Gość: beel
IP: *.bielsko.dialog.net.pl
30.05.07, 19:44
szlag mnie trafia. jeżdżę do pracy do Katowic. pociągu mam już po uszy bo na
dojazdy pociągiem tracę dziennie 5 godzin. tak tak, te około 60 km pociąg
pokonuje w 1,5 godziny a coraz częściej ten czas wydłuża się o kolejne
minuty. katowice przejęły od nas wszystkie urzędy,centrale i tym podobne.
grono bielszczan pracujących w tej tzw. stolicy województwa ciągle się
powiększa, niestety mam wrażenie że mieszkam na głębokiej prowincji, skąd w
żaden sposób nie można sie wydostać na zewnątrz. Bielski PKS rano nie
proponuje nic. jeździł owszem autobus o godz. 6.45, ale jak nim zajechać na
7.00 do pracy tego nikt nie wie. około miesiąc temu zmienili godzine odjazdu
na 5.45 i wszystko się zaczęło dobrze układać, jednak to było zbyt piękne
więc likwidują kursy do katowic bo sa nieopłacalne. ale do cholery jak mają
być opłacalne jak rozkład jazdy ustala jakiś bęcwał nie mający pojęcia jak to
się robi a godziny odjazdów pasują chyba tylko kierowcom i urzędnikom PKS. a
może to jest sprawa polityczna? albo nie daj boże nacjonalizm regionalny mam
nadzieję że chyba jednak nie. tłumaczę to sobie że w PKS Bielsko-Biała
zatrzymali się w czasie realnego socjalizmu i nawet Chiny ich prześcignęły,
cóż widocznie trzeba sobie kupić rower