Dodaj do ulubionych

czolg sheridan

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.10.05, 18:15
wlasnie ogladam fajnu program o tym czolgu ciekawa konstrukcja wazyl tylko 17
ton armata 150 mm strzelajaca takze pociskami rakietowymi.
Obserwuj wątek
    • jopekpl Re: czolg sheridan 20.10.05, 09:22
      Gość portalu: stary mason napisał(a):

      > wlasnie ogladam fajnu program o tym czolgu ciekawa konstrukcja wazyl tylko 17
      > ton armata 150 mm strzelajaca takze pociskami rakietowymi.
      I SAMI AMERYKANIE STWIERDZILI PO CZASIE ZE JEST DO "PUPY"(łagodniejsze
      wyrazenie)
      • u-boot_88 Re: czolg sheridan 20.10.05, 11:11
        Lekki, bo ma pancerz z aluminium. Od biedy 12,7 mm wytrzyma, ale juz coś
        większego go przebija. W założenu to miał byc, o ile dobrze pamiętam, czołg dla
        wojsk pow. desantowych i USMC.
      • Gość: cichojasny Re: czolg sheridan IP: *.adsl.inetia.pl 20.10.05, 11:13
        no właśnie a ja się akurat chciałem zapytać o ppk odpalane z lufy. nie znam się
        dobrze na nowoczesnej broni, a ciekawi mnie jak jest to rozwiązanie oceniane,
        dlaczego Rosjanie je wykorzystują cały czas, a na zachodzie to chyba
        praktycznie tylko te Shilleaghy się pojawiły.
        • Gość: Speedy Re: czolg sheridan IP: *.stat.gov.pl 20.10.05, 12:00
          To jest tak: pomysł działa-wyrzutni 152 mm wpadł Amerykanom pod koniec lat 50-
          tych, po przeanalizowaniu róznych innych koncepcji. Rakiety kierowane były
          wtedy na topie i wszędzie starano sie je wtykać. A ponieważ miały dosyć dużą
          martwą strefę - na początkowym odcinku kilkuset metrów lotu nie mogły być
          kierowane - trzeba było jakoś to zapchać, stąd koncepcja takiego działa które
          mogło słuzyć jako wyrzutnia PPK albo też wystrzeliwać normalne pociski. Przy
          okazji była to pierwsza chyba amunicja czołgowa ze spalającą się luską,
          produkowana seryjnie.
          Rosjanie poszli wtedy inną drogą, postawili na gładkolufowe armaty i bardzo
          szybkie (rzędu >1500 m/s) pociski podkalibrowe o stabilizacji brzechwowej.
          Okazało się ze to jest lepszy generalnie pomysł, mimo rozmaitych problemów w
          sumie prostszy, a celność na dystansie powiedzmy rzędu 2 km jest taka sama jak
          i takiego PPK.
          Zabawnym zjawiskiem była taka "konwergencja", obie strony zimnej wojny,
          obserwując działania przeciwnika, podejmowały samemu takie same działania.
          Rosjanie, widząc z jednej strony niedostateczną celność swoich dział na
          większych dystansach 3-4 km, a z drugiej Amerykanów z ich pociskami Shilellagh
          (nigdy nie wiem ile tych L ma być) sami też postanowili sobie takie pociski
          skonstruować. Amerykanie, mając rozmaite kłopoty z tym swoim systemem, a
          śledząc prace Rosjan, sami też poszli w tym kierunku, kolejne wersje 152 mm
          wyrzutni (nie produkowane ostatecznie seryjnie) miały dłuższą lufę z opcją
          wystrzeliwania pocisków podkalibrowych o prędkości 1500 m/s, a ostatecznie
          zakupiono licencję na niemiecką armatę gładkolufową 120 mm.
          Czy takie PPK mają sens - trudno powiedzieć, wydaje się że nie bardzo.
          Dzisiejsze armaty, pociski podkalibrowe i ssystemy kierowania ogniem stoją na
          bardzo wysokim poziomie. Przewaga pocisku kierowanego nad takim zwykłym
          zaznacza się dopiero na bardzo dużą odległość, powiedzmy 3,5-4 km. Czołgi
          prawie nigdy nie walczą na takich dystansach, niezbyt często spotyka się w
          ogóle taką okolicę, żeby pole widzenia było aż tak duze. Tak że trzeba sobie
          odpowiedzieć na pytanie czy warto wydawać olbrzymie fundusze na skonstruowanie
          i wdrożenie do użytku tego rodzaju pocisku, z którego faktycznie prawie nigdy
          nie będzie się korzystać, chociaż w pewnych szczególnych okolicznościach mógłby
          zapewnić jakąś tam przewagę.
    • u-boot_88 Re: czolg sheridan 20.10.05, 12:30
      A to, żebyśmy wiedzieli, o czym mówimy:

      www.globalsecurity.org/military/systems/ground/images/m-551-dvic348.jpg
    • dreaded88 Re: czolg sheridan 20.10.05, 23:57
      W Wietnamie sprawdził się średnio - za słaby pancerz (straty - > 100 wozów), niski komfort obsługi (bardzo silny odrzut przy małej masie - czołgiem rzucało, urywające się elementy wyposażenia raniły załogę, przyrządy celownicze się rozkalibrowywały), duża wrażliwość bezłuskowej amunicji na wilgoć (2% niewypałów przy b. trudnym wyciąganiu naboju z komory), awarie elektrycznego silnika obrotu wieży, problemy z działem - wybijanie przez odrzut lufy z jarzma.

      Fajny był nabój z pociskiem XM625, do zwalczania celów żywych, zawierający 9900 małych igieł.
      • Gość: Speedy Re: czolg sheridan IP: *.stat.gov.pl 21.10.05, 08:57
        Niestety z tą bronią 152 mm (proponuję nazwę: działo-wyrzutnia... albo razem,
        działowyrzutnia...?) byŁo więcej jeszcze problemów, z przedmuchiwaniem, z
        zapłonem, z żywotnością lufy (przy tak małym ciśnieniu to po prostu wstyd). Co
        prawda w większości rozwiązano je jeszcze przed przyjęciem do uzbrojenia, ale
        też często w taki bardziej doraźny sposób. Np. podatność naboju na zawilgocenie
        zmniejszono pakując go fabrycznie w szczelną foliową torbę, którą ładowniczy
        otwierał przed użyciem - ale wygodne chyba to nie było.
        Drugi seryjny czołg z tym uzbrojeniem, M60A2 miał z kolei inne problemy. Tu nie
        dawał się tak we znaki odrzut (M60 to znacznie cięższy wóz) ani wrażliwość na
        gorąco i wilgoć (eksploatowany był przez wojska USA w Europie). Za to sypała
        się skomplikowana elektronika. Tam był taki układ autodiagnostyczny, po
        załadowaniu PPK sprawdzał jego obwód i wyświetlał komunikat GO (czyli: pocisk
        sprawny, można odpalać) albo NO GO (czyli: d...a blada :) ). No i wskutek
        jakiegoś tam błędu prawie zawsze wyświetlał NO GO, nie pozwalając na odpalenie
        nawet sprawnego pocisku. Układy musiały pojechać do Ameryki na kontrolę i
        przeróbkę, co znowu trwało i kosztowało.
        Jeszcze bym mógł długo o tym pisać bo to jest bardzo fajny przykład jak
        potencjalnie dobry pomysł okazał się niezbyt udany wskutek spiętrzenia się
        takich różnych drobiazgów i niewielkich niedoróbek, ktore w sumie spowodowały
        że wyszła kicha.
        W podsumowaniu dodam krótką liste aplikacji 152 mm działowyrzutni:
        wersja "krótka" - seryjne czołgi M551 (wyprodukowano około 1600) i M60A2 (około
        500), jeden z prototypów T95 oraz (przejściowo) okręt Tucumcari (taki mały
        ścigacz artyleryjski w układzie wodolotu). Wersja "długa" - prototypowe czołgi
        MBT-70 i XM803 (nie weszły do produkcji).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka