ciri_77
20.09.07, 22:07
Niedawno wróciłam z takiej podróży. Pojechałyśmy we cztery - moje dziewczynki,
ja i moja mama, razem trzy pokolenia. W tydzień zrobiłyśmy 1.600 km,
odwiedziłysmy całe mnóstwo rodziny na wschodnich krańcach Polski (jedna babcia
z lubelskiego a druga z przemyskiego). Zapaliłam świeczki na grobach moich
bliskich, pokazałam dzieciom skąd pochodzi ich ród, pokazałam swoje dzieci
ciotkom. Wróciłam zmęczona, trochę chora ale szczęśliwa że żyję w swoim
świecie :))
Gdyby nie moja silna wola i mocno podbudowane matczyne ego (od roku domownicy
utwierdzaja mnie w fakcie bycia najlepszą matka dla własnych dzieci :) ) -
wróciłabym totalnie podłamana. Generalnie Daleka Rodzinka uznała że jestem
matką : fatalną, wyrodną, niezorganizowaną, nieodpowiedzialną, nadopiekuńczą.
Generalnie kiepską! Ot, kobieca solidarność
I powiem Wam w sekrecie, dobrze jest czasem pojechać, by potem wrócić i
cieszyc sie swoim własnym życiem