j-k
29.06.06, 10:58
Wielkorotnie dyskutowano tu o roznych warianatach wojny obronnej Polski...
(obrona linii glownych rzek itd..)
Chcialbym sie skupic na wariancie jeszcze nie przedyskutowanym...
Obrone linii glownych rzek uwazam za bledna, doprowadzilaby tylko do masakry
polkich wojsk, wobec niemieckiej przewagi technicznej, gdyz nie byloby sie
dokad cofac.
Wojne manewrowa od samych granic i odddawanie terenu w zamian za zyskanie
na czasie - uwazam za sluszna...
GDYBY - podkreslam gdyby - wywiad polski ustalil, ze bedziemy walczyc
w osamotnieniu i jestesmy i tak skazani na przegrana...
To moznaby...
1. Powolac do woska 200 tysiecy ludzi wiecej
(bylo jeszcze w zapasach kilkaset tysiecy karabinow...
2. 100 - 200 tys. karabinow (najstarszych typow) rozdac ludnosci
- na potrzeby przyszlej walki partyzanskiej.
2. Polowe amunicji z centralnych skladow pod Warszawa i w Deblinie
rozdysponowac wczesniej na poszczegolne Armie.
3. Pozostawic baterie obrony przeciwlotniczej w Warszawie.
(wycofano je 7-go wrzesnia, co mialo fatalny wplyw na obrone Warszawy)
Co to by dalo?
Wojna trwalaby 1 - 2 tygodnie dluzej
straty polskie byly by 2 razy wieksze
lecz niemieckie takze dwa razy wieksze...
Zdolalibysmy zniszczyc kilkaset czolgow i niemieckich pojazdow pancernych
wiecej.
Takze wiecej o 50 - 200 niemieckich samolotow.
Mogloby miec to pozytywne znaczenie dla Francuzow w ich wojnie z Niemcami
w r. 1940 (oczywiscie zakladam, ze i tak by ja przegrali, lecz zadajac
Niemcom wiecej strat)