Dodaj do ulubionych

u_brzoska...

03.10.07, 22:52
Dopiero teraz, czytając wątek o szpitalu wojewódzkim, odkryłam
historę Twojej malutkiej córeczki. Wzruszyłam się, podziwiam Was,
cieszę się niezmiernie ze szczęśliwego finału. Naprawdę jestem pod
wrażeniem..

A tak poza tym, to zupełnie przypadkiem wczoraj odkryłam, że jesteś
żoną mojego kolegi z dzieciństwa, z którym mieszkałam na jednej
ulicy i że Twoją córeczkę też nieraz widziałam:)
Obserwuj wątek
    • akastel Re: u_brzoska... 03.10.07, 23:03
      A dla mnie Twoja córeczka i cała Twoja rodzina jesteście po prostu
      gwiazdami. Jak moja Ninka była na oddziale patologii noworodka w
      czerwcu tego roku, to naoglądałam się mnóstwa zdjęć Twojej córeczki.
      Dla wszystkich rodziców, przebywających tam ze swoimi maluchami,
      byliście źródłem wielkiej nadziei. No i jakiś czas później okazało
      się, że bywasz na forum, aż mi się łza w oku zakręciła.
      • weteranka13 Re: u_brzoska... 03.10.07, 23:19
        Bardzo, bardzo się wzruszyłam czytając Waszą historię.
        Idąc przez życie ocieramy się o cuda...
        Cuda, które dają poczucie bardzo głębokiej nadziei.
        Które pozwalają zachować odpowiedni dystans.

        Niewiele jest zwycięstw dorównujących Waszemu!!!!!!

        W-13
        • baska121 Re: u_brzoska... 04.10.07, 10:22
          Bardzo sie wzruszylam do łez .
          Moja siosta w 1976 r urodzila córeczke o wadze 600 g i ktorej tez nie dawano
          zadnych szans .Byla wówczas najmniejszym dzieckiem w woj.Krakowskim .Dzis
          Małgosia jest szczesliwa zona i mamą 2-ki dzieci .Nigdy nie miala kłopotów ze
          zdrowiem i powiem szczerze rozwijala się lepiej od mojego syna a byli
          rówiesnikami i on ważył 2850 .
          Zycze Wam wszystkiego dobrego i dużo zdrowia
    • u_brzoska Re: u_brzoska... 04.10.07, 21:46
      Dziewczyny,
      bardzo Wam dziekuję za cieple slowa. Dopiero teraz dotarlam do tego postu, bo
      jestem na rubiezach (sluzbowo) i nie moglam sie dorwac do net-u.

      Wiem, ze historia mojego dziecka jest niewiarygodna. Rowniez dla mnie, dla
      mojego meza. Czas kiedy corcia przyszla na swiat i walczyla o zycie, byl
      najgorszym w moim nielekkim zyciu. Ale teraz i szczescie jest ogromne. Sami nie
      mozemy czasem uwierzyc przez co przeszlo nasze dziecko i jak bardzo chcialo zyc.
      Rowniez pewne oczywiste dla "normalnych" :) mam kwestie u nas byly niewiadoma -
      czy bedzie widziec, czy bedzie slyszec, potem - czy bedzie chodzic... Duzo tego
      bylo... :( Ale to juz za nami.
      Jeszcze raz Wam dziekuje.
      A-nulla - ujawnij sie :) Albo rzuc jakims szczegolem, podpytam meza :)
      • a-nulla Re: u_brzoska... 04.10.07, 22:27
        Co do kolegi z dzieciństwa, to mieszkaliśmy z Twoim mężem na jednej
        ulicy i jesteśmy prawie w tym samym wieku. Mam na imię Ania. Już
        dość dawno kontakt trochę nam się urwał, ale czasem się jeszcze
        gdzieś widujemy. Zresztą teraz też jesteśmy podobno prawie
        sąsiadami:). Przesyłam pozdrowienia!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka