pempek_of_the_world
16.07.09, 21:43
Podejrzewam, ze wiekszosc mnie zlinczuje, ale moze znajdzie sie ktos
kto mnie zrozumie.
Moja zona namowila mnie na westa. Dzis ten pies ma rok, a ja go
szczerze nieznosze. Jest wrednym, rozpuszczonym przez zone potworem,
ktory na wszystkich warczy, a nawet probuje ugryzc (ostatnio wczoraj
mnie dziabnal, gdy chcialeg go poglaskac, ale na zone tez sie rzuca).
A to wszystko fatalnie odbija sie na naszym malzenstwie, bo zona ma
do mnie pretensje - ze nie wyksztalcilem wiezi z psem!!!!!!!!!!!! A
ja go po prostu ignoruje! Od czasu do czasu wychodze na spacer i go
karmie. Zona zajmuje sie szkoleniem i pielengnacja psa, jednak jak
juz wspomnialem ale na nia tez warczy.
To nie jest tak, ze nie chcialem psa. Chcialem, ale boksera. Westa
zaakceptowalem, jak byl szczeniakiem byl milym psem, ale teraz mam go
serdecznie dosyc, nie ufam mu i nie potrafie pozytywnie na niego
patrzec.
To prawdziwa meka.