Dodaj do ulubionych

Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca

IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 30.04.03, 19:24



Wiele osób i specjalistów wojskowych uważa
że najlepszym dowódcą II WOjny Światowej
był Rosjanin - Marszałek ZSRR - Żukow

Ja osobiście też sie z tym zgadzam i żywie
szacunek do tego generała. To człowiek który
dowodził najkrwawszymi i najważniejszymi bitwami
II Wojny Światowej np. Leningrad czy słynny Stalingrad

Bezapelacyjnie to wielki generał na miarę największych.
Tak na prawde to pod jego rozkazami Rosjanie zatrzymali
potęgę Niemiecką i potem rozbili. Do czasu pojawienia
sie Żukowa, Rosjanie byli w odwrocie.
Zabłysnął w Leningradzie, obraniając go i odrzucając Niemców.

Faktem jest (czesto zatuszowywanym przez zachód) ze tak na prawde
najkrwawsze walki, z najwieksza zaciekłością toczyły sie w Rosji.
Niektórzy twierdzą ze Rosjanie przyczynili sie do zwyciestwa
nawet w 70%. Zachod twierdzi ze w 50%. A ja uwazam ze prawda
jest po środki czyli w 60% bo dostawali duzo zaopatrzenia
od zachodu.

To przemawia dodatkowo za tezą że Marszałek Żukow to
najlepszy dowódca II WŚ. I na pewno największy dowodzący w polu.

można próbować stworzyć taki ranking dowódców (biorąc
pod uwagę tylko sukcesy w polu a nie polityczne)

1. Żukow
2. Rommel
3. Patton
4. Mc Arthur
5. Yamamoto .....

itd itd


pozdr
Obserwuj wątek
    • Gość: Gamling Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.bsipl.com.pl 01.05.03, 15:35
      Ja bym sie nie zgodzil. Moim zdaniem Zukow byl na pewno calkiem niezlym
      dowodca ale na pewno nie najleprzym (o ile mozna mowic o najleprzym dowodcy II
      ws) Jego strategia polegala przede wszystkim na ilosci (patrz operacja
      berlinska) A wczesniej na posylaniu dziesiatkow tysiecy radzieckich zolnierzy
      na prawie pewna smierc (pewnie Misza bedzie mial swoje zdanie na ten temat). A
      jesli chodzi o Twoja liste to na pierwyszm miejscu dal bym Pattona za Afryke,
      Sycylie i Francje. Potem chyba Rommel, ktorego bardzo lubie, ale jego sukcesy
      w Afryce to poza niewatpliwymi umiejetnosciami, takze zasluga kompanii
      nasluchu Kap. Seebohma (czy jakos tak nie bardzo pamietam jak sie pisze to
      nazwisko). Choc z drugiej strony na tym przeciez polaga wojna zeby przewidziec
      co chce zrobic nieprzyjaciel. Natomiast skreslam calkowicie Montgomerego,
      jakos strasznie nie lubie tego pyszalka. Chyba przede wszystkim za Market
      Garden czyli przyklad wzorowego niedoceniania nieprzyjaciela ("Ale Niemcy
      panie generale, Niemcy" mial podobno powiedziec Sosabowski w czasie odprawy)

      A kogo wymienilibyscie wsrod najleprzych dowodcow Polskich? Moze wlasnie
      Sosabowski, czy tez jednak Maczek?

      Albo wsrod dowodcow marynarki? Dla mnie faworytem bedzie chyba Vian (za
      przegnanie Littorio i spolki od konwoju na Malte majac do dyspozycji jedynie
      lekkie krazowniki i niszczyciele. niestety nie pamietam oznaczenia tego konwoju

      Pozdr.
      • Gość: Misza Nie rob ze mnie ura-patriote ;)) IP: *.mp109.aaanet.ru 01.05.03, 17:47
        Gość portalu: Gamling napisał(a):

        > Ja bym sie nie zgodzil. Moim zdaniem Zukow byl na pewno calkiem niezlym
        > dowodca ale na pewno nie najleprzym (o ile mozna mowic o najleprzym dowodcy
        II
        > ws) Jego strategia polegala przede wszystkim na ilosci (patrz operacja
        > berlinska) A wczesniej na posylaniu dziesiatkow tysiecy radzieckich
        zolnierzy
        > na prawie pewna smierc (pewnie Misza bedzie mial swoje zdanie na ten temat).

        Zgadzam sie ztym co powedziales. Wlasnei dlatego Zukowa zolnierzy nazywali
        rzeznikiem... Szedl po trupach. Ale musze powiedziecz ze chyba bez Zukowa bylo
        by znacznie gorzej...


        Ja na pierwszym miejscu postawilbym Rommla, potem Guderiana, a potem dopiero
        Zukowa. Patton, Eisenhauer i Montgomery znalezli by sie napewno w 1
        dziesiatce, ale nie w piatce...

        POzdr
        Misza
      • Gość: ERYK Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.03, 18:14
        Gość portalu: Gamling napisał(a):

        > Ja bym sie nie zgodzil. Moim zdaniem Zukow byl na pewno calkiem niezlym
        > dowodca ale na pewno nie najleprzym (o ile mozna mowic o najleprzym dowodcy
        II
        > ws) Jego strategia polegala przede wszystkim na ilosci (patrz operacja
        > berlinska) A wczesniej na posylaniu dziesiatkow tysiecy radzieckich zolnierzy
        > na prawie pewna smierc (pewnie Misza bedzie mial swoje zdanie na ten temat).
        A
        > jesli chodzi o Twoja liste to na pierwyszm miejscu dal bym Pattona za Afryke,
        > Sycylie i Francje. Potem chyba Rommel, ktorego bardzo lubie, ale jego sukcesy
        > w Afryce to poza niewatpliwymi umiejetnosciami, takze zasluga kompanii
        > nasluchu Kap. Seebohma (czy jakos tak nie bardzo pamietam jak sie pisze to
        > nazwisko). Choc z drugiej strony na tym przeciez polaga wojna zeby
        przewidziec
        > co chce zrobic nieprzyjaciel. Natomiast skreslam calkowicie Montgomerego,
        > jakos strasznie nie lubie tego pyszalka. Chyba przede wszystkim za Market
        > Garden czyli przyklad wzorowego niedoceniania nieprzyjaciela ("Ale Niemcy
        > panie generale, Niemcy" mial podobno powiedziec Sosabowski w czasie odprawy)
        >
        > A kogo wymienilibyscie wsrod najleprzych dowodcow Polskich? Moze wlasnie
        > Sosabowski, czy tez jednak Maczek?
        >
        > Albo wsrod dowodcow marynarki? Dla mnie faworytem bedzie chyba Vian (za
        > przegnanie Littorio i spolki od konwoju na Malte majac do dyspozycji jedynie
        > lekkie krazowniki i niszczyciele. niestety nie pamietam oznaczenia tego
        konwoju
        >
        > Pozdr.

        no tak ale musimy pamietac ze cala "wojna wschodnia" miala charakter
        bardziej krwawy niz zachodnia. To tu poleglu najlepsze dywizje niemieckie.
        Jakos je trzeba bylo rozbic. Panadto rosjanie bili niemcow bardziej
        na ladzie a alianci glownie z powietrza. Żukow co robil to musial,
        nie bylo innego wyjsicia. Inaczej Rosjanie by prawdpodobnie przegrali.
        Dla mnie Żukow to dowidca z prawdziwego znaczenie.
        Eisenhover to dobry polityk a w polu bylo troche gorzej.
        Montgomerry to przereklamowany pompatyczny i zadufany Anglik
        ktory nie odniosl w moim rozumieniu czegos nadzywczajnego.

        Rommel to super general. Przegral glównie dlatego ze zabraklo mu
        sprzetu i paliwa. Ale to byl cudowny strateg.
        Podobne mam zdanie o Pattonie.

        Żukow dla mnie to najwiekszy generał II WŚ,ale kazdy moze
        miec swoje zdanie :-)

        pozdr
        • maniek182 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 06.05.03, 13:29
          Racja to przez Montego spod pierścienia wokół Caen zwiali szkopy bo niepozwolił wojskom Pattona naprzekroczenie lini wyznaczającej kierunki działan podległych im jednostkom...Bo jak to jankesi dalje zajadą niż on i zaostała szczelina na 2 czy 3 kilometry bo Monty nie zdąrzył i qwielu szkopów zwiało.A Patton tylko czekał żeby puścic czołgi i całkowicie zamknąć pierścień.Bo ten jego manewr na skrzydle Niemców od St.Lo aż po Caen to coś pięknego.Mi przypadł do gustu Bradley rogarnoęty chłop i dowodzic umiał i patrzył trzeźwo na sytuację.Co do Żukowa to wcześniej uważałem go za dobrego dowódce ale po lekturze "Żukow cień zwycięstwa"Suworowa mam mieszane uczucia choć nie jestem pewien...
          Pozdr
      • hitler6 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 01.05.03, 18:23
        Gość portalu: Gamling napisał(a):

        > Ja bym sie nie zgodzil. Moim zdaniem Zukow byl na pewno calkiem niezlym
        > dowodca ale na pewno nie najleprzym (o ile mozna mowic o najleprzym dowodcy
        II
        > ws) Jego strategia polegala przede wszystkim na ilosci (patrz operacja
        > berlinska) A wczesniej na posylaniu dziesiatkow tysiecy radzieckich zolnierzy
        > na prawie pewna smierc (pewnie Misza bedzie mial swoje zdanie na ten temat).
        A
        > jesli chodzi o Twoja liste to na pierwyszm miejscu dal bym Pattona za Afryke,
        > Sycylie i Francje. Potem chyba Rommel, ktorego bardzo lubie, ale jego sukcesy
        > w Afryce to poza niewatpliwymi umiejetnosciami, takze zasluga kompanii
        > nasluchu Kap. Seebohma (czy jakos tak nie bardzo pamietam jak sie pisze to
        > nazwisko). Choc z drugiej strony na tym przeciez polaga wojna zeby
        przewidziec
        > co chce zrobic nieprzyjaciel. Natomiast skreslam calkowicie Montgomerego,
        > jakos strasznie nie lubie tego pyszalka. Chyba przede wszystkim za Market
        > Garden czyli przyklad wzorowego niedoceniania nieprzyjaciela ("Ale Niemcy
        > panie generale, Niemcy" mial podobno powiedziec Sosabowski w czasie odprawy)
        >
        > A kogo wymienilibyscie wsrod najleprzych dowodcow Polskich? Moze wlasnie
        > Sosabowski, czy tez jednak Maczek?
        >
        > Albo wsrod dowodcow marynarki? Dla mnie faworytem bedzie chyba Vian (za
        > przegnanie Littorio i spolki od konwoju na Malte majac do dyspozycji jedynie
        > lekkie krazowniki i niszczyciele. niestety nie pamietam oznaczenia tego
        konwoju
        >
        > Pozdr.


        podobno montgomery obwinił brygadę sosabowskiego o spowodowanie klęski
        operaracji market garden
        to smieszne bo polska brygada liczyła jakies 1600 ludzi w tej operacji
        a wszystkich spadochroniarzy alienckich było jakies 60 tysięcy
        swinia z montgomerego wielka
      • Gość: ERYK Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 01.05.03, 18:50
        Gość portalu: Gamling napisał(a):


        > A kogo wymienilibyscie wsrod najleprzych dowodcow Polskich? Moze wlasnie
        > Sosabowski, czy tez jednak Maczek?
        >
        > Albo wsrod dowodcow marynarki? Dla mnie faworytem bedzie chyba Vian (za
        > przegnanie Littorio i spolki od konwoju na Malte majac do dyspozycji jedynie
        > lekkie krazowniki i niszczyciele. niestety nie pamietam oznaczenia tego
        konwoju
        >
        > Pozdr.

        a o polskich...



        ciekawe zagadnienie postawiłeś...
        W sumie to trudno powiedziec bo Wojsko Polskie
        bylo rozproszone i walczylo gdzie sie da.
        Tylko Polacy walczyli na wszystkich frontach.
        Na wschodzie, zachodzie, poludniu i północy.
        Polacy walczyli u boku Rosjan, Anglików, Amerykanów itd
        Wyzwalaliśmy: Afryke, Francje, Holandie, Belgie.
        Jako jedyni poza Rosjanami zdobyliśmy Berlin
        i zatkneliśmy polska flage na Bramie Branderurskiej-paradoks historii :-)

        To pokazuje ze ciezko wybrac naszego najlepszego generala
        bo bylo ich paru i ostatnio okazuje sie ze jest ich
        wiecej tylko dopiero teraz to wychodzi. Ostatnio byla
        mowa ze zrehabilitowali jakiegos generala ktory byl
        bohaterem ale w PRL nie wolno bylo o nim mowic. Nie pamietam nazwiska.
        Wiec trzeba tu miec na prawde spora wiedze historyczna...

        Nie mozemy zapomniec o polskim wywiadzie i AK, AL, Bch i innych
        Tu tez byli zdolni generalowie tylko walczyli w konspirze.
        Wiec ciezko tu powiedziec kto byl naj.

        Natomiast na zachodzie to chyba:

        1. Maczek
        2. Anders
        3. Sosabowski itd

        Mysle jednak ze wszyscy byli zdolnymi i bardzo dobrymi generalami
        nie zdobyli super sławy bo dowodzili niewielkimi oddzialami a nie
        wielkimi armiami.

        A kto byl najlepszy na morzu to nie mam pojecia:-) może Yamamoto?

        Moze Misza nam powie jaka jest jego obiektywna opinia? :-)

        pozdr
        • Gość: barnaba Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.lodz.msk.pl / 10.120.17.* 03.05.03, 13:27
          Gość portalu: ERYK napisał(a):

          > Natomiast na zachodzie to chyba:
          >
          > 1. Maczek
          > 2. Anders
          > 3. Sosabowski itd

          Na zachodzie- owszem. Ale postawa Andersa w kampanii wrześniowej pozostawiała
          sporo do życzenia.
          Jeśli chodzi o wresień to: Kutrzeba, Sosnkowski i Kleeberg (kolejność
          przypadkowa), niedaleko za nimi Thommee (choć obrona Modlina mogłaby być lepiej
          zorganizowana).

          pozdrawiam
      • mac.card Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 01.05.03, 22:02
        Gość portalu: Gamling napisał(a):

        >
        > A kogo wymienilibyscie wsrod najleprzych dowodcow Polskich? Moze wlasnie
        > Sosabowski, czy tez jednak Maczek?

        Marszałek Józef Piłsudski i generał Władysław Sikorski. Pierwszy za
        zaplanowanie, drugi za wykonanie kontrataku przeciw Armii Czerwonej. To dzięki
        nim nastapił "Cud nad Wisłą" co uratowało nie tylko Polskę.

        Generał Tadeusz Kutrzeba. Tłukł nad Bzurą przeważające liczebie i technicznie
        siły nieprzyjaciela. Gdyby mógł liczyć na podobne zaopatrzenie jak Niemcy,
        wygrałby tę bitwę.

    • hitler6 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 01.05.03, 18:18
      tak ruskie miały dobrych dowódców
      malinowski
      rokosowski
      wasilewski
      • sufit2 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 01.05.03, 19:55
        hitler6 napisał:

        > tak ruskie miały dobrych dowódców
        > malinowski
        > rokosowski
        > wasilewski

        Zgadzam się malinowski i wasilewski zabłysneli w Mandzurii.
        kokonali armię kwańtuńską ponosząc minimalne jak na armię czerwoną straty.
        • Gość: antypacyfista Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 155.139.68.* 01.05.03, 20:05
          zaraz,zaraz. Towarzysze zapmnieli o najwiekszym konkurencie Zukowa, szegolnie w
          ostatnich miesiacach wojny - marszalku Koniewie. Aj ezeli juz mowimy o wojnie
          na Pacyfiku, to skoro wspominamy nazwisko Yamammota, to napewno trzeba wymienic
          admirala ,ktory go pokonal w chyba najwazniejsze bitwie na Pacyfiku - wyspy
          Midway - Niemitz.
    • Gość: jarek4 moje nominacje IP: *.wlop.ppp.polbox.pl 01.05.03, 23:47
      a oto i moje nominacje:

      1. Koniew
      2 Żukow
      3. Guderian
      4. Rommel
      5. Mainstein
      6. Czujkow
      7. Patton

      a teraz uzasadnienie:

      ruscy na pierwszysch pozycjach bo byli na najtrudniejszym odcinku, mili
      naprzeciw siebie potrezne siły i na poczatku wojny zostali rozbici po czym
      potrafili sie pozbierac.
      1. Koniew to sztuka manewru
      2. Żukow to wykorzystanie koncentracji.
      6. Czujkow - gdyby on zdobywal Grozny potrwałoby to moze 2 godziny.

      niemcy to
      3. Guderian - twórca blietzkriegu, ponadto szacuneczek za francje 1940;-)
      4. Mainsein i 5. Rommel - to doskonali dowodcy polowi!

      amerykaniec ":
      6. Patton - mial w sobie wiecej buty niż rozumu, ale był skuteczny, własciwie
      jego sukcesy to Bradleyowa sprawa;-)
    • Gość: pyttong Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 213.77.40.* 02.05.03, 21:50
      A ja powiem tak:
      1. Rommel!!!
      2. Guderian
      3. Kammhuber (za zorganizowanie lini obrony powietrznej Rzeszy, tzw linia
      Kammhubera)
      4. Patton(porywczy, ale z fantazją)
      5. Donitz
      • sufit2 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 03.05.03, 11:04
        Żukow nie zasługuje na miano najlepszego dowódcy 2 w. ś.
        głownie za operacje berlinską , 300 tysiecy zabitych żołnierzy sowieckich
        to jest według mnie partactwo , po co szturmowac berlin gdy wojna zmierze ku
        koncowi , gdy głowne siły niemieckie nie maja już szans na pomoc stolicy
        po co wysyłac na smierc tysiece żolnierzy , gdy wojna już wygrana, chyba tylko
        po to żeby żukow szczycił sie tym że zdobył stolice rzeszy , ale wielki bohater
        rzeznik a nie bohater, powinien otoczyc berlin i i ostrzeliwac go z artylerii
        bombardowac itd , miasto by sie poddało moze trochę pozniej ale by sie poddało
        a straty sowieckie z pewnoscią by były mniejsze
        • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 80.80.118.* 03.05.03, 12:16
          sufit2 napisał:

          > Żukow nie zasługuje na miano najlepszego dowódcy 2 w. ś.
          > głownie za operacje berlinską ,

          Zarzucasz to Zukowu ?
          Zapominasz ze rozkazy wydaje Stalin, a Zukow tylko wykonawca.

          > 300 tysiecy zabitych żołnierzy sowieckich
          > to jest według mnie partactwo ,

          A wg. mnie jest to przyklad jak trzeba zdobywac "niezdobywalne" miasto. Hitler
          mowil ze Berlin bedzie trzymal sie co najmniej 3 lata. Zobacz jak bylo
          chronione miasto i zrozumiesz ze 300 tys. to nie jest tak duzo. Zukow zrobil
          to co musial.

          > po co szturmowac berlin gdy wojna zmierze ku
          > koncowi , gdy głowne siły niemieckie nie maja już szans na pomoc stolicy
          > po co wysyłac na smierc tysiece żolnierzy , gdy wojna już wygrana, chyba
          tylko
          > po to żeby żukow szczycił sie tym że zdobył stolice rzeszy ,

          A kto wg. ciebie musial zdobywac Berlin ? Sam by on nie padl...

          > rzeznik a nie bohater, powinien otoczyc berlin i i ostrzeliwac go z artylerii
          > bombardowac itd , miasto by sie poddało moze trochę pozniej ale by sie
          poddało
          > a straty sowieckie z pewnoscią by były mniejsze

          Czyli jak robili pindosi w Dreznie ? - za jedna noc 300 tys zabitych cywili...
          To jest taktyka spalonej ziemi, ktora lubia stosowac pindosi i faszysci



          • sufit2 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 03.05.03, 13:00
            Gość portalu: Misza napisał(a):

            Misza Berlin musiał by paść bo niemiał zapasów żywności na trzy lata a jeśli
            chodzi o spaloną ziemie to berlin był już spalony i uważam że lepiej poświęcić
            życie niemieckich cywilów niż zdobywać miasto kosztem 300 tyś żolnierz.
            Niezapominaj, że Niemcy sami Hitlera sobie wybrali i popierali wszystkie jego
            decyzje.
            • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 80.80.96.* 03.05.03, 16:02
              sufit2 napisał:

              > Misza Berlin musiał by paść bo niemiał zapasów żywności na trzy lata

              Szturm miasta byl nieunikniony. Do tego nasze zolnierze nie wybaczyli by
              Zukowy gdyby on rozkazal im poczekac pare miesiecy, zanim Berlin wezma Anglicy
              czy amerykanie. Dla wiekszosci naszcych zolnierzy celem calego zycia bylo
              zdobycie Berlina. Prawie kazdy by oddal by wszystko za mozliwosc zabicia
              Hitlera.

              > uważam że lepiej poświęcić
              > życie niemieckich cywilów niż zdobywać miasto kosztem 300 tyś żolnierz.

              Czyli trzeba byli zbombardzowac cale miasto zeby zabic kilkatysicecy
              zolnierzy? I jak potem normalizowac zycie w Niemczech ?

              > Niezapominaj, że Niemcy sami Hitlera sobie wybrali i popierali wszystkie
              jego decyzje.

              Nie upraszaj sprawe. W 1945 roku w Berlinie zyli juz zupelnie inne ludzie niz
              w 1933...

              Pozdr
              Misza
              • sufit2 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 03.05.03, 18:28
                Gość portalu: Misza napisał(a):

                > sufit2 napisał:
                >
                > > Misza Berlin musiał by paść bo niemiał zapasów żywności na trzy lata
                >
                > Szturm miasta byl nieunikniony. Do tego nasze zolnierze nie wybaczyli by
                > Zukowy gdyby on rozkazal im poczekac pare miesiecy, zanim Berlin wezma
                Anglicy
                > czy amerykanie. Dla wiekszosci naszcych zolnierzy celem calego zycia bylo
                > zdobycie Berlina. Prawie kazdy by oddal by wszystko za mozliwosc zabicia
                > Hitlera.

                Przesadzasz szturm mógł by poczekać a te 300 tyś ludzi mogło żyć. Nie rozumię
                nie szkoda ci żołnierz i ich rodzin. Berlin padłby się bo po cóż miał by się
                bronić. Warszawa w 1939 r też sę podała to i Berlin się podał gdyż sytuacja
                była podobna a jeśli chodzi o amerykanów to mieliście umowe że ci ostatni
                zatrzymują się na Łabie a Berlin pozostawiają armi czerwonej
                >
                > > uważam że lepiej poświęcić
                > > życie niemieckich cywilów niż zdobywać miasto kosztem 300 tyś żolnierz.
                >
                > Czyli trzeba byli zbombardzowac cale miasto zeby zabic kilkatysicecy
                > zolnierzy? I jak potem normalizowac zycie w Niemczech ?

                Słuchaj amerykanie bombardowali dzielnice mieszkalne z premydytacją aby zabić
                jaknajwiększą liczbę ludzi i jakos sytuacja się po wojnie unormowała z resztą
                sam podałeś przykład Drezna
                >
                > > Niezapominaj, że Niemcy sami Hitlera sobie wybrali i popierali wszystkie
                > jego decyzje.
                >
                > Nie upraszaj sprawe. W 1945 roku w Berlinie zyli juz zupelnie inne ludzie niz
                > w 1933...

                Jacy ini byli to ci sami faszyści tylko że było ich mniej i zdawali sobie
                sprawę ze swojego położenia.
                >
                > Pozdr
                > Misza
                • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.mp109.aaanet.ru 03.05.03, 21:31
                  sufit2 napisał:

                  > Przesadzasz szturm mógł by poczekać a te 300 tyś ludzi mogło żyć.

                  Nie 300 a chyab 100, bo ogromnych strat nie mozna bylo uniknac

                  > Nie rozumię
                  > nie szkoda ci żołnierz i ich rodzin.

                  Oczywiscie ze szkoda! Ale uwazam ze oni zgineli nie na darmo- zniszczyli
                  faszystow i udowodnili ze z nami lepiej nie zadzerac - pidnosi mogli miec
                  jakies zludzenia... A tak przez 40 lat w swiecie byl porzadek...

                  > Berlin padłby się bo po cóż miał by się
                  > bronić.

                  A po co bronil sie Leningrad czy Moskwa ? A Bresc w 1941?
                  Berlin byl broniony nie gorzej od Stalingradu czy Moskwy...

                  > Słuchaj amerykanie bombardowali dzielnice mieszkalne z premydytacją aby
                  zabić
                  > jaknajwiększą liczbę ludzi i jakos sytuacja się po wojnie unormowała z
                  resztą
                  > sam podałeś przykład Drezna

                  Bo oni zbyt bali sie ZSRR :)) Do tego Drezden znajdowal sie na wschodzie
                  Niemeic w NRD - gdyby pidnosi okupowali Drezden to byl by inny stosunek...

                  > Jacy ini byli to ci sami faszyści tylko że było ich mniej i zdawali sobie
                  > sprawę ze swojego położenia.

                  Wyrosla juz inna generacja ludzi, ktorzy w 1933 mieli 5-6 lat..

                  Pozdr
                  Misza
                  • sufit2 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 04.05.03, 20:58
                    Gość portalu: Misza napisał(a):

                    > sufit2 napisał:
                    >
                    > > Przesadzasz szturm mógł by poczekać a te 300 tyś ludzi mogło żyć.
                    >
                    > Nie 300 a chyab 100, bo ogromnych strat nie mozna bylo uniknac
                    >
                    > > Nie rozumię
                    > > nie szkoda ci żołnierz i ich rodzin.
                    >
                    > Oczywiscie ze szkoda! Ale uwazam ze oni zgineli nie na darmo- zniszczyli
                    > faszystow i udowodnili ze z nami lepiej nie zadzerac - pidnosi mogli miec
                    > jakies zludzenia... A tak przez 40 lat w swiecie byl porzadek...
                    >
                    > > Berlin padłby się bo po cóż miał by się
                    > > bronić.
                    >
                    > A po co bronil sie Leningrad czy Moskwa ? A Bresc w 1941?
                    > Berlin byl broniony nie gorzej od Stalingradu czy Moskwy...
                    >
                    > > Słuchaj amerykanie bombardowali dzielnice mieszkalne z premydytacją aby
                    > zabić
                    > > jaknajwiększą liczbę ludzi i jakos sytuacja się po wojnie unormowała z
                    > resztą
                    > > sam podałeś przykład Drezna
                    >
                    > Bo oni zbyt bali sie ZSRR :)) Do tego Drezden znajdowal sie na wschodzie
                    > Niemeic w NRD - gdyby pidnosi okupowali Drezden to byl by inny stosunek...
                    >
                    > > Jacy ini byli to ci sami faszyści tylko że było ich mniej i zdawali sobie
                    > > sprawę ze swojego położenia.
                    >
                    > Wyrosla juz inna generacja ludzi, ktorzy w 1933 mieli 5-6 lat..
                    >
                    > Pozdr
                    > Misza
          • Gość: ERYK Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 14:52
            Gość portalu: Misza napisał(a):

            > sufit2 napisał:
            >
            > > Żukow nie zasługuje na miano najlepszego dowódcy 2 w. ś.
            > > głownie za operacje berlinską ,
            >
            > Zarzucasz to Zukowu ?
            > Zapominasz ze rozkazy wydaje Stalin, a Zukow tylko wykonawca.
            >
            > > 300 tysiecy zabitych żołnierzy sowieckich
            > > to jest według mnie partactwo ,
            >
            > A wg. mnie jest to przyklad jak trzeba zdobywac "niezdobywalne" miasto.
            Hitler
            > mowil ze Berlin bedzie trzymal sie co najmniej 3 lata. Zobacz jak bylo
            > chronione miasto i zrozumiesz ze 300 tys. to nie jest tak duzo. Zukow zrobil
            > to co musial.
            >
            > > po co szturmowac berlin gdy wojna zmierze ku
            > > koncowi , gdy głowne siły niemieckie nie maja już szans na pomoc stolicy
            > > po co wysyłac na smierc tysiece żolnierzy , gdy wojna już wygrana, chyba
            > tylko
            > > po to żeby żukow szczycił sie tym że zdobył stolice rzeszy ,
            >
            > A kto wg. ciebie musial zdobywac Berlin ? Sam by on nie padl...
            >
            > > rzeznik a nie bohater, powinien otoczyc berlin i i ostrzeliwac go z artyle
            > rii
            > > bombardowac itd , miasto by sie poddało moze trochę pozniej ale by sie
            > poddało
            > > a straty sowieckie z pewnoscią by były mniejsze
            >
            > Czyli jak robili pindosi w Dreznie ? - za jedna noc 300 tys zabitych
            cywili...
            > To jest taktyka spalonej ziemi, ktora lubia stosowac pindosi i faszysci
            >
            >
            >

            Żukow co musiał to robił. Wiedział co robi.
            A jeżeli chodzi o Berlin i ofiary to na szturm nalegał Stalin,
            to Stalinowi nie zależalo na ofiaracj a nie Żukowowo.
            Żukow to najwieszy generał w historii Rosji (moim zdaniem)

            pozdr
            • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 80.80.96.* 03.05.03, 16:07
              Gość portalu: ERYK napisał(a):

              > Żukow to najwieszy generał w historii Rosji (moim zdaniem)

              A moim zdaniem ranking wyglada tak:

              1) Kutuzow
              2) Suworow
              3) Mannergejm (swoj talent najlepiej pokazal w Finlandii w walce z ZSRR)
              4) Zukow
              5) Rochlin (za 1 WCz)
              Pozdr
              Misza
              • sufit2 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 03.05.03, 18:43
                Jeszcze jedno Misza napewno znasz operacje w mandzurii tam nie było Żukowa a
                straty armii czerwonej o ile mnie pamięć nie myli wyniosły tylko 8500 a nie 300
                tyś. jak w jednym mieście Berlinie bo marszałek Żukow chciał wyprzedzić
                marszałka Koniewa
                • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.mp109.aaanet.ru 03.05.03, 21:23
                  sufit2 napisał:

                  > Jeszcze jedno Misza napewno znasz operacje w mandzurii tam nie było Żukowa a
                  > straty armii czerwonej o ile mnie pamięć nie myli wyniosły tylko 8500 a nie
                  300
                  > tyś. jak w jednym mieście Berlinie bo marszałek Żukow chciał wyprzedzić
                  > marszałka Koniewa

                  W manczurii byla zupelnie inna sytuacja. Moj dziadek-spdochroniarz tam walczyl
                  i mowi ze u Japonczykwo walczyli tylko samuraje - elita - inne byli do dupy...

                  POzdr
                  Misza
                  • sufit2 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 04.05.03, 21:05
                    Gość portalu: Misza napisał(a):

                    > sufit2 napisał:
                    >
                    > > Jeszcze jedno Misza napewno znasz operacje w mandzurii tam nie było Żukowa
                    > a
                    > > straty armii czerwonej o ile mnie pamięć nie myli wyniosły tylko 8500 a ni
                    > e
                    > 300
                    > > tyś. jak w jednym mieście Berlinie bo marszałek Żukow chciał wyprzedzić
                    > > marszałka Koniewa
                    >
                    > W manczurii byla zupelnie inna sytuacja. Moj dziadek-spdochroniarz tam
                    walczyl
                    > i mowi ze u Japonczykwo walczyli tylko samuraje - elita - inne byli do dupy...
                    >

                    Nie lekceważ Japończyków nie zapomina że często znacznie słabsze siły japońskie
                    pokonywali znacznie silniejszego przeciwnika np. w Malezji kiedy dokopali
                    angolom.
                    > POzdr
                    > Misza
                    • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 80.80.119.* 04.05.03, 22:14
                      sufit2 napisał:

                      > Nie lekceważ Japończyków nie zapomina że często znacznie słabsze siły
                      japońskie
                      > pokonywali znacznie silniejszego przeciwnika np. w Malezji kiedy dokopali
                      > angolom.

                      Ale w 1945 to jzu byla zupelnie inna Japonska armia i calkiem inna RKKA

                      Pozdr
                      Misza
              • Gość: ERYK Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 20:09
                Gość portalu: Misza napisał(a):

                > Gość portalu: ERYK napisał(a):
                >
                > > Żukow to najwieszy generał w historii Rosji (moim zdaniem)
                >
                > A moim zdaniem ranking wyglada tak:
                >
                > 1) Kutuzow
                > 2) Suworow
                > 3) Mannergejm (swoj talent najlepiej pokazal w Finlandii w walce z ZSRR)
                > 4) Zukow
                > 5) Rochlin (za 1 WCz)
                > Pozdr
                > Misza
                >


                Kutuzow ?
                nie moge sie zgodzic, oczywiscie pokonanie Napoleona to
                wielkie zwyciestwo ale moim zdaniem pokonanie Hitlera było
                o wiele cięższe i trudniejsze dla Rosji. Ponadto przed
                pokonaniem Napoleona nie byl uznawany za super generala.
                Sukcesem Kutuzowa bylo wycieńczenie armii Napoleona rosyjska
                zima i nekanie go. Pod Borodino stoczył piękną bitwe co
                pokazuje że był odważnym wodzem. Mógł wygrać nawet tę
                bitwę ale świetna postawa Księcia Poniatowskiego prktycznie
                uratowała Napoleona przed przegraną. Kutuzow został wielki
                moim zdaniem po bitwie pod Berezyna ale mi bardziej imponuje Żukow.

                Żukow to generał z klasą. To on pierwszy pokazał jak sie
                wygrywa z machiną niemiecką. Był w gorszej sytuacji polityczno-militarnej
                bo Józek Stalin w sumie często utrudniał dowodzenie.
                To czym zabłysnąl w Leningradzie i Stalingradzie to coś pięknego.
                Cała ta wojna sprawiła że miał wiele miejsca i czasu aby sie wykazać.
                Przez ten cały czas gdy dowodził dysponujac czesto gorszymi warunkami
                pokazuje ze byl naprawde utalentowany, Myśle ze niewieli jest generałów
                w historii ktorzy moga sie pochwalic tak wielkimi sukcesami w tak
                wielkiej kampanii. Wśród aliantów zachodnich nie widze jego
                odpowiednika pod względem sukcesów. Sukcesy Pattona nie moga sie
                równać z sukcesami Żukowa. Ponadto pamitajmy że to on wkroczył
                do Berlina a to jest bardzo wazny historycznie moment.

                Przez to ze Żukow miał tak wielkie pole do popisu, dowodził
                i wygrywał w tak wielu ważnych bitwach w moim subiektywnym
                rozumieniu stawia go pod względem wojskowym na lini z Napoleonem.
                Niemcy byly ogormną potęgą. Ich przewaga technologiczna nad
                aliantami była ogromna. Ich dywizje pancerne, zachartowane
                w boju były najgroźniejszymi organizami pancernymi wojennymi na ziemi.
                Jaka to była zacieta i bezwzględna wojna to wydaje mie sie nie
                można opisać. Biorąc pod uwagę że obie strony potrafiły walczyć
                dobrze, z ogromnym poświęceniem to ta wojna nie ma presedensu.
                Podobną zaciekłość z tej wojny miała tylko kampanie Niemiec w Polsce.
                Francja podniosła ręce do góry. Amerykanie i Anglicy nie
                byli zdolni do poświeceń takich jak Rosjanie, Polacy i Niemcy.

                Ponadto biorac po uwage skale tej wojny to jest ona niewyobrażalna,
                Sukcesy Niemiec na poczatku operacji "Barbarossa" przekroczyly
                wszelkie wyobrażenia. W szoku byli sami Niemcy biorac do niewoli
                tylu jeńców, niszczac tyle sprzetu i posuwajac sie tak szybko.
                Po takich stratach to ze ZSRR byl w stanie dosc szybko sie
                podnieść, przenieść cały przemysł za Ural to jest coś niewyobrażalnego.

                Dlatego uważam że front wschodni to najwieksza, najbardziej krwawa,
                najbardziej brutalna wojna w historii europy a może i świata.
                Gdzie było tyle ofiar? gdzie był taki wielki obszar wojny?
                gdzie poległo tylu żołnierzy, dywizji i cywili? gdzie zniszczono
                tak wiele super uzbrojenia? gdzie były najtrudniejsze warunki? tylko na francje
                wschodnim

                W tym wszystkim wygrał Żukow i miedzy innymi za to w moim rozumieniu
                to wielki generał.

                pozdr


                • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.mp109.aaanet.ru 03.05.03, 21:22
                  Gość portalu: ERYK napisał(a):

                  > nie moge sie zgodzic, oczywiscie pokonanie Napoleona to
                  > wielkie zwyciestwo ale moim zdaniem pokonanie Hitlera było
                  > o wiele cięższe i trudniejsze dla Rosji. Ponadto przed
                  > pokonaniem Napoleona nie byl uznawany za super generala.

                  O to chodzi. Stosunek sil i srodkow w 1 WO byl po stronie Napoleona (i to z
                  duza przewaga), a w 2Wo po naszej stronie. Dlatego uwazam Kutuzowa za
                  najwybitnejszego dowodce...

                  > Sukcesem Kutuzowa bylo wycieńczenie armii Napoleona rosyjska
                  > zima i nekanie go.

                  W 1941 zima byla jeszcze lepszym sojusznikiem Zukowa.

                  > To czym zabłysnąl w Leningradzie i Stalingradzie to coś pięknego.

                  Z Pitrzem sie zgadzam, ale w Stalingradzie to byl po prostu blad Hitlera i
                  Paulusa. Byl by na ich miejscu Rommel Zukow by nie mial by wszans. Zukow to
                  dobrze wyszkolony, rozgarniety general - wuykorzystowal bledy opponentow i
                  staral sie nie dopuszczac sie swoich...

                  > pokazuje ze byl naprawde utalentowany, Myśle ze niewieli jest generałów
                  > w historii ktorzy moga sie pochwalic tak wielkimi sukcesami w tak
                  > wielkiej kampanii.

                  Tu sie zgadzam, ale Suworow np. wygrywal czesto majac znacznie gorsze sytuacje
                  wejsciowe...

                  > odpowiednika pod względem sukcesów. Sukcesy Pattona nie moga sie
                  > równać z sukcesami Żukowa.

                  Ni emowimy tu o Pattonie - w ogole uwazam ze pindosi niczym nie wwykazalis ie
                  na niemeckim froncie. Z japonczykami im szlo troche lepiej...

                  > Ponadto pamitajmy że to on wkroczył
                  > do Berlina a to jest bardzo wazny historycznie moment.

                  Ale to zasluga bardziej nie jego a naszych zolnierzy...

                  > Niemcy byly ogormną potęgą. Ich przewaga technologiczna nad
                  > aliantami była ogromna.

                  Nie zgadzam sie! Najlepsza armia na swiecie pod wzgledem taktyki i strategii
                  byla niemecka armia. POd wzgeledm sil ladowych - ZSRR (mielismy najlepsze
                  czolgi, i najlicznejsza armie), lotnictwa - Anglia. Niemcy mieli nie najlepsze
                  czolgi (i nie wiele - na momenmt 22.06.41 tylko okolo 3500, my - 23 tys!), nie
                  majlepsze samoloty i nie byli przygotowane do dlugiej walki. To byla typowa
                  armia blitzkriegu...

                  > w boju były najgroźniejszymi organizami pancernymi wojennymi na ziemi.

                  To jest powszczeny mit. My mielismy najlepsze sily pancerne - mielismy 20
                  korpusow zmechanizowanych w ktorych bylo 14684 czolgi - wsrod nich 954 T34 i
                  500 KV1. Niemcy mieli 3500 czolgow wsrod ktorych tylko 800 IVrek. Pozostale to
                  III-ki z 37mm armatka...
                  Gdyby nasza machina pancerna ruszyla na Niemcow to od ich sil pancernych
                  zostali by tylko wspomnienia...

                  > Sukcesy Niemiec na poczatku operacji "Barbarossa" przekroczyly
                  > wszelkie wyobrażenia.

                  Poczytaj informacje o kotrofensywach naszych korpusow zmechanizowanych na
                  korpusy Guderiana latem 1941. Tylko bezradnosc naszych generalow doprowadzila
                  do kleski. Gdyby nie te wszystkie bledy, to juz w sierpniu 41 Niemcy przegrali
                  wojne...

                  > W tym wszystkim wygrał Żukow i miedzy innymi za to w moim rozumieniu
                  > to wielki generał.


                  Ale nei najlepszy w historii

                  Pozdr
                  Misza
                  • Gość: ERYK Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 23:01
                    Gość portalu: Misza napisał(a):

                    > Gość portalu: ERYK napisał(a):
                    >
                    > > nie moge sie zgodzic, oczywiscie pokonanie Napoleona to
                    > > wielkie zwyciestwo ale moim zdaniem pokonanie Hitlera było
                    > > o wiele cięższe i trudniejsze dla Rosji. Ponadto przed
                    > > pokonaniem Napoleona nie byl uznawany za super generala.
                    >
                    > O to chodzi. Stosunek sil i srodkow w 1 WO byl po stronie Napoleona (i to z
                    > duza przewaga), a w 2Wo po naszej stronie. Dlatego uwazam Kutuzowa za
                    > najwybitnejszego dowodce...
                    >
                    > > Sukcesem Kutuzowa bylo wycieńczenie armii Napoleona rosyjska
                    > > zima i nekanie go.
                    >
                    > W 1941 zima byla jeszcze lepszym sojusznikiem Zukowa.
                    >
                    > > To czym zabłysnąl w Leningradzie i Stalingradzie to coś pięknego.
                    >
                    > Z Pitrzem sie zgadzam, ale w Stalingradzie to byl po prostu blad Hitlera i
                    > Paulusa. Byl by na ich miejscu Rommel Zukow by nie mial by wszans. Zukow to
                    > dobrze wyszkolony, rozgarniety general - wuykorzystowal bledy opponentow i
                    > staral sie nie dopuszczac sie swoich...
                    >

                    cała wojna to wykorzystywanie błedów przeciwnika-to normalne
                    A to że Paulus a własciwie Hitler zawiódł to nie szkodzi- dadaje
                    tylko smaczek tej bitwie i chwałe Żukowowi



                    > > pokazuje ze byl naprawde utalentowany, Myśle ze niewieli jest generałów
                    > > w historii ktorzy moga sie pochwalic tak wielkimi sukcesami w tak
                    > > wielkiej kampanii.
                    >
                    > Tu sie zgadzam, ale Suworow np. wygrywal czesto majac znacznie gorsze
                    sytuacje
                    > wejsciowe...
                    >
                    > > odpowiednika pod względem sukcesów. Sukcesy Pattona nie moga sie
                    > > równać z sukcesami Żukowa.
                    >
                    > Ni emowimy tu o Pattonie - w ogole uwazam ze pindosi niczym nie wwykazalis ie
                    > na niemeckim froncie. Z japonczykami im szlo troche lepiej...
                    >
                    > > Ponadto pamitajmy że to on wkroczył
                    > > do Berlina a to jest bardzo wazny historycznie moment.
                    >
                    > Ale to zasluga bardziej nie jego a naszych zolnierzy...
                    >
                    > > Niemcy byly ogormną potęgą. Ich przewaga technologiczna nad
                    > > aliantami była ogromna.
                    >
                    > Nie zgadzam sie! Najlepsza armia na swiecie pod wzgledem taktyki i strategii
                    > byla niemecka armia. POd wzgeledm sil ladowych - ZSRR (mielismy najlepsze
                    > czolgi, i najlicznejsza armie), lotnictwa - Anglia. Niemcy mieli nie
                    najlepsze
                    > czolgi (i nie wiele - na momenmt 22.06.41 tylko okolo 3500, my - 23 tys!),
                    nie
                    > majlepsze samoloty i nie byli przygotowane do dlugiej walki. To byla typowa
                    > armia blitzkriegu...
                    >
                    > > w boju były najgroźniejszymi organizami pancernymi wojennymi na ziemi.
                    >
                    > To jest powszczeny mit. My mielismy najlepsze sily pancerne - mielismy 20
                    > korpusow zmechanizowanych w ktorych bylo 14684 czolgi - wsrod nich 954 T34 i
                    > 500 KV1. Niemcy mieli 3500 czolgow wsrod ktorych tylko 800 IVrek. Pozostale
                    to
                    > III-ki z 37mm armatka...
                    > Gdyby nasza machina pancerna ruszyla na Niemcow to od ich sil pancernych
                    > zostali by tylko wspomnienia...
                    >

                    No dobrze, byliście bardzo liczni ale przyznaj że organizacja była zła
                    a czystki pozbawiły Czerwoną Armię wielu talentów.
                    Moim zdaniem pod względem czołgów to Niemcy i Rosjanie byli porównywalni.
                    Obie strony miały najlepsze na świecie konstrukcje. Niemcy nieco bardziej
                    dopracowane i celne ale Rosjnie solidne, niezawodne, łatwe w obsłudze i
                    naprawie,
                    łatwe do modernizacji i mieli ich coraz więcej.
                    Jeżeli o technologi lotnicze i rakietowie to Niemcy byli najlepsi.
                    Me 109 to ich wół roboczy i możemy powiedziec że Spitfire był ciut lepszy
                    ale nie zapominajmy o innych konstrukcjach np. Fokerwolf 190 - super maszyna
                    lepsza od wczesnych wersji Spitfire, albo odżutowy myśliwiec Me.
                    Zastosowanie napędu odżutowego przez Niemców w ich myśliwcu oraz bombowcu
                    który regularnie latał nad Anglie i nic nie mogło go zestrzelić, spowodowało
                    że Niemcy przeskoczyli epoke. Każdy wie że ten angielki myśliwiec odżutowy
                    w walce przegrałby z odżutowym ME. Odżutowe samoloty niemieckie były nie do
                    pokonania.
                    V1 i V2 nie trzeba komentować. Nikt nie miał nic bardziej zaawansowanego niż
                    Niemcy w technice rakietowej.





                    > > Sukcesy Niemiec na poczatku operacji "Barbarossa" przekroczyly
                    > > wszelkie wyobrażenia.
                    >
                    > Poczytaj informacje o kotrofensywach naszych korpusow zmechanizowanych na
                    > korpusy Guderiana latem 1941. Tylko bezradnosc naszych generalow doprowadzila
                    > do kleski. Gdyby nie te wszystkie bledy, to juz w sierpniu 41 Niemcy
                    przegrali
                    > wojne...
                    >

                    Kontrofensywy były a raczej ich próby. Czy to nie było troche samobójstwo
                    z rozkazu Stalina? Moim zdaniem powinni sie przegrupować i sformować
                    zkoordynowany front i w tedy coś robic a nie skakac w paszczę lwa ale może sie
                    myle


                    > > W tym wszystkim wygrał Żukow i miedzy innymi za to w moim rozumieniu
                    > > to wielki generał.
                    >
                    >
                    > Ale nei najlepszy w historii
                    >
                    > Pozdr
                    > Misza


                    podr
                    • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 80.80.119.* 04.05.03, 22:17
                      Gość portalu: ERYK napisał(a):

                      > cała wojna to wykorzystywanie błedów przeciwnika-to normalne
                      > A to że Paulus a własciwie Hitler zawiódł to nie szkodzi- dadaje
                      > tylko smaczek tej bitwie i chwałe Żukowowi

                      Zukow bez watpienia supermarszalek, ale pamietaj ze wlasnie on (na parez
                      Tuchaczewskim) odpowiada za porzke latem 1941 roku. Co zreszta przyznaje w
                      swych memuarach... Dopiero w zimie 1942 Zukow zaczal myslec inaczej i..
                      wygrywac

                      > No dobrze, byliście bardzo liczni ale przyznaj że organizacja była zła
                      > a czystki pozbawiły Czerwoną Armię wielu talentów.

                      Za organizacje i taktyke RKKA w pierwsze mies. wojny odpowiada osobiscie
                      Zukow. Poczekaj troche - napisze post specjalnie o tym. :))


                      > Moim zdaniem pod względem czołgów to Niemcy i Rosjanie byli porównywalni.

                      Absolutnienie! Niemcy mieli "przeciwpechotowe" czolgi, a
                      nasze "przeciwczolgowe". Wiecej w poscie o 1941 ropku ;))

                      > V1 i V2 nie trzeba komentować. Nikt nie miał nic bardziej zaawansowanego niż
                      > Niemcy w technice rakietowej.

                      I po cholere oni im byli potrzebne ?! ;))

                      > Kontrofensywy były a raczej ich próby. Czy to nie było troche samobójstwo
                      > z rozkazu Stalina?

                      Odp. juz niedlugo ;))

                      Pozdr
                      Misza
                • mac.card Kutuzow był twardy, a nie dobry 03.05.03, 21:33
                  Gość portalu: ERYK napisał(a):

                  > Kutuzow ?
                  > nie moge sie zgodzic, oczywiscie pokonanie Napoleona to
                  > wielkie zwyciestwo ale moim zdaniem pokonanie Hitlera było
                  > o wiele cięższe i trudniejsze dla Rosji. Ponadto przed
                  > pokonaniem Napoleona nie byl uznawany za super generala.
                  > Sukcesem Kutuzowa bylo wycieńczenie armii Napoleona rosyjska
                  > zima i nekanie go. Pod Borodino stoczył piękną bitwe co
                  > pokazuje że był odważnym wodzem. Mógł wygrać nawet tę
                  > bitwę ale świetna postawa Księcia Poniatowskiego prktycznie
                  > uratowała Napoleona przed przegraną. Kutuzow został wielki
                  > moim zdaniem po bitwie pod Berezyna ale mi bardziej imponuje Żukow.

                  Chyba opieramy się na innych źródłach, bo według moich pod Borodino Napoleon
                  był bliski wygranej i tylko niewykorzystanie manewru Poniatowskiego pozbawiło
                  go zwycięstwa. Inna sprawa, że zwycięstwo to miałoby wszelkie cechy
                  pyrrusowego. Straty poniesione przez Francuzów, w takiej odległości od
                  przyjaznych terenów skąd mogły nadciągnąć uzupełnienia, tak czy siak
                  zakończyłyby się ostateczną przegraną. Szczególnie, że aby wygrać, musiałby
                  Cesarz ruszyć gwardię, a tę było uzupełnić najtrudniej. Uwzględniając proporcje
                  zasobów ludzkich jakimi dysponowały obie strony, Napoleon po prostu nie mógł
                  wygrac tej wojny. Mógł osiągnąć najwyżej to samo na co liczyli Japończycy w II
                  w.ś. Wykrwawić przeciwnika w pierwszych starciach i zmusić go do rokowań.
                  Rosjanie postanowili jednak walczyć na wyczerpanie. Tu Napoleon był bez szans.

                  Pod Berezyną nie Kutuzow, ale właśnie Napoleon po raz kolejny pokazał, że jest
                  wielkim wodzem. Rosjanie mieli wszelkie warunki, aby Fracuzów rozbić w pył lub
                  utopić w rzece. Mieli już przewage liczebną, przewagę materiałową, wyższe
                  morale i bardziej odporne (tzn mniej wyniszczone przez mróz) wojska. Nie wiem w
                  czym miałaby się wielkość Kutuzowa, skoro w takich warunkach to właśnie
                  Francuzi osiągnęli sukces.

                  Pzdr
                  • Gość: ERYK Re: Kutuzow był twardy, a nie dobry IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 03.05.03, 23:02
                    mac.card napisał:

                    > Gość portalu: ERYK napisał(a):
                    >
                    > > Kutuzow ?
                    > > nie moge sie zgodzic, oczywiscie pokonanie Napoleona to
                    > > wielkie zwyciestwo ale moim zdaniem pokonanie Hitlera było
                    > > o wiele cięższe i trudniejsze dla Rosji. Ponadto przed
                    > > pokonaniem Napoleona nie byl uznawany za super generala.
                    > > Sukcesem Kutuzowa bylo wycieńczenie armii Napoleona rosyjska
                    > > zima i nekanie go. Pod Borodino stoczył piękną bitwe co
                    > > pokazuje że był odważnym wodzem. Mógł wygrać nawet tę
                    > > bitwę ale świetna postawa Księcia Poniatowskiego prktycznie
                    > > uratowała Napoleona przed przegraną. Kutuzow został wielki
                    > > moim zdaniem po bitwie pod Berezyna ale mi bardziej imponuje Żukow.
                    >
                    > Chyba opieramy się na innych źródłach, bo według moich pod Borodino Napoleon
                    > był bliski wygranej i tylko niewykorzystanie manewru Poniatowskiego pozbawiło
                    > go zwycięstwa. Inna sprawa, że zwycięstwo to miałoby wszelkie cechy
                    > pyrrusowego. Straty poniesione przez Francuzów, w takiej odległości od
                    > przyjaznych terenów skąd mogły nadciągnąć uzupełnienia, tak czy siak
                    > zakończyłyby się ostateczną przegraną. Szczególnie, że aby wygrać, musiałby
                    > Cesarz ruszyć gwardię, a tę było uzupełnić najtrudniej. Uwzględniając
                    proporcje
                    >
                    > zasobów ludzkich jakimi dysponowały obie strony, Napoleon po prostu nie mógł
                    > wygrac tej wojny. Mógł osiągnąć najwyżej to samo na co liczyli Japończycy w
                    II
                    > w.ś. Wykrwawić przeciwnika w pierwszych starciach i zmusić go do rokowań.
                    > Rosjanie postanowili jednak walczyć na wyczerpanie. Tu Napoleon był bez szans.
                    >
                    > Pod Berezyną nie Kutuzow, ale właśnie Napoleon po raz kolejny pokazał, że
                    jest
                    > wielkim wodzem. Rosjanie mieli wszelkie warunki, aby Fracuzów rozbić w pył
                    lub
                    > utopić w rzece. Mieli już przewage liczebną, przewagę materiałową, wyższe
                    > morale i bardziej odporne (tzn mniej wyniszczone przez mróz) wojska. Nie wiem
                    w
                    >
                    > czym miałaby się wielkość Kutuzowa, skoro w takich warunkach to właśnie
                    > Francuzi osiągnęli sukces.
                    >
                    > Pzdr


                    tutaj to nie wiem, to sa spory historuków,
                    kwestia subiektywna.

                    pozdr
            • sufit2 Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca 03.05.03, 18:35
              Gość portalu: ERYK napisał(a):


              > >
              > >
              >
              > Żukow co musiał to robił. Wiedział co robi.
              > A jeżeli chodzi o Berlin i ofiary to na szturm nalegał Stalin,
              > to Stalinowi nie zależalo na ofiaracj a nie Żukowowo.
              > Żukow to najwieszy generał w historii Rosji (moim zdaniem)
              >
              > pozdr

              Popierwsze naiwiększy generał w historii Rosji to Suworow.
              Po drugie Stalin pozostawiał swojm marszałkom dużą autonomię w prowadzeniu
              działań wojennych. Co do ofiar zapewniam cię że Żukow mógł zrobić więćej w
              ograniczeniu własnych strat a nie prowadzić wyścig z Koniewem kto pierwszy
              zdobędzie Berlin.
              • Gość: Oozie Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.sth.shb.se 05.05.03, 11:51
                Zdecydowanie nie doceniacie Omara Bradleya panowie
                A z Niemców - von Strachnitz.


                P.S. Mannerheim był Finem, więc nie ma co go ujmowac w kategorii "rosyjscy
                dowódcy"...
                • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 80.80.96.* 05.05.03, 16:05
                  Gość portalu: Oozie napisał(a):

                  > P.S. Mannerheim był Finem, więc nie ma co go ujmowac w kategorii "rosyjscy
                  > dowódcy"...

                  A Napoleon byl Korsikaninem, Stalin Gruzinem, Rokossowski POlakiem, Frunze
                  GRuzinem, Bagration Gruzinem, Barklay De Tolli nawet nie pamietam skad :))
                  Sens w tym ze liczy siwe to za jakie panstwo wojowali i jakim wojskiem
                  dowodzili. Mannergejm uwazal sie za Rosyjskiego Carskiego generala. Zawsze do
                  samej smierci w jego gabinecie nad stolem wisial portret Nikolaja II.
                  Urodzil sie w Rosyjskiej Imperii, zakonczyl nasza akademie wojskowa, sluzyl w
                  carskiej armii... Byl patriotem Rosji i Finlandii.

                  Pozdr
                  Misza
                  • Gość: Flieger Byl patriotem Rosji i Finlandii? IP: 212.6.124.* 05.05.03, 16:34
                    Gość portalu: Misza napisał(a):

                    > Urodzil sie w Rosyjskiej Imperii, zakonczyl nasza akademie wojskowa, sluzyl w
                    > carskiej armii... Byl patriotem Rosji i Finlandii.

                    Czy to sie (przynajmniej w tamtych czasach) nie wykluczalo nawzajem?

                    >
                    > Pozdr
                    > Misza

                    Pozdr.

                    F.
                    • Gość: Misza Owszem. Byl... IP: 80.80.118.* 05.05.03, 19:37
                      Gość portalu: Flieger napisał(a):

                      > Gość portalu: Misza napisał(a):
                      >
                      > > Urodzil sie w Rosyjskiej Imperii, zakonczyl nasza akademie wojskowa, sluzy
                      > l w
                      > > carskiej armii... Byl patriotem Rosji i Finlandii.
                      >
                      > Czy to sie (przynajmniej w tamtych czasach) nie wykluczalo nawzajem?

                      Nie. Wszystko zalezy od czlowieka. Sens w tym ze Finnowie nigdy nie mieli w
                      zasadzie swego panstwa - zawsze byli czescia innego mocarstwa - dlatego ich
                      stosunek do ROsji byl taki sam jak np do Szwecji... Jesli ktos urodzil sie w
                      Imperium ROsyjskim to uwazal to za swoja "duza ojczyzne"... Gdyby Mannergejm
                      nie lubil Cara, to chyba nie poszedl by dobrowolnie do jego Armi i nie przyjal
                      by przysiege na wiernosc Nikolaju II... Do tego Mannergejm zawsze mowil ze nie
                      zna lepszych zolnierzy niz rosyjski...

                      Pozdr
                      Misza
    • Gość: Oozie Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: *.sth.shb.se 05.05.03, 16:33
      Niemniej sukcesy odniósł walcząć po stronie fińskiej jako Fin :).
      Pytałem się jednego Fina - nikt z nich nie twierdzi że w carskiej armii nie
      był, ale to fiński dowódca a nie rosyjski. Tyle w nim Rosjanina co w Colinie
      Powellu Zulusa
      • Gość: Misza Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 80.80.118.* 05.05.03, 22:40
        Gość portalu: Oozie napisał(a):

        > Niemniej sukcesy odniósł walcząć po stronie fińskiej jako Fin :).

        Nie tylko. Zobacz o jego karierze w armii Rosyjskiej - nie zostal by generalem
        za nic ;))

        > Pytałem się jednego Fina - nikt z nich nie twierdzi że w carskiej armii nie
        > był, ale to fiński dowódca a nie rosyjski. Tyle w nim Rosjanina co w Colinie
        > Powellu Zulusa

        Nie przesadzaj. Finnowie tak mowia bo tak im latwiej - wazne co sadzil sam
        Mannergejm, a nie jego rodacy, nie ;)) Do tego juz mowilem ze zeby byc
        Rosyjskim generalem, nie koniecznie byc etnicznym Russkim...
        Tylko kompletny ignorant powie ze Mannergejm nie byl Rosyjskim generalem. I
        gowno mi obchodzi jakiego byl pochodzenia. Walczyl za ROsje i to wiele mowi...
        Reszta to gadanie...

        Pozdro
        Misza


    • Gość: macek Barclay De Tolly był szkotem IP: *.acn.waw.pl 05.05.03, 19:54
      ..to wiadomosć dla miszy
      • Gość: Misza Dzieki IP: 80.80.118.* 05.05.03, 22:18
        Jeszcze ciekawy fakt: Napoleon staral sie o miejsce oficera w rosyjskiej
        armii, ale AAleksandr jemu odmowil. Gdyby Bonaparte zostal naszym generalem,
        to byklo by fajnie, co ? ;)) Teraz chyba byl by jednym z najwiekszych
        rosyjskich generalow w historii...

        Pozdro
        Misza
        • Gość: a Re: Dzieki IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.05.03, 23:30
          Gość portalu: Misza napisał(a):

          > Jeszcze ciekawy fakt: Napoleon staral sie o miejsce oficera w rosyjskiej
          > armii, ale AAleksandr jemu odmowil. Gdyby Bonaparte zostal naszym generalem,
          > to byklo by fajnie, co ? ;)) Teraz chyba byl by jednym z najwiekszych
          > rosyjskich generalow w historii...
          >
          > Pozdro
          > Misza

          Napoleon starał się o miejsce oficera w rosyjskiej armii co ty opowiadasz??? To
          jakaś kosmiczna wiadomosć
    • Gość: cs137 U Amerykanow: Nr 1 absolutnie Gen. Robert Lee IP: *.physics.orst.edu 06.05.03, 03:18
      Przepraszam, ze sie wtracam. Dyskusje uwazam za
      fascynujaca!

      Poniewaz w takcie dyskusji znacznie rozszerzyl sie
      przedzial czasowy, ktory jest brany pod uwage
    • Gość: Misza O Mannergejmie IP: 80.80.96.* 06.05.03, 08:56
      Mannergejm urodzil sie w Vilnasse (Finlandia - terrytoria Ros. Imperii) w
      rodzinie szwedskich arystokratow (baron) w

      1867. Majac 17 lat specjalnie wyuczyl doskonale russki jezyk zeby wstapic do
      Nikolajewskiej Akademi Kawaleryjskej (St.

      Peterburg). POdczas studiow byl 4 wsrod najlepszych kadetow. Ale wskutek
      konfliktu z wyzszym oficerem nie otrzumuje stopien

      oficerski i jako praporszczyk w 1891 trafia do 5 brygady saperow w POlsce
      (tutaj wlasnie Karl nauczyl sie robic fortyfikacje

      ) Jednak Karl w 1893 za znakomita sluzbe otrzymuje stopien porucznika i nawet
      zostaje jednym z 4 assystentow Imperatora

      (ktorzy ida obok niego), podczas koronacji Nikolaja II. PO koronacji Nikolaj
      II osobiscie rozmawia z Mannergejmem okolo 30

      minut. O czym oni mowili nam nie wiadomo, ale rozmowa musiala byc ciekawa
      skoro Nikolaj II spoznil sie na uroczysty obiad :)

      Autorytet Cara dla Mannergejma byl na tyle wysoki ze przez cale swe zycie w
      jego gabinecie zawsze wisial portret Nikolaja II

      (nawet w Finnlandii za czasow wojny z ZSRR). Jeszcze jedna ciekawostka: w jego
      platunie sluzyl przyszly general ZSRR

      Mamontow. W 1982 roku Mannergejm ozenil sie z corka generala-porucznika
      Arapowa, wskutek czego zostaje bardzo bogatym

      czlowiekiem (majatek 800 tys. rubli). W 1901 Karl zostaje podpulkownikiem i w
      1903 roku zostaje dowodca elitarnego szwadronu

      w kawaleryjskiej oficerskiej akademii.

      W 1904 jako ochotnik wyjezdza na wojne z Japonia (droga do Mukdena zajela mu
      32 dni). Za sluzbe mu abolutnie nic nie placa...

      Na poczatku zostaje szefem wywiadu 52 Dragunskiego Nezinskiego pulku. Za
      znakomite wykonanie operacji wywiadowczych zostaje

      oznaczony orderem Sw. Anny II stopnia i stanowisko zastepcy dowodcy pulku, a
      pozniejstopien pulkownika i dowodstwo dwoma

      dywizjony kawalerii dla ochrony sztabu 2 Manczurskiej Armii.

      W period 1906-1908 Mannergejm uczestniczyl w kilku misjach szpiegowskich w
      Chinach, Mongolii i Indiach. Nawet mial tajne

      negocjacje z dalaj-lama w Tybecie nt. ewentualnego sojuszniczestwa w walce z
      Chinami. Za te msije otrzymuej drugi order.

      W 1908 roku Sztab Generalny wysyla Mannergejma "na leczenie" do Japonii. W
      rzeczwistosci to jest misja szpiegwska majaca na

      celu rozpoznanie portow w dwuch japonskich miastach. POdczas tej tajnej missji
      Manergejm wystepuje w roli cywlnej osoby,

      Szweda. Sprawozdanie o operacji otrzymuje Nikolaj II osobiscie. Audiencja u
      Nikolja II przedluzyla sie od 20 zaplanowanych

      minut do 80. Wynik - 3 order dla Karla i dowdstwo 13 Wlodimerskm Ulanskim
      pulkiem w miasteczkie Nowominskie (teraz

      Minsk-Godzinsk - 44 km na wschod od Warszawy).

      W 1912 roku Mannergejm jest juz generalem-majorem - dowodca elitarnej 3
      Gwardyjskiej Kawaleryjskiej Brygady Ulanow

      Imperatorskich (rozlowkowanej w Warszawie), co dawalo mu prawo swobodnego
      dostepu do Cara.

      POdczas IWS walczyl w Galicji. Juz w pierwszy dzien wojny Karl otrzymuje
      rozkaz powstrzymac przygotowana do ataku Austriacka

      Armie, majaca 5 razy wiecej zolnierzy niz jego brygada. Mannergejm wysyla na
      tyly Austriakow 1/3 swej brygady i zmusza ich do

      defensywy, dzieki temu nasza 4 Armia zdazyla przygotowac sie dla ataku. Za ta
      operacje otrzymuje order Swietego Georgia. TO

      byla jedna z niewielu udanych operacji na poczatku IWS dla Rosji. Na drugi rok
      wojny za odwage i talent zostal

      genralem-majorem. Za odbice przez miasta Jarow i zachwat 40 pociagow z
      amunicja i prowiantem Karl otrzymuje Georgiewski Krzyz

      i stanowisko dowodcy 12 dywizji kawalerii (a w zasadzie calego korpusu - 40
      tys ludzi), ktora wchodfzila w sklad Armii gen.

      Brusilowa i byla jedna z najlepszych w Rosyjskiej Armii. Wlasnie wojska
      Mannergejma zdobyli Rumunie w 1916.
      POd koniec wojny zostal dowodca 6-go kawaleryjskiego korpusu w czynie
      generala-porucznika. Za ta wojne Mannergejm otrzymal

      wszystkie mozliwe ordery i medale Rosyjskiej Imperii.

      POdczas rewolucji po kilku nieudanych probach stowrzenia opozycji dla
      bolszewikow w Petrogradzie wrocil do Finnlandii, gdzie

      w 1918 roku zostal glownodowodzacym finnskiej armii. Ciekawostka: Finnski
      jezyk Mannergejm do 1918 nie znal w ogole(!).

      Wyuczyl go juz znacznie poznej ;))

      Mannergejm bedac glownodowodzacym Sil Finlandii byl przeciwnikiem zblizenia z
      Niemcami i uwazal, ze Finlandia musi byc w

      sojuszu w Anglia i Francja. Co wiecej, Mannergejm uwazal ze Finalndia musi
      poddac sie ZSRR bez walki (!), ale rzad Finlandii

      nie poparl jego idee. On nie chcial wojny z ZSRR, ale przeprowadzil ja
      znakomicie.

      W 1941 roku Mannergejm wydal rozkaz pod zadnym pozorem nie bombardowac i nie
      ostrzeliwac Leningrad i powiedzial swa slynna

      fraze "Juz nie bede atakowac!"...
      Jeszcze jeden wazny fakt: w 1941 roku Stalin rozkazal finnskiej komunistce
      Hercie Kuusinen sporzadzic liste glownych wrogow

      ZSRR. W tej liscie Mannergejm byl w pierwszej dziesiatce. Stalin wykreslil z
      niej Mannergejma i napisal czerwonymi literami

      "Nie dotykac!". I jego nie dotkneli. W 1944 roku KArl Mannergejm zostal
      wybrany prezydentem Finladnii...


      I niech po tym wszystkim ktos mi sprobuje mowic ze on nie jest rosyjskim
      generalem i rosyjskim patriota! Gdyby wszystkie

      nasze carskie generaly mieli tyle patriotyzmu i rownie troszczyli sie o armie,
      to bolszewicy by nie wygrali by wojny domowej.

      Mannergejm byl zajadlym monarchistem, pogardzal zwolennikow niezaleznosci
      Finladnii od Imperium (za co jego nie lubili w

      Finladnii). Dobrowolny wyjazd na wojne w 1905 roku jednoznacznie wskazuje na
      jego poparcie Imperialnej polityki Cara. Ale w

      1917 _musial_ emigrowac do Finlandii, bo ledwo uciekl od rozstrzalu przez
      boslzewikow. Do ostatniej chwili mial nadzieje ze

      bolszewicy przegraja. Glowym celem Mannergejma, kiedy on przekraczal granice z
      Finlandia, bylo zdobycie Peterburga i

      przewrocenie monarchii. W Finlandii on stworzyl Biala armie, zwalczyl
      bolszewikow i zostal bohaterem narodowym...
      Ale gdyby nie rewolucja to Karl nigdy by nie wyjechal z Rosji, bo walsnie
      Rosje uwazal za swoja ojczyzne. W WWII on walczyl

      nie z Rosja, a z bolszewikami. Ale mimo to walsnie Mannergejm uratowal
      Leningrad, a moze nawet cala Rosje przed

      zniszczeniem...


      Pozdr
      Misza

      • Gość: Oozie Re: O Mannerheimie ( i innych) IP: *.sth.shb.se 06.05.03, 09:44
        Misza, nikt nie zaprzecza że w carskiej armii służył. Polacy co to powstanie
        listopadowe wszczęli też byli carskimi oficerami ;)).
        A Batory - dla mnie chyba największy król polski - tez po polsku ani słowa nie
        umiał i z dworem porozumiewał się po łacinie.

        Niemniej - wracając do tematu - uważam że Koniew był "bardziej frontowym"
        dowódcą od Żukowa.
        A - mój faworyt z Wyspy - Hugh Dowding (Szkot :)) za organizację RAF-u i
        zwycięstwo a Bitwie o Anglię.
        • Gość: macek ??? IP: *.acn.waw.pl 06.05.03, 10:29
          Gość portalu: Oozie napisał(a):

          > Misza, nikt nie zaprzecza że w carskiej armii służył. Polacy co to powstanie
          > listopadowe wszczęli też byli carskimi oficerami ;)).

          A to akurat bzdura, byli oficerami Wojska Polskiego i służyli w Królestwie
          Polskim. To że KP było tworem sztucznym i podległym w zasadzie Rosji carskiej
          nie oznacza, że oficerowie WP byli żołnierzami carskimi.
          Choć z drugiej strony wielu wysokich rangą wojskowych polskich na miano takie
          absolutnie zasługiwało.


          > A Batory - dla mnie chyba największy król polski - tez po polsku ani słowa
          nie
          > umiał i z dworem porozumiewał się po łacinie.
          >
          > Niemniej - wracając do tematu - uważam że Koniew był "bardziej frontowym"
          > dowódcą od Żukowa.
          > A - mój faworyt z Wyspy - Hugh Dowding (Szkot :)) za organizację RAF-u i
          > zwycięstwo a Bitwie o Anglię.
          • Gość: Oozie Re: ??? IP: *.sth.shb.se 06.05.03, 11:13
            Gość portalu: macek napisał(a):

            > A to akurat bzdura, byli oficerami Wojska Polskiego i służyli w Królestwie
            > Polskim. To że KP było tworem sztucznym i podległym w zasadzie Rosji carskiej
            > nie oznacza, że oficerowie WP byli żołnierzami carskimi.

            Szczególnie że królem był CAR Aleksander a wielkorządcą i wodzem naczelnym
            książę Konstanty. Czepiasz się macek. Polskie wojska służyły carowi.
            • Gość: macek Re: ??? IP: *.acn.waw.pl 06.05.03, 15:51
              Gość portalu: Oozie napisał(a):

              > Gość portalu: macek napisał(a):
              >
              > > A to akurat bzdura, byli oficerami Wojska Polskiego i służyli w Królestwie
              >
              > > Polskim. To że KP było tworem sztucznym i podległym w zasadzie Rosji carsk
              > iej
              > > nie oznacza, że oficerowie WP byli żołnierzami carskimi.
              >
              > Szczególnie że królem był CAR Aleksander a wielkorządcą i wodzem naczelnym
              > książę Konstanty. Czepiasz się macek. Polskie wojska służyły carowi.


              Napisz mi w jakich okolicznosciach Wojsko Polskie w latach 1815-1830 służyło
              carowi.
              Armia ta była ostoją polskości, wszelkie brutalne próby stłamszenia tego
              wojska spotykały się z protestami, a nawet dymisjami wielu wybitnych oficerów.
              Polski był skład tego wojska (w 100%), polska komenda, symbole i narodowy
              mundur. Ta armia miała być w zamyśle wielu ludzi prawdziwym zarzewiem
              niepodległości. Jedną z przyczyn wybuchu powstania było właśnie to, że car
              chciał armię Królestwa użyc do tłumienia rewolucji w Belgii.

              To, że carowi nie służyły dobitnie pokazała wojna polsko-rosyjska w 1831 roku.
        • Gość: Misza Re: O Mannerheimie ( i innych) IP: *.mp109.aaanet.ru 06.05.03, 16:16
          Gość portalu: Oozie napisał(a):

          > Misza, nikt nie zaprzecza że w carskiej armii służył. Polacy co to powstanie
          > listopadowe wszczęli też byli carskimi oficerami ;)).

          CZegos nie rozumiesz. On nie byl najemnikiem Carksiej Armii - on byl patriotem
          Rosji i monarchista. Wyjazd do Finlandii byl dla niego wymuszona emigracja ze
          swej ojczyzny - Rosysjkiej Imperii. Jesli uwazasz mannergejma za Finnskiego
          generakla, to musisz ptez uwazac ze Stalin nie byl rosyjskim generalissimusem,
          a tylko gruzinskim - skoro Gruzja tez juz nie jest czescia Imperium
          Rosyjskiego, no nie ?

          > Niemniej - wracając do tematu - uważam że Koniew był "bardziej frontowym"
          > dowódcą od Żukowa.

          Powiedzialbym raczej ze Zukow byl uniwersalnym generalem - i dla Sztabow i dla
          POla walki...

          > A - mój faworyt z Wyspy - Hugh Dowding (Szkot :)) za organizację RAF-u i
          > zwycięstwo a Bitwie o Anglię.

          Nie znam kto to jest nawet ;))

          Pozdr
          Misza

      • Gość: and Obecnie IP: 192.9.200.* 08.05.03, 09:38
        Gość portalu: Misza napisał(a):

        >dowdstwo 13 Wlodimerskm Ulanskim
        > pulkiem w miasteczkie Nowominskie (teraz
        >
        > Minsk-Godzinsk - 44 km na wschod od Warszawy).

        Mińsk Mazowiecki. 40 km na wschód od Warszawy. W okresie międzywojennym
        stacjonował tam 7 Pułk Ułanów Lubelskich (Mazowiecka BK w 1939r.) Po wojnie
        jednostki 1 DK. Obecnie 2 BOT im. gen Fr. Kleeberga i 1 elt.
        • Gość: Misza Re: Obecnie IP: *.mp109.aaanet.ru 08.05.03, 11:13
          Gość portalu: and napisał(a):

          > Mińsk Mazowiecki. 40 km na wschód od Warszawy. W okresie międzywojennym
          > stacjonował tam 7 Pułk Ułanów Lubelskich (Mazowiecka BK w 1939r.) Po wojnie
          > jednostki 1 DK. Obecnie 2 BOT im. gen Fr. Kleeberga i 1 elt.

          Dzieki za informacje. Domyslalem sie ze chodzi o Minsk Mzowiecki

          Pozdr
          Misza
    • Gość: Tomasz Do Miszy IP: *.ibch.poznan.pl 06.05.03, 11:59
      Misza,

      Związek Radziecki posiadał w dniu 22 czerwca 41 r 29, a nie 20 korpusów zmechanizowanych.
      To prawda, że miał w sumie więcej czołgów srednich i ciężkich (ok. 1800) niz Niemcy. Tyle, ze
      jedynie dwa korpusy (4. i 6.) posiadały większą ilosć nowych czołgów. Pozostałe posiadały głównie starego
      typu T26 i BT (2,5,7).
      Wiekszosć tych czołgów była w bardzo słabym stanie technicznym i nie posiadała radiostacji. Był więc
      to raczej kolos, ale na glinianych nogach. Poza tym Armia Czerwona miała bardzo słabą łącznosć i polegała
      na łącznosci przewodowej, którą w znacznym stopniu zniszczyli Niemcy już w piwerszych godzinach
      wojny.
      Braki łącznosci spowodowały z kolei, że trudno było skutecznie używać lotnictwa, poza tym lotnictwo
      tak jak i wojska pancerne były silne, ale tylko na papierze. Słabe wyszkolenie załóg w paraktyce uniemożliwaiło
      ich skuteczne użycie.
      Niemcy bardzo szybko obnażyli wszystkie słabosci Armii Czerwonej...
      • Gość: Misza Re: Do Miszy IP: *.mp109.aaanet.ru 06.05.03, 16:19
        Gość portalu: Tomasz napisał(a):

        > Związek Radziecki posiadał w dniu 22 czerwca 41 r 29, a nie 20 korpusów
        zmechanizowanych.

        20 byli na zachodnej granice w zachodnich wojskowych okregach.. O nich mi
        chodzilo...

        > To prawda, że miał w sumie więcej czołgów srednich i ciężkich (ok. 1800) niz
        Ni
        > emcy. Tyle, ze
        > jedynie dwa korpusy (4. i 6.) posiadały większą ilosć nowych czołgów.
        Pozostałe
        > posiadały głównie starego
        > typu T26 i BT (2,5,7).

        A Niemcy ? CZy uwazasz ze PzKpw II jest mlodzszy od BT7 czy T26?

        > Niemcy bardzo szybko obnażyli wszystkie słabosci Armii Czerwonej...

        Oni po prostu buli nas przez nasza taktyke, ktroza wymysli Budenny


        Pozdr
        Misza
        • Gość: and Re: Do Miszy IP: 192.9.200.* 07.05.03, 13:44
          Gość portalu: Misza napisał(a):

          > Oni po prostu buli nas przez nasza taktyke, ktroza wymysli Budenny
          "Barbarossa" to jedna z najbardziej fascynujących kampanii, nie tylko IIWŚ, ale
          w ogóle w historii wojen. Potencjał bojowy RKKA, choć z pozoru ogromny, okazał
          się nieefektywny. Realizacja taktyki Budionnego po tym, kiedy znano już efekty
          kampanii lat 1939-40, świadczy o złej pracy Sztabu Generalnego i Naczelnego
          Dowództwa (przy założeniu, że wywiad dostarczał w miarę na bieżąco odpowiednich
          informacji).
          Kto był wtedy Szefem Sztabu RKKA?
          • Gość: Misza Re: Do Miszy IP: *.mp109.aaanet.ru 08.05.03, 11:17
            Gość portalu: and napisał(a):

            > Gość portalu: Misza napisał(a):
            >
            > > Oni po prostu buli nas przez nasza taktyke, ktroza wymysli Budenny
            > "Barbarossa" to jedna z najbardziej fascynujących kampanii, nie tylko IIWŚ,
            ale
            >
            > w ogóle w historii wojen. Potencjał bojowy RKKA, choć z pozoru ogromny,
            okazał
            > się nieefektywny. Realizacja taktyki Budionnego po tym, kiedy znano już
            efekty
            > kampanii lat 1939-40, świadczy o złej pracy Sztabu Generalnego i Naczelnego

            Chocziolo mi ojego takltyke przelamania frontu przez mobilne sily, majace duza
            sile ognia. podczas wojny domowej to byli slynne "Taczanki" z maximami na
            pokladzie, a w 1941 ro byli niemeckie lekkie czolgi Guderiana. Guderian
            zrezsta sam mowil ze "zapozyczyl" taka taktyke od Budenngo. Sens w tm ze
            Tuchaczewski mial zupelnie inny poglad do taktyki wojennej. Uwazal ze front
            przeciwnika beda przelamywac armiami pechoty a dopiero za nimi beda szli
            czolgi... Niecmy bili nasz nasza "niedowartosciowana" taktyka...

            Pozdr
            Misza
            • Gość: and Re: Do Miszy IP: 192.9.200.* 08.05.03, 12:19
              A więc wszystko jasne.
              Wojna domowa w Rosji 1918-1922 (to wtedy bolszewicy zajęli Władywostok?) i
              związane z nią konflikty międzynarodowe (jak wojna polsko-bolszewicka)
              pozostają trochę "w cieniu" Wielkiej Wojny 1914-1918. Nie do końca słusznie,
              jak się okazuje.
              Głęboki zagon na skrzydła i tyły przeciwnika (obojętnie, kawaleryjski czy
              pancerny) to jednak pomysł stary jak niemal cała historia wojen - a w każdym
              razie jak mongolska taktyka (Czyngiz-Chan to bez wątpienia największy wódz
              Średniowiecza i jeden z liderów rankingu wszechczasów).

              Podobnie Amerykanie zrobili w Iraku.

              Czy to maksyma Suworowa: "bystrota i natisk"?
              Pozdrowienia.
    • zwyczajny Na pewno nie Żukow... 07.05.03, 20:34
      Za jego dowodzenie podczas operacji MARS. Rzadki przykład gdy atakujący z
      ogromną przewagą dostaje takie lanie. Wykazał doskonale swoje wady
      kosztujące życie setki tysięcy ludzi. Dlaczego nie dostał wtedy kuli w łeb?
      Pewnie dlatego, że nie miał ambicji politycznych i dla Stalina był wygodny.
      Z polityki zresztą łątwo Zukowa wykiwali o wiele później.
      Pzdr.

      Małe podsumowanie operacji Mars:

      Operation Mars cost the Red Army nearly half a million men killed, wounded, or
      captured. Individual Soviet combat units were decimated in the operation. The
      Soviet 20th Army lost 58,524 men out of its original strength of over 114,000
      men72. General Solomatin's 1st Mechanized Corps lost 8,100 of its 12,000 men
      and all of its 220 tanks, and the accompanying 6th Stalin Rifle Corps lost over
      20,000 of its 30,000 men73. At lower levels the cost was even higher. The 8th
      Guards Rifle Corp's 26th Guards Rifle Division emerged from combat with 500 of
      its over 7,000 combat infantrymen intact, while the 4,500 man 148th and 150th
      Rifle Brigades had only 27 and 110 "fighters," respectively, available at the
      end of the operation74.

      Soviet tank losses, correctly estimated by the Germans as around 1,700, were
      equally staggering, in as much as they exceeded the total number of tanks the
      Soviets initially committed in Operation Uranus at Stalingrad75. In Western
      armies losses such as these would have prompted the removal of senior
      commanders, if not worse. In the Red Army it did not, for when all was said and
      done, Zhukov fought, and the Red Army needed fighters.

      Although far less severe than those of the Soviets, the Germans too suffered
      grievous losses in the operation, losses which they could ill afford given
      their smaller manpower pool and the catastrophe befalling them at Stalingrad.
      For example, the 1st Panzer Division suffered 1,793 casualties, and the 5th
      Panzer 1,640, while losses in the infantry divisions (the 78th, 246th, 86th,
      110th, and 206th) along the Soviet main attack axes were even greater76. The
      overall Soviet casualty toll, however, was at least 10-fold greater that the
      total German loss of around 40,000 men.

      • windows3.1 oddając honor Glantzowi 08.05.03, 11:21
        wszystko fajnie, tylko cytując zapomniałeś podać źródło.

        David M. Glantz: "COUNTERPOINT TO STALINGRAD. Operation Mars (November-December
        1942): Marshal Zhukov's Greatest Defeat".

        Można znaleźć m.in. na:
        www.battlefield.ru/library/battles/battle12_04.html,
        rhino.shef.ac.uk:3001/mr-home/rzhev/rzhev3.html,
        www.tellur.ru/~historia/archive/04-00/glantz.htm
        Generalnie zgadzam się, że do roli najlepszego dowódcy WWII predystynuje Żukowa
        głównie jego determinacja, konsekwencja i odporność na gigantyczne straty
        własne. Ktoś eufemistycznie nazwał to „wykorzystaniem koncentracji”;
        rzeczywiście, na strategię Żukowa można spojrzeć jako na perfekcyjnie
        bezwzględną gospodarkę własnymi siłami i środkami. Dowiódł tego od Chałchyn Goł
        do Berlina. W końcu chodzi o to żeby wygrać wojnę, a nie żeby realizować
        błyskotliwe koncepcje. Niemniej aby rozstrzygnąć kto wygrał wojnę, nie potrzeba
        dyskusji na forum.

        Generalnie trudno mi się zgodzić z logiką Eryka, że najwybitniejszym dowódcą
        jest ten, który dowodził w najkrwawszych bitwach i pod którym zginęło najwięcej
        żołnierzy. Wyżej cenię pomysłowość i elastyczność, a trudno mi przypomnieć
        sobie jakiś szczególnie pomysłowy manewr Żukowa. Dlatego sądzę, że sztuka
        wojenna stała najwyżej u Niemców. Kandydata szukałbym wśród takich dowódców jak
        Guderian, Manstein albo Rommel.
        • Gość: and Niemcy IP: 192.9.200.* 08.05.03, 12:42
          windows3.1 napisała:

          > Kandydata szukałbym wśród takich dowódców jak
          >
          > Guderian, Manstein albo Rommel.

          Po przeczytaniu wspomnień Mansteina i Guderiana nie mogłem się oprzeć wrażeniu,
          że cały obraz wojny przesłonił im aspekt militarny, byli święcie przekonani, że
          zwycięstwo nad Rosją było o krok...
          Natomiast talent operacyjny obu, a szczególnie Mansteina, nie podlega dyskusji.
          Co do Rommla to - prawdę mówiąc - nie mam zdania. Do szczebla korpusu OK.
          Wyżej - ???

          Na ostateczny efekt niemieckiej klęski, poza przewagą Aliantów, duży wplw miała
          osobowość Hitlera i jego błędy w doborze najwyższych dowódców. Co nie zmienia
          faktu, że moożna było co najwyżej odwlec klęskę.

          Pozdrowienia.
        • windows3.1 w szczególe i w ogóle 09.05.03, 11:37
          ... szukając więcej informacji o Żukowie, i właściwie chciałem powiedzieć:
          kaputt. Rekonstrukcja wydarzeń po radzieckiej stronie frontu jest trudniejsza
          niż badanie dziejów kampanii Aleksandra Macedońskiego. Żeby się tym zajmować,
          trzeba raczej znać historię ZSRR z lat powojennych, a to po to, żeby wiedzieć
          jaki był obowiązujący w danym okresie kurs kłamstw i przeinaczeń. Dotyczy to
          naturalnie także Żukowa: jego zasługi zmieniały się w zależności od tego, czy o
          kursie radzieckiej historiografii decydował Stalin, Mołotow, Chruszczow czy kto
          inny. Nie sposób na przykład się dowiedzieć, kto był naprawdę autorem planu
          operacji „Uran”, czyli ofensywy która doprowadziła do klęski Niemców pod
          Stalingradem: Stalin, Żukow, kolektywnie Stawka czy może Jeremienko.

          W związku z tym lista porażek, które obciążają konto Żukowa i którą proponuję
          poniżej, jest bardzo hipotetyczna.

          1. Lato 1941. W czasie, kiedy Żukow kierował Sztabem Generalnym (od lutego
          1941), Stawka nie przyjęła nawet zarysu planu obronnego na wypadek wojny z
          Niemcami. Istniały jedynie tezy, nieuzgodnione i pełne sprzeczności. Żukow
          ponosi więc jakąś część odpowiedzialności za katastrofalny stan przygotowań
          Armii Czerwonej.

          2. Wiaźma, styczeń 1942. Żukow rzucił 33. Armię w domniemaną niemiecką lukę pod
          Wiaźmą, dopuścił do okrążenia Jefremowa, a następnie wydał fatalne dyrektywy
          odnośnie drogi przebicia się. Konsekwencją była katastrofa w postaci zagłady
          33. Armii. Niektórzy winią też Żukowa za to, że w czasie kontrofensyw pod
          Moskwą do kwietnia 1942 ZSRR stracił około miliona żołnierzy.

          3. Rżew, listopad – grudzień 1942. Opisane w powyższym poście Zwyczajnego jako
          operacja Mars. Ofensywa, która miała stanowić kontruderzenie równoległe do tego
          pod Stalingradem, okazała się kompletną klapą. W dodatku 20. Armia przestała
          istnieć jako samodzielny związek, tracąc ponad połowę stanów; podobny los
          czekał również 1. Korpus Zmechanizowany.

          4. Dolny Kubań, kwiecień 1943. Żukow był inicjatorem i autorem planu ofensywy
          na Nizinie Azowsko-Kubańskiej, której celem było całkowite wyparcie Niemców z
          Kubania i uchwycenie przyczółków na płw. Tamańskim. Nadzorowe przez Żukowa
          natarcie nie powiodło się, Niemcy trzymali dolny Kubań jeszcze do późnego lata
          tego roku.

          5. Czerkasy, styczeń – luty 1944. Żukow nadzorował operację oskrzydlającą 2.
          Frontu Ukraińskiego na południe od Kijowa, która doprowadziła do utworzenia
          sporego (choć nie wielkiego) kotła między Korsuniem a Czerkasami. A następnie
          dopuścił do tego, żeby Niemcy wyrwali się z kotła i powrócili do własnych linii.

          6. Kamieniec Podolski, marzec – kwiecień 1944. Nadzorowane przez Żukowa I i II
          Front Ukraiński otoczyły 1. Armię Pancerną Hubego pod Kamieńcem. Co z tego,
          kiedy po prawie trzech tygodniach walk Niemcy, dzięki głównie swojej
          dyscyplinie i mobilności, ale również indolencji radzieckiego dowództwa,
          wyrwali się z kotła.

          7. Wzgórza Seelow, kwiecień 1945. Żukow zaplanował tą operację w swoim
          klasycznym stylu: koncentracja i atak frontalny. Głęboko urzutowane jednostki 1
          Frontu Białoruskiego krwawiły się przez 2 dni, bo obchodzenie wzgórz wymagałoby
          współpracy z 1 Frontem Ukraińskim Koniewa. Straty radzieckie były w tej bitwie
          niemal dziesięciokrotnie większe niż niemieckie.

          Czy powyższe wystarcza, żeby odmówić Żukowowi tytułu Geniusza Związku
          Radzieckiego, pozostawiam do oceny.

          Naturalnie powyższe nie może być przeciwwagą dla sukcesów Żukowa. Za trzema
          największymi sukcesami radzieckiej wojny obronnej: Leningradem, Moskwą i
          Stalingradem – stał w mniejszym czy większym stopniu właśnie on. Trudno
          powiedzieć, na ile prawdą są też wiadomości o planach, których nie danych było
          Żukowowi zrealizować, a które powiększałyby jego konto zasług, zwłaszcza jako
          stratega (np. oddanie prawobrzeżnej Ukrainy i wycofanie za Dniepr bez
          przyjmowania bitwy latem 1941). Niemniej niewątpliwie był postacią numer 1
          Armii Czerwonej w całym okresie wojny. Mówiąc schematami (lub jak kto woli, po
          prostacku), Armia Czerwona to Żukow, tak w dobrym jak i w złym sensie. Dobrym,
          bo radzieckie sukcesy to sukcesy Żukowa. W złym, bo spotykane nierzadko w
          historiografii zachodniej lekceważnie (żeby nie powiedziać pogarda) dla
          radzieckiej sztuki wojennej ma swoje źródło w roli, jaką odegrał Żukow.

          Mam coraz większe wątpliwości czy porównania z Mansteinem lepiej od Żukowa nie
          wytrzymałby Wasilewski. Niemniej nigdy nie miał okazji sprawdzić się na taką
          skalę jak Żukow. Pewnie gdyby rolę Żukowa pełnił Wasilewski, Armia Czerwona
          miałaby straty o 30% niższe, a Berlin zdobyłaby pod koniec 1945 (jeśli
          wcześniej nie zdobyli by go Amerykanie). Ale ktoś obliczył, że statystycznie
          każdy dzień wojny kosztował ZSRR kilkanaście tysięcy ofiar, o czym warto
          pamiętać rozmawiając o strategii Żukowa.
          • Gość: ERYK Re: w szczególe i w ogóle IP: *.kielce.cvx.ppp.tpnet.pl 10.05.03, 12:51
            windows3.1 napisała:

            > ... szukając więcej informacji o Żukowie, i właściwie chciałem powiedzieć:
            > kaputt. Rekonstrukcja wydarzeń po radzieckiej stronie frontu jest trudniejsza
            > niż badanie dziejów kampanii Aleksandra Macedońskiego. Żeby się tym zajmować,
            > trzeba raczej znać historię ZSRR z lat powojennych, a to po to, żeby wiedzieć
            > jaki był obowiązujący w danym okresie kurs kłamstw i przeinaczeń. Dotyczy to
            > naturalnie także Żukowa: jego zasługi zmieniały się w zależności od tego, czy
            o
            >
            > kursie radzieckiej historiografii decydował Stalin, Mołotow, Chruszczow czy
            kto
            >
            > inny. Nie sposób na przykład się dowiedzieć, kto był naprawdę autorem planu
            > operacji „Uran”, czyli ofensywy która doprowadziła do klęski Niemcó
            > w pod
            > Stalingradem: Stalin, Żukow, kolektywnie Stawka czy może Jeremienko.
            >
            > W związku z tym lista porażek, które obciążają konto Żukowa i którą proponuję
            > poniżej, jest bardzo hipotetyczna.
            >
            > 1. Lato 1941. W czasie, kiedy Żukow kierował Sztabem Generalnym (od lutego
            > 1941), Stawka nie przyjęła nawet zarysu planu obronnego na wypadek wojny z
            > Niemcami. Istniały jedynie tezy, nieuzgodnione i pełne sprzeczności. Żukow
            > ponosi więc jakąś część odpowiedzialności za katastrofalny stan przygotowań
            > Armii Czerwonej.
            >
            > 2. Wiaźma, styczeń 1942. Żukow rzucił 33. Armię w domniemaną niemiecką lukę
            pod
            >
            > Wiaźmą, dopuścił do okrążenia Jefremowa, a następnie wydał fatalne dyrektywy
            > odnośnie drogi przebicia się. Konsekwencją była katastrofa w postaci zagłady
            > 33. Armii. Niektórzy winią też Żukowa za to, że w czasie kontrofensyw pod
            > Moskwą do kwietnia 1942 ZSRR stracił około miliona żołnierzy.
            >
            > 3. Rżew, listopad – grudzień 1942. Opisane w powyższym poście Zwyczajnego
            > jako
            > operacja Mars. Ofensywa, która miała stanowić kontruderzenie równoległe do
            tego
            >
            > pod Stalingradem, okazała się kompletną klapą. W dodatku 20. Armia przestała
            > istnieć jako samodzielny związek, tracąc ponad połowę stanów; podobny los
            > czekał również 1. Korpus Zmechanizowany.
            >
            > 4. Dolny Kubań, kwiecień 1943. Żukow był inicjatorem i autorem planu ofensywy
            > na Nizinie Azowsko-Kubańskiej, której celem było całkowite wyparcie Niemców z
            > Kubania i uchwycenie przyczółków na płw. Tamańskim. Nadzorowe przez Żukowa
            > natarcie nie powiodło się, Niemcy trzymali dolny Kubań jeszcze do późnego
            lata
            > tego roku.
            >
            > 5. Czerkasy, styczeń – luty 1944. Żukow nadzorował operację oskrzydlającą
            > 2.
            > Frontu Ukraińskiego na południe od Kijowa, która doprowadziła do utworzenia
            > sporego (choć nie wielkiego) kotła między Korsuniem a Czerkasami. A następnie
            > dopuścił do tego, żeby Niemcy wyrwali się z kotła i powrócili do własnych
            linii
            > .
            >
            > 6. Kamieniec Podolski, marzec – kwiecień 1944. Nadzorowane przez Żukowa I
            > i II
            > Front Ukraiński otoczyły 1. Armię Pancerną Hubego pod Kamieńcem. Co z tego,
            > kiedy po prawie trzech tygodniach walk Niemcy, dzięki głównie swojej
            > dyscyplinie i mobilności, ale również indolencji radzieckiego dowództwa,
            > wyrwali się z kotła.
            >
            > 7. Wzgórza Seelow, kwiecień 1945. Żukow zaplanował tą operację w swoim
            > klasycznym stylu: koncentracja i atak frontalny. Głęboko urzutowane jednostki
            1
            >
            > Frontu Białoruskiego krwawiły się przez 2 dni, bo obchodzenie wzgórz
            wymagałoby
            >
            > współpracy z 1 Frontem Ukraińskim Koniewa. Straty radzieckie były w tej
            bitwie
            > niemal dziesięciokrotnie większe niż niemieckie.
            >
            > Czy powyższe wystarcza, żeby odmówić Żukowowi tytułu Geniusza Związku
            > Radzieckiego, pozostawiam do oceny.
            >
            > Naturalnie powyższe nie może być przeciwwagą dla sukcesów Żukowa. Za trzema
            > największymi sukcesami radzieckiej wojny obronnej: Leningradem, Moskwą i
            > Stalingradem – stał w mniejszym czy większym stopniu właśnie on. Trudno
            > powiedzieć, na ile prawdą są też wiadomości o planach, których nie danych
            było
            > Żukowowi zrealizować, a które powiększałyby jego konto zasług, zwłaszcza jako
            > stratega (np. oddanie prawobrzeżnej Ukrainy i wycofanie za Dniepr bez
            > przyjmowania bitwy latem 1941). Niemniej niewątpliwie był postacią numer 1
            > Armii Czerwonej w całym okresie wojny. Mówiąc schematami (lub jak kto woli,
            po
            > prostacku), Armia Czerwona to Żukow, tak w dobrym jak i w złym sensie.
            Dobrym,
            > bo radzieckie sukcesy to sukcesy Żukowa. W złym, bo spotykane nierzadko w
            > historiografii zachodniej lekceważnie (żeby nie powiedziać pogarda) dla
            > radzieckiej sztuki wojennej ma swoje źródło w roli, jaką odegrał Żukow.
            >
            > Mam coraz większe wątpliwości czy porównania z Mansteinem lepiej od Żukowa
            nie
            > wytrzymałby Wasilewski. Niemniej nigdy nie miał okazji sprawdzić się na taką
            > skalę jak Żukow. Pewnie gdyby rolę Żukowa pełnił Wasilewski, Armia Czerwona
            > miałaby straty o 30% niższe, a Berlin zdobyłaby pod koniec 1945 (jeśli
            > wcześniej nie zdobyli by go Amerykanie). Ale ktoś obliczył, że statystycznie
            > każdy dzień wojny kosztował ZSRR kilkanaście tysięcy ofiar, o czym warto
            > pamiętać rozmawiając o strategii Żukowa.



            A co sadzisz na temat polskich generalach z czasow
            II Wś, Kogo uważasz za najwybitniejszego oraz
            jakie jednostki oraz okręty wykazały sie najbardziej?


            pozdr


            • windows3.1 pas 12.05.03, 12:50
              jeżeli chodzi o marynarkę to jestem kompletnym ignorantem, Yamato myli mi się z
              Yamamoto.

              Jeżeli chodzi o polskich dowódców, to nie potrafię nikogo wskazać.

              Z dowódców kierujących armiami najmocniejszym kandydatem jest chyba Kutrzeba
              (za wyjście z Wielkopolski, za Bzurę i za Warszawę). Innych wrześniowych
              generałów trudno mi za cokolwiek wyróżnić (no chyba że Rómmla in minus,
              oczywiście). Berling, Świerczewski i Żymierski byli chyba niezłymi dowódcami na
              poziomie dywizji, ale niekoniecznie korpusu czy armii. Korczyca i Popławskiego
              ciężko chyba uznać za polskich dowódców.

              Na poziomie poniżej Armii Maczka i Andersa ceniłbym mniej więcej tak samo – o
              ile wiem tak bez większych wpadek jak bez większych rewelacji. Jeszcze niżej
              lubię Kopańskiego (ale bardziej jako sztabowca niż liniowca), niemniej tak on
              jak Sosabowski, Szyszko-Bohusz czy Prugar-Ketling chyba jakoś szczególnie nie
              wyróżniają się od innych. Również Bewziuk i Kieniewicz swoimi dywizjami
              dowodzili zdaje się dobrze (w odróżnieniu od Szejpaka), ale w historii zapisali
              się raczej jako uczestnicy jednej z największych polskich bitew WWII niż jako
              szczególnie sprawni dowódcy. Spośród dowódców krajowych Rowecki, ale chyba
              bardziej jako polityk-organizator; Komorowski, Okulicki, Chruściel, Pełczyński,
              Krzyżanowski, Kiwerski – na pewno nie.
    • Gość: superman Re: Marszałek ŻUKOW-geniusz dowódca IP: 212.244.182.* 17.05.03, 20:49
      Gdyby idiota Stalin nie wykończył Tuchaczewskiego to z pewnością on byłby
      najlepszym radzieckim dowódcą.
      • Gość: козаченко a to dobre... IP: 212.244.249.* 23.05.03, 10:12
        Gość portalu: superman napisał(a):

        > Gdyby idiota Stalin nie wykończył Tuchaczewskiego to z pewnością on byłby
        > najlepszym radzieckim dowódcą.

        No to dochodzimy do dyskusji na temat: kto lepszym dowódcą? tępy i posłuszny
        rzeźnik, co bez mrugnięcia okiem pośle setki tysięcy ludzi na pewną i DAREMNĄ
        śmierć? czy może politruk, który się najlepiej nadaje do krwawych pacyfikacji
        własnego narodu, a swoją przydatność w dowodzeniu wykazał na polskim froncie w
        1920?

        O Stalinie można z pewnością wiele złego napisać, ale na pewno nie był idiotą

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka