Gość: obserwator
IP: *.adsl.inetia.pl
05.03.09, 17:56
Wciąż słychac w mediach o starzejącej się flocie rządowej, o
kolejnych odwoływanych przetargach na zakup nowych samolotów... i o
kiepskiej kondycji państwowego LOT-u.
I ani tu wilk syty ani owca cała. Rząd nie ma czym latać, a
przewoźnik płaci za wynajem nielatających samolotów obcym firmom i
bankom kolejne miliony, których brakuje nawet na wypłaty wynagrodzeń.
Bo gdyby tak stojące w nieużytku z dawnego Centrala samoloty
odstąpić, choćby na zasadzie wynajmu dla rządu, z porozsuwanymi
rzędami foteli dla lepszej wygody... Takie 737 mają sporo
przestrzeni do wykorzystania. A okresowy serwis przecież mógłby byc
realizowany w jednym z lotowskich hangarów wyposażonych w niezbędny
sprzęt techniczny i wyszkolony personel. Tak na okres przejściowy,
tak jak niegdyś serwisowano wojskowe Tupolewy i Iły.
Albo tak samo wycofywane Embraery 145?>
Byłby i wilk syty i owca cała.
Zazwyczaj serwis samolotów dyspozycyjnych, nie tylko tych malejtasów
typu falcon czy gulfstream ale również np BBJ zleca się
wyspecjalizowanym firmom obsługowym więc nie jestem tu oryginalny.
No ale być może w tym całym bałaganie nie o to chodzi...?
Więc o co tak naprawdę chodzi?