wojti71
10.03.09, 10:28
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów.
W niedzielę 8.03 mój 7 letni kociak wypadł z balkonu z 9 piętra przez nieuwagę
mojej siostry, wyszedł na parapet i niestety, poślizgnęła mu się łapka i
zleciał. Siostra szybko pobiegła po zwierzaka i przyniosła go do domu, szybki
telefon po taksówkę i kotek szybciutko został zawieziony do najbliższej
kliniki weterynaryjnej. Kotu został zrobiony ogólny rentgen całego ciała,
podany został zastrzyk przeciwwstrząsowy i przeciwbólowy, weterynarz
stwierdził, że nic poważnego się nie stało, kotek się poobijał i wystraszył,
jednak po upadku dostał paraliżu tylnych kończyn, tzn. porusza nimi, reaguje
na dotyk, lecz niestety nie może normalnie się poruszać, czołga się biedak
niczym żołnierz na polu bitwy. Weterynarz stwierdził, że to kwestia czasu
kiedy zacznie normalnie chodzić, ja jednak mam przeczucie, że coś jest nie
tak. Wczoraj siostra była z futrzakiem ponownie u tego samego
weterynarza,który stwierdził poprawę stanu zdrowia i zapytał czy kotek ma być
leczony u niego czy u swojego weterynarza. Udaliśmy się do naszego
weterynarza. Kotu zostały podane środki przeciwbólowe. Po powrocie do domu
zjadł normalnie pokarm, napił się. Dzisiejszej nocy oddał mocz pod siebie,
myślę, że jest to efekt jego paraliżu, aczkolwiek kotek w przeszłości chorował
na nerki, był raz zacewnikowany, jednak jego choroba nie dawała znaku już od
3lat. W związku z tym mam pytanie... Czym może być spowodowany paraliż kotka?
Strasznie się martwię o niego... W jego oczach widać wielką chęć życia, tylko
niestety... te łapki ;(