Dodaj do ulubionych

W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami

IP: *.dip.t-dialin.net 02.08.09, 22:25
No cóż, to się zdarza. Kiedy byłem w podstawówce (a było to z dwadzieścia lat
temu), wypożyczałem książki SF ze szkolnej biblioteki. Raz trafiłem na zbiór
opowiadań, w którym jedno zawierało opisy kanibalizmu, inne z kolei dość
dosadnie przedstawiały sceny stosunków (nie tylko damsko-męskich). Nikt tego
nie czyta przed dzieciakami. Nie ma co panikować, jedna książka nie zrobi z
dziecka wariata.
Obserwuj wątek
    • Gość: George W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.09, 07:22
      HORROR i PARANOJA !!!!!
      Gdzie tu Rzecznik Praw Dziecka oraz szanowne komisje MEN - u ???!!!!
    • kompocki W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami 03.08.09, 11:30
      I co z tego, że książka ta była na półce dla dzieci? Skoro nie jest kierowana
      do pięciolatków, tylko do dojrzalszego młodego odbiorcy. Ponadto nie ma co
      zamydlać dzieciom oczu, że życie jest piękne, kolorowe i nic nam nie grozi. A
      gdy zaliczymy/zobaczymy jak ktoś zalicza czołówkę z tramwajem to wcale nie
      widać krwi.
      Polska idzie w chorym kierunku, już zmieniane są treści klasycznych bajek dla
      dzieci jak choćby `Czerwony Kapturek`. Robi się to tylko po to, by dzieci nie
      musiały czytać o tym, że wilk zjadł babcię, ale schował ją do szafy. Jak
      dziecko ma poznawać świat, skoro mydli mu się oczy? Owszem, tragiczne wypadki
      niekoniecznie są zabawne, ale na pewno warte poznania, a już najlepiej tylko
      poprzez książkę, a nie empirycznie. Być może taka książeczka uświadomi 13
      latkowi, że skok na `główkę` do niestrzeżonego zbiornika jednak wcale taki
      zabawny nie jest.
      • Gość: Autor Re: W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: *.katowice.agora.pl 03.08.09, 16:44
        To do Kompockiego: z tej ksiazki wynika wlasnie, ze skok na glowke
        do zbiornika tejst fajny. Ta ksiazka jest o smierci w formie
        humorystycznej. Pomysl nad tym czlowieku..
        • kompocki Re: W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami 03.08.09, 23:57
          To Ty się zastanów, jak młody człowiek reaguje nawet na zabawne, tego typu
          przekazy. To uruchamia wyobraźnię. Paradoksalnie mimo całych tych flaków
          wałęsających się wszędzie jest o wiele większa szansa, że tego nie zrobi. Niźli
          dzięki kampanii reklamowej w telewizji, która pokazuje jakiegoś niewartego funta
          kłaków manekina.
          Czytamy ze zrozumieniem?
    • Gość: sus W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 03.08.09, 11:35
      a gdzie nasz czujny Kocurek?
      • Gość: Ojciec Re: W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: 83.238.171.* 04.08.09, 07:46
        Hmm... Dla nas dorosłych co może być gorszego----treści o psychopatycznych
        wizjach mordercy czy wypowiedzi i co gorsza - działania na nasza szkodę tych
        popapranych, zidjociałych nieudolnych politykach.???. Dla dzieci - właśnie te
        nieudolne , skomercjalizowane, pełne wolności o którą walczyli ludziska mają
        głęboko w d...e kogo wychowają na takich książkach.... przecież - musimy mieć
        jakiś psychopatów, degeneratów , zboczeńców itp bo co by robiła ta biedna-
        oskubana do ostatniego grosza Policja ??? Doprowadzają do tego co Ameryk.....nie
        możesz liczyć na szybką reakcje Policji to kup se broń i ryzykuj......zabij
        gnoja jak opisywali ci kiedyś w przedszkolu w książce i jak cię nie złapią to
        będziesz górą.........''brawo panowie pedagodzy...brawo.
    • Gość: cała prawda cała prawda o świecie IP: *.anonymouse.org 03.08.09, 19:07
      bo wielu ludzi dziś popie..... kompletnie (szczególnie różnej maści
      specjalistów i psychologów) , więc nic strasznego w niczym już nie
      widzą, ani nie mają rozpoznania dobra od zła, ten świat rzeczywiście
      musi nawiedzić jakaś katastrofa by znowu żyło się lepiej bez tych
      p......
      • aurelia_aux Re: cała prawda o świecie 04.08.09, 01:48
        Właśnie o to chodzi, żeby dzieci uczyły się rozpoznawać dobro, od zła.
        Dajmy wybór rodzicom, jeśli któremuś nie podoba się literatura niech poświęci
        troszkę czasu dziecku i przejrzy z czym syn/córka wrócili z biblioteki.

        Chociaż, czy nie lepsza drastyczna książka od drastycznej gry?
        • Gość: GM Re: cała prawda o świecie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.08.09, 15:50
          Nie spotkałem się z grą w której spadający z dużej wysokości bohater
          "pośmiertnie" przechodzi najazd kamery, zbliżenie na wyciekający mózg i popękaną
          czaszkę. Więc "grosceptycy" powiedzą, że to dzieci uczy, że spadając z mostu
          ubędzie nam energii i tyle. Hmmm, wychowałem się na strusiu pędziwiatrze, gdzie
          kojot przynajmniej 5 razy w odcinku zaliczał glebę do kanionu, po czym wymyślał
          kolejny super plan, w którym wybuchał. Dorosłem i nie twierdzę, że spadając z
          kanionu nie zrobię nic więcej poza "puff", a podkładane bomb nie zabije nikogo,
          a tylko zwęgli. Dzieci poznają życie i bez przeżywania masakry.
        • badjuk Re: cała prawda o świecie 06.08.09, 20:17
          aurelia_aux napisała:

          > Właśnie o to chodzi, żeby dzieci uczyły się rozpoznawać dobro, od zła.
          > Dajmy wybór rodzicom, jeśli któremuś nie podoba się literatura niech poświęci
          > troszkę czasu dziecku i przejrzy z czym syn/córka wrócili z biblioteki.
          >
          > Chociaż, czy nie lepsza drastyczna książka od drastycznej gry?


          A czy Ty, dała byś do przeczytania własnemu dziecku (kilkuletniemu) taką książkę?
      • Gość: kaczo & ponuro Re: cała prawda o świecie ? IP: *.natpool12.outside.ucf.edu 06.08.09, 19:10
        Czytalem kilka lat temu "Fergala" (po angielsku)... Ksiazka ta w USA
        jest dosyc latwo dostepna ale wydaje mi sie, iz nikt tutaj nie
        przejmowal sie jej trescia. Juz od dosyc dawna nie jestem
        dzieckiem ale ksiazka wydala mi sie odrobine
        niesmaczna!
    • Gość: konrad.ludwik02 Po wojnie opluskwiano baśnie braci ... IP: *.bielsko.dialog.net.pl 04.08.09, 15:30
      Po wojnie opluskwiano baśnie braci Grimm - bo "po germańsku"
      okrutne, a chwalono "humanitarne" baśnie Andersena (bez przytaczania
      np. Małego i Wielkiego Klausa!), oczywiście ze względów politycznych.
      Tyle, ze baśnie utrzymane właśnie w konwencji baśniowej, nie
      demoralizują dzieci, bo maluchy z góry wiedzą, że to wszystko bujda
      na resorach i skończyć się musi happy endem.
      Inaczej się ma, gdy literatura osadzona jest w realiach
      współczesnych, dramatis personae przypominają osoby najbliższe,
      język jest taki, jakie dzieci słyszą na codzień.
      Nie życzyłbym sobie, aby moje wnuczki i prawnuczki epatować
      okrucieństwem, wulgarnym językiem oraz znanym aż nadto z TV i radia
      wrzaskiem - zamiast służyć im dobrym przykładem i uczyć czegoś
      dobrego! Mają jeszcze czas, do nieuchronnego zapoznania się z
      brutalną prozą życia.
    • Gość: hehel W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: *.b-ras2.srl.dublin.eircom.net 05.08.09, 12:20
      A ja znam tą panią ze zdjęcia. Dziwna jest. Nudziło sie jej w bibliotece to postanowiła zabłysnąć he he. 5 minut na gazeta.pl bezcenne!!
    • Gość: bibliotekarz W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: 217.98.13.* 06.08.09, 13:23
      Ciekawe! Poważna gazeta(ja tak uważam), na poziomie rzetelności
      dziennikarskiej publikuje materiał (nie istotnie w jakim temacie),
      ale istotne, że w oparciu o opinie jednej osoby. Ciekawe? Czy ta
      osoba jest specjalistą w zakresie nurtów w literaturze dziecięcej i
      mlodzieżowej. Ciekawe? Czy ta osoba rozmawiała, z innymi
      bibliotekarzami na temat ten - dla niej istotny. Ciekawe? Czy Pani
      psycholog wypoiwadająca się tak krytycznie przeczytała te książkę,
      czy tylko oparła swoją opinię o zdania wyjete z kontekstu. I znów
      ciekawe? Dlaczego dziennikarz nie "pofatygował się" o kontakt z
      osobami pracującymi w bibliotece, a odpoiwedzialnymi za tzw.
      merytoryczną strone tego zawodu. Wychodzi, że brak rzetelności i
      profesjonalizmu, a góra sensacja " marna" sensacja Panie
      dziennikarzu. Drodzy czytelnicy tego artykułu uwierzcie w opinie
      Pani z BN.
    • Gość: mama Czyli rzeczy z Jaguara nie warto kupować - proste! IP: *.adsl.inetia.pl 06.08.09, 19:01
      Bardzo dziękuję za ten artykuł. Justynę Dąbrowską kojarzę jako mądrego
      psychologa i naczelną miesięcznika, w którym znajdywałam wiele cennych
      informacji gdy byłam mamą malucha.
      Tak wiec jej opinia i opinia bibliotekarki (brawo dla tej pani!) oraz cytowane
      fragmenty są dla mnie wystarczającym argumentem, by po rzeczy wydawane przez
      "Jaguara" nie sięgać.
      Bo skoro zatrudniają tam takich idiotów, to oby jak najszybciej upadli.
      Jest wiele sprawdzonych wydawnictw i oferta książek dla dzieci jest tak bogata,
      że każdy spokojnie się obejdzie bez "Jaguara"
    • Gość: tyt W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: *.217.132.59.coditel.net 06.08.09, 19:06
      no i co? Jak ja bylem maly to czytalem Braci Grimm, ktorzy byli znacznie
      bardziej sugestywni.
    • Gość: Szczecinomaniak Makabra u Disneya, czyli pieprzymy głupoty... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.09, 19:41
      "Przedszkolakom chyba bym tego nie czytała, chociaż Walt Disney już dawno przyzwyczaił dzieci do wielu makabrycznych widoków - mówi Kędzielska."

      Ciekaw jestem, do jakiż to makabrycznych widoków przyzwyczaił dzieci Walt Disney?! Nie jestem w stanie sobie przypomnieć żadnych u Disneya, mało tego sądzę że ich tam nie ma, wręcz przeciwnie: aranżacje klasycznych baśni są u Walta Disneya celowo spłycane i infantylizowane.
      Dobrze byłoby żeby pani Joanna Kędzielska obejrzała jakikolwiej film wytwórni Walt Disney Pictures, zanim zacznie pieprzyć od rzeczy.
    • krawiec6661 Ale bzdura 06.08.09, 19:48
      Książka jest wg. mnie bardzo wychowawcza, uczy dzieciaka, że nie warto się
      wychylać przez okno :) Stare baby niech nie marudzą, bo wyraźnie mają do tego
      wielkie ciągoty.
      • unhappy Re: Ale bzdura 06.08.09, 21:06
        krawiec6661 napisał:

        > Książka jest wg. mnie bardzo wychowawcza, uczy dzieciaka, że nie warto się
        > wychylać przez okno :) Stare baby niech nie marudzą, bo wyraźnie mają do tego
        > wielkie ciągoty.

        Ze znajomym i jego synem (11 lat) oglądaliśmy na Youtube przykre wypadki
        skaterów. Szczególnie jeden zapadł młodzieńcowi w głowę jak inny młodzieniec, po
        skoku z wysokiego murka przydzwonił w glebę tyłem głowy. Z bardzo głośnym
        hukiem. I już się nie podniósł. Zero krwi, zero przemocy a młody złapał
        prześliczny trupioblady kolor. Sam się na to zgodził a cała sesja miała miejsce
        po zakończonych złamaniem ręki popisówkach na osiedlu. Znajomy ma nadzieję, że
        ten właśnie obraz (plus kilka innych popisów debili, wpadających pod samochody
        czy miażdżących swoje własne klejnoty poręczami schodów) powstrzyma go przed
        idiotycznymi zachowaniami z deską. Młodzi mają wewnętrzne przeświadczenie o
        swojej własnej nieśmiertelności bo NIC nie może się stać. Stąd gonitwy po
        rusztowaniach, zabawy w wykopach czy domorośli chemicy rozbrajający niewypały
        (dwóch moich kumpli z podstawówki wysadziło się w ten sposób w piwnicy
        czteropiętrowca na warszawskich Bielanach).

        Ogólnie chyba jestem za tą książką ale nie na zasadzie lektury obowiązkowej.
        Lepiej zadziała przeczytana ukradkiem :)
    • Gość: nn Ja kiedyś bałem się "Tapatików" IP: *.aster.pl 06.08.09, 21:47
      już nie pamiętam dlaczego. Pamięta ktoś te książki?
    • Gość: ja W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: *.nat.umts.dynamic.eranet.pl 06.08.09, 21:52
      E tam, nie martwmy się, przecież teraz mało który dzieciak czyta. Książkami
      zajmują się tylko te bardziej rozgarnięte.
    • Gość: sfd dzieci powinny wyłącznie mieć kontakt z Bebe Lily IP: *.g2.isko.net.pl 07.08.09, 00:35
      czy jak tej dfhjfdh na imię
    • drakaina W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami 07.08.09, 04:21
      Zajrzałam na wikipedię, na notkę o autorze. Wg tej książki BBC zrobiła
      słuchowisko itd. - nikt jej nie przedstawia jako tak bulwersującej jak w tym
      artykule. Zastanawiam się zatem, czy przypadkiem wina nie leży po stronie
      polskiej, a konkretnie tłumacza i redaktora. Język książek dla dzieci to
      bardzo delikatna sprawa, a "rejestry" angielszczyzny bardzo się różnią od
      języka polskiego i jeśli tłumacz nie uchwycił np. stylu, ironii, dystansu
      oryginału, to przekład polski mógł wyjść zupełnie "inaczej brzmiący" niż
      oryginał (który powstał w kraju Monty Pythona i nałogowego szargania świętości).

      Jest to oczywiście gdybanie, bo książki nie widziałam, ale od lat siedzę w
      branży i ani nazwa wydawnictwa, ani nazwiska tłumaczy nic mi nie mówią, więc
      pozwalam sobie zwrócić uwagę na możliwe wątpliwości co do jakości produktu -
      nawet wydawnicze tuzy mają na swoim koncie potworne gnioty przekładowe, często
      zresztą z winy redaktorów w większym stopniu niż tłumaczy...
    • Gość: sufix W bibliotece krew, a mózg wycieka uszami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.09, 14:28
      radzę tej pani bibliotekarce przeczytać całą książkę - ja
      przeczytałam (panu redaktorowi również - wiadomo, sezon ogórkowy) -
      to po pierwsze, po drugie - książka jest dla dzieci starszych -
      9-10-latków, a nie dla przedszkolaków, no i radzę zasięgnąć opinii
      tych, którzy przeczytali - całość!!! Nie pierwsze dwie strony:) A
      swojąa, biedna pani bibliotekarka, ukrywała książkę..ehhhh.. i taka
      czujna zwarta i gotowa, a książka wydana została w 2005 roku, a
      dopiero teraz zwierzyła się, w dodatku redaktorowi, hehe.. nic tylko
      pogratulować sposobu na zdobycie popularności, raczej wątpliwej:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka