silverie88
28.04.09, 11:49
Mam taki problem: na początku marca wzięłam ze schroniska dwa kotki (ok 7-8
miesięczne) jeden z nich samczyk od samego początku miał katar i kichał, a na
dodatek okazało się że ma robaki więc od razu poszłam do weterynarza. Ten zaś
kazał mi przychodzić mniej więcej co dwa dni na zastrzyk dostał mniej więcej
serie 6 zastrzyków (antybiotyk ponoć i jakieś witaminy) i powiedział że za dwa
tygodnie mam przyjść na szczepienie odpornościowe aha no i dostał taką pastę
na robaki do pyszczka. Po zastrzykach przez jakiś tydzień było dobrze nie
biorąc pod uwagę że cały czas kichał a choroba zaczęła na nowo powracać. Więc
znów wybrałam się z nim do weterynarza i znów dostał serie zastrzyków i w
między czasie zauważyłam u niego znów robaki (wydawało mi sie to trochę nie
możliwe po odrobaczeniu) weterynarz dodatkowo podejrzewa u niego tasiemczyce
na którą dostał już zastrzyk:/ minęło zaledwie 5 dni od ostatniego zastrzyka a
choroba znów powróciła. Kotek reagował na zastrzyk więc myślę że to jest do
wyleczenia ale czy weterynarz zawiódł ?? a wiadomo że wizyty tak częste też
kosztują :( co wy o tym sądzicie ?? mieliście już taki problem ??