18.11.09, 09:24
...dlaczego po ślubie wszystko się zmienia na niekorzyść...?
Obserwuj wątek
    • yo_soy_rubia Re: smutno mi 18.11.09, 11:41
      nie wiem jak to jest, nie doświadczyłam...u nas wręcz przeciwnie...jedyne co
      mogę powiedzieć, to że warto walczyć...czasem może nawet trochę "na siłę"
      przekonywać, stawać na głowie dla tego, co było- żeby się odrodziło...o ile
      jeszcze choć jedna strona jest pewna , że kocha...jeśli oboje stracą pewność co
      do uczucia...czy ja wiem, czy ono wo ogóle istniało...na moje oko miłość nie
      umiera nigdy...jeśli była, trzeba o nią walczyć, nawet za wszelką cenę...a z
      drugiej strony - może to chwilowe, takie wygaszenie...z resztą - głupio się tu
      odzywać w takiej kwestii - nie miejsce na porady tego typu wg mnie - szukaj
      pomocy u mądrych ludzi - sama będziesz wiedziała na kogo liczyć w tej sprawie...
      powodzenia
      rubia herbaciana
      • Gość: lili Re: smutno mi IP: *.alfanet24.pl 16.02.11, 16:00
        Obie strony muszą chcieć i obie musiały wcześniej kochać równie mocno i dawać z siebie tyle samo. Do mnie też maż odwraca się tyłem, a ja teraz zaczynam dopiero składać do kupy pewne mało istotne, jak mi się zdawało, drobiazgi: że zawsze ja robiłam śniadania do łózka, że to on bardziej chciał mieć dziecko i po jego urodzeniu się zmienił, że nigdy nie dostałam od niego żadnej biżuterii - nawet zaręczynowego pierścionka, nawet obrączki były za moje, bo nie pracował... Kwiatek dostaję raz do roku - na urodziny. w doniczce, żeby dłużej postał i cieszył oko jeszcze na dzień kobiet... Od pierwszego razu zawsze to on hamował mnie w łóżku... Nigdy mu nie pasowało, ze mam duże piersi... Nie zawsze był przy mnie, kiedy płakałam... To on miał romans, ja dotąd nie... i tak można wymieniać...
        Jestem atrakcyjną, zgrabną kobietą ledwie po 30-stce, on skapcaniałym, zaniedbanym dziadem - czy powinnam gnić do końca życia w tej klatce dlatego, że jest dziecko? Nie. Zamierzam czasem wyjść - na chwilę i bez zobowiązań. Zastanówcie się, moje drogie, czy z Wami nie jest tak samo i czy też nie powinnyście się czasem przewietrzyć... Miłość nie istnieje, ale inne przyjemności są jeszcze jak najbardziej dostępne. Sięgają po nie mężowie - dlaczego nie my..?
    • Gość: TTT Re: smutno mi IP: *.rev.masterkom.pl 18.11.09, 12:11
      Skąd ja to znam ... zawsze tak jest. Stopniowo zacznie się poprawiać
      (oczywiście nie reguła) - u mnie popawa przyszła gdzieś po 4 latach.
      Poza tym dzieci też rozwalają relacje między kobietą i mężczyzną.
      Zapomnij o sielance która była przed ślubem ... po ślubie to już
      tylko obowiązki, przepychanki, kłótnie, warunkowe kompromisy itd ...
      • yo_soy_rubia Re: smutno mi 18.11.09, 12:37
        o czym Wy piszecie? jakie zawsze?
        obowiązki- to chyba normalne i naturalne
        przepychanki - no, jeśli nikt nie potrafi ustąpić ani na jotę? to w jaki sposób doszło do małżeństwa miedzy dwojgiem tak nieustępliwych ludzi?
        kłótnie - zdarzają się każdemu, ważne, żeby wyciągać z nich wnioski
        warunkowe kompromisy? tego już nie rozumiem...
        jak się chce budować trwały związek, trzeba pomyśleć o prawdziwych kompromisach, a nie o jakichś warunkowych...sielanka przed ślubem - owszem, ale po ślubie też możliwa - tylko na nieco odmiennym gruncie- ja tam o niczym sielankowym nie musiałam zapominać...i dzieci niczego nie psują...
        sorry TTT ale nie masz za grosz racji
        jeśli ktoś oczekuje, że po ślubie będą - dla kontrastu do poprzedniej wypowiedzi - same przyjemności bez obowiązków, zero wymiany zdań - bo będziecie się na wieki rozumieć bez słów - to jest w błędzie - nie ma na świecie dwój identycznie postrzegających wszystko osób, czytających sobie na dodatek w myślach...potrzeba wielu rozmów i chęci współpracy...czy dorosłym ludziom trzeba tłumaczyć tak oczywiste rzeczy?
        rubia zdziwiona
        • Gość: zdużymatażem Re: smutno mi IP: *.sta.tvknaszapraca.pl 18.11.09, 17:00
          racja ! kompromisy i dorastanie do odpowiedzialności to podstawa. A do tego
          zadaj sobie i współmałżonkowi pytanie- czy bycie dzieckiem rodziców to nie było
          chodzenie na kompromisy? a im jesteśmy starsi tym więcej musimy znieść -takie
          jest życie- cieszcie się tym co macie bo kto wie co jutro los przyniesie :)-jak
          coś lepszego to ok ,a jak nie to kompromis dobra rzecz
              • Gość: jasiu... To nie sumutek, to nuda! IP: *.dip.t-dialin.net 19.11.09, 15:38
                Ślub to nie jest koniec dla wyobraźni. To początek nowych doznań. A ty założyłaś
                szlafrok i zapominasz, że nikt za ciebie scenariusza na życie nie napisze! A
                życie biegnie, ucieka, choć chcesz go złapać. Cóż robisz, żeby się nim pobawić?

                Jaki eksces przyszedł ci ostatnio do głowy i dlaczego go nie zrealizowałaś?
                Czemu uważasz się za dorosłą kobietę, starą babę chciałoby się powiedzieć.
                Przecież nadal możesz się wygłupiać, nadal możesz realizować swoje pragnienia i
                marzenia, nadal możesz wszystko, na co masz tylko ochotę.

                Jest tylko jedna różnica - teraz możesz, a w zasadzie musisz z nim. Niestety,
                koleżanki - panienki nie dorastają ci, one nie potrafią cię zrozumieć. Powinnaś
                jak najszybciej znaleźć nowe środowisko osób w podobnej do twojej sytuacji. I
                radzę ci rób coś, bo nuda zabiła niejedno małżeństwo. A metod by się pozbyć nudy
                jest cały wachlarz. Najważniejsze, to odrzucić opory, być sobą, ale z nim. Robić
                wszystko, na co masz chęć, ale we dwoje. To musi pomóc!
                • Gość: skj5 Re: To nie sumutek, to nuda! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.09, 15:18
                  hello,

                  świetne powiedziane!!! dziex
                  generalnie juz jest duzo lepiej, może to była chwila słabości...?

                  rzeczywiście kiedys byłam zupełnie inną dziewczyną, tą w której się zakochał, z silnym charakterem, wiedzącą czego chce, potem wiele obowiązków przejął ON, było ok, zajmował się wieloma sprawami, ale wyłącznie na własne życzenie, chciał się czuć potrzebny, nabrac poczucie własnej wartości i stać się odpowiedzialnym za pewne sprawy, i było dobrze, ale w pewnym momencie stanął twardo na swoich nogach, poczuł, że to on jest lepszy, silniejszy, a ja stałam sie dużo słabsza, jednak pozwoliłam mu na to, żeby mógł rozwinąć swoje męskie instynkty... i co??? role sie odwróciły, teraz on uważa, że to ja jego potrzebuje bardziej, że nie jestem zaradna, że sobie nie poradzę. A PRZECIEŻ TAKA NIE BYŁAM!!! Chce walczyc o siebie z tamtych lat
                  • Gość: jasiu... Re: To nie sumutek, to nuda! IP: *.dip.t-dialin.net 24.11.09, 19:33
                    skj5 napisała:
                    A PRZECIEŻ TAKA NIE BYŁAM!!! Chce walczyc o siebie z tamtych lat

                    I co, będziesz walczyć o rację, nie patrząc do czego taka walka prowadzi?
                    Zaczniesz sikać na stojąco, bo skoro on tak robi, to ty nie możesz być gorsza?

                    A czemu nie przyznasz mu, że obecnie jest ci potrzebny, że może i poradziłabyś
                    sobie bez niego, ale to już byłoby inne życie. Czemu czujesz się upokorzona tym,
                    że on zauważył, że zamiast równouprawnienia korzystniej jest szukać uzupełnienia?

                    Czemu nie szukasz tych elementów waszego życia, w których to on bez ciebie by
                    sobie nie poradził? Czemu Nie pozwalasz mu na zajęcie się sprawami
                    organizacyjnymi w waszym związku, skoro robi to dobrze? A ty w czym jesteś
                    dobra, lepsza od niego? Przecież poczucie własnej wartości nie polega na tym, by
                    wszystko robić najlepiej, ale by mieć swoją niszę, w której można się wykazać.

                    Jak chciałaś być Martyną Wojciechowską, by udowadniać swoją wyższość nad
                    partnerem, to po co ci był ten związek. Każdy związek ogranicza i z tego
                    ograniczenia najczęściej pozostaje poczucie bezpieczeństwa. Nie muszę wszystkim
                    się zająć, bo mam partnera. Ot cała tajemnica uzupełniającego partnerstwa. Ale
                    niektóre osoby tego nie rozumieją. Dla nich najważniejsza jest prywatność, z
                    uporem dwu- trzyletniego, wrzeszczącego malucha, same powtarzają - ja siam, ja
                    siama. A że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki...

                    Nie zauważasz, że pisząc: A PRZECIEŻ TAKA NIE BYŁAM!!! Chce walczyć o siebie
                    z tamtych lat
                    chcesz się cofnąć. A że cofanie się to najlepsza droga do
                    infantylności, pomyśl co ci grozi, jaką przyszłość dla siebie szykujesz? Zamiast
                    rozwijać się i dziękować bogu, że są rzeczy, które z twojej głowy zdjął partner,
                    ty pakujesz się w chandrę i czynisz sobie niezdrowe obietnice?

                    Naprawdę, nie widzisz, że zmieniłaś się, ale teraz jesteś lepsza?

                    A dajesz mu szczęście, cieszy się, jeśli z nim jesteś? Jesteś dla niego dalej
                    wszystkim?

                    No to może nie warto tego niszczyć? W końcu na pewno są takie fragmenty życia,
                    gdzie choćby na rzęsach stanął i tak tobie nie dorówna. Bo to się nazywa, że się
                    uzupełniacie. Może jednak tak to zostawić?
        • Gość: do SKJ 5 Re: smutno mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.11.09, 15:59
          Po prostu w małżeństwie są jakieś obowiązki.Mamusia czy babcia
          obiadu ci nie ugotuje.O śniadaniach czy kolacjach już ni
          piszę.Koszule czy bluzki mama ci nie uprasuje czy wypierze.
          Wieczorem idziesz na piwo i siedzisz w zadymionym puubie ile godzin
          chcesz bo nie masz żadnych obowiązków .Starzy domu
          przypilnują,liście na ulicy zgrabią,śnieg z chodnika odśnieżą,w
          niedzielę pośpisz do oporu bo do kościoła nie musisz iśc to już dla
          młodych mniej atrakcyjne,w niedzielę na obiadek do jednych czy
          drugich rodziców wyskoczysz-oni są troche może zadowoleni bo zięć z
          córeczką wpadli pogadać i stary jakiegoś kielicha postawi bo jak nic
          nie postawi to jest dziad.O innych przywilejach którzy nie mają
          dzieci nie będę pisał.Po prostu inne czasy i prawie żadnych
          obowiązków własnych-chyba że rodzice i teściowie już nie żyją i
          wszystko spada na barki pani czy pana domu-i tacy też są i wtenczas
          doceniają co to znaczy pomoc rodziców czy teśćiów.Zobaczymy co
          napiszą wyznawcy innych teorii.
          • Gość: jacek Re: smutno mi IP: *.chello.pl 24.11.09, 18:17
            a kiedy 'pojawiło się' (tzn. nie zabezpieczyliście się (; ) dziecko?
            dłużej niż 9 miesięcy po ślubie? czy mąż też planował to dziecko?

            jeśli na której z tych pytań odpowiedź brzmi nie to nie dziw się, że chłopak
            może czuć się w pewnym sensie oszukany i próbuje to odkręcić.

            jeśli obie odpowiedzi to tak - nie wiem co może być przyczyna takiej zmiany.

    • Gość: sandy Re: smutno mi IP: *.apus-net.pl 02.01.10, 15:16
      ja powiem tak, po ślubie chyba wszystko jest inaczej bo jak pisał ktoś zaczynają
      się obowiązki, rachunki, dom itp. więc o życiu jakie się miało za singla można
      zapomnieć, a jak do tego dojdzie jeszcze dziecko to już całkiem inaczej, relacja
      kobieta - mężczyzna pada wtedy ale myślę że potrzeba wtedy cierpliwości
      zrozumienia i przede wszystkim rozmowy. Kobieta (zwłaszcza młoda mama) skupia
      się więcej na dziecku, a trudno być albo nawet nie da się być idealną mamą,
      kucharką, żoną w łóżku, sprzątaczką NA RAZ. to po prostu za dużo, ale myślę że
      wspólną pomocą i zrozumieniem można dać rade:) pozdrawiam wytrwałych
    • Gość: ada Re: smutno mi IP: *.chello.pl 04.01.10, 14:10
      Tak jest kiedy ludzie nie mają żadnych zainteresowań,nie mówiąc o wspólnych.Nie mają marzeń i planów,pobierają się wtedy kiedy powinni się rozstać.Ostatnia ofertą jest ślub, wtedy kiedy już nie ma nawet o czym pogadać,powieje nudą ,pustka..............
    • szifty Re: smutno mi 16.03.10, 09:49
      Kiedy myślę, że jest pięknie, zakochałem się, już prawie komplementy ohh ahh
      klękam w myślach na kolanko. Wkładam rękę do majtek i z całej siły ściskam się
      za fajkę aż do utraty czucia w nogach i wtedy wiem że to tylko w głowie mi się
      popie... Ja sobie taki ból zrobię na minutkę, a żona, dzieci, rachunki,
      teściowa, życie będzie mnie tak ściskać przez lata. Wybór należy do Ciebie!! : D
      Nerd Rage!!! xD Najczęstszą przyczyną rozwodów są śluby : ). A tak poważnie to
      po prostu ludzie nie umieją ze sobą rozmawiać a swoje uczucia tworzą na bazie
      miłosnych uniesień. Z wiekiem to się zmienia. : ) Kocia łapa FTW!!! xD
      • Gość: Jane mi wesoło;-) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.10, 09:38
        ...a to nie lepiej się uwolnić i rozwieść??Ja tak zrobiłam i znowu jestem
        zadowolona ,żyję bez stresu , z uśmiechem na ustach ,pogodnie .Adoratorzy zawsze
        się jacyś pojawiają.Jest więcej czasu dla siebie .I wiem,że jak dożyję 60tki to
        nie będę mieć wyrysowanego zgorzknienia na twarzy jak większość tych co utknęli
        w nieszczęśliwych związkach.
        Zapewne problem polega na tym ,że wiele kobiet boi się zostać samej ,bez
        faceta,są nieporadne życiowo i często wolą popłakać sobie w poduchę ,zagryźć
        zęby i być ze swoim wybrankiem ,który dawno już ma coś na boku...
        Moje zdanie : uwolnić się !;-)
        ps.nie zgodzę się ,że jeśli jedna strona kocha ,to walczyć o związek.Moj ex
        nadal ma nadzieję ,że wrócimy do siebie i twierdzi ,że mnie kocha ,ale to nie
        nadrobi odczuć z mojej strony do zostania życiowymi partnerami , i tyle w
        temacie...;-)
      • Gość: Jane Re: smutno mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.06.10, 21:57
        nie zgodzę się Maksik.Małżeństwo fajna sprawa ,jeśli jesteś pewny ,że to Twoja
        połówka. A jeżeli połówka się zepsuła ,uwolnić i oddać do obiegu,może będzie
        pasować komuś innemu i zrobisz komuś przysługę. I nie robić z siebie
        cierpiętnika : "jestem tu i bede tkwić dla sprawy" ,bo rodzina z czasem sie
        rozejdzie w poszukiwaniu swojego szczęścia a Ty polegniesz sam na placu boju...
    • nooten Re: smutno mi 29.06.10, 22:58
      Kiedyś też było mi smutno.
      Było mi bardzo smutno...

      Ktoś mądry mi doradził ...

      Żyj własnym życiem, ciesz się
      każdym nadchodzącym dniem
      tak jakby jutra miało już nie być.
      Uśmiechaj się do samego siebie
      czerp radość z życia
      sprawiaj sobie przyjemność
      tak często jak to tylko możliwe
      a przede wszystkim zawsze bądź sobą.

      a kiedyś wszystko wokół Ciebie się zmieni.
      • Gość: skj5 Re: smutno mi IP: *.wislaNET.pl 03.07.10, 14:30
        Witam,

        Założyłam ten wątek w listopadzie ubiegłego roku.....
        Muszę przyznać, że nie sądziłam, że aż tak się rozwinie, Bardzo mnie to cieszy.
        Od tamtego czasu nie miałam doła, a to co pisali inni bardzo mi pomogło. Ciesze się, że mogę w ten sposób "pogadać" z kimś, a najlepsze jest to, że nie wiadomo z kim.
        Piszcie piszcie, bo wiem, że samo czytanie takich przemyśleń też pomaga.......
    • maksik.1 Re: smutno mi 03.07.10, 22:22
      Witam,jak już pisałam mam dośc długi staż małżeński,ale tak się stało że obecnie
      moje małżeństwo przechodzi lekki kryzys.Jednak nadal się bardzo kochamy i wiemy
      oboje co jest dla nas dobre tylko na przemyślenia też potrzeba czasu.MoŻe jednak
      ta"instytucja małżeństwa"nie jest taka zła.wiadomo że po ślubie zmienia się
      wszystko ,a jak jeszcze na świat przychodzą dzieci to już totalny kosmos,ale da
      się w tym wszystkim normalnie życ.Więc głowy do góry i doceńmy to co
      mamy:-)Pozdrawiam:)
          • xit Re: smutno mi 07.07.10, 17:32
            Jestem mężatkom z 11-letnim stażem w tym roku w lipcu.Mój mąż nigdy nie należał
            do osób które były bardzo romantyczne.Nie dla niego były kolacje przy świecach i
            takie inne bajery....Bardzo bym chciała żeby teraz mnie czymś zaskoczył,chciała
            bym pójśc z nim na romantyczny spacer po zachodzie słońca lub po prostu do
            kawiarni na kawę i lody.Ale już ostatnio usłyszałam że ma w planach kupic mi
            jakieś perfumy,więc on wybiera warianty bardziej praktyczne.Przez tyle lat
            miałam różne marzenia lecz nigdy niestety nie mogę ich spełnic bo on już ma
            jakiś praktyczniejszy pomysł np.spędzenia wolnego czasu.Ostatnio zafascynowała
            go jazda rowerem i to do tego stopnia że poswięca temu prawie każdą wolną chwilę
            ,a ja bym chciała posiedziec,poprzytulac się do niego,porozmawiac,pomarzyc
            wspólnie.Czasem to chciała bym żeby przeczytał moje złote myśli i zrozumiał o
            czym marzę.Naprawdę szkoda że po ślubie wszystko się zmienia.kasia
          • xit Re: smutno mi 07.07.10, 17:41
            Jestem mężatką z 11-letnim stażem w tym roku w lipcu.Mój mąż nigdy nie należał
            do osób które były bardzo romantyczne.Nie dla niego były kolacje przy świecach i
            takie inne bajery....Bardzo bym chciała żeby teraz mnie czymś zaskoczył,chciała
            bym pójśc z nim na romantyczny spacer po zachodzie słońca lub po prostu do
            kawiarni na kawę i lody.Ale już ostatnio usłyszałam że ma w planach kupic mi
            jakieś perfumy,więc on wybiera warianty bardziej praktyczne.Przez tyle lat
            miałam różne marzenia lecz nigdy niestety nie mogę ich spełnic bo on już ma
            jakiś praktyczniejszy pomysł np.spędzenia wolnego czasu.Ostatnio zafascynowała
            go jazda rowerem i to do tego stopnia że poswięca temu prawie każdą wolną chwilę
            ,a ja bym chciała posiedziec,poprzytulac się do niego,porozmawiac,pomarzyc
            wspólnie.Czasem to chciała bym żeby przeczytał moje złote myśli i zrozumiał o
            czym marzę.Naprawdę szkoda że po ślubie wszystko się zmienia.kasia
            • Gość: baia Re: smutno mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.10, 11:50
              Faceci nie umieją czytać w myślach, pogódź się z tym..... Mam to
              samo. Najwięcej szczęścia dają relacje z dziećmi. Nie jest prawdą,
              że narodziny dzieci zmieniają wszystko na gorsze. To cudowne istoty
              będące częścią was samych- to moim zdaniem umacnia więzi. Nie
              wyobrażam sobie życia w małżeństwie bez dzieci. To one są siłą
              napędową wielu działań. A mąż też się przydaje :))))))
                  • Gość: do skj5 Re: smutno mi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.10, 16:17
                    A dlaczego tak sądzisz.Staraj się podać przyczyny takich zachowań
                    twoich czy partnera po ślubie.Być może znajdą się ciekawi forumowicze
                    którzy realistycznie napiszą dlaczego jest smutno danej osobie.Życie
                    jest piękne pełne uroku i problemów które zawsze trzeba rozwiązywać
                    pojedyńczo lub we dwoje.Napiszcie do tych smutnych osób aby je choć
                    troszeczkę połaskotać i być może rozweselić.Ja też jestem taki
                    smutny ponurak -rzedko coś mnie cieszy lub uśmiecham się krzywo,ale
                    jednak piszę te słowa do innych próbujmy się nawzajem
                    rozweselać.Życie jest tak krótkie pomimo tego że niektórym już 80
                    minęła i czs się otrząsnąć zeswoich wad i uśmiechij się chociaż raz
                    na godzinę -patrząc na przejeżdżający samochód lub świecące
                    słoneczko .Twój uśmiech może zauważy przechodzący obok inny osobnik
                    i również uśmiechnie się do Ciebie a ty odzajemnisz się swoim
                    uśmiechem i już nowa przelotna znajomość została zawarta między
                    dwoma nieznanymi osobami.Uśmiech nic nie kosztuje -za uśmiech pląci
                    się tylko swoim uśmiechem.Od uśmiechu nie dostaniesz zmarszczek
                    tylko skóra twoja stanie się jeszcze bardziej słodka i pełna nadziei
                    na lepszy dzień lub wieczór .Więc tym co smutno spróbujmy się
                    uśmiechnąć jeszcze raz po przeczytaniu tych dyrdymał-bo śmiech to
                    zdrowie-a zdrowie jest tak samo ważne dla każdego jak jego dobry
                    humor i ciekawy uśmiech tuż przed wieczorem albo po zachodzie słońca.
                    • Gość: skj5 Re: smutno mi IP: 193.138.241.* 15.07.10, 13:55
                      dzięki za posta prosto do mnie,

                      prawda jest taka, że ja wyznaję dokładnie tę samą zasadę co Ty z tym uśmiechem

                      uważam, że jest on najważniejszy

                      poza tym ostatnio z mężem prowadzimy taką gierkę, która polega na tym, żeby w ciągu dnia być dla siebie miłym i jeśli nawet coś nas wkurzy to powiedzieć to spokojnie bo z drugiej strony JEST zrozumienie

                      i musze powiedzieć, że to działa...

                      pozdrawiam,
                      • Gość: do skj5 Re: smutno mi - uśmiechni się moja miła lub mój dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.07.10, 15:42
                        Wielkie brawa za zrozumienie tematu a nie dąsanie się na różne
                        wypowiedzi.Trzeba próbować różnych sposobów aby rozchmurzyć może
                        nieraz trudną sytuację domową.Bo młodośc i małżeństwo w dzisiejszych
                        czasach ma swoje plusy i minusy.Swiat się zmienił w ciągu ostatnich
                        25 lat diametralnie.Życie nieraz robi się dziwne i następują nieraz
                        niespodziewane sytucje dla każdej strony.Ale życie trzeba kochać
                        jeśli chce się być kochanym.Próby pojednania każdej ze stron są
                        konieczne i nie można ich bagatelizować.Każda próba nawet innego
                        uśmiechu chociaż nie zawsze takiego słodkiego jak wczoraj jest
                        zawsze chęcią do nowych wyzwać jakie stoją przed każdym małrzeństwem
                        i kochającymi się osobami.Więc niech każdy czyni iśc do przodu ze
                        swoimi problemami z uśmiechem na ustach i chęcią do [ppokonywania
                        swoich może nieraz trudnych problemów.Nawet piosenka jest taka śmiej
                        się razem z nami i idż śmiało przez życie które nieraz płata różne
                        figle ,ale równięz często staje się coraz przyjemniejsze z upływem
                        wiosenek życia.Niech może inni się odezwą i napiszą o swoich
                        smutnych ale również i wesołych chwilach spędzonych we dwoje.
        • Gość: do skj5 Re: smutno mi IP: 188.33.203.* 22.07.10, 12:00
          Nie słuchaj wypowiedzi angrusza1-On na każdy temat plecie fanaberie i podpuszcza
          jednych na drugich-no ale tacy ludzie też istnieją i trzeba ich tolerować w
          tłumie.Miłość jest piękna i trzeba nieraz być też cierpliwym i
          tolerancyjnym.Niech ktoś wypowie się jak ten Twój przypadek rozwiązać aby obie
          strony były zadowolone.Wyjście na pewno jest tak jak wejście było-cierpliwość
          zawsze jest wskazana i nieraz doprowadza do szczęścia na lata.Jednak
          powstrzymuje Ciebie na duchu jestem po ślubie ponad 40 lat i też w życiu nie
          układało mi się za dobrze,ale często stękam i szybko się starzeję -lecz zawsze
          probuję
          rozwiązać powtarzające się konflikty małżeńskie i rodzinne.A jak bym się stawiał
          to może bym już miał 3 lub czwartą żonę i nie wiem czy na tym życie polega,aby
          zmieniać sobie partnerkę co kilka wiosen lub jesieni.
      • Gość: do angrusza Re: smutno mi IP: *.iplus.com.pl 05.08.10, 17:55
        Gość portalu: angrusz1 napisał(a):

        > Jeśli ktoś ma mentalność wyborcy Tuska , to tak się kończy ślepa
        wiara w obietnice kłamców .

        Angrusz a ty znowu swoje .
        Czytac nie umiesz ?
        To nie Tuska i twoje pis chodzi .
        TU CHODZI O MIŁOŚC!!!
        Masz żonę i dzieci ! napisz o swojej miłosci o nich !
        Od tej nienawiści do Po w głowie ci się wszystko pomieszało!!!
      • Gość: do skj5 Re:Już nie długo będzie fajniej. IP: 94.254.192.* 28.07.10, 16:00
        Piszesz,że nie długo 8 rocznica ślubu,bardzo ciekawy moment abyście w swoim
        życiu odmienili wszystko na dobre i jeszcze lepsze będą potem wspomnienia.Napisz
        jak spędziłaś tą rocznicę,czy twój ukochany czym Ciebie zaskoczył-a może Ty
        czymś spróbujesz jego zaskoczyć.W takich chwilach wiele może się zmienić dla
        dobra Was obojga.Uśmiechnij się moja miła i żebyś go nigdy nie zdradziła.
        • Gość: skj5 Re:Już nie długo będzie fajniej. IP: 193.138.241.* 30.07.10, 11:37
          Rocznica była bardzo przyjemna, jak zwykle na wysokim poziomie i w jego stylu, kwiaty, wyznania, czułości, niespodzianki.
          Wszystko zorganizował on i powiedział, że ja mam się dostosować. Chciałam, żebyśmy ten dzień zaplanowali wspólnie bo to nasze wspólne święto, a nie moje, ale on oczywiście się upierał przy swoim. Powiedział, że jak tak bardzo chcę to mogę coś zorganizować za rok..., a teraz to on jest pomysłodawcą i już.
          Poza tym nasze dziecko wyjechało na 2 tygodnie i jesteśmy teraz sami. Nasze popołudnia i wieczory wyglądają inaczej, niż jak był synek, wiadomo mniej obowiązków, zawsze można gdzieś pójść nie martwiąc sie co z dzieckiem zrobić. Jest spokojniej, znowu chodzimy na spacery wieczorne, jak kiedyś.

          Zaskoczył mnie tylko wpis o zdradzie...
          ...nie planuję...
    • on-czyli-ja Re: smutno mi 30.07.10, 12:56
      Nie wszystko... choć to zależy akurat od tego, jak ułoży sobie sprawy w związku
      przed ślubem. Są takie mądre słowa, że mężczyzna ma nadzieję, że po ślubie jego
      kobieta się nie zmieni (dalej będzie wyrozumiała i wiele znosiła), a ona - że
      mężczyzna się jednak zmieni (na lepsze)
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka