mysty
11.07.08, 01:02
W życiu każdego małego mężczyzny nadchodzi chwila gdy zmienia się z małego chłopczyka w małego chłopca. Biorę go wtedy na kolana i wkraczamy w tajemny i cudny świat fabryki marzeń. Mały chłopiec - lecz już wystarczająco duży, aby podjąć samodzielną decyzje - wybiera sobie misia. Miś przybiera rożne formy: może być lwem albo zającem, może być misiem z serduszkiem lub bez, może mówić 'hau, hau' albo 'grrr' (kiedyś do wyboru było pretensjonalne 'ajlowju'). Kilka opcji indywidualizacji pana misiowego mamy.
Dawno, dawno temu odkryłam, tak jak Kolumb - przez przypadek, stronę fabryki miśków. Tak mnie zauroczyła (i strona i zawartość), że wspólnie z moim siostrzeńcem Mateuszem wybraliśmy dla niego misia. Misiowi nadano imię Koliber (sugestia Maty) i tak do dziś dnia Koliber mieszka sobie jak paczek w maśle w pokoju małego chłopca (nigdy nie zapomnę copieciominutowych pytań czy Koliber już wyjechał z fabryki i radości podczas otwierania paczki). Drugim chłopcem, który odwiedził fabrykę był Dawiś. Tutaj historia zakończyła się jednak lekko tragicznie gdyż Dav niepomny ostrzeżeń, ze futerko misiowe jednak nie odrasta, zabawił się po kryjomu w fryzjera. Próby doklejenia taśmą resztek włosów pana misia spaliły na panewce i miś odszedł w zapomnienie, nawet nie pamiętam dokładnie jego imienia, chyba nazywał się Pinezka.
Ostatnimi czasy zauważyliśmy, że Tymek coś za bardzo przykleił się do Kolibra, odnotowano również kilka prób zabrania go do domu (co oczywiście kończyło się awanturą). A ponieważ za kilka tygodni syn mój synowy skończy lat dwa uznałam, że to już czas przeobrażeń i posadziłam małego chłopczyka na kolanach. Wielkimi oczami wkraczał w zaczarowany świat i gdy zobaczył co też my mamy do wyboru z radosnym piskiem pokazał brązowego misia (nie wiem co on z tego wszystkiego zrozumiał, może myśli, ze to zdjęcie Bruna w internecie ?) W odpowiedzi na pytanie 'który z tych misiów jest najpiękniejszy ? którego chciałbyś mieć ?' niezwykle przejęty Tymosław ciągle pokazywał brązowego misia (dziwne jest to, ze wszystkie chłopaki wybierały tego samego misia, to chyba jakaś fobia rodzinna). Gdy zastanawiałam się jak będzie miał na imię pan miś w głowie zaśpiewał mi Al bano 'felicita' – a więc będzie Felicjusz (mógłby tez być Felicjan albo Felek-kartofelek, ale mam hopla na punkcie męskich zakończeń 'na -usz załóż czapkę', a ponieważ syn mój synowy dużo genów odziedziczył jednak po mnie to on tyż takiego hopla ma. Poverino Bruno, mamma mia !)
Generalnie to Bruno się obraził 'po co mu kolejny miś, przecież jestem ja, ja się z nim wychowywałem, to ja jestem misiem nad misie, żaden niedźwiedź mi nie dorówna!', tata niespodziewanie trzyma stronę Bruna ' po co mu kolejny miś, przecież jest Bruno, on się z nim wychowywał' a ja tłumaczę wszystkim, ze im więcej zwierząt w tym domu tym lepiej dla jego domowników ;P
www.fabrykamiskow.com