Dodaj do ulubionych

determinacja iracka

IP: *.recluce.one.pl / 192.168.0.* 06.04.03, 22:42
Czy słyszeliście kprespondenta z Bagdadu który opowiadał iż powszechna
determinacja i wymachiwanie bronią ustępuję miejsca strachowi i rezygnacji !!
Przed kamerą w towrzystwie tajnych agentów fajnie jest demonstrować wiarę w
Sadama ale w obliczu realnej bitwy to już nie to ...

Obserwuj wątek
    • mako75 Re: determinacja iracka 07.04.03, 09:17
      No...właśnie na www.reuters.com jest film: Iraqi troops flee...pokazuje
      irackich gwardzistów jak gnaja z rejonu pałacu...niktórzy chyba w bieliźnie:)))
      Pozdrawiam
      • Gość: Oozie Re: determinacja iracka IP: *.sth.shb.se 07.04.03, 10:11
        Logiczne :))
        Z AK-47 trudno dać odpór Abramsowi czy Bradleyowi.
        Mądre chłopaki
        • maniek182 Re: determinacja iracka 07.04.03, 10:14
          Niewiem co się dzieję przecież główny opór miał być właśnie w Bagdadze gdzie te
          wsypecjalizowane do walk w ,mieście oddziały gwardii??Ak-47 może ale RPG-7 w
          zupełnosci wystarczy a jak donoszą amerykańce bez żadnych narazie strat a to
          dziwne przecież największym wrogiem czołgu jest miasto...
          • Gość: Rosa Re: determinacja iracka IP: *.acn.pl / 10.68.4.* 07.04.03, 10:23
            Jeżeli samolot transportowy mógł wylądować kilkanaście km od centrum,
            amerykanie w sile kilkudziesięciu czołgów z minimalnymi stratami wchodzą do
            miasta to obrona jest jednak do d.... . Gdzie ta słynna Gwardia i na co
            czekają. Aż amerykanie sprowadzą dodatkowe oddziały? Cieszę się oczywiście ,że
            to tak wygląda lecz obrona jest jednak totalną prowizorką.
    • Gość: zwiadowca ...i po herbacie :-) IP: 141.18.6.* 07.04.03, 10:28
      To jest koniec tej wojny!!! Jezeli tylko nie odezwie sie partyzantka, to bedzie
      pieknie. Ale z ta partyzantka moze byc tak jak i z ta gwardia - duzo strachu o
      nic. A tak BTW: wlasnie sprawdza sie scenariusz Rumsfelda o radosc Irakijczykow
      i rozsypce armii irackiej :-)
      • Gość: Maks Re: ...i po herbacie :-) IP: *.acn.pl 07.04.03, 11:31
        Wygląda na to, że Irakijczycy walczą głównie propagandowo. Militarnie stawiają
        twardy opór wtedy gdy ich nikt nie atakuje. Natomiast gdy przeciwnik uderzy
        zdecydowanie,to już tradycyjnie dla armii arabskich, idą w rozsypkę. Ciekawe
        kiedy się dowiemy dlaczego zostawili prawie wszystkie mosty nietknięte? Może ci
        ruscy generałowie im tak doradzili.:-)))))
        • joseph.007 Re: ...i po herbacie :-) 07.04.03, 11:34
          Obyscie mieli rację
          Pzdr
      • mako75 Re: ...i po herbacie :-) 07.04.03, 11:50
        Faktycznie chyba politycy i emerytowani generałowie za szybko skazali Franksa i
        Rumsfelda na porażke.
        Wydaje mi się, że to co podawano o gwardii republikańskiej to były
        stany "papierowe" w rzeczywistości chyba gwardia nie miała pełnych stanów i
        osobowych i sprzętowych stąd mały opór i mała ilość T-72 (chyba rozebrali je na
        części).
        Co do irakijczyków to najpierw bali sie że skoro ktoś ich najechał to napewno
        bedzie zabijał i grabił. potem bali sie, że tak jak w 1991 roku amerykanie
        odejdą...A teraz grają w piłke, amerykanie stawiają place zabaw, ciągną
        wodociągi i co ostatnio było opisywane chyba w Karbali irakijczycy rozwalają
        pomniki Saddama...może nie będzie tak źle:)))

        P.S.

        Widziałem na KUWEIT TV amerykanów pod tym łukiem z mieczy na saddamowskim placu
        defilad. Stały sobie abramsy i bradleye i trzymali jakiś jeńców....Ktoś może
        wie jak to miejsce sie nazywało???

        Pozdrawiam
    • Gość: BRvUngern-Sternber determinacja iracka zeby sie poddac... IP: *.bg.am.lodz.pl 07.04.03, 13:49
      Wszystko fajnie ladnie.Tylko jakos umyka fakt ze wszyscy w Iraku lacznie z
      generalami maja dosc Saddama i robia wszystko aby jak najszybciej zakonczyc
      wojne co nie jest takie proste przy balaganie wsrod aliantow:O)))
      ktorzy ,,walcza'' glownie z balaganem w zaopatrzeniu ostrzeliwujac wlasne
      konwoje...
      • mako75 Re: determinacja iracka zeby sie poddac... 07.04.03, 14:04
        Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

        > Wszystko fajnie ladnie.Tylko jakos umyka fakt ze wszyscy w Iraku lacznie z
        > generalami maja dosc Saddama i robia wszystko aby jak najszybciej zakonczyc
        > wojne co nie jest takie proste przy balaganie wsrod aliantow:O)))
        > ktorzy ,,walcza'' glownie z balaganem w zaopatrzeniu ostrzeliwujac wlasne
        > konwoje...

        Gdyby panowie generalowie chcieli to już dawno odsunęli by saddama od
        rządzenia...na bliskim wschodzie "kula w leb" to nie takie rzadkie rozwiązanie.
        Generałowie w Iraku pochodzą z "klanu" (rodzinnego miasta) Saddama i
        niekoniecznie muszą odznaczać sie wysokimi kwalifikacjami (na co wskazują
        wszystkie irackie wojny).
        Powód takiej a nie innej postawy wojsk irackich ma oprócz niekompetencji
        dowództwa także inne przyczyny. Wbrew temu co na początku sądzono irakijczycy
        wcale nie potraktowali tej wojny jako obrony kraju, a jako obrone saddama. Co
        widać po masowo zostawianych mundurach i kałasznikowach (i tu masz racje
        szeregowi żołnierze chcą sie poddać). Nie wiem, ale wydaje mi się, że zarówno
        część regularnej armii jak i gwardii poprostu miała dośc i rozeszła sie do
        domu. Słaby system łączności i dowodzenia tez napewno odegrał swoją rolę.
        Dodatkowo chyba koalicjanci przecenili siły osławionej gwardii. zdaje się, że
        ani jej liczebność ani uzbrojenie nie było takie jak wyliczył wywiad koalicji.
        Bronić się zapewne będą ci którzy mają najwięcej do stracenia...ale to nie
        powinno trwać długo....

        Co do bałaganu w zaopatrzenieu aliantów, poza pierwszym tygodniem kiedy 3dyw.
        wyrwała do przodu i logistycy za nią nie nadążyli słyszałem tylko o jednym
        korku na moście (chyba w Nasarii) więc nie wiem skąd masz te wiadomości.

        Pozdrawiam
        • Gość: BRvUngern-Sternber Re: determinacja iracka zeby sie poddac... IP: *.bg.am.lodz.pl 07.04.03, 14:18

          >
          > Gdyby panowie generalowie chcieli to już dawno odsunęli by saddama od
          > rządzenia...na bliskim wschodzie "kula w leb" to nie takie rzadkie
          rozwiązanie.--->Tak to jest proste jak sie siedzi w domku przed telewizorkiem i
          popija piwko...
          >
          > Generałowie w Iraku pochodzą z "klanu" (rodzinnego miasta) Saddama i
          > niekoniecznie muszą odznaczać sie wysokimi kwalifikacjami (na co wskazują
          > wszystkie irackie wojny).
          > Powód takiej a nie innej postawy wojsk irackich ma oprócz niekompetencji
          > dowództwa także inne przyczyny.--->Ale nie ci generalowie znowu mylisz nie
          mowie o rodzinie Saddama mianowanej generalami tylko o normalnych generalach
          ktorzy konczyli uczelnie wojskowe.Ci sie znaja na rzeczy.Ci z rodziny tylko
          pilnuja porzadku..
          Wbrew temu co na początku sądzono irakijczycy
          > wcale nie potraktowali tej wojny jako obrony kraju, a jako obrone saddama. Co
          > widać po masowo zostawianych mundurach i kałasznikowach (i tu masz racje
          > szeregowi żołnierze chcą sie poddać). Nie wiem, ale wydaje mi się, że zarówno
          > część regularnej armii jak i gwardii poprostu miała dośc i rozeszła sie do
          > domu. Słaby system łączności i dowodzenia tez napewno odegrał swoją rolę.
          > Dodatkowo chyba koalicjanci przecenili siły osławionej gwardii. zdaje się, że
          > ani jej liczebność ani uzbrojenie nie było takie jak wyliczył wywiad koalicji.
          > Bronić się zapewne będą ci którzy mają najwięcej do stracenia...ale to nie
          > powinno trwać długo....--->Uzbrojenia mieli wiecej niz wyliczyl wywaiad i co
          z tego?
          >
          > Co do bałaganu w zaopatrzenieu aliantów, poza pierwszym tygodniem kiedy 3dyw.
          > wyrwała do przodu i logistycy za nią nie nadążyli słyszałem tylko o jednym
          > korku na moście (chyba w Nasarii) więc nie wiem skąd masz te wiadomości.---
          >No stary to ja nie wiem co ty ogladasz.Chyba jakas propagande.Jak ty nie wiesz
          ze alianci byli zmuszeni zatrzymac ofensywe i sie okopac.Bo zabraklo zywnosci i
          amunicji a ty o jakims jednym korku.Przeczytaj moj watek...
          >
          > Pozdrawiam
          • mako75 Re: determinacja iracka zeby sie poddac... 07.04.03, 14:36
            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

            >
            > >
            > > Gdyby panowie generalowie chcieli to już dawno odsunęli by saddama od
            > > rządzenia...na bliskim wschodzie "kula w leb" to nie takie rzadkie
            > rozwiązanie.--->Tak to jest proste jak sie siedzi w domku przed telewizorkie
            > m i
            > popija piwko...
            Jasne, ty zapewne nadajesz z frontu....
            Pomyśl logicznie gdyby istniał spisek generałów już dawno daliby mu w łab a nie
            wkurzali amerykanów prowadzeniem wojny.

            > > Generałowie w Iraku pochodzą z "klanu" (rodzinnego miasta) Saddama i
            > > niekoniecznie muszą odznaczać sie wysokimi kwalifikacjami (na co wskazują
            > > wszystkie irackie wojny).
            > > Powód takiej a nie innej postawy wojsk irackich ma oprócz niekompetencji
            > > dowództwa także inne przyczyny.--->Ale nie ci generalowie znowu mylisz
            > nie
            > mowie o rodzinie Saddama mianowanej generalami tylko o normalnych generalach
            > ktorzy konczyli uczelnie wojskowe.Ci sie znaja na rzeczy.Ci z rodziny tylko
            > pilnuja porzadku..

            Nie przypuszczam abyśmy znaleźli wśród generałów wielu kurdów i szyitów..Aziz
            jako chrześcijanin jest tu wyjątkiem- i tak nie dowodzi wojskiem. Już dawno
            Saddam wszystkie stanowiska obsadził "swoimi" nie zmienia to faktu, że byc moze
            niektórzy znają sie na rzeczy. Tylko trzeba mieć jeszcze szeregowych którzy
            bedą wypełniac te rozkazy....a jak widać ci nie bardzo chcą walczyć za Saddama.

            >Uzbrojenia mieli wiecej niz wyliczyl wywaiad
            > i co
            > z tego?

            jakiego uzbrojenia??? Nawet tam gdzie miała walczyc gwardzia T-72 to niezbyt
            częsty przypadek...artyleria plot to jakaś kpina....(poza tym biednym chłopem-
            ten był OK)
            -
            > >No stary to ja nie wiem co ty ogladasz.Chyba jakas propagande.Jak ty nie wi
            > esz
            > ze alianci byli zmuszeni zatrzymac ofensywe i sie okopac.Bo zabraklo zywnosci
            i
            >
            > amunicji a ty o jakims jednym korku.Przeczytaj moj watek...
            > >


            He he he i co okopali się??? jeden dzień??? A oficerowie powiedzieli
            dziennikarzą, że wstrzymują ofensywe na kilka tygodni??
            No to pokaż gdzie sie amerykanie okopali i zaminowali te obozowiska zaby
            wstrzymać ofensywe???
            Odnosze wrażenie że ta bujda ze wstrzymaniem ofensywy na pare tygodni to byla
            największa numer amerykanów w tej wojnie po to aby irakijczycy uwierzyli w
            swoją siłe i wypchnęli swoje dywizje z ukrycia...co też zrobili i zaczeli
            przerzucać jednostki z północy wierząc chyba że uda im sie zatrzymac
            amerykanów....jak sie to skończyło widać dzisiaj....
            Kontratak??? czym i na co.....

            Pozdrawiam
            • Gość: BRvUngern-Sternber Re: determinacja iracka zeby sie poddac... IP: *.bg.am.lodz.pl 07.04.03, 17:12
              Dobra poddaje sie.Mozesz wierzyc w niezwyciezonych nieomylnych Amerykanow i
              glupawych Arabow ktorzy strzelaja kolba do przodu.Twoja sprawa.
              • Gość: zwiadowca Re: determinacja iracka zeby sie poddac... IP: 141.18.4.* 07.04.03, 19:23
                Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

                > Dobra poddaje sie.Mozesz wierzyc w niezwyciezonych nieomylnych Amerykanow i
                > glupawych Arabow ktorzy strzelaja kolba do przodu.Twoja sprawa.

                >>> Ci Árabowie dezerterujacy i poddajacy sie wcale nie sa tacy glupi i
                tchorzliwi. Ja tez nie chcialbym walczyc za taka kreature jak Saddam, a
                dezercja czy poddanie sie wcale nie jest w Iraku takim latwym wyjsciem -
                najpierw trzeba sie nie bac tych co strzelaja w plecy...
                • mako75 Re: determinacja iracka zeby sie poddac... 07.04.03, 23:32
                  Gość portalu: zwiadowca napisał(a):

                  >
                  > >>> Ci Árabowie dezerterujacy i poddajacy sie wcale nie sa tacy glupi
                  > i
                  > tchorzliwi. Ja tez nie chcialbym walczyc za taka kreature jak Saddam, a
                  > dezercja czy poddanie sie wcale nie jest w Iraku takim latwym wyjsciem -
                  > najpierw trzeba sie nie bac tych co strzelaja w plecy...

                  Ano sprawa wygląda ponoć tak:

                  Głodni i przerażeni

                  Walczyli z wiecznie pustymi żołądkami. Zazwyczaj dostawali tylko trzy kawałki
                  chleba dziennie - nierzadko czerstwego albo spleśniałego. Od święta rano była
                  zupa, a po południu ryż bez okrasy. - Czasem byliśmy tak głodni, że jedliśmy
                  trawę z wodą - mówił jeden z żołnierzy. - Nie mieliśmy namiotów i spaliśmy w
                  dziurach wygrzebanych w ziemi. Nie myliśmy się przez 40 dni. Brakowało wody do
                  picia, czekaliśmy na deszcz i zbieraliśmy wodę z kałuż. Brakowało informacji o
                  tym, co się dzieje na wojnie, posiadanie radia było zabronione. Brakowało nawet
                  amunicji.

                  W cywilu dezerterzy byli taksówkarzami, sprzedawcami albo rolnikami; najmłodsi
                  mieli po 16 lat (na polecenie Saddama każdy mężczyzna powyżej 15. roku życia
                  winien zgłosić się do armii). Ich nieregularny żołd to równowartość dwóch
                  dolarów miesięcznie.

                  Zbiegowie opowiadali, że śmiertelnie przerażały ich spadające tuż obok bomby.
                  Podczas nalotów dowódcy zabraniali im opuszczać pozycje, twierdząc, że
                  powinni "umrzeć jak mężczyźni, za naród i za prezydenta". - Bałem się - mówił
                  jeden z Irakijczyków. - Nie rozumiałem, dlaczego celują we mnie. Przecież
                  jestem tu tylko dlatego, bo mi każą.
                  (...)
                  Strzał w plecy

                  Grupa żołnierzy stacjonujących niedaleko Kalaku postanowiła uciec. Najpierw
                  myśleli o powrocie do rodzinnych wiosek na południu Iraku, to jednak byłoby
                  bardzo ryzykowne. Mniejsza o naloty, ale jak by się wytłumaczyli na
                  posterunkach kontrolnych po drodze? Tymczasem Kurdystan był tuż-tuż. Żołnierze
                  doszli do wniosku, że w okopach czeka na nich pewna śmierć i oddanie się w ręce
                  wroga daje większą szansę na przeżycie.

                  Uciekli nocą podczas zamieszania wywołanego wycofywaniem się ich oddziału w
                  stronę Mosulu. Wiedzieli, że ryzykują życiem. Tydzień wcześniej trzem
                  uciekającym żołnierzom - właśnie w rejonie Kalaku - strzelono w plecy
                  (potwierdziły to władze kurdyjskie). Kogo przyłapano na próbie dezercji, stawał
                  przed plutonem egzekucyjnym 10-12 osób wybranych z armii i wywiadu wojskowego.

                  Pewnego dnia zwołano żołnierzy na pokazową egzekucję. Oskarżonych o próbę
                  ucieczki, spętanych, ustawiono w szeregu. Pułkownik wyciągnął pistolet i
                  strzelił pierwszemu z brzegu nieszczęśnikowi w głowę - pozostali kaci poszli w
                  jego ślady.
                  (...)
                  Na terenie kontrolowanym przez Kurdyjską Partię Demokratyczną (KDP) jak dotąd
                  poddało się nie więcej niż 150 Irakijczyków. Według Hosztiara Zebariego z KDP
                  masowe dezercje powstrzymuje sprytna taktyka Bagdadu. Po pierwsze,
                  przydzielanie żołnierzy do jednostek jak najdalej od miejsca pochodzenia.
                  Większość służących na północy Iraku to Arabowie z południa. Po drugie,
                  mieszanie różnych sił (armii, fedainów, bojówek partii Baas, Gwardii
                  Republikańskiej), tak by wzajemnie miały na siebie oko. - Na każdych pięciu
                  zwykłych żołnierzy przypada pięciu członków innych formacji, którzy mają ich
                  pilnować - mówili dezerterzy z Kalaku. Poborowi stoją najniżej w hierarchii, są
                  sterroryzowani. Niektórzy opowiadali, że dowódcy bili ich albo kazali czołgać
                  się po kamieniach.

                  Co ciekawe, dezerterzy twierdzili, że o dezercji myślą nie tylko szeregowi
                  żołnierze, ale i niektórzy wyżsi rangą. Ci jednak nie decydują się na ucieczkę
                  w obawie o los rodzin - iracki wywiad wojskowy ma bazy danych oficerów.

                  Robert Stefanicki, Kalak w północnym Iraku 07-04-2003, ostatnia aktualizacja 07-
                  04-2003 16:37


                  -------------------------------
                  To sie nazywa walka za Irak??? Kto by chciał umierać za taki kraj.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka