remislanc
13.04.09, 19:05
Niektórzy mnie tu znają i wiedzą, że nie mam pierdo - - lca na
punkcie zwierzątek, ale dzisiaj się wkurzyłem.........
Stoję sobie w oknie i widzę, jak koleś nawala smyczą wilczura. Nie
raz, dwa czy kilka razy dla posłuchu ale kilkadziesiąt !!!! I tak
trzy razy. Zbieglem na dół - koleś nawalony jak szpadel. Wezwałem
policję - przyjechali. Oczywiście właściciel pieseczka ża ja bredzę
itp, itd. Spisali jego i mnie i prosili, żebym jutro przyszedł
złożyć zeznania. Oczywiście pójdę. Tylko czy jeden świadek(ja)
wystarczy, aby koleś poniósł konsekwencje ?????
pozdrawiam