Dodaj do ulubionych

Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ?????

13.04.09, 19:05
Niektórzy mnie tu znają i wiedzą, że nie mam pierdo - - lca na
punkcie zwierzątek, ale dzisiaj się wkurzyłem.........
Stoję sobie w oknie i widzę, jak koleś nawala smyczą wilczura. Nie
raz, dwa czy kilka razy dla posłuchu ale kilkadziesiąt !!!! I tak
trzy razy. Zbieglem na dół - koleś nawalony jak szpadel. Wezwałem
policję - przyjechali. Oczywiście właściciel pieseczka ża ja bredzę
itp, itd. Spisali jego i mnie i prosili, żebym jutro przyszedł
złożyć zeznania. Oczywiście pójdę. Tylko czy jeden świadek(ja)
wystarczy, aby koleś poniósł konsekwencje ?????

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • etta2 Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 13.04.09, 19:55
      Kurczę, przecież nie musi być tabun świadków. Dobrze zrobiłeś, że
      wezwałeś stróżów, jeden świadek - to ŚWIADEK, szczególnie, gdy
      sytuacja jest jednoznaczna po zwizytowaniu przez pilicajtów.
      Trzymaj się!!!!!
      • mist3 Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 13.04.09, 20:06
        Na stronie fundacji "zmieńmy świat" możesz znaleźć informacje jak sobie radzić w
        takiej sytuacji (szczególnie, gdy policja odmawia interwencji). Poniżej wklejam
        link do strony fundacji:
        www.fundacjazmienmyswiat.tarnow.pl/download.php
        Jest to dział download - trzecia z kolei ulotka to 'uwaga. zły człowiek" - po
        kliknięciu powinna się otworzyć w formacie pdf. Tam jest wiele cennych wskazówek
        na temat postępowania z władzą w takiej sytuacji.
    • majenkir Re: 14.04.09, 01:55
      Fiu, fiu... bardziej bym sie tego spodziewala po Tenshii czy innej
      Minniemouse, hehe. Widac, ze jeszcze beda z Ciebie ludzie ;)).
      Jutro moge co najwyzej pomoc Ci sila woli. Pomodlic sie nie moge,
      bom niewierzaca :P. Koniecznie zdaj relacje jak bylo.
      Trzymam kciuki!
      majenkir
      • remislanc Re: 14.04.09, 08:11
        majenkir napisała:

        > Fiu, fiu... bardziej bym sie tego spodziewala po Tenshii czy innej
        > Minniemouse, hehe.

        Qrde - pezecież ja zawsze pisałem, że lubię zwierzęta ( nie
        kocham.....:))). Wkurzają mnie tylko własciciele pieseczków,
        którzy....no, i tu mogę wymieniać...:)))

        >Koniecznie zdaj relacje jak bylo.
        > Trzymam kciuki!


        Idę dzisiaj zeznawać...:))) Pewnie, że napiszę "co dalej"
      • tenshii Re: 14.04.09, 10:32
        Mam nadzieję, że to komplement. :P
        • majenkir Re: 14.04.09, 13:58
          Alez oczywscie, Droga Tenshii :)).
    • remislanc Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 14.04.09, 14:40
      Zaznania złożone - sprawa ma trafić do prokuratury. Zobaczymy, co
      dalej............:)
      • fedorczyk4 Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 14.04.09, 15:35
        Mało nie padłam z wrażenia. Gratuluję! Szacunek.
      • marzenia11 Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 14.04.09, 15:40
        A widziałeś psa? Co z nim? Także trzymam kciuki za powodzenie w sprawie. Jak się odnosi do Ciebie sąsiad? Może nic/niewiele pamietać.

        I taka refleksja: nie kazdy musi mieć (nawet pozytywnego) hopla na punkcie zwierząt, żeby zareagować w takiej sytuacji. Tu wystarczy po prostu być człowiekiem.
    • ontarian kurde! co za "ludzie"! 14.04.09, 15:05
      jak sobie pomysle, ze ktus by tak moja dzdzownice katowac
      to az mnie calego trzesie
    • bullowy Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 15.04.09, 00:56
      remi aleś mnie bracie uradował.pozdro odemnie i mojego bulteriera :))
      • remislanc Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 15.04.09, 08:46
        Miło, że kilu osobom humorek poprawiłem...:))))
        Ale co tam - rozbawię Was bardziej: MAM PIESECZKA. No - synowi
        kupiliśmy.........
        Pospadaliście ze swoich siedzisk ze śmiechu ???? Jeżeli tak - to
        dobrze.....:))Trzeba się smiać....:))))))))))))))))))))))))))
        Co do tego bitego psa to wydaje mi się że jest OK. Koleś trzymał go
        za obrożę a nawalał smyczą. Tak z 50 razy. Kiedy później przywołał
        psa do siebie to ten przez dobre kilkanaście metrów czołgał się jak
        w okopach - taki był szczęśliwy idąc do swojego własciciela......
        Tego "człowieka" widziałem po raz pierwszy w życiu - nie jest moim
        sąsiadem
        pozdro.
        • etta2 Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 15.04.09, 09:13
          A ja sobie myślę, że nie kilku, a trochę więcej osobom coś
          uświadomiłeś. Można bez deklaracji "kocham..." być po prostu
          CZŁOWIEKIEM. Moje wyrazy uznania i szacuneczku. I niech ci się
          pieseczek dobrze chowa.
        • ontarian no wiesz co?! jak mogles?! 15.04.09, 13:57
          remislanc napisał:

          > MAM PIESECZKA. No - synowi kupiliśmy.........
          czy tobie sie wydaje, ze piesek to zabawka?
          pluszowego synowi trzeba bylo kupic
          zapomniales, ze pies to zywe zwierze
          ma byc jak czlonek rodziny
          a nie przedmiot, ktory sie w prezencie kupuje

          wlasnie przez takich co to traktuja zywe stworzenia
          jak przedmioty, schroniska sa przepelnione
          • majenkir Re: no wiesz co?! jak mogles?! 15.04.09, 14:00
            Oczy przecieram i nie wierze - najpierw Remislanc nawrocony, teraz
            Ontarian... Jejku, jejku... :P.
            • ontarian Re: no wiesz co?! jak mogles?! 16.04.09, 15:59
              mam tylko nadzieje, ze ze sprawdzonej hodowli tego psa kupil
              i z rodowodem, a nie gdzies na bazarze
        • po.prostu.ona Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 17.04.09, 13:25
          remislanc napisał:

          > Miło, że kilu osobom humorek poprawiłem...:))))
          > Ale co tam - rozbawię Was bardziej: MAM PIESECZKA. No - synowi
          > kupiliśmy.........
          > Pospadaliście ze swoich siedzisk ze śmiechu ???? Jeżeli tak - to
          > dobrze.....:))Trzeba się smiać....:))))))))))))))))))))))))))

          Poprawiłeś mi humor, ale nie w sensie szyderstwa. No i super! A
          jaki to pies? Jak już się ujawniłeś, to napisz coś więcej, albo
          fotkę zamieść.


          > Co do tego bitego psa to wydaje mi się że jest OK. Koleś trzymał
          go
          > za obrożę a nawalał smyczą. Tak z 50 razy. Kiedy później przywołał
          > psa do siebie to ten przez dobre kilkanaście metrów czołgał się
          jak
          > w okopach - taki był szczęśliwy idąc do swojego własciciela......
          > Tego "człowieka" widziałem po raz pierwszy w życiu - nie jest moim
          > sąsiadem
          > pozdro.

          Biedne psisko, zapewne nie pierwszy raz oberwało :-( Sadysta, własne
          dzieci pewnie też tak "wychowuje".
          • fedorczyk4 Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 01.05.09, 19:29
            Co dalej????
    • lerami Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 03.05.09, 21:33
      Nie mogę znaleźć iformacji: co się stało z psem? Zostawili go temu kolesiowi?
      • remislanc Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 04.05.09, 09:20
        Czekam na jakieś wezwanie ( sąd, policja). Ten wilczur pewnie nadal
        jest u tego gościa - przed sprawą nie mają podstaw, żeby go zabrać.
        Tak mi się wydaje.............
        A mój (syna) piesek to york, wabi się yoshi....:))) Syn jest
        uczulony na sierść, więc wybór psa był ograniczony...........
        • po.prostu.ona Re: Katował psa - wezwałem policajtów. Co dalej ? 04.05.09, 09:46
          Niestety, w takich sprawach nasze wspaniałe sądy zazwyczaj
          orzekają "niską szkodliwość społeczną" i zupełnie niepoważne kary.
          Nie byłoby źle, gdybyś o sprawie powiadomił też jakąś prozwierzęcą
          warszawską organizację, nawet mailem - żeby mieli gościa na oku i w
          razie recydywy mogli zadziałać.
          Yorki to świetni towarzysze dla dzieci, kolega mojego syna, alergik
          też niedawno dostał yorka (oczywiście z rodowodem :-DDDD)
          • demonsbaby ustawa o ochronie zwierząt a wykonalność 04.05.09, 10:37
            Ustosunkowując się do zapisów ustawy o ochronie zwierząt, gdzie czyn
            przez Ciebie opisany to przesłanka jednego z artykułów mówiąca
            o "znęcaniu się fizycznym" gdzie to należy rozumieć jako zadawanie
            albo świadome dopuszczanie do zadawania bólu lub cierpień, a w
            szczególności umyślne zranienie lub okaleczenie zwierzęcia, nie
            stanowiące dozwolonego prawem zabiegu lub doświadczenia na
            zwierzęciu. To i tak w oparciu o zapis art 35 ustawy z dnia 21
            sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt "kto zabija, uśmierca zwierzę
            albo znęca się nad nim podlega karze pozbawienia wolności do roku,
            ograniczenia wolności albo grzywnie" - jej wykonalność jest
            niebezpiecznie niska.
            Raz, że nasz system prawny opiera się na
            swoistych "przyzwyczajeniach" tzn. w tym kraju "od zawsze" prano bez
            opamiętania np. psy. Dwa - konkretny system edukowania społeczeństwa
            o prawach zwierząt leży w pieleszach od 97r i zasadniczo jedynie
            fundacje - mające lobby starają się działać w ich intreresie. I
            zasadniczo trzy:
            - nie masz świadków zdarzenia? (jeżeli nie, to masz słowo przeciwko
            słowu i sytuację w której facet może po prostu stawić kontrę, że
            zaregowaleś zbyt pochopnie na "karcenie" psa. Innymi słowy: "on go
            tak karcił" - po prostu mu przylał smyczą za nieposłuszeństwo razy
            kilka, a ty jesteś "nadwrażliwy" i opacznie zweryfikowałeś sytuację);
            - materiały w stylu: zdjęcia / film (hmmmm... sprzed kilku miesięcy,
            sprawa która obecnie się toczy ws "Czarnego". Właścieil lał go bez
            opamiętania gumową pałą, nagrali to reporterzy TVN, zaalarmowani
            przez sąsiadów. Obecny przewód sądowy idzie w kierunku "sfingowania"
            materiałów na potrzeby złośliwych sąsuiadów);
            - przykład skatowanego Ozziego (zdaje sie goldeno-podobnego) -
            brak "karyt" w wymiarze rozumianej kary, pouczenie i grzywna czy
            zdaje się prace społęczne (nie pamiętam).

            W najlepszym razie, przy bardzo optymistycznym rozwoju sprawy gość
            otrzyma grzywnę lub nakaz prac społecznych w schronisku (to jest
            bardzo optymistyczna, podkreślam, wersja). Prawo w tym państwie
            odnośnie "konfiskaty mienia" w postaci zwierzęcia w stosunku do
            którego stosowano przemoc - NIE ISTNIEJE. Nie ma takiego paragrafu,
            który nakaże psa odebrać.

            A poza wszelką wątpliwością postępujesz słusznie. Przy tej
            znieczulicy i "zwyczajach" jak najbardziej takie
            przejawy "obywatelskiej postawy" ;) są pomocne w dalszym
            kształtowaniu praw zwierząt.
            • majenkir Re: 05.05.09, 12:40
              demonsbaby napisała:
              > W najlepszym razie, przy bardzo optymistycznym rozwoju sprawy
              gość otrzyma grzywnę lub nakaz prac społecznych w schronisku


              Przeciez to jakas paranoja! To tak jakby za znecanie sie nad
              dzieckiem wysylali na wolontariat do domu dzieckaA!

              > Prawo w tym państwie
              > odnośnie "konfiskaty mienia" w postaci zwierzęcia w stosunku do
              > którego stosowano przemoc - NIE ISTNIEJE. Nie ma takiego
              paragrafu, który nakaże psa odebrać.

              Tu to mi brak slow po prostu.... :((
              • demonsbaby Re: 05.05.09, 13:43
                Przykro mi, że "obniżam" morale, ale niestety tak wygląda
                rzeczywistość umocowania prawa w tym pańśtwie. Winę ponosimy, my
                sami. bchodzenie się ze zwierzętami sało u as od zawsze na bakier
                (ma to oczywiście jakieś usprawiedliwienie patrząc na stosunkowo
                młodą demokrację) ... Chociaż jako państwo UE nie odbiegamy, aż na
                sam koniec. "Lepsi" w tym temacie są Grecy, Hiszpanie, Włosi.
                Niestety do czołówek nam daleko.

                Konfiskata mienia.
                Przypominam dosyć głono komentowaną sprawę dotyczącą robienia smalcu
                z psów na jdenej z polskiej wsi. Człowiek wybił dziesiątki (o ile
                nie setki) psów, które samodzielnie wyłapywał (przypominam na
                odławianie - czyli w potocznym rozumieniu hycel - nalezy miec
                pozwolenie, nielegalny odłów to łamanie kolejnych ustaw i
                rozporządzeń, itp). Zakończyło się grzywną - psów nieodebrano.
                Jedynym jak na razie skutecznym procesem była sprawa koni hodowanych
                przez cudzoziemca. Dostał wyrok w zawieszeniu - "konfiskatę"
                przeprowadzono. Jak wygląda konfiskata w praktyce? Wpadają obrońcy
                praw zwierząt, najczęsciej przedstawiciele TOZu z lekarzami
                weterynarii np. do zgłoszonej pseudohodowli o fatalnych warunkach
                SANITARNYCH, pod pretekstem szerzenia epidemii i konieczności
                przeprowadzenia badań (najczęsciej świerzb, który jest zakażny)
                zabiera się na badania i najczęściej tych zwierząt już się nie
                oddaje ze względu na kondycję zdrowia. Podobnie bylo ze stanem
                zdrowotnym zwierząt, orzecznictwem sądu, który był przychylny
                sprawie i oddanie koni pod pieczę organizacjom działającym na rzecz
                ochrony zwierząt.
                Bity / katowany pies ... Tutaj już jest inaczej. Przy czym sprawa
                Czarnego też daje inny obraz. drugiej strony "właściciel", który
                katował psa, po prostu praw się do niego zrzekł.

                Wszystko jest niestety efektem "wykonalności" zapisów ustawy o
                ochronie zwierząt (sama ustawa nie jest zła, ale brak jest do niej
                rozporządzeń nadających tryb wykonania) i z drugiej strony "kultury
                społeczeństwa", gdzie bity pies to norma.
    • demonsbaby Co dalej ? 05.05.09, 10:10
      Nie wiem skąd pochodzisz, ale s[prawę przedstawiłabym również
      okręgowi TOZ (może macie tam też SDZ - choć nie jestem ich
      zwolennikiem). DLaczego? Banał ... żeby pan prokurator dochodzxenia
      nie umorzył tytułem "słabej szkodliwości czynu" labo świadków
      zdarzenia. Przedstawiciel TOZ ma równiez prawo podjęcia się roli
      oskarżyciela posiłkowego (Ty zasadniczo również), ale zdahje się
      fundacje / organizacje / instytucje - mają większą szansę przwebica
      w takich sprawach - niż my - szaraczki wśród obywateli ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka