lotos.flower
27.08.07, 10:18
dziś pojechałam do marketu po potrzebny papierek do MOPS-u, wszystko wiązało
się z przedłużeniem umowy która nota bene kończy się 31.08. Zostało mi jakieś
10 mies wychowawczego. Dyrektor mówi do mnie "Ale przeciez Ty nie chciałaś u
nas pracować" Nogi mi się ugięły i zamiast zachować zimną krew, spanikowałam.
Zaczęłam się jąkać. Udało mi się wybrnąć z sytacji mówiąc "rozmawialismy o
tym, że jak się zdecyduje nie wracać to czy przedłuży mi pan umowę bym mogła
wybrać resztę wychowawczego" To brzmiało raczej jak błaganie niż stwierdzenie
ale w tym momencie nie byłam pewna tego jak się nazywam. Pozwolił "łaskawie".
Do domu szłam jak w transie, nie załatwiłam żadnych zaplanowanych spraw,
wysiadłam z autobusu w środku miasta i po prostu szłam, nie wiedząc co ze sobą
począć. Bo zdecydowałam się na drugie dziecko rezygnując z pójścia na studia.
A teraz? Teraz okazuje się że w sytuacji podbramkowej mogę moje cv wysłać
jedynie do marketu, lub szpitalnej kuchni. Ale jest jeszcze firma, moja pasja
która mogłaby się stać sposobem na życie, moja pasja która na dzień dzisiejszy
przynosi same straty. Ale ja nie chcę robic nic innego. Chcę malować obrazy,
szyć torby, projektować kolczyki, malować dziecięce pokoje. Zajęcia manualne
to jest to co kocham najbardziej. Nie wyobrażam sobie siebie w innej pracy.
Nie chcę iśc do innej pracy...