Gość: emi
IP: 192.160.110.*
28.06.01, 08:20
Szybowiec spadł na dach
Szybowiec typu Pirat spadł w środę po południu na budynek mieszkalny przy ul.
Laskowej w Bielsku. Pilot zdążył wyskoczyć ze spadochronem. Nie wiadomo
jeszcze, co było przyczyną wypadku.
- Myślałem, że on jakieś akrobacje specjalne robi. Najpierw się zniżył, potem
tak go do góry wyniosło. I znowu dziwnie w dół. Taki świst był niesamowity, że
aż wnuczka się przestraszyła. Wybiegłem w kierunku ulicy i wtedy huk był
ogromny - opowiada Franciszek Sobczak, mieszkający tuż koło miejsca, w którym
spadł szybowiec.
Szok przy obiedzie
Do wypadku doszło w środę około godz. 16.30. Nad Olszówką, willową dzielnicą
Bielska, latał szybowiec typu Pirat. W pewnym momencie mieszkańcy zauważyli, że
szybowiec dziwnie się zachowuje w powietrzu. Usłyszeli świst, a potem huk.
Pirat spadł na piętrowy budynek mieszkalny przy ul. Laskowej. - Przeleciał tuż
nad kobietą, która z dziećmi szła, i walnął skrzydłem w dach. Obróciło go i
spadł na dół - mówi mężczyzna, który widział zdarzenie. Szybowiec połamał się
na części, jednym skrzydłem zatarasował całą ulicę. - Dobrze, że wtedy nikt nie
przechodził - mówią mieszkańcy ul. Laskowej.
Mieszkańcy domu, na który spadł pirat, przeżyli szok. Mieszka tam sześć
rodzin. - Obiad właśnie jadłem, a tu nagle huk jak sto diabłów. Wybiegliśmy, a
tu szybowiec leży - opowiada jeden z mieszkańców. Jednej z mieszkanek, która
była w oknie, szybowiec spadł tuż przed nosem. Była tak zdenerwowana, że nie
chciała z nami rozmawiać.
Szybowiec uszkodził dach i zerwał kable doprowadzające energię.
Pilot w ogrodzie
Świadkowie widzieli, jak coś wyleciało z pirata, a potem rozwinęła się
pomarańczowa czasza spadochronu. Pilot wylądował około 100 m od rozbitego
szybowca, w ogrodzie sklepu ogrodniczego, koło ozdobnego wozu.
- Najpierw widziałem, jak spadł z hukiem szybowiec, a tuż po tym pilot
przeleciał nad tym słupkiem i wylądował. Nic mu się nie stało - opowiada
Łukasz, mieszkający w domu, do którego należy ogród.
Pilot, mężczyzna około 50, nie chciał rozmawiać z dziennikarzami.
Pirata użytkował Aeroklub Bielski. - To był jeden z lotów treningowych. Pilot
lata na szybowcach od zeszłego roku. Nie wiem, co było przyczyną wypadku. Zbada
to specjalna komisja - powiedział nam Antoni Kufel z Aeroklubu Bielskiego.
Dodał, że nie przypomina sobie, kiedy ostatnio miał tutaj miejsce wypadek
szybowca.
Jak się dowiedzieliśmy, szybowiec miał najprawdopodobniej około 20 lat. W
Aeroklubie Bielskim jest kilka sztuk piratów. - To świetny model do szybowania,
rewelacyjnie się zachowuje. Kilka godzin wcześniej nim latałem. Jestem załamany
tym widokiem - mówił nam mężczyzna, który przyjechał na miejsce wypadku.
Marcin Czyżewski
28-06-2001 00:14