Dodaj do ulubionych

doomsday projekt

03.04.08, 11:38
Słyszeliscie kiedys o sowieckim projekcie doomsday?


W czasach Chruszczowa istnial co najmniej plan, nie wiadomo czy rozpoczeto
realizacje tego projektu, zbudowania calkowitego killera zycia na ziemi. Mialo
to polegac na "statku widmo", bedacego samym w sobie gigantyczna bomba
termojadrowa wyposazoną w czujniki promieniowania radioaktywnego. W przypadku
wykrycia duzego poziomu promieniowania nad Związkiem Radzieckim, statek miał
sie automatycznie, poza kontrola człowieka samozdetonowac niszcząc calkowicie
resztki zycia na naszym globie. Załozenie bylo takie - jesli Związek Radziecki
przegra wojne, dokładniej - jesli komunizm zginie - dlaczego miałby ktokolwiek
przezyc? Niech caly swiat pojdzie do piekla.


Obilo mi sie to o uszy kilkakrotnie, ale dopiero przed chwila trafilem na to:

pl.youtube.com/watch?v=Lrkyirz7qiY
Obserwuj wątek
    • matrek A to jakas nowosc?! 04.04.08, 06:20
      zarat.hustra napisał:

      > Słyszeliscie kiedys o sowieckim projekcie doomsday?
      >
      >
      > W czasach Chruszczowa istnial co najmniej plan, nie wiadomo czy rozpoczeto
      > realizacje tego projektu, zbudowania calkowitego killera zycia na ziemi. Mialo
      > to polegac na "statku widmo", bedacego samym w sobie gigantyczna bomba
      > termojadrowa wyposazoną w czujniki promieniowania radioaktywnego. W przypadku
      > wykrycia duzego poziomu promieniowania nad Związkiem Radzieckim, statek miał
      > sie automatycznie, poza kontrola człowieka samozdetonowac niszcząc calkowicie
      > resztki zycia na naszym globie. Załozenie bylo takie - jesli Związek Radziecki
      > przegra wojne, dokładniej - jesli komunizm zginie - dlaczego miałby ktokolwiek
      > przezyc? Niech caly swiat pojdzie do piekla.
      >
      >
      > Obilo mi sie to o uszy kilkakrotnie, ale dopiero przed chwila trafilem na to:
      >
      > pl.youtube.com/watch?v=Lrkyirz7qiY
      >
      >
      >
      >


      Juz kazak pisal na tym forum, ze gdyby Rosja miala przegrac, to pociagnie za
      soba do piekla caly swiat.
    • braat1 Re: doomsday projekt 04.04.08, 08:45
      statek miał
      > sie automatycznie, poza kontrola człowieka samozdetonowac niszcząc
      calkowicie
      > resztki zycia na naszym globie.

      Pytanie: Jaka moc musialby miec ta bomba, aby zdetonowana w jednym
      miescu zniszczyla zycie po drugiej stronie globu?
      • speedy13 Re: doomsday projekt 04.04.08, 09:42
        Hej

        braat1 napisał:

        > Pytanie: Jaka moc musialby miec ta bomba, aby zdetonowana w jednym
        > miescu zniszczyla zycie po drugiej stronie globu?

        Na pewno więcej niż pojedynczych Gt - może setek lub tysiąca Gt. Nie
        chce mi się liczyć w tej chwili, w każdym razie prawdopodobnie nie
        dałoby się zbudować takiej dużej.
        Z tego co wiem ten system miał działać trochę inaczej -
        "odbezpieczony" w momencie przedwojennego napięcia, miał zareagować
        w przypadku zarejestrowania licznych wybuchów nuklearnych na
        terytorium ZSRR z jednoczesną utratą łączności z centrami
        dowodzenia. Wtedy miał automatycznie przez własną odrębną sieć
        łączności wydać komendę odpalenia wszystkich pozostałych jeszcze
        rakiet przeciwko agresorowi (czyli USA w tym przypadku),
        taka "zemsta zza grobu".
        • matrek Re: doomsday projekt 04.04.08, 14:29
          speedy13 napisał:

          > Hej
          >
          > braat1 napisał:
          >
          > > Pytanie: Jaka moc musialby miec ta bomba, aby zdetonowana w jednym
          > > miescu zniszczyla zycie po drugiej stronie globu?
          >
          > Na pewno więcej niż pojedynczych Gt - może setek lub tysiąca Gt. Nie
          > chce mi się liczyć w tej chwili, w każdym razie prawdopodobnie nie
          > dałoby się zbudować takiej dużej.
          > Z tego co wiem ten system miał działać trochę inaczej -
          > "odbezpieczony" w momencie przedwojennego napięcia, miał zareagować
          > w przypadku zarejestrowania licznych wybuchów nuklearnych na
          > terytorium ZSRR z jednoczesną utratą łączności z centrami
          > dowodzenia. Wtedy miał automatycznie przez własną odrębną sieć
          > łączności wydać komendę odpalenia wszystkich pozostałych jeszcze
          > rakiet przeciwko agresorowi (czyli USA w tym przypadku),
          > taka "zemsta zza grobu".
          >



          To nie "ten" system, tylko piszesz o czyms zupelnie innym.
        • marek_boa Re: doomsday projekt 05.04.08, 07:37
          To co przedstawiono na zdjęciu w hali fabrycznej jako niby pocisk w ,który miał
          by uzbrojony statek to nic innego jak międzykontynentalny pocisk skrzydlaty
          konstrukcji Ławoczkina o nazwie "W-350 Buria" opracowany w 1957 roku! Moc
          głowicy tego pocisku to około 5 Mt!
          -Pozdrawiam!
    • gangut Skąd się wzięła ta historia? Wpisz w google 04.04.08, 09:49
      "Dr. Strangelove" i będziesz miał informację o filmie Kubricka. Z
      tym że sam film jest fabularną groteską, zresztą bardzo dobrą. Szedł
      u nas w TV.
      • o333 "Deadman's hand" 04.04.08, 11:36
        Tak się nazywa ten system coś konkretnego słyszałem tylko raz we wspomnieniach
        jakiegoś generała czy tam inżyniera nic konkretnego nie znalazłem , podobno
        ukończono to to na początku 80' lat , system jest automatyczny po odbezpieczeniu
        . Co do projekt "doomsday" to bzdura albo bzdurna koncepcja na jedno wychodzi .
        Żeby zniszczyć świat należało by tylko i wyłącznie dokonać samodestukcji głowić
        na terenie Rosji i bye bye świecie . I ten kto zmarł od wybuch będzie mógł się
        uważać za szczęśliwca. Nie mam najmniejszej wątpliwości że w razie przegranej
        Rosji wysadzimy świat i jest to dobra wiadomość!
        • matrek Re: "Deadman's hand" 04.04.08, 14:35
          o333 napisał:

          > Tak się nazywa ten system coś konkretnego słyszałem tylko raz we wspomnieniach
          > jakiegoś generała czy tam inżyniera nic konkretnego nie znalazłem , podobno
          > ukończono to to na początku 80' lat , system jest automatyczny po odbezpieczeni
          > u
          > . Co do projekt "doomsday" to bzdura albo bzdurna koncepcja na jedno wychodzi .
          > Żeby zniszczyć świat należało by tylko i wyłącznie dokonać samodestukcji głowić
          > na terenie Rosji i bye bye świecie . I ten kto zmarł od wybuch będzie mógł się
          > uważać za szczęśliwca. Nie mam najmniejszej wątpliwości że w razie przegranej
          > Rosji wysadzimy świat i jest to dobra wiadomość!



          Problem w tym, ze po atomowych eklspozjach pod, na, i ponad ZSRR mechanizm
          detonacji bomb zgromadzonych w rosji moglby nie zadzialac.
          • o333 Re: "Deadman's hand" 04.04.08, 14:56
            widzisz matrek , ty ciągle sądzisz że rosjanie to debile , w tym problem ,
            pomyśl trochę swoim mózgiem , system miał działać automatycznie po zniszczeniu
            ZSRR , czy przyszło ci do głowy że projektując i budując ten system pomyślano o
            ty że może nie zadziałać?Oczywiście że nie . Tak samo jak ogarek kiedyś
            twierdził że mi-24 za załadunku desantu traci swoją zwrotność bo do jego
            amerykańskiego mózgu nie dotarła że ten śmigłowiec został zaprojektowany do tego
            celu , i fakt jest zwrotniejszy bez desantu , co więcej bez uzbrojenia jest
            bardziej zwrotny niż z uzbrojenie. Tak więc coca-cola i hamburegery mózg wam
            wyżerają .
            Reasumując jak ktoś projektuje system tego typu to pewnie dostosował do warunków
            w jakich ma działać. pomijając fakt że nadal nie wiadomo gdzie te silosy się
            znajdowały .
            • matrek Re: "Deadman's hand" 04.04.08, 15:09
              o333 napisał:

              > widzisz matrek , ty ciągle sądzisz że rosjanie to debile , w tym problem ,
              > pomyśl trochę swoim mózgiem , system miał działać automatycznie po zniszczeniu
              > ZSRR , czy przyszło ci do głowy że projektując i budując ten system pomyślano o
              > ty że może nie zadziałać?Oczywiście że nie . Tak samo jak ogarek kiedyś
              > twierdził że mi-24 za załadunku desantu traci swoją zwrotność bo do jego
              > amerykańskiego mózgu nie dotarła że ten śmigłowiec został zaprojektowany do teg
              > o
              > celu , i fakt jest zwrotniejszy bez desantu , co więcej bez uzbrojenia jest
              > bardziej zwrotny niż z uzbrojenie. Tak więc coca-cola i hamburegery mózg wam
              > wyżerają .
              > Reasumując jak ktoś projektuje system tego typu to pewnie dostosował do warunkó
              > w
              > w jakich ma działać. pomijając fakt że nadal nie wiadomo gdzie te silosy się
              > znajdowały .




              Tobie chyba wyzera mozg codzienna lekura dziel Putina, wspartych cytatami z
              dziel wybarnych Wolodii.

              Nikt nie wie jak wygladalaby globalna wojna jadrowa, nikt nawet nie jest w
              stanie sobie tego wyobrazic, tym bardziej nikt nie jest w stanie przewidziec,
              skutkow wybuchow 20 tysiecy glowic nukrearnych na terytorium ZSRR, liczac
              jedynie glowice amerykanskie. Zaden general, zaden polityk, nie mowiac juz o
              inzynierach nie postawi zlamanego grosza na to, ze po czyms takim zadzialalby
              jakikolwiek system czegokolwiek, chocicazby nie wiadomo do jakich celow byl
              zaproejektowany.

              Dlatego wlasnie jesli projekt doomsday kiedykolwiek mial byc zrealizowany,
              musial byc poza rerytorium Sojuza.
            • wujcio44 Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 15:34
              o333 napisał:
              Tak więc coca-cola i hamburegery mózg wam
              > wyżerają .

              Jasne. Nie ma jak gorzała.
        • niec-nota Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 08:41
          o333 napisał:

          > Nie mam najmniejszej wątpliwości że w razie przegranej
          > Rosji wysadzimy świat i jest to dobra wiadomość!

          Co to znaczy "przegrana Rosji". W przeszłości, już możliwość utraty
          władzy przez jakiegoś genseka była uważana za klęskę narodową,
          dopóki kolejny gensek nie wyjaśnił narodowi, że był to tylko kolejny
          sukces.
          Przełknęliście jednak prawdziwą porażkę w Afganistanie i świat mimo
          to przetrwał.

          Jaka musi być skala przegranej, aby usprawiedliwić zniszczenie
          całego świata?
          • matrek Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 08:45
            niec-nota napisał:

            > o333 napisał:
            >
            > > Nie mam najmniejszej wątpliwości że w razie przegranej
            > > Rosji wysadzimy świat i jest to dobra wiadomość!
            >


            Moze powinien zaczac od tej zlej :)



            > Co to znaczy "przegrana Rosji". W przeszłości, już możliwość utraty
            > władzy przez jakiegoś genseka była uważana za klęskę narodową,
            > dopóki kolejny gensek nie wyjaśnił narodowi, że był to tylko kolejny
            > sukces.
            > Przełknęliście jednak prawdziwą porażkę w Afganistanie i świat mimo
            > to przetrwał.
            >
            > Jaka musi być skala przegranej, aby usprawiedliwić zniszczenie
            > całego świata?
            >


            Dobre pytanie.
            • marek_boa Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 12:46
              Może taka jak koncepcja obrony Izraela?! W razie zagrożenia bytu państwa "sru" i
              po ptokach!
              -Pozdrawiam!
              • browiec1 Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 15:10
                Nie no, raczej chodzilo o calkowite zniszczenie Rosji, kiedy nie ma
                juz kto podejmowac decyzji, wiec w zamian za nasza zaglade my
                zafundujemy swiatu duze grillowanie:) Tak ze raczej chodzi o
                wymazanie Rosji z mapy swiata(skad ja znam to okreslenie?;)) A
                Izrael pewnie by przysral po stolicach arabskich jakby im tak z
                polowe terytorium zajeli. To jednak troche inne zasady bo i
                terytoria i potencjal ludnosciowy nieporownywalne.
                • marek_boa Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 15:58
                  Browiec w tym sęk ,że nawet gdyby ZSRR został zaatakowany nuklearnie i w żaden
                  sposób nie próbował na ten atak odpowiedziec to zniszczenie CAŁEGO terytorium
                  ZSRR pociągnęło by za sobą najprawdopodobniej zniszczenie całego świata! Opad
                  radioaktywny wysterylizował by całą Azję i Europę a radioaktywny pył poniesiony
                  wiatrem spokojnie zawiało by nad USA i jeszcze dalej!
                  - "Przysranie" przez Izrael po Arabskich stolicach skutkowało by ni mniej ni
                  więcej tylko...ogólno światowym kryzysem energetycznym na miarę trzeciej światowej!
                  -Pozdrawiam!
                  • browiec1 Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 16:14
                    No dlatego ogolnie plan jako taki srednio sie kupy trzyma:) My tu
                    jednak dyskutujemy o teoretycznym zalozeniu. Zas co do Izraela to
                    watpie zeby sie martwili co bedzie po tym jak nas Arabowie
                    rozniosa.Zreszta wystarczyloby puscic z dymem jakis np. Damaszek
                    plus pare mniejszych miast iranskich. Bo to glowne zagrozenia dla
                    Izraela a nie Kuwejt czy ZEA.
                    • marek_boa Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 16:42
                      Zgadza się ino Weź pod uwagę ,że po takim "przysraniu" to w krajach Arabskich
                      Amerykanie mieli by już całkiem "przesrane" i nie ostała by się żadna
                      "monarchia" popierająca USA! Znaczy się wielkim wygranym został by...Iran!
                      -Pozdrawiam!
                      • matrek Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 21:44
                        marek_boa napisał:

                        > Zgadza się ino Weź pod uwagę ,że po takim "przysraniu" to w krajach Arabskich
                        > Amerykanie mieli by już całkiem "przesrane" i nie ostała by się żadna
                        > "monarchia" popierająca USA! Znaczy się wielkim wygranym został by...Iran!
                        > -Pozdrawiam!


                        Albo wrecz przeciwnie.

                        Nie doceniasz sily przerazenia jaka wywoluje bron nuklearna.
                        Calkiem mozliwe, ze wowczas iran stalby sie z miejsca najwierniejszym
                        sojusznikiem USA ;))
                        • browiec1 Re: "Deadman's hand" 05.04.08, 22:44
                          Jest to calkiem mozliwe, zreszta reszta panstw arabskich moglaby sie
                          poczuc wyrozniona tym, ze nie zostali swiecacymi w ciemnosciach
                          markerami:)) Poza tym przy ograniczonych uderzeniach Izraela np. na
                          Iran kraje Zatoki Perskiej pozbywaja sie konkurenta "ropnego" same
                          nie bedac skazone, i badz co badz nieprzewidywalnego sasiada
                          (Saudowie raczej by spali spokojniej wiedzac ze w razie akcji
                          ograniczonej, o ktora i tak sie pewnie ich nikt nie zapyta Iran
                          przywali im po instalacjach naftowych co wielokrotnie zapowiadal -
                          swoja droga ciekawa logika i przyklad jednosci panarabskiej:). I na
                          koniec - jakby np. nad plonacym Tel-Awiwem powiewala flaga jakiegos
                          arabskiego sojuszu, ale izraelskie lotnictwo z bronia jadrowa
                          osiagalo swoje cele nad terytoriami arabskimi, to Zydow by raczej
                          totalnie walilo jak przesrane moga miec Stany i reszta swiata w
                          razie kryzysu paliwowego i zlamania gospodarki swiatowej jesli tenze
                          caly swiat dopuscilby do tak wymarzonego przez Ahmedinezada drugiego
                          Holocaustu. I to moim skromnym zdaniem jest bardziej
                          prawdopodobny "Deadman's hand" niz ten z ZSRR.Pozdro
                          • marek_boa Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 08:28
                            Sęk w tym Browiec,że pomimo "maleńkości" państwa Izrael to tak na prawdę to USA
                            jest "zakładnikiem" tego kraiku a nie odwrotnie! Wróć wstecz ,w historię tego
                            państwa i Zerknij ileż to razy Amerykanie robili wszystko co mogli by w jakieś
                            tam akcje Izrael na większą skalę się nie mieszał! Toć tylko "nienawiść" do tego
                            kraju jest w stanie zjednoczyć państwa Arabskie,a zjednoczone państwa Arabskie
                            były by anty Amerykańskie!
                            - W pierwszej wojnie Irackiej po ostrzale Al Abbasami i Al Hussejnami odmówiono
                            przekazania kodów IFF Izraelowi - gdyby Izraelskie samoloty pojawiły się nad
                            Irakiem bylby to koniec koalicji anty Irackiej!
                            - W drugiej wojnie też Izrael nie uczestniczył!
                            - Czy Uważasz Browiec ,że Saudyjczykom jest w "smak" pytanie się Izraela czy
                            mogą dokupić kolejne F-15-stki dla swojego lotnictwa w Stanach?
                            -Pozdrawiam!
                            • browiec1 Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 17:04
                              Ale Marek, co to ma wspolnego z tym co ja napisalem? Chodzilo mi
                              glownie o to ze predzej do "zaglady" swiata(arabskiego w sensie
                              doslownym, reszty gospodarczym) moze doprowadzic Izrael gdyby w
                              razie arabskiej inwazji zostal "wymazany z mapy swiata" bo nikt by
                              nie reagowal(w tym Stany, a ze zakladnikiem Izraela w pewnym sensie
                              sa,z czym sie zgadzam to pewnie by reagowaly,ale nigdy nic nie
                              wiadomo). Zamienilby po prostu Bliski Wschod w atamowa pustynie i to
                              Arabow trzyma na smyczy. I ja nie mowie ze to jest zle, bo gdyby
                              ktos wycial caly moj narod bo nikt nie kiwana palcem tez malo by
                              mnie obchodzilo co bedzie dalej, podobnie jak widocznie rozumowali
                              Rosjanie.Tylko ze wersja izraelska jest bardziej prawdopodobna w
                              obecnych czasach. Jak chodzi o terytorium Izraela to wlasnie ono
                              jest ograniczeniem(ktorego nie ma Rosja), przez ktore nie mozna
                              rozwinac jakiejs drugiej konwencjonalnej linii obrony. Natomiast
                              bedace w powietrzu samoloty IAF z bronia jadrowa moglyby, jakby to
                              ladnie ujac, zostac karzaca reka Jahwe, zmieniajaca w popiol wrogow
                              Ludu Wybranego.
                            • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 08:16
                              marek_boa napisał:

                              > Sęk w tym Browiec,że pomimo "maleńkości" państwa Izrael to tak na prawdę to USA
                              > jest "zakładnikiem" tego kraiku a nie odwrotnie! Wróć wstecz ,w historię tego
                              > państwa i Zerknij ileż to razy Amerykanie robili wszystko co mogli by w jakieś
                              > tam akcje Izrael na większą skalę się nie mieszał! Toć tylko "nienawiść" do teg
                              > o
                              > kraju jest w stanie zjednoczyć państwa Arabskie,a zjednoczone państwa Arabskie
                              > były by anty Amerykańskie!
                              > - W pierwszej wojnie Irackiej po ostrzale Al Abbasami i Al Hussejnami odmówiono
                              > przekazania kodów IFF Izraelowi - gdyby Izraelskie samoloty pojawiły się nad
                              > Irakiem bylby to koniec koalicji anty Irackiej!
                              > - W drugiej wojnie też Izrael nie uczestniczył!
                              > - Czy Uważasz Browiec ,że Saudyjczykom jest w "smak" pytanie się Izraela czy
                              > mogą dokupić kolejne F-15-stki dla swojego lotnictwa w Stanach?
                              > -Pozdrawiam!



                              Tez mam takie odczucie. W ogole jestem zdania, ze gdyby USA nie angazowaly sie
                              tak mocno po stronie izraela w szerokorozumiany konflikt bliskowschodni, Stany
                              mialyby polowe jesli nie wiekszosc swoich dzisiejszych problemow z glowy i na
                              pewno nie bylyby Wielkim Szatanem.
                        • marek_boa Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 08:09
                          Rozumiem Matruś ,że po bombardowaniu Drezna Niemcy,którzy to przeżyli chcieli
                          zostać najwierniejszym sojusznikiem Wielkiej Brytanii?!:) Nie piszę o rządzących
                          krajami Arabskimi tylko o...ulicy! Chyba by już nie pomogły żadne tajne policje
                          i wybór Emirów ,i innych Szejków byłby tylko jeden! Albo potępienie "Małego i
                          Dużego Szatana" albo...najbliższa latarnia! Tu Matruś nawet nie ma nad czym
                          dywagować - "stolicą duchową" ulicy Arabskiej jest Teheran!
                          -Pozdrawiam!
                          • matrek Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 20:38
                            marek_boa napisał:

                            > Rozumiem Matruś ,że po bombardowaniu Drezna Niemcy,którzy to przeżyli chcieli
                            > zostać najwierniejszym sojusznikiem Wielkiej Brytanii?!:) Nie piszę o rządzącyc
                            > h
                            > krajami Arabskimi tylko o...ulicy! Chyba by już nie pomogły żadne tajne policje
                            > i wybór Emirów ,i innych Szejków byłby tylko jeden! Albo potępienie "Małego i
                            > Dużego Szatana" albo...najbliższa latarnia! Tu Matruś nawet nie ma nad czym
                            > dywagować - "stolicą duchową" ulicy Arabskiej jest Teheran!
                            > -Pozdrawiam!



                            maaareeek... nie obilo mi sie o uszy, aby Niemcy zostaly zbombardowane
                            kiedykolwiek bronia atomowa.


                            to w ogole nie ta skala porownawcza! kilka atomowek i wszystkie bomby
                            jakiekolwiek zostaly uzyte w historii razem wziete, do kupy, to male piwo w
                            porownaniu. A gdyby kilka atomowek wybuchlo w Iranie, cala arbaska ulica na
                            bliskim wschodzie trzeslaby sie ze strachu i skonczylyby sie bohaterskie smierci
                            za wiare.
                            • matrek Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 20:42
                              matrek napisał:

                              > marek_boa napisał:
                              >
                              > > Rozumiem Matruś ,że po bombardowaniu Drezna Niemcy,którzy to przeżyli ch
                              > cieli
                              > > zostać najwierniejszym sojusznikiem Wielkiej Brytanii?!:) Nie piszę o rzą
                              > dzącyc
                              > > h
                              > > krajami Arabskimi tylko o...ulicy! Chyba by już nie pomogły żadne tajne p
                              > olicje
                              > > i wybór Emirów ,i innych Szejków byłby tylko jeden! Albo potępienie "Małe
                              > go i
                              > > Dużego Szatana" albo...najbliższa latarnia! Tu Matruś nawet nie ma nad cz
                              > ym
                              > > dywagować - "stolicą duchową" ulicy Arabskiej jest Teheran!
                              > > -Pozdrawiam!
                              >
                              >
                              >
                              > maaareeek... nie obilo mi sie o uszy, aby Niemcy zostaly zbombardowane
                              > kiedykolwiek bronia atomowa.
                              >
                              >
                              > to w ogole nie ta skala porownawcza! kilka atomowek i wszystkie bomby
                              > jakiekolwiek zostaly uzyte w historii razem wziete, do kupy, to male piwo w
                              > porownaniu. A gdyby kilka atomowek wybuchlo w Iranie, cala arbaska ulica na
                              > bliskim wschodzie trzeslaby sie ze strachu i skonczylyby sie bohaterskie smierc
                              > i
                              > za wiare.
                              >



                              Dokladnie tak samo jak trzesie sie dzis polska ulica, strachem podsycanym
                              ruskimi grozbami. A co dopiero gdyby w okolicy naprawde zaczely eksplodowac nuki.
                              • gangut Nie jestem pewien czy taki byłby efekt 06.04.08, 22:25
                                Niemcy bronili się w II wojnie do końca mimo masowych bombardowań miast.
                                Podobnie wątpliwości budzi skuteczność "punktowego" użycia broni jądrowej
                                przeciwko nacierającym jednostkom armii arabskich. Mam pod ręką skan referatu
                                szefa sztabu Armii Radzieckiej Ogarkowa o wynikach ćwiczeń Zachód-77. Oczywiście
                                tam skala działań była inna, ale np. na skutek umownego użycia w pewnym momencie
                                operacyjno-taktycznej broni jądrowej po obu stronach oceniono straty po obu
                                stronach w ten sposób, że ok. 1/3 jednostek utraciło zdolność bojową całkowicie,
                                a 1/3 częściowo. A obie strony "obdarowały się" nawzajem paroma setkami głowic.
                                Czy zatem jedna-dwie czy nawet kilka głowic byłyby w stanie zmienić losy wojny?
                                • matrek Re: Nie jestem pewien czy taki byłby efekt 07.04.08, 08:12
                                  gangut napisał:

                                  > Niemcy bronili się w II wojnie do końca mimo masowych bombardowań miast.
                                  > Podobnie wątpliwości budzi skuteczność "punktowego" użycia broni jądrowej
                                  > przeciwko nacierającym jednostkom armii arabskich. Mam pod ręką skan referatu
                                  > szefa sztabu Armii Radzieckiej Ogarkowa o wynikach ćwiczeń Zachód-77. Oczywiści
                                  > e
                                  > tam skala działań była inna, ale np. na skutek umownego użycia w pewnym momenci
                                  > e
                                  > operacyjno-taktycznej broni jądrowej po obu stronach oceniono straty po obu
                                  > stronach w ten sposób, że ok. 1/3 jednostek utraciło zdolność bojową całkowicie
                                  > ,
                                  > a 1/3 częściowo. A obie strony "obdarowały się" nawzajem paroma setkami głowic.
                                  > Czy zatem jedna-dwie czy nawet kilka głowic byłyby w stanie zmienić losy wojny?

                                  Z tego co piszesz, wynika ze mowa w tym raporcie jedynie o bezposrednich
                                  stratach wsrod wojskowych - tym razem natomiast mowimy o efekcie psychologicznym
                                  uzycia broni jadrowej wsrod ludnosci cywilnej, tzw. ulicy.
                                  • gangut Na to masz odpowiedź na początku postu 07.04.08, 08:55
                                    Niemcy walczyli do końca mimo nieustannego bombardowania przez
                                    aliantow miast z wielekroć cięższymi niż Hiroszima i Nagasaki
                                    skutkami.
                                    Zresztą - co tu dywagować. Izrael daje Arabom łupnia regularnie, z
                                    tą samą skutecznością, bez żadnego użycia broni atomowej.
                              • marek_boa Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 08:53
                                To już są niestety bajki dla grzecznych dzieci Matruś!:) "Polska ulica" ma
                                głęboko w du...e politykę i żyje nie strachem przed Rosyjskimi atomówkami tylko
                                jak godnie przeżyć najbliższy miesiąc i ewentualnie informacjami czy DODA ma
                                nowe cycki czy nie!:) Ten niby strach przed Rosjanami to wymysł kilkunastu
                                polityków ,którzy mentalnie zatrzymali się na opowiadaniach własnych dziadków i
                                podsycany przez nie które media!
                                -Pozdrawiam!
                                • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 10:51
                                  marek_boa napisał:

                                  > To już są niestety bajki dla grzecznych dzieci Matruś!:) "Polska ulica" ma
                                  > głęboko w du...e politykę i żyje nie strachem przed Rosyjskimi atomówkami tylko
                                  > jak godnie przeżyć najbliższy miesiąc i ewentualnie informacjami czy DODA ma
                                  > nowe cycki czy nie!:) Ten niby strach przed Rosjanami to wymysł kilkunastu
                                  > polityków ,którzy mentalnie zatrzymali się na opowiadaniach własnych dziadków i
                                  > podsycany przez nie które media!
                                  > -Pozdrawiam!



                                  Dobra dobra, - poczytaj sobie wypowiedzi polskiej ulicy chociazby na forach
                                  wybiorczej. Zobacz czego sie boi ulica...
                                  • marek_boa Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 11:10
                                    No sorry Stary ale teraz to ,Żeś się podparł tak miarodajnym źródłem
                                    ,że...proszę siadać!:)Od kiedy to internetowe fora są "ulicą"?!:) Matruś Dajże
                                    spokój!:)
                                    -Pozdrawiam!
                                    • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 11:22
                                      marek_boa napisał:

                                      > No sorry Stary ale teraz to ,Żeś się podparł tak miarodajnym źródłem
                                      > ,że...proszę siadać!:)Od kiedy to internetowe fora są "ulicą"?!:) Matruś Dajże
                                      > spokój!:)
                                      > -Pozdrawiam!

                                      Moze my sie nie rozumiemy. Kiedy m owie "ulica', mam na mysli przecietnego
                                      Kowalskiego, a masa kowalskich i Nowakow, ktora toczy piane z ust krzyczac na
                                      forach "spadac z ta tarcza" bo rosjanie nas zbombarduja, jest "ulicą" - jak by
                                      na to nie prztrzec.
                                      • marek_boa Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 11:34
                                        Matruś ta "masa Kowalskich" z internetowych forum krzyczących na różne tematy to
                                        albo ludzie zbyt młodzi by mieć wpływ na cokolwiek i zaraz po napisaniu postu
                                        "Precz z preczem" zapominający o czym pisali(czyli pisanie po to tylko aby
                                        zaistnieć!) albo pasjonaci piszący na forach tematycznych(coś jak mniej więcej
                                        my na naszym!)! Większość niestety nie ma kompletnego pojęcia o czym pisze lub
                                        PO CO pisze! "Ta ulica" jest tylko MEDIALNA i zaręczam Ci ,że większość
                                        Polskiego społeczeństwa na temat Rosyjskiego domniemanego zagrożenia lub nie
                                        myśli tylko podczas oglądania Wiadomości lub innych Faktów a zaraz później drze
                                        japę na żonę lub męża: "no gdzie ta kolacja?" kompletnie o czym innym nie myśląc!
                                        -Pozdrawiam!
                                        • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 12:05
                                          marek_boa napisał:

                                          > Matruś ta "masa Kowalskich" z internetowych forum krzyczących na różne tematy t
                                          > o
                                          > albo ludzie zbyt młodzi by mieć wpływ na cokolwiek i zaraz po napisaniu postu
                                          > "Precz z preczem" zapominający o czym pisali(czyli pisanie po to tylko aby
                                          > zaistnieć!) albo pasjonaci piszący na forach tematycznych(coś jak mniej więcej
                                          > my na naszym!)! Większość niestety nie ma kompletnego pojęcia o czym pisze lub
                                          > PO CO pisze! "Ta ulica" jest tylko MEDIALNA i zaręczam Ci ,że większość
                                          > Polskiego społeczeństwa na temat Rosyjskiego domniemanego zagrożenia lub nie
                                          > myśli tylko podczas oglądania Wiadomości lub innych Faktów a zaraz później drze
                                          > japę na żonę lub męża: "no gdzie ta kolacja?" kompletnie o czym innym nie myślą
                                          > c!
                                          > -Pozdrawiam!



                                          Dobrze, ale my nie rozmawiamy o wplywie ulicy na polityke lecz o nastrojach, A
                                          zareczam Ci, ze gdyby w Warszawie zaczely wybuchac jakiekolwiek bomby (nie
                                          koniecznie atomowe), ludzie bali by sie wychodzic na ulice.
                                          • marek_boa Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 12:15
                                            Matruś to już jest całkiem coś innego! W ten sposób reaguje KAŻDY człowiek jako
                                            tako zdrowy psychicznie! Tylko ,że my tu nie piszemy o strachu przed realnie
                                            wybuchającymi bombami tylko o nastrojach po tych wybuchach! Proponuję zerknąć co
                                            się działo w Pakistanie i innych państwach Islamskich po "sprofanowaniu" Koranu
                                            na przykład! Wyobrażasz sobie takie zamieszki w krajach nie Islamskich po
                                            podobnym potraktowaniu Biblii?!
                                            - Narody Europejskie(głupio to brzmi - sorry!) i nie tylko nie mają po prostu w
                                            genach zakorzenionej zemsty,która jest wielowiekową niezmienialną tradycją w
                                            krajach Arabskich i Azjatyckich!
                                            Pozdrawiam!
                                            • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 12:19
                                              marek_boa napisał:

                                              > Matruś to już jest całkiem coś innego! W ten sposób reaguje KAŻDY człowiek jako
                                              > tako zdrowy psychicznie! Tylko ,że my tu nie piszemy o strachu przed realnie
                                              > wybuchającymi bombami tylko o nastrojach po tych wybuchach! Proponuję zerknąć c
                                              > o
                                              > się działo w Pakistanie i innych państwach Islamskich po "sprofanowaniu" Koranu
                                              > na przykład! Wyobrażasz sobie takie zamieszki w krajach nie Islamskich po
                                              > podobnym potraktowaniu Biblii?!
                                              > - Narody Europejskie(głupio to brzmi - sorry!) i nie tylko nie mają po prostu
                                              > w
                                              > genach zakorzenionej zemsty,która jest wielowiekową niezmienialną tradycją w
                                              > krajach Arabskich i Azjatyckich!
                                              > Pozdrawiam!


                                              marek, rozamwiamy o tym - przypominam Ci - co by sie dzialo gdyby w sasiednim
                                              iranie zaczely wybuchac izraelskie bomby atomowe. Jak reagowalyby jednostki,
                                              elementy skladowe osciennych spoleczenstw islamskich. Jak czula by ludnosc
                                              Damaszku, gdyby nad Teheranem wybuchlo kilka izraelskich bomb A, wiedxzac ze w
                                              kazdej minucie kolejne atomowki moga wybuchnac tuz nad ich wlasnymi glowami. A
                                              Ty piszesz o jakiejs zemscie.
                                              • marek_boa Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 12:26
                                                Bo takie odczucia czyli POTRZEBA ZEMSTY są dominujące w tamtych krajach! Nie da
                                                się tego rozdzielić!Toż dla tego pisałem wcześniej,że po czymś takim nie ostała
                                                by się ani jedna monarchia sprzyjająca Izraelowi i USA! W tedy dla osiągnięcia
                                                jakiegokolwiek celu politycznego Izrael musiał by przywalić atomówkami również w
                                                Arabię Saudyjską,Katar,ZEA,Kuwejt etc.!
                                                -Pozdrawiam!
                                                • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 12:35
                                                  marek_boa napisał:

                                                  > Bo takie odczucia czyli POTRZEBA ZEMSTY są dominujące w tamtych krajach! Nie da
                                                  > się tego rozdzielić!Toż dla tego pisałem wcześniej,że po czymś takim nie ostała
                                                  > by się ani jedna monarchia sprzyjająca Izraelowi i USA! W tedy dla osiągnięcia
                                                  > jakiegokolwiek celu politycznego Izrael musiał by przywalić atomówkami również
                                                  > w
                                                  > Arabię Saudyjską,Katar,ZEA,Kuwejt etc.!
                                                  > -Pozdrawiam!



                                                  A ja twierdze, ze po zamienieniu w pare Teheranu, mieszkancy Damaszku byliby
                                                  polzywi z przerazenia i ostatnie co byloby im w glowie to bieganie po ulicach z
                                                  nozem w reku.
                                                  • browiec1 Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 21:56
                                                    Dokladnie o to mi chodzilo. Wystarczylo by odparowac Damaszek i
                                                    Teheran, obcinajac glowe organizmowi panstwowemu, a w razie oporu
                                                    zatrzymac sie na uderzeniach na terytoriach tylko tych krajow(choc
                                                    moim zdaniem Syryjczykow nie ma nawet sensu tluc bronia atomowa bo
                                                    sa za ciency). A Allah Akbar to sie ladnie krzyczy z dala od
                                                    Izraelskiej armii, wtedy to sie i jakos ladniej flagi Satnow i
                                                    Izraela pala:) Co innego jak topor z Gwaizad Dawida wisi nad lbem a
                                                    przed soba widzimy w koszyku glowy ktore juz zdazyl obciac. I
                                                    pozostaje pytanie czy chcemy wchodzic na szafot,bo zanim topor sie
                                                    stepi to minie duzo czasu. Dobrym przykladem mysle jest sytuacja z
                                                    Afganistanu, gdzie dwoch talibow ukrylo sie w wiosce a widzac to
                                                    chlopi sami ich zatlukli bo wiedzieli ze skonczy sie to nalotem. To
                                                    ze przez glupote NATO i tak wioska zostala zniszczona to inna
                                                    sprawa,ale chlopi tego nie przewidzieli, wiedzieli natomista ze na
                                                    100% cos im na glowe spadnie jak beda trzymac u siebie
                                                    talibska "lewizne". Zas co do tego co Matrek pisal, ze gdyby nie
                                                    poparcie USA dla Izraela byloby mniej klopotow to jest raczej
                                                    odwrotnie - dzieki istnieniu Izraela ktory jest zbrojony przez
                                                    Ameryka, Stany same nie musza tam utrzymywac wojsk i ponosic
                                                    kolejnych ofiar w ludziach, majac rownoczesnie caly region trzymanay
                                                    za morde. Bo poza truciem o zniszczeniu syjonistow, i innych
                                                    szatanow roznej wielkosci radykalowie arabscy nie moga jak na razie
                                                    zrobic nic wielkiego.I dobrze.
                                                  • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 22:03
                                                    Tylko ze moim zdaniem, arabowie wcale nie byliby antyamerykanscy, gdyby USA same
                                                    nie zrobilyby sobie z nich wrogow, podtrzymujac ich jedynego wroga - Izrael.

                                                    Wszystkie te panstwa wolalyby raczej czerpac zyski z handlu ropa niz gardlowac
                                                    nad jakims panstwem ktore ulica arabska nie wiedzialaby nawet gdzie lezy i ktore
                                                    ani ich ziebi, ani ich - w tym ukladzie - grzeje.
                                                  • browiec1 Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 22:16
                                                    A to niby z czego teraz panstwa arabkie czerpia zyski jak nie z
                                                    handlu ropa, ze sprzedazy Koranu?:)) Zreszta jednak ja na miejscu
                                                    USA ufalbym bardziej ludziom blizszym mi kulturowo niz
                                                    nieobliczalnym,wycinajacym sie miedzy soba Arabom.Bo zeby ropa
                                                    plynela to musi byc tez spokoj, a Arabowie lubia sobie miedzy soba
                                                    powojowac.Natomiast zagrozenie ze strony Izraela jakos ich trzyma w
                                                    kupie.
                                                  • marek_boa Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 09:32
                                                    W tym sęk Browiec,że poprzez wszelkiej maści dotacje hojnie rozdzielane przez
                                                    USA to Arabowie są między sobą nieustannie skłóceni! Gdyby tak na prawdę
                                                    "zebrali się w kupę" to z Izraela nie został by kamień na kamieniu!
                                                    -Pozdrawiam!
                                                  • browiec1 Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 20:22
                                                    Moze i tak(tyle ze Arabowie raczej nigdy do kupy sie nie zbiora, a
                                                    mnie chodzilo o to ze zagrozenie ze strony Izraela powoduje ze nie
                                                    tna sie za bardzomiedzy soba), tyle ze wtedy nie zostalby kamien na
                                                    kamieniu i ani kropla nieskazonej ropy na Bliskim Wschodzie. I od
                                                    tego zaczalem i na tym skoncze, bo i o tym miej wiecej byla mowa -
                                                    jesli juz mogloby dojsc do szeroko rozumianego "Deadman's hand" to
                                                    na Bliskim Wschodzie, gdyby sojusz panstw arabskich zaatakowal
                                                    Izrael, ten przegralby wojne konwencjonalna a swiat by nie
                                                    zareagowal. Tyle ze dzis to nie lata trzydzieste XX wieku i male
                                                    Hitlerki pokroju Ahmedinezada musza pamietac ze przeprowadzenie
                                                    drugiego Holocaustu Zydow, wiazaloby sie z nuklearnym Holocaustem
                                                    calego Bliskiego Wschodu(szczegolnie ze jak pisali Koledzy w innym
                                                    watku rakiety z glowicami jadrowymi tez sa na stanie armii
                                                    izraelskiej).
                                                  • niec-nota Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 20:56
                                                    marek_boa napisał:

                                                    > W tym sęk Browiec,że poprzez wszelkiej maści dotacje hojnie
                                                    rozdzielane przez
                                                    > USA to Arabowie są między sobą nieustannie skłóceni! Gdyby tak na
                                                    prawdę
                                                    > "zebrali się w kupę" to z Izraela nie został by kamień na kamieniu!

                                                    Czyli podział islamu na rżnących się wzajemnie sunnitów i szyitów to
                                                    skutek hojnie rozdzielanych dotacji USA?
                                                  • browiec1 Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 21:36
                                                    Ja mysle ze to raczej wynik spisku Amerykanow i Zydow(nie
                                                    zapominajmy o masonach:) ktorzy podstepnie ubili immama(ktorym
                                                    jeszcze wtedy nie byl) Alego(Mossad??) po czym namieszali w glowach
                                                    biednym Arabom(jednym zeby uznali nowego kalifa a innym zeby nie
                                                    uznawali - Zydzi jako skuteczniejsi musieli odpowiadac za sunnitow,
                                                    bo ich wiecej przekabacili na swoja czesc rozlamowa niz
                                                    Amerykanie:)))))
                                                  • marek_boa Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 09:23
                                                    E skąd!:) USA uzbrajając i wspierając Izrael w cale nie robi sobie wrogów wśród
                                                    państw Arabskich!:) Oczywiście biedota tak bardzo podatna na wszelkiej maści
                                                    indoktrynację stosowaną przez Mułłów woli "czerpać zyski" z handlu ropą niż
                                                    gardłować przeciwko Izraelowi!:) Aleś chłopie Pojechał!:) Normalnie
                                                    cud-miód-malina!:) Niestety Matruś w przeciwieństwie do"ulicy
                                                    Amerykańskiej",która zazwyczaj nie ma bladego pojęcia gdzie leży Polska to
                                                    dzięki Mułłom "ulica Arabska" bardzo dobrze wie kto jest ich największym wrogiem
                                                    i gdzie to państwo leży!
                                                    -Pozdrawiam!
                                                  • marek_boa Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 08:45
                                                    Browiec sorry ale to się nazywa tak modnie od nie dawna - "skrót myślowy"!:)
                                                    Według tej teorii jaką wysnuwacie z Matrkiem wystarczyło by "pierdyknąć"
                                                    atomówką i odparować Washington a Amerykanie by się poddali????! Toż samo z
                                                    Afganistanem niby przykład dobry tylko ,że całkowicie oderwany od
                                                    rzeczywistości! Nie licząc Amerykańskich deklaracji a pro po "wygrywania" wojny
                                                    w Afganistanie to wedle wszelkiej maści ekspertów międzynarodowych to wygrywanie
                                                    polega na "siedzeniu" w Kabulu i po warownych obozach wojsk NATO! Cała reszta
                                                    Afganistanu to "działka" Talibów!
                                                    -Pozdrawiam!
                                                  • marek_boa Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 08:33
                                                    W Damaszku raczej trudno o mieszkańców Izraela i bieganie z nożem w ręku po
                                                    ulicach było by lekko mówiąc nie logiczne Matruś! Logiczniejsze zaś było by
                                                    natychmiastowe odpalenie przez Syrię wszystkich pocisków mogących sięgnąć
                                                    Izraela najprawdopodobniej uzbrojonych w głowice chemiczne i biologiczne,to samo
                                                    w tym temacie zrobiły by siły zbrojne Iranu! Pomimo obrony antyrakietowej kilka
                                                    pewnie by celu sięgnęło!Nie wiem czy Zauważyłeś ale od początku piszę o zmianie
                                                    nastrojów nie w Teheranie czy Damaszku tylko w Rijadzie na przykład,czyli
                                                    państwie ,które "rządowo" jest do Izraela nastawione "obojętnie" a nie wrogo!
                                                    -Pozdrawiam!
                                                  • o333 Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 11:10
                                                    marek z tego co słyszałem to w Teheranie mieszka 100 tyś żydów, mają swoją
                                                    synagogę i raczej nikt z nożami za nimi nie gania . Żydzi też zasiadają w
                                                    parlamencie. Tak samo np. jak Azerowie i inne narody .
                                            • niec-nota Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 12:23
                                              marek_boa napisał:

                                              > - Narody Europejskie(głupio to brzmi - sorry!) i nie tylko nie
                                              mają po prostu
                                              > w
                                              > genach zakorzenionej zemsty,

                                              Na Sycylii też? ;)
                                              • marek_boa Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 09:33
                                                Czepiasz się M.C.!:) Wyjątek potwierdzający regułę!
                                                -Pozdrawiam!
                                                • niec-nota Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 09:59
                                                  marek_boa napisał:

                                                  > Czepiasz się M.C.!:) Wyjątek potwierdzający regułę!

                                                  To jest powszechne w rejonie śródziemnomorskim. Południe Hiszpanii,
                                                  Korsyka, Sardynia, Sycylia i całe południe Włoch, Kreta.

                                                  Całkiem sporo jak na "wyjątki".
                                • wujcio44 Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 15:40
                                  marek_boa napisał:
                                  Ten niby strach przed Rosjanami to wymysł kilkunastu
                                  > polityków ,którzy mentalnie zatrzymali się na opowiadaniach własnych dziadków i
                                  > podsycany przez nie które media!

                                  Jasne. Tak naprawdę to kochamy Rosjan.
                                  • marek_boa Re: "Deadman's hand" 08.04.08, 09:36
                                    Tak na prawdę drogi Wujciu to są nam obojętni jak i wszyscy inni! Bo gdyby było
                                    inaczej to we wszystkich sondażach czego boi się przeciętny Polak na pierwszych
                                    miejscach nie było by "obawy się pogorszenia poziomu życia","strachu przed
                                    utratą pracy","strachu przed chorobą" itd!
                                    -Pozdrawiam!
                            • marek_boa Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 08:48
                              Matruś sorki ale Ty kompletnie nie Rozumiesz sposobu myślenia i tradycji
                              Arabskiej i Azjatyckiej! Naczelną zasadą tej tradycji jest zemsta -
                              rodzinna/osobista/klanowa - do wyboru ,do koloru! Czy Ty myślisz ,że działania
                              Hamasu czy innych organizacji Palestyńskich opierają się na innych zasadach???!
                              Toż zabicie jakiegoś "bojownika" przez Izrael nie doprowadza automatycznie do
                              zmniejszenia szeregów tych "bojowników" tylko wręcz na odwrót! Taki młody
                              Palestyńczyk gdyby po akcji Izraelskiej,w której zginął ktoś z jego rodziny nie
                              wstąpił do Hamasu to naraził by się na ostracyzm rodziny i całej społeczności!
                              Toż samo ze "Strażnikami Rewolucji" w Iranie! Problemem NIGDY nie było tam brak
                              ochotników tylko ich NADMIAR!
                              - Podobnie jeśli chodzi o Japończyków czy w mniejszym stopniu Rosjan!
                              Amerykanie bali się "Kamikaze" bo ich nie rozumieli! W głowach im się nie
                              mieściło ,że można było świadomie uderzyć własnym samolotem we wrogi okręt!
                              Podobna sytuacja była i z Niemcami w stosunku do Rosyjskich pilotów! Tylu
                              taranów powietrznych co Rosjanie nie przeprowadzili piloci żadnego państwa w
                              czasie II WŚ!
                              - Konkluzja jest taka ,że nieustannej wojny Arabsko-Izraelskiej ,Izrael nie
                              jest w stanie wygrać w ŻADEN sposób!
                              -Pozdrawiam!
                              • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 10:54
                                marek_boa napisał:

                                > Matruś sorki ale Ty kompletnie nie Rozumiesz sposobu myślenia i tradycji
                                > Arabskiej i Azjatyckiej! Naczelną zasadą tej tradycji jest zemsta -
                                > rodzinna/osobista/klanowa - do wyboru ,do koloru! Czy Ty myślisz ,że działania
                                > Hamasu czy innych organizacji Palestyńskich opierają się na innych zasadach???!
                                > Toż zabicie jakiegoś "bojownika" przez Izrael nie doprowadza automatycznie do
                                > zmniejszenia szeregów tych "bojowników" tylko wręcz na odwrót! Taki młody
                                > Palestyńczyk gdyby po akcji Izraelskiej,w której zginął ktoś z jego rodziny nie
                                > wstąpił do Hamasu to naraził by się na ostracyzm rodziny i całej społeczności!
                                > Toż samo ze "Strażnikami Rewolucji" w Iranie! Problemem NIGDY nie było tam brak
                                > ochotników tylko ich NADMIAR!
                                > - Podobnie jeśli chodzi o Japończyków czy w mniejszym stopniu Rosjan!
                                > Amerykanie bali się "Kamikaze" bo ich nie rozumieli! W głowach im się nie
                                > mieściło ,że można było świadomie uderzyć własnym samolotem we wrogi okręt!
                                > Podobna sytuacja była i z Niemcami w stosunku do Rosyjskich pilotów!


                                Tu przesadziles. Jesli cos nie miescilo sie Amerykanom w glowach w tym zakresie,
                                to to ze mozna robic to w ramach systemu, w sposob zorganizowany, a nie ze w
                                ogole ktos, czlowiek moze zrobic cos takiego. Amerykanie wielokrotnie sami
                                atakowali taranem, czy to piloci, czy to marynarze.



                                Tylu
                                > taranów powietrznych co Rosjanie nie przeprowadzili piloci żadnego państwa w
                                > czasie II WŚ!
                                > - Konkluzja jest taka ,że nieustannej wojny Arabsko-Izraelskiej ,Izrael nie
                                > jest w stanie wygrać w ŻADEN sposób!
                                > -Pozdrawiam!
                                • marek_boa Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 11:13
                                  To ja grzecznie poproszę jakiś choć jeden przykład CELOWEGO staranowania
                                  wrogiego samolotu przez Amerykańskiego pilota lub uderzenia taranem w
                                  nieprzyjacielski okręt(oczywiście bez "rozjechania" wrogiego op przez
                                  eskortowiec - bo taki po prostu był styl walki na najbliższe odległości!)?!
                                  -Pozdrawiam!
                                  • matrek Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 11:25
                                    marek_boa napisał:

                                    > To ja grzecznie poproszę jakiś choć jeden przykład CELOWEGO staranowania
                                    > wrogiego samolotu przez Amerykańskiego pilota lub uderzenia taranem w
                                    > nieprzyjacielski okręt(oczywiście bez "rozjechania" wrogiego op przez
                                    > eskortowiec - bo taki po prostu był styl walki na najbliższe odległości!)?!
                                    > -Pozdrawiam!


                                    To nie jest marek fair argument, bo ja nie interesuje sie tak bardzo historiami
                                    roznych Kapustinów, czy innych MacCennroyow i nie potrafie podac Ci przykladu
                                    samobojstwa Amerykanina, podobnie jak przykladu samobojstwa Rosjanina. Takie
                                    rzeczy dzialy sie w kazdej armii.
                                    • marek_boa Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 11:45
                                      To nie chodzi o grę fer lub nie Matruś! To po prostu odmienny styl myślenia
                                      różnych narodowości! O ile zdarzały się POJEDYNCZE przykłady na przykład
                                      zasłonięcia własnym ciałem ambrazury strzelniczej nieprzyjacielskiego bunkra
                                      przez Amerykańskiego żołnierza to o świadomym staranowaniu nieprzyjacielskiego
                                      samolotu - wybacz ale nie czytałem!
                                      - Może to zabrzmi dziwnie ale ogólnie "en mase" Amerykański żołnierz mniej był
                                      skłonny do poświęceń niż Japończyk czy Rosjanin!
                                      -Pozdrawiam!
                                      • niec-nota Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 12:03
                                        Bo to są róznice kulturowe. W tradycji rzymskiego chrześcijaństwa
                                        odbieranie sobie życia jest grzechem.
                                        Dlatego w kulturach zachodnich, opartych na wierze, że każdy
                                        człowiek jest indywidualną, niepowtarzalną wartością, samobójstwo
                                        nigdy nie było i nie będzie traktowane jako normalna metoda walki.
                                        Co nie znaczy, że nie jest akceptowane w wyjątkowych sytuacjach.

                                        Społeczeństwa azjatyckie w szczególności, a rosyjskie ma wiele cech
                                        azjatyckich, są kulturami kolektywnymi. Jednostka przedstawia
                                        wartość tylko jako część społeczeństwa, jak trybik w maszynie.
                                        Indywidualne życie jest mniej warte niż życie narodu. Można tu
                                        kombinować z porównaniem do mrowiska.

                                        Samo w sobie, takie podejście kolektywne nie jest złe. Polacy też w
                                        trudnych chwilach potrafili poświęcać się dla Narodu. Problem
                                        zaczyna się wtedy, kiedy ktoś podmieni pojęcie narodu i wstawi tam
                                        inną ideę, np. partię, potęgę imperialną, religię. I wtedy,
                                        odpowiednio zbałamucony człowiek gotów jest ginąć za tę ideę,
                                        przekonany, że robi to dla narodu, gdy faktycznie owa idea może być
                                        nawet dla tego narodu szkodliwa.
                                      • matrek Przypadek japonczykow 07.04.08, 12:10
                                        marek_boa napisał:

                                        > To nie chodzi o grę fer lub nie Matruś! To po prostu odmienny styl myślenia
                                        > różnych narodowości! O ile zdarzały się POJEDYNCZE przykłady na przykład
                                        > zasłonięcia własnym ciałem ambrazury strzelniczej nieprzyjacielskiego bunkra
                                        > przez Amerykańskiego żołnierza to o świadomym staranowaniu nieprzyjacielskiego
                                        > samolotu - wybacz ale nie czytałem!
                                        > - Może to zabrzmi dziwnie ale ogólnie "en mase" Amerykański żołnierz mniej był
                                        > skłonny do poświęceń niż Japończyk czy Rosjanin!
                                        > -Pozdrawiam!

                                        ...natomiast, i ich kamikadze - nie mozna mowic o poswieceniu moim zdaniem, lecz
                                        o fanatyzmie, czego potwierdzeniem jest to ze oni nie gineli za narod japonski,
                                        ani nawet za Japonie, lecz za Cesarza. To cesarz byl w centrum kultu, - niemal
                                        boskiego zreszta - a nie Japonia, czy jej narod. Nie daleko zreszta odbiega od
                                        tego przyklad radziecki, gdzie krasnoarmiejcy gineli z okrzykiem na ustach "Za
                                        Stalinu!!!"
                                        • marek_boa Re: Przypadek japonczykow 07.04.08, 12:21
                                          Matruś sorry ale Błądzisz!:) W kulturze Japońskiej Cesarz to najwyższa wartość!
                                          Bez Cesarza nie ma Japonii! Więc śmierć dla Cesarza jest tożsama ze śmiercią dla
                                          ojczyzny! Podobnie było i w ZSRR częściej okrzyk brzmiał "Za Stalinu,Za Rodinu"
                                          niż za samego Stalina! W brew obiegowej opinii odsetek żołnierzy należących do
                                          partii w ZSRR, w cale nie był aż taki ogromny w czasie II WŚ!
                                          -Pozdrawiam!
                                          • matrek Re: Przypadek japonczykow 07.04.08, 12:30
                                            marek_boa napisał:

                                            > Matruś sorry ale Błądzisz!:) W kulturze Japońskiej Cesarz to najwyższa wartość!
                                            > Bez Cesarza nie ma Japonii! Więc śmierć dla Cesarza jest tożsama ze śmiercią dl
                                            > a
                                            > ojczyzny! Podobnie było i w ZSRR częściej okrzyk brzmiał "Za Stalinu,Za Rodinu"
                                            > niż za samego Stalina! W brew obiegowej opinii odsetek żołnierzy należących do
                                            > partii w ZSRR, w cale nie był aż taki ogromny w czasie II WŚ!
                                            > -Pozdrawiam!




                                            Nie bladze Marek nie bladze - w rzeczywistosci sam jedynie potwierdzasz wszystko
                                            co napisalem. Cesarz w centrum, cesarz byl najwyzszym suwerenem - ponad narodem.
                                            Przecietny japonczyk bynajmniej nie myslal o Narodzie, gdy myslal o cesarzu.
                                            Przypominam Ci, ze w trakcie negocjacji nad warunkami kapitulacji, Japonczycy
                                            zgodzili sie na wszystko z wyjatkiem jednego - Cesarzowi nie moze wlos z glowy
                                            spasc.
                                            • niec-nota Re: Przypadek japonczykow 07.04.08, 12:50
                                              Obaj macie rację w jakiejś części. Japończykom obce było pojęcie
                                              narodu, w naszym rozumieniu. Oni ginęli bo Cesarz tego od nich
                                              zażądał. Bo niespełnienie prośby Cesarza było tak wielką plamą na
                                              honorze, że aż nie do pomyślenia. Człowiek, który odmówił
                                              cesarskiemu poleceniu przestawał istnieć. Rodzina zapominała o nim,
                                              wymazywano go ze wszelkich ewidencji ludnościowych.
                                              Ale pójście za rozkazem Cesarza nie było tożsame ze śmiercią za
                                              Naród. Nie było nawet bohaterstwem. Było wypełnieniem powinności.

                                              Matrek ma rację pisząc, że Amerykanów nie zaskoczyły ataki
                                              samobójcze. Zaskoczyła ich skala tych ataków, to że były celowo
                                              organizowane.
                                              Dla Ciebie Boa mogę przytoczyć przykłady świadomej, samobójczej
                                              śmierci amerykańskich żołnierzy. Można zacząć od tradycji Fortu
                                              Alamo, którego załoga zdecydowała o dalszej walce wiedząc, że jest
                                              to równe śmierci. Zakończyć mogę na czynach ppor Johna J. Powersa,
                                              który na Morzu Koralowym świadomie rzucił bombę na Shokaku z pułapu,
                                              na którym wybuch pochłonął i jego maszynę oraz kpt Richarda E.
                                              Fleminga, który 5 czerwca 1942 pod Midway rzucił uszkodzony samolot
                                              na krążownik Mikuma.

                                              Takie rzeczy zdarzały się w każdej armii, czasem częściej, czasem
                                              rzadziej. Samobójcze uderzenia Japończyków obserwowano przecież już
                                              w Chinach. Amerykanie byli tego świadomi i nie były one żadnym
                                              zaskoczeniem. Tylko, że wtedy były to indywidualne decyzje
                                              żołnierzy, a nie celowa taktyka, oficjalnie przyjęta metoda walki.
                                              • marek_boa Re: Przypadek japonczykow 08.04.08, 10:23
                                                Drogi M.C. niestety muszę Cię zmartwić!:( Wedle ostatnich badań historyków
                                                Amerykańskich i Japońskich jeśli chodzi o kpt.Fleminga to zdarzenie opisane
                                                przez Ciebie NIGDY nie miało miejsca! Kilka faktów do polemiki:
                                                - Wedle Amerykanów atak w ,którym zginął kpt.Fleming miał miejsce 5 czerwca 1942
                                                roku a w tym dniu ani jedna bomba nie dosięgła Japońskich okrętów! Wedle raportu
                                                admirała Ugakiego (odnalezionego w jego pamiętnikach) zapisał on " brak
                                                jakichkolwiek uszkodzeń - marne wyszkolenie Amerykańskich pilotów lotnictwa
                                                bazowego"!
                                                - Zdjęcie przedstawiające niby to rozbite szczątki Amerykańskiego samolotu nie
                                                jest zdjęciem zrobionym płynącemu okrętowi czyli ciężkiemu krążownikowi Mikuma
                                                tylko opuszczonemu przez załogę dryfującemu wrakowi i zrobione zostało późnym
                                                popołudniem 6 czerwca!
                                                - Wedle JEDYNEGO świadka czyli kontradmirała Akiry Soji Amerykański bombowiec
                                                miał jakoby rozbić się na OSTATNIEJ wieży Mikumy a szczątki brane za ten samolot
                                                leżą na PRZEDOSTATNIEJ! W tym sęk ,że Soji po wojnie się trochę "pomieszało" i
                                                jego relacja dotyczyła (po zbadaniu przez historyków) upadku zestrzelonego
                                                samolotu Amerykańskiego na ciężki krążownik Maya podczas bitwy o Guadalcanal!
                                                - Wedle dokładnych badań na przedostatniej wieży artyleryjskiej
                                                najprawdopodobniej leżał wrak Japońskiego wodnosamolotu rozpoznawczego Ajchi
                                                E13A1 Jake ,rzucony tam wybuchem dwóch 454 kilogramowych bomb jakie trafiły w
                                                miejsce jego "parkowania" czyli właśnie opodal wieży nr.4!
                                                - No i na koniec "kwiatek" - oficjalna decyzja uzasadniająca przyznanie Medalu
                                                Honoru kpt.Flemingowi: "...Nie odstraszony trudnym podejściem w locie
                                                ślizgowym,podczas którego jego maszyna została trafiona i stanęła w
                                                płomieniach,doprowadził z zawziętością swój atak do wysokości 500 stóp,zwolnił
                                                bombę i uzyskał bliskie trafienie w pobliżu rufy swojego celu,PO CZYM ROZBIŁ SIĘ
                                                W PŁOMIENIACH O POWIERZCHNIĘ MORZA..."
                                                -Pozdrawiam!
                                                P.S. Polecam MSiO nr.9(69) z września 2007 artykuł pt. "Bohater spod Midway -
                                                Mit samobójczego ataku" napisany przez p. Michała Kopacza!
                                                • niec-nota Re: Przypadek japonczykow 08.04.08, 10:37
                                                  Opis taranowania przez Fleminga Mikumy powtarza się jednak w tak
                                                  wielu źródłach, że na razie wolę uznać tę kwestię za dyskusyjną niż
                                                  od razu przyklaskiwać Twojej.

                                                  Swoją drogą, jeżeli sam cytujesz uzasadnienie do MoH, że
                                                  nieodstraszony tym, że jego maszyna stanęła w płomieniach,
                                                  doprowadził atak do końca, to jest to jednak przykład aktu świadomie
                                                  samobójczego. Mógł przecież zwolnić bombę natychmiast i szukać
                                                  okazji do skoku albo do wodowania, aby ratowac własne życie.
                                            • marek_boa Re: Przypadek japonczykow 08.04.08, 09:40
                                              Matruś TO BYŁ JEDYNY warunek jeśli chodzi o Japońskie oczekiwania w temacie
                                              własnej kapitulacji! Gdyby go Amerykanie nie spełnili to mogli by
                                              spokojnie(gdyby mieli czym oczywiście) "wybombić" całą Japonię atomówkami i NIKT
                                              by się nie poddał! Sorry ale to akurat jest argument dla moich racji!:)
                                              Strzeliłeś Sobie w stopę!:)
                                              -Pozdrawiam!
                                              • matrek Re: Przypadek japonczykow 09.04.08, 01:22
                                                marek_boa napisał:

                                                > Matruś TO BYŁ JEDYNY warunek jeśli chodzi o Japońskie oczekiwania w temacie
                                                > własnej kapitulacji! Gdyby go Amerykanie nie spełnili to mogli by
                                                > spokojnie(gdyby mieli czym oczywiście) "wybombić" całą Japonię atomówkami i NIK
                                                > T
                                                > by się nie poddał! Sorry ale to akurat jest argument dla moich racji!:)
                                                > Strzeliłeś Sobie w stopę!:)
                                                > -Pozdrawiam!





                                                Przykro mi marek, ale mam wrazenie ze masz klopoty z rozumieniem czytanego
                                                tekstu, albo tez predylekcje do twierdzenia ze czarne jest biale.
                                              • niec-nota Re: Przypadek japonczykow 09.04.08, 09:04
                                                marek_boa napisał:

                                                > Matruś TO BYŁ JEDYNY warunek jeśli chodzi o Japońskie oczekiwania
                                                w temacie
                                                > własnej kapitulacji! Gdyby go Amerykanie nie spełnili to mogli by
                                                > spokojnie(gdyby mieli czym oczywiście) "wybombić" całą Japonię
                                                atomówkami i NIK
                                                > T
                                                > by się nie poddał!

                                                Wątpliwe.
                                                Na Okinawie poddawały się już całkiem duże grupy żołnierzy. Z Armii
                                                Kwantuńskiej Sowieci brali w niewolę całe jednostki.

                                                Co prawda, bez apelu kapitulacyjnego Cesarza liczba poległych
                                                poszłaby jeszcze w miliony, ale nie można twierdzić, że NIKT by się
                                                nie poddał.

                                                Zresztą, jeśli chodzi o przykład Japonii, to moim zdaniem, dla
                                                nastrojów społecznych bardziej istotne było zachowanie instytucji
                                                cesarstwa, niż osoby samego cesarza. Zachowanie osoby cesarza było
                                                ważne dla wojskowych, bo w armii okres bezkrólewia mógłby wywołać
                                                chaos. Dopóki w armii był porządek, to w społeczeństwie również.
                                        • niec-nota Re: Przypadek japonczykow 07.04.08, 12:22
                                          Pamiętaj o boskości Cesarza. Cesarz uosabiał Japonię. Był potomkiem
                                          bogini Amaterasu, córki Bóstw Najwyższych Izanagi i Izanami, którzy
                                          stworzyli krainę Yamato.

                                          Czytałem książkę Ruth Benedict "Chryzantema i miecz". Jest to
                                          analiza społeczeństwa japońskiego dokonana na zlecenie rządu USA
                                          przed planowaną inwazją i okupacją wysp japońskich.
                                          Benedict pisze, że Japończyk jest od początku wychowywany w
                                          świadomości zaciąganego długu wobec Cesarza, kraju, rodziny. Całym
                                          swoim życiem, swoją pracą, aż do śmierci ten dług spłaca, a jest on
                                          tak wielki, że spłacenie go jest praktycznie niemożliwe, bo przecież
                                          mimo spłaty codziennie zaciągasz nowy dług samym swoim istnieniem.
                                          Sposobem na spłacenie długu może być jedynie śmierć gdy Cesarz tego
                                          zażąda.
                                          • matrek Re: Przypadek japonczykow 07.04.08, 12:33
                                            niec-nota napisał:

                                            > Pamiętaj o boskości Cesarza. Cesarz uosabiał Japonię. Był potomkiem
                                            > bogini Amaterasu, córki Bóstw Najwyższych Izanagi i Izanami, którzy
                                            > stworzyli krainę Yamato.
                                            >
                                            > Czytałem książkę Ruth Benedict "Chryzantema i miecz". Jest to
                                            > analiza społeczeństwa japońskiego dokonana na zlecenie rządu USA
                                            > przed planowaną inwazją i okupacją wysp japońskich.
                                            > Benedict pisze, że Japończyk jest od początku wychowywany w
                                            > świadomości zaciąganego długu wobec Cesarza, kraju, rodziny. Całym
                                            > swoim życiem, swoją pracą, aż do śmierci ten dług spłaca, a jest on
                                            > tak wielki, że spłacenie go jest praktycznie niemożliwe, bo przecież
                                            > mimo spłaty codziennie zaciągasz nowy dług samym swoim istnieniem.
                                            > Sposobem na spłacenie długu może być jedynie śmierć gdy Cesarz tego
                                            > zażąda.
                                            >
                                            >


                                            Jedynie potwoerdza to o czym pisze - cesarz jest ponad wszystkim, takze ponad
                                            narodem.
                                            • niec-nota Re: Przypadek japonczykow 07.04.08, 12:57
                                              Dlatego właśnie zapytałem Otrika, gdzie są jego granice, poza
                                              którymi "niech świat przestanie istnieć". Jak daleko sięga jego
                                              posłuszeństwo wobec "cesarza"?
                • niec-nota Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 15:14
                  Ja nie pytam o stronę techniczną, tylko o kwestie mentalne.

                  Co dla Rosjanina byłoby wystarczającym powodem do zniszczenia całego
                  świata?
                  • marek_boa Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 16:24
                    Cholercia M.C. w tym temacie to ja sobie mogę tylko gdybać!:)
                    - brak wątróbki wołowej i kwasu chlebowego w lecie?!:)
                    - brak ogórków kiszonych,sała i soku pomidorowego w zimie?!:)
                    A tak serio to kilka lat temu oglądałem program telewizyjny(się mnie zdarza
                    czasem!) jak to za Jelcyna próbowano dogadać się z Japończykami w sprawie
                    oddania Kuryli i robiono sondę wśród mieszkańców jakiegoś większego miasta w
                    Rosji - reporter tak dla jaj zaczepił bezdomnego na skwerku na co dzień
                    żywiącego się...wiewiórkami i zadał mu pytanie czy Rosja ma oddać Kuryle -
                    odpowiedź była szybka i zdecydowana - NIKAKDA ,eta nie wazmożna,eta Matuszka
                    Rassija!!! ot i wszystko!
                    -Pozdrawiam!
                    • matrek Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 20:47
                      marek_boa napisał:

                      > Cholercia M.C. w tym temacie to ja sobie mogę tylko gdybać!:)
                      > - brak wątróbki wołowej i kwasu chlebowego w lecie?!:)
                      > - brak ogórków kiszonych,sała i soku pomidorowego w zimie?!:)
                      > A tak serio to kilka lat temu oglądałem program telewizyjny(się mnie zdarza
                      > czasem!) jak to za Jelcyna próbowano dogadać się z Japończykami w sprawie
                      > oddania Kuryli i robiono sondę wśród mieszkańców jakiegoś większego miasta w
                      > Rosji - reporter tak dla jaj zaczepił bezdomnego na skwerku na co dzień
                      > żywiącego się...wiewiórkami i zadał mu pytanie czy Rosja ma oddać Kuryle -
                      > odpowiedź była szybka i zdecydowana - NIKAKDA ,eta nie wazmożna,eta Matuszka
                      > Rassija!!! ot i wszystko!
                      > -Pozdrawiam!



                      gdyby jakis zrzadzeniem losu Rosji udalo sie zajac hawaje, w przypadku podobnego
                      pytania - odpowiedz byla identyczna, Nikagda! Eta Matuszka Rasija!!! Nie
                      wazmozna! :))
                    • niec-nota Re: "Deadman's hand" 07.04.08, 08:08
                      marek_boa napisał:

                      > A tak serio to kilka lat temu oglądałem program telewizyjny(się
                      mnie zdarza
                      > czasem!) jak to za Jelcyna próbowano dogadać się z Japończykami w
                      sprawie
                      > oddania Kuryli i robiono sondę wśród mieszkańców jakiegoś
                      większego miasta w
                      > Rosji - reporter tak dla jaj zaczepił bezdomnego na skwerku na co
                      dzień
                      > żywiącego się...wiewiórkami i zadał mu pytanie czy Rosja ma oddać
                      Kuryle -
                      > odpowiedź była szybka i zdecydowana - NIKAKDA ,eta nie
                      wazmożna,eta Matuszka
                      > Rassija!!! ot i wszystko!
                      > -Pozdrawiam!

                      Kiedyś już wspominałem, że podobną sytuację opisywał Kapuściński
                      w "Imperium". Tam babuszki porzucały swoje miejsce w kolejce po
                      chleb i przyłączały się do demonstracji pod hasłem "Nie oddamy
                      Kuryli". Dla babuszek Kuryle były ważniejsze niż to, że Imperium nie
                      zapewnia im wystarczająco chleba.
                  • matrek Re: "Deadman's hand" 06.04.08, 20:44
                    niec-nota napisał:

                    > Ja nie pytam o stronę techniczną, tylko o kwestie mentalne.
                    >
                    > Co dla Rosjanina byłoby wystarczającym powodem do zniszczenia całego
                    > świata?
                    >



                    Lacznie z Bogu ducha winnymi Eskimosami i Pigmejami :)
      • matrek Re: Skąd się wzięła ta historia? Wpisz w google 04.04.08, 14:33
        gangut napisał:

        > "Dr. Strangelove" i będziesz miał informację o filmie Kubricka. Z
        > tym że sam film jest fabularną groteską, zresztą bardzo dobrą. Szedł
        > u nas w TV.

        Z filmu do ktorego link puscil Zarat, wynika ze to scenariusz filmu wzial sie z
        tej historii, a nie na odwrot.
        • gangut Z filmu wynika tylko tyle że ktoś nakręcił 04.04.08, 15:08
          film dokumentalny, ilustrując przypadkowymi zdjęciami wypowiedź bliżej mi nie
          znanego Rosjanina , który sądząc z tego co słychać w filmie powiedział tyle że
          "istniał jeszcze dzikszy projekt...". Sam film Kubricka jest dowodem na to że w
          owych czasach koncepcja "wisiała w powietrzu", ale wybacz - film w którym ktoś
          mówi że coś istniało nie jest jeszcze dowodem istnienia. Za dużo nakręcono tego
          typu filmów o Rockwell, eksperymencie filadelfijskim itp., żeby wierzyć w
          gołosłowne zapewnienia.
          A sam pomysł mieszczenia takiego urządzenia na statku wydaje mi się dziwny - w
          obliczu panowania US Navy na morzach.
          • o333 Re: Z filmu wynika tylko tyle że ktoś nakręcił 04.04.08, 15:39
            dlatego dałem taki temat kilka miesięcy temu , nie znalazłem niczego co by było
            faktem ni podważalnym ale to jeden z tysięcy super tajnych projektów o których
            nigdy się nie dowiemy
            • matrek Re: Z filmu wynika tylko tyle że ktoś nakręcił 04.04.08, 15:46
              o333 napisał:

              > dlatego dałem taki temat kilka miesięcy temu , nie znalazłem niczego co by było
              > faktem ni podważalnym ale to jeden z tysięcy super tajnych projektów o których
              > nigdy się nie dowiemy



              Chyba najwiekszy cywilny autorytet na swiecie w zakresie radzieckiej i rosyjkiej
              broni nuklearnej - Pawel Podwig zaprzecza istnieniu takich takich planow,
              uzpelnia jednak ze teoria istnienia planow doomsday w takiej formie jak
              funkcjonuje, zaklada ladunek 200 MT
              • axx611 Re: Z filmu wynika tylko tyle że ktoś nakręcił 04.04.08, 16:58
                Zeby zniszczyc caly swiat prosze panow w ogole nie potrzeba bomb
                atomowych. Po prostu trzeba rozeslac na cztery strony swiata polakow
                wraz z kapelanami a oni zrobia to naprawde dobrze i szybko wg.
                znanej i stosowanej zadady "co by tu jeszcze spie..c"
                • o333 Re: Z filmu wynika tylko tyle że ktoś nakręcił 04.04.08, 17:05
                  zresztą łyżka plutonu albo urany w wodociągach NY powoduje prawie natychmiastową
                  śmierć większości miasta. Nie trzeba wiele alby zimie zrobić mocno nie przydatną
                  do życia
                  • matrek Re: Z filmu wynika tylko tyle że ktoś nakręcił 04.04.08, 17:23
                    o333 napisał:

                    > zresztą łyżka plutonu albo urany w wodociągach NY powoduje prawie natychmiastow
                    > ą
                    > śmierć większości miasta. Nie trzeba wiele alby zimie zrobić mocno nie przydatn
                    > ą
                    > do życia



                    A w Moskwie, czy Pietrku to tez dziala?

                    Tak pytam, bo w swietle tego typu alternatyw, na tym forum pojawiaja sie
                    wylacznie miasta amerykanskie.
              • browiec1 Re: Z filmu wynika tylko tyle że ktoś nakręcił 04.04.08, 17:06
                Tzn. 200MT na tym statku? Nie troche za malo? Ktos wczesniej pisal o
                GT, ale czy ladunek o takiej mocy da sie zrobic? Co prawda to
                fantastyka, ale w Planecie Malp pokazano takiego "niszczyciela
                planet", czyli bombe ktora po prostu doprowadzila do zaplonu
                atmosfery. Tylko czy jest to mozliwe? Bo kesli tak to pewnie
                najprostsze do osiagniecia i najskuteczniejsze. A i jeszcze pytanie
                jedno: te glowice po unicestwieniu ZSRR mialyby zostac zdetonowane
                na terytorium ZSRR?
                • o333 Re: Z filmu wynika tylko tyle że ktoś nakręcił 04.04.08, 17:50
                  z tego co wiem miały być niby wystrzeliwane , ale że nie ma potwierdzenie że
                  takie coś istniało to o czym my tu :)
    • jorl Re: doomsday projekt 05.04.08, 17:26
      Glupoty wymyslane na Zachodzie.
      A co do "odpornosci" Ziemi na wielkie bomby jadrowe. Rosjanie wyprobowali w
      powietrzu bomba z 50-60MT. I co? Ziemia sie zawalila? Taki wybuch Krakatau
      gdzies z tysiac razy wiecej energii wyzwolil jak wszystko co dysponuja Czlowiek.
      I Ziemia cala.
      Poza tym nawet jak by mialo dojsc do nieograniczonej wojny atomowej to i tak by
      probowano swoimi uderzeniami uniemozliwic uderzenia przeciwnika czyli nie
      wybuchloby wszystko co czlowiek ma a moze z 30-40%.
      No i takie opowiesci ze ZSRR moglby tak samo dobrze zdetonowac u siebie swoje
      glowice zamiast je wysylac do USA to tez glupota. Ja na miejscu ZSRR bym wysylal
      do USA. I PO bym lepiej stal. Napewno.
      Czlowiek jest odporniejszy jak sie wydaje. I w glupich mediach straszy. A z.h.
      przytacza.
      Pozdrowienia
      • wujcio44 Re: doomsday projekt 07.04.08, 15:42
        jorl napisał:
        Ja na miejscu ZSRR bym wysyla
        > l
        > do USA.

        Ty to możesz sobie najwyżej palcem w d... pogrzebać.
    • tornson A ja słyszałem że w Jakucji robiono głębokie 07.04.08, 11:15
      odwierty by się do piekła dokopać i zawrzeć pakt z szatanem. Szatan miał pomóc w
      zniszczeniu kapitalizmu i imperializmu, w zamian wszystkie duszyczki z krajów
      komunistycznych miały iść do piekła. ;o)
      • matrek Re: A ja słyszałem że w Jakucji robiono głębokie 07.04.08, 11:27
        tornson napisał:

        > odwierty by się do piekła dokopać i zawrzeć pakt z szatanem. Szatan miał pomóc
        > w
        > zniszczeniu kapitalizmu i imperializmu, w zamian wszystkie duszyczki z krajów
        > komunistycznych miały iść do piekła. ;o)



        A to wysmienity deal, jesli nie wierzy sie w Boga, a wiec i w istnienie piekla.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka