swoje psy w czasie upalu, ktore umarly w strasznych meczarniach.
        Sa "hodowcy" ktorzy mysla tylko o kasie majac gdzies dobro swoich zwierzat.
        Rozmnazaja swoje suki 2 razy do roku raz sprzedajac z papierami a drugi raz bez
        papierow.
        Zwiazek kynologiczny jest przesiakniety korupcja jak wiekszosc instytucji w
        naszym kraju.
        I to jest bardzo przykre.
        Okrucienstwo ludzkie nie ma granic i trzeba sie temu przeciwstawic.

        • bell_a Re: Do trawki2 12.12.03, 13:01
          Pani dino, wreszcie może się Pani rozpisać ile tylko chce. Specjalnie dla Pani
          kto s stworzył wątek pod tytułem "Krycie suni". Z całym szcunkiem, ale proszę
          już nie męczyć ludzi swoimi wywodami na temat schronisk i konieczności
          kastrowania psów, a przynajmniej w moich postach dobrze? Dla mnie to jest bez
          sensu. Świata Pani nie zbawi, a tak jak powiedziała poprzedniczka, wyrzucane są
          też inne zwierzęta na bruk i skoro mamy się tak martwić o psy to pomartwmy się
          też o króliki i inne zwierzęta, nie wspominając już o sprawie egzotycznych
          zwierząt nielegalnie przewożonych przez granice. Proszę rozpisać się w postach
          na temat krycia suni, kt ory ktoś niedawno utworzł, bo rozmowa na ten temat
          jest po prostu bez sesnsu. Do Pani nie dociera fakt żę zostawiłabym szczeniaki
          dla siebie gdybym nie miała co z nimi z robić, ze nie wyrzuciłabym nigdy psa na
          bruk. Woli pami dalej gadać swoje opowieści o kastrowaniu, a robi się to
          niestety już nudne. suka nie ma teraz cieczki i pewnie nie będzie miała już m
          lodych bo będzie później za stara więc bardzo proszę skończyć ten temat.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka