Gość: Staruszek
IP: *.dsl.bell.ca
09.02.07, 15:55
Internauta mieszkający w Belgii zauważa, że jest grupa Polaków,
którzy "mieszkają byle jak, w czasie wolnym od pracy piją na umór". Bardzo
negatywny wpływ na przebywających w Belgii ma liberalizm, swoboda moralna,
rozwiązłość, jaka panuje w tym kraju. Nie wszyscy mają tak silny kręgosłup
moralny i motywację, by się temu oprzeć. Poza tym na wielu źle wpływa - jak
to nazywam - "zmiana klimatu pieniężnego", zachłyśnięcie się zmianą sytuacji
finansowej, dostatkiem. Ktoś, kto dotychczas musiał harować przez cały
miesiąc na bardzo skromne utrzymanie, tam zauważa, że wystarczy popracować
tydzień, aby było za co żyć i... pić - mówi internauta .
Oczywiście nie jest regułą, że człowiek emigrujący popada w konflikty
moralne, alkohol. - Belgia to kraj dla ludzi o mocnych zasadach moralnych.
Kolega zaczął od pracy na budowie, przez kilkanaście lat dorobił się piekarni
i sieci sklepów. Inny popracował kilka lat, otworzył warsztat samochodowy .
Dodaje, że warunkiem powodzenia dla osób mających już w kraju problemy z
alkoholem jest świadomość tego, że z tym problemem wyjeżdżają, muszą więc
przestrzegać zasad postępowania i szukac wsparcia . Jednak zdecydowana
większość nie umie się odnaleźć w zachodniej rzeczywistości, nie potrafi
wykorzystać szans, jakie daje możliwość zarabiania i poprawy bytu swego i
rodziny.
Po wejściu Polski do UE zmieniło się tyle, że niektórzy całymi rodzinami
wyjechali na Zachód. Tam się urządzili, prawdopodobnie do Polski już nie
wrócą. Dlatego wiele domów jest pustych, nie ma na nie nabywców.
Na szczęście nie wszyscy z Podbeskidzia emigrują. - Miałem wiele propozycji
pracy w Belgii, ale nie zdecydowałem się wyjechać, znam też osoby, które po
krótkim pobycie w Brukseli, mimo iż miały dobrą pracę, wróciły . Jedni dla
dobra rodziny, inni, bo czuli się tam obco. "Tam zawsze będę obcy, gorszy i
nigdy nie będę miał takich samych szans, jak Belgowie" - twierdzi internauta,
który odwiedzał rodziców w Belgii. "Jakoś moi rodzice nie mają potrzeby, żeby
wyjeżdżać za granicę, a stać ich na wiele: nowy dom, samochód, opłacenie
studiów itp. I wszystkiego dorobili się uczciwą pracą tutaj, na miejscu.
Bardzo cieszę się z tego, że mam takich rodziców" . Jeśli ktoś decyduje się
na wyjazd w celu poprawienia sytuacji materialnej rodziny, powinien
powiedzieć sobie: robię to dla nich, za kilka miesięcy wracam do domu, będę
szukał oparcia i przebywał w środowisku znajomych, którzy pozwolą mi
przetrwać. Podkreśla jednak, że najlepszym rozwiązaniem dla miasta byłoby
stworzenie miejsc pracy na miejscu !!!