marcus_crassus
13.09.03, 19:59
moze znow na pograniczu wojskowosci i polityki ale temat jest dosc goracy i
ciekawy.zginal TYLKO jeden policjant - reszta to byli - przestepcy +...no
wlasnie,wlasciwie "ochroniarze z licencjami"...mamy jasnosc ze USA nie
ingeruje o ile sie nie myle w procedury wydawania tych licencji...sam nie
znam szczegolow organizacji tych sluzb pomocniczych ale stalo sie to
dokladnie dzien po tym jak doszlo do malych przepychanek na temat prawa
brygad Badr do ochrony Nadzafu.To oczywiscie zupelnie odmienna sytuacja ale
czy mozliwe wydaje sie stanowisko (szczegolnie biorac pod uwage Faludze jako
bastion saddamistow i wrogow USA)ze caly incydent to byl pokaz sily USA???
oczywiscie pod "przykrywka wypadku" - po prostu byc moze "sluzby pomocnicze"
odmowily scislejszej wspolpracy z USA i amerykanie co prawda nie rozpoczeli
bezsposredniej ingerencji w procedure tworzenia sie organizacji
bezpieczenstwa to wyraznie pokazali ze beda strzelac do kazdego kto nie
podporzadkuje sie prawu - a wiec np zignoruje i nie powiadomi zolnierzy na
punkcie kontrolnym o toczonej akcji.
to dosc ciekawe-problem taki pojawil sie ad hoc.sam nie wiem,moze zreszta to
gdybania albo sprawa malo interesujaca.Ale czy mozliwym wydaje sie taki
prawdziwy obraz sytuacji???szczegolnie ze pokazano co zostalo na miejscu
starcia - mozna powiedziec ze amerykanie walili z wszystkiego z czego bylo
mozna.