Dodaj do ulubionych

Powtórka z Afganistanu

18.06.03, 15:42
Wiem że ten wpis będzie zaśmiecał ciekawe zbrojeniowe wątki. Nasuwa się
jednak pewna refleksja po ostatnich doniesieniach z Iraku. Czy aby Amerykanie
nie przegrali pokoju w Iraku? Przysłuchując się doniesieniom z Iraku można
dowiedzieć się że, każdego dnia ginie tam jeden- dwóch Amerykanów a dwa-trzy
razy tyle jest rannych. Już teraz liczba zabitych podczas okupacji (ok. 40)
wynosi 1/3 ofiar operacji wyzwalania Iraku (125) Czy w Iraku rozpoczęła się
już wojna partyzancka i czy USA wraz z sojusznikami ( w tym Polska )
przegrają ją na wzór radzieckiej przegranej w Afganistanie?



Forward
Obserwuj wątek
    • goral11 Re: Powtórka z Afganistanu 18.06.03, 15:48
      to dopiero początek dzielny naród iracki obali i wyrzuci z swojej ojczyzny
      zdrajców i kolonistów(usa,uk,polska), irak odrodzi sie na nowo pod przywódctwem
      husajna a wtedy drzyjcie ci którzyscie zaczeli wojne bo nie bedzie zmiłowania
      to nie będzie drugi afganistan czy wietnam to będzie apokalipsa , dzien zagłady
      dla pindosów i ich sojuszników
    • Gość: BRvUngern-Sternber Bez paniki.Wiekszosc popiera Amerykanow. IP: *.bg.am.lodz.pl 18.06.03, 15:59
      Zastanow sie.OBCA OKUPACJA A ONI PROTESTUJA.Czy wyobrazasz sobie protesty pod
      wladza sowiecka?Nie zartuj zejdz na ziemie.IRAK PRZEZYWA TAKI OKRES WOLNOSCI
      JAK NIGDY DOTAD.I kto protestuje?Fanatycy i bandziory ktorzy by chcieli wziac
      spoleczenstwo za morde i przeszkadzaja im w tym Amerykanie.Tych bandytow
      bardziej boja sie Irakijczycy niz Amerykanie.Jedyne wyjscie to wsadzic
      najglosniejszych bandytow do ciupy.I bedzie spokoj.Irak potrzebuje kilku lat
      rzadow cywilizowanych aby sie oczyscic po latach zbrodni.Wtedy stanie sie
      cywilizowanym krajem.I tyle...
    • wielki_czarownik Partyzantka raczej nie. 18.06.03, 16:46
      W kraju o takich warunkach terenowych trudno będzie prowadzić "regularne"
      działania partyzanckie. Ja raczej skłaniam się ku poglądowi, że będą tam
      działać niewielkie grupy terrorystów. Jednak brak gór i lasów raczej
      uniemożliwi powstanie partyzantki na wzór tej w Czeczenii czy Afganistanie.
      Bardziej prawdopodobne będą ataki w stylu palestyńskim. Ciekawe, czy pobyt
      pindosów skończy się tak jak w Libanie, czyli wielkim BUM i "wycofaniem się".
    • dreaded88 Nie 18.06.03, 16:57
      Za irackim tzw. ruchem oporu najprawdopodobniej nie stoi żadna potencja (a taka
      stała za mudżahedinami, dostarczając finansów, wsparcia logistycznego, bazy
      szkoleniowej itp. itd.). Międzynarodówka islamitów nie jest w stanie nawet
      obalić reżimów w Egipcie czy Algierii, może co najwyżej uprzykrzać nieco życie
      Amerykanom.
      Poza tym straty, ponoszone przez Amerykanów wciąż są marginalne. Społeczeństwo
      wyraża cały czas nastroje prowojenne i probushowskie, na horyzoncie nie widać
      zarodków odmiany tego stanu rzeczy. To nie czasy Wietnamu.
      Cała zabawa potrwa pewnie do zmontowania jakiegoś w miarę sprawnego rodzimego
      reżimu, który wypleni "wrogów demokracji", jak czyni to choćby Mubarak.
      Waszyngton ma mocne podstawy do trzymania pozycji w Iraku, toczy grę o wymiarze
      globalnym i nie wycofa się z byle powodu.
      • being28 Re: Nie 18.06.03, 17:19
        Jak bedzie wielki zamach to zwala wine na AlKaide i zaatakuja jakis kraj, cos
        zniszcza Tomahawkami, pokaza wszystko na konferencji prasowej i w TV. Humorki
        Amerykanom sie poprawia i jeszcze wiecej kasy pojdzie na zbrojenia.

        Birac pod uwage zdolnosci USA do manipulowania ludzmi to szybko sobie poradza
        w Iraku. Maja czego bronic (ropa) i szybko sie nie wycofaja...
    • Gość: JOrl Re: Powtórka z Afganistanu IP: *.dip.t-dialin.net 18.06.03, 17:25
      Poblem dla Amerykanow w Iraku jest, ze NIE moga jakis przyjaznych dla siebie
      politykow przekupic. Bo Irakczycy WIEDZA ze moga sami bez Amis byc bogaci. Maja
      rope. Np. w Afaganistanie moga jakimis $ jakies warstwy kupic. Chociaz i to sie
      za bardzo nie udaje. Bo nawet w Aganistanie ludzie "dorabiaja" swoim "surowcem"
      czyli produkcja opium. I USA im tylko w tym moze przeszkadzac.
      A w Iraqu? Pytanie bedzie czy Amerykanie zechca krasc iracka rope, na co sie
      troche zanosi. Chociaz moze nie do konca. Trudno powiedziec. Ale jak to beda
      robili, to ludnosc miejscowa bedzie walczyla, i to po prostu o swoje. Nikt nie
      lubi byc okradany. A akurat ich jest z czego.
      A metody? Widac jak Izrael ma problemy z Palestynczykami. I cos podobnego dla
      Amerykanow moze im zwiazac sily na dlugo, albo i na zawsze czyli do czasu jak
      sie wyprowadza.
      Dostawy broni? Z Iranu? A poza tym maja duzo swojej pochowanej.
      Niestety dzisiaj okupacje sa trudne jak sie nie da okupowanych przekupic. Co
      wyzej juz napisalem, ze akurat Irakczykow nie. W 1948r. zlikwidowano prawo
      wojenne, ze okupantowi wolno bylo za kazdego zabitego zolnierza 10 zakladnikow
      rozstrzelac. To bylo skuteczne, ale nie wroci. A jak cos podobnego wroci, to
      juz media w Starej Europie zadbaja, aby bylo glosne.
      Wiec nie sadze, aby Amerykanom sie ta okupacja oplacila. Tez i strategicznie
      nie. Wiecej takich "zwyciestw" i sami wszystko rzuca i wycofaja sie na swoja
      wyspe. No chyba, ze poprobuja metod faszystowskich. Ale nie sadze, aby tak
      zgupieli. Chociaz jak czytam np Swiatlo, to nie jest to wykluczone.
      Pozyjemy, zobaczymy.
      Pozdrowienia
    • Gość: zwiadowca Re: Powtórka z Afganistanu IP: 141.18.4.* 18.06.03, 18:25
      To nie do konca tak. Media nie pisza o tym, ze pies nie pogryzl dziecka, pisza
      tylko o tym, ze pies pogryzl. Taka juz ich natura. A inna sprawa, ze co jakis
      czas pojawiaja sie doniesienia o zlapaniu ktorego z waznych ludzi rezimu.
      Dzisiaj wpadl al-Tikriti :-) Co jakis czas pojawiaja sie doniesienia o wybiciu
      jakiejs tam liczby fanatykow, przejeciu skladow broni, pieniedzy itd. Wiec bez
      przesady, nie ma tak zle :-)
    • swiatlo Antyamerykanska obsesja 18.06.03, 19:44
      Ja to widze tak ze niektorzy ludzie sa tak opetani oblakana anty-amerykanska
      obsesja, ze kazdy szczegol typu 'jakis amerykanin mial zatwardzenie', jest
      okazja aby splunac jadem nienawisci na USA. Wprawdzie Ameryce to nie szkodzi w
      ogole, nikt nie ma obowiazku kochac USA i USA nawet specjalnie na milosci
      Miszy, Czarownika czy Jorla za bardzo nie zalezy, ale przynajmniej oni przez
      chwile lepiej sie poczuja jesli maja zludne wrazenie ze 'dokopali' USA.
      Przykladem jest post Czarownika na innym watku o tym ze zacial sie karabin
      Jessiki Lynch. Wyciaga on z tego wniosek ze cale USA jest do kitu. Dosc
      smieszne rozumowanie. Ale mimo to cenie Czarownika za jego merytoryczny wklad w
      to forum, czego nie mozna powiedziec o moim, i wybaczam jemu jego anty-
      amerykanska retoryke. Kazdy ma swoje racje i osobiste doswiadczenia, i bardzo
      dobrze.

      Takze to ze w Iraku dalej sa anty-amerykanscy prosadamowscy lub muzulmanscy
      fanatycy, bo sa i beda, nie jest argumentem na nic. Jestem wrecz pozytywnie
      zaskoczony skala operacji 'Pustynny Skorpion'.
      • wielki_czarownik Światlo. 18.06.03, 19:58
        swiatlo napisał:

        > > Przykladem jest post Czarownika na innym watku o tym ze zacial sie karabin
        > Jessiki Lynch. Wyciaga on z tego wniosek ze cale USA jest do kitu.

        Mój drogi. Nie całe USA jest do dupy. Mają wspaniałą gospodarkę, świetne
        samochody i Jazz. Natomiast moim zdaniem pod względem militarnym są
        przereklamowani, zaś pod względem "inteligencji narodowej" są dramatycznie
        nisko. Słyszałeś, aby w innym kraju suszono koty w mikrofalówkach?

        Dosc
        > smieszne rozumowanie. Ale mimo to cenie Czarownika za jego merytoryczny wklad
        w
        >
        > to forum, czego nie mozna powiedziec o moim, i wybaczam jemu jego anty-
        > amerykanska retoryke. Kazdy ma swoje racje i osobiste doswiadczenia, i bardzo
        > dobrze.

        Bardzo dziękuję. Nie uważam też abyś Ty nie miał merytorycznego wpływu na to
        forum. Zaś gdyby wszyscy sobie potakiwali byłoby tu nudno.

        >
        > Takze to ze w Iraku dalej sa anty-amerykanscy prosadamowscy lub muzulmanscy
        > fanatycy, bo sa i beda, nie jest argumentem na nic. Jestem wrecz pozytywnie
        > zaskoczony skala operacji 'Pustynny Skorpion'.

        Ja też jestem zaskoczony, ale wolałbym aby to Irakijczycy byli górą. ;)

        >
        >
        • swiatlo Troche o USA 18.06.03, 20:21
          wielki_czarownik napisał:

          > swiatlo napisał:
          >
          > > Przykladem jest post Czarownika na innym watku o tym ze zacial sie
          > > karabin Jessiki Lynch. Wyciaga on z tego wniosek ze cale USA jest do kitu.
          >
          > Mój drogi. Nie całe USA jest do dupy. Mają wspaniałą gospodarkę, świetne
          > samochody i Jazz. Natomiast moim zdaniem pod względem militarnym są
          > przereklamowani, zaś pod względem "inteligencji narodowej" są dramatycznie
          > nisko. Słyszałeś, aby w innym kraju suszono koty w mikrofalówkach?

          Nie wiem czy armia jest przereklamowana. A nawet jesli jest, to i lepiej, bo
          image armii jest w rownym stopniu wazny co i sama armia. Jak masz dobry image,
          to czasami wystarczy tylko tupnac albo zamruczec, a osiagniesz to co chcesz bez
          potrzeby kosztownej totalnej inwazji.

          Co do inteligencji narodowej USA, to niestety tutaj walnales ponizej pasa.
          Amerykanie jako ludzie sa tacy sami jak wszyscy na calym swiecie. Sa to
          dokladnie tacy sami ludzie.
          To co robi z USA mocarstwem to nie genetyka ludzi, ale sama kultura, ktora
          potrafi wykorzystac do maksimum ow ludzki potencjal. Kultura spoleczenstwa
          obywatelskiego, bardzo wyksztalconego, znacznie bardziej niz Polska i Rosja
          razem wzietych, o bardzo wysoko wyksztalconej obywatelskiej swiadomosci i
          bardzo efektywnym systemie spolecznym i gospodarczym.

          Co do suszenia kotow, to jest to jeszcze jeden przyklad ponizej pasa. Nie
          slyszalem aby tutaj suszono koty w mikrofalowkach, a nawet jakby taki przyklad
          byl, to gosc by poszedl do sadu za znecanie sie nad zwierzetami.
          Przyklady ludzkiej glupoty nie trzymaja sie narodowych granic i w kazdym kraju
          i narodowosci mozna ich znalezc tysiace.
          • jarsoon Re: Troche o USA 18.06.03, 20:37
            wygrali bitwę ale wojna nie jest jeszcze wygrana! osobiscie mysle ze jeszcze
            kilka miesiecy i okaze sie ze opinia publiczna w USa wymusi wycofanie sie
            USArmy!,moze bedziemy swiadkami triumfu Kałasza nad Abramsem? jedyna sznansa
            dla panowania USA w Iraqu to wybić wszystkich a tego nie przełknie swiatowa
            opinia publiczna,!!
            • swiatlo Re: Troche o USA 18.06.03, 20:42
              jarsoon napisał:

              > wygrali bitwę ale wojna nie jest jeszcze wygrana! osobiscie mysle ze jeszcze
              > kilka miesiecy i okaze sie ze opinia publiczna w USa wymusi wycofanie sie
              > USArmy!,moze bedziemy swiadkami triumfu Kałasza nad Abramsem? jedyna sznansa
              > dla panowania USA w Iraqu to wybić wszystkich a tego nie przełknie swiatowa
              > opinia publiczna,!!

              Trudno dyskutowac o tym co bedzie, wiec jedyna na to odpowiedzia moze
              byc: "poczekamy, zobaczymy".
              Na razie nie ma nawet najmniejszych oznak na to o czym piszesz. Rozumiem ze
              twoj post to takie "wishful thinking", czyli pobozne zyczenia.
              Zawsze moze przeciez jakis meteor walnac w Washington, i wtedy zmieni sie uklad
              sil na swiecie. Niezmierzone sa wyroki boskie...
          • wielki_czarownik O inteligencji amerykanów. 18.06.03, 22:26
            Widzisz. Amerykanie mają bardzo niską wiedzę o świecie - to wina ich systemu
            edukacyjnego. 35% z nich nie potrafi pokazać na mapie Europy a 15% nie potrafi
            pokazać USA!! Bodajże 40% amerykanów wierzy, że miało kontakty z kosmitami.
            Dlatego tak bardzo mnie śmieszą i na swój sposób nimi gardzę - ja wiem kto to
            był Waszyngton, czy Jefferson, a ilu pindosów wie kto to był Piłsudski albo
            Dmowski? A co do głupoty ludzi? U nas też jest - patrz sprawa z leczeniem
            jajkami. Ale wszystkie badania wskazują, że wśród krajów wysoko rozwiniętych
            najwięcej idiotów jest w USA. Gorzej jest tylko w niektórych krajach Azji i
            Afryki.
            Dlatego nie uważam, aby to był cios poniżej pasa. Amerykanie mają swój system
            nauczania i mają tego efekty.
            • swiatlo O inteligencji czarownika 18.06.03, 22:38
              Sorry, ale tego rodzajami postami kompletnie deprecjonujesz swoje poprzednie
              wypowiedzi.
              Wlasciwie powinienem ten stek bzdur zignorowac, gdyby nie to ze
              rozpowszechniasz te wymioty zakompleksionego polaczka na forum publicznym.
              Byc moze tylko sie zapytam skad wziales ta swoja "statystyke"? Jezeli 40%
              wierzy ze mialo kontakt z kosmitami, to ja powinienem cos o tym wiedziec.

              Gwarantuje ci jednak ze wezmiesz 100 losowych Polakow i 100 losowych
              Amerykanow, dasz im quiz i to raczej Polak wyjdzie na debila. Nie to zebym
              Polsce zle zyczyl, wrecz przeciwnie, ale znam oba kraje dosc dobrze.
              Zyczylbym Polsce takiej bazy spolecznej jaka ma Emeryka.

              Piszesz ze Amerykanie nie znaja Pilsudskiego. A przepraszam, kto to taki
              Pilsudski dla USA? Zreszta pewnie wiecej Amerykanow slyszalo o Pilsudskim niz
              Polakow o np. Grancie.

              Nie traktowalem cie jak trolla do tej pory, ale zdaje sie ten twoj post
              kwalifikuje cie na takiego.
              • gre1 Re: O inteligencji czarownika 18.06.03, 23:00
                W ubieglym roku byl test geograficzny w National Geographic, chodzilo o
                umiejscowienie roznych panstw na poszczegolnych kontynentach( test dla
                europejczykow )
                Amerykanow pytano o polozenie niektorych stanow w USA .
                Lepsze wyniki osiagneli europejczycy.
              • wielki_czarownik Re: O inteligencji czarownika 18.06.03, 23:04
                swiatlo napisał:

                > Sorry, ale tego rodzajami postami kompletnie deprecjonujesz swoje poprzednie
                > wypowiedzi.
                > Wlasciwie powinienem ten stek bzdur zignorowac, gdyby nie to ze
                > rozpowszechniasz te wymioty zakompleksionego polaczka na forum publicznym.

                Ależ ja nie mam polskich kompleksów. Wręcz przeciwnie. Szczycę się tym, że
                jestem Polakiem i będąc za granicą zawsze mówię skąd przyjechałem.

                > Byc moze tylko sie zapytam skad wziales ta swoja "statystyke"? Jezeli 40%
                > wierzy ze mialo kontakt z kosmitami, to ja powinienem cos o tym wiedziec.

                To o kosmitach chyba z Focusa (ale pewny nie jestem - dlatego
                napisałem "bodajże"). To o znajomości geografii było w GW.

                >
                > Gwarantuje ci jednak ze wezmiesz 100 losowych Polakow i 100 losowych
                > Amerykanow, dasz im quiz i to raczej Polak wyjdzie na debila.

                Jak do tej pory testy wskazywały inaczej. Wiem, bo gdy byłem w ogólniaku brałem
                udział w międzynarodowym teście na znajomość historii powszechnej i potem
                widziałem jego wyniki. Test organizowali Litwini. Znajomość historii u moich
                amerykańskich rówieśników ograniczała się do statku "Myflower" i konstytucji
                USA (o karcie praw Virginii mało kto wiedział, a w zasadzie nikt). Większość
                nawet nie wiedziała kim byli Majowie! Nie mówiąc już o historii Europy. Wielu
                nie wiedziało nawet kiedy trwała I wojna światowa!!

                Nie to zebym
                > Polsce zle zyczyl, wrecz przeciwnie, ale znam oba kraje dosc dobrze.
                > Zyczylbym Polsce takiej bazy spolecznej jaka ma Emeryka.

                Ja wolałbym nie. Pracowałem przez pewien czas w amerykańskiej firmie i niewiele
                dobrego mogę powiedzieć o wiedzy amerykanów którzy do nas przyjeżdżali. Owszem
                znali się doskonale na swojej robocie, ale nie wiedzieli niemal nic poza tym.
                Oni byli po prostu specami w wąskiej dziedzinie.

                >
                > Piszesz ze Amerykanie nie znaja Pilsudskiego. A przepraszam, kto to taki
                > Pilsudski dla USA?

                A kto to był Waszyngton dla Polski? O Piłsudskim to nawet w Japonii uczą.

                > Zreszta pewnie wiecej Amerykanow slyszalo o Pilsudskim niz
                > Polakow o np. Grancie.

                Na pewno nie. O Grancie mówi się na historii w szkole średniej - wymóg
                programowy. A co mówi się o Polsce w amerykańskich szkołach? Oni nawet nie
                wiedzą, gdzie jest ta Polska. Zresztą skoro 35% z nich nie wie, gdzie jest
                Europa.
                >
                > Nie traktowalem cie jak trolla do tej pory, ale zdaje sie ten twoj post
                > kwalifikuje cie na takiego.
                >

                Bo ukazuję prawdziwe oblicze amerykanów?
                • being28 Re: O inteligencji czarownika 18.06.03, 23:07
                  A teraz napisz cos o Rosjanach i porownaj.
                  O Polsce tez mozna pisac i pisac: zlodzieje, pijacy...
                  • wielki_czarownik Re: O inteligencji czarownika 18.06.03, 23:09
                    Rosjanie nie brali udziału w tamtym teście. Oni w ogóle unikają takich
                    sprawdzianów, więc danych nie mam. Przypuszczam jednak, że dobrze by wypadli w
                    naukach ścisłych a słabo w humanistycznych. Nauki ścisłe rozwijano u nich od
                    1917 roku.
                    • being28 Re: O inteligencji czarownika 18.06.03, 23:18
                      To chyba nie szla im ta nauka za dobrze bo za kare Stalin ich troche
                      przyglodzil:) USA zle, ale CCCP to juz dobre oczywiscie.
                      • wielki_czarownik Re: O inteligencji czarownika 18.06.03, 23:20
                        CCCP jeszcze gorsze. Ale o tej nauce, to chodzi o to, że przedmioty
                        humanistyczne nie prowadziły do umacniania socjalizmu i dlatego rosjanie woleli
                        kształcić fizyków i inżynierów którzy opracują nową broń niż poetów i
                        historyków.
                • swiatlo Re: O inteligencji czarownika 18.06.03, 23:09
                  wielki_czarownik napisał:

                  > Bo ukazuję prawdziwe oblicze amerykanów?

                  He, komedia. Dzieki za nauke o 'prawdziwym obliczu Amerykanow' :)
                  Widac tam w Psibudowie Gornym wiecej sie mozna dowiedziec o 'prawdziwym obliczu
                  Amerykanow' niz w samej Ameryce :DDD
                  • wielki_czarownik A komentarz do reszty? /nt 18.06.03, 23:10
                    • swiatlo NIe ma komentarza. Dyskusja zakonczona /ntxt 18.06.03, 23:11

                      • wielki_czarownik Ślepa miłość do USA przegrała z faktami. /nt 18.06.03, 23:18
                        • Gość: P-51 Re: Ślepa miłość do USA przegrała z faktami. /nt IP: *.sympatico.ca 19.06.03, 18:42
                          W mijającym roku 2002 duże poruszenie w Europie i w USA wywołała książka
                          zatytułowana "IQ and the Wealth of Nations"* ("Iloraz inteligencji i bogactwo
                          narodów"), której autorzy Richard Lynn, profesor psychologii z Ulsteru, i Tatu
                          Vanhanen, profesor nauk politycznych z Tampere w Finlandii obalili liberalny
                          przesąd, w myśl którego narody i grupy etniczne nie różnią się od siebie pod
                          względem inteligencji. Opierając się na rzetelnych i ogólnie dostępnych danych
                          wykazali także, że to inteligencja lub jej brak w największym stopniu decyduje
                          o tym, jak powodzi się jej użytkownikom – czy żyją w biedzie, czy opływają w
                          dostatki. Nie umiarkowany klimat, jak twierdził Monteskiusz, nie dominująca
                          religia, jak chciał Max Weber, nie obecność lub nieobecność wolnego rynku, nie
                          wysokość stopy procentowej, jak nam wmawiają ekonomiści, decydują zatem o
                          sukcesie gospodarczym, lecz właśnie przeciętna wysoka inteligencja: rozum, tęgi
                          łeb.
                          Wykazana w omawianych przez Lynna i Vanhanena badaniach średnia inteligencja
                          Polaków wynosi zaledwie 92 punkty. Średnie IQ w badanych grupach obliczano zaś
                          w porównaniu z przeciętną wśród Anglików, którą przyjęto za 100. Polskie IQ
                          jest o 18 punktów mniejsze niż japońskie (110).
                          W innych krajach Azji Wschodniej uzyskano najwyższe wyniki. Różnica jest niemal
                          taka, jak między dolną granicą normy a upośledzeniem umysłowym. Różnice między
                          średnią w Polsce i w rozwiniętych krajach europejskich są również znaczące i
                          oscylują wokół 10 punktów (Włochy i Niemcy – po 103; Holandia – 100). To
                          cywilizacyjna przepaść! Polacy okazali się także mniej inteligentni niż na ogół
                          lekceważeni Rumuni (94) i Rosjanie (96), nie mówiąc już o Czechach i Słowakach
                          (98).
                          No i skąd tu wziąć kompetentnych przywódców, lekarzy, sędziów, naukowców i
                          dziennikarzy? Prawdziwym problemem każdego kraju nie są bowiem mało
                          inteligentni chłoporobotnicy, lecz matołowata inteligencja: prawnicy, którzy
                          nie rozumieją treści przedstawianych im dokumentów albo zapisów
                          konstytucyjnych, naukowcy-przyczynkarze, bezmyślni dziennikarze przy-milający
                          się do skorumpowanych polityków i biznesmenów; a w końcu infantylni politycy
                          Kilka lat temu niemal bez echa przeszły doniesienia o prowadzonych pod
                          patronatem OECD badaniach nad tzw. analfabetyzmem funkcjonalnym, w których
                          okazało się, że trzy czwarte Polaków nie rozumie treści tego, co czyta, i że
                          jest to wynik najgorszy wśród krajów objętych badaniem. Na Zachodzie analfabeci
                          funkcjonalni stanowią od 10 do 20 proc. społeczeństwa. Zaniepokojony
                          dziennikarz jednej z gazet zapytał ówczesnego ministra edukacji: "Co MEN
                          zamierza z tym zrobić?". Minister nie dostrzegł jednak potrzeby podejmowania
                          żadnych działań, gdyż "dzieci w Polsce są kształcone znacznie lepiej niż w
                          innych krajach". Dziennikarz pytał dalej, czy nie powinien powstać
                          program "narodowej alfabetyzacji".
                          – Nikt by nie chciał chodzić gdzieś i się uczyć – usłyszał w odpowiedzi.
                          – W Polsce ludzie uczą się nie dla wiedzy, ale dla papierka.

                          Tymczasem w Irlandii, w której wyniki testów, choć słabe, były dwa razy lepsze
                          niż w Polsce, powstało kilkadziesiąt takich programów: rządowych i prywatnych.
                          Irlandczycy doznali szoku słusznie podejrzewając, że ów tajemniczo
                          brzmiący "analfabetyzm funkcjonalny" niczym się nie różni od pospolitej
                          głupoty, co – jak się zdaje – umknęło uwadze polskich patriotów.

                          Kiedy głupota Polaków została naukowo dowiedziona, Amerykanie przestali się z
                          nas wyśmiewać. Czy uznali, że podważanie umysłowej tężyzny najbliższych
                          sojuszników osłabia wartość bojową NATO? Nie. Gdy przeprowadzone w
                          kilkudziesięciu krajach badania inteligencji wykazały, iż wśród
                          krajów "pierwszego świata" Polacy (wraz z Portugalczykami i Chorwatami) należą
                          do trójki narodów o najniższej w Europie średniej inteligencji. Amerykanie
                          przestali się z nas natrząsać, gdyż nie pozwala im na to poprawność polityczna.
                          Oni niepełnosprawnym budują wygodne podjazdy dla wózków lub przyznają punkty
                          preferencyjne na uczelniach.

                          • wielki_czarownik Tak. Słyszałem o tym. 19.06.03, 20:00
                            Problem polega na tym, iż u nas przez 45 lat (jak i w innych "głupich" krajach)
                            panował socjalizm i wszelkie formy wybicia się były niemile widziane. W związku
                            z tym ludzie uczyli się dla papierka, bo nie ważne były umiejętności tylko
                            tytuł i ewentualna przynależność do partii. Teraz zmienia się to i gdybyś
                            zobaczył na wyniki tych testów to zauważyłbyś, że ludzie młodzi mają wyższy
                            iloraz inteligencji niż "relikty socjalizmu", bo zdają sobie sprawę z tego iż
                            samo ukończenie studiów to nic. W testach w których brałem udział wypadliśmy
                            nie najlepiej (to fakt) ale nie najgorzej - chyba 5, czy 7 miejsce (na bodajże
                            20 państw).
                            Weź jednak pod uwagę, iż mimo że pindosi są niby tak inteligentni, to tylko w
                            ich kraju na mikrofalówkach są napisy "nie suszyć zwierząt" a na
                            odkurzaczach "nie czyścić dzieci i zwierząt" itp, bo bez nich wielu by tak
                            robiło.
                            • Gość: P-51 Re: Tak. Słyszałem o tym. IP: *.sympatico.ca 19.06.03, 20:44
                              wielki_czarownik napisał:

                              > Weź jednak pod uwagę, iż mimo że pindosi są niby tak inteligentni, to tylko w
                              > ich kraju na mikrofalówkach są napisy "nie suszyć zwierząt" a na
                              > odkurzaczach "nie czyścić dzieci i zwierząt" itp, bo bez nich wielu by tak
                              > robiło.

                              A kto Cie tak skrzywdzil karmiac takimi glupotami? Nawet gdyby choc w czesci
                              bylo to prawda, to informacje tego typu podaje sie glownie w celu
                              zabezpieczenia prawnego firmy, przed cwaniakami probujacymi wyludzic milionowe
                              odszkodowania.


                              ..."Prawdziwym problemem każdego kraju nie są bowiem mało
                              inteligentni chłoporobotnicy, lecz matołowata inteligencja"...

                              Czytaj uwazniej, bo sie potwierdza to, co nam zarzucaja (patrz duze litery)

                              ..."Kilka lat temu niemal bez echa przeszły doniesienia o prowadzonych pod
                              patronatem OECD badaniach nad tzw. analfabetyzmem funkcjonalnym, w których
                              okazało się, że TRZY CZWARTE POLAKOW NIE ROZUMIE TRESCI TEGO, CO CZYTA, i że
                              jest to wynik najgorszy wśród krajów objętych badaniem. Na Zachodzie analfabeci
                              funkcjonalni stanowią od 10 do 20 proc. społeczeństwa"...
                              • wielki_czarownik Re: Tak. Słyszałem o tym. 19.06.03, 21:33
                                Gość portalu: P-51 napisał(a):

                                > wielki_czarownik napisał:
                                >>
                                > A kto Cie tak skrzywdzil karmiac takimi glupotami? Nawet gdyby choc w czesci
                                > bylo to prawda, to informacje tego typu podaje sie glownie w celu
                                > zabezpieczenia prawnego firmy, przed cwaniakami probujacymi wyludzic
                                milionowe
                                > odszkodowania.

                                Pracowałem w amerykańskiej firmie i na sprowadzanych sprzętach były fajne
                                informacje - np. na odkurzaczach "nie używać do czyszczenia ludzi i zwierząt" A
                                w Polsce sąd by cię wyśmiał za próbę wyłudzenia kasy w taki sposób.

                                >
                                >
                                > ..."Prawdziwym problemem każdego kraju nie są bowiem mało
                                > inteligentni chłoporobotnicy, lecz matołowata inteligencja"...
                                >
                                > Czytaj uwazniej, bo sie potwierdza to, co nam zarzucaja (patrz duze litery)

                                Są. I ja temu nie przeczę. Ale człowiek, który nie wie gdzie jest Europa (35%
                                pindosów) nie świadczy o mądrości tego narodu.

                                >
                                > ..."Kilka lat temu niemal bez echa przeszły doniesienia o prowadzonych pod
                                > patronatem OECD badaniach nad tzw. analfabetyzmem funkcjonalnym, w których
                                > okazało się, że TRZY CZWARTE POLAKOW NIE ROZUMIE TRESCI TEGO, CO CZYTA, i że
                                > jest to wynik najgorszy wśród krajów objętych badaniem. Na Zachodzie
                                analfabeci
                                >
                                > funkcjonalni stanowią od 10 do 20 proc. społeczeństwa"...

                                Wiem, To jest dramat tego kraju, ale jednocześnie zasługa kretyńskiego systemu
                                nauczania. Teraz na szczęście są nowe programy nauczania, ale to się szybko nie
                                zmienia.
                          • wielki_czarownik A ile mieli pindosi? Uznano ich za angoli? /nt 19.06.03, 20:01
                            • Gość: P-51 Re: A ile mieli pindosi? Uznano ich za angoli? /n IP: *.sympatico.ca 19.06.03, 20:18
                              Jesli nie masz problemu z logika i zaczniesz czytac uwaznie, unikniesz
                              zadawania niemadrych pytan.
                              ..."Opierając się na rzetelnych i ogólnie dostępnych danych
                              wykazali także, że to inteligencja lub jej brak w największym stopniu decyduje
                              o tym, jak powodzi się jej użytkownikom – czy żyją w biedzie, czy opływają w
                              dostatki. Nie umiarkowany klimat, jak twierdził Monteskiusz, nie dominująca
                              religia, jak chciał Max Weber, nie obecność lub nieobecność wolnego rynku, nie
                              wysokość stopy procentowej, jak nam wmawiają ekonomiści, decydują zatem o
                              sukcesie gospodarczym, lecz właśnie przeciętna wysoka inteligencja: rozum, tęgi
                              łeb."...

                              A czy nazwa "pindos" to nazwa ruskich??? Bo o ile mnie pamiec nie myli to
                              wlasnie ruskich zawsze i wszedzie kto tylko chcial kopal w dupe.
                              • jarsoon Re: A ile mieli pindosi? Uznano ich za angoli? /n 19.06.03, 20:38
                                Gość portalu: P-51 napisał(a):

                                > Jesli nie masz problemu z logika i zaczniesz czytac uwaznie, unikniesz
                                > zadawania niemadrych pytan.
                                > ..."Opierając się na rzetelnych i ogólnie dostępnych danych
                                > wykazali także, że to inteligencja lub jej brak w największym stopniu
                                decyduje
                                > o tym, jak powodzi się jej użytkownikom – czy żyją w biedzie, czy opływaj
                                > ą w
                                > dostatki. Nie umiarkowany klimat, jak twierdził Monteskiusz, nie dominująca
                                > religia, jak chciał Max Weber, nie obecność lub nieobecność wolnego rynku,
                                nie
                                > wysokość stopy procentowej, jak nam wmawiają ekonomiści, decydują zatem o
                                > sukcesie gospodarczym, lecz właśnie przeciętna wysoka inteligencja: rozum,
                                tęgi
                                >
                                > łeb."...

                                jednak trzeba emigrowac bo polska to bzdetne miejsce do wychowywania ludzi;-))))

                                >
                                > A czy nazwa "pindos" to nazwa ruskich??? Bo o ile mnie pamiec nie myli to
                                > wlasnie ruskich zawsze i wszedzie kto tylko chcial kopal w dupe.
                                • Gość: P-51 Re: A ile mieli pindosi? Uznano ich za angoli? /n IP: *.sympatico.ca 19.06.03, 20:52
                                  jarsoon napisał:

                                  > jednak trzeba emigrowac bo polska to bzdetne miejsce do wychowywania ludzi;)))

                                  W wolnym swiecie kazdy robi to, co uwaza za najlepsze i najkorzystniejsze dla
                                  niego. Mozna emigrowac, a mozna i nie. W kazdym razie czas najwyzszy pozbyc sie
                                  tej zenujacej megalomanii i wziasc solidnie do roboty, by odrobic zaleglosci.
                                  (vide Irlandia)
                                  • being28 Re: A ile mieli pindosi? Uznano ich za angoli? /n 19.06.03, 21:00
                                    Przeciez mielismy 10 gospodarke swiata!!! Nasze czolgi po tygodniu mialy byc w
                                    Paryzu!!! Do tego oficerowie wyksztalceni w ZSRR, a nie w jakims West Point. I
                                    jeszcze przeciez prawie pokonalismy Niemcow w 39, gdyby nie Sowieci to bysmy
                                    wygrali!!! I jeszcze Sobieski, i Mieszko...

                                    I nasze T34 nie rdzewieja!!!
                                    • wielki_czarownik Do P51 19.06.03, 21:34
                                      Ale podaj mi konkretny wynik pindosów (amerykanów), a nie jakieś ogólniki. Ja
                                      chcę wiedzieć, czy oni mieli 100, 105, 95 czy 200 punktów. O to mi chodzi. Czy
                                      to jest głupie pytanie?
                                      • Gość: VdG Re: Do P51 IP: *.sownet.gliwice.pl 19.06.03, 22:02
                                        > Ale podaj mi konkretny wynik pindosów (amerykanów)
                                        Czy duma z tego, że jesteś Polakiem ogranicza się tylko do tego stanu, czy
                                        objawia się także poszanowaniem własnego języka? Widzisz, niezależnie od Twoich
                                        sympatii czy antypatii po pierwsze Amerykanie (jako rzeczownik oznaczający
                                        nację) piszemy z wielkiej litery, a po drugie wprowadzanie do rozmowy z innymi
                                        ludźmi jakichś tylko Tobie znanych kodów (vide "pindosi") nie jest ani
                                        kulturalne, ani nie umożliwia poprawnego zrozumienia o co Ci chodzi. Rozumiem,
                                        że gdy ma się to naście lat, czy osiągnęło się wiek studencki to w modzie jest
                                        protestowanie przeciwko złu tego świata - czynem i mową, ale może bez przesady?
                                        Moim skromnym zdaniem, to tego typu agresja językowa, stosowanie określonych
                                        epitetów określających dane osoby bądź też całe nacje świadczy o osobistej
                                        kulturze wypowiadającego się, czy raczej - o pewnych jej brakach.

                                        Prześledziłem cały wątek, ale zgadzam się z adwersarzami, obawiam się, że
                                        argumentacja, którą używasz, aby pokazać rzekomą wyższość innych nacji nad
                                        Amerykanami blednie w obliczu faktów - organizacji pracy, dochodów ludzi,
                                        wolności obywatelskiej i tak dalej. Inna rzecz, że amerykański system
                                        edukacyjny skonstruowany jest w taki sposób, iż do pewnego poziomu wiedzy (do
                                        etapu wyższych studiów, tutaj nagle skala trudności wzrasta niemal
                                        ekspotencjalnie) wymaga umiejętności wybitnie praktycznych (stąd - niski
                                        wskaźnik tzw. analfabetyzmu funkcjonalnego) acz mniejszy wiedzy ogólnej. U nas
                                        jest dokładnie odwrotnie. Stąd mamy magistrów mających problem ze zrozumieniem
                                        recept, odczytaniem instrukcji i wypełnieniem podań. Czyj system jest lepszy
                                        jednoznacznie da się wykazać - ten, w którym obywatele są bogatsi (bo te
                                        wszystkie cechy na bogactwo narodu wpływają).
                                        • wielki_czarownik Odpowiedź + wyjaśnienie. 19.06.03, 22:13
                                          Gość portalu: VdG napisał(a):

                                          1. Amerykanie piszę raz z małej, raz z dużej - zależy, czy mi się śpieszy, czy
                                          pamiętam itp. Tak samo piszę o innych nacjach - patrz inne wątki.
                                          2. Słowo "pindos" jest w powszechnym użyciu na tym forum i oznacza
                                          (przynajmniej dla mnie) tyle co "pepik" tylko że dotyczy amerykanów.
                                          3. Ja nie mówię o całości USA. Ja po prostu mówię, że ich armia to nie jest 8
                                          cudem świata, a "mądrość" pindosów pozostawia wiele do życzenia. Gdybyć czytał
                                          cały wątek to zauważyłbyś, że napisałem iż podziwiam ich gospodarkę, samochody,
                                          ponadto podoba mi się ich system elekcyjności w wymiarze sprawiedliwości i
                                          wiele innych rzeczy. Natomiast ich siły zbrojne zupełnie mnie nie pociągają.
                                          Tak samo jak nie podoba mi się ich bandycka polityka zagraniczna.
                                          4. Bogactwo USA to nie jest wynik tylko ich systemu edukacji. To głównie wynik
                                          niewolnictwa, skrajnego liberalizmu gospodarczego w XIX wieku i przede
                                          wszystkim braku jakichkolwiek zniszczeń wojennych przez ostatnie 140 lat. Gdyby
                                          mieli oni tak jak my w ostatnich 100 latach 3 wojny (w tym 2 światowe) na swoim
                                          terenie i po każdej z nich kraj przypominałby pustynię i po każdej brakowałoby
                                          kilku milionów ludzi to trochę inaczej by ten ich kraj wyglądał.


                                          • vdg Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. 19.06.03, 22:28
                                            > 2. Słowo "pindos" jest w powszechnym użyciu na tym forum i oznacza
                                            > (przynajmniej dla mnie) tyle co "pepik" tylko że dotyczy amerykanów.
                                            Niemniej jednak jest jak najbardziej wprowadzonym przez kilku ludzi sztucznym
                                            tworem. W ten sposób możesz rozmawiać z kolegami czy rodziną, ale nie na
                                            publicznym forum nie sądzisz? Poza tym - po co go w ogóle używasz?

                                            > 3. Ja nie mówię o całości USA. Ja po prostu mówię, że ich armia to nie jest 8
                                            > cudem świata, a "mądrość" pindosów pozostawia wiele do życzenia.
                                            Działania armii USA, jak zresztą każdej armii ocenia się po ich skuteczności.
                                            Jak na razie, to nie masz żadnych argumentów za tym, że owa armia jest
                                            nieskuteczna. Nie wiem co rozumiesz przez pojęcie: "8 cud świata", podejrzewam,
                                            że jest to jakaś polemika z stereotypem, niemniej jednak, czy możesz mi pokazać
                                            jakiekolwiek kryterium porównawcze co do działań innych armii w jakich oceniasz
                                            Amerykanów? Ja nie mogę sobie nawet przypomnieć przegranej przez nich wojny
                                            (no, z wyjątkiem tej z Kanadyjczykami w XIX wieku). Uprzedzając fakty - wojna w
                                            Wietnamie jeśli chodzi o stronę czysto wojskową przegrana bynajmniej nie była,
                                            jeśli potraktujesz ją jako całokształt - owszem, cele nie zostały osiągnięte,
                                            niemniej jednak oceniałeś działania samej armii, a nie USA jako takiego.

                                            > 4. Bogactwo USA to nie jest wynik tylko ich systemu edukacji. To głównie
                                            > wynik niewolnictwa, skrajnego liberalizmu gospodarczego w XIX wieku i przede
                                            > wszystkim braku jakichkolwiek zniszczeń wojennych przez ostatnie 140 lat.
                                            Nie sądzisz, że to bzdura? Niemcy czy Francja w ciągu ostatnich 140 lat toczyły
                                            ze sobą wojny, Japonia została z wojny wybombardowana, a straty jakie poniosła
                                            były gigantyczne i nadal są to bogate państwa. Z drugiej strony możesz podać
                                            kraje, które w wojnach udziału nie brały, a mimo wszystko są biedne czy bardzo
                                            biedne. Jak poprzednio, stosujesz bardzo proste, by nie powiedzieć prymitywne
                                            porównania, aby uzasadnić swoją tezę. I jaki znowu wynik niewolnictwa, skoro
                                            zniesiono je w połowie XIX wieku, a samo w sobie zbyt ekonomicznym sposobem
                                            działania nie było - przemysłowa Północ, w której niewolnictwo zniesiono,
                                            pokonała niewolnicze Południe. Wolny robotnik jest znacznie bardziej wydajny.
                                            Kolejny fakt, który zlekceważyłeś. Co się tyczy liberalizmu, to przykład państw
                                            o kapitalistycznej gospodarce socjalistycznej (trudno to inaczej nazwać -
                                            przykłady Szwecji czy obecnie od dłuższego czasu Niemiec czy Francji) przeczy
                                            Twojemu twierdzeniu, liberalizm niestety cudownym lekiem czy rozwiązaniem nie
                                            jest, pomimo obiegowych opinii, a gospodarka amerykańska wcale nie tak
                                            liberalna (XIX wieczna czy współczesna) jak chciałbyś ją widzieć (bo pewnie o
                                            dopłatach do zbóż, wyższych niż w UE, czy ochronie swojego rynku -
                                            administracyjnie, mocą państwa - niektórych towarów np. ostatnio stali to nie
                                            słyszałeś).

                                            >Gdyby mieli oni tak jak my w ostatnich 100 latach 3 wojny (w tym 2 światowe)
                                            > na swoim terenie i po każdej z nich kraj przypominałby pustynię i po każdej
                                            > brakowałoby kilku milionów ludzi to trochę inaczej by ten ich kraj wyglądał.
                                            Odpowiem tak - Niemcy mieli. I co?
                                            • wielki_czarownik Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. 19.06.03, 23:07
                                              vdg napisał:

                                              >> Niemniej jednak jest jak najbardziej wprowadzonym przez kilku ludzi
                                              sztucznym
                                              > tworem. W ten sposób możesz rozmawiać z kolegami czy rodziną, ale nie na
                                              > publicznym forum nie sądzisz? Poza tym - po co go w ogóle używasz?

                                              Tu na forum militaria słowa "pindos" używamy od ładnych kilku miesięcy. A
                                              używam bo mi się podoba i jest krótsze od "amerykanin".

                                              > Działania armii USA, jak zresztą każdej armii ocenia się po ich skuteczności.
                                              > Jak na razie, to nie masz żadnych argumentów za tym, że owa armia jest
                                              > nieskuteczna. Nie wiem co rozumiesz przez pojęcie: "8 cud świata",
                                              podejrzewam, że jest to jakaś polemika z stereotypem, niemniej jednak, czy
                                              możesz mi pokazać jakiekolwiek kryterium porównawcze co do działań innych armii
                                              w jakich oceniasz Amerykanów? Ja nie mogę sobie nawet przypomnieć przegranej
                                              przez nich wojny (no, z wyjątkiem tej z Kanadyjczykami w XIX wieku).
                                              Uprzedzając fakty - wojna w Wietnamie jeśli chodzi o stronę czysto wojskową
                                              przegrana bynajmniej nie była, jeśli potraktujesz ją jako całokształt -
                                              owszem, cele nie zostały osiągnięte, niemniej jednak oceniałeś działania samej
                                              armii, a nie USA jako takiego.

                                              1. Wietnam to klęska na całego - Cały wietnam dla komuchów, pindosi wygonieni z
                                              tamtego regionu, potężny szok dla społeczeństwa, armia robiona w konia przez
                                              grupę wieśniaków w klapkach i z AK.
                                              2. Somalia.
                                              3. Zatoka Świń.
                                              4. Druga wojna też jest dość dyskusyjna pod względem ich "warsztatu"
                                              Inne wojny? Z czym? Z Panamą?? Z Meksykiem??? To mają być przeciwnicy?

                                              > Nie sądzisz, że to bzdura? Niemcy czy Francja w ciągu ostatnich 140 lat
                                              >toczyły ze sobą wojny, Japonia została z wojny wybombardowana, a straty jakie
                                              >poniosła były gigantyczne i nadal są to bogate państwa.

                                              Ale dostawały miliardową czy nawet bilionową pomoc od pindosów. Same by się nie
                                              dźwignęły.

                                              Z drugiej strony możesz podać
                                              > kraje, które w wojnach udziału nie brały, a mimo wszystko są biedne czy
                                              bardzo biedne.

                                              Są. Ale to najczęściej byłe kolonie rabunkowo eksploatowane przez
                                              dziesiątki/setki lat.

                                              > Jak poprzednio, stosujesz bardzo proste, by nie powiedzieć prymitywne
                                              > porównania, aby uzasadnić swoją tezę. I jaki znowu wynik niewolnictwa, skoro
                                              > zniesiono je w połowie XIX wieku, a samo w sobie zbyt ekonomicznym sposobem
                                              > działania nie było - przemysłowa Północ, w której niewolnictwo zniesiono,
                                              > pokonała niewolnicze Południe.

                                              Ale ile do tego czasu niewolnicy zdołali wypracować! A np. w Polsce
                                              niewolnictwa nie ma gdzieś od 1000 lat albo i więcej. Ponadto ta wojna nie była
                                              o zniesienie niewolnictwa, tylko o to by ci niewolnicy poszli pracować do
                                              fabryk.

                                              > Wolny robotnik jest znacznie bardziej wydajny.

                                              Jest. Ale niewolnik jest tańszy. Myślisz że III Rzesza dałaby radę tyle
                                              produkować bez setek tysięcy niewolników?

                                              > Kolejny fakt, który zlekceważyłeś. Co się tyczy liberalizmu, to przykład
                                              państw o kapitalistycznej gospodarce socjalistycznej (trudno to inaczej nazwać -
                                              > przykłady Szwecji czy obecnie od dłuższego czasu Niemiec czy Francji) przeczy
                                              > Twojemu twierdzeniu, liberalizm niestety cudownym lekiem czy rozwiązaniem nie
                                              > jest, pomimo obiegowych opinii, a gospodarka amerykańska wcale nie tak
                                              > liberalna (XIX wieczna czy współczesna) jak chciałbyś ją widzieć (bo pewnie o
                                              > dopłatach do zbóż, wyższych niż w UE, czy ochronie swojego rynku -
                                              > administracyjnie, mocą państwa - niektórych towarów np. ostatnio stali to nie
                                              > słyszałeś).

                                              A poczytaj trochę o gospodarce amerykańskiej w XIX wieku aż do początku XX
                                              wieku. Liberalizm brytyjski się nie umywa. Żadnych praw pracowniczych, żadnych
                                              osłon socjalnych, nic, a wojsko strzelało do strajkujących. Tam człowiek był
                                              niczym - gorzej chyba niż za Stalina. Podobnie było w GB w XIX tylko, że od
                                              1850 to już się zaczęło zmieniać. W USA zaczęło się zmieniać dopiero na
                                              początku XX wieku. A o dopłatach słyszałem bardzo dużo.

                                              >
                                              > >Gdyby mieli oni tak jak my w ostatnich 100 latach 3 wojny (w tym 2 światowe
                                              > )
                                              > > na swoim terenie i po każdej z nich kraj przypominałby pustynię i po każd
                                              > ej
                                              > > brakowałoby kilku milionów ludzi to trochę inaczej by ten ich kraj wygląda
                                              > ł.
                                              > Odpowiem tak - Niemcy mieli. I co?

                                              Ale mieli:
                                              1. Pomoc po I wojnie światowej - kredyty zostały umorzone. I Hitlera, który
                                              postawił niemcy na nogi.
                                              2. Plan Marschala.
                                              Zapomniałeś o tym?

                                              A my co mieliśmy? Ruskich, którzy ukradli co się dało. Porównaj niemieckie
                                              wschodnie i zachodnie landy.
                                              • vdg Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. 19.06.03, 23:21
                                                > Tu na forum militaria słowa "pindos" używamy od ładnych kilku miesięcy. A
                                                > używam bo mi się podoba i jest krótsze od "amerykanin".
                                                To nadal o niczym nie świadczy. Bynajmniej nie jest zrozumiałe, niezależnie od
                                                jakiego czasu Ty czy kilku Twoich znajomych z niego korzysta. Forum bynajmniej
                                                nie jest zamknięte tylko i wyłącznie dla Was, prawda?

                                                > 1. Wietnam to klęska na całego - Cały wietnam dla komuchów, pindosi wygonieni
                                                > z tamtego regionu, potężny szok dla społeczeństwa, armia robiona w konia
                                                > przez grupę wieśniaków w klapkach i z AK.
                                                Tutaj to wychodzi nieco brak wiedzy o wojnie w tym rejonie. Możesz mi podać
                                                przykład jednej bitwy przegranej przez Amerykanów? Jak już pisałem stereotypowy
                                                obraz danej wojny nie świadczy o rzeczywistych wydarzeniach. Po ofensywie Tet
                                                VC przestał w ogóle istnieć. Kilka rajdów bombowych na północ, gdy Amerykanie
                                                wreszcie na nie pozwolili przekonał Hanoi, że jednak warto siąść do stołu
                                                negocjacji. Co do wygonienia z tamtego regionu Amerykanów, to w Laosie,
                                                Tajlandii czy pobliskiej Korei Południowej i Japonii zostali jak najbardziej.

                                                > 2. Somalia.
                                                Działania pod egidą ONZ. Brak jasnych celów do realizacji, a te które zostały
                                                bezpośrednio wyznaczone, zostały zrealizowane. Poza tym - to nie wojna, bo niby
                                                z kim? Z uzbrojonymi cywilami? To tak, jakbyś napisał, że Holandia przegrała
                                                wojnę, bo jej oddziały ONZ oddały Serbom Srebrenicę.

                                                > 3. Zatoka Świń.
                                                A to Amerykanie tam walczyli? Pierwsze słyszę...

                                                > 4. Druga wojna też jest dość dyskusyjna pod względem ich "warsztatu"
                                                Wygrali. To bezdyskusyjnie świadczy o ich jakości.

                                                > Inne wojny? Z czym? Z Panamą?? Z Meksykiem??? To mają być przeciwnicy?
                                                Aha - a jacy przeciwnicy niby się liczą? Rosję pokonali - gospodarczo, ale
                                                jeśli ów okres nazywamy "Zimną wojną" to i zwycięstwo może zostać przyznane. Z
                                                III Rzeszą nie mieli problemów, takoż z Japonią. Czy na tym globie był jeszcze
                                                jakiś przeciwnik? A, Irak rozwalili dwa razy w ciągu kilku tygodni. No, podaj
                                                mi kryterium porównawcze państwa z którym to rzekomo USA miałoby toczyć wojnę,
                                                abyś ową wojnę uznał i docenił "przeciwników". Jesteś w stanie?

                                                > Jest. Ale niewolnik jest tańszy. Myślisz że III Rzesza dałaby radę tyle
                                                > produkować bez setek tysięcy niewolników?
                                                Owszem. Była w stanie produkować nawet więcej, tyle tylko, że za późno
                                                przestawiła swój przemysł na wojenne tory. Powiedz mi, jacy to niewolnicy
                                                pracowali w czasach gdy podbijała Polskę, Francję czy pół Europy?
                                                • wielki_czarownik Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. 19.06.03, 23:35
                                                  vdg napisał:

                                                  > To nadal o niczym nie świadczy. Bynajmniej nie jest zrozumiałe, niezależnie
                                                  od
                                                  > jakiego czasu Ty czy kilku Twoich znajomych z niego korzysta. Forum
                                                  bynajmniej
                                                  > nie jest zamknięte tylko i wyłącznie dla Was, prawda?

                                                  Ale wchodząc na dane forum należy przyjąć pewne zasady których przestrzegają
                                                  jego stali użytkownicy, a nie się szarogęsić. Prawda?

                                                  >> Tutaj to wychodzi nieco brak wiedzy o wojnie w tym rejonie. Możesz mi podać
                                                  > przykład jednej bitwy przegranej przez Amerykanów? Jak już pisałem
                                                  stereotypowy
                                                  >
                                                  > obraz danej wojny nie świadczy o rzeczywistych wydarzeniach. Po ofensywie Tet
                                                  > VC przestał w ogóle istnieć. Kilka rajdów bombowych na północ, gdy Amerykanie
                                                  > wreszcie na nie pozwolili przekonał Hanoi, że jednak warto siąść do stołu
                                                  > negocjacji.

                                                  Nie pamiętam miejsca, ale obrona jakiejś bazy pindosów w której dostali łupnia
                                                  na całego. Jeśli ci zależy to jutro pójdę do biblioteki i poszukam tej nazwy. A
                                                  wojan tam byłą raczej partyzancka 0 bez większych bitew.

                                                  Co do wygonienia z tamtego regionu Amerykanów, to w Laosie,
                                                  > Tajlandii czy pobliskiej Korei Południowej i Japonii zostali jak najbardziej.

                                                  Ale nie w Wietnamie.

                                                  >
                                                  > > 2. Somalia.
                                                  > Działania pod egidą ONZ. Brak jasnych celów do realizacji, a te które zostały
                                                  > bezpośrednio wyznaczone, zostały zrealizowane. Poza tym - to nie wojna, bo
                                                  niby
                                                  >
                                                  > z kim? Z uzbrojonymi cywilami?

                                                  Komandosi dostali w dziób od bandy cywili! HAHAHAHA!!
                                                  A w Wietnamie to niby z kim się tłukli? Banda wieśniaków po tygodniowym
                                                  szkoleniu to niby wojsko? Oni mieli bardzo mało prawdziwych, wyszkolonych
                                                  żołnierzy (ponoć tylko kilkanaście tysięcy oficeró miało wiedzę wojskową).

                                                  To tak, jakbyś napisał, że Holandia przegrała
                                                  > wojnę, bo jej oddziały ONZ oddały Serbom Srebrenicę.

                                                  Wojny nie, ale dała d*** jak się patrzy.

                                                  >
                                                  > > 3. Zatoka Świń.
                                                  > A to Amerykanie tam walczyli? Pierwsze słyszę...

                                                  A kto wspierał desantujących się z powietrza? Kto ich szkolił? Kto kupił broń?
                                                  Czy nie panowie z CIA?

                                                  >
                                                  > > 4. Druga wojna też jest dość dyskusyjna pod względem ich "warsztatu"
                                                  > Wygrali. To bezdyskusyjnie świadczy o ich jakości.

                                                  Taaa. Ardeny na przykład (ledwo się pozbierali), zrzut spadochroniarzy nad
                                                  Normandią (dramat - 40% zrzucili na bagna), Pearl Harbour (szkoda gadać),
                                                  Filipiny (oj!).

                                                  >
                                                  > > Inne wojny? Z czym? Z Panamą?? Z Meksykiem??? To mają być przeciwnicy?
                                                  > Aha - a jacy przeciwnicy niby się liczą? Rosję pokonali - gospodarczo, ale
                                                  > jeśli ów okres nazywamy "Zimną wojną" to i zwycięstwo może zostać przyznane.
                                                  Z
                                                  > III Rzeszą nie mieli problemów, takoż z Japonią. Czy na tym globie był
                                                  jeszcze
                                                  > jakiś przeciwnik? A, Irak rozwalili dwa razy w ciągu kilku tygodni. No, podaj
                                                  > mi kryterium porównawcze państwa z którym to rzekomo USA miałoby toczyć
                                                  wojnę,
                                                  > abyś ową wojnę uznał i docenił "przeciwników". Jesteś w stanie?

                                                  Tak - wojna z wietnamem - dostali w dziób. Z Koreą - na pewno nie wygrali. Z
                                                  ZSRR dobrze dla świata, że nie próbowali. A wygrana z Panamą to rzeczywiście
                                                  sukces jak się patrzy.

                                                  >
                                                  > > Jest. Ale niewolnik jest tańszy. Myślisz że III Rzesza dałaby radę tyle
                                                  > > produkować bez setek tysięcy niewolników?
                                                  > Owszem. Była w stanie produkować nawet więcej, tyle tylko, że za późno
                                                  > przestawiła swój przemysł na wojenne tory.

                                                  Przestawili swój przemysł na zbrojenia w zasadzie już w 1934 roku - poczytaj
                                                  trochę. W 1940 przestali już produkować pojazdy na potrzeby cywilne.

                                                  Powiedz mi, jacy to niewolnicy
                                                  > pracowali w czasach gdy podbijała Polskę,

                                                  Nikt.

                                                  > Francję

                                                  Po co?

                                                  > czy pół Europy?

                                                  Od 1941 roku pracowały dla nich setki tysięcy ludzi - niewolników.

                                                  A czyżbym przekonał cię co do odbudowy Niemiec, Francji i Japonii? Do XIX
                                                  wiecznego liberalizmu USA też?
                                                  • swiatlo Somalia 19.06.03, 23:51
                                                    wielki_czarownik napisał:

                                                    > Komandosi dostali w dziób od bandy cywili! HAHAHAHA!!

                                                    Nie pamietam dokladnych liczb, ale w obcym i wrogim miescie zginelo okolo 20
                                                    komandosow, wycinajac przy okazji grubo ponad 1000 uzbrojonych terrorystow.
                                                    Nie wiem jak mozna mowic tutaj o porazce militarnej. Gdyby CCCP osiagnela taki
                                                    wynik juz Prawda by trabila na caly swiat o wielkim zwyciestwie.
                                                    Byl to bez watpienia wspanialy pokaz sily bojowej Rangersow.
                                                    Wycofano sie z tej interwencji z powodu zwiazania rak mandatem ONZ oraz
                                                    tchorzostwa Clintona.
                                                  • swiatlo Somalia - liczby 20.06.03, 00:02
                                                    Troche sie pomylilem. Moje liczy uwzglednialy zabitych i rannych. Jesli chodzi
                                                    o zabitych, to zginelo 6 Rangersow i 300 bandytow.
                                                    Mimo wszystko stosunek 1:50, czyli iscie imponujacy.
                                                    Rangersi wolali zreszta o pomoc AC-130 Spooky, niestety nie dostali z powodow
                                                    zdaje sie politycznych, inaczej zaturbanionych bandytow Osamy by zginelo
                                                    jeszcze wiecej.
                                                  • swiatlo Re: Somalia - liczby 20.06.03, 00:06
                                                    swiatlo napisał:

                                                    > Troche sie pomylilem. Moje liczy uwzglednialy zabitych i rannych. Jesli
                                                    chodzi
                                                    > o zabitych, to zginelo 6 Rangersow i 300 bandytow.
                                                    > Mimo wszystko stosunek 1:50, czyli iscie imponujacy.
                                                    > Rangersi wolali zreszta o pomoc AC-130 Spooky, niestety nie dostali z powodow
                                                    > zdaje sie politycznych, inaczej zaturbanionych bandytow Osamy by zginelo
                                                    > jeszcze wiecej.

                                                    Sam nie wiem, inne zrodlo z kolei mowi znowu o 18 zabitych Rangersow i ponad
                                                    tysiacu zabitych bandziorow Osamy. Zdaje sie ze to sa wlasciwe liczby.
                                                  • Gość: caton Somalia - Czeczenia IP: 217.153.114.* 25.06.03, 15:36
                                                    swiatlo napisał:

                                                    > Troche sie pomylilem. Moje liczy uwzglednialy zabitych i rannych. Jesli
                                                    chodzi
                                                    > o zabitych, to zginelo 6 Rangersow i 300 bandytow.
                                                    > Mimo wszystko stosunek 1:50, czyli iscie imponujacy.
                                                    > Rangersi wolali zreszta o pomoc AC-130 Spooky, niestety nie dostali z powodow
                                                    > zdaje sie politycznych, inaczej zaturbanionych bandytow Osamy by zginelo
                                                    > jeszcze wiecej.
                                                    >

                                                    racja. pomyliles sie. ale tylko w liczbach, a nie w tym, ze de facto nalezy to
                                                    uznac za gorzki, bo gorzki (w koncu zgineli ludzie) ale jednak sukces. wg moich
                                                    informacji zginelo w sumie 18 (wg innych zrodel 19) am. zolnierzy (rangers,
                                                    delty, lotnikow 160th soar i bodajze jeden z 10 gorskiej), a okolo 100 zostalo
                                                    lzej lub ciezej rannych.
                                                    jesli natomiast chodzi o straty wsrod somalijczykow, to brak jest dokladnych
                                                    danych. administracja onz i lekarze (somalijscy i zagraniczni) najczesciej
                                                    oceniali je na ok. 500 osob (w tym czesc niestety stanowily przypadkowo
                                                    postrzelone kobiety i dzieci), przy z pewnoscia wyzszej liczbie rannych.

                                                    pomyliles sie tez pod tym wzgledem, ze nie byli to terrorysci osamy, a raczej
                                                    milicja klanowa, bioraca udzial w wojnie domowej. z osama laczyla ich chyba
                                                    tylko wiara.

                                                    osobiscie uwazam, ze miara sukcesu tej operacji nie jest stosunek ofiar (choc
                                                    jest istotny), a raczej sam fakt obronienia sie przez - badzmy szczerzy -
                                                    garstke ludzi, otoczonych przez wielokrotnie silniejszego przeciwnika, a
                                                    nastepnie przeprowadzenie skutecznej odsieczy.

                                                    a teraz pewne porownanie, przy czym przyznam, ze nie mam dostepu do ksiazki, w
                                                    ktorej o tym przeczytalem, w zwiazku z czym podane przeze mnie dane moga nie
                                                    byc dokladne - pamietam jedynie sam zarys sytuacji. moze ktos zna szczegoly???

                                                    otoz w czasie I wojny czeczenskiej kompania rosyjska zostala wysadzona z
                                                    helikopterow na przeleczy, ktora mial wycofywac sie oddzial czeczencow. okazalo
                                                    sie, ze wywiad zle ocenil jego liczebnosc i czeczenco bylo kilka razy wiecej
                                                    niz rosjan. zdajac sobie sprawe z beznadziejnosci sytuacji dowodca odeslal
                                                    jednego z sierzantow z kilkoma najmlodszymi zolnierzami, a reszta bronila sie
                                                    dalej. bronili sie bodajze dwa albo trzy dni, i z tego co pamietam - walczyli
                                                    dzielnie, ale zgineli wszyscy, ktorzy zostali na miejscu.

                                                    i teraz porownanie z tematem twojego postu, tj. z akcja w somalii:
                                                    nie wyobrazam sobie, aby w armii amerykanskiej bylo mozliwe pozostawienie
                                                    kompanii (+/- 100 ludzi) po prostu ot, tak na smierc. w somalii, choc stosunek
                                                    atakujacych do okrazonych byl chyba jeszcze wyzszy - rangersi i d-boys obronili
                                                    sie twardo, a ich dowodcy poruszyli niebo i ziemie (ryzykujac nawet konflikty
                                                    dyplomatyczne), byle tylko wydostac ich z piekla. nie wiem, co zrobili dowodcy
                                                    rosyjscy, zeby pomoc swoim ludziom. ale chyba niewiele, skoro im sie nie udalo.

                                                    bardziej podobne do somalii sytuacje mialy tez miejsce podczas pierwszego
                                                    szturmu groznego. jakby nie bylo - odcieci spadochroniarze bronili sie
                                                    bohatersko - ale nie zrobiono dosc, zeby ich uratowac z okrazenia.
                                                  • being28 W_c=wzorowy komunista 20.06.03, 00:26
                                                    W_c, ty sie po prostu urodziles o kilkadziesiat lat za pozno bo jestes
                                                    wzorcowym przykladem na komuniste. Jestes nawet lepszy od Urbana i jego
                                                    kumpli, moze jeszcze kiedys zrobisz kariere polityczna?

                                                    O czy Ty piszesz? O Somalii? O Wietnamie? Znajdz analogiczne wojny wygrane
                                                    przez tak kultowe dla Ciebie CCCP. Nie ma takiego czegos po prostu. Czepiasz
                                                    sie maxymalnych pierdol jak Ardeny, Pearl Harbour itp. Ale juz polska armia to
                                                    jest idealna. Nie mozna powiedziec zlego slowa o polskich konstrukcjach bo
                                                    zawsze cos napiszesz, ze strzelales i oczywiscie 100% trafien, zadnych zaciec
                                                    itp. Oczywiscie amerykanskie to sie zawsze zacina... Jeszcze lepsi to sa
                                                    polscy oficerowie, najlepsi z najlepszych, a nie cwierc inteligentni tepacy po
                                                    West Point.
                                                  • swiatlo Re: W_c=wzorowy komunista 20.06.03, 00:36
                                                    being28 napisał:

                                                    > W_c, ty sie po prostu urodziles o kilkadziesiat lat za pozno bo jestes
                                                    > wzorcowym przykladem na komuniste. Jestes nawet lepszy od Urbana i jego
                                                    > kumpli, moze jeszcze kiedys zrobisz kariere polityczna?

                                                    Masz racje, rozmawia sie z nim jak z Komsomolska Prawda.

                                                  • wielki_czarownik HAHAHA! 20.06.03, 09:35
                                                    Wręcz przeciwnie. Głosowałem na UPR - najbardziej liberalną partię w Polsce,
                                                    proponującą wprowadzić u nas amerykański system gospodarczy.
                                                  • Gość: dekod Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. IP: *.euv-frankfurt-o.de 20.06.03, 11:41


                                                    Co do Wietnamu to zgoda. Moze nie przegrali zadnej wiekszej bitwy, ale wiele
                                                    drobnych starc tak a oto chodzi w wojnie partyzanckiej. Co do Somalii-uwazam ze
                                                    wbrew pozorom US doskomale sobie poradzili. Stosunek strat 1:30 we wrogim
                                                    miescie, w okrezeniu, bez ciezkiej broni. Porownaj to sobie z np: Groznym. Poza
                                                    tym to co zrobilp 2 komnasosow z Delty-dobrowolne zejscie na ze smiglowcow do
                                                    ochrony rannych pilotow w obliczu samotnej walki z ponad setka Somalijczykow to
                                                    mistrzostwo swiata. A tak BTW: nie wierze ze na West Point jest marny poziom.
                                                    Niedlugo dowiemy sie ze poziom na Oxfodzie czy Harvardzie jest tez zdecydoenaie
                                                    nizszy niz przecietna w Polsce.
                                                  • wielki_czarownik Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. 20.06.03, 14:52
                                                    Gość portalu: dekod napisał(a):

                                                    >
                                                    >
                                                    > Co do Wietnamu to zgoda. Moze nie przegrali zadnej wiekszej bitwy, ale wiele
                                                    > drobnych starc tak a oto chodzi w wojnie partyzanckiej. Co do Somalii-uwazam
                                                    ze
                                                    >
                                                    > wbrew pozorom US doskomale sobie poradzili. Stosunek strat 1:30 we wrogim
                                                    > miescie, w okrezeniu, bez ciezkiej broni.

                                                    PAmiętaj, że nie tylko stosunek strat świadczy o przegranej czy wygranej.
                                                    Pindosi zostali wygonieni z Somalii i dlatego przegrali. To Somalijczycy
                                                    zrealizowali swoje cele. Biorąc pod uwagę tylko straty możemy powiedzieć, że
                                                    niemcy wygrali pod dunkierką, bo mieli niższe straty, a jak wiemy anglicy
                                                    wygrali tam bez dwóch zdań (i to pewnie całą wojnę) - bo zrealizowali swoje
                                                    cele.

                                                    > Porownaj to sobie z np: Groznym.

                                                    Grozny to dramat.

                                                    Poza
                                                    >
                                                    > tym to co zrobilp 2 komnasosow z Delty-dobrowolne zejscie na ze smiglowcow do
                                                    > ochrony rannych pilotow w obliczu samotnej walki z ponad setka Somalijczykow
                                                    to
                                                    >
                                                    > mistrzostwo swiata.

                                                    To już inna sprawa.

                                                    > A tak BTW: nie wierze ze na West Point jest marny poziom.

                                                    Nie jest marny. Ale tam szkoli się specjalistów w danej dziedzinie. Ponadto ich
                                                    system szkoleniowy sprawdza się tylko i wyłącznie w specyficznych amerykańskich
                                                    warunkach. Dlatego DLA NAS jest nędzny i nieprzydatny. Inna sprawa, że podczas
                                                    ćwiczeń sztabowych dysponując porównywalnymi siłami nasi wygrywają.

                                                    > Niedlugo dowiemy sie ze poziom na Oxfodzie czy Harvardzie jest tez
                                                    zdecydoenaie nizszy niz przecietna w Polsce.

                                                    Wątpię ;) Ale może tego dożyjemy? ;)
                                                • Gość: NEMO Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. IP: *.telkom-ipnet.co.za 20.06.03, 14:20
                                                  vdg napisał:

                                                  > > 1. Wietnam to klęska na całego - Cały wietnam dla komuchów, pindosi wygoni
                                                  > eni
                                                  > > z tamtego regionu, potężny szok dla społeczeństwa, armia robiona w konia
                                                  > > przez grupę wieśniaków w klapkach i z AK.
                                                  > Tutaj to wychodzi nieco brak wiedzy o wojnie w tym rejonie. Możesz mi podać
                                                  > przykład jednej bitwy przegranej przez Amerykanów? Jak już pisałem
                                                  stereotypowy
                                                  >
                                                  > obraz danej wojny nie świadczy o rzeczywistych wydarzeniach. Po ofensywie Tet
                                                  > VC przestał w ogóle istnieć. Kilka rajdów bombowych na północ, gdy Amerykanie
                                                  > wreszcie na nie pozwolili przekonał Hanoi, że jednak warto siąść do stołu
                                                  > negocjacji. Co do wygonienia z tamtego regionu Amerykanów, to w Laosie,
                                                  > Tajlandii czy pobliskiej Korei Południowej i Japonii zostali jak najbardziej.
                                                  >
                                                  > > 4. Druga wojna też jest dość dyskusyjna pod względem ich "warsztatu"
                                                  > Wygrali. To bezdyskusyjnie świadczy o ich jakości.
                                                  >

                                                  Nareszcie wracamy powoli do tematu.

                                                  Ad 1. Wojny w Wietnamie nie wygrali a najprosciej w swiecie przegrali ( jesli
                                                  nie militarnie to politycznie). Rzecz byla w ostatecznym rozrachunku prosta. Na
                                                  koniec nikt ich nie chcial w Wietnamie Poludniowym - ani ci z polnocy ani ci z
                                                  poludnia. A w takiej sytuacji mozna nie przegrac ani jednej bitwy a przegrac
                                                  cala wojne. Jest w tym rowniez lekcja dla zaangazowania w Iraku. Jezeli
                                                  koalicja (jakkolwiek rozumiana) zrazi do siebie spoleczenstwo oraz ugrupowania
                                                  przychylne wobec USA, Wielkiej Brytanii itd to efekt bedzie podobny do
                                                  Wietnamu, Afganistanu, Iranu, Kambodzy - calkowita kleska polityczna, cos
                                                  gorszego niz zwykla przegrana na polu bitwy.
                                                  I nie ma to nic wspolnego z inteligencja narodu tego lub innego!!!!!

                                                  Ad 4. Jakie bylo rzemioslo USA w II wojnie swiatowej szkoda sie sprzeczac.
                                                  Wiele spraw dobrze opisano, a wojne wygrala koalicja.


                                                  Pozdrawiam
                                                  • wielki_czarownik Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. 20.06.03, 14:56
                                                    Gość portalu: NEMO napisał(a):
                                                    >
                                                    > Nareszcie wracamy powoli do tematu.

                                                    No właśnie. Mam już dosyć tłumaczenia się z mych uczuć do pindosów :)

                                                    >
                                                    > Ad 1. Wojny w Wietnamie nie wygrali a najprosciej w swiecie przegrali ( jesli
                                                    > nie militarnie to politycznie). Rzecz byla w ostatecznym rozrachunku prosta.
                                                    Na
                                                    >
                                                    > koniec nikt ich nie chcial w Wietnamie Poludniowym - ani ci z polnocy ani ci
                                                    z
                                                    > poludnia. A w takiej sytuacji mozna nie przegrac ani jednej bitwy a przegrac
                                                    > cala wojne. Jest w tym rowniez lekcja dla zaangazowania w Iraku. Jezeli
                                                    > koalicja (jakkolwiek rozumiana) zrazi do siebie spoleczenstwo oraz
                                                    ugrupowania
                                                    > przychylne wobec USA, Wielkiej Brytanii itd to efekt bedzie podobny do
                                                    > Wietnamu, Afganistanu, Iranu, Kambodzy - calkowita kleska polityczna, cos
                                                    > gorszego niz zwykla przegrana na polu bitwy.

                                                    Amen.

                                                    > I nie ma to nic wspolnego z inteligencja narodu tego lub innego!!!!!

                                                    Nie ma, choć przyznasz że USA bardzo łatwo potrafi zrazić do siebie inne kraje.

                                                    >
                                                    > Ad 4. Jakie bylo rzemioslo USA w II wojnie swiatowej szkoda sie sprzeczac.
                                                    > Wiele spraw dobrze opisano, a wojne wygrala koalicja.

                                                    Wygrała, ale chyba przyznasz, że USA wygrało wojnę nie taktyką a gospodarką.

                                                    > Pozdrawiam

                                                    Pozdr.
                                              • Gość: P-51 Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. IP: *.sympatico.ca 20.06.03, 01:34
                                                Wielki czarownik napisal

                                                <<Tu na forum militaria słowa "pindos" używamy od ładnych kilku miesięcy. A
                                                używam bo mi się podoba i jest krótsze od "amerykanin".>>>

                                                Na Twoim miejscu bylbym bardziej ostrozny w wyglaszaniu takich "herezji",
                                                podpierajac sie dziecinna argumentacja. Ktos rownie bystry moze dojsc do
                                                wniosku, by do Ciebie zwracac sie np. "kutasie", uzasadniajac zgodnie z Twoja
                                                logika to tym, ze slowo to jest nie tylko znane na tym forum, ale znane i
                                                uzywane w calej Polsce i to nie tylko od ladnych kilku miesiecy, ale ladnych
                                                kilku wiekow. Bedzie go uzywal, bo mu sie ono podoba, no i jest zdecydowanie
                                                krotsze od "Wielki Czarownik"

                                                I co Ty na to????
                                                • wielki_czarownik Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. 20.06.03, 09:34
                                                  ALe słowo pindos nie jest obraźliwe, a przynajmniej w takim stopniu
                                                  jak "kutas". Jeżeli chcesz używać analogicznego do "pindos" określenia wobec
                                                  mnie, to nazywaj mnie "polaczkiem" "lechitą" albo coś w tym stylu. Gdybym nie
                                                  mówił "pindos" tylko np. "cwel" to sprawa byłaby inna. I ile IQ mieli pindosi?
                                                  • Gość: P-51 Re: Odpowiedź + wyjaśnienie. IP: *.qc.sympatico.ca 21.06.03, 08:45
                                                    wielki_czarownik napisał:

                                                    > ALe słowo pindos nie jest obraźliwe, a przynajmniej w takim stopniu
                                                    > jak "kutas".

                                                    No to teraz sprawdzmy, czym mozna bardziej ublizyc, "pindosem" czy "kutasem".


                                                    Gość portalu: Misza napisał(a):

                                                    > :) U nas to slowo nie znaczy nic a kojarzy sie tylko z "pindos" (пи
                                                    > ндос) -
                                                    > kopniak w dupe


                                                    A teraz inny cytat:

                                                    << Wozny pas mu odwiazal, pas slucki, pas lity,
                                                    << Przy ktorym swieca geste kutasy jak kity.

                                                    Cienutko cos z toba mlody czlowieku, skoro kutas kojarzy Ci sie jak temu
                                                    przyslowiowemu Jasiowi tylko z jednym. Moze zamiast marnowac czas na wywody o
                                                    mozliwosciach intelektualnym innych nacji, lepiej przeczytac chociaz
                                                    najwazniejsze lektury ze szkoly podstawowej?
                                                    P.S. Konkretne interesujace Cie liczby znajdziesz (albo i nie) w ksiazce "IQ
                                                    and the Wealth of Nations"* Richarda Lynna i Tatu Vanhanena. Niestety,
                                                    zdobywanie wiedzy nie jest latwe i troche kosztuje.

                                                  • wielki_czarownik Uciekasz od odpowiedzi 21.06.03, 10:34
                                                    Co to znaczy kutas przy szbli to wiem (broń biała to moja miłość). A czy
                                                    mógłbyś mi podać ile IQ mieli pindosi? Zapewne książka którą się podpierasz nie
                                                    jest dostępna w Polsce. Możesz po prostu podać? Jeżeli nie, to nie odpisuj na
                                                    ten post.
                                          • swiatlo To protestancka kultura decyduje 19.06.03, 22:43
                                            wielki_czarownik napisał:

                                            > 4. Bogactwo USA to nie jest wynik tylko ich systemu edukacji. To głównie
                                            > wynik niewolnictwa, skrajnego liberalizmu gospodarczego w XIX wieku i przede
                                            > wszystkim braku jakichkolwiek zniszczeń wojennych przez ostatnie 140 lat.
                                            > Gdyby mieli oni tak jak my w ostatnich 100 latach 3 wojny (w tym 2 światowe)
                                            > na swoim terenie i po każdej z nich kraj przypominałby pustynię i po każdej
                                            > brakowałoby kilku milionów ludzi to trochę inaczej by ten ich kraj wyglądał.

                                            W podobnej, jesli nie identycznej, sytuacji byly Meksyk i cala Ameryka
                                            Poludniowa. Jednak ten cud akurat zdarzyl sie w anglosaskiej czesci nowego
                                            swiata, czyli w USA i Kanadzie.
                                            Bogactwo i pozycja USA nie biora sie ani z edukacji, ani z ich historii. Biora
                                            sie one w prostej linii z anglosaskiej protestanckiej kultury, ktora jest
                                            bodajze najbardziej efektywna kultura jaka obecnie istnieje.

                                            Zreszta wbrew wynikom badan IQ ktore tu sie przytacza, uwazam ze nawet jesli
                                            Polska ma wskaznik nizszy niz inne kraje, nie przeklada sie to wprost na
                                            pozycje kraju i spoleczenstwa. Nawet jesli jestesmy o te pare punktow ponizej,
                                            to przeciez nie jestesmy szympansami za przeproszeniem.
                                            Poza tragiczna historia glownym czynnikiem jaki nas ciagnie w dol to nasza
                                            katolicko-zasciankowa kultura. Dopoki nie przyswoimy sobie pewnych elementow
                                            swiata anglo-germanskiego, jak dyscyplina, swiadomosc obywatelska czy wysoka
                                            kultura pracy, to na zawsze jestesmy skazani na zycie w chlewie.

                                            Same IQ to za malo. Nie sadze aby farmerzy amerykanscy byli szczegolnie
                                            bardziej inteligentni genetycznie niz polscy chlopi. Jednak wiekszosc tych
                                            farmerow ma co najmniej srednie wyksztalcenie, jesli nie wyzsze, no i przede
                                            wszystkim maja zaszczepiony przez fundamentalistyczna protestancka kulture kult
                                            pracy i organizacji. Czego nie mozna powiedziec o polskich chlopach.
                                            • vdg Re: To protestancka kultura decyduje 19.06.03, 23:04
                                              > Biora sie one w prostej linii z anglosaskiej protestanckiej kultury, ktora
                                              > jest bodajze najbardziej efektywna kultura jaka obecnie istnieje.
                                              Już może nie przesadzajmy. Istnieje sporo czynników, bynajmniej nie biorą się
                                              one li tylko i wyłącznie z protestanckiej kultury. Ameryka nie przez samych
                                              protestantów została zbudowana. Problem polega na tym, że nie ma takiej jednej,
                                              jedynej wyróżnionej cechy, którą możnaby umieścić na piedestale. Taki a nie
                                              inny rozwój i pozycja USA wynikają z ich połaczenia, połączenia, którego gdzie
                                              indziej zabrakło. Zauważ, że podobny kult pracy (a przynajmniej w ogólnym
                                              ujęciu) występuje również w Chinach, ludzi jest tam więcej, a jednak to nie one
                                              są supermocarstwem. Tutaj wchodzi ów "wolność osobista", być może wynikająca z
                                              tego, że Ameryka jest w końcu państwem uciekinierów, którzy chcieli się odciąć
                                              od wszystkiego za sobą - szlachty, Europy i tym podobnych; i ustalić własne
                                              prawa. I takie cechy możnaby mnożyć, tylko czy jest sens?

                                              Fakty niestety dla każdego amerykanofoba są niezmienne, pomimo wszystkich cech,
                                              jakimi mają się rzekomo charakteryzować owi głupi Amerykanie to oni dyktują
                                              warunki, a jakoś nie mądrzejsi, szlachetniejsi czy jedzący żaby. Oceną
                                              efektywności państwa jest skuteczność. A tego Amerykanom odmówić się nie da, są
                                              diablo skuteczni, tak skuteczni, że innego supermocarstwa na mapie globu nie
                                              uświadczysz.
                                              • Gość: and naczelna zasada systemu IP: 192.9.200.* 26.06.03, 15:09
                                                Według obserwatora z daleka: przyjmowanie z otwartymi rękami tych, którzy gdzie
                                                indziej nie mieliby takich możliwości rozwoju. I całej masy do śmierdzącej
                                                roboty. To powoduje, że poza masą ciemniaków (także ogromną własnego chowu)
                                                mają kogo chcą i kiedy chcą.
                                                USA to wielki tygiel, a część imigrantów jest tam za podpałkę.

                                                Pozdrawiam
                                    • wielki_czarownik Being 19.06.03, 21:38
                                      being28 napisał:

                                      > Przeciez mielismy 10 gospodarke swiata!!!

                                      Gdyby w latach 70 odpowiednio inwestować te kredyty, to dzisiaj UE wstępowałaby
                                      do Polski. Ale u nas władowano to w przemysł ciężki i dopłaty (a nie
                                      modernizację) rolnictwa i zmarnowaliśmy szansę.

                                      Nasze czolgi po tygodniu mialy byc w
                                      > Paryzu!!!

                                      W Danii

                                      Do tego oficerowie wyksztalceni w ZSRR, a nie w jakims West Point.

                                      Dla mnie West Point to nic szczególnego.

                                      I
                                      > jeszcze przeciez prawie pokonalismy Niemcow w 39, gdyby nie Sowieci to bysmy
                                      > wygrali!!!

                                      Wygrali nie, ale może byłaby kapitulacja na wzór Vichy.

                                      I jeszcze Sobieski, i Mieszko...

                                      A to już inna bajka.

                                      >
                                      > I nasze T34 nie rdzewieja!!!

                                      Nie nasze, tylko sowieckie.
                                      • being28 Re: Being 19.06.03, 21:56
                                        Zauwaz, ze w naszej historii zawsze jest prawie. Niby konstytucja i dupa. Niby
                                        Polska przedmurzem chrzescijanstwa i wszyscy wkolo nas lali. Juz prawie
                                        wladalismy Moskwa i tez nie wyszlo. Od morza do morza, a teraz wszyscy
                                        sasiedzi nas nienawidza. O wrzesniu 39 juz pisalem, do tego ogromna armia w 2
                                        wojnie swiatowej i tez nic nam to nie dalo. Potem Gierek i jego pomysly,
                                        kredyty, ktore splacamy do dzis. I oczywiscie sarmacja, jacy to Polacy
                                        wspaniali itp.

                                        A ci "pindosi" jednak od poczatku istnienia jakos sobie radza i to z roku na
                                        rok lepiej. Cos chyba w tym jest?

                                        Z odkurzaczami, pralkami z napisami to jest troche dziwne ale w Polsce jak
                                        wjedziesz w dziure na normalnej ulicy i urwiesz kolo to wszyscy beda sie
                                        smiali z ciebie i napewno kasy nie dostaniesz.
                                        • wielki_czarownik Re: Being 19.06.03, 22:16
                                          Gdybyśmy my bili wielkośći USA i mieli takich sąsiadów jak onie, też by się nam
                                          dobrze wiodło. Ale my mamy na zachodzie niemców, na wschodzie ruskich, na
                                          północy mieliśmy szwedów a na południu turcję i austrię. A nasi politycy to
                                          zupełnie inna bajka (a raczej dramat).
                                    • swiatlo Zapomniales o Przenajswietszej Panience 19.06.03, 22:27
                                      .. i o Spiacych Rycerzach.
              • paw_dady a ten quiz bylby 20.06.03, 20:41
                swiatlo napisał:
                > Gwarantuje ci jednak ze wezmiesz 100 losowych Polakow i 100 losowych
                > Amerykanow, dasz im quiz i to raczej Polak wyjdzie na debila.

                po polsku? wtedy amerykanie przpadaja z kretesem
                angielsku? ok szanse wyrownane

                czy hiszpansku? coz pewno amerykanie gora bo na 100 losowych mieszkancow
                kalifornii jakies 90 to native Hispanics (a nawet nie wiedza, ze mowia
                Castiliano ;)



                > Nie to zebym
                > Polsce zle zyczyl, wrecz przeciwnie, ale znam oba kraje dosc dobrze.
                > Zyczylbym Polsce takiej bazy spolecznej jaka ma Emeryka.

                czemu nie niech i do nas meksyyki emigruja, ja tam meksykow lubie tylko takie
                biale trole to polaczkow nie lubia mnie wkurzaja

            • Gość: chrikri Bardzo mi przykro, ale piszesz głupoty!!! IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.03, 01:33
              wielki_czarownik napisał:



              > Dlatego tak bardzo mnie śmieszą i na swój sposób nimi gardzę - ja wiem kto to
              > był Waszyngton, czy Jefferson, a ilu pindosów wie kto to był Piłsudski albo
              > Dmowski?
              Wybacz, ale zanim zaczniesz gardzić Amerykanami, najpierw zastanów się czy ty
              sam nie wypisujesz głupot!! A zapytaj rybko na pierwszej lepszej polskiej wsi o
              Waszyngtona i Jeffersona! Albo o Piłsudskiego i Dmowskiego!
              A czy ty wymienisz z pamięci np. bohaterów narodowych Bułgarii czy Kostaryki?
              Nie? No to czego chcesz od Amerykanów?
              Może przyjmij do wiadomości, że Polska nie jest pępkiem świata.

              > A co do głupoty ludzi? U nas też jest - patrz sprawa z leczeniem
              > jajkami. Ale wszystkie badania wskazują, że wśród krajów wysoko rozwiniętych
              > najwięcej idiotów jest w USA. Gorzej jest tylko w niektórych krajach Azji i
              > Afryki.
              > Dlatego nie uważam, aby to był cios poniżej pasa. Amerykanie mają swój system
              > nauczania i mają tego efekty.
              Akurat tak się składa, że pracowałem jako wykładowca na amerykańskim
              uniwersytecie. I na podstawie tego mogę powiedzieć, że lansowana w Europie teza
              o rzekomym kretynizmie Amerykanów wynika z naszych europejskich kompleksów. Jak
              czytam takie posty jak twój, to przypomina mi się moja dyskusja z tunezyjskim
              inżynierem, ktory dowodził, że wszystko co ważne w nauce światowej to wymyślili
              Arabowie.....
              Jak jesteś taki mądraliński, to jedź na MIT albo Berkeley i pognęb ich swoją
              wiedzą.
              Chrikri
              • wielki_czarownik Re: Bardzo mi przykro, ale piszesz głupoty!!! 20.06.03, 09:44
                Gość portalu: chrikri napisał(a):

                > wielki_czarownik napisał:
                >
                > > Wybacz, ale zanim zaczniesz gardzić Amerykanami, najpierw zastanów się czy
                ty
                > sam nie wypisujesz głupot!! A zapytaj rybko na pierwszej lepszej polskiej wsi
                o
                >
                > Waszyngtona i Jeffersona! Albo o Piłsudskiego i Dmowskiego!
                > A czy ty wymienisz z pamięci np. bohaterów narodowych Bułgarii czy Kostaryki?


                Czemu manipulujesz moimi słowami? Napisałem tam też coś o bandytyźmie USA i
                innych faktach. Cytuj całość.

                > Nie? No to czego chcesz od Amerykanów?

                1. Poszanowania praw innych narodów do samostanowienia.
                2. Nienapadania na innych jak hunowie
                3. Podporządkowywania się zaleceniom międzynarodowym (MTK, protokoły
                ekologiczne)
                4. Jeżeli chcą bronić praw człowieka w innych krajach, to niech najpierw nie
                łamią ich u siebie.

                > Może przyjmij do wiadomości, że Polska nie jest pępkiem świata.
                >

                Nie jest.

                >> Akurat tak się składa, że pracowałem jako wykładowca na amerykańskim
                > uniwersytecie. I na podstawie tego mogę powiedzieć, że lansowana w Europie
                teza
                >
                > o rzekomym kretynizmie Amerykanów wynika z naszych europejskich kompleksów.
                Jak
                >
                > czytam takie posty jak twój, to przypomina mi się moja dyskusja z tunezyjskim
                > inżynierem, ktory dowodził, że wszystko co ważne w nauce światowej to
                wymyślili
                >
                > Arabowie.....

                Ja rozmawiałem zaróno z pindosowymi żołnierzami jak i pracownikami firmy w
                której pracowałem. I jak już mówiłem - byli specami w danej dziedzinie, ale ich
                stan wiedzy ogólnej był żenująco niski. Jeden z pracowników firmy powiedział,
                że będą otwierać nowy oddział w ZSRR!!! Zaś jeden pindosowy żołnierz kiedy miał
                uzbrajać polską minę (ćwiczebną na szczęście) nie zorientował się, że zapalnik
                się wkręca i walił w niego pięścią, by wszedł na swoje miejsce!! A co do nauki
                amerykańskiej, to nie odmawiam jej zasług - bardzo mi się ona podoba.


                > Jak jesteś taki mądraliński, to jedź na MIT albo Berkeley i pognęb ich swoją
                > wiedzą.

                Miałem propozycję wyjazdu na stypendium do Uniwersytetu Świętej Marii w
                Minnesocie (czy coś takiego) ale zrezygnowałem się o ubieganie, choć byłem
                jedynym kandydatem z mojego uniwersytetu.

                • Gość: chrikri Szkoda.. IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 20.06.03, 22:51
                  wielki_czarownik napisał:

                  >
                  > Miałem propozycję wyjazdu na stypendium do Uniwersytetu Świętej Marii w
                  > Minnesocie (czy coś takiego) ale zrezygnowałem się o ubieganie, choć byłem
                  > jedynym kandydatem z mojego uniwersytetu.
                  >
                  Niepotrzebnie się wystraszyłeś. Tam naprawdę nie jest tak strasznie jak
                  myślisz. Może kiedyś zbierzesz się odwagę?
                  Chrikri
                  • wielki_czarownik Wolę już do Czeczenii. /nt 21.06.03, 10:35
                    • Gość: chrikri Nie wątpię! IP: *.koszalin.cvx.ppp.tpnet.pl 22.06.03, 00:10
                      Myślę, że czułbyś się tam dobrze, w tej Czeczenii. Wzorowa demokracja, obyczaje
                      przyjemne, i tak dalej. Tylko nie licz, że zrzucę się na okup za ciebie..
                      Ale sądzę, że nie pojedziesz ani do Ameryki, ani do Czeczenii.
                      Pozdrawiam!
                      Chrikri
                      • wielki_czarownik Re: Nie wątpię! 22.06.03, 10:34
                        Demmokracja to najgorszy ustrój świata, ale to już temat na inne forum.
                    • Gość: caton to co napisales, jest po prostu niegodziwe IP: 217.153.114.* 25.06.03, 14:59
    • being28 Kto protestuje w Iraku? 19.06.03, 14:53
      Nic sobie nie robiąc z ustanowionego przez Amerykanów zakazu noszenia broni
      bez pozwolenia, setki Irakijczyków wyszły na ulice Bagdadu, strzelając w
      powietrze z kałasznikowów i wykrzykując antyamerykańskie hasła.
      Z wp.pl:

      Okazją do demonstracji stał się pogrzeb jednego z dwóch Irakijczyków zabitych
      przez amerykańskich żołnierzy podczas zamieszek poprzedniego dnia.

      "Nie ma Boga prócz Allaha, Ameryka wrogiem Allaha!" - krzyczeli Irakijczycy,
      maszerując w kondukcie żałobnym przez jedną z dzielnic Bagdadu. Według Reutera
      nie widać tam było amerykańskich wojsk, a żałobnicy bez przeszkód szli
      ulicami.

      Wielu z nich było - podobnie jak ofiary środowych zajść - członkami
      rozwiązanych przez Amerykanów jednostek wojskowych albo pracownikami resortów
      bezpieczeństwa. Ok. 400 tys. osób straciło w ten sposób pracę. (jask)


      Jak widac z powyzszego textu protestuja tylko byli czlonkowie sluzb
      mundurowych, ktorym zylo sie dostanio kosztem reszty spoleczenstwa.
      W Polsce jest podobnie, odzieczylismy mase sedziow stalinowskich, UBekow,
      pseudooficerow "wyksztalconych" w ZSRR, ktorzy teraz zabieraja duza czesc akzy
      przeznaczanej na armie.
      • jarsoon Re: Kto protestuje w Iraku? 19.06.03, 15:03
        oki przyjmijmy ze jest okolo 500 tys bylych wojskowych, bylych ubekow itp! co z
        nimi zrobisz! nie mozna ich pominąc! a jesli mowimy o tamtejszych nizinach
        spolecznych to czy dla nich cos sie zmienilo!?? ja obawiam sie ze wszyscy
        lacznie z amerykanami bedziemy z iraqu uciekac!! i jeszcze jedno spostrzezenie!
        jesli sytuacja sie nie unormuje to obawiam sie ze i w polsce beda
        ladowaly "czarne tulipany"!!!!

        pozdrawiam
        jareq
        • jarsoon Re: Kto protestuje w Iraku? 19.06.03, 15:09
          Wedlug Clausewitza sa 3 elementy wygranej wojny:

          1. rozbicie armi przeciwnika --
          • forward Re: Kto protestuje w Iraku? 19.06.03, 18:41
            Na dziś siły koalicji przegrywają walkę o pokój w Iraku, w dodatku broni NBC
            nie odnaleziono, Hussajn prawdopodobnie żyje, stale dochodzi do krwawych ataków
            na Amerykanów. Mało tego mają one chyba charakter zorganizowany w ciągu dnia są
            prowokowani przez manifestantów zza pleców których strzelają prosaddamowscy
            partyzanci. Wszystkie irackie niewinne ofiary są dokładnie później
            obfotografowane przez media arabskie a w nocy jest jeszcze gorzej.
            Faktycznie dla WP to nie będą wczasy.



            Forward
            • Gość: Piekielny Piotruś Re: Kto protestuje w Iraku? IP: *.bmj.net.pl 20.06.03, 10:28
              Podsumowując dyskusję o Ameryce:
              God save America (as far from us as posible).
    • Gość: Lechu Re: Powtórka z Afganistanu IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.03, 16:08
      "Psy szczekają a karawana idzie dalej."

      Amerykanie są mistrzami od "wygrywania pokoju po wojnie". Udowodnili to dostatecznie często.

      Nigdy nie zabraliby się do inwazji, gdyby nie mieli "masterplanu".
      Rozumiem po rezonansie niektórych "ekspertów" na tym forum, że normalnemu Polakowi nie mieści się w głowie, iż na świecie nic nie idzie na zasadzie "jakoś tam będzie, damy radę, krzywdy nie będzie".

      Każdemu zalecam trochę dystansu i poczucia czasu, żeby nie kompromitować się, jak w czasie absurdalnych dyskusji w siódmy dzień inwazji, "czy aby za bardzo nie rozciągnęli sił", czy aby się nie przedźwignęli", etc.

      Bilans strat też warto przyłożyć do innych realiów: na razie od zamachów zginęło tym tylu amerykańskich żołnierzy, co w ten weekend Polaków w wypadkach drogowych. Nie dajcie się więc zwariować.

      Aby ocenić pracę w Iraku, potrzeba co najmniej roku. Juntę trzeba wyłapać, większość przekonać do swojej idei pokoju, resztę (tę policyjno-wojskową bandę, oraz fundamentalistów) trzymać na bardzo krótkiej smyczy.

      Najważniejsze zostało zrobione: chętnym do podpłacania wywrotowców sąsiadom dano w sposób jasny i pozbawiony nieporozumień do wiadomości, że jak będą mieszać w Iraku, to Amerykanie ich odwiedzą. Młodszym kolegom, skłonnym do nadmiernej ekscytacji i mitomanom pragnę przypomnień, że nie ma takiego współczesnego ruchu oporu, który jest w stanie wyżyć sam z siebie. Wszytkie potrzebują pieniędzy i paru innych drobiazgów, czyli wsparcia z zewnątrz.


      A więc poczekajmy.


      • Gość: jarek4 Re: Powtórka z Afganistanu IP: 195.205.254.* 23.06.03, 11:00
        Gość portalu: Lechu napisał(a):

        > "Psy szczekają a karawana idzie dalej."
        >
        > Amerykanie są mistrzami od "wygrywania pokoju po wojnie". Udowodnili to
        dostate
        > cznie często.

        W Wietnamie pokazali co potrafia,;-)))) spiep.. az sie kurzylo


        >
        > Nigdy nie zabraliby się do inwazji, gdyby nie mieli "masterplanu".
        > Rozumiem po rezonansie niektórych "ekspertów" na tym forum, że normalnemu
        Polak
        > owi nie mieści się w głowie, iż na świecie nic nie idzie na zasadzie "jakoś
        tam
        > będzie, damy radę, krzywdy nie będzie".

        plany mają to do siebie ze nie zawsze sa realizowane zgodnie z zalozeniami,
        jest jeden który nie jest do konca przewidywalny a jest nim czlowiek, według
        twojej opini to co teraz sie dzieje jest elementem planu??? z terroryzmem a w
        tym przypadku 400 tys bylych zolnierzy saddama chyba sie nieda wygrac,

        >
        > Każdemu zalecam trochę dystansu i poczucia czasu, żeby nie kompromitować się,
        j
        > ak w czasie absurdalnych dyskusji w siódmy dzień inwazji, "czy aby za bardzo
        ni
        > e rozciągnęli sił", czy aby się nie przedźwignęli", etc.

        czlowieku jaka kompromitacja??? kazdy ma prawo do swojej opinii a to ze gwardia
        saddama praktycznie oddala Bagdad bez walki to inna sprawa!!!!! to ze
        rozciagneli linie to tez nie tajemnica, to ze zolnierze jedli raz dziennie to
        fakt (źródlo:relacje telewizyjne), podstawowym elementem na ktory liczyli
        amerykanie to nikły opor przeciwnika i jak sie okazalo trafili w 10tke! ogolnie
        szli do przodu bo morale irakijczykow bylo równe zeru!

        >
        > Bilans strat też warto przyłożyć do innych realiów: na razie od zamachów
        zginęł
        > o tym tylu amerykańskich żołnierzy, co w ten weekend Polaków w wypadkach
        drogow
        > ych. Nie dajcie się więc zwariować.
        >

        prawda o stratach wlasnych to zostanie ujawniona ale za 100 lat!!

        > Aby ocenić pracę w Iraku, potrzeba co najmniej roku. Juntę trzeba wyłapać,
        więk
        > szość przekonać do swojej idei pokoju, resztę (tę policyjno-wojskową bandę,
        ora
        > z fundamentalistów) trzymać na bardzo krótkiej smyczy.
        >

        jestem ciekaw jak rozpoznasz terroryste w tłumie irakijczyków, a nawet to co>?
        jednego? 10-ciu, 100 ??? to kraj w ktorym jest 400 tys byłych zolnierzy!!
        kalasznikow to codziennosc!! a co sie stanie jak zdetonuja kilka kilogramow
        semtexu pod koszarami amerykancow?? myslisz ze amerykanska opinia publiczna to
        zaakceptuje??

        > Najważniejsze zostało zrobione: chętnym do podpłacania wywrotowców sąsiadom
        dan
        > o w sposób jasny i pozbawiony nieporozumień do wiadomości, że jak będą
        mieszać
        > w Iraku, to Amerykanie ich odwiedzą. Młodszym kolegom, skłonnym do nadmiernej
        e
        > kscytacji i mitomanom pragnę przypomnień, że nie ma takiego współczesnego
        ruchu
        > oporu, który jest w stanie wyżyć sam z siebie. Wszytkie potrzebują pieniędzy
        i
        > paru innych drobiazgów, czyli wsparcia z zewnątrz.

        Myslisz ze jamerykanie sa w stanie zaatakowac iran? a moze syrie>?? a moze
        droga do stabilizacji w iraqu jest wojna z calym swiatem arabskim??? arabia
        saudyjska finansuje w duzym stopniu terrorystów a o dziwo nadal utrzymuje dobre
        stosunki z amerykanami, zreszta Saddam rozdal troszke ganów a ludzie biedni
        jakimi niewatpliwie sa irakijczycy nie maja nic do stracenia! zwykly terrorysta
        nie porywajacy samolotow, dzialajacy w swoim kraju nie potrzebuje duzo srodków,
        tylko karabin, troszke trotylu i "koran"! amerykanie nie dali im narazie nic!
        oprocz zlodziejsttwa, totalnego braku bezpieczenstwa, ludzie nie maja pracy, a
        podstawowy element o ktorym mowia to ropa i jak to wspaniale bedzie z
        handelkiem wymiennym, ropa oni amerykanie ziemniaki i buraki!

        >
        >
        > A więc poczekajmy.

        Jakos nie bardzo da sie tam chociazby zaczatki wladzy zoorganizowac?


        • Gość: Lechu Re: Powtórka z Afganistanu IP: *.dip.t-dialin.net 23.06.03, 22:00
          Dobrze, że chociaż Ty już wiesz, jak było , jest i będzie.
          • Gość: caton Re: Powtórka z Afganistanu IP: 217.153.114.* 24.06.03, 03:16
            nawiazujac do twojego poprzedniego postu: nie masz wrazenia, ze to forum
            powinno zostac podzielone wg kryterium wiekowego?? tekstow niektorych szczyli
            nie da sie po prostu czytac...
            • Gość: Lechu Re: Powtórka z Afganistanu IP: *.dip.t-dialin.net 26.06.03, 12:51
              Na ogół jestem raczej rozczulony.
              Przyznaję, że milej być młodym i głupim, bo młodzi mają przywilej szybkiego uczenia się, a nauka to podniecająca przygoda.
              Gorzej, jak niczego się nie uczą i głupimi już pozostaną.
              Nie ma nic bardziej irytującego, niż stary, uparty baran.
    • Gość: JOrl Do chrikri'ego IP: *.dip.t-dialin.net 23.06.03, 20:58
      Gość portalu: chrikri napisał(a):

      > Akurat tak się składa, że pracowałem jako wykładowca na amerykańskim

      Moglbys napisac co w USA wykladales? Nauki scisle czy cos innego? Jak dlugo?
      Pozdrowienia

    • Gość: jarek4 Re: Powtórka z Afganistanu IP: 195.205.254.* 24.06.03, 19:47
      wlasnie w wiadomosciach powiedzieli ze 6 brytyjczykow zginelo w Iraqu!dodatkowo
      4 amerykanow zostalo rannych w innym ataku! chyba zaczynaja sie schody!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka