marek_ogarek
19.05.08, 00:32
Zastanawiam sie czy koniec przyszlej dekady jest realnym terminem
wprowadzenia do USAF nowego bombowca. Z jednej strony bomber 2018 ma
powstac z wykorzystaniem gotowych juz technologii rozwinietych w
programach F/A-22, F/A-23 i B-2A i nie ma byc jakas przelomowa
rewelacja ale tanim zamiennikiem piekielnie drogich w eksploatacji
acz wielce przydatnych konwecjonalnych bombowcow B-1B. Z drugiej
strony jak sie przeanalizuje czas w jakim powstawaly wyzej wymienine
maszyny to wychodzi srednio ze dwie dekady.
Nie mniej jednak USAF cos zrobic musza. Na dzien dzisiejszy jedynym
bombowcem ktory jest w stanie wypelniac wszystkie zadania stawiane
przed silami strategicznymi jest leciwy B-52. I wyglada na to ze
przezyje on obu swoich "nastepcow" B-1B i B-2A. Pompujac kolejne
miliardy w ich modernizacje USAF moze braknac srodkow na
wystarczajace finansowanie 2018. Z innej znowu strony rozwiniecie
programu 2018 bedzie napewno drozsze niz modernizacja Bone-ow i B2 i
moze odsunac w czasie bombowiec 2035, ktory w przeciwienstwie do
przejsciowego 2018, ma byc maszyna przelomowa (predkosc 6 Mach i
bardzo wysoki pulap operowania).
Na to wszystko naklada sie jeszcze kryzys finansowy, dwie
rozgrzebane wojny i wiazaca sie z tym niepewnosc co do poziomu
finansowania na nastepne lata.
Ciekawe jak bedzie wygladalo lotnictwo strategiczne USA za 20 lat.
Jedno co mazna z dosc duza pewnoscia zalozyc, to ze bedzie to w tym
czasie juz ostatnie lotnictwo strategiczne swata.